Wrz 052018
 

Trwa przeprowadzka, a ja jestem urobiony po pachy, wrzucę tu dziś więc kilka kwestii związanych z organizacją naszych spotkań, które mam nadzieję, odbywać się będą z częstotliwością zadowalającą wszystkich.

Zacznę od terminu. Tak jak napisałem termin nie może być zbyt dogodny, albowiem wśród poświęceń kształtuje się charakter. Nie może być też zbyt odległy, bo ludzie się zanudzą czekaniem, ale nie może być także bliski, bo niektórzy mogą mieć za mało czasu na podjęcie decyzji. I tak wyznaczam termin pierwszego posiedzenia na dzień 8 grudnia. To będzie sobota, dzień późnojesienny i pewnie już bezlistny, ale to nawet lepiej, bo wtedy w całej krasie ujawni się uroda obiektu, w którym będziemy słuchać wykładów. Nie zdradzę na razie miejsca, gdzie odbędzie się pierwsza sesja, bo mam po temu poważne powody. Niech wystarczy póki co informacja, że to jest Wielkopolska.

Słowo o ilości uczestników. Mamy 200 miejsc i więcej nie będzie. Sala się nie rozepchnie i nie rozciągnie. Ilość miejsc noclegowych także jest ograniczona, a więc wszyscy i tak się nie pomieszczą w samym obiekcie, będą musieli szukać noclegu w okolicy. Sądzę, że nie wszyscy będą tam nocować więc nie robię z tego wielkiego problemu.

Teraz kwestia organizacji. Ponieważ nie możemy oszczędzać na pierwszym spotkaniu, a nie możemy też szaleć za bardzo, zaplanowałem ciepły lunch dla wszystkich uczestników. To naprawdę solidny posiłek i każdy poczuje się wzmocniony. Do tego kawa i jakieś ciastka. Kolację już każdy będzie musiał zaaranżować we własnym zakresie.

Pora wymienić prelegentów, którzy złożyli już deklaracje uczestnictwa. Na pewno przyjedzie prof. Grzegorz Kucharczyk. Będzie też dr.hab. Krzysztof Kaczmarski. Wstępną deklaracje uczestnictwa złożył Marek Budzisz. Gościem specjalnym zaś będzie prof. dr hab. Piotr Tryjanowski, kierownik Instytutu Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Piotr Tryjanowski opowie nam o tym w jaki sposób klasa posiadaczy, ziemiaństwo po prostu, wpływała w dodatni sposób na kształtowanie się naturalnego krajobrazu wsi. Chcemy korzystać z dobrych wzorów, a to co pokazał w czasie organizacji targów bytomskich Piotr Szeligowski jest dobre. Tak więc z każdym z uczestników przeprowadzimy wywiad, a ja mam nadzieję, że Piotr Tryjanowski opowie w tym wywiadzie o różnych ekologicznych fałszach i oszustwach, których ofiarą padamy. Jeśli idzie o pozostałych uczestników to nie stawiałem im żadnych konkretnych wymagań co do tematu wykładu. O jedno tylko poprosiłem – żeby było ciekawie i dynamicznie. Mamy jeszcze dwa wakujące miejsca, a ja liczę na to, że w pierwszym posiedzeniu zgodzi się wziąć udział Andrzej Gliwa. Zobaczymy jak będzie z naszym kolegą Szymonem, bo dla niego przeznaczyłem coś innego, o czym opowiem poniżej.

Każdy wykład będzie trwał godzinę i mam nadzieję, że połączony będzie z jakimś pokazem slajdów, map czy wykresów. Żeby nie było samego tylko gadania. I teraz ważna rzecz – treść wykładów nie zostanie upubliczniona. Na portalu www.prawygornyrog.pl znajdą się tylko wywiady z wykładowcami. Treść wykładów pozostanie słodką tajemnicą uczestników zajścia. Nie możemy upubliczniać tych wykładów, albowiem będzie to nieuczciwe wobec tych, którzy zdecydowali się przyjechać i zapłacić za uczestnictwo. Nie jesteśmy uniwersytetem, gdzie za ciężkie pieniądze pokazują fragmenty telewizji Edusat. To jest miejsce, gdzie żywi ludzie udostępniają treści niezwykłe, do których dotrzeć nie jest łatwo, oni zaś są specjalistami w swojej dziedzinie. Tak to zostało pomyślane. Nie będzie też możliwości nagrywania wykładów telefonami komórkowymi, jeśli ktoś to będzie robił, zostanie przez ochronę wyprowadzony, a pieniądze za udział w przedsięwzięciu odeślemy na jego konto.

