styczeń 132015
 

Za najważniejszą informacje dnia wczorajszego uważam tę o organizowaniu telewizyjnych ustawek na temat Kościoła. Robi się to w sposób następujący, z jednej strony mamy wrogów Kościoła, czyli Hartmana i Mikołejkę, a z drugiej obrońców czyli Ogórkową i Zanussiego. No i jest pozamiatane. Inny rodzaj debaty to ustawka o satanizmie, w której z jednej strony występuje Tekieli, świecki egzorcysta, były kapłan literackich nabożeństw i mistrz podrywu na krok paryski, a z drugie Suliga i Nowicki. I też jest pozamiatane. A właściwie zdemaskowane. Organizatorom bowiem w jednym wypadku chodzi o to, by wylansować Magdę na polityka, a w drugim o to, by z samego faktu zgromadzenia w jednym miejscu ludzi o różnych poglądach na temat diabła zrobiła się jakaś kontrowersja. To nic, że w czasie tej debaty okazuje się, że wszyscy panowie świetnie się znają i są ze sobą zaprzyjaźnieni. Nie ma to znaczenia, albowiem wszyscy wiedzą, że z tym diabłem to takie żarty. Chodzi o to, żeby Tekieli mógł zarobić na swoje legalne i nielegalne dzieci, a Suliga podkręcił sobie trochę sprzedaż książek o tarocie. Kiedy ostatnio porąbał te karty Terlikowski wcale nie wyszło to dobrze, sprzedaż nie skoczyła.
Uwaga, uwaga, składam teraz pewną uroczystą deklarację (który to już raz), nie należy mieszać sacrum i profanum, czyli nie należy mylić nabożeństwa ze sprzedażą i łączyć tych dwóch obszarów. Nie czepiajcie się mnie więc, że nie zauważam misji Kościoła. Ja ją widzę doskonale, ale nie mogę nią handlować, bo po pierwsze nie mam koncesji, a po drugie sądzę, że taka aktywność kończy się katastrofą. Dlatego też zajmuję się sprawami ziemskimi. Jako sprzedawca i straganiarz nie mogę inaczej.
Wracajmy teraz do naszych debat. Mamy w Kościele pewien misjonarski bezwład, który skutkuje dwoma objawami. Po pierwsze do radia Maryja doprasza się tylko sprawdzonych agentów z tytułami profesorskimi, co gwarantuje ponoć jakość przekazu i stabilność targetu. Nie ma żadnych szaleństw, ludzie nie muszą się nad niczym zastanawiać, wiedzą co jest dobre, a co złe i modlą się w skupieniu. Po drugie miejsce, które normalnie zajmują misjonarze zagarnia dziś dla siebie Magda Ogórek, która jest – jak się wczoraj dowiedziałem – dziewczyną Bartka Węglarczyka, a nie Grześka Napieralskiego, jak sądziłem wcześniej. Cała telewizyjna misja jest więc ustawiana pod Magdę i będzie to trwało dalej, bo jak widać sprawdza się i ma sens. W misji nie ma już niebezpieczeństw, trudu i znoju, jest jedynie sterylna biel, rękawiczki gumowe i uśmiech. Magda zaś w miarę jak latka będą lecieć, coraz bardziej przypominać będzie siostrę Ratched z książki „Lot nad kukułczym gniazdem”. W rolę odgrywaną przez Nicholsona w ekranizacji tej powieści nie wcieli się jednak Tekieli, co jest jego skrytym marzeniem, ale ktoś zupełnie inny, bo ustawka z Magdą jest poważna. Pan Robert zaś ma u nas etat dobrego błazenka od szatanów, co w telewizorze czasem pobrzękuje o złym wpływie tarota.
My z Toyahem jak wiecie traktujemy te kwestie inaczej. Nie chcę powiedzieć, że poważniej, ale na pewno inaczej. On swoje lęki ubiera w kształty przypominające czasem coś w rodzaju napomnień, a ja rozbieram to na części, jak pan Zenek silnik motocykla WFM. Naszym celem jest zdobycie i umocnienie swojej pozycji na rynku wydawniczym, a nie kariera medialno-polityczna robiona na Kościele i jego misji.
Toyah napisał wczoraj tekst o tym, że kończy się powoli misja tak zwanych opiniotwórczych tygodników prawicy. „W sieci” drukuje jakieś przeklejane nie wiadomo skąd zlepki tekstów, pełne błędów rzeczowych, a „Do rzeczy” zacznie chyba niebawem wychodzić na papierze toaletowym i zamieni się w miesięcznik najpierw, a potem w kwartalnik. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ zatrudnieni tam dziennikarze nie potrafią przekroczyć wytyczonych im przez moderatorów dyskursu publicznego granic. Patriotyczne pismo musi pisać o patriotyzmie, nie może być inaczej. Choćby wszyscy czytelnicy już się odeń odwrócili ono musi być dalej takie jak było, bo taka rola została mu wyznaczona. W mojej ocenie bracia Karnowscy są już gdzie indziej, ich już to „W sieci” nie interesuje. Wnoszę to po niechlujstwie tekstów tam publikowanych, nikt ich nie sprawdza i nie kontroluje. Kiedy spojrzymy nieco szerzej na tę całą niby misję patriotycznych gazet zauważymy, że ona powstają w pewnych cyklach, to znaczy momenty politycznych przesileń, mniej lub bardziej dramatyczne skutkują zakładaniem takich gazet. Smoleńsk zaowocował trzema takimi periodykami, które obecnie wchodzą w fazę schyłkową. A wchodzą w nią, bo nie potrafią zdobyć się na inny sposób opowiadania o historii i współczesności niż agenturalno-hurrapatriotyczny. Ja im nie wytłumaczę co trzeba zrobić, zresztą niby dlaczego miałbym tłumaczyć za darmo. Uważam zresztą, że oni do takiej formuły są zmuszani przez konserwatorów systemu. Wchodzimy właśnie w okres politycznej stabilizacji, zwanej też czasami stagnacją. Bronisław Komorowski wygra wybory prezydenckie, potem coś się tam pokotłuje w sejmie, może będzie nawet kilka niespodzianek, ale bez większego znaczenia i sens istnienia prawicowych, opiniotwórczych tygodników zniknie. Do następnego razu, do następnej katastrofy, która zdarzy się może za 10 a może za 15 lat. Wtedy założą nowe tygodniki i będą przeklejać na ich łamy stare artykuły z „Do rzeczy” zmieniając jedynie daty i nazwiska. Bo tak wychodzi taniej, a chodzi przecież o budżet.
W ten sposób właśnie deprawują się i degenerują „nasi”. Tekieli dyskutuje z Suligą, a dziennikarze prawicowi przeprowadzają śledztwa w internecie. Co się dzieje po drugiej stronie, u „onych”. Oni rozkwitają i mają się tak dobrze jak nigdy. Ja to poznaję po Magdzie Ogórek rzecz jasna. I teraz, żeby Was trochę rozerwać zacytuję obszerny fragment jej pracy o Beginkach i Waldensach.

