Kwi 052018
 

Napisałem kiedyś w salonie24 kilka na poły żartobliwych tekstów poświęconych najazdowi mongolskiemu na Europę. Wprost powiedziałem, że za całym podbojem musiały stać pieniądze weneckie, bo tak nam podpowiada logika faktów. Te zaś są od stuleci pracowicie zamazywane przez propagandystów i historyków doszukujących się w wielkim stepie jakiejś szczególnej i nie dającej się opisać językiem ludów cywilizowanych siły. Historia najazdu mongolskiego to historia przerażenia i trwogi, historia pełna błędów i zaniechań, historia, która nie potrafi odnieść się do znanych i powszechnie uznawanych na prawdziwe zdarzeń. Jako symbol tej historii niech nam posłuży słynny obrazek z epoki, na którym widać mongolskiego konia, jak obgryza liście z drzewa stojąc na tylnych nogach. Nie wiem kto jest autorem tego rysunku, ani kiedy dokładnie powstał, ale mówi nam on dokładnie, że ludzie żyjący w Europie dostatku i bezpieczeństwa, w Europie rozdrobnionej i żyjącej problemami, które dziś można by porównać do kłopotów jutuberów mających wrogów, którzy donoszą na nich do administratorów serwisu, nie rozumieli kim byli jeźdźcy, najeżdżający ich kraj. Próby wytłumaczenia sobie tej kwestii za każdym razem kończyły się w ślepym jakimś zaułku, do którego prowadziła autorów trwoga. Jak można rysować konia ogryzającego liście z drzewa, kiedy wiadomo, że każda mongolska kampania zaczynała się późną jesienią i kończyła wczesną wiosną, wraz z roztopami? Widział kto zimą liście na drzewach? Tak było na Rusi, na Węgrzech i w Polsce. Konie zaś, żeby przeżyć i wędrować wraz z jeźdźcami wiele kilometrów muszą dostać owies, czyli pokarm pełnowartościowy, ten zaś musi być dowieziony na miejsce stacjonowania wojska przez przeszkolone jednostki kwatermistrzowskie. Dziś konie karmi się owsem, wszyscy o tym wiedzą. I tak to się odbywało w armii mongolskiej. Świadkowie zaś, a potem kronikarze i publicyści piszący o tym najeździe, widzieć chcieli w Mongołach dzikość i bezwzględne okrucieństwo. Ono w nich rzeczywiście było, ale zawsze podporządkowane było celom politycznym. To znaczy mordowanie jeńców i palenie miast miało na celu wywołanie odpowiedniego wrażenia na niepokornych. Czasem też Mongołowie zabijali masowo jeńców, których nie mogli wyżywić, ani odprowadzić w miejsca koncentracji armii, położone na wschodzie. No, ale o tym już pisałem, nie ma więc sensu powtarzać tego jeszcze raz. Zabawmy się teraz w ulubioną grę wszystkich pasjonatów historii – czy wiecie, że. Na pewno nie wiecie. Gwarantuję Wam to, ale dowiecie się kiedy przeczytacie książkę Wacława Zatorskiego „Wojny Czyngis Chana”. No więc zaczynamy. Czy wiecie, że:

W czasie bitwy pod Legnicą spora część armii mongolskiej walczyła pod sztandarem z krzyżem św. Andrzeja? Byli to bowiem nestoriańscy chrześcijanie, heretycy, którzy nie zdecydowali się na przyjęcie islamu, nie pozostali przy szamanizmie, ale wybrali ten szczególny rodzaj herezji.

Węgrzy byli przez Mongołów traktowani jako plemię odłączone. Po bitwie nad rzeką Sajo nie stosowali wobec ludności madziarskiej żadnych szczególnych represji. Uważali, że powinni oni wrócić do Azji wraz z nimi, a nad równinie węgierskiej miał powstać wielki obóz wojskowo aprowizacyjny, baza wypadowa do dalszych podbojów.

