Kwi 062021
 

Prace nad książką Wielki indyjski żywopłot, autorstwa Roya Moxhama są już na ukończeniu. Ja zaś, przeczytawszy ją w całości, chciałem odnieść się tu teraz do pewnej postaci i pewnej metody. Mogę śmiało napisać – metody, albowiem w polityce, jeśli coś zostaje powtórzone raz, na takie właśnie miano zasługuje.

Nie wiem czy wszyscy pamiętają, ale przy okazji książki Irlandzki Majdan, wspominaliśmy tu Jamesa Stewarda Parnella, wybitnego działacza na rzecz irlandzkiej niepodległości, co w jego rozumieniu oznaczało podział latyfundiów szlacheckich i wzmocnienie żywiołu chłopskiego. Tak się to w Irlandii nie nazywało, ale używam tu nazewnictwa polskiego. Ja tego Parnella przedstawiłem w świetle nieładnym, albowiem był to normalnie angielski protestant, który przewodził w Izbie Gmin frakcji irlandzkiej dążącej do autonomii kraju. Jak wiemy dążenia te udało się prawie doprowadzić do szczęśliwego końca, ale nagle wybuchło Powstanie Wielkanocne i szlag trafił autonomię. Irlandia odzyskała niepodległość, a zaraz potem wybuchła wojna domowa. Parnell już tego nie dożył, albowiem zmarł ze stresu, trawiony reumatyzmem, kiedy prasa ujawniła jego romans z byłą żoną oficera huzarów. Tak to jest malowniczo opisywane i pokazywane w serialach. Możemy w tym momencie ziewnąć i odwrócić stronę tej hagady, bo nie jest ona dla nas. W czasie kiedy Parnell rzekomo przejmował się ujawnieniem swojego romansu z kobietą, z którą miał trzy córki, o czym wszyscy wiedzieli, Oskar Wilde romansował z młodym Alfredem Douglasem, a brat tegoż Douglasa miał z kolei romans z premierem Zjednoczonego Królestwa, ożenionym z córką Rosztylda. O czym wszyscy rzecz jasna wiedzieli. Można więc tę dętą historię sobie darować. Nie o Parnellu chciałem jednak dziś pisać, a o kimś kogo życie i los są w pewnych aspektach do życia Parnella podobne. A skoro tak, to mamy ślad pewnej metody.

Oto proszę Państwa Allan Octavian Hume, zwany najwybitniejszym brytyjskim ornitologiem. Pełnił on służbę w Indiach, jako urzędnik cywilny, szybko awansował, a w pewnym momencie stał się głównym nadzorcą wielkiego, indyjskiego żywopłotu, który dzielił kraj na pół i uniemożliwiał 130 milionom Hindusów z Bengalu korzystanie z soli w normalnych cenach.

Allan Octavian Hume zebrał w Indiach imponującą kolekcję ptaków liczącą ponad 60 tysięcy okazów. Wszystko było było opatrzone opisami, a do kolekcji dołączona była obszerna dokumentacja i notatki dotyczące przyrody w Indiach. Jednak pewnego dnia, jakiś zły człowiek wszystko to podpalił. Hume, stracił serce dla ornitologii i całą swoją kolekcję przekazał Muzeum Historii Naturalnej, gdzie znajduje się ona po dziś dzień.

Najciekawsze jest jednak to, że Hume, był jednym z tych urzędników, którym przyszło tłumić tak zwane Powstanie Sipajów, które wybuchło w roku 1857. Była to bardzo krwawa wojna, którą powstrzymano za pomocą dzikich zupełnie represji. Rosyjski propagandysta – malarz Wasilij Wereszczagin – namalował nawet obraz, gdzieniegdzie reprodukowany, na którym widać, jak Brytyjczycy przywiązali do luf armatnich przywódców buntu i zamierzają ich rozerwać na kawałki. Obraz ten nie istnieje już od dawna. Ponoć korona zakupiła go, a następnie został on komisyjnie zniszczony. Nie wiemy czy to prawda, czy jedna z legend dotyczących tamtego czasu. W każdym razie Powstanie Sipajów odbiło się szerokim echem po świecie, a Jules Verne, podmienił nawet głównego bohatera w swojej najważniejszej książce – 20 tysięcy mil podmorskiej żeglugi. W pierwotnej wersji miał on być Polakiem, który uciekł z kraju po Powstaniu Styczniowym, ale w ostatecznej został Hindusem, który uniknął nieludzkiej egzekucji. Piszę o tym, albowiem Hume, który jako urzędnik korony był także sędzią, orzekającym w sprawach dotyczących buntowników. Wsławił się w Indiach pewnym istotnym wynalazkiem. Otóż opracował szubienicę specjalnej konstrukcji, która skracała cierpienia skazańców. Ponoć – tak pisze Roy Moxham – jeśli już chcieli oni składać broń, to właśnie przed Humem, albowiem zapewniał im on uczciwy proces i humanitarną śmierć. Było nawet kilku takich, których Hume nie powiesił, ale skazał na więzienie.