Kontakty między nimi zostały ostatecznie stwierdzone przez podejrzanego o herezję mieszczanina świdnickiego Hermanna z Grodna, który zeznał, że słyszał od jednego z Waldensów następujące słowa: „Gdybyśmy wytrwali jeszcze pięć lat, wówczas wybralibyśmy sobie króla i z pomocą Żydów pokonalibyśmy lud chrześcijański”.
W świetle trzeciego zeznania trzeba stwierdzić z wysokim prawdopodobieństwem, że waldensi świdniccy rozpoznali we współczesnych im Żydach towarzyszy w cierpieniu i że istniało porozumienie pomiędzy obiema grupami, które wystrzegałby się wyrządzania sobie nawzajem krzywdy. Jednakże idea spisku między Żydami i heretykami jest starym stereotypem, mocno zakorzenionym w chrześcijańskim wyobrażeniu o walce sił szatańskich z Chrystusem i jego wiernymi. Zarówno heretycy jak i Żydzi – do których dodawani bywali jeszcze poganie – należą w ten sam sposób do Corpus Antichristi i wspólnie zwalczają Fides catholica.

Koniec cytatu. Poświęćmy mu kilka słów zanim wrócimy do spraw bieżących. Pisze nam Magdalena Ogórek, że łączenie heretyków z Żydami jest starym stereotypem. Chciałbym zobaczyć teksty źródłowe na ten temat. Zgromadziłem właśnie wszystkie książki jakie były w Polsce dostępne na temat herezji okcytańskiej nie ma w nich ani słowa o prześladowaniu Żydów przez inkwizycję. Przeciwnie kilkakrotnie podkreślono, że Żydzi byli wówczas na pozycji uprzywilejowanej. Narbona i jej pięć synagog nie została spalona przez Szymona de Montfort. Po prawdzie nie miał on takiej możliwości, a jego misja i rola są demonizowane, ale fakt pozostaje faktem. Pierwszy raz o wspólnocie interesów Żydów i heretyków słyszę właśnie od Magdaleny Ogórek. W dodatku w takim kontekście, opatrzonym wywróconą na nice interpretacją. Mamy bezsporne zeznanie heretyka, który mówi, że jeszcze pięć lat i dopiero by pokazali na co ich stać, razem z tymi, no…jakżesz oni się nazywali… z Żydami…Na co pani Magda pisze, że on tak mówił, bo heretycy czuli z Żydami wspólnotę w cierpieniu. Ten pan nie mówi przecież o cierpieniu, on mówi o ekspansji i agresji, do której na pewnym, zaawansowanym etapie chciał zaangażować bankierów żydowskich. W dodatku agresja ta jest podstępna i rozłożona na etapy. Gdyby miało do niej dojść w czasie krótszym niż rok, waldensi, nieustraszeni zbieracze zadłużonych nieruchomości miejskich i folwarków, zwolennicy surowej pobożności i ascezy, przegraliby na pewno. No, ale oni mieli inny plan i prawie im się udało.