Głównymi szpiegami informującymi wodzów mongolskich o sytuacji na Rusi, w Polsce i na Węgrzech byli Wenecjanie. Im najbardziej też zależało na tym, by tereny na wschód od posiadłości republiki zamieniły się w pustynię, którą z czasem można będzie przekształcić w rynek zbytu dla towarów produkowanych w Wenecji oraz w tych krajach, z którymi Wenecja współpracowała i od których odbierała produkcję próbując ją upłynniać na podległych sobie rynkach. Dokładnie w takiej samej sytuacji Europa znalazła się po najeździe sowieckim, tyle, że w naszych czasach nie potrzeba było aż tylu szpiegów i obserwatorów, co w XIII wieku. To europejscy, a nie azjatyccy kupcy byli głównymi informatorami maszerujących na Polskę Bajdara, Kaidu i Ordu.

Pole bitwy wybierali zawsze Mongołowie, a było ono zawczasu podzielone znakami i liniami tak jak pole do gry w jakąś monstrualną, zespołową zabijankę. Poszczególne tiumenie dokładnie wiedziały w jakich kierunkach i do jakich linii mogą się poruszać, bez narażenia całej operacji na klęskę, a siebie na drakońskie kary. Jeśli ktoś w grze wymyślonej przez Czyngis Chana przekroczył wyznaczoną przed bitwą linię, był na spalonym. W dosłownym znaczeniu tego słowa.

Na koniec zaś zostawiłem najlepsze. Na pewno nie wiecie kim był mongolski poseł, który przybył na dwór króla Węgier Beli IV. Nigdy byście nie zgadli. Otóż był to były, angielski templariusz. Przysięgam, że tego nie wymyśliłem. Pisze o tym Zatorski. Niestety nie powołuje się na żadne źródła i nie ich dołącza do książki. Rozumiem, że gdzieś można znaleźć jego nazwisko. Nie powinno być to trudne. Były, angielski templariusz oznacza tyle, że człowiek ten postawił interesy korony przed interesami zakonu, którego był członkiem. To ważna informacja, bo Templariusze ginęli w każdej właściwie bitwie toczonej w Europie z Mongołami, nikt ich nie oszczędzał. Jeśli więc jednego z nich spotykamy w poselstwie na dwór węgierski, jeśli jest on szefem tego poselstwa, to znaczy, że człowiek ten reprezentował kilka przynajmniej organizacji, wielki chan zaś był dla jego działalności jedynie przykrywką.

Były angielski templariusz dostał się do niewoli kiedy wojska mongolskie wysłane zostały do Austrii, tam starły się z nienaruszoną armią czeską, która z przyczyn obiektywnych nie dotarła pod Legnicę i stała w Saksonii najpierw, a potem w Austrii czekając co się wydarzy na Węgrzech. O ile Czesi biernie przyglądali się klęskom spadającym na Węgrów, o tyle Niemcy aktywnie je generowali. Król Fryderyk uwięził króla Belę i zażądał odeń okupu, a wszystko to w czasie największego kryzysu, w czasie lamentów papieża nad rozbitą i nie zjednoczoną wcale chrześcijańską Europą. Nie wiemy co Czesi zrobili ze schwytanym Anglikiem, ale głębokość i szczególny charakter stosunków czesko-angielskich pozwala nam przypuszczać, że puścili go wolno, a może nawet odstawili do Londynu. Być może on wcale nie dostał się do niewoli, ale po prostu skończył realizować swoją misję przy armii wielkiego chana i wrócił do siebie eskortowany przez piechotę z Hradca.

Na pewno nie wiecie, że plądrując Dalmację, Mongołowie dotarli do weneckich posiadłości, do miasta Udine i stamtąd cofnęli się, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Nie wiecie też, że wcześniej, plądrując północną Ruś, ruszyli wprost na Nowogród Wielki ze szczerym zamiarem całkowitego zniszczenia republiki, ale szyki pokrzyżowała im zbyt wczesna wiosna, która zamieniła zamarznięte drogi w błotniste potoki, a lasy w grzęzawiska. Być może owa wczesna wiosna spowodowała, że zamiast plądrować północ Europy i wkroczyć do Prus, a następnie ruszyć ku portom bałtyckim, wprost po plażach, wielki chan i jego wodzowie skierowali oczy na południe i postanowili złupić Węgry. Te zaś zupełnym przypadkiem były, podobnie jak Nowogród Wielki i Psków, największym konkurentem Wenecji na rynkach azjatyckich.

