lipiec 132021
 

Nie wiem czy kiedyś już to pisałem, ale wszystko jest formą, w znaczeniu sposobu. Hierarchia i struktura w jakiej przekazujemy uporządkowane informacje jest najważniejsza. Dlatego nigdy nie zrezygnuję z formuły, którą tu przyjąłem 12 lat temu, to znaczy z Baśni. Bez względu na to jak wiele zarzutów i szyderstw będzie po jej adresem padać. No, ale to tylko taki wstęp. Chodzi nam dziś wszak o systemy światy i minisystemy, czyli o taki sposób opisu dziejów, którego przedstawicielem był, między innymi Braudel. W Polsce zaś prof. Marian Małowist. Tak napisali w wiki i ja się tego będę trzymał. Marian Małowist był wybitnym autorem, trudno orzekać dziś czy był wybitnym historykiem, bo nikt nie wie co to znaczy. Także z tego względu, że mnisystem, w którym funkcjonował wykluczał, moim zdaniem takie oceny. No, ale autorem był wybitnym. To się czyta, w dodatku bez znudzenia. Tematyka zaś jaką podejmował od samego początku w swojej twórczości, po prostu zwala z nóg.

Oto tytuł pracy doktorskiej Handel zagraniczny Sztokholmu i polityka zewnętrzna Szwecji w latach 1470-1503.

Habilitację napisał o Kaffie, a potem zajął się historią Afryki, Bliskiego Wschodu i relacjami leżących tam systemów światów z Europą. Napisał, wraz z drugą żoną, przekrojową książkę o niewolnictwie. Bardzo ciekawą, ale może trochę zbyt przekrojową. Ja ją przeczytałem i doszedłem do wniosku, że Marian Małowist, jeśli rzeczywiście był tej klasy historykiem co Braudel, to te systemy światy rozumiał jednak trochę inaczej. To znaczy, nie traktował ich przesadnie serio, a być może – albowiem trwałość tej koncepcji zasadzała się na silnych związkach z marksizmem – uznał ją za swoją, bo tak było wygodniej. Ja, żeby nie było, uważam, że ona jest jak najbardziej słuszna, ale tylko z pewnego punktu widzenia. Mianowicie ze środka systemu świata. Jeśli się wyjdzie poza jego granice, człowiek z łatwością zauważy, że izolacja tych systemów jest pozorna, a do tego jeden karmi się drugim i wszystkie one, choć oddalone mają jakieś łączące je przeguby, o niezwykle nieraz skomplikowanej strukturze. Dlaczego nie zauważył tego Marian Małowist, tkwiący w środku pewnego systemu? Trudno mi orzekać, ale może dlatego, że jego życie nie było łatwe i w czasie wojny o mało nie zginął. Przed wojną zaś narażony był na antysemickie ataki. Podejrzewam, że owe ataki były związane z tym iż nasz bohater sympatyzował z komunizmem, ale na razie to zostawmy. Najważniejsze, że przetrwał wojnę, udając wiejskiego nauczyciela gdzieś pod Radzyniem. Oczywiście nie bez pomocy organizacji polskich, ale o tym docent wiki nie wspomina. Po wojnie wziął udział w konferencji otwockiej, gdzie marksistowscy historycy podzielili między siebie istniejące w Polsce historyczne pisma naukowe i rozpoczęli pracę badawczą i dydaktyczną. Marian Małowist wychowały tylu znakomitych badaczy, że w zasadzie cała powojenna historia to w dużej mierze jego zasługa. Dziś książek tych ludzi nikt nie czyta, albowiem są one poważne i traktują o sprawach istotnych. To zaś co się zmieniło w nauce zwanej historią od czasów Mariana Małowista, to właśnie traktowanie przedmiotu badań. Z poważnego przekształciło się w rozrywkowe, dlatego ja właśnie, nadążając za tym trendem piszę Baśnie. Wy zaś musicie koniecznie poczytać co tam napisali uczniowie Mariana Małowista, szczególnie Dziubiński i Zientara. No i jeszcze Witold Kula.

