Paź 012020
 

Politycy prawicy, w zasadzie wszyscy, a mam tu na myśli skalę od Jarosława Kaczyńskiego, aż po najczarniejszą sotnię kryjącą się za plecami Konfederacji, usiłują eksponować swój męski wdzięk. Może to podkreślę, bo zaraz zjawi się tu ktoś i powie – jak to? Przecież Kaczyński to gej. Urban pisał o tym dawno temu, na początku lat dziewięćdziesiątych. No i w jego przypadku o żadnej uwodzicielskiej męskości mowy być nie może. Uprzedzam takie uwagi i powtarzam – męski wdzięk. Spektrum tego zjawiska jest szerokie, a natężenie jego zastosowania świadczy o bezradności. Dlatego właśnie Jarosław może sobie robić co chce i nikt mu nie zarzuci, że wygląda tak, śmak, nie męsko czy że jest za gruby, bo jego pozycja bierze się z czegoś innego.

Kokieteria facetów jest nie do zniesienia, ale w polityce, szczególnie wśród członków tych partii, które mają za słabe plecy, żeby dostać w ręce władzę prawdziwą, jest jedynym sposobem na podniesienie słupków popularności. Dlatego między innymi Konrad Berkowicz śpiewa, tańczy i staje na skrzynce po jabłkach kiedy przemawia. I z tego samego powodu Grzegorz Braun zapuścił sobie brodę.

Wszyscy działacze prawicy, z chwilą, kiedy stają się politykami usiłują udawać kogoś, kim wcześniej nie byli i podkreślać swoje machismo, tak, jak je sami rozumieją. Jak to wychodzi wszyscy widzimy. Dziś jednak chciałem się zastanowić nad czymś innym. Skąd to się w ogóle wzięło? Ten brak autentyczności i przejaskrawienia w różnych często niespodziewanych momentach? Moim zdaniem z Łysiaka. A skąd się wziął Łysiak? Moim zdaniem jest on emanacją regulaminów werbunkowych działających w peerelowskich i postpeerelowskich służbach wojskowych. Te zaś ciągnęły do siebie młodych ludzi, w taki sposób, że zachwalały im wesołe życie żołnierza patrioty, który za pomocą inteligencji, sprytu, erudycji, siły wreszcie, no i wdzięku, który zniewala kobiety, zawsze pokonuje wrogów, a nie dość tego – jeszcze przeżywa mnóstwo emocjonujących przygód, choć nie zawsze są one wesołe.

Upraszczając rzecz krańcowo Łysiak stworzył pewną konwencję, której przez długi czas nie dawało się wyszydzić, albowiem jej istotny mechanizm do nikogo nie docierał. Do wielu ludzi nie dociera do dziś. Oni zapewne stwierdzą, zajrzawszy tu, że ja się jednak mylę, a intencje pana Waldemara były kryształowe. Oczywiście, mogę się mylić, ale mogę też postawić taką hipotezę jak wyżej.

Łysiak i jego konwencja to już na szczęście przeszłość i dziś sprawy na odcinku werbunkowym układają się inaczej. O wiele dyskretniej, jak sądzę, bo ich nie dostrzegamy gołym okiem. Formuły jednak eksploatowane przez Łysiaka zostały żywcem zaadaptowane przez wielu prawicowych działaczy. Są one rozwijane indywidualnie i grupowo, a efekt jest zawsze bardzo krępujący. Tym bardziej, że ludzie eksponujący swój męski wdzięk, czyniący to na tak zwanego chama, dokładają do tego jeszcze jakąś hagadę o Matce Bożej i tradycji. Piszę hagadę, bo w takiej sytuacji jest to wyłącznie hagada.

