Lis 022014
 

Kiedy byłem jeszcze bardzo młody wydawało mi się, że nagrody literackie są po to, by dawać szansę autorom. Naprawdę tak myślałem, bo traktowałem książki tak jak wszyscy mało wyrobieni czytelnicy, czyli jak chwilową frajdę, do której się wraca czasami. Pamiętam dokładnie kiedy ogłoszono pierwszy edycję nagrody Nike. Wydawało mi się, że teraz dopiero zacznie się ruch w interesie. Byłem głupi, ale nie bardziej niż wszyscy inni. Nike bowiem była początkiem całkowitego zabetonowania rynku wydawniczego i rynku dystrybucji. Wręczono ją tak zwanym żelaznym kandydatom, żeby wyznaczyć młodym wysoki poziom. Dwa razy dostał ją stary kokiet Myśliwski, bo nie było jej wprost komu dać. No i dzięki niej rozbudzono apetyty różnych młodziaków. Rozbudzono jedynie, bo stówka to stówka i nie można jej wręczać nieodpowiedzialnym gówniarzom. Rok 2014 przyniósł kres tej nagrody, nawet jeśli nie ostateczny, to stanie się ów rok początkiem całkowitego upadku Nike. Wszystko przez Karpowicza i jego wygórowane stawki za seks. To nie są bynajmniej żarty, bo powaga nagrody literackiej zachowana być musi, zaraz wyjaśnię dlaczego. Wręcza się ją więc pisarzom poważnym, co parę lat dopuszczając jakąś tak zwaną awangardę, na przykład Masłowską, lub jakiegoś pijaka, na przykład Pilcha. Istotnym celem nagrody, celem poważnym jest kontrola kanałów dystrybucji. Nagrodzone książki wydawane są wyłącznie przez poważnych wydawców, którzy dysponują poważnymi kanałami dystrybucji. Nagrodzone książki to elita wśród wydawnictw i one muszą się przede wszystkim znaleźć na półkach księgarni i bibliotek. Reszta zaś czyli różni niezależni wydawcy, różni średni wydawcy i amatorzy mają czekać w kolejce i karmić się nadzieją. W tym miejscu właśnie rynek książki nabiera charakteru propagandowego. Profiluje się nagrodę i kreuje pisarzy, potem treści te wpuszcza się w kanały dystrybucji kontrolowane przez fundatorów nagrody i gotowe. Tak jest z Empikiem na przykład i z Matrasem, tak jest z bibliotekami, które omówiliśmy sobie wczoraj i tak jest z domami kultury. I nie będzie inaczej, chyba, że Iganc Karpowicz przegnie i zażyczy sobie 13 kawałków za numer. Wtedy dzieją się rzeczy niesłychane, bo okazuje się, że ciemny lud, tak pogardzany przez nagrodzonych Nike autorów, przez fundatorów tej nagrody i przez elitarną publiczność odepchnie od siebie promowane treści i powie – pocałujcie nas w dupę. Co wtedy robić? Trzeba jakoś ratować dystrybucję, a to można zrobić jedynie przez zmianę targetu, przez jego poszerzenie oraz przez wspomaganie sprzedaży autorytetami. No i potrzebna jest nowa pompa ssąco-tłocząca czyli nowa nagroda. No i w tym roku mamy taką nagrodę. Jest to jak najbardziej „nasza” nagroda, którą firmuje Paweł Lisicki, najbardziej nasz z naszych redaktorów naczelnych. On jest jeszcze bardziej nasz niż Karnowscy razem wzięci, naprawdę. I teraz został jednym z filarów nowej nagrody literackiej, nagrody Identitas. Przyznawana jest ona w dwóch kategoriach: historii i humanistyce, obojętnie co by to ostatnie nie znaczyło. W tym roku dostał ją facet, który napisał książkę „Rettinger polityk prywatny” oraz Jan Polkowski za swoją beznadziejną powieść „Ślady krwi”. Misja i cel tej nagrody są dokładnie takie same jak misja i cel Nike przed laty. Trzeba ją wręczyć swoim i zabetonować rynek. Bo nie chodzi przecież o te 40 kawałków, które dostał Polkowski. Betonowania pilnować będą profesorowi z uniwersytetu tacy jak Andrzej Paczkowski oraz przedstawiciele tych samych wydawnictw, na których opierała się Nike, czyli WAB na przykład. Prócz naszych autorów, a ci będą z racji braku warsztatu zdobywać nagrodę Identitas w kategorii „humanistyka”, w konkursie startować będą także historycy młodego pokolenia. Oni z kolei ukształtują na długie lata, taki jest zamysł jak sądzę, sposób w jaki Polacy postrzegać będą własne dzieje. No i dadzą naszym mediom pożywkę na której wyrosną kolejne numery „Do rzeczy” i „W sieci”, a jest już naprawdę źle, bo Karnowscy dali na okładkę temat „Życie po życiu”.
Oświetliłem tutaj jeden, nie najgłębszy bynajmniej, poziom tej gry w Diablo jaką jest polski rynek wydawniczy, żeby zejść na poziom głębszy trzeba sobie koniecznie wyjaśnić dwie kwestie. Po pierwsze: kim jest Paweł Lisicki, pod drugie: po co są uniwersytety.
Tej pierwszej kwestii nie wyjaśnię z powodów oczywistych, nie mam bowiem potrzebnego dla takich operacji warsztatu. Drugą kwestię zaś wyjaśniłem wczoraj powracając do książek opisujących dzieje żydowskiego antykwarstwa w Krakowie. Autorzy, którzy mierzą się z tym tematem, tak polscy jak i żydowscy, autorzy tacy jak Ryszard Loew, Aleksander Słapa, czy wreszcie sam Karol Estreicher, zachowują się jak pijane dzieci we mgle, albo jak skończeni durnie, jeśli ktoś nie lubi rozbudowanych porównań. Otóż rynek antykwarski w Krakowie XIX i początku XX wieku miał kilka poziomów. Tak jak i dzisiaj chodziło o opanowanie kanałów dystrybucji, o reklamę i poszerzenie targetów. Ci biedni żydowscy handlarze z ulicy szpitalnej postrzegani przez krakowskich profesorów i księgarzy jako niewiele rozumiejący bukiniści, ciągnący wózki pełne książek, ci brudni Żydzi w chałatach, gnieżdżący się ze swoimi książkami w bramach, dystrybuowali swój towar poprzez katalogi. Tak właśnie, poprzez katalogi, wydawali je a następnie rozsyłali pod różne adresy. Skąd mieli te adresy? A tego to już nie wiem. W każdym razie je mieli. Niektóre z antykwariatów mieściły się w budynkach hotelowych. Nikt nie zwraca na to uwagi, że antykwarnia Fabiana Himmelblaua zajmowała pomieszczenie w hotelu „Pod różą”, inna zaś mieściła się po prostu w „Europejskim”. Rozumiem, że nie były to najtańsze lokale w mieście, a przypominam też, że księgi hotelowe zawierają mnóstwo danych osobowych.