Takie i jeszcze inne ciekawostki znajdziecie w książce Wacława Zatorskiego „Wojny Czyngis Chana”. Ja zaś, czytając to wszystko z otwartymi ustami i cieszą się, że wszystkie moje intuicje znalazły potwierdzenie, myślę już tylko o tym, jak można połączyć najazd mongolski z herezją katarską. Dawno temu wraz z nieocenionym Georgiusem wpadliśmy na pewien bardzo wątły, słaby i nie rokujący nadziei trop. Być może niebawem trzeba będzie podjąć go znowu.

I teraz rzecz najważniejsza – wszyscy piszą o strategicznym i taktycznym geniuszu Mongołów. Jedno mnie w tym zdumiewa. Kiedy już podbito Węgry i zniszczono Polskę, kiedy zaczęła się budowa wielkiej bazy aprowizacyjo-przemysłowej nad Dunajem, w Karakorum umarł wielki chan Ugedej. Wobec przytoczonych tu faktów należy teraz zadać najważniejsze i kluczowe pytanie – kto kazał otruć wielkiego chana w grudniu roku 1241, w czasie kiedy Batu i Bajdar wkraczali na Nizinę Węgierską i plądrowali Polskę? To dopiero musiał być taktyk i strateg. Dzięki niemu wschód Europy znów stał się rynkiem zbytu dla zachodnich towarów i mógł, jak czasem mawiają spece od gospodarki, bezpiecznie się rozwijać. I jeszcze jedno, Zatorski podkreśla jak niesamowicie sprawna była sieć komunikacyjna zorganizowana przez Mongołów. Informacje z Karakorum były przekazywane na najdalsze krańce państwa w kilka dni zaledwie. No właśnie, a wieść o śmierci wielkiego chana szła z Azji na Węgry aż pięć miesięcy. Czy to nie zaskakujące?

Dziś jadę do Wrocławia. Książek biorę dużo, ale wszystkiego po trochu, tak więc jak czegoś zabraknie, to trudno. Będę miał wykład, który zaczyna się o 17, w domu ojców karmelitów przy Ołbińskiej 1. Goście z miasta mogą w nim uczestniczyć, ale po uiszczeniu drobnej opłaty. Nie mogą jednak zadawać pytań. W piątek za to wolno wszystko i wszystko jest za darmo. Wieczór autorski zatytułowany „Co Marcin Luter robił w oktawę Wielkiej Nocy” zacznie się po wieczornej mszy świętej, tej która zaczyna się o 18. Msza zostanie odprawiona w intencji sukcesu tego bloga. Nie wiemy dokładnie kiedy msza się skończy, dlatego proszę o cierpliwość. Prawdopodobnie spotkanie zacznie się o 18.45, ale najlepiej przyjść na mszę i potem na spotkanie. Zapraszam serdecznie. Zapraszam też na stronę www.basnjakniedzwiedz.pl, w naszym sklepie od tygodnia jest sporo nowości.

Zapraszam do księgarni basnjakniedzwiedz.pl

A oto najnowsze nagranie „u Michała” w księgarni Foto-Mag, tym razem:

O książce – Jerzy Bandrowski: Przez Jasne Wrota

https://www.youtube.com/watch?v=7QZMxQrAswo

poprzednie nagrania:

O ziemiaństwie:

https://www.youtube.com/watch?v=0ronBf5oH7k

O wydawniczych nowościach i kolejnych tomach baśni „Socjalizm i Śmierć”:

https://www.youtube.com/watch?v=D_pzN2U-hsA

O kwartalniku Szkoła Nawigatorów o protestantyzmie:
https://www.youtube.com/watch?v=mPtOH0VMOq0

O filmie Grzegorza Brauna „Luter i rewolucja protestancka”:

https://www.youtube.com/watch?v=69RcKACAUZI

O książce Hanny Koschenbahr-Łyskowskiej „Zielone rękawiczki”:

https://www.youtube.com/watch?v=PBIz5asguCA

O Bibliotece Historii Gospodarczej Polski:

https://www.youtube.com/watch?v=8xpy8i8nV6U

  56 komentarzy do “Kto zamordował wielkiego chana Ugedeja?”

  1. „Rozumiem, że gdzieś można znaleźć jego nazwisko. Nie powinno być to trudne.”

    Nie można. Wszystko na tzw gębę tzn przekazy ustne, tako rzecze Oxford 😉

    https://www.cambridge.org/core/journals/journal-of-the-royal-asiatic-society/article/england-and-the-mongols-c-12601330/B0DBFE81AF8118CA284686948EA724C9#

    Aha, tam jest też wspomniany Szymon z eM.

