Wrz 222014
 

Nie wiem czy pamiętacie taką piosenkę Jacka Kelyffa (chyba), w której powtarzał się refren: to się nazywa, rozumiesz pan, amerykański plan. Chodziło o to, że jeden komuch drugiemu objaśnia na czym polega perfidia kadrowania obrazu w tak zwanym planie amerykańskim. Pokazują facetów do połowy, z kawałkiem nóg, żeby nie było widać, jakie mają nędzne buty. Chodzi w tym amerykańskim planie o to, żeby ukryć nędzę. Piosenka ma kilka zwrotek, a kończy się pointą następującą: ten opowiadający widzi, że nagle w ten sam sposób zaczynają pokazywać spikerów w telewizji polskiej. No i doznaje olśnienia i mówi – może to taki plan?
Tekst ten przypomniał mi się wczoraj, kiedy w salonie zaczęły pojawiać się informacje o agenturalności prof. Kieżuna. Ja nie miałem serca ani głowy do tego, by słuchać profesora Kieżuna i nawet się zdziwiłem, że on się tak nagle pojawił nie wiadomo skąd i został tym ekspertem od Powstania i właściwie wszystkiego. Nawet mi się nie chciało śledzić jego życiowych perypetii i kariery. Pomyślałem, że jest to kolejna postać która ma dodać nieco patyny i dostojności tej całej prawicowo-patriotycznej gówniarzerii z Zychowiczem na czele. No, ale chyba się myliłem. A przyszła mi owa myśl do głowy kiedy spojrzałem na cały ruch medialno-patriotyczny z pewnego oddalenia, kiedy zacząłem szukać jego początku, kiedy to myśli i serca rozbudziły się i zaczęły bić mocniej. Nie wiem czy dobrze myślę, ale wszystko ruszyło w momencie gdy nakręcony został film „Plusy dodatnie, plusy ujemne”. Dziś nawet Ziemkiewicz ma felieton telewizyjny pod takim tytułem. Film ten trafił od razu na półkę, ale był, o ile dobrze pamiętam emitowany w telewizji. No i potem się zaczęło. Uzyskaliśmy wreszcie potwierdzenie agenturalności Wałęsy i blogosfera zahuczała. Później Paweł Zyzak napisał swoją książkę, i było jeszcze lepiej, potem zaczęły się doniesienia o agenturalności Rajmunda Kaczyńskiego i przypominanie, że Lech Kaczyński coś tam napisał o Leninie w pracy doktorskiej. No, a dziś mamy tego Kieżuna. Starca na wózku, któremu jak najbardziej nasi, czyści i święci patriotyczni publicyści wyciągają jakieś brudy. O ile wymienione wcześniej publikacje i widowiska miały, w mojej ocenie swoją pozytywną funkcję, chodziło wszak o demaskację kreacji poważnej, samego Lecha Wałęsy, o tyle w tym przypadku ma jedynie owo pytanie: może to taki plan? Jak myślicie? Może mamy po prostu do czynienia z drugą częścią planu? Dzisiaj wy, juto my?
Profesor Kieżun jest medialną kreacją stosunkowo świeżej daty, nawet jeśli istniał gdzieś wcześniej w jakichś przekaziorach, to prawdziwym guru został niedawno. Zastanowić się więc wypada, czy nie mamy do czynienia z jakąś hodowlą autorytetów przeznaczonych na rzeź. Bo czymś się przecież ten patriotycznie krokodyle z płytkiego bajora karmić muszą, prawda? Żadna głębsza treść nie może tam być opublikowana, bo przeszkadzają albo wątki żydowskie, albo jakieś inne. O Kościele za dużo być też nie może, a żyć i jeść trzeba. Idziemy więc w demaskatorską komerchę i najpierw tuczymy jakiegoś biedaka, pokazujmy go w mediach, publikujemy jego analizy i wspomnienia, a następnie najspokojniej w świecie wyciągamy mu kwity, które gdzieś tam kiedyś podpisał w roku