Katalog to wydawnictwo periodyczne, w którym umieszcza się dostępną ofertę. Obsługa tej oferty zaś to ludzie, którzy muszą książki pakować, oklejać markami pocztowymi i rozsyłać po całym świecie. Tych wysyłanych książek jest dużo, bo antykwarnie prosperują. Oznacza to, że sprzedaż uliczna była tylko częścią żydowskiego handlu książką. Była ona jednak, podobnie jak katalogi sprzedażą bezpośrednią, co podkreślam. Żydzi nie dawali książek w pacht, oni je mogli wziąć, ale oddać nigdy. Tylko sprzedaż uliczna jednak zwróciła uwagę profesorów uniwersytetu takich jak Estreicher i specjalistów od polskiej książki takich jak Słapa. Skąd żydzi biorą książki? Ze starych strychów, z dworów, które zbankrutowały, z likwidowanych przez zaborcę klasztorów kontemplacyjnych i z kasowanych bibliotek. Książki te puszczane były w obieg. Co w praktyce oznaczało, że wywożono je za granicę, oczywiście mam tu na myśli co cenniejsze egzemplarze. Prócz tego zajmowali się Żydzi promocją młodych autorów, głównie poetów. Wydawali na przykład Staffa, ale także Wyspiańskiego. Na to była moda, ale kto tę koniunkturę nakręcał nikt nie wie. Ot, po prostu były środowiska. Cóż w tym czasie robi uniwersytet? Zajmuje się badaniami dziejów ojczystych na podstawie ksiąg zgromadzonych w Bibliotece Jagiellońskiej, ksiąg, które dostarczyli tam żydowscy antykwarze, wyselekcjonowawszy je wcześniej starannie. Dlaczego pracownicy naukowi sami nie skupują książek po upadających bibliotekach, po klasztorach skasowanych przez władze i w zbankrutowanych dworach? Ja tego nie wiem, ale przypuszczam, że z tego samego powodu, z którego dziś nie zajmują się badaniami nad udziałem Londynu w polityce Europy Wschodniej – bo nie było rozkazu. No i pieniądze, nie mają pieniędzy jak zwykle, a jeśli mają to szkoda ich przecież na jakieś zakupy. Lepiej ufundować nagrodę literacką dla najbardziej zdolnego badacza dziejów siodła polskiego w XVII stuleciu.
Nędzni żydowscy sprzedawcy, opisywani z kretyńskim sentymentem przez polskich uczonych wydają katalogi, prowadzą korespondencję z całym światem i przejmują księgozbiory, a uniwersytet w tym czasie zajmuje się pomnażaniem tak zwanego dorobku. Taka jest proporcja i ona pozostała niezmieniona do dziś. Nic się z tym nie da zrobić, taka jest bowiem funkcja państwowego uniwersytetu. To jest krowa stojąca na polu koniczyny, z której co jakiś czas wydobywają się gazy. To wszystko.
Aha, zainteresowanie Żydów polską książką bierze się w dużej części stąd, że – jak nam to opisał – Ryszard Loew – uniwersytet jagielloński zaczął się w XIX wieku polonizować. Oczywiście, że zaczął się polonizować, bo takie było polecenie władz w Wiedniu, wtedy wymyślono przecież te wszystkie humanistyczne brednie, tych Kallimachów, złote wieki i inne rzeczy.
Nagroda Identitas potwierdza i umacnia tę starodawną funkcję uniwersytetu, zajrzyjcie na ich stronę i zwróćcie uwagę na zdjęcie grupowe, które się tam znajduje. Festiwal eunuchów po prostu, a na szczycie tej piramidy postawili Semkę. Www.identitas.pl
Nasi wreszcie zwyciężą i po kilku latach każdy z nich będzie miał w ręku prestiżową statuetkę, ładniejszą niż „Złota ryba”. I jeszcze parę groszy skapnie.

