Paź 272018
 

Moje starsze dziecko opracowywało ostatnio temat na lekcję religii. Temat brzmiał – uczeni w piśmie. Pomagaliśmy mu trochę wyszukując cytaty, a ja te cytaty, już tak sam dla siebie, studiowałem. W pewnym momencie zacząłem się zastanawiać jaki problem rzeczywiście mieli faryzeusze z Jezusem. Czy był to problem merytoryczny czy może wizerunkowy. Doszedłem do wniosku, że musiał to być problem wizerunkowy, bo Jezus był merytorycznie dobrze przygotowany i obryty. Uczonym w piśmie się to nie podobało, bo on zgłaszał wobec nich postulaty wyraźnie odnoszące się do wizerunku i na tym tle zrodził się konflikt, którego przedmiotem istotnym była edukacja w prawie, a w konsekwencji zbawienie ludu. Jaki był wizerunek Jezusa jeśli brać pod uwagę standardy obowiązujące w Palestynie tamtych czasów? Niepełny. Jeśli porównać go z wizerunkiem uczonych w piśmie, wydłużających frędzle u swoich szat i objadających domy wdów, był to wizerunek niepełny. Jezus miał – powiedzmy to wyraźnie – poważne braki w strategii PR. Włóczył się po kraju z bandą oberwańców, którzy niewiele kumali, a ich jedyną zaletą było to, że byli posłuszni. Z wyjątkiem jednego rzecz oczywista. Ostentacyjnie lekceważył wypracowane przez lata formy prezentacji prawa przed ludem i nie domagał się poklasku, ale go jednak otrzymywał. To strasznie irytowało faryzeuszy i uczonych w piśmie. Ktoś może tu napisać, że ja dokonuję jakiegoś obrazoburstwa. Nic z tych rzeczy, ja precyzyjnie opisuję istotę ziemskiego konfliktu pomiędzy organizacją zarządzającą niejawnie Palestyną a Jezusem. Twierdzę w dodatku, że mechanizm ten jest powszechnie ważny również dzisiaj. I można go zilustrować licznymi przykładami. Zasada zaś, której należy się wystrzegać brzmi – strzeżcie się ludzi lansujących swój skończony i pełny wizerunek. Tylko ci, którzy nie wyglądają jak trzeba są coś warci.

I teraz oto media pokazują nam Monikę Jaruzelską, córkę generała, która w gładko zaczesanej fryzurze wdowy, co to nie dała się obeżreć faryzeuszom, opowiada publicznie jakieś historie, które przez media nie są kojarzone z lewicą, ale z konserwatyzmem. I robi się wielkie halo, bo pani Monika, zaskoczyła wszystkich i wcale nie popiera postępu. Cóż to może znaczyć? Tyle, że zaplecze pani Moniki dość dokładnie przestudiowało Nowy Testament, ale nie na tyle dokładnie, by zorientować się, że skończony wizerunek medialny to pułapka. Im się zdawało, a pewnie też zdaje do teraz, że im więcej pracy i pietyzmu włożą w postać, którą kreują tym lepszy efekt osiągną. W teatrze to z pewnością działa, w filmie też, ale nie na ulicy. Na ulicy Monika Jaruzelska zamienia się w jednym momencie w zaprzeczenie samej siebie i staje się chodzącą demaskacją nieczystych i nieszczerych intencji, wokół których ktoś chce zbudować nową opcję polityczną przeznaczoną dla tych emerytów resortowych i ich potomków, których do szału doprowadzają pętające się po ulicach pedały. To się nie uda, albowiem silna, oparta o resortowe emerytury prawica, z frontmenką w postaci pani Moniki, to będą tak zwane „niezłe jaja”. Oni się nie powstrzymają, emocje ich poniosą na 100 procent i nie powiedzą jak Jezus – oddajcie Bogu co boskie, a co cesarskie cesarzowi – oni schowają denara i zażądają więcej. Jestem o tym przekonany, ponieważ nowy wizerunek pani Moniki jest wzorowany – chętnie wysłucham polemik – na wizerunku Dolores Ibarruri – La Passionarii, jednej z czołowych osób hiszpańskiej rewolucji. Pani Monika jest co prawda blondynką i nie ma w sobie tego cygańskiego charme, który miała Dolores, ale ma ten sam ogień w oczach, a fakt, że jest już w moim wieku tylko owo podobieństwo do Passionarii podkreśla. Teraz tylko trzeba wokół niej sformatować – mam na myśli format uliczny – jakąś wiarygodną grupę prawicowej młodzieży męskiej, która zasłoni rzeczywisty target i rzeczywisty skład osobowy formacji, jaką lansować będzie pani Monika. Myślę, że nabór już trwa. Problem jednak jest i oni go na razie nie widzą. To są fachowcy od filmu i charakteryzacji i mogą tych nowych konserwatywno-prawicowch apostołów upudrować tak, że wyjdzie im załoga G Monika zaś zostanie przerobiona na Zoltara, który podobno był kobietą. Czekajmy z drżeniem w sercu i słuchajmy co tam Monika Jaruzelska wymyśli w następnych odsłonach swojej politycznej kariery. Będzie to z całą pewnością coś interesującego, ciekawe i skończonego. Bo żadna kobieta nie może wyjść na scenę z jakimiś brakami w emploi, z jakimiś skazami, mowy nie ma. I to właśnie gubi tych biednych ludzi.

