Gru 272017
 

Historia Philipa Astleya, którą opisałem wczoraj będzie dla mnie jeszcze długo źródłem wielu inspiracji. Był to bowiem człowiek niezwykły i miał, jak to się mówi, rękę. Każdy numer, który pokazywano w jego cyrku można by, bo lekkiej przeróbce zastosować w naszych dzisiejszych okolicznościach, nie cyrkowych bynajmniej. Oto wymyślił pan Astley pokaz następujący, wokół areny szerokiej na 42 stopy galopował na czwórce koni facet odziany w strój wieśniaczy. W czasie swojego popisu kilka razy zrzucał z siebie ubranie, za każdym razem ukazując się publiczności w nowej, zaskakującej kreacji. Na sam koniec pozostawał w jedwabnym surducie i takich samych spodniach. Widzowie bili brawo, a całość nazywała się „Metamorfozy wieśniaka”. Jak przeczytałem ten tytuł aż mnie zatkało z wrażenia. Od razu pomyślałem o Szczepanie Twardochu i jego reakcji na mianowanie premierem Mateusza Morawieckiego. Szczepanowi, jak pamiętamy zależy na tym, by uważać go za obywatela jakiejś tam śląskiej wioszczyny, z którą on się utożsamia tak silnie, że nie może czuć się Polakiem. No, ale konie już ruszają i Szczepan traci równowagę, chwyta się więc pierwszej myśli jaka mu przychodzi do głowy i spoconą ręką luzuje krawat, w którym zadawał szyku we wiosce. Coś trzeba było powiedzieć, żeby publiczność zauważyła zmianę i Szczepan powiedział. Teraz szykuje się do pierwszej metamorfozy, zrzuci swój kazionny, szwabski anzug i aż zgroza bierze co zobaczymy pod spodem. Nie martwcie się jednak, nie będzie to blade, udręczone i piegowate ciało pisarza, tam pod spodem kryje się z pewnością coś innego. Być może nawet strój krakowski albo – o nieba – kontusz może?! Czekajmy cierpliwie konie nabierają tempa.

Szczepan udzielił ostatnio wywiadu, w którym z charakterystycznym dla opłaconych propagandystów akcentem szydził z ludzi posądzających go o działalność agenturalną. A on przecież chciał tylko prawdę pisać, chciał tylko temu ciemnemu narodowi pokazać, że błądzi i co ma zrobić, żeby wejść na dobrą, wiodącą ku szczęściu drogę….Taka jest bowiem, w pojęciu Szczepana misja pisarza. No, ale my tutaj hołdujemy wartościom wypracowanym w cyrku Astleya i to co ma w głowinie Szczepek obchodzi nas średnio, podobnie jak nijak nie możemy znaleźć odpowiedzi na pytanie, dlaczego jakiś wsiowy buc, a niechby i ze skłonnością do metamorfoz, miał nam tłumaczyć cokolwiek. I jeszcze do tego wyznaczać jakieś trendy. Całe szczęście, że ten Morawiecki został premierem i sprawa się wyjaśniła. Szczepek stoi na tych końskich zadach a ruchu na widowni coraz większy. Czekajmy co będzie.