Na dziś to tyle. Jutro dalszy ciąg przygód żydowskich antykwariuszy z Krakowa. Zapraszam na stronę www.coryllus.pl czeka tam na Was nowa Baśń jak niedźwiedź i album komiksowy „Święte królestwo” wydany w dwóch językach, album do którego dołączona jest płyta – prawie 40 minut muzyki. Wszystko razem możecie obejrzeć na zdjęciu obok. Ktoś się wczoraj skarżył, że nie pokazujemy już trailerów. Proszę, oto one:

Jeśli możecie rozpropagować te trailery będę wdzięczny. Nie stać na jeszcze na wydawanie katalogu z ofertą i rozsyłanie go do czytelników. Mamy póki co jedynie kwartalnik.

  44 komentarze do “Nagrody literackie i żydowscy antykwariusze”

  1. Założyciel fundacji Tomasz Kaźmierowski 😉

  2. Tomasz Kaźmierowski (44) 😉

  3. Kto to jest?

  4. na stronie ciszewskinews.pl jest z nim wywiad , powód założenia fundacji i nagrody

  5. „Założycielem Fundacji jest Tomasz Kaźmierowski, badacz wybranych aspektów ewolucji pamięci zbiorowej, wcześniej menedżer i przedsiębiorca, współtwórca sukcesu takich marek, jak Citibank i Inteligo w Polsce, czy Alfa Bank w Rosji i na Ukrainie.”

    no comments

  6. Coryllusie, czy chcialbys otrzymac Indentitasa w kategorii Historia?

  7. Nie chciałbym otrzymać niczego takiego, nie interesują mnie też ordery. Już kiedyś o tym pisałem: pieniądze, nieruchomości, biżuteria ze złota. Tylko to się liczy.

  8. Czarownik jednym słowem.

  9. Zainspirowana przez Coryllusa co do historii Węgier, kupiłam album o Andegawenach, oglądając ilustracje zamieszczone w albumie a pochodzące od VII wieku, zdałam sobie sprawę ze stanu naszych archiwów, które już nie muszą sięgać aż do VII, ale gdyby chociaż te od 1000 lat były kompletne.
    Co dopiero mówić o tym co działo się z dokumentami i bibliotekami prywatnymi, które padały skutkom działań wojennych, trudno sobie wyobrazić jak zdewastowane są nasze archiwa.

  10. Albo dalszy krewny Kronenberga

  11. To ciekawe, dlaczego mówimy o tych zbiorach „nasze archiwa”?
    Co to właściwie znaczy?
    Przecież one nie „nasze”, a konkretnych ludzi.

    Czy to cd wpływu sovieticusa?

  12. Żeby znaleźć na przykład prawdziwą historię św.biskupa Stanisława, trzeba szukać w „Iconographie de l’art chretien” L.Reau, gdzie jest jasno powiedziane za co święty został ukarany przez króla i, że św.Tomasz Becket jest jego angielskim odpowiednikiem.

  13. Hej 🙂

    Czy możesz tutaj to streścić w szerszym wpisie. Nie sięgnę do podanej przez Ciebie pozycji …. a jest mi ta wiedza szalenie potrzebna ….. prywatnie ….Bardzo Cię proszę

    🙂

  14. Krzysiek – Nasze archiwa tzn polskie. Moja rodzina po kądzieli pozostawiła wszystko na wileńszczyźnie, a po mieczu rodzina pochodzi z ziemi kaliskiej (w II RP w Łodzi) – więc co z książek i dokumentów mogło ocaleć w takich rodzinach jak moja, po przejściu I WŚ z Kalisza – nie ocalało prawie nic, a z II WŚ z kresów północnych zupełnie nic. Wystarczy zajrzeć do Jasiewicza „Zagłada polskich kresów”, żeby zauważyć że tam ratowano wyłącznie życie własne i członków rodziny. Księgozbiory, archiwa, obrazy albo spłonęły albo je rozkradziono, bardzo dobrze jeśli są dzisiaj w białoruskich czy ukraińskich muzeach, tzn że jeśli będzie życzeniem nowego właściciela aby je okazać byłemu właścicielowi, to je na przykład okaże.
    W tragicznych sytuacjach konkretni ludzie porzucili co swoje, nie było wyjścia.
    Nie było takich sytuacji u Angielczyków czy Francuzików no i oni mają materiały do produkcji np pięknych albumów o Andegawenach, mogą na początku albumu zamieścić dokumenty z VII wieku .

  15. Wielotomowa „Iconographie del’art chretien” Louisa Reau nie została dotąd przetłumaczona na polski. Już rozumiem dlaczego. Są tam na pewno „aspekty pamięci zbiorowej” niepożądane w naszym kraju, którego zalewa Lisicki. (Właśnie przysłali z poczytaj.pl reklamę „Czy Jezus jest Bogiem?” Lisickiego)
    Na szczęście przykładałam się do nauki języka francuskiego na tyle, żeby umieć czytać L.Reau. Nie mam jego książki w domu, czytałam wiele lat temu, ale zapamiętałam to porównanie do św. biskupa Tomasza Becketa, zamordowanego przez króla.
    Reszta potem!