Tak się jednak składa, że ów sposób nachalnie rozwijany przed naszymi oczami przez Łysiaka w latach siedemdziesiątych, osiemdziesiątych i później był w praktyce nieskuteczny. Łysiak nie musiał się z tego rozliczać, ale ci, którzy dali się uwieść jego prozie i wylądowali w jakiejś umundurowanej strukturze zapewne sami się o tym przekonali. No i jasne jest, że cały ten przekaz był adresowany do młodych ludzi silnie, z różnych powodów sfrustrowanych. Jedno trzeba Łysiakowi oddać, przy tym wszystkim, był na tyle przytomny, żeby – poza kilkoma wczesnymi bardzo eksperymentami z wizją – nie pokazywać się w mediach i nie wygłaszać publicznie żadnych tez. Być może dostał po prostu taki rozkaz, bo w dawniejszych czasach, a pamiętam go z kilku występów pan Łysiak kojarzyć się mógł z różnymi, często bardzo nieraz skomplikowanymi problemami, ale w żaden sposób nie z męskim wdziękiem.

Najbardziej oczywistym gadżetem podkreślającym machismo jest mundur. Im bardziej teatralny i fikcyjny tym lepiej. Przynajmniej w teorii, albowiem komunikaty tekstylne emitowane przez działaczy partyjnych, publicystów i zwykłych clownów, adresowane są do ludzi młodych, którzy nie rozumieją pewnej, dość czytelnej zasady – im wdzięczniej ktoś wygląda w mundurze tym gorzej to wróży sprawie za którą walczy. To się sprawdza zawsze. Poza tym nieznane są owym ludziom kompromitacje mundurowe z pogranicza homoseksualnej perwersji, takie jak choćby Ernst Roehm czy wielki łowczy Rzeszy, pan Goering.

Jasne jest, że każdy kto przebiera się w mundur, a nie ma do tego prawa, ma nieczyste i podejrzane intencje.

O ile możemy jakoś wyodrębnić z otoczenia ludzi z takimi intencjami, rozpoznać ich po wtórnych i nieszczerych komunikatach, emitowanych w zasadzie bez okazji, a także po natężeniu zachowań nie praktykowanych współcześnie, o tyle trudniej nam to samo uczynić z politykami i działaczami prawicy. Nie możemy zrozumieć po co oni to robią? Z bezradności, to jasne, ale to chyba nie wyczerpuje tematu. Owe demonstracje to pewien sposób komunikacji, do którego doczepiona jest opisana tu i prawie doszczętnie skompromitowana tradycja. Powtórzę więc – po co oni to robią? Ponieważ ten sposób komunikacji wydaje im się najłatwiejszy, dostępny i zrozumiały dla każdego, no, a poza tym – za mundurem panny sznurem – nawet jeśli człowiek nie ma na sobie munduru, a jedynie udaje, że go ma za pomocą postawy i gestów.

Pora na konkluzję. Panowie, to jest stary bardzo i dziś już nieskuteczny sposób werbunku. Poza tym prezentując ofertę w taki sposób dajecie do zrozumienia wszystkim, że nie jest ona – przy pozorach dostępności – dla wszystkich. Nie jest, albowiem do polityki mogą wejść niektórzy jedynie, a o tym kto to będzie, nie decyduje machsimo – to jest dla plebsu, który rozumie proste jedynie komunikaty. Może więc lepiej poszukać jakiegoś innego sposobu porozumienia z wyborcami? Nie mówię, że od razu subtelniejszego. Może po prostu innego. Nie mówię też, żeby od razu opowiadać o swoich dzieciach. Jest naprawdę wiele dróg.

Na koniec anegdota, którą już chyba opowiadałem. Miałem takiego kolegę, który w szkole średniej bardzo się przejmował wyglądem i stosownością tegoż w różnych sytuacjach. No i kiedyś, jak szykowaliśmy się do szkoły, a było to w internacie przecież, opieprzył mnie strasznie za to, że zapinam koszulę od góry. Nie zrozumiałem o co mu chodzi. On zaś rzekł, że jakby mnie ktoś przy takiej czynności zastrzelił, wyglądałbym jak dureń leżąc na ziemi, w kałuży krwi, z koszulą rozpiętą od szyi w dół. A jakbym zapinał od dołu, to wyglądałbym wdzięcznie i ładnie prezentowałaby się moja klatka piersiowa.

