Lip 172020
 

Oświata u żydów była początkowo bardzo niska, byli oni na ogół głupsi od katolików.

Jan Słomka „Pamiętniki włościanina”

Dostałem ostatnio od kolegi taki oto link https://m.niedziela.pl/artykul/55233//Archidiecezja-Warszawska-zaprasza-na-II

Nie będę go szczegółowo omawiał, bo i po co. Może poczekajmy aż kahał jakiś zorganizuje duchową pielgrzymkę do Częstochowy połączoną ze śpiewaniem pieśni wielkopostnych. Albo może jakąś wycieczkę do grobu św. Faustyny Kowalskiej. Sam nie wiem, co by było lepsze. Rozmawialiśmy tu wczoraj o tym, że sporo osób nie jest w stanie pogodzić się z rozczarowaniami, które są częścią naszego życia, a w szczególności życia ludzi zaangażowanych politycznie i kierujących się w wyborach politycznych emocjami. Ludzie ci, w zasadzie zawsze, mylą intencję z realizacją. Ta pierwsza ich inspiruje i napędza, głównie przez to, że jest wyobrażona i nie istnieje realnie, a ta druga rozczarowuje, albowiem zawsze przecież mogło być lepiej. Jak wiecie, ja oddaję hołdy wyłącznie realizacjom, pomysły, dobre chęci, zapewnienia, nie ciekawią mnie wcale i odrzucam je systemowo. I przez to właśnie bywam rozczarowujący. Na zasadzie – a bo pan tak ciekawie mówił o tym projekcie, a on w rzeczywistości tak fajnie nie wygląda. No, ale przejdźmy do wymowy tego faktu, który został tu zalinkowany. Jak wiemy Kościół boryka się z różnymi problemami, najważniejszym z nich jest, w mojej ocenie, zrównanie działalności misyjnej z rozrywkową. To znaczy wierni, jeśli nie będzie w kościele czegoś fajnego, pójdą gdzie indziej. I stąd mamy te niezliczone ilości pielgrzymek do różnych miejsce, które są – jak wszystkie sztuczne stymulatory – coraz bardziej nudne. A księża, którzy je prowadzą, nie wiedzą już co zrobić, żeby zainteresować swoje owieczki, uciekają się więc do używania sposobów tak kokieteryjnych, że nie wytrzymują tego nawet najstarsze i najgłupsze dewotki. W końcu stają na granicy wytrzymałości i zadają sobie pytanie – co dalej? I wtedy, jak w dawnych czasach przed panem dziedzicem, który miał zadłużony majątek, zatrzymuje się przy nich kantor z synagogi i mówi – wielmożny pan proboszcz mnie nie poznaje?! To ja, Szymszel! Szymszel z Kurzy! I nie inaczej było i tym razem. Ja się już w zasadzie niczemu nie dziwię, znajomy opowiadał mi kiedyś o księdzu, który stawiał horoskopy nowożeńcom i zachęcał ich, bądź zniechęcał do ślubu, w zależności od tego, co im tam w tych horoskopach wyszło. Jak z tego wyjść? Moim zdaniem dobrego wyjścia nie ma, bez pomocy Pana Boga się nie obejdzie, a ratunkiem może być tylko żywy przykład duchownych, którzy swoją postawą, przywrócą jakąś równowagę i postawią tamę szaleństwu. Takich przykładów jednak nie ma. I nie mówcie mi znów o rycie trydenckim i bractwie Piusa X, bo stamtąd droga prowadzi prosto do polityki. Chodzi o coś innego.

