Kwi 182016
 

Postaram się dziś jeszcze raz udowodnić, że szeroko lansowany w XX wieku postęp i nowoczesność to po prostu zabobon w służbie imperializmu wrogiego Kościołowi. Ponieważ przypomniałem sobie wczoraj, że w PRL była taka formuła niesłychanie pojemna, ale jednocześnie precyzyjna, która wyrażała się zwrotem – oskarżony godził w sojusze Polski Ludowej – przyszło na mnie zastanowienie czy i nas tutaj, ze mną na czele nie posądzą niebawem o godzenie w nowe sojusze. Może się tak zdarzyć, o czym uprzedzam strachliwszych.

Droga rewolucji w Europie wschodniej rozpoczęła się od likwidacji innych niż bankowe i korporacyjne form zarządzania. Wiązało się to, co mało kto widzi, z zagrywką polityczną banków polegającą na osadzeniu na dwóch ważnych tronach dwóch podporządkowanych bankom ludzi – Wilhelma Orańskiego i Piotra Wielkiego. Byli to panowie z tego samego rozdania. Cała ich kariera opierała się na sojuszu z Amsterdamem i bez tego żadne ich osobiste zalety nie miały znaczenia. Dlatego też, patrząc na sprawy z odległej, dzisiejszej perspektywy możemy śmiało rzec, iż każdy kto w Polszcze optował za sojuszami z tymi dwoma lub ich poplecznikami, to zdrajca i wróg, choćby nie wiem jakie legitymacje przy sobie nosił. Okay, ja rozumiem, że sojusz z Francją był obłożony wielkim ryzykiem, bo polityka Paryża realizowana była u nas rękami Szwedów, z którymi mało nas łączy jeśli idzie o usposobienie i metody działania, wiemy też, że jest to polityka chimeryczna i w istocie słaba, która nie ma ani doktryny ani planu. Celem jej bowiem jest jedynie utrzymanie na tronie dynastii, poprzez podporządkowanie jej lokalnej hierarchii kościelnej. Prowadziło to zawsze do różnych katastrof, zakończonych wreszcie megakatastrofą. No, ale my nie możemy z istoty łączyć się sojuszem z siłami, które są po pierwsze fasadowe, po drugie podstępne, po trzecie ekspansywne w kierunku dla nas skrajnie niekorzystnym.

Teraz pora na różne kontrowersyjne hipotezy, z których kilka już słyszeliście. Sławetne wtrącanie się Piotra I w sprawy polskiej miało swoje ograniczenia. Były one wyznaczone wpływami hierarchii kościelnej. Promocja więc masonerii w XVIII wieku wśród hierarchów miała ten cel, by odwrócić uwagę co słabszych biskupów od spraw ważnych, oddzielić misję hierarchii od misji zakonów i osłabić całą strukturę. Cel deklarowany tej organizacji był oczywiście zafałszowany w sposób dwojaki, po pierwsze rzekomą atrakcyjnością ruchu, po drugie jego rzekomą demonicznością. Z masonami w XVIII wieku należało postępować tak, jak Stefan Czarniecki postępował sto lat wcześniej z arianami – należało ich masowo rozstrzeliwać. Wtedy obydwa czary i ten błękitny i ten czarny prysłyby w jednej sekundzie. Wtrącanie się w wewnętrzne sprawy Polski, tak władców jak i banków było ograniczone poprzez zdrową, ale wielokrotnie wyszydzoną ustami różnych postępowców strukturę gospodarczą kraju. Polska sprzedawała zboże, wyroby stalowe i inne potrzebne rzeczy, między innymi broń, a wpływy monopolistów skutecznie ograniczały warsztaty i fabryki dozorowane przez zakony. Na przykład przez cystersów. Nie było mowy o likwidacji Polski bez osłabienia, a następnie likwidacji tego sektora. Kolejnym utrudnieniem dla wrogów był wynalazek specyficznie polski, niszczony z wielką zajadłością, czyli jurydyki. Wydzielone obszary w miastach, gdzie szlachta mogła produkować i sprzedawać różne rzeczy na warunkach preferencyjnych. Dziś takie warunki preferencyjne mają firmy zachodnie i to się nazywa zdrowy kapitalizm. Kiedy miejscowi mieli to zagwarantowane nazywało się to zacofaniem, feudalizmem, a czasem jeszcze gorzej. Dzięki jurydykom nie można było opanować i zmonopolizować całego wytwórstwa, a przez to nie można było wprowadzić tego co sto lat po rozbiorach lewicowi autorzy opisywali ze zgrozą – monopolistycznej fazy kapitalizmu. O szkolnictwie i jezuitach już pisałem. Rozwalanie struktury gospodarczej kraju, pod pretekstem zacofania, reform i modernizacji dokonywało się równocześnie z dewastacją oświaty, co także nosiło nazwę reform i modernizacji. Było zaś zwykły złodziejstwem. Jak nadmieniłem wczoraj, my to wszystko oglądamy ze środka układu, a więc wydaje nam się, że to słońce obraca się wokół ziemi, a poza tym widzimy wszystko oddzielnie – że dom, że Stasiek, że drzewo.