Na dziś kończę, albowiem przede mną odwiedziny na grobach, które w tym roku muszą się odbyć nieco wcześniej.

Zapraszam na stronę www.prawygornyrog.pl

  19 komentarzy do “La Passionaria polskiej prawicy czyli przewaga wizerunków niepełnych”

  1. Im.wiecej migracji tym wiecej grobow, tym wiecej wysilku i podrozy. Ka tez dzis w drodze. Tekst o wizerunku swietny.i

  2. he, he, he Rabiej to postępak a Monia to tradycjonalistka.

     

    Pani Monika zdaje się jest w układzie tzw samotnego macierzyństwa, co w konserwatyzmie nosiło nazwę ” panna z dzieckiem”? Jeśli się mylę bo nie śledzę losów tej pani, to przepraszam.

  3. Kolejna la Passionaria, chyba też jawi się jako i demokratka i konserwatystka bo to graffin Róża Thun von Hohenstein , doprowadziła do przegłosowania w Parlamencie europejskim, że „Marsz Niepodległości” w Polsce jest faszystowski i jeszcze jakiś tam.

    To ja się pytam jak „Bieg Niepodległości”  to dobrze – można biegać w tej intencji, a jak „Marsz Niepodległości” to nie wolno maszerować w tej intencji.  A co na to psychiatrzy np. p. Święcicki co to jego książka jest w księgarni Coryllusa?

    Czemu p. graffin przed uruchomieniem tej swojej procedury w PE, dot. zdezawuowania „Marszu Niepodległości” nie poprosiła Marcina Święcickiego, żeby ją umówił „na kozetkę”  do swego brata psychiatry  ?. Trzeba było tak głupio działać? . Nie byłoby tyle wstydu dla rodziny, bo teraz to jeszcze ktoś wyciągnie historię rodzinną Hohensteinów i przypomni faszystowski i nazistowski udział krewnych w SS Galizien . I po co ?

    No u tych wielkich  jaśnie państwa to zawsze jakieś fiksum dyrdum.

  4. Oprócz tego, że Jezus Chrystus celowo różnił się od współczesnych sobie rabinów na tuzin przynajmniej sposobów (np. sam dobierał sobie Apostołów), to Jego wizerunek z definicji był połowiczny. Z Boga-Człowieka widziano tylko tego drugiego. Prawdziwa jazda zaczynała się zawsze, gdy Jezus nazywał się Bogiem. A tego Prawdziwi Monoteiści znieść nie mogli. Zupełnie jak monopartyści z nieboszczki przewodniej siły narodu.

  5. Skąd pomysł, że prof. Łukasz Święcicki miałby być bratem niesławnego Marcina Święcickiego?

  6. Mieszkam w dzielnicy Wawy zdominowanej przez emerytowanych komuchów.

    I nie po raz pierwszy zauważam, że ci ludzie, choć oczywiście nienawidzą PiSu i „nas” (moherów/solidaruchów/pisuarów/faszystów) to są zajadle anty-LGBT, anty-tęczowi, anty-anty temu wszystkiemu co lansują liberalno-marksistowskie środowiska. Tutaj „tęczowy piątek” nie ma szans.

    Ciekawe, nie?

  7. chyba dyrektorem instytutu jest któryś z braci Święcickich. chyba żeby to było już drugie pokolenie ?

  8. >chętnie wysłucham polemik…

    Femei in Frunte in Lupta Contra Fascimului

    Prawie polemika niedługo, zapewne jeszcze przed północą.

  9. Sprzeciw wobec pomysłów graffiny – https://www.youtube.com/watch?v=IvGymcxB3ZM . Do pośmiania, bo oczywiście rzeczywistego skutku z tego nie będzie, i nawet sam poseł to wie o tym mówi (ale rzuca się, jak tylko daje radę).

