Lut 032020
 

Płynąć chcę na wschód, za Suez

gdzie jest dobrem każde zło

gdzie przykazań brak dziesięciu

i pić można aż po dno

W serialu „The Crown” jest scena, w której Charles Dance, grający lorda Mountbatten recytuje wiersz Kiplinga „Mandalay”, w którym znajdują się zacytowane słowa. Wymowa tej sceny jest szczególna, bo na sali zebrani są oficerowie MI5, którzy mieli wraz z lordem stworzyć rząd ocalenia narodowego, czyli dokonać zamachu stanu. Egzegeza porażki tego projektu, jest w serialu wskazana wyraźnie – interweniowała królowa, która jest w Koronie źródłem władzy prawdziwej. Żadne spiski, nawet z bardzo szlachetnych pobudek, nie mają więc szans nie tylko na sukces, ale także na cień legitymizacji. Lord Mountbatten odchodzi więc, a Elżbieta triumfuje. Scena ta, zagrana brawurowo przez Dance’a ma jednak taką moc, że mowy nie ma o tym, by nie została wykorzystana propagandowo. Na uroczystościach z udziałem królowej, Charles Dance, człowiek wyglądający jak uosobienie brytyjskiego kolonializmu, recytował ów wiersz jeszcze kilka razy. I nikt nie przejmował się kontekstami serialowymi tej sceny, albowiem moc w niej tkwiąca była ważniejsza niż wszystko. Podobnie jak kunszt aktorski pana Karola.

Czy takie rzeczy są możliwe w Polsce? Nie. To jest nie do wykonania, albowiem w Polsce moc i władza, musi być wyrażana przede wszystkim przez ludzi, którzy mają legitymację od tajniaków. Tu zaś mamy sytuację odwrotną – wyraźną sugestię, że tajniacy mają ustąpić, a ich rolą jest robienie dobrego wrażenia na uroczystościach z udziałem królowej, po to, by wszyscy dobrze wiedzieli, że moc imperium nie osłabła ani na moment.

Wszystkie projekty promujące Polskę albo mające zwrócić uwagę na Polaków, nadają się do śmieci, jeśli porównać je z postawą i jakością wydobytą z tego, nie za dobrego przecież utworu, przez jednego, słabo w świecie rozpoznawalnego aktora. No i na tym właśnie polega demonstrowanie prawdziwej siły.

Zostawmy jednak na boku deficyty oficerów służb tajnych. Zajmijmy się dziesięcioma przykazaniami. Oto w sieci pojawił się kolejny film nagrany przez posłankę Jachirę. Film, który – w mojej ocenie degraduje nas wszystkich. Najbardziej jednak degraduje tych, którzy zlecili jego wyprodukowanie. I to trzeba powiedzieć wprost. Takim ludziom nie wolno podawać ręki, bo się zaśmierdnie. Klaudia Jachira występuje w tym nagraniu z drewnianymi tablicami dziesięciorga przykazań i wygłasza jakiś kuplet na temat nowej ich wersji obowiązującej w PiS. Tu jest nagranie jakby co. https://natemat.pl/298057,jachira-parodiuje-10-przykazan-oto-nowy-dekalog-wyborcow-pis-film