Do dziś zapinam koszulę od góry, a jak patrzę na niektórych polityków prawicy, mam szczerą ochotę zapiać te guziki krzywo i tak wychodzić na miasto. W domu, jak chcą mi zabrać przetartego pod szyją tiszerta i przerobić go na szmatę do podłogi, walczę o niego jak lew. O butach nie będę pisał, bo to już by było przegięcie. No, ale mam na koncie bardzo dobre książki. I to w zasadzie wystarcza za wszystko. Życzę podobnych satysfakcji wszystkim działaczom i politykom prawicy. Życzę im, by siedząc przy stole w jakimś towarzystwie nie musieli nikogo uwodzić modulując głos. To wielka wygoda i komfort.

  60 komentarzy do “Machismo prawicy czyli dlaczego powinniśmy zapinać krzywo koszulę”

  1. „kiedy stają się politykami usiłują udawać kogoś, kim wcześniej nie byli”

    To zdanie skłania mnie do refleksji o G. Braunie. Bardzo go lubię, ale ta sympatia sięga bardziej czasów przed jego wejściem do polityki. Z początku myślałem, że się w polityce odnajdzie, ale mam przykre wrażenie się się kompromituje. Powinien robić filmy i pisać, bo ma do tego talent. Nie wiem czy by nie zrobił więcej dobrego?

    Teraz chyba zgrywa swój potencjał na sejmowych utarczkach i jego coraz bardziej przewidywalnych wejściach na mównicę. Szkoda.

    Nie wiem czy tylko ja tak myślę?

  2. Elegancki, stosowny wygląd i zasady savoir vivre ułatwiają jednak życie kobietom, ponieważ nie mają one wrodzonych zalet ducha i charakteru potrzebnych do zdobywania i piastowania wysokich stanowisk. Kobiety prawicy są eleganckie.
    Stanisław Krajski, który napisał ksiażki o savoir vivre, perfumach, winie itp. jest dla nich jedynie wzorcem i nauczycielem (edukatorem), a sam już nic nie musi.

  3. Lepsza koszula bez guzika niż w tęczowe paski ale tylko dla tych co mają  na koncie bardzo dobre publikacje ☺

  4. wizerunek i sprzedaż są z sobą nierozerwalnie związane, zatem dbając o nabywców trzeba dbać o wygląd,

    przy sprzedaży idei też ta zasada nabór ideowców też się odbywa w sposób teatralny i fikcyjny, a powojenne imprezy z harmonią, śpiewem, wiejskim kinem objazdowym to był nabór ideowców, w takiej atmosferze radości, zabawy,  ileś osób zwerbowano, zgłosiły się do pracy w milicji obywatelskiej ….

    schemat werbunku pozostaje neizmienny

  5. Krajski mówi, że mężczyzna na poziomie, który ma wymagania i umawia się na randkę z kobietą do restauracji i pyta się jej, jakie wina lubi, a ona odpowiada, że białe (albo czerwone), to więcej z taką kobietą się nie umówi.

  6. Ja nie napisałem tylu dobrych książek, co Pan Gabriel, właściwie żadnej nie napisałem i już raczej nie napiszę, przez co teraz muszę dbać o wygląd, czyścić buty i takie tam. Co za los…

  7. „Wielce przejęte są niewiasty,

    niewiasty lubią zgromadzenia:

    Mówca ma postać, zarost zacny

    I głos nawykły do wieszczenia.”

    J. Kaczmarski „Przepowiednia Jana Chrzciciela” (wg Breughla)

    Nie można lekceważyć kobiet jako wyborców. Co z tego, że patrzą one inaczej, niż faceci? Być może modna marynara rozszerza horyzonty? Kto to wie?

    Ja jestem typem „dziadowskim” i dobrze się w tym czuję. Czułem. Jednak od pewnego czasu w moje oczy wbija się pytanie: czy na pewno trzeba nie dbać? Gospodarz nie raz pisał o sztuce zrabowanej Kościołowi, który jej już nie broni nawet. Że niby „żywe słowo ma wystarczyć” i okazuje się, że nie wystarczy.

    Polityk, jako osoba publiczna, powinien być CAŁY. Nie każdy jest Kaczyńskim, choć, być może, każdy by chciał. Nie każdego stać na charyzmę wynikającą tylko z jego dorobku i jego owoców. Myślę, że prawie każdy polityk jest początkujący (i przeważnie takoż kończy), dlatego wszelkie przejawy obnoszenia swych jąder na wierzchu traktuję z przymrużeniem oka, jako element niezbędny, jako obowiązkowe ubezpieczenie.