Teraz kwestia najważniejsza, czyli kwestia opłaty za uczestnictwo. Tak, jak już pisałem kilka razy, doświadczenia związane z darmowymi spotkaniami autorskimi, przekonują mnie, że rzeczy darmowe są nieważne. Podobnie jest ze spotkaniami organizowanymi przez środowiska lokalne. One zwykle mają wiele dobrych chęci, ale słabą moc promocyjną. Mieszkańcy zaś małych ośrodków są zainteresowani prelegentem o tyle, o ile pokazywany jest on w telewizji i uprawia jakieś kontrowersje. My tego nie robimy, stąd pomysł na LUL – Latający Uniwersytet Leszczynowy – jest pomysłem dla ludzi zdeterminowanych, przekonanych i gotowych na poświęcenia. Takich, którzy z własnej woli zechcą poświęcić dzień na wysłuchanie serii niełatwych i mało kokieteryjnych prelekcji i jeszcze za to zapłacić.

Pora zdradzić wysokość kwoty. Nie jest mała. To aż 250 zł od osoby. Nie podam dziś jeszcze numeru konta, na które należy wpłacać pieniądze, żeby wszyscy mieli dłuższą chwilę do namysłu i mogli zdecydować czy chcą uczestniczyć w naszym przedsięwzięciu.

Kto może być nazwany uczestnikiem? Tylko osoba, która wpłaciła pieniądze z imiennego konta. Będziemy mieli listę i na tej liście każdy uczestnik odnajdzie swoje nazwisko i złoży przy nim podpis. Wszystko po to, by uniknąć nieporozumień. Nie przyjmuję żadnych deklaracji w rodzaju – ja na pewno przyjadę, proszę mnie zapisać, ale wpłacę później. Nie ma mowy. Nie przyjmuję żadnych deklaracji koleżeńskich. Nikt nie wejdzie na prelekcję za darmo. Nie przewiduję także uczestnictwa w tym wydarzeniu innych wydawnictw niż moje. Będziemy w Wielkopolsce, a najlepszy dowcip o Wielkopolsce jaki słyszałem opowiedział mi kiedyś kolega Michał. Poznaniacy za Niemca postawili sobie teatr, a na frontonie napisali – NARÓD – SOBIE. To jest, uważam, droga słuszna i właściwa. I tego się będziemy trzymać. Imprezy, na których zarabiają organizatorzy, prezentujący tam gwiazdy medialne, które opłacane są ze stoisk takich jak ja wydawców, przestają mnie interesować. Oczywiście będę jeździł na targi do Warszawy i, jeśli tylko termin będzie stosowny, do Wrocławia. Do innych miast także, ale raz na trzy lata. Formuła bowiem, którą proponują organizatorzy, szczególnie zaś kwestie promocyjne, są nie do zaakceptowania. Książka nie obroni się Twardochem czy innym jakimś gamoniem. To są złudzenia.

Podsumowanie – spotykamy się 8 grudnia o 9.30 w Wielkopolsce. Dokładną lokalizację zdradzę dopiero wtedy kiedy zbierzemy kwotę potrzebną do pokrycia kosztów imprezy, a nie jest to mała kwota. Mamy do zagospodarowania 200 miejsc i tylu jedynie będzie uczestników. Nie wiem jak przebiegać będzie impreza, a także czy się na pewno uda, nie będę więc tu nikogo kokietował i zachęcał. Każdy musi sam podjąć decyzję. Listę imienną uczestników zamkniemy 5 listopada, albo w chwili kiedy zbierze się wymieniona wyżej ich liczba – 200 osób.