Jakby na zawołanie, niczym echo w wysokich górach, na wywiad Szczepana, odpowiedział Szymon Hołownia. Uczynił to dokładnie w tej samej manierze, szydząc z prowadzącego, z którym się wcześniej umówił co do wszystkich pytań jakie zostaną mu zadane. Szyderstwo dotyczyło rzecz jasna bezpodstawnego posądzenia Szymona, że chce on odgrywać rolę świeckiego księdza i jedyne o czym marzy to pouczać ludzi z wysokości ambony i brać za to pieniądze. Oczywiście to nie jest prawda. Szymon Hołownia nie chce być księdzem, ani świeckim ani duchownym, on chce być nadzorcą księży i ich drogowskazem, on chce mówić księżom o czym oni mają myśleć, co mówić i jak przygotowywać swoje homilie, żeby w najwydajniejszy sposób wpływały na sprzedaż książek Szymona oraz propagowały treści i styl w nich zawarte. Żeby zrobić odpowiednie wrażenie na duchownych, którym, jak wiemy zależy także na pieniądzach, Szymon bez ogródek zdradza jak wysokie są nakłady jego książek. A one są naprawdę wysokie, bo tak sformatowane bzdury piłujące najbardziej prymitywne emocje człowiecze, sprzedają się lepiej niż numer „Zburzenie Bastylii”, który wymyślił pan Astley. Ja niestety nie mogłem doczytać tego wywiadu do końca, doszedłem tylko do momentu, w którym Szymek szydzi, że nie ma szafy pełnej sutann, które wieczorami przymierza przed lustrem. Czytam to i widzę, że jest dokładnie na odwrót, trzyma się Szymon na tych końskich zadach, galopuje, a co ściągnie z siebie łachy to pod spodem sutanna, a każda w innym kroju i z innymi aplikacjami. Coś niezwykłego. Tego nawet pan Astley by nie wymyślił, galopujący na czwórce koni facet, który udaje katolickiego księdza. Że też nie pokazywano tego w Londynie…Trzeba przyznać, że Szymon ma dużo większą łatwość ściągania łachów w czasie galopady niż nasz pierwszy bohater. Weźmy tytuły tych jego książek. Jak nie „Tabletki z krzyżykiem” to „Ludzie na walizkach” (to o umieraniu), a ostatnio „Święci pierwszego kontaktu”. Widzimy tu wyraźnie ślad dobrej szkoły rozrywki pana Astleya i wielką chęć naśladowania go, kłopot jedynie w tym, że Szymon wymyśla numery hippiczne, ale nie pomyślał o tym, żeby się nauczyć jeździć konno przed występem. Całość więc jednak nie wygląda tak, jak opisałem wyżej, ale inaczej zgoła. On biega wokół areny o średnicy 42 stopy i zrzuca co jakiś czas łachy pokazując tę nową sutannę. Wykrzykuje przy tym głośno jakieś hasła uwodzące młodzież z dysfunkcjami, nie zapominając też co jakiś czas zawołać ile też wynoszą nakłady jego poczytnych książek.

Może od razu napiszę trollom, że wyjeżdżam na pół dnia, a więc będą mogli wpisywać tu komentarze o mojej zazdrości, którą pałam czytając o dokonaniach wymienionych autorów. Ostrzegam jednak, że jak wrócę wszyscy wylecą. Jestem już za stary, żeby wysłuchiwać tych idiotyzmów.

Czym metamorfozy wieśniaków anno domini 2017 różnią się od numeru w cyrku Astleya? Myślę, że motywacją, która nimi kieruje. Wieśniak galopujący konno po londyńskiej arenie był całkowicie we władzy pana Astleya, który – sądzę – osobiście dobierał kostiumy, w jakich woltyżer będzie pokazywał się publiczności. Jego zadaniem było jedynie jak najzręczniej je ściągać i zrobić jak najlepsze wrażenie na publiczności.

Ci dwaj nasi nie mają tak dokładnych instrukcji, działają trochę na ślepo, ale trzeba przyznać, że bardzo się starają. Szymon jest w lepszej sytuacji do Szczepana, bo on wie doskonale, w jakim kłopocie są księża, wie także, że nikt nie może tak po prostu wyszydzić jego nieszczerych intencji i jego trywialnej produkcji. Ma więc duży kredyt u publiczności, ona w większości nawet nie zauważa, że Szymon nie galopuje na czwórce koni, ale gdyby chcieć się założyć, będą się upierać, że jednak tak, że jest świetnym jeźdźcem. Ze Szczepanem jest gorzej, bo jego moce są w całości umowne i zależą od jednego słowa prowadzącego cyrk. Ostatni zaś występ Szczepana świadczy, moim zdaniem, o tym, że usiłuje on gwałtownie znaleźć nowy angaż.

Metamorfozy wieśniaków, numer wiecznie żywy i ciągle chętnie oglądany. Biedna publiczność siedzi i zastanawia się, jak oni to robią, ile do ciężkiej cholery łachów można na siebie naciągnąć, żeby nie spocić się i nie zemdleć w czasie biegu czy galopady. Myślę, że bardzo dużo. Nawet się nie spodziewamy jak wiele.

Zbliża się koniec roku, a ja muszę opróżnić magazyn. Postanowiłem więc, że zrobimy późną, grudniową promocję i przecenimy stare numery nawigatorów do 10 zł za egzemplarz. Do tego poziomu obniżmy też cenę „Straży przedniej” księdza Mariana Tokarzewskiego. Uwaga, numer 3 nawigatora nie jest już dostępny. Trzeba było się spieszyć.

