kwiecień 042021
 

Postanowiłem dziś złamać jedną ze swoich zasad, tę mianowicie, że nie piszę tekstu w Wielką Niedzielę i Boże Narodzenie. Uważam, że jest po temu świetna okazja.

W Wielki Czartek umieściłem tu felieton o wielkim inkwizytorze, a w komentarzach znalazł się link do innego felietonu, napisanego przez człowieka, który aspiruje według mnie do obsady stanowiska wielkiego inkwizytora. Nie mogę dziś odnaleźć tego linku, ale sugestie pod nim ukryte nie dały mi spać, a do tego jeszcze odsłoniły, w mojej ocenie, pewne bardzo niepiękne i coraz bardziej wyraźne intencje. Chodzi konkretnie od odjęcie ludziom, do których kieruje się przekaz ewangeliczny miłosierdzia i zarezerwowanie go wyłącznie dla najbardziej podstępnych i zatwardziałych grzeszników, którzy w dodatku dysponują pieniędzmi. Taki jest bowiem Judasz, jeśli już oczywiście, mamy zamiar opisywać go za pomocą metafor, kleconych dziś naprędce przez wszystkich. To nie jest pogubiony kolega, jak sugeruje nasz inkwizytor, ani ktoś, kto po prostu wypełnia wolę Bożą. Bo, mam wrażenie, być może mylne, że ten układ tak nie hula. Przepraszam za kolokwializmy, ale używam ich celowo i z rozmysłem, tak jak wszyscy katoliccy felietoniści. Także duchowni, którym jest to stale wybaczane, a nie dość, to jeszcze mam wrażenie, że ktoś ich zachęca do stosowania tego rodzaju opisów. To nie było tak, że Pan Bóg mrugnął do Judasza i powiedział mu na ucho, żeby wydał na śmierć i mękę jego syna, a w ten sposób wypełni się to, co zostało napisane. A tak to właśnie usiłują nam przedstawić niektórzy. Ja się dziś powstrzymam od używania nazwisk, bo choć zarzuty dotyczące moich rzekomych ataków, na różne osoby mam w nosie, uważam, że jednak w tak wielkie święto nie wypada.

Judasz podjął poważną decyzję, która zgadzała się z jego ambicjonerskimi priorytetami i z jego paradygmatem życiowym. Nie miał wahań, ani nie miał skrupułów. To są wątki apokryficzne dodane nie wiadomo kiedy, a dziś rozwijane indywidualnie przez publicystów, którzy uważają, że wyjaśnienie postępku Judasza po swojemu, to znakomity pretekst do tego, by usprawiedliwić inne postawy. Czy te postawy mają cokolwiek wspólnego z Judaszem? Moim zdaniem nie, ale ludzie, którzy je reprezentują, a którzy dopuścili się grzechu zdrady, kaliber jest tu obojętny, mają przymus, by tę swoją zdradę nobilitować. By uczynić ją niezwykłą. I do tego potrzebny jest im Judasz, fresk Ostatnia wieczerza namalowany przez Leonarda da Vinci i felieton w katolickich mediach. Zapominają przeważnie o jednym elemencie – o trzosie ze srebrnikami. Ten atrybut w nowoczesnych hagadach dotyczących Judasza pojawia się rzadko, albo wymieniany jest jakoś półgębkiem, jako coś, czego być nie powinno, ale się jednak znalazło.

Uważam, że model relacji Judasz – Jezus, który eksploatowany jest dziś, jest ciężkim nadużyciem. Podobnie jak wszystkie rozsnuwane na podstawie Ewangelii epickie opowieści. Jak wszyscy wiedzą, bo trudno tego nie zauważyć, każdy grafoman, aspirujący do zdobycia laurów literackich, preparuje i instaluje w swojej twórczości wątki ewangeliczne. Bo to mu z miejsca dodaje splendoru i w oczach różnych inkwizytorów, pousadzanych na hierarchicznych drabinach tego świata czyni go lepszym. To jest nadużycie, powtarzam. Tak samo jak nadużyciem jest usprawiedliwianie postaw donosicieli figurą Judasza, oświetloną jakąś dyskotekową lampą, która mruga tak szybko, że właściwie nie wiemy, kogo widzimy, Judasza, króla Juliana z kreskówki, czy może prezydenta Wałęsę.

Proszę Państwa, można pisać dobre rzeczy, bez uciekania się do handicapu, jaki dają wątki ewangeliczne. Pomijam już ryzyko ciężkich grzechów, które się przy takich działaniach nieuchronnie pojawia. I dziwi mnie niezmiernie, że żaden hierarcha nie zabrał jeszcze w tej sprawie głosu. A może zabrał? Jeśli tak chętnie się z tego twierdzenia wycofam.

Teraz kwestia najważniejsza, w mojej subiektywnej bardzo ocenie, oczywiście. Nie można prowadzić działalności misyjnej, kiedy najważniejsi katoliccy publicyści, których czytają dziesiątki tysięcy ludzi, rozmywają oceny postaw jednoznacznych. I czynią to w dodatku dla bardzo doraźnych celów. Nie można nauczać ludu, nie dając mu prostych i klarownych odpowiedzi – tak – tak, nie – nie. To jest, mogę się mylić, droga do zgorszenia.