Teraz kwestia osobna, czyli kwestia promocji książki Szymona Stalagmita. To jest bardzo dobry moment, by zmienić zasady prezentacji naszych produktów. Nie możemy już robić tego w taki sposób jak do tej pory, czyli poprzez blog jedynie. Nie możemy też stać jak te gamonie i liczyć na to, że zorganizujemy jakiś wieczorek, gdzieś w przypadkowym miejscu i ktoś się nad nami zlituje i przyjdzie. Ile ja się takich historii nasłuchałem – wie pan miałem przyjść na to pańskie spotkanie, ale coś mnie zatrzymało, aha, już wiem, psa musiałem wyprowadzić. Albo – mięłam nawet pana na ulicy, jak pan szedł na to spotkanie, ale nie zdążyłam. Ja to oczywiście wszystko rozumiem, ale nie mogę funkcjonować w takich zakresach, albowiem to degraduje i marginalizuje moje wydawnictwo i stawia je na pozycji gorszej niż inne wydawnictwa, które nie dość, że są dotowane, nie dość, że panoszą się w mediach, to jeszcze każą sobie płacić za bilety wstępu na spotkania z autorami.

Wieczór z Szymonem Modzelewskim i Rafałem Czerniakiem, który wykonał do książki Szymona serię fantastycznych ilustracji będzie płatny. Ja wiem, że to wywoła kontrowersje, ale doświadczenie uczy, że inaczej nie można. Umawianie się z jakimś lokalem na wieczór nie ma sensu, bo wielu potencjalnych uczestników, nawet jeśli przez chwilę będzie o tym pamiętać, to zaraz zapomni. Nawał obowiązków zaś spowoduje, że powiedzą sobie – a, pójdę innym razem, cóż to w końcu jest wielkiego, spotkanie z jakimś autorem. Wieczory autorskie także muszą być niezwykłe. Na ten pierwszy, którego gwiazdami będą kolega Stalagmit i kolega Rafał przeznaczyłem jeden z podwarszawskich pałaców. Nie mam jeszcze uzgodnionych szczegółów, więc rzecz jest póki co pisana palcem po wodzie. Informuję jednak wszystkich, że taki wieczór zorganizuję w ciągu dwóch miesięcy i odpędzie się on wcześniej niż pierwsza sesja LUL. Uczestnictwo będzie jak powiadam płatne, ale kwota będzie dużo mniejsza, a spotkanie potrwa kilka godzin ledwie. Także nikogo szczególnie nie zachęcam do uczestnictwa, niech każdy rozważy je w swoim sercu i umyśle i poczeka spokojnie na ujawnienie szczegółów. Jeśli ktoś zamierza wpłacić pieniądze, przyjechać, a potem na blogu marudzić, że było słabo, źle i coryllus znowu wszystkich oszukał, niech tego lepiej nie robi, bo zdenerwuję się naprawdę. Uczestnictwo w proponowanych wydarzeniach jest dobrowolne, a wszyscy uczestnicy są dorośli.

Na dziś to tyle. Jutro podam numer konta, a w przyszłym tygodniu ujawnię szczegóły spotkania z Szymonem.

Na koniec zamieszczam linki do dwóch tekstów prof. Piotra Tryjanowskiego, który prezentuje bardzo ciekawe książki. Sami popatrzcie jakie to jest fajne.

https://www.cenyrolnicze.pl/wiadomosci/agroekosystem-one-health-wspolne-zdrowie/11829-czas-wspomnien-czas-refleksji

https://www.cenyrolnicze.pl/wiadomosci/agroekosystem-one-health-wspolne-zdrowie/10832-beda-owce-bedzie-czlowiek

Zapraszam też na portal www.prawygornyrog.pl gdzie znajdzie się dziś nagranie spotkania w Zielonej Górze

  29 komentarzy do “Latający Uniwersytet Leszczynowy – wstęp”

  1. Odnośnie do ostatnich tematów o pana popularności: na tweeterze coraz częściej się na pana powołują, czemu pan sam tam nie działa? pomogłoby to.