Tak więc nasze rozważania o katastrofie i rewolucji musimy zacząć od wstąpienia na tron Wilhelma III w Anglii i Piotra I w Rosji. Reszta jest konsekwencją tych dwóch zdarzeń.

No, ale wróćmy do tej monopolistycznej fazy kapitalizmu. Nastała ona wtedy, kiedy już udało się usunąć Kościół z gospodarki. Kiedy zaś nastała należało zrobić coś, żeby w fabrykach pojawili się nie mający innego wyjścia niż praca robotnicy. Wojna nadaje się do takich celów wyśmienicie i kwestię tę omówiliśmy sobie wczoraj. Co zrobić jednak, żeby te masy utrzymać w fabrykach, a jednocześnie nie oddać ich pod wpływ organizacji wrogich monopolistom, takich jak Kościół? I, co ważne, nie pozwolić im na bogacenie się, uczynić z bogacenia się rzecz wstydliwą i nie godną człowieka. Trzeba wprowadzić wśród nich herezję, to oczywiste. Albo jakąś herezję protestancką mocno judaizującą, albo herezję komunistyczną, która tak jest sformatowana, że w zasadzie robotnik ma samych wrogów dookoła, z których ksiądz i obszarnik są wrogami największymi, a fabrykant-kapitalista najmniejszym, a w zasadzie żadnym. Jeśli nie wierzycie poczytajcie sobie książki socjalistów i sprawdźcie jak to jest tam pozycjonowane. W XIX wieku fabrykant to zło konieczne, któremu się lud pracujący nie przeciwstawia. Wróg to generał-gubernator, polski obszarnik i biskup-pasibrzuch. Kapitalista staje się wrogiem dopiero wtedy kiedy rewolucja i herezja na trwale opanowuje duży obszar. Na przykład Rosję. Zamyka się wtedy ów obszar, kapitalistów morduje i rozpoczyna produkcję prefabrykatów tak tanią, że bez herezji po prostu niemożliwą do osiągnięcia. Zarządzają tą produkcją lokalne gangi, które organizują życie niewolników wokół jakichś pogańskich rytuałów. Mechanizm ten dobrze widać w skali mikro w słynnych południowoamerykańskich więzieniach, których strażnicy pilnują z daleka, bo ich mieszkańcy pilnują się sami, tworząc sztywną, hierarchiczną i heretycką strukturę. Operacja ta może być przeprowadzana w różnej skali, dobrze to wiemy, bo mamy za sobą pięćdziesięcioletni okres herezji, a nie wiadomo czy nie czeka nas kolejny, jeśli wziąć pod uwagę trwałe sojusze naszego rządu z Wilhelmem III Orańskim.

Teraz kolej na propagandę. O tym, że postęp to zabobon, szczególnie ten postęp krzewiony na uniwersytetach, przekonaliśmy się wielokrotnie na własnej skórze. Ja dziś pokażę bardzo jaskrawy przykład z początku XX wieku. Oto w tym czasie tournée po Europie odbywała niejaka Eusapia Palladino, starsza już wiekiem Włoszka, która miała sławę medium doskonałego. Wstęp na jej seanse był płatny i cholernie drogi. Do Warszawy zapraszał ją sam Julian Ochorowicz, a za możliwość obcowania z medium płacili wszyscy zwolennicy nowych prądów, tak radykalni jak i umiarkowani. Częstym gościem, wręcz najważniejszym, był tam Bolesław Prus. Wiadomo bowiem było, że Prus swoim autorytetem uwiarygodni Eusapię w mediach i wśród opinii publicznej. Prus, który był poczciwcem i naiwniakiem, coś tam nawet podejrzewał, ale chodził na te seanse i płacił, żeby mieć kontakt z duszą nieśmiertelną, co załatwiała mu w niedługim czasie siniora Palladino. Prus jednak to małe miki. Eusapia zapraszana była także do Paryża, miała występy w tamtejszym Instytucie Psychologii, a na jej seansach bywali wszyscy najważniejsi uczeni z Marią i Piotrem Curie na czele. I wszyscy wierzyli w Eusapię oraz jej kontakty nadzmysłowe. Czy nikt jej nie zdemaskował? Oczywiście, że zdemaskował, pewien włoski uczony z Neapolu. Napisał o tym nawet broszurkę, a było to w roku 1911 albo 1912. Broszurka ta natychmiast została wykupiona z księgarń i sława Eusapii nie ucierpiała. Wznowioną tę ciekawą książeczkę rzecz oczywista, ale dopiero w roku 2012, a ja nie mam wcale pewności czy można ją gdziekolwiek dziś kupić.