W latach siedemdziesiątych XIX wieku Hume, podobnie jak Parnell w Irlandii, stał się wielkim orędownikiem reform w indyjskim rolnictwie, co oznaczało po prostu parcelację wielkich latyfundiów i wzmocnienie klasy chłopskiej. Był także nadzorcą wielkiego indyjskiego żywopłotu, wokół którego łowił i preparował okazy ornitologiczne w ilościach wręcz nieprawdopodobnych. Szło to w setki sztuk ptaków zabijanych każdego dnia. Allan Octavian Hume doprowadził w końcu do tego, że bariera celna została porzucona, Indie zaś uwolniono z tej morderczej pętli, która dławiła jest przez ponad pół wieku. Czy była to rzeczywiście zasługa Hume’a? Być może. Podobnie jak Parnell w Irlandii, Hume w Indiach przeciwstawiał się partii konserwatywnej, której w jego czasach przewodniczył ten pan https://en.wikipedia.org/wiki/Robert_Bulwer-Lytton,_1st_Earl_of_Lytton#/media/File:Robert_Bulwer-Lytton_by_Nadar.jpg

Roberty Bulwer Lytton, protegowany Benjamina Disraeli, premier i wicekról Indii. Mamy więc teraz pewien, wycinkowy co prawda, ale jednak wgląd w istotę brytyjskiego konserwatyzmu. Teraz zaś wejrzymy głębiej w istotę brytyjskiego liberalizmu. Córka Hume’a, Maria, należała wraz ze swoim mężem Rossem Scottem do okultystycznej organizacji znanej jako Zakon Złotego Brzasku. Informacji na temat tej struktury poszukacie sobie sami, albowiem i tak już włożyłem do tego tekstu zbyt wiele wątków.

Co jest, w mojej ocenie, najważniejsze, w karierze Hume’a? Otóż powszechnie uważa się go za jednego z ojców założycieli Indyjskiego Kongresu Narodowego, partii, z której wyszli Mahatma Gandhi, Jawaharlar Nehru i jego córka Indira, a także wielu innych, mniej znanych polityków.

To jest doprawdy niezwykłe, że człowiek ten, wynalazca humanitarnej szubienicy, sędzia skazujący na śmierć i ciężkie więzienie ludzi walczących z brytyjską dominacją, nadzorca wielkiej bariery celnej i jej likwidator, stał się dziś hinduskim bohaterem, uznawanym za jednego z ojców założycieli niepodległych Indii. Podobnie jak Parnell uznawany jest za jednego z ojców irlandzkiej niepodległości, mimo iż wcale nie był jej zwolennikiem.

Kiedy Allan Octawian Hume umarł, w mieście Etwah, stolicy dystryktu, którym zarządzał, zamknięto na znak żałoby miejscowy bazar.

  12 komentarzy do “Najwybitniejszy brytyjski ornitolog”

  1. Dzień dobry. Ha, okazuje się że metoda znana z Polski, czyli kreowanie fałszywych bohaterów i podmiany znane są także z innych obszarów, którymi interesuje się Korona. Dla mnie fascynujące jest to, że nikt – poza Panem – tym się nie zajmuje. Jak z tą Kandią – patykiem można pokazywać i nic. Jest to kolejny – dla mnie – dowód, że nie mamy żadnych historyków, tylko funkcjonariuszy propagandy niskiego szczebla sterowanych niewielkimi budżetami. A że pamiętam z innych historii, że tacy ludzie w końcu przestają być potrzebni, o czym zdają się nie myśleć, to i żal nie będzie, kiedy ich sięgnie „karząca ręka sprawiedliwości ludowej”…