    Staram się przy tym pamiętać o sobie. Ileż to razy chciałem w młodości być doceniony za sam fakt istnienia, gdy opieram się o framugę, z papierosem ala Bogart?

  8. Dobrze pan myśli. Grzegorz Braun to suma aspiracji, niezrozumienia i parcia na szybki sukces. Poczekajmy gdzie będzie po kolejnych wyborach. Jak do mnie przychodzi ktoś i mówi – napisałem książkę, odpowiadam, żeby wrócił, jak będzie miał wydaną szóstą. Wtedy pogadamy.

  9. Krajski ma mgliste bardzo pojęcie o poziomach

  10. Wie pan co, ja siadywałem na parapecie z papierosem w zębach, w powyciąganych portkach i w zasadzie nie mogłem narzekać. Dziś jednak nie uważam tego za powód do dumy.

  11. No toż właśnie nie jest to chyba powód do dumy. Do wstydu też zresztą nie. Chciałem po prostu bronić trochę tych, którzy chcą istnieć w naszych oczach. Nie każdy ma 6 książek na koncie. Powiem nawet, że nie każdy ma 5 książek na koncie.

  12. „Poza tym nieznane są owym ludziom kompromitacje mundurowe z pogranicza homoseksualnej perwersji”. Tu ciekawy przykład, moim zdaniem – hiszpański La Legion. I trudno się dziwić, że „hiszpańska młodzież męska” jest tak ogłupiała i zniewieściała. https://www.youtube.com/watch?v=VfuzY78HGHI

  13. Nawet kot Krajskiego ma kolor sierści pasujący do garniturów swojego właściciela.

  14. Fakt, choć bywają cięższe. Wiem, że tekstylia to ulubiony temat Gospodarza, jedna zatem jeszcze uwaga; to chyba nie jest tak, że mamy wybór jedynie między fircykowatością na użytek medialny i siermiężną hipisowatością a la środkowy Gierek. Kiedy byliśmy dziećmi, to nasza śp. Babcia ubierała nas do kościoła w białe koszulki (non-iron!) i czarne pantofle. W lipcu to bywało uciążliwe. Mówiła, że ubranie jest formą okazania szacunku.

  15. Nie lekceważę stylu, więcej, uważam, że moda trafia w istotne wrażliwości człowieka, tym bardziej mnie dziwi, że Krajski próbuje być elegancki, a mu nie bardzo wychodzi. Konkretnie niechlujna fryzura.

  16. moja mama jak widzi p. Jarosława Kaczyńskiego, zawsze powtarza, że mogliby go lepiej ubrać. Ja na szate staram nie zwracać uwagi, ale niestety kobiety mocna kierują się wygladem. I trzeba powtórzyć „za mundurem panny sznurem” i niestety nie wazne jaki to mundur. Zawsze żone denerwuje odpowiedzią na jej stwierdzenie „jak któraś może interesować się ksiedzem czy zakonnikiem” , że niestety za mundurem …..

  17. Kiedyś byłem w takiej sytuacji, że do mojego przedziału kolejowego (starego typu) w pociągu jadącym do Warszawy wsiadło kilka pięknych dziewczyn, a na następnej stacji dosiadło sie kilku chłopaków w cywilu z kompanii reprezentacyjnej i muszę powiedzieć, oprócz tego, że atmosfera zrobiła sie gęsta, jak na moment przed burzą z piorunami, że szanse obydwu stron były wyrównane…

  18. Niechlujny był kiedyś syn Krajskiego i Krzysztof Karoń, ale on napisał ksiażkę. Krajski starszy jest elegancki (chlujny).