Jak to się ma do spraw dzisiejszych. Otóż Suliga w telewizorze też coś mówił o swoim cierpieniu i rozterkach. I generalnie jest tak, że wszyscy zastanawiają się czy ci co dokonali morderstwa pod Białą Podlaską, nie mają żadnych rozterek, czy czasem nie cierpią. No, ale policja i straż więzienna rozwiewa te obawy i mówi: nie, nie cierpią, nie mają rozterek. Oni realizują plan. Ten plan jest wpisany w inny, szerszy plan, który znajduje się nawet ponad planami konserwatorów systemu. W planie tym nie ma miejsce na rozterki, jest tylko pewność, uśmiech i gumowe rękawiczki. Tak jak to napisałem wczoraj – jeśli prawdą jest, że Zuzia rzeczywiście odgryzła sutek koleżance, a tomik wierszy, który napisała nosi tytuł „33”, to znaczy, że ona wie co robi i realizuje plan. W planie tym pomagać jej będą ci wszyscy, którzy uważają, że ona cierpi i chcą cierpieć wraz z nią. Zuzia, kiedy wyjdzie z więzienia, będzie mieć dokładnie 33 lata. Jeśli zafundowana nam stagnacja polityczna utrzyma się do tego czasu trafi ona wprost do mediów, w czasie odsiadki bowiem zdąży napisać tyle książek i nawiązać tyle ciekawych znajomości, że nie będzie ani jednego powodu, by iść gdzie indziej.
Bartek Węglarczyk będzie już w tym czasie szefem TVN, a być może czegoś jeszcze większego. On także będzie realizował plan. W redakcji narodowo-patriotycznej zatrudni wszystkich naszych, posiwiałych Karnowskich, całkiem Łysego Lisickiego i innych. I będzie miał do nich tylko jedną sugestię; żeby nigdy nie łączyli Polski z Kościołem. Po prostu nigdy. Kościół sobie – nim się zajmować będą najlepsi studenci Magdy, Polska zaś sobie – i nią zajmować się będą „nasi” z tą samą co dotychczas skutecznością. Na to bowiem opiewa plan. Nie można łączyć tych dwóch rzeczy, tak samo jak nie można łączyć działalności heretyków z Żydami.

Zapraszam na stronę www.coryllus.pl Mamy tam cały festiwal promocji. „Dzieci peerelu”, „Nigdy nie oszczędzaj na jasnowidzu” oraz „Dom z mchu i paproci” sprzedajemy po 10 złotych plus koszta przesyłki. „Najlepsze kawałki” oraz 2 i 3 numer Szkoły nawigatorów sprzedajemy po 15 złotych plus koszta przesyłki. Zapraszam także do sklepu FOTO MAG przy stacji metra Stokłosy w Warszawie.

  24 komentarze do “Kształt debaty publicznej”

  1. A można z Żydami łączyć działalność innych heretyków, heretyków islamu, o których wspomniałem tu wczoraj?
    Ismaelici znani dzięki relacjo Marco Polo jako asasyni, również gromadzący w sunnickim świecie wpływy i nieruchomości, z wewnętrznymi zdradami o skali czystek stalinowskich. Działający skutecznie na największym światowym skrzyżowaniu szlaków handlowych: Bliskim Wschodzie. Zrzeszający największych geniuszy matematycznych i astrologów doradzających władcom.
    Doskonale wtapiający się w infiltrowane przez siebie społeczności. Narzędzie do skłócania świata islamu.
    Działający do dzisiaj, z brytyjskimi (i kanadyjskimi) odznaczeniami w tle.

  2. Oczywiście, z tezami Gospodarza nt. Kiszonki zgadzam się w 100%. A do pisania dalej o asasynach zainspirował mnie właśnie cytat z Hermanna ze Świdnicy.
    BTW: Czy to przypadkiem nie tam fałszowano monetę puszczaną później w obieg w Polsce?