w komentarzach można przeczytać, że Jachira obraża czyjeś uczucia religijne. To jest moim zdaniem sprawa mniej istotna, od tego, że ona tam obraża gejów. To jest ciekawe, że raz można ich obrażać, a raz nie. I w zależności od tego, kto to czyni pederaści lecą do sądu, albo siedzą spokojnie. Uważam, że wobec pani Jachiry powinny być zastosowane najbardziej surowe środki dyscyplinarne. I niech mi nikt nie mówi, że to są głupstwa. Jeśli nie skarcimy Jachiry to co zrobimy, jak przyjdzie ktoś naprawdę mocny? Zaczniemy negocjować? Po to właśnie pojawiają się osoby takie jak Palikot czy Jachira, żeby można było zbadać na ile organizacja przeciwko której występują jest stanowcza i zdecydowana. To jest próba. Odkąd pamiętam PiS wychodzi z takich prób przegrany. Posłowie nie rozumieją dlaczego to jest ważne, bo nie traktują serio demonstracji i komunikacji z wyborcą. A może lepiej – nie traktują serio komunikacji z duchowością wyborców. Wydaje im się, że wystarczy coś popierniczyć o 500+, tanich mieszkaniach, przejściach dla pieszych i załatwione. Reszta to głupstwa, a już takie rzeczy, jak deklamacje na państwowych uroczystościach, to marność najgorsza. W końcu chodzi o to, żeby Janek Pospieszalski, albo ten pan z kabaretu Otto, mógł się wyjęzyczyć, a ludzie mogli pokrzyczeć – Jarosław Polskę zbaw – i szlus. To jest niestety sposób rozumienia komunikacji tak, jak rozumieją go stare ciotki. Nie z nimi jednak PiS będzie negocjował różne kwestie, ale z ludźmi, których w filmie Crown odkrywali aktorzy pokroju Dance’a. Warto o tym pamiętać.

Odniosę się przez moment do tematu błaznów, który będzie pewnie jeszcze u nas eksploatowany. Przypominałem to kilka razy, ale jeszcze powtórzę – w sztuce „Henryk V”, którą zekranizował kolejny brytyjski aktor będący za każdym razem, we wszystkich swoich rolach, emanacją siły Korony – Kenneth Branagh – jest znamienna scena. Król ma opinię wesołka i zgrywusa, otaczającego się podobnymi sobie. I tak aż do chwili kiedy nie ląduje za kanałem. Tam wydaje bardzo stanowcze polecenia, albowiem musi zmierzyć się z ciężarem władzy i sprostać największym zagrożeniom. Jego kumple od kielicha tego nie rozumieją, a część z nich – taka była sugestia Szekspira – pewnie ma jakieś zadania do wypełnienia. Henryk nie waha się, wszystkich wiesza, albo wypędza, bo wie, że żarty się skończyły.

Przypomnę też, w jaki sposób zareagował TVN kiedy Artur Nicpoń napisał, że trzeba wysłać list gończy za Tuskiem, a także przypomnę, że chodziłem kiedyś składać zeznania w sprawie mowy nienawiści, to znaczy słów, które na zamkniętym spotkaniu wygłosił Grzegorz Braun. Słowa te zostały opublikowanie w gazowni, dokąd przekazał je znany prawicowy dziennikarz Rafał Aleksander Ziemkiewicz. Uczynił to, albowiem był zdegustowany ich surową wymową, lojalność zaś wobec kolegów dziennikarzy z GW kazała mu dokładnie ich poinformować o tym, co działo się na tym zamkniętym spotkaniu.

Wszystko to były reakcje w obronie władzy, albo inaczej – w obronie siły. TVN uznało, że musi wyciągnąć konsekwencje ze słów Nicponia, bo Tusk to w końcu premier, a Ziemkiewicz uznał, że siła jest po stronie gazowni i wsparł ją tak, jak mógł. Nie rozumiem więc dlaczego emanacje władzy w Polsce są albo brzydkie, albo tanie, albo nie ma ich w ogóle, kiedy jakaś labilna osoba dokonuje profanacji, nie tylko religijnych, ale także obyczajowych, łamiąc ustalony porządek wartości, obowiązujący w UE, z której przecież nie zamierza występować. Może ktoś powinien jej zwrócić uwagę? Tylko kto? W Wielkiej Brytanii byłby to zapewne Charles Dance, który – o ile już go nie ma – otrzyma pewnie wkrótce tytuł sir. Zapytany w wywiadzie co myśli o występach tej jakiejś Jachiry powiedziałby pewnie coś takiego, że Tomasz Lis musiałby się zamknąć na tydzień w izbie wytrzeźwień. No, ale w naszym przypadku nic takiego nie nastąpi. Bo nie ma komu zabrać głosu…Nie ma komu….

Tekst zaś wiersza Kiplinga wyraźnie mówi nam, że to co obowiązuje gentlemanów na terenie Wielkiej Brytanii, w koloniach nie ma już najmniejszego znaczenia. Poczekajmy więc teraz, gdzie rozpościerać się będą następne kolonie Korony, te, które zostaną podbite po brexicie.