Popatrzmy teraz jak rosła sława tej pani. Oto na samym początku zareklamował ją w prasie kontynentalnej, nie brytyjskiej, co warte podkreślenia sir Arthur Conan-Doyle, który nawet przed tragiczną śmiercią syna miał pewne fiksacje mediumiczne. Potem zaś Eusapii towarzyszyli stale dwaj najwięksi w ówczesnym świecie specjaliści od mediumizmu i psychologii. Jeden z nich był anglo-amerykaninem, a drugi po prostu Anglikiem. Oni gwarantowali tę jakość. I tak się właśnie urządza te sprawy w eleganckim świecie. Aż by się chciało zapytać czy ci faceci nie nazywali się czasem Santorski i Eichelberger, ale nie, muszę Was rozczarować, nazywali się zupełnie inaczej. Jak to się stało, że takie tuzy jak Piotr i Maria Curie uwierzyli nędznej, prowincjonalnej hochsztaplerce? Normalnie, jak się tkwi w strukturze i ogląda ją od środka, można już liczyć tylko na to, że nasze złudzenia zostaną potwierdzone autorytetem kogoś z samej struktury. Nie da się tych potwierdzeń zakwestionować bez zakwestionowania sensu istnienia samej hierarchii. Widzieliście, żeby się kiedyś Szczuka pokłóciła ze Środą? O flaszkę chyba tylko i nie na wizji z całą pewnością. Im bardziej zaś nachalna promocja mediumizmu, psychologii i genderu tym większy głód wiary w te brednie i większa chęć utwierdzenia się w tej wierze. I w takim momencie, król Wilhelm III zawsze przychodzi nam z pomocą i przysyła tu jakiegoś „autoryteta”, żeby nas wybawił z ambarasu i zdjął z barków naszych odpowiedzialność za sądy samodzielne, które są przecież obłożone tak wielkim ryzykiem.

Zwróćcie uwagę, że seanse Eusapii były zamknięte i drogie. Wchodzili tam wybrańcy, zupełnie jak dziś z różnymi szkoleniami przeznaczonymi dla wybrańców. Jadą na nie w poczuciu misji, tam im się pokazuje jak stolik unosi się do góry sam z siebie i oni przez całe swoje życie mają już tylko udowadniać, że ten numer ze stolikiem to szczera prawda.

No, ale przenieśmy się znów czasów Bolesława Prusa, autora postępowego i wielkiego humanisty, do czasów Juliana Ochorowicza, wybitnego badacza zjawisk niezwykłych oraz do czasów noblistów – Marii i Piotra Curie. W tych samych czasach żyli: Edward Woyniłłowicz, Hipolit Korwin-Milewski i księżna Klementyna Tyszkiewiczowa. Żadna z tych osób nigdy w życiu nie uwierzyłaby w mistyfikatorkę tak nędzną jak Eusapia Palladino. A wiecie dlaczego? Bo byli to ludzie wolni. Na tym mógłbym w zasadzie zakończyć dzisiejszy wpis, ale wczoraj Eli Barbur napisał, że Republika Czeska zmieniła nazwę na Czechy. To jest ważna wiadomość, sądzę bowiem, że jest to wstęp do nowej czeskich doktryny politycznej realizowanej w oparciu o sojusz z królem Wilhelmem III, doktryna ta analogicznie do tej, którą w całości prawie zrealizował Piotr I, realizowana będzie w myśl starej ruskiej formuły tyle, że podmiot będzie inny. Nazywać się to będzie – zbieraniem ziem czeskich. Pierwszą czeską ziemią do zebrania jest Śląsk. O czym ani na moment nie możemy zapomnieć.

Na stronie www.coryllus.pl można znaleźć pierwszy tom wspomnień Edwarda Woyniłłowicza, który już wkrótce zostanie błogosławionym Kościoła Katolickiego.

Przypominam, że 28 kwietnia mam wieczór autorski w Opolu, w bibliotece miejskiej. Będą opowiadał o rynku książki

Przypominam wszystkim zainteresowanym zyskami wydawcom, że w dniach 4-5 czerwca odbywać się będą w Bytomskim Centrum Kultury targi książki, dla których okazją jest 1050 rocznica chrztu Polski. Uczestnicy nie płacą za stoisko, zgłaszać zaś swój udział w imprezie mogą pod adresem [email protected]. I teraz uwaga! Zostało już tylko jedno miejsce. Jedno miejsce i zamykamy budkę. Jeśli ktoś mimo próśb nie zdecydował się do tej pory, to trudno.

 

Ja zaś zapraszam na stronę www.coryllus.pl, do sklepu FOTO MAG, do księgarni Tarabuk i do księgarni Przy Agorze oraz do antykwariatu Gryf przy ul. Dąbrowskiego.

 

Na koniec jeszcze krótka pogadanka o targach książki w Bytomiu. Przepraszam wszystkich, za to machanie rękami, ale inaczej nie potrafię i do telewizji się jak widać nie nadaję.