  38 komentarzy do “Metamorfozy wieśniaków”

  1. Z Szymonem to w punkt, od dawna był dla mnie podejrzany jednak nie potrafiłem tego tak trafnie ubrać w słowa jak gospodarz. Niedoszły dominikanin, który w całym kraju udziela rekolekcji (normalnie z ambon), czasami pojawi się na wydziale teologicznym a numerem jeden były zamknięte rekolekcje dla ojców dominkanów w Korbielowie prowadzone przez Szymona.

  2. Wieśniak, jak ten cysorz, naubiera, naubiera… i co?

    Nico, pozostanie nagi.

  3. coryllusie, paralele nadspodziewanie trafne!

    Wiem, że to trywialna uwaga, ale naprawdę jestem zaskoczona i zarazem zauroczona takim odniesieniem do przeszłości. Faktycznie wszystko już było… Wystarczy erudycja i uważność.

  4. Co do Szymka to nic nie przebije „Kato botoksu”. To już jest demaskacja bezczelnie jawna!

  5. nigdy nie byłam w cyrku

    widziałam film

    o amerykańskim cyrku

    Barnuma?

    czy dzisiaj cyrk też uczy?

  6. 1. Dobre są komentarze.

    2. Nauka stała się już dawno częścią propagandy, narzędziem, co Gabriel mówi od dawna – finansowanie akademii przez państwo – a teraz akademia przejęta przez korporacje/właścicieli państw – uprawia niejednokrotnie ich propagandę.

    3. Zresztą tak samo propagandą jest ten artykuł. Pod pozorem, że prawdziwa nauka to także szczepionki, czy GMO, czy ocieplenie klimatu, próbują manipulować.

    4. Manipulować na dwa sposoby – za Cialdinim:

    – zasada autorytetu – skoro nauka to autorytet, a my twierdzimy, że nauka twierdzi że szczepionki/GMO/… to samo dobro – podporządkujcie się autorytetowi i tez uznajcie to samo dobro

    –  zasada stada – skoro wszyscy inni wierzą nauce, to nie wyłamujcie się ze stada, tylko wierzcie jak wszyscy inni.

    5. A tu się spadło z konika ze dwa razy (kilkaset badań o szkodliwości szczepionek czy GMO, czy przewidywania, że idzie jednak oziębienie klimatu  – zmiana aktywności  słońca), i widać, że woltyżer dupa a nie artysta.

  7. Bo nauka bada hipotezy, nie dogmaty. Jako tak nie nadaje się na religię.

  8. Nauka jako woltyżerka na czterech koniach,tak mi się zwizualizowało .Czy woltyżerem może być idea? przypomniało mi się ,że gdzieś w biblotece mam małą książeczkę,,Nienaturalna natura nauki,,Idę poszukać.

  9. A mnie chyba z przejedzenia skojarzyło sięe to zrzucanie ubrania ze striptizem.

  10. rzecze Hołownia:

    „Natomiast moje książki nie mają imprimatur, to nie jest oficjalne stanowisko Kościoła…”

    Kurtyna

  11. Formatowanie treści wg Hołowni:

    „Myślę teraz też o napisaniu zupełnie elementarnego przewodnika po liturgii. Żeby człowiek, który wejdzie na 5 minut do kościoła, zupełnie zielony, skumał coś z tego, co się tam dzieje.”

  12. Hołownię pamiętam tylko jako żałosnego kabareciarza i konferansjera, tu paczpan – pisarz.

  13. I teraz jest idealny moment dla Kościoła

    – wskazanie książek strawnych, a prawdziwych i mających imprimatur,

    – lub choćby teraz zapowiedź,  i wkrótce powstanie takiej strawnej książki.

    Ale by się Hołownia zdziwił: „Kościół: nasz przewodnik po liturgii będzie miał nasze imprimatur”

  14. No to wiele wyjaśnia co do aktualnej kondycji dominikanów. Jakby przestali być psami Pana…

  15. Królem amerykańskiego cyrku był niejaki Ringling. W Sarsocie FL jest (kiczowate) muzeum, które stworzył / ufundował, a w centrum ww miasta jest rondo (cyrk?), na ktorym są m/i tablice upamiętniające najsłynniejszych artystów cyrkowych (jedno nazwisko polskie). Kicz można zastąpić określeniem pomieszanie z poplątaniem.

  16. Wyjątkowo nie lubię tego miglanca.

    Są takie zdania, po których kropka brzmi doprawdy niezwykle wyraźnie. Szymon Hołownia

    This shit writes itself.  William Shakespeare

  17. >Był to bowiem człowiek niezwykły i miał, jak to się mówi,…
    …poczucie humoru
    Mistrz jazdy z żoną i córką oraz inne przygody jeździeckie

  18. Cala jestem w skowronkach…

    … na wiesc, ze historia Astley’a bedzie dla Pana zrodlem  wieeeeeelu inspiracji literackich – nawet bardzo wielu…

    … a ksieza… coz,  beda mieli problemy.