pańskim 1971 kiedy jechał za granicę. Super. Ktoś powie, że zwariowałem, bo agentów trzeba demaskować, już Józef Piłsudski powiedział – w czasach kryzysu strzeżcie się agentów. Ja się z tym zgadzam, agentów trzeba demaskować, ale nikt nigdzie nie napisał, że muszą to czynić inni agenci. Mam więc taki postulat, najlepiej byłoby gdyby składy patriotycznych redakcji, zaczęły drukować od przyszłego tygodnia biogramy swoich rodziców i dziadków, wraz ze znajdującymi się w IPN kwitami na ich temat. Proponuję, by zacząć od GP, bo wszak to redaktor Tomasz Sakiewicz pierwszy zdemaskował donosiciela w purpurze Stanisława Wielgusa. Myślę, że takie posunięcie korzystnie wpłynie na sprzedaż. Bo ileż w końcu osób wie, kto to jest Kieżun? A Sakiewicza, Lisickiego, Ziemkiewicza, Zychowicza i Cenckiewicza znają wszyscy. No więc nie ma się czego wstydzić, chodzi wszak o rzecz nie tylko szlachetną ale także praktyczną. Publikacje takie przyczynią się do oczyszczenia atmosfery w środowisku, bo o to przecież chodzi, o czystość, a także poprawią wyniki finansowe upadających pism. Zróbcie tak panowie jak najszybciej, a blogosfera będzie Wam wdzięczna.
Profesor Kieżun powiedział wczoraj, że kiedy mu te kwity przynieśli chciał się zastrzelić. Ja sobie, przyznam, nie wyobrażam takiej sytuacji, że człowiek, którego pokazują prawicowe media wszystkie jak jedno, jest nagle odwiedzany w domu, przez jakiegoś dziennikarza, który z uśmiechem na ustach przynosi mu jakieś papiery. I ten staruszek jeszcze chce się zastrzelić? Ja bym tę kurwę przebił pogrzebaczem i martwą wrzucił do szamba. Nikt by się nie pokapował. A nawet jakby to ileż bym miał reklamy na stare lata, ho, ho, tak, tak, jak mawiał dziadek Britty i Anny w powieści „Dzieci z Bullerbyn”.
Ja już kilkakrotnie pisałem, że demaskacja, poprzez sposób w jaki się ją wykonuje i atmosferę jaka jej towarzyszy, jest całkowicie bez znaczenia. Jest unieważniona z zasady. Teraz zaś sytuacja zmieniła się na tyle, że nowe demaskacje zaczynają unieważniać te dawniejsze. Jeszcze dwa takie występy jak ten z Kieżunem i Grzegorz Braun będzie mógł rozpocząć reżyserowanie serii filmów o zdrowym żywieniu, ale jak powiadam to może być plan. Nie przejmujmy się więc tym za mocno, bo cóż nas to może obchodzić.
Ponoć w Telewizji Republika występował sam redaktor Zychowicz i chwalił książki Sławomira Kopra, że dobre i sensacyjne. Uważam to za znak czasów. Wkrótce „nasi” będą zmuszeni do przekazania patriotyczno-prawicowych targetów ludziom Solorza i Waltera, bo okazuje się, jak to już nie raz pisaliśmy, że jeśli gdzieś jeszcze są prawdziwe emocje i apetyty na prawdziwe, nie plastikowe treści, to właśnie tu. No i oni się w tym już połapali. Teraz wszyscy nasi zostaną, starym dobrym zwyczajem, doproszeni do wspólnego stołu, by wziąć udział w uczcie zwycięstwa i pojednania, a potem się ich wytruje, albo zadźga pogrzebaczami. Ich emocjonalne, bo nie intelektualne przecież, aktywa przejmą Kuźniary i ich następcy, a jak ktoś z naszych będzie bardzo grzeczny i ocaleje, to zrobią go prowadzącym reaktywowanego teleranka. Może, któryś dostanie szanse i będzie mógł występować w przebraniu Indianina o imieniu Sath-Okh, kto wie, kto wie…..W każdym razie przewiduję niespodzianki.