  16. Aha, rozumiem.
    Twojej rodziny. I innych ograbionych rodzin.
    Konkretnych ludzi.

  17. Napisz tyle ile zdołasz. Coryllus nie blokuje takich rozległych wpisów , jak widzisz. Święci i ich dzieje jak najbardziej tu pasują.
    Ja się uczyłam niemieckiego , ale nigdy nie używałam potem .
    Musiałam używac angielskiego i uczyłam sie tylko na potrzeby chwili ..

    Francuski o tyle , o ile mojev pokolenie znało , bo wypadało , popularne cytaty , powiedzenia itd …. Więc muszę liczyc na innych.

    Bardzo prosze o tego św Stanisława
    🙂

  18. jest jeszcze pamięć zbiorowa , pamięć narodu …
    opisywałam kilka dni temu historię fundacji Czartoryskich …. muzeum ufundowane za prywatne pieniądze – dostępne DLA WSZYSTKICH !!!!

    wróć do tamtego mojego wpisu ….

    acha i zajrzyj też na dzisiejszy salon24 pod notkę coryllusa ….

    Obywatele dawniejsi rozumieli potrzebę dzielenia się …nie trzyma się światła pod korcem …Tak uczy Ewangelia ….

    To socjaliz,m chce dawkowac wiedzę…. zajrzyj na salon, bo ja musze już znikac…

    🙂

  19. Ciągnij ten wątek dalej. Konkretnie co tam jest napisane o śmierci biskupa.

  20. Jest taka poważna pora w roku skłaniająca do skupienia, sprzyjająca uświadomieniu łączności z tymi, którzy od nas odeszli, łączności tak pięknie odzwierciedlonej w idei o „świętym obcowaniu”. Odczuwam na co dzień więź z nieobecnymi na tej ziemi, wspominam ich prosząc o wsparcie. Jestem przekonany, że pomoc jest wzajemna, choć moja jest zapewne mniej doskonała. Z myślą o nich idę na cmentarz – olbrzymi … Oglądam groby sprzed stu i więcej lat … Spoczywają tu ludzie zasłużeni i znani, wojskowi i politycy, artyści i aktorzy oraz tłumy młodych dzieci, skoszonych przez nielitościwe wojny; Benedykt Hertz, poeta pisujący dla dzieci … Karol Adwentowicz, aktor, byłem studentem w Łodzi, gdy grał rolę dyrektora teatru w „Dwóch teatrach Szaniawskiego”, sztuce związanej z naszą tradycją; Tadeusz Sygietyński, kompozytor, twórca zespołu „Mazowsze”;…Władysław Godik;… Aleksander Kamińsi i tak nazwisko za nazwiskiem, postać za postacią… [tak opowiadał przed 30 laty twórca polskiej astronautyki; przepraszam za wpis nie na temat notki]

  21. Czytalem nie tak dawno krotka ale tresciwa I celna analize przyczyn obecnej kondycji Polski I Polakow. I to gdzie? W portalu BBC. Bylo to kilka lat temu, z okazji majacego powstac Muzeum Historii Zydow Polskich w Warszawie. Autorzy napisali ze tragiczne wydarzenia II Wojny Swiatowej: wymordowanie elit, wytarcie calych klas spolecznych, przesuniecie granic I utrata dwoch waznych osrodkow kultury (Wilno I Lwow), kilkadziesiat lat komunizmu spowodowaly ze Polacy maja tak trudny problem ze swoja tozsamoscia.

    Dzisiejsi Polacy wlasciwie sa sprowadzeni do poziomu plemienia I trzeba zmian politycznych I to powaznych (w tym zmiany konstytucji) zeby nastapily jakies dajace nadzieje zmiany.