 

http://rozetta.pl/slow-o-targach/

 

http://rozetta.pl/zaproszenie-na-targi/

  54 komentarze do “Monopolistyczna faza kapitalizmu – nowoczesności ciąg dalszy”

  1. Tak, oświecenie, studentkom polonistyki to aż rumieńce ze szczęścia wychodzą jak się ten temat pojawia. Oczywiście na czele z biskupem Krasickim, i jego najlepszym dziełem monachomachia, jak mówią. A ile zachwytów nad doskonałością literacką tego utworu. Oczywiście opisującego, jakżeby inaczej, tych wstrętnych zacofanych, i przede wszystkim tępych i niedouczonych mnichów. Oczywiście, wedle nich, zgodnie z prawdą. I oczywiście słusznie, że autor to uczynił.
    Nazywanie oświecenia wiekiem rozumu i nauki to wręcz wyznanie wiary tej herezji(oświeceniowców). Bez zastanawiania się nad stanem tejże nauki przed kasatą jezuitów i po. A jezuici to tylko jeden z klocków, w samym Cesarstwie do czego doprowadziła kasata józefińska, w każdym domu zakonnym była biblioteka wielka, a tu setki klasztorów pokasowane. No ale o tym te studentki to nawet nie słyszały, tylko o wstrętnych jezuitach, może i dobrze bo jeszcze mnichom z zakonów kontemplacyjnych by się od nich dostawało. Ale oczywiście nawet w tyle głowy się refleksja nie pojawiłaby kto i co zrobił z zajumanymi książkami, paramentami liturgicznymi(ze złota, srebra i kamieni), no i ziemią…choć w sumie to dobrze, że Kościołowi odebraną tą ziemię(ale kto odebrał i co się z nią stało nieistotne) i majątki i władzę, należało im się, jak mawiają te studentki tyle wieków żerowali i sami grabili.
    Nie ma co, ci oświeceniowcy to się wysilili niemało w zakresie literacko-poetycznej propagandy. A potem te studentki polonistyki skończą studia, i trafią do szkół gdzie będą indoktrynować kolejne dziewczynki i namawiać je do studiowania polonistyki, żeby jeszcze bardziej zagłębiły się w piękno oświeceniowej literatury.

  2. Dzisiaj jezuici w swoich ośrodkach rekolekcyjnych budują mini kręgi megalityczne.

  3. J.Rolicki „Kochana mamo wyrób mi alibi” – na te procesy, które opisujesz należy patrzeć jak na subkultury [o różnej skali oddziałyawania i o różnych celach, ale zawsze z typowaniem ofiar], jako społeczeństwo nie chcemy przyjąć do wiadomości opisów realnej rzeczywistości oraz nie chcemy wierzyć, że jesteśy wytypowanymi ofiarami do wyzbycia z: mienia, wolności, praw, wiedzy, ..
    innymi słowy, można się poczuć jak frajer przymusowo wrzucony w świat gitludzi, w którym jak się przyjrzymy dokładnie już jesteśmy, czy nam się to podoba czy nie;
    i co dalej? i jak?

  4. Czesi zaczęli delikatnie: od kilkunastu tablic i prelekcji gloryfikujących Husa w Centrum Informacji Naukowej i Bibliotece Naukowej w Katowicach.
    http://www.ciniba.edu.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1394%3Awystawa-pt-jan-hus-600-lat&catid=69%3Awiadomoci&Itemid=14&lang=pl

  5. No tekst bomba, czyli co spojrzeliśmy na sprawy trochę z zewnątrz. Świetnie, chociaż trochę z zewnątrz.
    Odezwę się wieczorem po zajęciach. Muszę się odezwać na temat formatującej dzieci interpretacji „praw dziecka” przez nauczycielki polonistyki.

  6. Postęp to podstęp. Już w szkole opowieść o Piotrze Wielkim, który pojechał do Amsterdamu, aby jako cieśla, uczyć się budowy okrętów, wydawała mi się całkowicie niewiarygodna 😉

  7. Polonistyka jest obsadzona przez hebraistykę.

  8. Po 40 latach w lutym, bodajże, zeszłego roku podjęli temat zaszłości terytorialnych z Polską. Chcą się wykpić, bo mają już coś innego na uwadze?

  9. Mamy piękne i chętne posłanki z wyklętymi macicami, które chcą różnorodności seksualnych.

    Jak nas Polskę (u JKM – katolik nie może być Premierem Rządu) ze św. Tomasza z Akwinu (istoty osobowej) rozbiorą i zabiorą św, Augustyna – to mamy motywacje w postaci Freuda a bat w postaci LeBona, który zapędza miliony do roboty za jak najniższe stawki.

    MAMY W ZAMIAN MARKSIZM KULTUROWY – ZWANY GENDER. I mamy kolorowe wystawy w domach publicznych, zamiast podmiotowości. I jesteśmy młodzi, piękni i bogaci.