Skończyłem wczoraj książkę czeską. Tom pierwszy rzecz jasna. Teraz tylko naniesiemy poprawki, zrobimy indeks i do drukarni. Niebawem będzie dostępna, jeszcze tylko parę tygodni. Napisałem trzydzieści rozdziałów, ale było bardzo ciężko. Trwał remont, coś mi się stało w bark i muszę iść na rehabilitację, rozchorowałem się jeszcze na koniec, no i w trakcie pisania robiliśmy przecież ten komiks, który jest już na ukończeniu. Wygląda na to, że z Bożą pomocą dobrnęliśmy do finału. Trzeba się teraz brać za dalsze prace.

Rozpoczęliśmy już sprzedaż wydanego przez IPN komiksu pod tytułem „Wrzesień pułkownika Maczka”. Komiks ten jest pierwszym albumem zawierającym płytę z muzyką autora rysunków Tomasza Bereźnickiego. Uważam, że wobec tej budżetowej nędzy jako mamy to właśnie jest dobra droga. Dystrybucja tego komiksu jest z mojej strony czymś w rodzaju rozpoznania walką. Za miesiąc bowiem debiutujemy z własnym wydawnictwem komiksowym. Na targach w Krakowie sprzedawać będziemy album „Święte królestwo”, który opowiada o upadku Węgier w XVI wieku, o Jakubie Fuggerze, królu Ludwiku II z dynastii Jagiellońskiej, o braciach Hohenzollern i innych znanych Wam motywach z II tomu Baśni jak niedźwiedź. Zrobiliśmy ten komiks ponieważ nie mamy budżetu na film o tych czasach. Komorowski nie da nam za to medalu, bo on nic nie zrozumie z tego komiksu, podobnie jak ci wszyscy „nasi” i nie nasi, poruszający się na poziomie Hansa Klossa i komiksów o Wojewódzkim. I to jest uważam szalenie ważne, żeby nie konkurować z nimi w tych obszarach, które oni uznają za najłatwiejsze i najbardziej zyskowne. Jestem głęboko przekonany, że przyszłość polskiego komiksu to ciężkie, wysokiej jakości albumy, w miarę możliwości z muzyką, pełne autorskich pomysłów, odchodzące od standardowej narracji z dymkami i podziałem na kadry. W tym kierunku będziemy dążyć. Mam nadzieję, że na początku października Tomek Bereźnicki pokaże trailer tego albumu i że ten trailer wyrwie wszystkich z butów.
Na razie Maczek, nowy numer Szkoły nawigatorów gdzie znajduje się fantastyczny tekst Joli Gancarz pod tytułem „Jak powstał Paradis Iudaeorum”, oraz książka Tomasza Antoniego Żaka pod tytułem „Dom za żelazną kurtyną”. Książka, która została nominowana do nagrody im. Józefa Mackiewicza. Autor jest reżyserem teatralnym, menedżerem i dyrektorem teatru „Nie teraz”. W nowym numerze Szkoły zamieściliśmy obszerny wywiad z nim na temat kondycji współczesnego teatru. Człowiek ten w pełni rozumie i realizuje postulaty, które my tutaj podnosimy codziennie. Wystawia sztuki o żołnierzach wyklętych, o księżach ratujących Żydów podczas wojny i o Wołyniu. Zrobił nawet antyfeministyczne przedstawienie na podstawie tekstów Sylwii Plath. „Dom za żelazną kurtyną” to rzecz o Kresach, w Szkole Nawigatorów, prócz wywiadu z autorem znajduje się także fragment książki. Zapraszam na stronę www.coryllus.pl. No, a teraz jeszcze trailer komiksu o Stanisławie Maczku. 

  35 komentarzy do “Może to taki plan?”

