sie 032015
 

To nie jest impreza, na której można zarobić. Nie powiem jednak, że żałuję przyjazdu. Siedzimy jeszcze w hotelu, ale zaraz wyruszamy. Tak więc dziś tylko kilka słów. W piątek na tym całym bulwarze nadmorskim o mało nie przejechałem Artura Orzecha. No, ale szczęśliwie nic się nie stało i mógł on w sobotę cały i zdrowy prowadzić tę powstańczą galę. W sobotę z rana przy wyjściu z windy wpakowaliśmy się wprost na Ignacego Karpowicza i jego chłopaka, co sekretarzuje nagrodzie Nike. W niedzielę zaś przy śniadaniu snuła się Katarzyna Bonda, jakaś mocno wczorajsza, oraz Eustachy Rylski, pisarz klasyk, mistrz mikropowieści i znany roztrząsacz dylematów morlanych. Patrzyliśmy na nich wszystkich w milczeniu, bo ludzie ci, choć tak różni wyglądali jakby ich wyprodukowano w jednej fabryce. Całe szczęście staliśmy dość daleko od tego podestu, na którym oni się produkowali i żadne głosy stamtąd do nas nie docierały. Kiedy jednak przechodziłem tamtędy, a zdarzyło się to kilka razy, zauważyłem, że publiczność którą gromadzą jest mniej niż skromna. Nikomu to jednak nie przeszkadzało. Nam także, bo nasze stoisko odwiedziło bardzo wielu czytelników. Niektórzy przyjechali z bardzo daleka. Wszystkim, którzy poświęcili swój czas, by przyjechać do Gdyni po nasze książki, bardzo serdecznie dziękuję. Przypominam o spotkaniu w Zielonej Górze, 6 sierpnia i zapraszam na stronę www.coryllus.pl

  9 komentarzy do “Nadmorski plener czytelniczy”

  1. Zlot asów, i było tych tuzów więcej niż w talii kart – no, no, no to prawie jak przy pokerku w saloonie na dzikim zachodzie. Tyle że mniej emocji a i „publiczność która gromadzą więcej niż skromna”..

  2. A niech to, powinni być „mniej niż skromna”, wszystko przez ten pośpiech

  3. skoro Gospodarz w drodze , to proszę sobie w tych dniach rocznicowych poczytać ten tekst ….

    O RONA …. kompletnie , jak się okazuje , nie znam się na historii PW

    http://www.witas1972.salon24.pl/661329,ss-brigadef-hrer-kaminski-z-rona-kat-warszawy-był-agentem-nkwd

  4. „”W piątek na tym całym bulwarze nadmorskim o mało nie przejechałem Artura Orzecha „”
    Zwiał?! No,może następnym razem….

  5. Co do Antona Kamińskiego to pasuje powiedzenie: jak żył tak umarł.
    Kąkolewski pisze w swojej trzy tomowej książce: „Generałowie giną w czasie pokoju” o niezerwanym (mimo odwrócenia sojuszu przez Hitlera) porozumieniu zawartym w Zakopanem grudzień 1939 między NKWD a Gestapo. Porozumienie obowiązywało całą wojnę było skierowane przeciwko Polakom, a po wojnie też kłótni między nimi nie było. Szczególnie ciekawy w tym zakresie – I tom tej książki.

  6. Najgorszą sławą w czasie Powstania cieszyły się oddziały (kolejność alfabetyczna, bo nie wiem, kto był najgorszy, najbardziej zbydlęcony):
    dirlewangerowcy – Niemcy
    RONA – Rosjanie
    Kozacy (często nazywani własowcami) – Ukraińcy.
    W mojej ocenie w tekście autor próbuje wybielić Ukraińców. Nawet jeżeli było ich względnie niewielu (w tekście jest informacja, że stanowili ok. 2% sił walczących przeciw Powstańcom (a raczej przeciw ludności cywilnej) (docent wiki podaje że Niemcy użyli ok. 50 tys. żołnierzy przeciw Powsatniu a Kozaków było ok. 2200 czyli raczej 4%).
    Faktem jest, że sowiecka propaganda starannie ukrywała udział RONA w zbrodniach przeciw Polakom.

  7. na salon24 piszą rózne opcje …:)) i trzeba brać to pod uwagę , ze chcą kogoś wybielać lub oczrniac…. tak to jest ze zdobywaniem informacji … po prostu sa różne xródła …. jeśli konkretne fakty są udokumentowane …. cóż… przecież nie potrzeba brac od razy baby z wozem … można sam wóz;) … a interpretacja , to już wkład własny ….

  8. Spośród odłamów kozaków aż po Bajkał Ukraińcami byli bezsprzecznie tylko Kozacy zaporoscy, a tych nie było w Warszawie podczas tłumienia powstania warszawskiego. Kozacy w Warszawie to byli raczej Rosjanie. Natomiast własowcy tak jak Własow to na pewno Rosjanie.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.