    Szerokości!

  2. Jednym słowem rozbójnicza, wenecka  narodowość wynajmująca bezwzględnych i wytrzymałych.

  3. Raczej najazd Mongołów nie ma wiele wspólnego z herezją katarską.

    1. Książę Henryk Brodaty – książę śląski, pan Krakowa i Poznania był również trubadurem – czyli powiązał śląski przemysł tkacki z przemysłem południowofrancuskim. Trubadurem również był jeden z jego następców Henryk Probus  czyli najazd mongolski jakoś specjalnie nie zaszkodził przemysłowi tekstylnemu śląska w XIII wieku.

    2. Najazd z 1241 roku zaszkodził natomiast przemysłowi wydobywczemu i hutniczemu Górnego Śląska i to pomimo faktu, że właśnie książę raciborski Mieszko Otyły jako jedyny pokonał w bitwie wojska Mongolskie (bitwa pod Raciborzem). Kuźnice na Górnym Śląsku zaczęto odbudowywać dopiero w XIV/XV wieku, a wielu górnośląskich osad wymienianych we wcześniejszych dokumentach nie można zlokalizować współcześnie. Zresztą górnicy z kopalni złota również poszli na pierwszy ogień w bitwie pod Legnicą.

    3. Biorąc pod uwagę równoczesny atak na Węgry i Śląsk wydaje się bardzo prawdopodobnym, że te uderzenie miało zachwiać europejskim rynkiem żelaza i złota. Czy rzeczywiście była to robota Wenecji? Inna sprawa, że zachowano niezniszczone Czechy, również kraj produkujący żelazo, więc może to było zlecenie Przemyślidów wykonane Mongolskimi rękami, za które odpowiedzialność spadnie właśnie na Wenecję? W takim wypadku po wyautowaniu konkurencji węgierskiej i śląskiej Czesi mogli usunąć chana Ugedaja. Ówczesny władca Czech Wacław I wydaje się zdolny do takiej intrygi (o dzień drogi od walnej bitwy w Legnicy, pozorowanie działań w Miśni i Kłodzku, czekanie co stanie się na Węgrzech). Inne pytanie czy działał na własny rachunek czy na czyjeś zlecenie, a jeśli tak to na czyje.

  4. Tak siedzę tutaj w tym centrum wszechświata, no powiedzmy, że świata na razie ☺ i czytam te informacje z dawnych lat i to mnie zupełnie nie dziwi. Jest coś tutaj w tym miejscu na tej wyspie, że wszystko inne poza nią jest jakby pod nią, obok i daleko i jakże łatwo tam mieszać w tych dalekich miejscach ku chwale ojczyzny swojej, tzn kieszeni i władzy tych, którzy mieszali i mieszają dalej, a jakże.

    The show must go on

  5. Czasem leżę, tak wychodzi, trzeba odpocząć

  6. wiesz, mnie się to kojarzy z sytuacją w której osoba ważna w PRL, na jednym z pism napisała dekretację: wyprowadzić figuranta z obiegu. No przecież taki tekst nie boli, jest absolutnie powiem że bezosobowy, bez emocji. A wiemy co taka dekretacja oznaczała w rzeczywistości.

    Tak mi się skojarzyło z opisaną przez Ciebie, łatwością Wyspiarzy, w podejmowaniu decyzji co do krajów i osób którym Wyspiarze przypisali rolę  „wypełniacza”

  7. Tutaj trzeba pobyć jakis czas, raczej dłuższy, jaki, nie wiem ale taki, by „powąchać” klimat, ludzi ale bardziej nawet, co wokół nich. Bo właśnie system dyryguje. I to żaden anglo-saski (nazwa ukradziona, copyright cbrengland ☺) chłód, tylko buta, arogancja i wyższość. I tak od stuleci.

    Juz kiedyś nie raz pisałem ale trzymają mnie tutaj tylko świadectwa potęgi Chrześcijaństwa, bo wszystkiego nie zdążyli zabić, ci nowi.

  8. Aha, a dodam, że w czasie Wielkanocy byłem obok telewizora, polskiego, TVN24 był włączony, zerkam, a tam program coś o tytule po 20 lub w podobie i pani redaktor Kolenda-Zalewska rozmawia z historykiem, Norman Davis. Nawet nie nastawilem ucha o czym gada, tylko popatrzyłem na gębę. I Norman, a dlaczego nie Viking, to to samo przecież, tylko troszkę starsze.