    Natomiast jeżeli chodzi o Czechy. Mamy Rząd Beaty Szydło i PAD-a akceptującego Nowy Jedwabny Szlak i zarazem mamy tenże Rząd w sojuszu z JKM i amerykanami, która za wszelką cenę jak inny nasz sojusznik Niemcy – nie chcą dopuścić do tego szlaku.
    W konsekwencji mamy Czechy. I Ci sojusznicy rękami tych Czech spróbują nam odebrać Śląsk, a rękami Ukrainy zrobić granicę na Sanie.
    Mamy wówczas co najwyżej Księstwo Warszawskie, w ramach sojuszu anglosaskiego.

    Co teraz trzeba zrobić?

  10. Na stronie

    http://www.apologetyka.katolik.net.pl

    ks. A. Zwoliński dokumentnie opisuje po nazwisku całą sytuację.
    Rozwój spirytyzmu na ziemiach polskich w drugiej połowie xix wieku.

    Zaczyna od Swedenberga który pod wpływem natchnienia rzucił pracę asesora w Zarzadzie Kopalń Państwowych w Szwecji i zajął się natcghnieniami spirytystycznymi,.

    Ale dalej w artykule są polskie nazwiska…UJ …a jakże:)))

    Odyniec i Norwid w mocnych słowach potępiali ten ruch jako podszept szatana.

    .

  11. Tzn Szwed jeszcze do 1772 r żył i działał. To jest porządnie z korzeniami opisane. Poztaci tam – cudne:))
    Potem ten xix wiek.

    .

  12. ja bym zaczął używać zwrotu „nowocześniactwo”, analogicznie do „postępactwa”. Co nie ma nic wspólnego ze słowami „nowoczesność” i „postęp”
    Nowoczesność i postęp kojarzą się ludziom ze zmianami technologicznymi. I dlatego łatwo jest namącić ludziom w głowach.
    Gdy zrezygnujemy z nowocześniactwa i postępactwa to nie znaczy że rezygnujemy z komputerów, komórek i kolorowych telewizorów.

  13. Co do Monachomachii to (mogę się mylić)może biskup Krasicki pisał o rzeczach dla siebie oczywistych i oczywistych dla ludzi jego czasów ,dlatego nie rozwodził się nad szczegółami.Póżniej protoplaści Szmaciaków i same Szmaciaki nabijali się z ,,ciemnogrodu,,.A w czasach biskupa Krasickiego duża część mnichów to byli starzy żołnierze którzy nie mieli rodzin .Nie mieli gdzie wracać po życiu wypełnionym wojaczką i klasztor był dla nich po prostu domem spokojnej starości .Mogli jednakże w nim zamieszkać pod warunkiem wstąpienia w szeregi mnichów.A że byli to ludzie z wojowniczością w krwi więc bójki z ,,inną barwą ,,byly dla nich oczywistością .To że tą inną barwą byli ich koledzy z sąsiedniego klasztoru to inna sprawa .Nie miało to nic wspólnego z jakimś upadkiem życia klasztornego .Po prostu ci ludzie musieli gdzieś się podziać .A że mieli takie a nie inne nawyki to co innego.Z kolei prawdziwi mnisi mieli do wyboru .Wyrzucić ich na ulicę gdzie mogliby się zająć tylko żebraniną czy patrzyć przez palce na ich gorącokrwiste nawyki .Nie wiem gdzie o tym czytałem bodajże w ,,Mowią Wieki ,,ale nie dam odnośnika bo to było dawno .

  14. Ta…tylko czarno białe zostaną…

  15. Nowe słowa tego nie naprawią. Pamiętam, jak ćwierć wieku temu kolega mówił, że komputer to „dziecko szatana i małpy syberyjskiej”. Trochę się pośmiałem, ale już mi przeszło.

  16. Janusz Zajdel, „Limes inferior”.
    Rozjaśnia trochę naturę „procesów” wiodących nas ku Wspaniałemu Światu. Sens istnienia pieniądza np.

  17. to może tak; ,,nowoprzaśność i postępactwo”.

  18. Coryllusie,czytasz wiele,więc może natknąłeś się na publikacje dyrektora Archiwum UJ.Nazywa się prof.Krzysztof Ożóg,jest historykiem,mediewistą,prof nauk humanistycznych.Jego ostatnie dokonanie to „966 Chrzest Polski” wydane przez Białego Kruka,jest w ofercie Fundacji Nasza Przyszłość. Żaden z jego tytułów ani jego funkcja nie nastawia mnie pozytywnie do jego osoby,ale może się mylę i coś wartościowego z siebie wydaje ten profesor.Wybacz,Coryllusie,że temat z czapki,ale mąż przyniósł mi wici o tej książce i chciałby ją nabyć,a ja bym wolała Woyniłłowicza 🙂
    Jeśli ktoś z komentatorów coś ciekawego o panu K.Ożogu może dodać,to chętnie się dowiem.