  1. Jak to kiedyś mówiło się o ideowych lewakach: „byłem anty, byłem alter lecz mnie kupił Mariusz Walter”.
    Patrząc na wydłużającą się listę „naszych” na jurgielcie u „onych” będzie jak już było. Terlikowski przejmie tłok szoł po Wojewódzkim i nic się nie zmieni – dalej będzie o dupie.
    Rozumiem, że Paryż jest wart mszy ale czy Ferrari?

  2. zależy z jakiego poziomu się startuje -:(

  3. Ferrari? Rozumiem, że Pan cortes omawia przypadek kliniczny Pana W. co go Terlikowski ma podgryźć. Otóż jako ciekawostkę podam, że samochody tego dużego dzieciaka nie są jego własnością. On je dostaje w używanie za to, żeby wszędzie gardłować, że taki oto celebrytol jeździ Porsche czy Ferrari. No i po określonym okresie najmu jego nazwiska samochody grzecznie wracają do garażu właściciela.
    Ot, kolejna medialna kreacja.

  4. Nie znałem tego wierszyka, fajny, ale czy Terlikowski ma prawo jazdy?

  5. GW nic nie napisała o profesorze Kieżuniu. Znaczy służby robią balona 😉

  6. tak , owszem , podobnie celebrytki nie noszą własnych ubrań…. tylko pożyczone przez sklepy markowe ..

    … początkujące , którym sklepy jeszcze nie pożyczają , niby kupują … jest termin zwrotu ….ubiera się kieckę na wieczór a rano odnosi , ze nie pasuje …. itd itd …

    Nie mieć nic na własność a jednak choć chwilę błysnąć

    ja nie mam nic , ty nie masz nic , to razem …

    ………………..a potem bierze się ślub w kontuszu z brzydką i bogata panną….. -:(

  7. Tylko kartę rowerową, ale się da to się zrobi!

  8. Jest gorzej – msza za Ferrari musi być czarną mszą!

  9. Nie wiem jak dziś, ale ca dwa miesiące temu prof.Kieżun śmigał osobiście samochodem.

  10. Raczej Kleyffa, nie Kelyffa, a abp jest purpuratem?
    Mniejsza z tym, bo jest tu coś ważniejszego, mianowicie wspomniane tuczenie biedaka.

    Widzę, że starożytne zwyczaje przetrwały do dziś, bo niejaki Apion, uczony z Muzejonu w Aleksandrii, stwierdził już , że Żydzi składają coroczną ofiarę z tuczonego Greka: „U Żydów jest tajemne prawo […]: co rok w oznaczonym czasie porywają cudzoziemca greckiego, TUCZĄ GO PRZEZ CAŁY ROK, po czym wyprowadzają do jakiegoś lasu, zabijają, a ciało jego składają z na ofiarę wg swoich obrzędów i spożywają mięso z niego. Po zabiciu go na ofiarę przysięgają, że pozostaną wrogami Greków, następnie szczątki zabitego wrzucają do dołu” (tłum. za J. Radożyckim E. Osek). Po 20 wiekach może być trudno o Greka, ale o Polaka?

  11. Przecież wszyscy co pracowali choć trochę w PRL-u – wiedzą, że ich szefowie podpisywali przy wyjeździe za granicę zobowiązanie do nie szkalowania PRL za ta granicą, no więc każdy kto był szefem w PRL – u i wyjeżdżał na zachód to taki kwit podpisał i ten papier jest w sejfie tego człowieka który te kwity w czasie transformacji – przejął. A prof Kieżun był szefem Zakładu Prakseologii PAN, wyjeżdżał na tzw zachód no i jak inni pewnie był zobowiązany do nieszkalowania PRL-u. Tak sobie myślę że profesor oberwał może za to, że się śmiał odezwać i skrytykować polską transformację i np pokazać jej zaplecze widziane oczami z Rwandy kiedy to mu angielczykowie powiedzieli „co tu robisz, jedź do siebie, do Polski tam kupisz fabrykę za kilka tysięcy dolarów”. Fabryka za kilka tysięcy dolarów – taką operację trudno nazwać przekształceniem własnościowym, stąd pewnie te kwity o nie szkalowaniu mają spełnić funkcje wyciszającą profesora jako autorytet. To taki sposób reagowania nowych właścicieli tych wyjątkowo tanich fabryk.

