Cze 262018
 

Miałem tu dziś wrzucić wstępniak z ukraińskiego numeru SN, ale dam sobie spokój. Wrzucę go jutro. Powiem tylko, że trochę Was oszukałem. To nie Jan Gerhard jest głównym bohaterem tego numeru, ale zamachowiec Mirosław Siczyński. Pogadanka o nim już jest na www.prawygornyrog.pl

Ja za to napiszę dziś po raz kolejny o prawicy i o komunikacji. Parę dni temu jakaś brudna łachudra wlazła na blog toyaha i zaczęła zarzucać mu, że festiwal Unsound nie został zamknięty z jego inicjatywy, ale z innych zupełnie powodów. Dziś zaś z rana na WP przywitały mnie zdjęcia dwóch twarzy i dwa ogłoszenia. Jedno zdjęcie przedstawiało Andrzeja Maraska, doradcę ministra Antoniego, który według WP ma być Aleksandrem Ściosem, a drugie dziennikarza nazwiskiem Rola, który – tak sobie to przynajmniej wyobraża – trzyma w swym ręku klucze do wszystkich prawicowych narracji. Nie dość tego – udzielił jeszcze wywiadu w BBC gdzie opowiada o tym, że nie jest ekstremistą. To samo zaś BBC cytuje obficie jego słowa na tematy, które tu u nas nigdy nie mogłyby być poruszone ze względu na ich śliski i podejrzany charakter. Takie jak na przykład pedofilia w islamie. Dlaczego ja łącze tego szmaciarza z blogu toyaha ze zdjęciami na WP? Już wyjaśniam. Oto zakończony całkowitą klapą projekt Aleksander Ścios, który przez ostatnie lata nie interesował już w zasadzie nikogo, zostaje zdemaskowany jako zabawka ministra obrony. Mało tego, przygłup nazwiskiem Rola, wypowiada się w BBC, zabierając głos w imieniu tak zwanej prawicy i się jeszcze przed tym BBC ze swojej prawicowości tłumaczy. To jest niezwykłe. Nieprawdaż? Ja zaś dyskutuję z Józkiem o komunikacji politycznej. O jakiej do ciężkiej cholery komunikacji można tu mówić, skoro minister obrony próbuje profilować dyskusję z internetem zaangażowanym politycznie za pomocą osobnika tak pretensjonalnego jak Ścios? Osobnika lansującego treści nie interesujące nikogo, poza może samym ministrem, treści, które nie są kompatybilne z prostymi doświadczeniami dnia codziennego, że on jakichś głębszych narracjach nie wspomnę. O jakiej komunikacji można tu mówić, skoro największym zaszczytem dla polskiego dziennikarza, czy też rzekomego dziennikarza, jest wystąpienie w BBC i podłożenie się tam po prostu jak bura suka? Całkowicie w myśl założeń programowych tej stacji. Stacji, która zajmuje się właśnie konstruowaniem płaszczyzn porozumienia z tubylcami z różnych kraików w taki sposób, by tubylcy ci mówili dokładnie to co sobie dyrektorzy programowi zaplanowali. Gadaliśmy wczoraj o płaszczyźnie porozumienia z Niemcami, której nie ma i być nie może, bo Niemcy gadają tylko ze swoimi kreaturami i słuchają tylko tego, co sobie wcześniej zaplanowali „do usłyszenia”. Z BBC i całą resztą jest identycznie. I każdy kto tam lezie i zaczyna coś wyjaśniać, czy to będzie Rola, czy to będzie bohaterski poseł Tarczyński, zasługuje na najgorsze epitety.

I teraz popatrzcie – my tutaj radzimy sobie całkiem bez mediów i bez tak zwanej sławy. Nawet więc nie myślcie co się stanie jak zaplanuję w grafiku jakieś eventy „na sławę”. Aleksander Ścios nie jest sobie w stanie tego nawet wyobrazić, przy tym swoim bełkotliwym dziamdzianiu. Ani minister Antoni, ani BBC im nie pomoże.