  9. Franciszkanin Giovanni da Pian del Carpine i ksiądz Janko z Głodomanka o Mongołach

  10. pewnie wiesz, bo ja zawsze dowiaduję się ostatnia, że ta formuła „wyprowadzić figuranta z obiegu” oznacza zabicie przez sprawców nieznanych. Tak dekretowano dokumenty dotyczące solidarnościowców i księży i tych co nie pasowali.

  11. No ale przecież chrześcijańscy Normanowie z Francji podbili tych anglo-sasów. Dlaczego więc nie lubisz jednych i drugich?

  12. Kurczę, jak się zacznie „skrobać” to takie smaczki wychodzą:

    Edward I and the Mongol alliance czyli Przymierze Mongolskie z Angolami 😉

    https://www.academia.edu/3215482/The_last_rex_crucesignatus_Edward_I_and_the_Mongol_alliance_Annual_of_Medieval_Studies_at_Central_European_University_16_2010_202-23

  13. z wiekszej perspektywy biorac

  14. Wypisałeś się z tego gatunku?

  15. Tak w ogóle to nawet nie Viking, ale Celt z Walii.

  16. tylko on jest w stanie wszystko uratowac

    coz za ironia losu..

  17. Zmora jest z Radomia. Poszli my wtedy w wysokie gory

    bez niczego, troche smalcu i chleba i spali na wierchu

  18. Smalec nie, brali słoninę i chleb.

  19. Zupełnie niezależnie od dzisiejszego tekstu o Węgrach, Mongołach, Żydach i Niemcach, dziś nad ranem odnotowałem sobie paszkwil na Polskę Polish Perpetual Pogroms (Bezustanne polskie pogromy) napisany przez panią Tabitha Korol, nagradzaną za uczciwe i rzeczowe teksty o Izraelu. Amerykańska dziennikarka zaczyna od przypomnienia, że: „Żydzi byli przyjęci, by przywrócić i zastąpić poważne straty poniesione przez Polskę podczas mongolskiej inwazji w 1241 i by powiększyć wzrost handlowy miast. W czasie zgodnego pożycia dokładali się do gospodarczego wzrostu kraju przez handel, rzemiosło i rolnictwo. […] Uczestniczyli na wszystkich poziomach życia społeczno-politycznego, zakładali całe wsie i rozwijali handel zbożem, tekstyliami, ubraniami, barwnikami i towarami luksusowymi oraz destylowali wino [?]. Ich kultura, język Yiddish, wiele gazet, literatura i teatr kwitły, choć często musieli się okupić zwiększonymi podatkami (czasem do 70%)”.

    Po tak pięknym początku dalej już – zgodnie z tytułem – były ustawiczne pogromy.

  20. Mongołowie zamówili w Japonii ponad sto tysięcy mieczy. To zamówienie wymagało środków i nie był to barter.

  21. Slonina. Nie ma w guglu jezka Baskow

  22. jezyka. Czy to nie dziwne?

  23. nowson- spieprzaj dziadu

  24. tak kiedys po<iedzial lech

  25. wiesz xo! baskowie maja gory i teren

    i ocean

  26. Witam.

    Myślę, że z tym karmieniem konii to ciekawy wątek. Armia 50 000 ludzi z końmi jeśli atakuje zimą musi dostać owies i siano z bliższej lokalizacji niż Mongolia. Wychodzi na to, że mieli zaopatrzenie z Rusi lub dzisiejszej Ukrainy bo jest nieprawdopodobne aby wszystko ciągnęli z Azji, a potrzebowali ok. 7 000 ton miesięcznie no chyba, że pierwszą rzeczą jaką robili to była grabież aprowizacyjna.

    Pozdrawiam

  27. Anglicy wysilili się ostatnio nakręcając film o śmierci Stalina, ale tak na prawdę chodziło im o śmierć Żyda Berii jako rzekomego pedofila i gwałciciela. To, że był jak wielu amoralnych Żydów seksualnym drapieżnikiem wiedziałem, ale że pedofilem nie.