  12. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Ze dwa lata temu byłem na konferencji (zwanej naukową), gdzie paru ze skrótami przed nazwiskiem, którzy na co dzień wysługują się różnym agendom europejskim, stręczyli nachalnie nową ideę zwaną z angielska „servitutization”. W dużym skrócie mówiąc polega ona na tym, że WSZELKA własność należy do bardzo nielicznej grupy posiadaczy a masa nic nie posiadających dzierżawi (wypożycza) od posiadaczy a to samochód a to toster a to mieszkanie albo kieckę. I bynajmniej nie jest to żart, bo jak widzimy, samochody już niektórzy dzierżawią (wypożyczają) na jakiś czas…..

  13. A co z Zacharskim, z ktorym wywiad zrobili w tym samym numerze? On jest świety a Kieżun zdrajca, tak?

  14. Temat jego wyjazdów podniosła niedawno pewna znajoma, raczej nie będąca zwolenniczką Profesora, odcinająca się od kręgów katolicko-PIS-owsko-radiomaryjnych i znająca go z kontaktów technicznych. Jej uwaga trochę mnie zgorszyła, ale była bardzo życiowa i trzeźwa.
    Balansując w rzeczywistości PRL-owskiej trudno było się wielu ludziom z lekka nie ubrudzić. Oczywiście życiorysy niezłomne, pewnie w większości anonimowe, wyciszone, są dla nas najbardziej atrakcyjne. Inne postawy trzeba zaś dokładnie poznać i wyskalować przed ostateczną oceną.
    Profesor robił ostatnio wspaniałą karierę – idealna patriotyczna ikona. Nie sądzę, żeby pompowali go sztucznie, takich ludzi jest jak na lekarstwo. Był potrzebny pączkującym prawicowym mediom.
    Niewątpliwie kontestacja transformacji przez profesora jest nie na rękę jej głównym beneficjentom i jest to ważna poszlaka jego niezależności.

  15. Kto powiedział, że Kieżun zdrajca?

  16. „Ja bym tę kurwę przebił pogrzebaczem i martwą wrzucił do szamba. ” a ja bym dokonał małej korekty i jeszcze żywą bym wrzucił ;P

  17. „Kieżun na antenie Telewizji Republika krótko odpowiedział na publikację pisma.
    Olbrzymia większość to po prostu zwykłe kłamstwo – stwierdził.”

    zamiast ‚olbrzymia wiekszosc’ wolalbym wszystko / calosc… ale to ja

  18. Nie ma sensu tego tu streszczać…… na salonie przedstawiłam od rana swoje stanowisko jeśli chodzi o prof. Kiezuna …. a obszerniej napisał A-TEM … i ja się pod jego wypowiedzią podpisałam.

    Ciekawa jestem nawiasem mówiąc kto z tu obecnych żył jako dorosły człowiek we wczesnym prlu ?

    I kto wtedy siedział w więzieniu ? bo taka wypowiedź była by dla mnie bardziej miarodajna ….

    Acha , kto podobnie jak Kieżun lezał w syberyjskim obozie na stosie trupów przeznaczyny do zakopania

    Kiezuna wypatrzyła pielęgniarka … i wyciągnęła ….

    No kto z tu obecnych może opowiedzieć z autopsji …. co wtedy czuliście ??? ciekawa jestem bardzo … bo profesor jest oszczędny w wypowiedziach .

    Jutro przeczytam takie zwierzenia , jeśli ktoś swoje tu zamieści . Teraz już pójdę.