  3. Poruszane przez Autora kwestie bogato opisał Michael Jones w książce „Gwiazda i Krzyż”, ciekaw jestem opinii Coryllusa na temat tej książki?

  4. Zuzia po latach zastąpi Pochanke czy raczej Szczukę nowej roli promotorki femino-satanizmu?

  5. Ta chuda towarzyszka to gruba szyszka!
    Już wykopała Napieralskiego 😉

  6. Warto zapoznać się z dorobkiem i stroną Michaela Jonesa: http://www.culturewars.com
    Dużo pisze o oświeceniu, lichwie, protestantach, żydach i Fuggerze. Pisze głównie o walce ekonomiczno-kulturowej katolików i reszty świata zachodniego.

    Jego strona przypomina stronę corrylusa. Są tam książki, miesięcznik i część artykułów. Jest ignorowany przez mainstream. W książce „Barren Metal: A History of Capitalism as the Conflict between Labor and Usury” poświecił Fuggerowi cały rozdział.

  7. bardzo ją wszystkich polecam. Znajdziesz tam to co tak szczegółowo opisujesz, przedziwną obecność żydów i ich pieniędzy w pobliżu wszystkich możliwych herezji jakie się pojawiały przez ostatnie 2000 lat. Ja na nią trafiłem przez Grzegorza Brauna, który polecał „LIBIDO DOMINANDI” – to ten sam autor.

  8. Na Polski została też przetłumaczona jego książka „Libido Dominandi”. Już pierwsze kilka rozdziałów jest tak wstrząsające że aż strach

  9. Były i są autorytety sprzedawane nam prawie każdego wieczoru w TV.
    Był dr Samson i dopuścili go do naszych dzieci bezpośrednio, a także pośrednio przez podręcznik wychowania seksualnego, który po protestach nie wszedł do szkół.
    Autorytet wchodził w bliższe kontakty ze swoimi nieletnimi autystycznymi pacjentami i dostał wyrok sądowy.

    W bliższe kontakty z pacjentem, tym razem z osobą pełnoletnią, wszedł inny dyżurny autorytet TV, kolega Samsona, W. Eichelberger.
    Z autorytetów dyżurnych to pamiętam jeszcze Santorskiego, ale ten sprytnie zainstalował się przy Tusku i jest nie do ruszenia.
    Każdy z tych autorytetów ma jakiś feler, jak np. prof. Krzemiński.
    Może o to właśnie idzie, że ów feler pozwala nakłaniać do promowania w TV treści pożądanych.

  10. Nowa metodologia „pracy naukawej”.
    Wygląda na to, że jest dobrze płatne zlecenie na taki kształt debaty publicznej która zjawiska odległe będzie interpretować wg dzisiejszego zapotrzebowania zleceniodawców. Będzie je dostosowywać do polityki Zleceniodawcy. Oczywiście z zaprzeczeniem rzetelności i faktów. Taka debata przedstawi autochtonów w fałszywym świetle i zgodnie ze swoimi korzyściami, po swojemu zinterpretuje to co niegdyś bywało. Vide próbka naginania zgodnie z cytatem powyżej( waldensi u Ogórek czy Obłęd 44 u Zychowicza). Pasuje też wypowiedź prof. Wolniewicza na bezpodstawne zarzuty naukowca z Jerozolimy. Wolniewicz broniąc honoru armii Hallera przytacza fakty i udowadnia, że nie było Hallerczyków we Lwowie wśród orląt lwowskich i że nie zabijali Żydów. Hallerczycy na ziemiach polskich pojawili się pół roku później. Jednak w świat poszła wersja kłamliwa modyfikująca fakty. Takie ot, dopasowanie sobie dawnych spraw do dzisiejszych potrzeb jakiegoś Zleceniodawcy, któremu jest potrzebne niszczenie roli Hallerczyków.

  11. i nie tylko herezji… choc moze 'herezji’…
    vide 3 muszkieterzy (gieremek, michnik i ten trzeci, chyba na ka) w 81…
    podobienstwo, czy wiecej niz…

  12. Kto wie, czy Magdalena Ogórek nie została posadzona w TVN, żeby udowodnić, ze skoro pani z SLD broni Kościoła w tv, to katolicki ksiądz może wstawić się w tv za związkami homo i ich prawem do adopcji. To się może wydawać absurdem, ale widziałam coś takiego 20 lat temu w belgijskiej tv, kiedy politycy chcieli zalegalizować aborcję. Zaproszono do debaty jakieś panie w niemodnych strojach, które broniły prawa nienarodzonych dzieci do życia, a po stronie zwolenników aborcji siedział m.in. ksiądz który powiedział, że dał kiedyś jakiejś nieletniej pieniądze na aborcję, bo tak się wczuł w jej trudne położenie. Nieważne, że w katolickiej księgarence leżała świeżo przetłumaczona „Ewangelia życia” Jana Pawła II. Najważniejsze było to co powiedzieli w telewizji. W tym czasie wyszła na jaw afera pedofila Marca Dutroux i jej związek z politykami.
    To wszystko było straszne i przypomina niestety te debaty w tv o Kościele u nas.