  2. Bo nie dostają na to grantów. Dlatego się nie zajmują

  3. No a pasja tych naukowców  ?Naturalne dążenie do poznania prawdy ?

  4. Ciekawe co było w tych zjaranych notatkach

  5. wczorajszy dzień zimny i wietrzny skłonił mnie do obejrzenia filmu Coppoli „Antonina' , no tak a tam nie jest pokazana, ale wiemy że zaistnieje -gilotyna-  urządzenie usprawnione przez producenta klawesynów. Urządzenie to wg wiki, zmiotło Hohenstaufów, podlegało usprawnieniom i przydało się z czasem powstrzymania interwencji francuskich wszędzie tam gdzie dyplomacja francuska myślała że jest konieczna

  6. Ja rozumiem, że wszyscy żyjemy za pieniądze, że ludzie – w tym „historycy” mają wydatki jak wszyscy, rodziny na utrzymaniu, itp. No ale tyle się przy tym trąbi o „niezależności uczelni” czy innej autonomii, z taką wyższością traktuje wszystko co poza murami uczelni, jak profanów po prostu. A potem cichutko w kolejeczce do kasy… No to niech się łaskawe państwo zdecyduje; czy jesteśmy elitą narodu, jedynie uprawnioną do decydowania co jest prawdą a co nie, czy usługodawcami na etatach. Ja wiem że to naiwne i w republikańskim porządku rozwiązanie tego problemu nie jest możliwe. Ale on także nie jest wieczny. Dzięki Bogu.

  7. Na pewno coś ,po utracie tego czegoś traci się serce do ornitologii…

  8. Sipajów można było rozrywać kulą lub samym prochem z armaty. Śmierć od kuli była natychmiastowa, a od prochu 'rozrywka” była dłuższa.

    Wereszczagin i Sienkiewicz mieli w Ameryce wspólnego przyjaciela. Dla Wereszczagina przygotowywał katalog wystawy. Dla Sienkiewicza tłumaczył książki.

    Wereszczagin, jak Coryllus, podejrzewał nieczyste zagrywki z promocją malarstwa francuskiego w USA. Na to marszand, który mu organizował wystawę oświadczył, że to wszystko przez kłótnię, bo chciał do wystawy dołączyć Angelus, a Wereszczagin się nie zgodził. I sami popatrzcie, ile wziąłem za Angelusa, a za ile sprzedał Wereszczagin!

    Antywojenny korespondent wojenny

  9. Sprawa Wereszczagina i Angelus – doniesienia prasy amerykańskiej z roku 1892

    Wereszczegin opublikował swoje oskarżenia w wiedeńskim „Presse”. Sutton, który stał za sprowadzeniem Angelusa do USA, oświadczył, że zapłacił za obraz 580 tys. franków, a sprzedał do Paryża panu Cluchard za 750 tys. franków. Sprawa była czysta, a rachunki można sprawdzić w banku Drexel, Morgan & Co. Faktem jest, że dwa lata wcześniej Sutton oferował panu Secretan 100 tys. franków, ale na aukcji suma osiągnęła 580 tys. franków i pan Proust, który wylicytował, nie mógł zgromadzić tej sumy, więc Sutton wyłożył pieniądze i nie miał zamiaru sprzedawać, ale oferta pana Cluchard była tak atrakcyjna, że nie mógł odmówić. Później pan Ellsworth chciał dołączyć Angelus jako dodatkową atrakcję do wystawy, ale Wereszczagin nie zgodził się i stąd kłótnia. A oskarżenia Wereszczagina o nieczyste transakcje biorą się stąd, że liczył na sprzedaż swej kolekcji w Ameryce za 300 tys. dolarów, a uzyskał tylko 82 tys. dolarów.

    Co do wspólnego przyjaciela Wereszczagina i Sienkiewicza, to był nim Jeremiah Curtin

  10. Zapomniany

    Po dłuższej kwerendzie znalazłem nieco lepszą ale niekolorową wersję obrazu Forgotten  – Забытый – Zapomniany. Kolor powierzyłem sztucznej inteligencji, której nieco pomogłem w nasyceniu barw. Jest to jedyny obraz Wereszczagina opisany (bez reprodukcji) w książce o sztuce malarskiej 19. wieku.

  11. Dziękuję za przypomnienie tej historii. Nigdy dosyć tego przypominania, szczególnie wśród ludzi rozprawiających o gustach i guścikach

  12. jedyny obraz Wereszczagina opisany w ważnej książce  …

    ale się malarz naraził … tej światowej czeredce co decyduje o kulturze..

    wybrano mu jeden obraz , refleksyjny, ponury a tytuł … Zapomniany,

     

    poza krukami jedynie one są przed obiadem … jedynie one czekają w nastroju optymistycznym…

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.