  19. Dla większości matołków PRL kojarzy się z Gomółką i Gierkiem (propaganda żydokomuny , niemieckiej i rosyjskiej agentury zrobiła swoje) . A to za Gomółki i Gierka żywioł polski dochodził coraz wyraźniej do głosu , a zawdzięczaliśmy to takim ludziom jak prof .Kieżun . Komandosi ( rewolucjoniści żydowskiego pochodzenia) musieli coś zrobić, bo im się ziemia .na której obecnie urządzają sobie Judeopolonię wymykała z rąk .No to obalili komunizm , a obecnie opluwają i dyskredytują wszystko co Polskie .

  20. Kiedyś na wykładzie profesor Kieżun rozbawił nas do łez, puentując referat jednego ze studentów, zadaniem referatu było znaleźć środki zaradcze na pewne niepożądane zdarzenia zarządcze, kolega w referacie zaproponował logiczne działania, a profesor robiąc osłupiałą minę powiedział „z logiką do socjalizmu? Nie panie kolego w socjalizmie nie ma miejsca na logikę, ale jedno nam socjalizm gwarantuje – w tym systemie nie będziemy się nudzić.” No i ryknęliśmy śmiechem nie przeczuwając dzisiejszego stanu rzeczy.

  21. Dzięki takim ludziom jak prof. Kieżun Polskość jeszcze trwa . W jakim współczesnym filmie Polskim można usłyszeć dzisiaj „Boże coś Polskę” ? A to przecież w tych „strasznych”Gierkowskich czasach , Bogdan Poręba( wg. Coryllusa uwikłany) nakręcił Hubala .

  22. Za Gierka? Dochodził do głosu żywioł polski? Może i tak, ale chyba pozornie. Coś mi się zaczyna wydawać, że Gierek był dobrze przemyślaną wstawką.

    To jego otwarcie na świat, na kredyty.

    Ktoś wie jaką frakcję partyjną Gierek reprezentował?

    Ktoś dobrze powiedział – kredyty to narkotyki. DObrze, ale za słabo. To przynęta, to narzędzie po prostu.

    Gierek o tym może nie wiedział, ale ci, co mu je wciskali?

    Czysty biznes – dać kredyt państwu, które grzecznie spłaciło przedwojenne długi. Zero ryzyka.

    Albo płacą odsetki. Albo cyrk bankrutuje, silnik się zaciera…

    I co wtedy robią? Wypłacają sobie legalnie historyczny bonus z masy upadłościowej. Licytują za grosze namiot, silnik kupują po cenie złomu.

    No to mogą się chyba napić?

  23. Profesor Kieżun jest po zapaści, jego stan jest stabilny.

    Podejrzewam, że jeśli Sławomir Cenckiewicz jest normalny to po tym się nie podniesie, a ten artykuł – paszkwil umoczył go na dobre.

    Podejrzewam, że koło Cenckiewicza kręcili się ci sami ludzie co koło red. Sumlińskiego. I tu chciałbym stanąć w obronie tego ostatniego, bo Gospodarz gdzieś w tle ironizował sobie z jego niestawienia się na spotkaniu w Anglii. Byłem na spotkaniu z red. Sumlińskim tu w kraju i widać, że ten człowiek przeżył jakąś dużą traumę. Jest rozbity i wycofany.

    Nie wiem co się stało Łysiakowi, ale napisał bardzo odważny i dobry artykuł o Ukrainie. Przebudzenie, czy rozpisane role?

  24. Tytułowa piosenka jest autorstwa Stanisława Klawe, a nie Kleyffa – to tak gwoli ścisłości.

  25. Czy bierze Pan pod uwagę kryterium zawodowstwa? Zacharski vs Kieżun.
    Cenckiewicz nie jest idiotą, ale mało kogo nie można dziś kupić. Niezłomni najczęściej kończą w piachu, znikają itp. Proszę mi powiedzieć, jak jest stosunek Cenckiewicza do Kuklińskiego? Bo tu jest odpowiedź na sprawę Kieżuna.