Wracamy do Toyaha. Trend ten był zauważalny już dawno, w salonie24 i poza nim – wszystkie dobre i udane pomysły miały trafić do „swoich”, bo oni są właśnie po to, by tłumaczyć BBC i innym gnojkom, o czym myślą Polacy. Służą także do tego, by stawać na czele ludu prostego i reprezentować go w rozmowach ze starszymi i mądrzejszymi. Kłopot w tym, że ci „swoi” to albo durnie, albo lenie, albo kreatury. Pamiętamy Pereirę, który ukradł pomysł na skompromitowanie sztabu Komorowskiego córce Toyaha? Pamiętamy. Pamiętamy zamieszanie po festiwalu Unsound, kiedy to gazeta Karnowskich też chciała koniecznie coś zamknąć, a ksiądz Isakowicz-Zaleski przyczepił się do jakich szantymenów, śpiewających w kościele. To są wszystko projekcje pragnień impotentów. Inaczej tego nazwać nie sposób. Ludzie dysponujący mediami, sztabami, pieniędzmi i całą potrzebną do lansowania treści aparaturą nie są w stanie wygenerować z siebie jednego interesującego komunikatu. Nawet kawału nie potrafią opowiedzieć w taki sposób, żeby się ktoś roześmiał. Nic nie potrafią. Ścios może bredzić tylko o Smoleńsku i Tusku, a młodzi prawicowcy, mogą jedynie wystawiać tyłki wprost pod kopniaki lewicowych mediów. Potem zaś domagają się za to oklasków i uznania.

Najbardziej zaś irytujące jest to, że oni nie potrafią rozpoznać komunikatu interesującego od nudnego. Sprawy ciekawej i rozwojowej, a także demaskatorskiej od jakichś flaków z olejem. Ja wiem, że oni tego nie potrafią dlatego, że w tle jest budżet i lojalność wobec środowiska, ale co to nas tutaj może obchodzić. My się musimy od tego trzymać z daleka. To jest najważniejsza zasada im dłużej pozostaniemy w cieniu, tym lepiej. Im mnie będzie się gadało na temat naszych projektów tym będzie później ciekawiej.

Co to znaczy sprawy ciekawe i rozwojowe? Ot choćby to o czym mówię w najnowszym nagraniu z Radia Wnet, czyli zamach na namiestnika Galicji Andrzeja Potockiego. A także inne kwestie poruszane w nowym numerze Szkoły nawigatorów, poświęconym Ukrainie. Ci biedni durnie, mogą tylko w kółko powtarzać – Wołyń -UPA, Wołyń-UPA, Wołyń-UPA – i tak do usranej – przepraszam śmierci – aż temat całkiem wywietrzeje i będzie wywoływał już tylko wzruszenie ramion i głupie uśmiechy. Tematy drastyczne są skutecznie unieważniane przez takich wieszczów jak Wencel, przez publicystów takich jak Rola i mędrców takich jak Ścios. My się w tym najnowszym numerze nawigatora zastanawiamy wyłącznie nad kwestią następującą – jaka jest istotna przyczyna wrogości polsko-ukraińskiej. I sądzę, że kwestię tę rozwikłaliśmy, przynajmniej jeśli idzie o wiek XX. Szymon się bardzo postarał, inni autorzy także, a archiwalia, które zamieściliśmy w tym numerze po prostu zwalają z nóg. To będzie hit większy niż numer poświęcony Wielkiej Brytanii, choćby już z tego względu, że jest dwa razy grubszy i kosztuje ledwie 25 zł. I bardzo Was teraz wszystkich proszę, byście nie reklamowali tego kwartalnika nigdzie poza naszymi mediami. Po prostu nigdzie. Wystarczy, że była pogadanka we Wnet, że jest nagranie w PGR i będą teksty w Szkole nawigatorów. Nie chcemy, żeby ktokolwiek się tym interesował. Po części dlatego, że nic z tego i tak nie zrozumie, po części dlatego, że taka sytuacja lepiej stymuluje sprzedaż. Jeśli ktoś nie rozumie dlaczego, wyjaśniam – nie mamy czasu na przekonywanie wahających się i na nachalne reklamowanie tutejszych autorów. Albo ktoś to kupuje, albo wypad z baru…Proste i łatwe do zrozumienia. BBC i światowe media zostawiamy panu Roli i Dominikowi Tarczyńskiemu.

Nowy numer kwartalnika będzie w sprzedaży od jutra. Ja wyjeżdżam dziś na cały dzień, będę w trasie, tak więc jeszcze raz proszę o to, by w sprawach dotyczących wysyłki komunikować się ze mną za pomocą maili. Odpiszę po powrocie.