Na powyższym przykładzie widać, że hierarchia diecezji warszawskiej traktuje zarówno swoją misję jak i obrządek starotestamentowy jak rozrywkę. Tu jest problem największy. Niestety nie można nikomu zwrócić w tej kwestii uwagi, albowiem hierarchowie uwag nie słuchają. Najmniej zaś słuchają uwag, które kierują do nich duchowni. Swoją postawą zaś budują i firmują coś w rodzaju analogicznej do ich własnej hierarchii świeckich autorytetów kościelnych, które – z wyżyn redakcyjnych stołków – mają wspierać to szaleństwo. I to dotyczy zarówno redaktorów gazowni, jak i pism prawicowych. Tam jest owo tajemne porozumienie, o którym tyle gada pan Krajski. Na osłodę zaś hierarchia zezwala na odprawianie mszy w rycie trydenckim i głośne wyrażanie oburzenia przez zwolenników tego rytu. No, a jak się już komuś znudzi to oburzenie, może zmienić opcje wsiąść w autokar i pojechać do Kocka, gdzie będzie miał niepowtarzalna okazję pospacerować tymi samymi ulicami, którymi chodził rabbi Morgenstern. Tyle.

Przejdźmy do innych rodzajów dialektycznego szaleństwa, które zauważyłem przeglądając wczoraj portale. Oto portal WP podał, że Michał Witkowski, sławny i popularny pisarz, którego wielbią tłumy, okrutnie zadrwił z dziennikarki Holeckiej. Podaję link

https://gwiazdy.wp.pl/okrutnie-zakpil-z-danuty-holeckiej-niech-sie-pakuje-michal-witkowski-6532496812002048a

Michał Witkowski, gdyby ktoś się nie zorientował, to jest ta głowa w rogu fotografii. Myślę, że interwencje tego z rogami są już tak nachalne, że niebawem czytelnicy portalu WP zgłoszą się gromadnie do warszawskiej kurii i wyrażą chęć oczyszczenia duchowego, poprzez udział w III pielgrzymce śladami cadyków, a kardynałowi Nyczowi nie pozostanie nic innego, jak tylko taką pielgrzymkę zorganizować.

Jakby tego było mało, dziś z rana podali, że rozpoczęły się zdjęcia do filmu fabularnego o Edwardzie Gierku. Główną rolę zagra Michał….no, ale nie Michał Witkowski, ale Michał Koterski. W sumie nie wiadomo, który lepszy, żaden nie jest przecież aktorem. Ja tu bynajmniej nie chcę szydzić z omawianych przypadków, albowiem uważam, że dewastując konwencję do jakiej przywykliśmy oglądając filmy, sztuki teatralne, czy nawet te głupie kabarety, likwiduje się, skutecznie, komunikację wśród dużych grup ludzi. Na prostej bardzo zasadzie. Wszyscy widzą, że Witkowski z nikogo nie zadrwił, a to co widać na jego twarzy, to sprawa znacznie poważniejsza niż obłęd. Organizacja jednak, kolportująca newsy, znana jako WP, zmusza ludzi słabych na umyślę do wiary w to, że człowiek ten jest zabawny. To nie jest śmieszne, ani nawet żenujące, to jest bardzo poważna sprawa.

Wracajmy jednak do Gierka. Film, którego głównym bohaterem jest Michał Koterski, reklamowany jest przez syna rzekomego bohatera, czyli Gierka słowami – mój ojciec był przede wszystkim Polakiem. To jest kłamstwo założycielskie, które ma ratować resztki układu, w jakim tkwią wszyscy – potomkowie Gierka, ojciec Witkowskiego i on sam, Koterski z całą rodziną i wszyscy inni celebryci. Ma powstać film o dawnych, dobrych czasach, o przywódcy, który był przede wszystkim Polakiem. To nie prawda, Gierek był przede wszystkim komuchem. Polakiem był na końcu, a jego pochodzenie i droga życiowa wskazują, że o Polsce nie miał zielonego pojęcia. No, ale teraz – przy zastosowaniu humorystycznego przymusu czyli Michała Koterskiego – wszyscy będą dyskutować o Polsce Gierka, czyli jedynej, która – w opinii wielu – jest wspólną płaszczyzną porozumienia dla skłóconych Polaków. Ja w tym udziału nie wezmę, zapowiadam to już dziś.