Wydawać by się mogło, że Marian Małowist, żyjąc w PRL, funkcjonował w zamkniętym ministystemie zbieraczy i myśliwych, którzy polowali na różnego rodzaju zdobycz i zbierali zasługi. Tak to wygląda na pierwszy rzut oka, ale prawda była inna i ona także demaskuje wady teorii systemów światów. Dowiadujemy się jednak z wiki, że Marian Małowist był wychowawcą Richarda Pipesa. Ten zaś jak pamiętają niektórzy, a inni doczytają w wiki, był doradcą prezydenta Reagana i badaczem dziejów Rosji. Twierdził, że bolszewia to kontynuacja rządów autorytarnych caratu. Mogę się tylko uśmiechnąć. Doprawdy? A ptyś jest wypełniony taką białą masą, która wcześniej była półpłynnym granulatem, znanym jako mleko. To nie do uwierzenia, ale taka jest prawda. Z Pipesem polemizował Sołżenicyn, który uważał, co innego, ale nie chce mi się nawet sprawdzać co. Uczeń Mariana Małowista – Pipes, był przeciwnikiem rozszerzenia NATO w latach dziewięćdziesiątych. Ciekawe dlaczego? Takie to były spory i zabawy w one lata, kiedy prezydent Reagan opowiadał przed kamerami różne żarty na temat życia w systemie sowieckim. Dziś te żarty ogląda młodzież i nie może się nadziwić świeżemu poczuciu humoru prezydenta Reagana. Ja też kilka tych wystąpień obejrzałem i napełniły mnie one smutkiem.

Powróćmy do konferencji otwockiej czyli momentu, kiedy najbardziej zaufani ludzie partii, zostali obdarowani kramami na jarmarku treści, z których mieli ową, odpowiednio sformatowaną treść sprzedawać, według zasad dystrybucji lokalnego mnisystemu zbieracko-myśliwskiego. Marian Małowist też coś dostał. No, ale jak to zapyta ktoś – tu opresyjny system-świat oparty na zasadach realnego socjalizmu, Małowist to jeden z jego prominentnych działaczy, a tam jego uczeń Pipes robi karierę polityczną? No właśnie. I to jest ta dziura w teorii systemów światów. Jak dodamy do tego informację, że Małowist został objęty cenzurą w roku 1977 zrobi się jeszcze dziwniej? Dlaczego wtedy akurat, kiedy Jimi Carter prowadził politykę odprężenia? Ja wiem, ale na razie nie mogę powiedzieć, nie wiem oczywiście z całą pewnością, a jedynie przypuszczam, a więc kiedyś może skonstruuję tu jakąś teorię na bazie tej dotyczącej systemów światów. Zapis cenzorski dotyczy popularyzacji dorobku profesora. Miał on być obecny jedynie w periodykach specjalistycznych, ale nie w telewizji, gazetach i radio. No, jasne że nie, bo tam wtedy lansowano powieść Łysiaka zatytułowaną „Empirowy pasjans” . I inną jeszcze pod tytułem „Cesarski poker”.

W połowie lat osiemdziesiątych sytuacja się zmienia i Marian Małowist publikuje aż pięć popularnych książek, w tym wspomniane Niewolnictwo. W połowie lat osiemdziesiątych prezydent Reagan już opowiadał swoje dowcipy o polskich i sowieckich psach, a Pipes pisał sążniste artykuły o prawdziwej naturze komunizmu i jego historycznych korzeniach. I to władzy ludowej nie przeszkadzało? Jakoś widać nie. Teoria systemów światów ma swoje wady. I one są dość łatwe do zdemaskowania, szczególnie jeśli wierząc w nią zaczniemy wyznaczać granice tych systemów. Łatwo się wtedy może okazać, że przebiegają one tuż za naszym domem, choć wydawać by się mogło, że są oddalone o tysiące mil.

Na koniec ciekawa informacja. Pewnie nie wiecie, ale uniwersytet w Princeton wydał książkę pod tytułem Letters of Medieval Jewish Traders. Coś fantastycznego, cały rozdział poświęcony listom z Indii i do Indii, w XII i XIII wieku, a w tym dwa listy Mojżesza Majmonidesa do jego brata Dawida. Tego wiecie, którego flota zatonęła na oceanie. Bardzo osobiste są te listy i niewielu szczegółów możemy się z nich dowiedzieć, ale cała książka liczy ponad 400 stron. Tyle, że cena jest zaporowa, ponad 400 zł.