  19. Niestety nie jestem biegły w buźkach.

  20. Szymon Holownia czy Twardoch to i tak kiepscy cyrkowcy. Prawdziwy mistrz to jan Pietrzak ze stajni Karola Swierczewskiego.

    Zreszta to nie ma znaczenia. Jak wskazuje nam gospodarz, w powaznym panstwie cyrk jest narzedziem do uprawiania polityki, takiej przez duze „P”.

    A u nas, w piaskownicy, to tylko sztuka dla sztuki.

  21. człowieku, ogarnij się

  22. nawiązując do niedawnego tekstu o demografii:

    http://www.fronda.pl/a/raport-gus-polska-nad-przepascia-ratunek-w-dzieciach,104485.html

    pisowskie ścierwa mają topornie walnięty kształt propagandy: socjalizm robi, co może, ale ludzie bronią się antykoncepcją. Niech powiedzą to jakże licznym młodym rodzicom, tyrającym na 3 zmiany na magazynie, żeby zus miał co grabić.

  23. Folgujesz sobie korzystając z nieobecności Gospodarza.

    Ja  znam taki sznyt  z salon24, ale tam dokazywałeś pod innym pseudo.

  24. Ojej Ty z PO? Czy z owych?

  25. Może się pan trochę uspokoi, co?

  26. Sławny pisarz Pilipiuk machnął grubą książkę o swoich przykrych wnioskach z wieloletnich podróży po Szwecji. Strasznie bije w lutrów i w socjalizm. Są tam słabości, np kręcenie się w trójkącie: Polska, Niemcy, Rosja, bez zauważenia głównego Słonia w tym magazynie. Nie mniej dostaje okropne baty od swoich miłośników za to odstępstwo.

  27. nie mam konta na s24

  28. to ten, u którego jedyny bohater to ochlapus, i który klęczy przed hanzą

  29. A wracając do p. Astleya, istotnie zastanawiające jest, co taki niebylejaki Anglik, robił w okupowanej przez Francuzów Europie w trakcie wojny totalnej z Albion, kiedy trwała blokada kontynentalna?!  Przecież ktoś go musiał legitymować? Pytać o cel podróży itp? Z kimś się tu musiał kontaktować, spotykać, musiał gdzieś mieszkać? No właśnie, a agenci Fuszego, też go nie zauważyli?!

    Może miał parasol? Taki angielski, niewidoczny?

  30. Ale jak można kupować książki Szymusia H.? Przecież to gnioty, ciekawe, kto je czyta? Podejrzewam, że udawacze.

  31. Niedawno musialam cos sprawdzic na stronie pewnej polskiej parafii w Londynie.  Przestraaszylam sie czym proboszcz pasie swoje owieczki. Co i rusz zaprasza katolickich celebrytow: a to Holownia, a to ojciec Guzynski.. Bogu dzieki, ze moj proboszcz normalny.

  32. OT, ale troszeczke mi sie powiazalo.

    Bylam wczoraj z rodzina w kinie na najnowszej superprodukcji K.Branagha (z nimze to rowniez w roli glownej, calkiem udanej) na Morderstwie w Orient Expresie wg ksiazki Waszej tu ulubionej 😉 lady Agathy. Wylaczylam tzw.wczuwanie sie w intryge,  i napaslam oczy detalami. Wszystko tam bylo ladne i dopracowane. Polecam na swiateczna rozrywke.

    W serii reklam przed filmem zapowiedz ( premiera chyba w lutym) filmo o zyciu innego slynnego przedsiebiorcy cyrkowca P.T. Barnuma (o ktorym Krzysztof ladnie pisal). Nabralam ochoty.

  33. @nebraska – Skojarzenie jest całkiem sensowne, i nie nowe – w jednej z piosenek Młynarskiego takie gwałtowne dostosowanie do prawdy etapu ( == zmiana „narracji”) było określone jako striptease. A podmiot liryczny wyśpiewywał „ja tylko pomagałem przy stripteasie”. W końcu ktoś musi spełnić tę pożyteczną rolę i zaszeptać do uszka „weź, Szczepan zrzuć tę maskę i pokaż im jaki naprawdę jesteś”.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.