  22. Znalazłam kiedyś ksiażkę Louisa Reau w czytelni Biblioteki Instytutu Sztuki PAN na Pl.Krasińskich w W-wie. Teraz sprawdzałam w katalogu Książnicy Podlaskiej i oczywiście nie ma Louisa Reau. Szkoda. Poszłabym sprawdzić co dokładnie napisał o śmierci św.Stanisława.
    Wiem na pewno, że porównał św. Stanisława do św. Tomasza Becketa. Obaj słusznie sprzeciwili się swoim władcom i za to zostali przez nich zamordowani. Dokładny opis zatargu św. Stanisława z Bolesławem Śmiałym znalazłam u polskiego kronikarza Wincentego Kadłubka:”…w czasie jednej z długotrwałych wypraw Bolesława wybuchł w Polsce zamęt, skutkiem czego rycerze potajemnie wracali bronić swoich włości i mścić zniewagi. Później Bolesław mścił się na dezerterach, występne zaś żony zmuszał do karmienia szczeniąt.Wówczas Stanisław zagroził wygnaniem króla z kraju i rzucił nań klątwę. Bolesław zaś nasłał siepaczy na biskupa, a gdy ręce im opadły, sam zabił Stanisława. Natomiast na Węgrzech oskarżał biskupa o wywołanie zamętu w kraju i zorganizowanie spisku na siebie.”
    Wincenty Kadłubek został w 1208r. biskupem krakowskim. Proces kanonizacyjny św. Stanisława oparty był na pełnym życiorysie św. Stanisława napisanym około 1240 r. przez dominikanina Wincentego z Kielc.
    Na pewno Reau oparł się na tych źródłach, a nie Gallu Anonimie, który pisał w 1112 r. o św.Stanisławie jako biskupie buntowniku. Dziś w wikipedii czytamy, że W.Kadłubek jest niewiarygodny, a Gall Anonim- tak. Na pewno Reau wierzył Kadłubkowi i Wincentemu z Kielc, a nie Gallowi.
    Dlatego porównał św. Stanisława do św. Tomasza Becketa.
    Chętnie przytoczyłabym treść książki Reau, ale na razie nie mam jak.
    Pozdrawiam!

  23. Jestem pewien ze Stasiuka zadnej ksiazki nie przeczytam. Widzialem kiedys fragment rozmowy z nim w Gazecie Wyborczej gdzie zwierzal sie jak to jako wyrostek stracil cnote. Kiedy indziej wpadl mi gdzies w oczy fragment jego felietonu czy moze nawet prozy. Tam byly jakies opisy krajobrazu w Malopolsce, zaduma nad wierzbami I wschodzacym sloncem. to cos takiego jak opisywanie przez Ziemkiewicza swoich problemow z cukrzyca I twarozek z pomidorami spozywany przez niego na sniadanie („Zgred”).

  24. tak … na Kadłubku się opieramy ….. ale musiało być odbicie takiego wydarzenia w zagranicznych źródłach … MUSIAŁO …. dlatego Kadłubek nie jest wystarczający ….

    szkoda …. może jeszcze coś wymyslisz ? bo ja polskie mozliwości , tzn po polsku pisane , sprawdzałam … ale co z obcymi autorami …

    pomyśl , proszę

    🙂

  25. Za Identitasa z historii dali 30 000 zł.

  26. Tu jest masa książek francuskich z dostępem on line, interface po angielsku, ale tej tu nie ma
    http://gallica.bnf.fr/

  27. Niestety, nie mam tłumaczenia tekstu, a czytałam 10 lat temu. O św. Stanisławie było tam niewiele informacji w porównaniu ze św. Dominikiem na przykład. Ale przynajmniej L.Reau nie miał wątpliwości co do racji biskupa, nie tak jak autorzy dostępni w bibliotece UW na ul.Dobrej.
    Chciałabym kiedyś jeszcze móc zajrzeć do L.Reau.