  19. Postęp postępuje a życie toczy się po swojemu.Niedawno była tutaj dyskusja o ziemi rolnej.
    To teraz oprócz związków wyznaniowych bez kontroli ziemię będą mogły kupować spółki.
    Czyli tak naprawdę ziemię kupią wszyscy oprócz „maluczkich”.

    http://serwisy.gazetaprawna.pl/nieruchomosci/artykuly/936821,ustawa-o-obrocie-ziemia-ma-luki.html

  20. Krzysztof Ożóg to kierownik mediewistyki na UJ. Występuje często dośc w RM … nie mylić z posłem Ożogiem- też w tym radio.

    Mniej chyba w RM słychać Andrzeja Nowaka? I też Biały Kruk wydał Ożoga ….a przedtem wydawał Nowaka. Ciekawe jakie to przetasowania? Ktoś wie, co w krakówku?

    Natomiast inna ciekawostka przy okazji…. K. Ożóg jest uczeniem prof Wyrozumskiego …TEGO od średniowiecznego Krakowa.
    Otóz Wyrozumski na swoim jubileuszu wspomniał , ze w ….chyba 53′ napisał doktorat na temat : tkactwa w średniowiecznej Małopolsce ….. i że tego tematu już potem nie kontynuował ……aleeee:))))

    …..kwerenda po archiwach itp….. bardzo mu dużo dała …. była bardzo pouczająca :))) Całkiem jak tkactwo dla Coryllusa:)))

    Nic nie wiem , co z jego pracą doktorską potem , czy jest jakoś dostępna w necie. Rozumiem że nie ma jej w postaci ksiązki.

    .

  21. dużo mu dała, niesamowite…musimy to mieć.

  22. Dała mu tyle , że wiedział kiedy MILCZEĆ ….. to duża sztuka.
    Pewnie można dostać w czytelni profesorskiej Zakładu historiki srediowiecznej…albo już w archiwum …u Ożoga ? :)))))))))))))))

    .

  23. Lisłik i rzepa piszą o planach premierowania NUM a.

    .

  24. http://www.bu.umk.pl/wymiana/?21825,tkactwo-malopolskie-w-poznym-sredniowieczu-jerzy-wyrozumski.-warszawa-;-krakow-panstwowe-wydawnictwo-naukowe-1972.-37-2015-40
    Publikacja niedostępna!
    ——————
    „…Prof. Wyrozumski mówił, że już na drugim roku studiów zdecydował, że zajmie się średniowieczem, a jego mistrzem stał się prof. Roman Grodecki – znawca historii gospodarczej tego okresu. „Czułem jego dobry warsztat badawczy, odpowiadały mi jego bardzo dobrze udokumentowane poglądy uogólniające, jego odwoływanie się wprost do źródeł, a nie do tego co napisali inni” – powiedział prof. Wyrozumski.

    Jak mówił, temat doktoratu „Tkactwo Małopolski w późnym średniowieczu” dziś wydaje się co najmniej dziwny, ale 50 lat temu panowała wręcz moda na historię gospodarczą. „Mój temat doktorski, choć nigdy nie był wprost przydatny w mojej pracy uniwersyteckiej, dał mi jednak możliwość bardzo płodnych naukowo kwerend w licznych archiwach i dotarcia do źródeł, do których nigdy bym nie dotarł” – powiedział prof. Wyrozumski. Dodał, że nie uważa, by kilka lat, jakie poświęcił na przygotowanie rozprawy, były czasem straconym, bo poznał należycie arkana warsztatu historyka, a także filozofię średniowieczną.“
    http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,397800,po-50-latach-odnowienie-doktoratu-prof-jerzego-wyrozumskiego.html

  25. Opis bibliograficzny
    Szablon z etykietami WWW
    MARC
    Hasła związane

    HASŁO GŁÓWNE:
    Wyrozumski, Jerzy (1930- ).

    Jest w Wojewodzkiej Bibliotece Publicznej w Krakowie!

    Tkactwo małopolskie w późnym średniowieczu / Jerzy Wyrozumski. – Warszawa ; Kraków : Państwowe Wydawnictwo Naukowe, 1972. – (Prace Krakowskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Historycznego ; nr 11)
    DOKUMENTY PRZEZNACZONE DO KORZYSTANIA NA MIEJSCU
    Nr Inwentarza: P 52637
    Sygnatura: CzG-m
    Status: DOSTĘPNY

    http://katalog.rajska.info/cgi-bin/wspd_cgi.sh/wo2_opbib.p?ID1=IGNJIMJMQMGNFCPJLRNM&ID=160604&RODZAJ=1&ln=pl

    Kto mieszka w Krakowie?