Najbardziej widoczną konsekwencją takich interpretacji jest wypreparowanie miłosierdzia i zarezerwowanie go dla określonej, wybranej grupy grzeszników. Nie mówcie mi, że tego nie widzicie. Ten sposób pisania, mówienia i interpretacji wątków ewangelicznych prowadzi wprost do zarezerwowania miłosierdzia dla zdrajców jedynie, którzy przeżywają te swoje dylematy, nie mające żadnego związku z ewangelią, Synem Bożym, jego męką na krzyżu i zmartwychwstaniem. Są to zwykłe grzeszki, złośliwych bydląt, nie umiejących poradzić sobie z instynktami i ambicją. Jeśli zaś tak jest, a jest tak na pewno, to ludzie interpretujący postawę Judasza, grubo na wyrost, mogli zostać po prostu przez nich wynajęci. Cóż to bowiem jest, kupić sobie trochę miłosierdzia? Jeśli człowiek dysponuje wpływami i gotówką? Cóż to jest nawet, zasugerować różnym publicystom, by zarezerwowali to miłosierdzie dla określonej grupy? Nic. Co w takim razie zostanie dla innych? Ha, dobre pytanie…myślę, że wszyscy znają odpowiedź, każdy bowiem zrobił w życiu coś nagannego, głupiego, szalonego, nieładnego, albo zwyczajnie słabego. I każdy się tego wstydził, a także po cichu liczył na to, że czyn jego zostanie oceniony, poprzez miłosierne serca bliźnich. Każdego też spotkał srogi zawód, bo albo skwitowano jego wstyd wzruszeniem ramion, albo go wyszydzono, albo spotkał się z pogardą. Miłosierdzie było gdzieś daleko. I generalnie mało się o tym miłosierdziu pisze i mówi. Mam wrażenie, że jest to zabieg celowy, albowiem towar ten choć powinien być powszechnie dostępny, jest mocno reglamentowany. Nie wiemy w zasadzie dlaczego. To temat na poważniejsze rozważania z udziałem osób duchownych. Dożyliśmy dziś czasów, kiedy gołym okiem widać próbę zawłaszczenia miłosierdzia, które ma zostać, przez różnych samozwańców, przystosowane do nobilitowania zdrad. Te zaś muszą być koniecznie porównywane ze zdradą Judasza. Inaczej po cóż by było kraść ludowi miłosierdzie? Ono, w wersji, o której piszę, potrzebne jest nie do ukojenia serc maluczkich, ale do nobilitowania zdrajców. Jego dystrybucją, w sklepach za żółtymi firankami, zajmować się będą ludzie, aspirujący do posady wielkiego inkwizytora, ale posiadający, niestety, kwalifikacje świniopasa.

Na dziś to tyle. Obiecuję, że będę się już trzymał zasad i nie będę nic pisał w Wielkie Niedziele i Pierwsze dni Świąt Bożego Narodzenia. A teraz idę świętować.

  6 komentarzy do “Miłosierdzie jako nobilitacja zdrady”

  1. Bł. ks. M. Spoćko w swoich -Wspomnieniach- opisuje , że o samo Święto Miłosierdzia bardzo długie szły starania, bardzo długie …

  2. Święty Judasz –  patron wszystkich konfidentów…

    Zdrowych Świąt.

  3. czyli co byli źli ale są usprawiedliwieni;

    – bo działali na rozkaz

    – są usprawiedliwieni bo zabijali dla postępu np komunizmu /też robota na rozkaz/

    –  pogryzmolą frontony kościołów ale są  usprawiedliwieni bo im fundacja zleciła tą robotę

    – szefostwo fundacji Dziewuchy Dziewuchom angażują wolontariat, wolontariat obraża Matkę Bożą, ale okazuje się że szefostwo fundacji nic nie wiedziało..

    A z ostatniej  chwili,  już szczytem hipokryzji jest rozmieszczenie po całej stolicy,  bilbordów z fotkami kilku noworodków, które żyją/prawdopodobnie/ tylko dlatego działa WOŚP – tak wynika z plakatów.

    Na miejscu ministra zdrowia złożyłabym doniesienie do prokuratury o oczernianie polskiej służby zdrowia.

  4. Drogi Coryllusie, miłosierdzie jest monopolistycznym przywilejem Boga w Trójcy Jedynego. Jedynie Bóg jest miłosierny sensu stricto. Wszelkie ludzkie „akty miłosierdzia” mają znaczenie dobrych uczynków, które czynione są innym ludziom ale nie miłosierdziem samym.. Grzeszne życie w nadziei na to, że Bóg jest miłosierny najcięższym grzechem przeciw Duchowi Św. Śmiertelnym grzechem bez wybaczenia i zdolności dostąpienia aktu zbawienia.

  5. Czy to nie jest ten rodzaj teologizowania, o którym pisał ojciec Rachmajda w przesłaniu na niedzielę wielkanocną?

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.