  10. Uważam, że bohaterka będąca pretekstem do dzisiejszego tekstu Coryllusa nie zasługuje na porównanie do Dolores. Media promują do tej roli różne Carmencity, które nie odważyłyby się wypowiedzieć słów o normalności, a na dodatek nie są oczytane w rewolucyjnych przemówieniach Zapaty, więc nie potrafią Dolores naśladować na wiecach.

    Nie wiedziałem, że znam język rumuński (z wyjątkiem pospolitego czteroliterowgo słowa na D). Ale przy okazji przeszukiwania Dolores z amerykańskiej rumuńskojęzycznej gazety z roku 1943 Românul American z łatwością przeczytałem tytuł: „Kobiety we Froncie w Walce Przeciw Faszyzmowi”.

    A w tygodniku amerykańskim z roku 1948 odnajduję obok Dolores jeszcze cztery potwory: Ana Pauker – rumuński minister spraw zagranicznych (na mojej ilustracji), Stella Blagoteva – „czołowa bułgarska czerwona”. Mother Bloor – „amerykańska rewolucjonistka przez 60 lat”, Herrra Kuusinen – „w gabinecie Finlandii”.

  11. Pani Monika to złotego kluczyka
    do ekskluzywnych sezamów błysk

    Wydaje się, że pani Monika na zastąpić odchodzące pokolenie konserwy komunistycznej w stylu Millera, który tych wygłupów LGBT nie mógł przecież znieść- gdy parę lat temu się bratał Miller z Palikotem to Grodzka musiała usunąć się w cień, żeby Miller nie musiał jej reki podawać. Ten elektorat jest teraz osierocony, nie mają na kogo głosować. W wyborach prezydenckich 2020 wystawią Biedronia- lewica obyczajowa, ale sympatyczna i Jaruzelską -lewica konserwatywna, ale z klasą, nie gomułkowska. Jej słowa z religią w szkołach to też pod nich, wielu partyjnych chrzciło dzieci- na wszelki wypadek. A przy okazji wielu przytaknie- jaka mądra ta towarzyszka panienka i książki pisze z takim dystansem do siebie. Uwalenie tej całej Nowackiej też musiało mieć jakiś ukryty cel

  12. A kiedyż to Jezus nazwał siebie Bogiem? Mógłbyś wskazać źródło?

  13. Podczas procesu przed Sanhedrynem powiedział o sobie ,,Ja jestem ,,Po tych słowach zapadł wyrok.

  14. Bądź precyzyjny. Zacytuj, co Jezus odpowiedział i na jakie pytanie.

  15. Np. taki cytat: J 10,22-33: 22 Obchodzono wtedy w Jerozolimie uroczystość Poświęcenia świątyni. Było to w zimie. 23 Jezus przechadzał się w świątyni, w portyku Salomona. 24 Otoczyli Go Żydzi i mówili do Niego: «Dokąd będziesz nas trzymał w niepewności? Jeśli Ty jesteś Mesjaszem, powiedz nam otwarcie!» 25 Rzekł do nich Jezus: «Powiedziałem wam, a nie wierzycie. Czyny, których dokonuję w imię mojego Ojca, świadczą o Mnie. 26 Ale wy nie wierzycie, bo nie jesteście z moich owiec. 27 Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną 28 i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. 29 Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca. 30 Ja i Ojciec jedno jesteśmy».

    31 I znowu Żydzi porwali kamienie, aby Go ukamienować. 32 Odpowiedział im Jezus: «Ukazałem wam wiele dobrych czynów pochodzących od Ojca. Za który z tych czynów chcecie Mnie ukamienować?» 33 Odpowiedzieli Mu Żydzi: «Nie chcemy Cię kamienować za dobry czyn, ale za bluźnierstwo, za to, że Ty będąc człowiekiem uważasz siebie za Boga».

  16. A co ?Masz bryki od Świadków Jehowy ?Sam nie doczytasz ?

  17. No widzisz, na twoich podpowiedziach nie można polegać

  18. No widzisz, na twoich podpowiedziach nie można polegać.

  19. Polegasz ma słowach przeciwników Jezusa, którzy usiłowali Mu wmówić, że ueażał się za Boga?

     

    oto odpowiedź Jezusa wg BT, Jana 10,34-36

     

     34 Odpowiedział im Jezus: «Czyż nie napisano w waszym Prawie: Ja rzekłem: Bogami jesteście?635 Jeżeli [Pismo] nazywa bogami tych, do których skierowano słowo Boże – a Pisma nie można odrzucić – 36 to jakżeż wy o Tym, którego Ojciec poświęcił i posłał na świat, mówicie: „Bluźnisz”, dlatego że powiedziałem: „Jestem Synem Bożym?”

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.