  26. Panie Gabrielu czy ma Pan ksiazke: ANTONI MĄCZAK „SUKIENNICTWO WIELKOPOLSKIE XIV-XVII WIEK“

    Podczas szukania ksiazki Wyrozumskiego znalazlam wydanie online ksiazki Maczaka, ktore moge panu przeslac, jesl Pan sobie zyczy.

  27. „i co dalej? i jak?”

    Aaaa, to dopiero przed nami… to dopiero sie okaze. Pazywiom uwidzim… jak mawiali starzy
    Rosjanie. Teraz to zostaje nam tylko bacznie obserwowac zdecydowana wiekszosc tych
    zaprzancow, sprzedawczykow i zdrajcow… co nam przekazuja za posrednictwem sprzedanych
    polskojezycznych merdiow i merdiow „zaprzyjaznionych” tzw. „naszych” od kolaborana
    Sakiewicza i „zaprzyjaznionego” publicysty Janke’go, „zblatowanego” z wicepremierem juniorem
    Morawieckim i seniorem Kornelem rowniez… i pozostaje nam sluchac i ogladac ten „strugany”
    przekaz i te „narracje”.

    I bedzie wszystko wiadome, takie „czarno na bialym”… ja obserwuje to z ogromnym zainteresowaniem… jak ci wielcy, wazni, ci „fajni” brna w zaparte coraz bardziej sie kompromitujac.

    W zyciu nie spodziewalam sie, ze bede swiadkiem takiego skandalu, takiej bezczelnej hucpy
    kukizowcow, ale rowniez takiej hanby starego Morawieckiego, podobno schorowanego!

    Rzeczywiscie musi byc mocno schorowany… jego pierdy o tworzeniu nowego kola czy jakiejs
    nowej formacji… swiadcza tylko, ze naprawde tylko sie na nie wys.rac i wyrzygac… no i swiadcza
    jeszcze, ze z seniorem jest naprawde bardzo zle… avec sa tete ca va pas !!!

  28. Temat trochę off, ale był poruszany przez Gospodarza, więc tak tylko przypomnę. Jak wiecie, jutro w światowych stolicach sodomii i aborcji stawiają repliki świątyni baala z Palmyry. W takich świątyniach składano ofiary z dzieci wrzucając je do ognia (jeszcze nie było handlu częściami ciał).
    W związku z tym mam taki może apel (do Was bo chyba jesteście jedynym środowiskiem w Polsce, które to zrozumie; w kościele o tym nie usłyszycie) żeby kto może podjął jakąś formę wynagrodzenia Bogu za te zniewagi. Może jakiś post czy modlitwa.
    Tak sobie też myślę, że jedną z niewielu dobrych rzeczy zrobionych przez PiS może być przegłosowanie tej ustawy aborcyjnej rodem z Reichu. To taki pierwszy krok aby było „jak Kuba Bogu”(Grzegorz B.)

  29. Dobre!

    Glupich nie sieja… po prostu… czysty ekumenizm!
    Ha, ha, ha…………………….. prawdziwy Icus… wypisz – wymaluj!

  30. Fajnie ze Pan znalazł…Juz się zastanawiałam czy jeszcze kogoś nie mam na UJu ….zeby podstępnie dostać:) Niedawno była tu opisywana wojna o dostęp do innego , cyfrowego tekstu.

    Jesli ktoś jest na dole w Krakowie to może isć na Rajska do Wojewódzkiej…. może dadza.

    .

  31. Zrobiłam tam wyzej literówkę, bo doktorat z 65′ roku …
    Ale teraz się zastanawiam w duchu lubianych tu przez nas teorii spiskowych:)

    Gospodarcze badania na historii …w czasach gomułkowskich …. czyli gdy I Sekretarz interesował się kazdym drobiazgiem… długie pprzemówienia o wydajności buraka cukrowego z ha. Wtedy okropnie męczace …..
    I ten trend w nauce historii padł …po upadku Gomułki.

    A teraz …w 2013…. niezwykłe wtdarzenie …odnowienie tego doktorstu z całą pompa…. z Senatem itd …To się rzadko robi…. Raczej honoris causa …Teraz od 10 lat już nawet własnym pracownikom …co dawniej było niehonorowe.

    A tu 3 lata temu uniwersytet zdobywa się na wyciągniecie starego doktoratu …i huczne obchody? ,:)

    .

  32. dalej źle … z 63′ ,,,, dość komputera , oczy stracę…

    .

  33. Tak.Ta książka dobrze opisuje….Jak na powieśc .

    .

  34. Widzę ,że na s24 ESKA wczoraj obiecała poczytać i napisać notkę….

    .

  35. PISZ …! …:)

    .

  36. Ja tam korzeniami jestem z Państwa Wielkomorawskiego :))))
    Nic mi z tego, oczywiście:))))

    .