  2. Nie mam czasu. Muszę robić inne rzeczy. Nie rozdwoję się

  3. Drogi Coryllusie, strzałem w dziesiątkę jest PGR i nagrywane tam opowieści o książkach. Po prostu kopiuję i wklejam w portalu o książkach, w którym uczestniczę. Sądząc po lajkach to działa.

  4. Oczywiście wiesz że profesor Tryjanowski w ostatnich tygodniach skupił na sobie wściekłość mediów i tłumu jako najważniejszy współautor opinii środowiskowej pozwalającej na budowę zamku w Stobnicy, w strefie Natura 2000, i wykorzystasz to w promocji?

    Wyglądało to o tyle niespodziewanie, że kilka lat wcześniej był w panelu Ala Gore który dostał Nobla za raport o antropogenicznym globalnym ociepleniu, a jeszcze kilka miesięcy temu popierał przerwanie wycinki drzew zarażonych kornikiem drukarzem w Puszczy Białowieskiej. To bardzo właściwa osoba do porozmawiania o ekologicznych fałszach i oszustwach.

  5. u Chłapowskich czy u Bnińskich ?

  6. Na wiki jest informacja że Krzysztof Kaczmarski napisał artykuł o powstaniu Cristeros w Meksyku. Temat znany z świetnej książeczki wydanej przez Klinikę.

  7. Jak się przedstawisz z nazwiska będziesz mógł stawiać zarzuty Tryjanowskiemu

  8. A impreza zapowiada się fenomenalnie!

  9. nie no dobra decyzja kiedy się jest profesorem i mówi się „a”, to niech przyjedzie i przed krytyczną (jednak) publika się wytłumaczy. Zobaczymy czy to zwykły karierowicz.

    Natomiast jeśli rzeczywiście ten zamek w Stobnicy został wybudowany dla muzułmańskich ale już leciwych żon (vide Szkoła Nawigatorów) , to siła samorządu Wielkopolskiego ma tu swoje spiżowe dokonania, bez cienia podejrzeń o cokolwiek.

  10. Swietny plan…

    … czytam zawsze z wielka uwaga wszystkie Pana wpisy tzw. organizacyjne… sa dla mnie przeciekawe.  Cena za pierwsza grudniowa sesje jest – i owszem – niemala, ale tez nie wygorowana… ÀLE przede wszystkim udzial w sesji jest wylacznie dla ludzi zdeterminowanych,  jak na cene z lunch’em i kilkoma bardzo ciekawymi prelegentami – to mysle, ze  jest to bardzo przyzwoita cena… i ten szczegolny 8 grudnia – to bardzo dobry dzien  !!!  Pozostaje tylko modlic sie aby mocno nie mrozilo i nie nasypalo duzo sniegu.

    Pisze uczciwie, Panie Gabrielu, ze do pieknej Wielkopolski nie bede mogla pojechac z roznych powodow oprocz finansowych, ale promocja ksiazki  Stalagmita z Panem Czerniakiem  na Mazowszu – jest w moim zasiegu.

  11. bardzo przepraszam, że się wetnę, ale czy to Tryjanowski zwolnił ministra Szyszkę z urzędu? On tylko coś powiedział o wycince. Nie wiadomo dokładnie co.

  12. Jaki jest tytuł książki Stalagmita?

  13. Autor Rozumu, co to z ptactwem odleciał bardzo dobrze wpisuje się w całość prezentowanej tutaj świadomości. Jestem przekonany, że pasjonatom literatury popularyzowanej przez Coryllusa okaże się osobą bliską. Szczerze polecam.

  14. nie chciałam urazić, ja nawiązałam do autora opinii ekologicznej dotyczącej budowy tego zamku w Stobnicy, wg internetu profesor przy tym był, ale oczywistym jest, że centrum decyzyjne tej budowy i przygotowywanie procedury inwestycyjnej, zgód wszelkich i opinii wszelakich w temacie,   to oczywiście absolutna odpowiedzialność samorządu a nie profesora z uczelni.