    Gdzieś słyszałem, że ten jegomość był angielskim agentem i pod tym pretekstem został w ZSRR odstrzelony. Mainstream tą informację bagatelizuje, a możliwe że jego rola była podobna do tego templariusza renegata, dopilnowującego dzieła zniszczenia. Chodziło o kwestię zwlekania Berii w sprawie polskich jeńców katyńskich, a ich śmierć dopełniła się za jego sprawą.

  28. „W czasie zgodnego pożycia dokładali się do gospodarczego wzrostu kraju przez handel, rzemiosło i rolnictwo.”

    Wzruszyłem się 😉

  29. Pedofilem i gwalcicielem -był.

    W jakiejs publikacji (chyba u Conquesta: najlepszego mam wrażenie „znawcy przedmiotu”: ROsja sowiecka) przeczytałam że Beria  jeździł po ulicach MOskwy w godzinach gdy dzieci szły do szkoły i co ładniejszą dziewczynę wciągano do auta i ginęła bez śladu. TO były setki przypadków. Rzekomo Stalin był w to też  wciągnięty -ale nie bylo nigdy info o jego „sex-wyczynach”.

  30. nie jestem pewien co do tego, ze tam sie da odpoczac

    ale gratuluje zuchwalosci

  31. Chyba raczej w Chinach (w tym okresie zdąyli już podbić północne Chiny) podbić lub Indiach (stal damasceńska czyli bułat był wytwarzany w Indiach w rejonie Hajdarbadu).

    Tu coś o japońskich mieczach:

    http://polimaty.pl/2013/04/kill-bill-siedmiu-samurajow-czyli-mit-katany/

  32. chinskie przyslowie brzmi;

    Aby być mądrym, nie wystarczy mieć wiele ksiąg: osioł dźwigający na grzbiecie wiele książek nie jest przez to mądrzejszy.

  33. >”a wieść o śmierci wielkiego chana szła z Azji na Węgry aż pięć miesięcy. Czy to nie zaskakujące?”

    Jak długo zajęła informacja o śmierci Breżniewa w dotarciu do gazet w demoludach?

  34. Ładnych kilka lat temu słuchałem audycji w RM, w której ksiądz cytował kroniki ruskie, w których opisane było dołączanie się poszczególnych książąt ruskich do tych wypraw. Zarówno wojsko, jak i zaopatrzenie dostarczali książęta ruscy. Nie trzeba było owsa sprowadzać z Mongolii.

  35. A słyszała Pani, Pani Popiołkowa, że w latach 80-tych z niemowlaków przetaczano krew dla Breżniewa, Andropowa i Czernienki???

  36. (jest jest, nie chcialem wprowadzac w blad)

  37. Tak, Beria był brytyjskim agentem. Chruszczow to potem udowodnil.

     

    A trop angielski z Katyniem jak najbardziej ciepły. Chodziło o to, aby w 1940 Francja nie dogadala się samodzielnie z ZSRR przeciwko Niemcom. Łącznikiem mogli być Polacy. Wg. wiecznej doktryny „dzieł i rzadz” oraz „balansowania” układu sił na kontynencie, nie można było do tego dopuścić. Stąd i działania brytyjskiego agenta w celu wymordowania oficerow. Test na sojusznika?

     

    https://m.youtube.com/watch?v=xgm6QohQjx8

  38. a dyć Jezusicku co tyz bajacie? wy tyz z etrusków -nicht wahr?

  39. Czy znalazła Pani mój koment o 3. sonacie Brahmsa z tą frazą z „Deutschland, Deutschland u”ber Alles”?

    A tu coś o ulubionym pisarzu Coryllusa:

    https://wpolityce.pl/media/389140-krol-twardocha-plagiatem-publicysta-rz-o-zaskakujacych-podobienstwach-z-ceniona-algierska-powiescia

  40. W Wiki mamy obszerne hasło na temat podbojów mongolskich. Jednen z ciekawszych fragmentów brzmi:

    „Wielkie zwycięstwa armii mongolskich tłumaczone są dużą liczebnością (w ostatnich latach Czyngis-chana armia liczyła około 98 tysięcy żołnierzy, nie licząc oddziałów sojuszniczych), niezwykłą ruchliwością lekkozbrojnej jazdy, mistrzowskim posługiwaniem się łukami, bezwzględną dyscypliną i okrucieństwem w walce, które porażało przeciwnika. Istotne były także: bardzo dobrze rozbudowana logistyka (w tym znakomity system kurierski), rozwinięty wywiad wojskowy i przyswojenie sobie chińskich osiągnięć technik oblężniczych. Ponadto Czyngis-chan i jego następcy pozwalali lokalnym elitom rządzić w podbitych prowincjach, osadzając w nich jedynie swoich namiestników, których głównym zadaniem było ściąganie wysokich podatków i danin”.