  26. I coraz czesciej ogarniaja mnie po Was wlasnie takie paranoiczne mysli…

  27. A tak na marginesie do Gierka, to całe właściwie wielkopłytowe budownictwo to czasy gierkowskie, ilu z nas w tym mieszka? no wielu, a te zakłady przemysłowe które zostały zbudowane za te kredyty który negocjował prof Witold Trzeciakowski i spłacane przez nas przez 40 lat a spłacone jak należy – i teraz jest wisienka – a ci którym spłaciliśmy te kredyty jak należy wykupili te wybudowane z kredytów zakłady przemysłowe – od Balcerowicza – za grosze. To taki geszeft.
    Mogą się napić. .

  28. Pan Maciejewski: „I ten staruszek jeszcze chce się zastrzelić?”

    Profesor Kieżun powiedział (?) wywiad z Onetem): Całe szczęście, że już nie jestem uzbrojony, bo bym nie wytrzymał! Całe szczęście dla tych sku…, że nie mam już pistoletu! – mówi Onetowi prof. Witold Kieżun.

    Pan Maciejewski: „Ja bym tę kurwę przebił pogrzebaczem i martwą wrzucił do szamba. Nikt by się nie pokapował. A nawet jakby to ileż bym miał reklamy na stare lata […]”

    Proszę tak nie pisać. Słowo ma ogromną moc. W ten sposób wykolei się Pan. Na tory i więcej pary w tłoki, a nie w gwizdek. Jest Pan dobry, ale – pisałem już – wyciąga zbyt pośpiesznie wnioski.

  29. A czego Pani się spodziewa po dekapitacji? To oni, Żydzi, są od ’45 roku głową narodu na miejsce tej, którą odcięli. Panie Maciejewski, zajmowanie się szabesgojami to magiel (gmyzy, gocieki itp.). To kukiełki, a o jakości lalkarstwa nie tyle lalki, co lalkarze, nad nimi dyrektor teatru no i właściciel. A nad właścicielem kto? Ten, który dał mu kredyt na teatr. Pan to wszystko wie, a jednak rozmienia się na drobne. Od szczegółu do ogółu. Zasada scholastyczna.

  30. Tak to zdanie przykuwa uwagę, ale jest jak łyżka dziekciu. Bawi i ekscytuje
    ale chyba na duższą metę tmn ejsza całości.

  31. Jude nie przestali. Aktualnie mordują irańskich naukowców. Fizyków jądrowych już przetrzebili. To wg nich lekarstwo na ewentualną irańską bombę atomową.
    A zdaniem wielu jest jeszcze groźniej, niż można sobie wyobrazić. Jude w Izraelu było kiedyś bardziej polskie niż rosyjskie. Teraz jest na odwrót i jest to dla nas niekorzystny układ.
    Nasi tzw dziennikarze solidarnie Izraela nie ruszają; bez względu na orientację. To pierwsze objawy zamieniania słowa „judeopolonia” w ciało. No i te polskie dzieci: mają być niedożywione i durnowate. I znów: dziennikarska szumowina lepiej widzi problemy walczących o wolność (?) Ukraińców. I tak to się toczy. A tu wciąż chcą uczyć historii, i historii, i historii. Kogo? Wygłodzonych smarkaczy nie umiejących pływać? A nauczyliby jak hodować kury; było by co do garnka włożyć. Byt określa świadomość.

  32. kreacja, profil medialny prof. Kieżuna był prosty – powstaniec, czyli patriota + profesor, czyli autorytet = prawicowy autorytet moralny. To musiało się skończyć klapą. Na autorytetów moralnych monopol ma GW i każdy myślący Polak wie co to znaczy. Poczciwego Kieżuna nie kupiłem, i nie dlatego, że poczciwy itd. tyle, że socjalizm w nim wiecznie żywy – chodzi mi o to co myśli o ekonomii i gospodarce.

  33. Jakąś dużą traumę? Czy może chodzi o próbę samobójczą?…

  34. Ani Kieżun nie jeździ na wózku inwalidzkim ani Ziemkiewicz nie ma telewizyjnego programu (Plusy dodatnie…), lecz radiowy. Z resztą można dyskutować. 😉

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.