  19. Za mundurem panny z pewnością, choć zapewniam, że dobry garnitur też się sprawdza. Starsze panie w moim otoczeniu też tak komentują wygląd polityków. Ich standardy estetyczne ukształtowały się w czasach mniej nienormalnych niż nasze. W naszym pokoleniu przyjął się już niestety fałszywy stereotyp, że jak ktoś wygląda jak bezdomny, to z pewnością musi być prawdziwym  mędrcem, a jak jest zadbany, to z pewnością kłamie. To zupełnie tak jak z tymi książkami wydawanymi na papierze toaletowym, bo przecież tylko treść się liczy…

  20. Trzeba by kobiet zapytać, jakie miałby szanse w programie „Rolnik szuka żony”.

  21. Zresztą, co wy tam wiecie…

    Oto, jak wygląda naprawdę konserwatywna prawica:

    https://images.app.goo.gl/nkY4NRFpazH3vvVf6

    https://images.app.goo.gl/X3QH97ocvxBGN4sR7

  22. Troche przegiecie jesli brac to z perspektywy gejoczu. Ale najlepszy jest baran, dzielny bojec.

  23. Siedzimy w kółeczku. Ktoś puścił w obieg parę zabawnych fotek. Można się pośmiać.

  24. Można istnieć w różny sposób. Niektórzy na ten przykład łamią podkowy. Z tym się ciężko dyskutuje, w przeciwieństwie do dyrdymałów wyplatanych w sieci

  25. A kolor bloku, w którym Krajski mieszka do czego pasuje?

  26. Nigdzie tak nie napisałem, przeciwnie wskazałem, że jest mnóstwo dróg

  27. Powtórzę po raz nie wiem który – oszukiwanie kobiet to jest zawód. I pokusa jednocześnie. Są tacy, którzy nie potrafią się przed tym obronić.

  28. To znaczy siły były wyrównane pomimo różnic fizycznych.

  29. Dzięki temu widzimy, że – przez tylu wyśmiewana –  idea wyrównywania szans odniosła skutek z plusem.

  30. A mi się podoba, jak się młodzi posłowie Konfederacji ubierają. Zwłaszcza pan Bosak. Jest w tym dbałość o jakość, o detal, dopasowanie ubrania do okazji.

  31. Ja tego Panu nie zarzucam. Chciałem tylko zwrócić uwagę na powszechną tendencję do upraszczania, przez którą powstaje taka alternatywa. Tak albo tak. Trzeciej możliwości nie ma. Wielu ludzi tak to widzi. Poruszają się skokowo między dwoma skrajnościami, nie widząc, że coś jest między nimi, ani tego, że skrajność rzadko jest czymś dobrym. To smutna konsekwencja konsumpcji propagandy przez dekady i umysłowego rozleniwienia.

    A estetyka jest ważna. To na pewno Pan gdzieś napisał ;-). I zasługuje na uwagę. W książkach, które Pan oferuje można przeczytać o tym, jak istotną role w przeszłości pełnił strój. I myślę że pełni nadal. Tylko nam się wciska teorię, że to było-minęło, że teraz ma być tylko wygodnie i praktycznie, „ubrałem się w com ta miał” i podobne. Ja to postrzegam jako rodzaj kalectwa po komunie i staram się z tego leczyć.

  32. Za komuny ludzie ubierali się lepiej, niż teraz.

    Chyba, że ustalimy, że dopiero teraz mamy prawdziwą komunę.

  33. – można się spierać… Ale cóż, były chociaż Bielskie Wełny i parę innych niezłych polskich produktów tego typu. Ale ja za tamtą komuną nie tęsknię, jednak trzymała nas pod butem dużo mocniej niż obecna. A ubierał się ten, kto pracował przy odzieży, jadł – ten, kto przy mięsie. I handel wymienny. Dzisiejsza komuna aż takiego upodlenia jednak nie stosuje.

  34. Nie , to komentarz do dzisiejszych wpisów. Strasznie Panowie plotkujecie…

  35. Ale sprowokował Pan do odpowiedzi na pytanie o sedno.
    Otóż sedno sprawy dotyczącej estetyki w ogóle moim zdaniem jest takie, ze „stare“ tzn. tradycyjne  rzeczy można naprawić i upiekszyć, a nowoczesnych, lewicowych nie da się. Na przykład wnuczka premiera Milera, która ma milion tatuaży na swoim ciele jest z punktu widzenia estetyki stracona, cokolwiek by zalożyła na siebie. Prof. Sroda też nigdy nie będzie piękna. Ani Senyszyn.