Na koniec Gretkowska. Jakaś, autentycznie zabawna dziewczyna z redakcji Wiadomości, przeprowadziła taki oto numer – poszła na lotnisko Okręcie i zaczęła wypytywać przypadkowych ludzi o to, czy widzieli gdzieś Manuelę Gretkowską. No i innych jeszcze celebrytów, którzy zapowiedzieli głośno, że będą emigrować jak wygra Duda. Okazało się, że nikt Gretkowskiej nie widział, a ona sama nadęła się i powiedziała, że z motłochem nie będzie rozmawiać. Obok tego newsa pokazał się inny – Ziemkiewicz coś powiedział na Stuhra i już się szykują protesty oburzonych, wyrażających sprzeciw wobec takiego traktowania wielkiego aktora, który znalazł się w szpitalu.

Nie wiem czy wszyscy dobrze widzą, co chcę tu pokazać. Oto sprawy najpoważniejsze – kult świętych – traktowane są jak rozrywkowy wypad z przyjaciółmi do egzotycznej kafejki, gdzie sympatyczny pan opowie o jej wcześniejszych właścicielach i tradycji jaką zostawili. Poczucie humoru, które jest istotnym elementem komunikacji zbiorowej, zostało zawłaszczone przez ewidentnych satanistów i osoby zaburzone psychicznie. Za ich pomocą lansowana jest fałszywa i do spodu oszukana tradycja polityczna czyli Gierek. Do tego, kiedy ktoś próbuje się przed tym bronić rzeczywistą drwiną, ludzie wynajęci do tej dewastacji wyrażają póki co wściekłość, ale może się zdarzyć, że pójdą do sądu. Jaką opcję ratunkową zaś mamy Ziemkiewicza i jego witze opowiadane do spółki z Janeckim. Robi się poważnie. I żartów nie ma.

  45 komentarzy do “Narastanie dialektycznego obłędu”

  1. ***** **** ☺

  2. Następna atrakcja to Episkopat w tradycyjnych strojach cadyków? A „Księgi Jakubowe” zamiast Katechizmu?

  3. Myślisz, że nie umiem na palcach do 9 liczyć, czy też, że jestem jednorękim inwalidom ☺

  4. Kult świętych w Kościele katolickim ma przeogromne znaczenie. Rozróżniamy w dzisiejszych czasach następujące kategorie świąt (od najwyższych):

    -Uroczystość (np. Św. Józefa)

    -Święto (np. Św. Jakuba)

    -wspomnienie obowiązkowe (np. Św. Bonawentury)

    -wspomnienie dowolne (np. Św. Kamila).

    Idzie o tych świętych ze wspomnień dowolnych. Księża nieraz (nie wnikam, czy z lenistwa, czy z innych powodów) nie odprawiają Mszy Św. o tych świętych, tylko wybierają sobie Mszę z danego okresu liturgicznego. Przykład: Msza o Św. Kamilu z 14 VII w kolorze białym zastąpiona Mszą z 15 niedzieli zwykłej w kolorze zielonym. Mam na to sposób. Podczas zamawiania intencji Mszalnej zastrzegam, aby była odprawiana na Mszy  o świętym. Sposób na niezapominanie o niektórych świętych. Niektórzy księża bardzo się dziwią, że jakiś święty istnieje. Jeden (20 lat kapłaństwa) wprost mi powiedział, że nigdy nie wspominał świętego Kamila.

  5. A jak to wszystko rąbnie, to się pozbieramy?

  6. A niby skąd mają wiedzieć jak im się włączył aktywizm? Ostatnia moda parafialna, wyrzucanie na śmietnik książek i likwidowanie bibliotek parafialnych. Ciekawe czy zostawiają chociaż Brewiarze?

  7. A młodzież lemingowska doczekała się swojego „barda”. Polecam się zapoznać bo to jest kreowane na protest pokolenia:

    https://m.youtube.com/watch?v=i84L16VL6c8

  8. >czytelnicy portalu WP zgłoszą się gromadnie…

    Wirtualne Pośmiewisko

  9. Doktor Krajski twierdzi nieco przesadnie, że chasydyzm nie ma nic wspólnego z judaizmem. Ciekawe, czy uczestnikom wycieczki ktoś o tym powie w autokarze?

  10. Człowiek ma za dużo obowiązków. Musi codziennie spłacać kredyt, pozbywać się dzieci na zajęciach dodatkowych, rozstać się z żoną lub kimś innym, uczestniczyć czynnie w pracy, głosować zgodnie ze sumieniem, wyrażać opinie, kserować opinie, jeździć samochodem bez względu na wszystko, wierzyć w Boga i mieć pasję lub dwie.