  37. Kurde,odpowiedź Pytii delfickiej 🙂 I nadal nie wiem,czy pozwolić mężowi zaszaleć i zakupić prof Ożóga czy odpuścić.P Marylo,jeśli coś jeszcze Pani wie,proszę niech Pani mnie nie trzyma w napięciu.Jeśli nie dowiem się na tym blogu,to gdzie?

  38. Nie , no mogę z bronowicka, jak w Weselu : cy jo wiiiim ???

    No bo książki powinno się mieć wszystkie. Dla zasady …ale to znaczy i tom I Nowaka… bo to inne ujęcie …i tego Ożoga bo skoro on od Wyrozumskiego , to moze te elementy gospodarcze??

    Ale jest jeszcze z początku roku na S24 blog komentujacego u Gabriela UNU… On terz przytoczył czyjś szalenie ciekawy, starszy tekst o uwarunkowaniach Chrztu…I wtedy widać, że każdy autor sobie….

    Ja widzę, że ceny w necie są różne … jest taka księgarnia hdzi mi rodzina kupuje …tylko trzeba samemu wskazać gdzie odbierać… bo to i stacja benzynowa i kiosk gazetowy …itp…Nie pamiętam nazwy … ale tam jest najtaniej.
    To wtedy moze i Woyniłłowicz…

    Mnie się powoli czyta … bo ostatnio z okładami na oczach siedzę…. więc ja już bardzo dozuję co i ile czytam.
    Dlatego ja polegam na Gabrielu… Ale nie należy wybierać tak jak Pani pyta ..

    Ja wiem , ze pieniądze…. tez liczę…..
    Nikt jasno nie powie.
    Dawniej w księgarni brałam ksiażkę do ręki i kartkowałam, czy to się da czytać….. W internecie ? Jak sprawdzić reklamę/

    I tak NIKT nie pisze w/g klucza Coryllusa …..

    .

  39. Tutaj można pożyczyć:

    http://opac.ciniba.edu.pl/Scripts/cgiip.exe/wo2_opbib.p?ID1=ILMLLOGIRPGJODGHFSQMK&ID=114926&RODZAJ=1&ln=pl

    Tkactwo małopolskie w późnym średniowieczu / Jerzy Wyrozumski. – Warszawa ; Kraków : Państwowe Wydawnictwo Naukowe, 1972.
    DOKUMENTY PRZEZNACZONE DO WYPOŻYCZANIA
    Położenie Sygnatura Lokalizacja Status Akcja UWAGI
    Oddział Biblioteki Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie 82567 Magazyn FUS Dostępna Informacja UWAGI

  40. Formatowanie dorosłych to nic, dziecko w II klasie dowiedziało się od p. polonistki przy okazji pisowni „rz”. Ktoś z klasy podał przykład wyrazu – przemoc – pani dopowiedziała wyjaśniając definicję przemocy, że ma ona miejsce wtedy, kiedy dziecko ma sprawę do mamy i prosi ją o chwilę uwagi, ale ona mu odmawia i mówi „jestem zajęta”, to to właśnie jest przemoc a nawet jest to przemoc psychiczna.
    W rodzinie wszyscy zdenerwowani czego jeszcze się dziecko dowie w szkole od polonistki, jest przecież tyle wyrazów z „rz”.

  41. Pas de souci… modlitwa zalatwiona.

  42. to ja wolę „przaśność i zacofanie”

  43. Proponuję dziecko wycofać ze szkoły

  44. Zakupić i przeczytać !
    Ryzyk fizyk.
    To chyba nie jest porno story 96(6) ?!!

  45. „Albo jakąś herezję protestancką mocno judaizującą, albo herezję komunistyczną…” – to jest jedno i to samo. Komunizm to „zeświedczona” teologia Lutra

  46. Tę książkę o tkactwie średniowiecznym w swojej bibliotece.

  47. Hereward Carrington niczego nie udowodnił, bo przecież sam Julian Ochorowicz pisał wyraźnie że zjawiska nie dzieją się zawsze. Sam próbował spekulować jaki jest związek z trybem życia Eusapii, dlatego codziennie prowadził dzienniczek z zapisem tego co dzień po dniu robiła włącznie z badaniem temperatury, diety, kąpieli i temu podobnych.

  48. czepiam się:
    Tę książkę o tkactwie średniowiecznym w bibliotece.

    jest bliższe prawdy, tak sądzę !

  49. To standardowe procedury naukowe jakie się stosuje podczas obserwacji życia w laboratorium czyli pewnie też. Teraz są ultraszybkie kamery pozwalające skrócić np. tydzień procesu do 10 sekund, wtedy Julian robił żmudne notatki. Jego wnioski z perspektywy czasu, że to nie rozgrzanie tylko schłodzenie materiału (w tym przypadku medium) powoduje nadprzewodność na organizmie żywym (materializację ducha) jest o 180 stopni różne od technologii, która teraz króluje. Sam pomysł żeby wstawiać ogrzewanie do kościołów mówi sam za siebie.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.