  15. Zamek w Stobniczy, z tego co wiem ze projektów w internecie, jest o niebo ładniejszy od tego co się buduje w stolicy. Bardzo bym chciała, by nowe domy w Warszawie były budowane z czerwonej cegły a okna w nich miały gotyckie łuki. Zamek jest zaprojektowany tak aby robił wrażenie, że jego bryła była rozbudowywana na przestrzeni wieków. Oczywiście można powiedzieć, że całość jest za duża, ale to można powiedzieć o większości inwestycji w Warszawie. Zreszta nie tylko w Warszawie buduje się potworki. Nowozbudowany hotel nad morzem w Świnoujściu jest równie wielki jak zamek w Stobnicy i do jego budowy musiano zapewne wyciać dużo drzew w nadbrzeżnym lesie.  I jakoś nikt się na to nie skarży, ani ekologowie, ani opozycja, ani paryioci.

    Problemem w tej budowie wydaje się raczej parkan z drutem kolczastym, którym całość jest otoczona i spekulacje co do przyszłego wykorzystania.

  16. A jesteś w stanie ogarnąć  kwestię możliwości odlotu wymarego ptaka przed rzeczywistym wylotem?

  17. Promocja polegająca na kilkukrotnym przypominaniu o wydaniu nowej książki jest moim zdaniem bardzo skuteczna, przeczytałem wszystkie wpisy Gospodarza o ‚Pajakach’ oraz cytowane fragmenty książki, obejrzałem pogadankę i jestem już o krok od zakupu tej pozycji. Udział w takim elitarnym spotkaniu na pewno też by mnie zachęcił.

    Wiem, że to wymaga dużego zaangażowania, ale chyba powinno zadziałać.

    Nie mogę się nadziwić jak to wygląda z drugiej strony – ostatnio kolega opowiadał mi, że był kiedyś na spotkaniu autorskim Twardocha, który siedział wyraźnie znudzony, na pytania nie chciało mu się odpowiadać, generalnie czuć było pogardę z jego strony względem wszystkich uczestników. Mój lekko już zirytowany kolega widząc to wszystko usłyszał jak dwie panie za nim komentują to wszystko:

    – Boże, jaki on jest wspaniały…

     

    Mimo okoliczności przyrody życzę samych sukcesów Gospodarzowi 🙂

  18. Chciałbym się zapytać o jedna w miarę konkretna rzecz – informacja o zapisach będzie tutej czy na stronie szkoły nawigatorów, i czy stanie się to w ciągu tygodnia, miesiąca czy np tydzień przed grudniem? Decyduje kolejność wpłat jak rozumiem?

  19. A będzie sobie można robić zdjęcia z prelegentami i z organizatorem? Oczywiście za dodatkową opłatą, uzależnioną od widzi mi się. Czy będzie również prowadzona sprzedaż obwoźna gadżetów reklamowych? Inicjatywa generalnie świetna, szczególnie w sytuacji, gdy się goni w piętkę. A 250 zł dla prawdziwego fana to pryszcz, szczególnie, gdy w cenę wliczony jest lunch i ciastko. Nie wspomina Pan nic o napojach wyskokowych, a obawiam się, że niektórych prelekcji „bez wodki nie razbieriosz”. Rozumiem też zapowiedź braku relacji wideo, bo trochę głupio by było pokazać, że nikt nie przyszedł. Ale zawsze można zamieścić ścieżkę audio, z okrzykami rozentuzjazmowanego, dzikiego tłumu.

    Ważne, żeby bilans wyszedł co najmniej na zero, prawda?

  20. Jak będę miał zarzuty do stawiania czy wolny weekend tego 8 grudnia to jasne, zresztą zostawiałem swoje dane jak zamawiałem książki. Z tych danych które wypłynęły na temat inwestycji w Stobnicy wygląda na to że profesor Tryjanowski mając te dane które dostał od inwestora wydał zasadną i spójną z jego linią opinię. To raczej przykład na to że takie sprawy inaczej wyglądają z poziomu uczestnika a inaczej z poziomu tłumu napędzanego memami, oraz że zdecydowany inwestor z zasobami może pograć socjalistyczną biurokracją bardzo widowiskowo. Profesor Tryjanowski jest właściwą osobą do opowiedzienia o takich rzeczach i to nie jest żaden zarzut.