    Tego jest za dużo, czy nikt nie rozumie? Nie ma się co dziwić, że część wszystkiego z tego, co jest, producenci dropsów zamieniają na lekką kaszę, działającą łagodząco na naszą gastroskopię.

    A jednak Bóg nie pozwala nam spakować manatek i się stąd, zwyczajnie, zwinąć. Myślę, że ma jakąś koncepcję.

    Myślę, że po prostu włącza się instynkt

  11. Przez nadmiar rozmaitych obowiązków, często sprzecznych, wykluczających się,  większość ma sumienie elastyczne, jak ciała rumuńskich gimnastyczek.

  12. Zdaje się, że ortodoksi ich dalej wyklinają?

  13. Kluczowe jest w tym czymś słowo jarmark. Dzisiaj to się chyba nazywa giełda żywności?

  14. Chyba właśnie tak. Ten atak, o którym tyle mówimy, zaczynający się od oświetlenia, czy od renesansa, to nie jest atak na naszą wiarę, tylko atak na nasze sumienie. Wiarę mają niektórzy, a sumienie wszyscy, a przecież rzeczony alien pragnie atakować wszystkich. Możliwość wyboru, dana od Boga, ma zostać ośmieszona i sparodiowana. Ilość możliwości będzie wzrastać dalej w najlepsze. Kiedy powstaną szkolenia na temat asertywności w stosunku do cudzych bajek?

  15. Bo oni nie chcą się komunikować ze społeczeństwem za pomocą poczucia humoru, jak np. w epoce Gierka. Nie ma pozwolenia na szczery śmiech, czy choćby uśmiech. Ma być czysta nienawiść i obleśne „chłe, chłe, chłe czy można zgwałcić prostytutkę?”.

    10 milionów, a docelowo więcej, ma czuć tylko nienawiść. Im nie wolno się śmiać.

  16. Ostatnio były szkolenia po niemiecku w latach 1933-45 i we Włoszech. Na początek trzeba opanować gestykulację a’la Mussolini, żeby być bardziej przekonującym. Ale zdaje się, że z tym nie wypaliło.

  17. Konfederacja coś próbuje.

  18. To skuteczniejsze niż ***** ** bo czyszczenie gwiazdek jest jest trudniejsze od dopisywania

  19. Dokładnie.

    A ten Taco Hemingway jako gwiazda uprawia pedagogikę wstydu.

    Młodzież to kupi? Przecież część była na zachodzie i wie że tam nie ma raju.

  20. W Brukseli sa wędrowne bazarki na osiedlach w danym dniu tygodnia i jedt tam wszystko, jarmarcznie. A u nas miasta wywalaja rynki na obrzeża, a inni się wstydzą jarmarcznosci.

  21. Na jarmarkach z reguły jest tak, że producent zbywa swoje produkty bezpośrednio, bez pośrednika. Trzeba to obrzydać, bo pośrednicy nie zarobią lub stracą monopol. Bojkot właśnie urządzają liberałowie, podobno zwolennicy wolnego handlu.

  22. Emigracja głosowała na PO, bo wiedzą, że tam nie ma raju, ale są przywiązani do myśli, że właśnie do raju wyjechali z polskiej nędzy. Ich boli 500+ najbardziej, bo „benefity” mają być tam, a tu ma być bida, bo muszą się cały czas utwierdzać, że słusznie postąpili wyjeżdżając. Im komu tam gorzej się powodzi tym bardziej musi się utwierdzać. Co by to było, jakby tu było lepiej? Straciliby sens życia

  23. 10/10

    Frustruje ich to. Wyjechalibnie z bogactwa przecież, ale chcą być lepsi od tych co zostali, a najbardziej wkurza ich to jak inni sobie tu w kraju całkiem dobrze radzą.

    Kurcze, czy to forma zawiści o jakiej sobie nie zdawałem sprawy?