    https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Podboje_Mongołów

    Ostatnie zdanie moim zdaniem jest kluczowe. Utrzymanie ogromnego organizmu państwowego opartego na samej armii bez poparcia ludności tubylczej wydaje się mało prawdopodobne. Zauważmy, że zanim Mongołowie dotarli do Europy musieli przebyć całą przeogromną Azję. A więc w tym przypadku można mówić raczej o „mongolskiej kulturze zarządzania” i jej wpływie na podbijane ziemie.

    Mówimy tu oczywiście o XIII wieku, wydarzenia późniejsze wiążą powstanie samodzielnego państwa ruskiego z wyrwaniem się spod wpływów mongolskich, niemniej dziesiątki lat obecności mongołów w Azji zachodniej i wschodniej Europie musiały „zrobić swoje” w mentalności podbijanych ludów.

    Pozdrawiam

  41. mówiąc szczerze -nie czytałam

    W międzyczasie przesłuchałam płytę kwartetów Haydna -to pochodzi z „Keiserquartett”   op.76 nr 3 C -dur. Sa to wariacje ornamentalne -być może Brahms równiez zapożyczył od niego ten motyw, no ale Haydn był pierwszy….

    Haydna wylosowałam akurat na dyplomie -10 lat temu specjalnie pojechałam do Rohrau zobaczyć jego biedniutki dom (rekonstrukcja). Na tle stojącego obok wspaniałego pałacu Harrach -piękny kontrast, zważywszy że do pałacu przyjeżdżają ludzie własnie dla Haydna.

  42. Jeszcze

    A Harrach też jest wart podróży -jest kilka, za to bardzo dobrych obrazów i mebli. Moi ulubiency: świetny Mistrz półfigur kobiecych,  Svanefelt, trochę Wlochów. Kolekcja była „bohaterką” sensacyjnej kradzieży z 10 lat temu . I o dziwo! Parę lat temu obrazy odzyskano… ROdzina książęca jeszcze tam mieszka.

  43. Ale piszą, że to Gebursthaus Haydna. On, zdaje się, pomieszkiwał u różnych możnych. Zwłaszcza u Esterhazych.

     „Zmarł 31 maja 1809 roku w Wiedniu. Miał 77 lat. Ciekawostką jest, iż pośmiertnie zwolennicy frenologii odcięli Haydnowi głowę, by zbadać, gdzie w czaszce zlokalizowany jest geniusz artysty. Niestety frenologia nie potwierdzała faktu czyjegoś geniuszu na podstawie wielkości mózgu, jak na początku sądzono, jedynie zwróciła uwagę na zróżnicowane miejsca w mózgu, pełniące różne, czasem odrębne funkcje. Fakt odcięcia głowy Haydnowi nie wyszedłby na jaw, gdyby nie ekshumacja zwłok.” – za wiki. Makabra…

  44. ALeż tak -własnie o tym piszę!

    ROhrau gdzie sie urodził w biedniutkiej chatce -ok 800m od pałacu (chciałam wkleić foto ale sie nie dalo) bylo wioską służebną wobec zamku (a potem pałacu, gdzie ta kolekcja obrazów) .

    DOpiero później przeniósł sie do Esterhazych  no a potem zrobil kariere europejską

  45. SOrry -widzę że lekko pokręciłam: Harrach (też pałac ale skromny) za to wspaniały cudowny (zaniedbany) park jest w miejscowosci do ktorej jeżdżę.

    A paręnaście kilometrów dalej jest Rohrau.

  46. I to stąd że od dłuższego czasu włascicielami pałacu w Rohrau i tej wspaniałej kolekcji obrazów sa też hrabiowie Harrach

    A pałac Esterhazych gdzie Haydn wiekszą częśc zycia przebywał -jest w Eisenstadt (Ten ród pałaców miał kilka i wszystkie wspaniałe!)  I tam jest pochowany w tzw Bergkirche (powklejałabym liczne moje foto ale…)

    Pozdrawiam

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.