  21. Ten hotel jest widoczny z odległości wielu kilometrów, psuje perspektywę (nawet z odległego Ahlbeck i jeszcze dalej). Radison może więcej.

    Co do ciekawych i atrakcyjnych lokalizacji, to perspektywy nie psują klasztory lokowane na szczytach gór i wzniesień. Mam wrażenie (nie znam się jednak na planowaniu przestrzennym tak jak obrońcy zapisów Traktatu i „Natura 2000”), że żaden z tych klasztorów nie uzyskałby pozytywnej decyzji środowiskowej dzisiaj.

    Z innej beczki, ale w pewnym związku z miejscem. Ze Świnoujścia (byłem w te wakacje i stąd wiem o hotelu) pojechałem do Penemunde. Pierwszy tekst przy wejściu do muzeum dotyczył „inspiracji” autora prac plastycznych, wywieszonych w budynku elektrowni: pisał, że zainspirowany miejscem postanowił dokończyć to, czego nie udało się dokończyć w czasie II Wojny Światowej (po polsku, angielsku i niemiecku). Sam nie rozumiem, dlaczego nie zrobiłem zdjęcia tego tekstu (podobnie jak pozostałych tekstów komentujących wystawę).

  22. Co łączy datę 8 grudnia z książką Stalagmita i rok 1918 z 2018?

    Znamienna data

  23. Prócz ogrodzenia, lasem wewnątrz ogrodzenia biegnie ziemny wał – wyższy od samego ogrodzenia …uniemożliwiający obserwację „podzamcza” i samej budowy. Sztuczna łacha na której wylano betonowy keson – na którym stoi zamek – tak by parter zaczynał się na wysokości wierzchołków drzew, to zaledwie kilkanaście arów działki, podczas gdy zagrodzony teren wokoło zamku to kilka hektarów lasu.

  24. „Bardzo bym chciała, by nowe domy w Warszawie były budowane z czerwonej cegły a okna w nich miały gotyckie łuki.”

    No nie, to nie pasuje do Warszawy. Wystarczy odtwarzać przedwojenną architekturę, a wyjdzie perła ze stolicy.

  25. te łuki  i okna to chyba w budynkach ‚pocarskich” trochę tego jest na Mazowszu i w Warszawie. Trochę, ale jest.

  26. Chodziło mi  raczej o to, że architektura zamku w Stobnicy jest lepsza, niż wiele z tego,  co się obecnie buduje w Warszawie i neogotyk byłby już lepszy, niż domki z klocków.

    Nie mieszkam teraz w Warszawie, ale ilekroć do niej wracam, to cierpię z powodu braku jakiegokolwiek planowania przestrzennego w skali całego miasta. Owszem, jest też dużo nowych ładnych domów i osiedli, ale chodzi mi o pozwalanie na budowę molochów, które nie pasuja do sasiedniej zabudowy, jak choćażby to wielkie pudło, które wybudowano na miejscu kina Moskwy.

  27. Marszałkowska 72 jest w stylu neogotyckim.

  28. Piotrka Tryjanowskiego znam od lat. Konkretnie dwudziestu. I choć ostatnio spotkałem go przed kościołem Bractwa Św. Piusa X (mam nadzieję, że nie dość że się nawrócił, to uznał prymat tradycji nad tym co się w Kościele wydarzyło po Vaticanum II), ale raczej kojarzę go z tymi ekologistami. Protestował przeciw racjonalnej gospodarce w gospodarczej części Puszczy Białowieskiej, a stoi za decyzją w sprawie „zamku” w Puszczy Noteckiej. Stoi za absurdalnymi, w znaczącej części, wymaganiami dotyczącymi opinii środowiskowych koniecznych przy każdej w zasadzie inwestycji, więc jest tym, który z tych bzdurnych obostrzeń i wymagań czerpie (a może, oby tak było, już tylko czerpał i wtedy może wiele powiedzieć, o ile dostrzega absurd tego systemu) korzyści.

    Co zaś się tyczy 8 grudnia… To jest wielkie święto – Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny. Zwykle w wigilię odbywa się czuwanie i potem Msza Św. o północy. Ale zapewne 200 osób się zbierze.

    Powodzenia!

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.