  24. Dokładnie. Poza tym to jedyne chyba miejsce, gdzie tak od zera ktoś może sobie pochandlowac i coś zbudować nie stykając się z „systemem”.

    Ja uwielbiam targowiska, jarmarki, pcgle targi, giełdy. Widać tam też.. wspólnotę, żarty, rozmowy. Inne niż zimny supermarket.

  25. To są ludzie, którzy, jak mówi pan Gabriel, chcą uniknąć rozczarowania

  26. „My – strefa wielkomiejskiego bezeceństwa i rozpusty – powinniśmy tam przestać jeździć na wakacje letnie i zimowe. Zostawiajmy kupę naszego szmalu poza strefą życia po prostu. I powinniśmy też przestać kupować produkty pochodzące z Podkarpacia. Zrobimy sobie listę firm stamtąd i zaczniemy je – jedna po drugiej – konsekwentnie bojkotować. I zobaczymy, komu pierwszemu rura zmięknie” – napisał Saramonowicz.

    Zwróćcie, proszę uwagę, że ten dziwny pan nazywa region gdzie wygrał PIS strefą życia.

    https://www.wprost.pl/kraj/10165475/andrzej-saramonowicz-wzywa-do-bojkotu-podkarpacia-co-oburzylo-rezysera.html

  27. Ma pan rację, te miejsca są autentyczne… dla ludzi.

    A tak na marginesie, pójdziemy trzeci raz do wyborów? Pan RT zachowuje się tak jakby prowadził kampanię…

  28. Ma pani rację, dwuznaczne. Freudowski błąd?

    A przy tym tacy ponoć demokraci, a odpowiedzialność zbiorową stosują.  Człowiek może wyjść z komunizmu, ale komunizm z człowieka nigdy?

  29. I jeszcze jedno, skąd ten pan wie, co o nich myślą na Podkarpaciu, że niby oni to „strefa wielkomiejskiego bezeceństwa i rozpusty”? 

  30. Coś (ktoś) przez niego przemawia, niezaprzeczalnie

  31. nie , oni sobie Saramonowiczem nie zawracają głowy, tyle roboty wokoło jak to zgrabnie wyliczył  Czarny, zauważając że oprócz codziennych zajęć jeszcze trzeba mieć pasję albo dwie , nikt się nie przejmuje aspołecznymi opiniami scenarzysty z Marymontu

  32. a tak w ogóle jaki mściwy charakter ma ten pan od scenariuszy.

    Namawiam wszystkich, aby zerknęli na SN do tekstu Magazyniera i do komentarza Kalixta, boki można zrywać ze śmiechu jak ładnie się układa mapa wyborcza I i II tury wyborów prezydenckich z mapą przestępstw na 1000 mieszkańców wg powiatów.

    Alleluja i do przodu (vide Toyach w swoim felietonie „pozdrowienia do więzienia”)

  33. Po prostu skojarzyłam żarcik Saramonowicza ze zdaniem z dzisiejszego tekstu Gospodarza:  „Poczucie humoru, które jest istotnym elementem komunikacji zbiorowej, zostało zawłaszczone przez ewidentnych satanistów”

  34. Ja też ironizuję, pewnie w niezbyt udany sposób.

  35. Nie, to ja nie łapię 🙂

  36. oby nie, nasz biedny kraj ma już dość, ale szykujmy się na 3 lata jatki medialnej

  37. Ciekawe, że zakładową wycieczkę śladami cadyków organizuje biskup Markowski. To ten sam człowiek, który jeszcze jako ksiądz pracujący w kurii wynosił w 2010 krzyż z Krakowskiego Przedmieścia. Potem  Nycz go awansował…

  38. Markowski opowiadał o tym w wywiadzie danym zaraz po swym awansie jakiejś dziennikarce, chyba Milenie Kindziuk, w Gościu Niedzielnym. Mówił, że było mu trudno, ale się przełamał. Nb to brat Grzegorza Markowskiego z Perfectu i stryjek Patrycji Markowskiej.

  39. Tu nie chodzi o wycieczkę, a o pielgrzymkę.

  40. Z jakiego czosnkowego źródełka czerpie pani tę „wiedzę” ?

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.