  14 komentarzy do “Minisystemy i systemy światy”

  1. Dzień dobry. Ja, muszę przyznać, jestem trochę nieufny wobec tego pojęcia system-świat. Może dlatego, że dawno temu odebrałem solidny kurs matematyki i takie, jakby powiedział Gospodarz, poetyckie określenia mnie nie uwodzą. A jeśli teoria ma choć jedną dziurę, to już kwalifikuje się do naszych ulubionych „ciekawostek historycznych”. Świat jest i zawsze był jeden. Wrażenie izolacji i lokalności może powstać wskutek istniejących zawsze, choć zmieniających się ograniczeń logistycznych. Dlatego czasem opłaca się coś robić na Sycylii, a czasem sprowadzać prosto z Chin. Ponadto informacja jest towarem. dającym się zamienić na pieniądze. Nikt normalny zaś pieniędzy za darmo nie rozdaje. Dlatego prawdziwe informacje trzyma się dla siebie, fałszywe i mylące rozprzestrzenia się za pomocą wynajętych np. historyków. Proste, prawda? Żebym ja to był wiedział 40 lat temu…

  2. Ma Pan oczywiście rację, trochę sobie żartuję

  3. 🙂 lubię takie żarty. Kiedy je rozumiem, mam wrażenie, że może jeszcze nie na dziewiątym metrze, ale jestem już dość głęboko…

  4. W latach 1970-tych nastąpiły próby przekładania wajchy i zmiany frontów. W planowej gospodarce niedoboru trzeba było podejmować decyzję o tym, kto może zużywać papier. Łysiak był ekonomiczny, bo załatwiał naraz literaturę popularną, naukę i otwierał Polskę na Zachód. Nadawał się zarówno do czytania na plaży, jak i poważnych dyskusji i do telewizji.

     

    To był pierwszy krok do ucyrkowienia nauki i kultury. W nowym ładzie nauka, kultura, edukacja nie będzie więcej potrzebna. Wystarczy rozrywka dla mas i namiastki dawnych jakości.

    To ucyrkowienie mi się kojarzy na przykład z namiotami cyrkowymi, w których testuje się ludzi na covid, szczepi i leczy pod respiratorami za ciężkie pieniądze.

     

    Na czele tego ucyrkowienia stoją minister Gowin (Gowę) i monsieur Gliński.

    Muszą płacić określonym artystom ciężkie miliony, bo w przeciwnym wypadku natychmiast straciliby stanowiska.

     

    Nic na to nie poradzimy i musimy ciągnąć ten wóz, jak osły.

    Kłaniam się, do usług – wasz totumfacki.

     

    https://m.youtube.com/watch?v=-ipb9xbXSAY

     

    Poniżej, w komentarzu pod tekstem utworu wyjaśnienie, kto to jest totumfacki:

     

    https://www.tekstowo.pl/piosenka,gioacchino_rossini,largo_al_factotum_z_opery_cyrulik_sewilski.html

  5. Minister Niedzielski i inni również.

    Oni sobie robią z nas bekę.

  6. 77 Professoren und das Vaterland ist verloren!

    Po co nam tylu profesorów, nie wystarczy jeden fachowiec od wszystkiego?

    Obecny operetkowy rząd z ministrami, którzy nie skończyli 30 lat radzi sobie lepiej, niż wszystkie poprzednie rządy, a w Głównym Inspektoracie Sanitarnym mimo pandemii nie ma szefa od pół roku, tylko jest zastępca z dyplomem elektryka i co, da się?

     

    https://images.app.goo.gl/B42aGyyH4NQxyhaU8

  7. (drętwych profesorów)

  8. elektryk …. o to, to, …. taki zawód jest bardzo dobrym prognostykiem… może wykreują go ma prezydenta ….

  9. Na covida powinni stosować elektrowstrząsy zamiast respiratorów.

  10. Ale b. szefowa salonu 24 została ministrem w kancelarii prezydenta. Może wciągnęłaby Coryllusa do Belwederu na jakąś fuchę? 😉

  11. elektryk Wałęsa prezydenturę zaliczył,  to może i temu elektrykowi z GIS się uda być pierwszą osobą w państwie , a co do fuchy dla  C, to masz rację , coś by sie przydało załatwić

  12. C’nie?…

  13. Prezydent tak się obściskiwał z Bogną Janke przy nominacji, że nie mogli się puścić. Może jednak woli brunetki?

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.