  28. Święci i ich dzieje jak najbardziej tu pasują

    polecam 1050 LAT CHRZTU POLSKI: KOŚCIÓŁ, ŚWIĘCI, TRADYCJA http://ad2016.wordpress.com/

  29. Tak myślałam, ze zna Pani Kadłubka, ale napisałam to co wiem. Teraz czytałabym inaczej L.Reau niż 10 lat temu. Może wymienił źródła z których czerpał wiedzę o św. Stanisławie.

  30. Można sobie poczytać „Gazette de beaux-arts” z 1859r. Wielkie dzięki!

  31. jak dobrze , że zajrzałam
    🙂

    nie jesteśmy na ,,pani ” ….

    jeśli przychodzi ktos nowy , to powinien się trochę rozeznać…. mamy tu czasem komentatora , który choć młodszy niżja nie życzył sobie być na ,,ty ” …to jest dobre prawo każdego ….Choć internet tego nie szanuje ..

    …ale przecież my sobie rozmawiamy nie raz ….
    więc proooszę 🙂 nie ,,paniuj ” mi

  32. salon24 dal blog JKM na SG …na jedynkę…. oczywista akcja przedwyborcza , bo JKM nie odpowiada … niemniej komentatorów masa ….

    można lubić lub nie lubić kazdego polityka , u niego widzę z Krakowa jakichś fajnych młodych ludzi np …
    nie chce mi sie tu wchodzić w temat , bo nie moja działka …
    Natomiast salon24 chce sobie poprawić klikalnosć….. JKM napisał , ze zawiesza wrzucanie swoich textów na ćwierkacza ….. Rozumiem , że w ramach dealu z salonem …. za tę jedynkę na SG ??????

    Nawet niespecjalnie lubiani , lub nielubiani przez naszego gospodarza blogerzy i komentatorzy wspólnie krytykują taką decyzję salonu .

  33. Muzeum Czartoryskich zamknięte, no i jak podaje PCh 24 w Rapperswilu też nasze Muzeum z zamku wyrzucają.

  34. To już nie będę „paniować”. Tu wkleiłabym buźkę z uśmiechem, ale nie mam tych znaczków.

  35. Mały prezent na dobry początek. 😉

    A ten Francuż to ciekawa postać, bo siedział w Instytucie Francuskim w St Petersburgu i Wiedniu. Francuska wiki jest bardzo oszczędna jeśli idzie o informacje o nim. Może z racji m.in. tej książki i obiektu jego zainteresowań?

  36. Rzeczywiście, we francuskiej wiki napisali 4 zdania, w tym w 2 krytyczne.
    Piszą, że był nacjonalistą, katolikiem, legitymistą. Zarzucają brak obiektywizmu. W hiszpańskiej wiki jest o nim trochę więcej. Mało rozumiem, ale jest o studiach w Petersburgu i Wiedniu.
    „Iconographie de l’art chretien” jest wspaniałą książką. Korzystałam z niej pisząc o św. Dominiku, po prostu zachwycająca.

  37. Mam dostep do pracy L. Réau i postaram sie w najblizszym czasie prztlumaczyc dla Pani fragment dotyczacy ikonografii Swietego Stanislawa

  38. WITOLD

    Bardzo proszę …i dziękuje
    🙂

  39. dołączam swoją gorącą prośbę, pliiiiiiizzzz ?:)

  40. Interesująco o tym konflikcie między królem i biskupem pisze prof. Andrzej Nowak w I tomie Dziejów Polski.

  41. Pani Mario, jak przeslac Swietego Stanislawa L. Réau? Wkleic go na forum?

  42. tak , proszę tu wkleić.

    ja to potrzebuję bo mam kontakt z ooPaulinami

    coryllusowi tez się przyda , bo szukał .

    innym tez się przyda – poczytać.

    wielu czerpie wiedzę z sieci wyłacznie ,

    tylko juz nie Tu tylko pod jakąś aktualna notką … bo przegapimy .

    Dzięki

    🙂

  43. W temacie nagród literackich – Targi Książki we Wrocławiu i … http://www.wpdk.pl/index.php/o-konkursie-pioro-fredry – jest o co walczyć :)…

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.