  16 komentarzy do “Mandalay”

  1. I swiat bedzie sie biernie przygladac czekajac na podboj? Nic dwa razy sie nie zdarza. 

  2. Jasne, słońce tylko raz wstało i raz jeden tylko było jego zaćmienie. Jedno dziecko się urodziło na ziemi, i raz tylko obrodziły kartofle. Reszta jest złudzeniem. 

  3. Normal
    0

    21

    false
    false
    false

    PL
    X-NONE
    X-NONE

    /* Style Definitions */
    table.MsoNormalTable
    {mso-style-name:Standardowy;
    mso-tstyle-rowband-size:0;
    mso-tstyle-colband-size:0;
    mso-style-noshow:yes;
    mso-style-priority:99;
    mso-style-qformat:yes;
    mso-style-parent:””;
    mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
    mso-para-margin-top:0cm;
    mso-para-margin-right:0cm;
    mso-para-margin-bottom:10.0pt;
    mso-para-margin-left:0cm;
    line-height:115%;
    mso-pagination:widow-orphan;
    font-size:11.0pt;
    font-family:”Calibri”,”sans-serif”;
    mso-ascii-font-family:Calibri;
    mso-ascii-theme-font:minor-latin;
    mso-fareast-font-family:”Times New Roman”;
    mso-fareast-theme-font:minor-fareast;
    mso-hansi-font-family:Calibri;
    mso-hansi-theme-font:minor-latin;}

    Jachira z lalkarki stała się pacynką ale dzięki temu jak jej widownia wzrosła ☺
     

  4. Jachira z lalkarki stała się pacynką ale dzięki temu jak jej widownia wzrosła
     

  5. Co to jest „świat”??? I to jeszcze taki co ma być aktywny, a nie bierny. Posługujesz się jakimiś dziwnymi hasłami (okrzykami?) – nie mającymi desygnatu rzeczywistego.

  6. Po wyborach prezydenckich spadnie

  7. >to co obowiązuje gentlemanów na terenie Wielkiej Brytanii, … nie ma już najmniejszego znaczenia… [w Mandalay i w Krakowie]
    Żegnaj chłopaku w kołpaku

  8. Niejaki Kim Ir Sen sugerował, by ‚pomacać tych z południa bagnetem po brzuchu’.
    Takim bagnetem jest Jachira.
    To czy bagnet jest z gumy  zależy od osoby.

  9. Miałem identtczne wnioski… Jachira to intelektualny feler. To reźyser, który do durnej, lecz chwilami może nawet śmiesznej komedii wprowadza śmierć dziecka i tragedię matki.

  10. Choć nazwę kołpak użyłem tu nieco frywolnie, to jeszcze bardziej frywolni bywają Anglicy w Krakowie. Bez kołpaka i generalnie bez niczego z odzieży. Dobrze opisał poeta sytuację, gdy wyrwą się za granicę i poczują wartość funta.

  11. A tutaj inny tekst i inna muzyka a tytuł prawie ten sam Way to Mandalay (były gitarzysta Deep Purple, Ritchie Blacmore, śpiewa jego chyba-żona Candice Night). On Angol, ona Amerykanka.
    https://www.youtube.com/watch?v=XW9GEgHgnZs
    Część scen teledysku nagrywana w kopalni soli w Wieliczce. Angole i Amerykanie wiedzą co ważne.

  12. Żona o 26 lat młodsza do czegoś jednak zobowiązuje.

  13. Co ciekawe Candice Night (Candice Lauren Isralow), żona Ritchiego Blackmore’a ma polskie korzenie. Jej babcia pochodzi gdzieś spod Białegostoku, a rodzice wyemigrowali do USA. Candice urodziła się w 1971 roku w Hauppauge na Long Island.

  14. Błazen to była kiedyś robota bardzo poważna i odpowiedzialna, gdyż fachowiec ten szydząc z króla ryzykuje głową, to niebezpieczny zawód i taki powinien być

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.