    Dotyczy to też architektury i wykończenia wnętrz:
    https://deccoria.pl/aranzacje/nasz-nowy-dom/nasz-nowy-dom-odcinek-201-dom-w-debinku/zdjecie-141471-1801924

  36. A pani Ogórek odwrotnie – wystarczy, że pojawi się w studiu, to wiadomo, że za chwilę powie coś mądrego.

  37. Zapewne tak jest. Ale odkładając na chwilę przykłady ekstremalne i skupiając się na tym sednie, myślę, że prowokacja Gospodarza była celowa i skuteczna. Estetyka jest jednym z fundamentalnych składników tego co zbiorczo nazywamy kulturą (tak, pamiętam, „precz z kulturą”, ale ja w nieco innym sensie) i w czasie niewątpliwej wojny kultur nie można jej ignorować. Czyli w pierwszej kolejności – warto popatrzeć w lustro. Stary slogan reklamowy mówił „świata nie zmienisz, pasek mógłbyś”. Sykstyny pewnie też nie pomalujemy, co nie znaczy, że nic nie mamy do zrobienia na swoją miarę.

  38. Wszystko co w porządku, tylko jedna uwaga: a framugę nie da się oprzeć, nawet „ala Bogart”. Można się oprzeć o ościeżnicę lub futrynę. Framuga to jest wnęka, pomiędzy powierzchnią osadzonego okna (lub skrzydła drzwi) a ścianą. To tak, jakby się chcieć oprzeć o pustą przestrzeń (może nie całkiem pustą – wypełnioną powietrzem).

  39. Duży wkład w komediowość tej parady mają spodnie typu chinos. 90% mężczyzn za sprawą chinosów natychmiast zyskuje gejowaty wygląd. No i podobno armia hiszpańska ma najniższy na świecie współczynnik IQ

  40. Jedynym znanym przypadkiem udanej metamorfozy polityka w macho jest Putin. Dlatego niektórzy przypisują mu poglądy konserwatywne. Konserwatywny=męski, postępowy=zniewieściały. Tu jest pole do popisu dla umiejętnych graczy, z kim chcemy żeby elektorat nas kojarzył. A pamiętacie jak wyglądał Putin nim stał się politykiem? Upośledzony, karłowaty bidulek w za dużym ubranku. W Polsce machoizm się nie przyjmie, zresztą nikt nie próbował iść na całość, nawet Bronku szczelbe zabrali

  41. Być może o to właśnie komuś chodziło. Jeśli dołożyć do tego ten specyficzny „krok defiladowy” 🙂 to trudno uwierzyć, że to przypadek, a skojarzenia nasuwają się same.

  42. Jasne, że to nie przypadek, ale fajnie by było dowiedzieć się kto ten mundur kroił:)

  43. Gdyby nie ostatnia kompromitacja 50 ambasadorów, to sugerowałbym, że arystokracja i dyplomacja wypracowały pewne reguły estetyki ubioru, które zaznacza się w zaproszeniach rozróżniając stroje formalne i nieformalne. Przy czym strój formalny na spotkaniu nieformalnym, to wielka gafa. Najlepiej mają mundurowi. Zawsze wyglądają pięknie, bo ich strój „nieformalny” uwiedzie każdą pannę (nie mówiąc o mężatkach). Pozostanę jednak przy cywilnych koszulach. Niestety projektują je kochający inaczej, którzy z nieznanych mi względów często nie potrzebują kieszonki na lewej piersi. Być może to nie ich wina, ale producentów, lecz najlepszy krój i materiał niszczą bieliźniane białe guziki. No i kompletna klęska czyli kołnierzyki. Chyba minęły czasy pokręconych kołnierzyków i fiszbinów, a usztywniona otoczka wokół szyi w dowolnym kolorze spełniałaby swoją rolę, gdyby nie to, że karki i szyje rosną, a mężczyźni nie zdają sobie sprawy jak ohydne są koszule, które nie nadążają za tym wzrostem.

  44. Bardzo mi przykro. Wezmę to pod uwagę przy następnym opieraniu.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.