  13. W TVN, jak i w innych telewizjach panuje kult młodych, zdolnych, miłych dla oka i rzutkich. Z powodu takiego właśnie klucza z wizji powinna być wyłączona Dorota Wellman i dość zapuszczony Bartosz Węglarczyk. A tu nie.

    Znałem go kiedyś tylko z radia i pamiętam jak radził za garść dolarów przejechać całe USA.

    Wracając do drugiego zdania to zadałem sobie pytanie cóż lub kto go trzyma w TV. Poszukałem i bez wielkich trudności znalazłem, że redaktor Węglarczyk blisko jest skoligacony z Izakiem Fleischfarbem, który w końcu wylądował w USA. Teraz już wiadomo skąd ta podróż przez USA pociotka.

    Skoro zwarli szyki to dr Magda Ogórek też musi być pociotkiem kogos ważnego,. Przecież nikt rozsądny nie będzie się nazywał Ogórek, albo Węglarczyk. W pierwszej chwili wydawało mi się, że może jest pociotkiem satyryka o tym samym nazwisku, ale chyba to za niskie progi.

  14. Te opiniotworcze tygodniki prawicy to makulatura w zasadzie. Ja nie mam nic przeciwko temu zeby Karnowscy czy Sakiewicz zarabiali pieniadze ale dlaczego ze sprzedazy makulatury. Przeciez chca zeby ich nazywac dziennikarzami.
    Kiedys zagladalem do Rzeczpospolitej, trafialy sie tam czasem jakies interesujace artykuly. A potem dowiedzialem sie ze nowy wlasciciel Grzegorz Hajdarowicz spotkal sie poznym wieczorem pod smietnikiem z Pawlem Grasiem, rzecznikiem prasowym rzadu, dorabiajacym jako stroz w willi pewnego niemieckiego biznesmena na Opolszczyznie.
    A potem zobaczylem na pierwszej stronie „Rzeczpospolitej” usmiechnieta twarz Bartosza Weglarczyka, dlugoletniego redaktora z Gazet Wyborczej, wnuczka Jozefa Swiatlo. Nie bede pisal co w normalnym kraju staloby sie z taka gazeta po czyms takim bo i tak wszyscy wiedza. Zreszta przypuszczam ze w normalnym kraju Weglarczyk na pewno nie bylby dziennikarzem a Gras rzecznikiem rzadu.

    Wizja przedstawiona przez pana panie Gabrielu jest dolujaca ale taki scenariusz jest niestety mozliwy.
    Wieko trumny moze sie nad name zamknac.

  15. Obawiam się że kogoś znacznie wyżej.

  16. Pojawiają się nazwiska Napieralskiego i Węglarczyka jako „narzeczonych” Ogórkowej. Ale ona jest „mężata i dzieciata” według własnych zeznań na „fejsie” i innych intelektualnie wyrafinowanych portali. Ciekawe jak brzmi nazwisko męża. Z tym, że trzeba być czujnym. To co było prawdą dziś rano jutro może mocno się zmienić. A jutro może być zupełnie inaczej (np. Węglarczyk może być żoną Millera i matką dziecka Napieralskiego)

  17. jeśli robią to chrześcijanom, dlaczego herezjami nie mieliby też psuć islamu? Patrz moje wpisy powyżej o asasynach-izmaelitach.

  18. Jej mąż Piotr Mochnaczewski to były szef ZSMP znany z listy Macierewicza jako tajny współpracownik SB o ps. Michał 😉

  19. dlatego, że oni ten cały islam „założyli” o czym wprost pisze Jones

  20. poza tym nie da się zepsuć czegoś co z założenia jest zepsute i nie działa, służyło, służy i niestety będzie służyło tylko burzeniu, czasem jakimś politykom, czy inwestorom

  21. ta cała lady botoks (Ogórek) , służy temu , aby odwrócić uwagę baranów od spraw ważnych

  22. Dzięki wielkie. Jaki ten świat malutki….
    😉

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.