Teraz ważne ogłoszenie. Ponieważ kwartalnik nasz Szkoła nawigatorów, staje się coraz grubszy i zawiera coraz więcej unikatowych treści, a do tego jeszcze staje się kosztowniejszy w produkcji postanawiam co następuje – tylko do 9 lipca można zamawiać prenumeratę w cenie 25 zł za egzemplarz, bez kosztów wysyłki. Tylko do 9 lipca. Potem prenumerata zostanie zawieszona do końca roku 2018, a od stycznia 2019 kwartalnik kosztował będzie 35 zł za egzemplarz. Szkoła nawigatorów ukazuje się już cztery lata, cena nie była przez ten czas zmieniana. Koszta produkcji rosną, a i przydałoby się też zróżnicować honoraria autorów. Jeśli nie zastosujemy tego zabiegu produkcja SN przestanie się opłacać i trzeba będzie kwartalnik zamknąć. Tak więc jeszcze do 9 lipca można zamawiać prenumeratę w cenie 100 zł za 4 numery, potem przerwa do końca roku i zmiana ceny na 140 zł za 4 numery.

  10 komentarzy do “Marzenia impotentów”

  1. Prawdę trzeba wyciągnąć  z archiwów. Wystarczy.

  2. a tak na marginesie, to w literaturze podaje się, że decyzją carską wskazano uniwerek w Kijowie, jako miejsce rozsiewania antypolskości. Podkreśla się też zaangażowanie Gogola w tej materii itd. Nie chce mi się opisywać szczegółów z Besali i Kochańczyka, czekam na ukraiński SN .

  3. Tego Rolę to ambasada RP opłaca:

    Maya Rostowska report.

    https://www.youtube.com/watch?v=H1WGqS7cRzw&feature=youtu.be

    Tylko Karoniowi się udało nie podpaść, zapraszali go ale nie pojechał.

  4. zastanawiamy wyłącznie nad kwestią następującą – jaka jest istotna przyczyna wrogości polsko-ukraińskiej. I sądzę, że kwestię tę rozwikłaliśmy, przynajmniej jeśli idzie o wiek XX.

    Pomijając mapę, to tak w dwóch słowach jaka jest?

  5. Tak,  Panie Gabrielu…

    … to sa impotenci intelektualni… i tu  NIE  MA  o czym mowic  !!!   Macierewicz ze Sciosem… ten caly Rola… juz o tym buraku Tarczynskim nie wspominajac – to normalnie jest jakas  GROTESKA… a dosadniej – syf, kila i mogila  !!!

    Oni sa ZERAMI… takimi samymi jak kiedys stary komuch Miller nazwal tego kreta Ziobro, co to dzisiaj chodzi w aLreoli  mOnistra…

    … a propos Unsound’a – to stety, ale  WYLACZNIE  Pan Osiejuk z corka… i czytelnikami swojego bloga  rozlozyl na lopatki te cala „kraine grzybow”… te deta dziunie Palyse czy Plyse z tym dupkiem od tego nedznego festivalu… przy okazji trzeba przyznac, ze reakcja duchownych z Krakowa byla blyskawiczna…

    … to bylo prawdziwe, fascynujace pospolite ruszenie… takie „mission impossible”… i zadna deta presstytutka tego faktu  NIE  ZMIENI  !!!… chocby nie wiem jak te AKCJE  falszowali i pod nia sie podpinali… ta sprawa i akcja zawsze bedzie nalezec do rodziny Osiejukow…

    … taka jest prawda  !!!

  6. Ach, zapomnialam…

    … kto jeszcze dzisiaj bierze pod uwage to co mowia w tych debilnych merdiach jak  BBC… tylko ostatni zakompleksiony burak i tlumok  !!!

  7. W dwóch słowach to ja ci mogę zaśpiewać

  8. Marzenie impotenta Commodusa (Luciusa Aureliusa)

    Duża klatka…

  9. No właśnie, pamiętam gdy w technikum byłem z wycieczką do Warszawy i koleżanki były zaskoczone tym, że rzeźby renesansow0 oświeceniowe mają „takiego małego”.

  10. W PRL w podręcznikach szkolnych deprawowano dziewczynki zdjęciami greckich waz, więc nic dziwnego, że były zawiedzione realistycznymi rzeźbami rzymskimi. A przecież uniknęłyby wielu zawodów, gdyby nauczyły się średniowiecznej magii – bo słynny Galen nie pomógł Commodusowi.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.