Lis 142020
 

Kościół dzisiaj przypomina oszukanego zawodnika, którego ktoś zmusił do szaleńczego biegu, przekonując, że tylko w ten sposób odzyska dawną formę. Na końcu wyścigu czekać go ma to całe oczyszczenie, a zawodnikami konkurencji są wyłącznie ludzie na sterydach, albo wręcz hologramy. Tego nikt jednak nie ujawnia, bo nie taki jest cel imprezy.

Okoliczność ta, dotyczy w zasadzie całej dyskusji publicznej, która formatowana jest na chama, za pomocą podstawionych autorytetów. Z tym, że autorytety duchowne lub quasi duchowne, jak Obirek, ze względu na swoją sytuację, mogą po prostu pieprzyć trzy po trzy, korzystając z faktu, że kiedyś nosiły lub nadal noszą habit albo sutannę. Autorytety świeckie muszą być – aby wziąć udział  w zabawie – tak zwanymi pisarzami. No chyba, że są kobietami, wtedy wystarczy iż przed rozpoczęciem swojego występu wspomną, iż czytały książkę Szczuki „Milczenie owieczek”. I już. Faceci muszą się przedstawiać jako pisarze. W żadnym wypadku nie poeci, bo poeta to śmieć, nawet jak jest z Krakowa. Cóż on może powiedzieć istotnego w kwestiach tak ważnych jak krycie pedofilii przez Jana Pawła II? Nic. No, a poza tym – u poety cztery żony, a z każdą dawno rozwiedziony – jak mówią słowa piosenki. To się nie może podobać feministkom. No i istnieje ryzyko, że któraś nie zrozumie poezji, bo nie będzie tam akurat nic o niej. Sam kłopoty. No dobrze, ale wracajmy do myśli głównej.

Co jakiś czas pojawia się na naszym blogu jakiś człeczyna i woła już od progu – a bo pan przegrał, zazdrości innym i dlatego pan pisze tak krytycznie. Teksty te umieszczają ludzie nasłani, oni też, w innych wymiarach redagują narracje które zmuszają normalnych z pozoru księży do tłumaczenia się z win niepopełnionych. Ja ich nawet kiedyś tu wpuszczałem, dla tak zwanych jaj, ale teraz wywalam każdego na zbitą mordę. Bez jednego słowa. Szczególnie jeśli wspomni taki coś o papierowej Szkole nawigatorów. Od razu wiadomo, że to złodziej z konkurencji, który sam niczego napisać ani znaleźć nie potrafi, ale chętnie się pożywi cudzym wysiłkiem. Na tym właśnie, na korzystaniu z owoców cudzej pracy opiera się cały publiczny dyskurs.

Jest on formatowany w następujący sposób. Najpierw, mimo pozorów wolności, internetu, blgosfery, twittera itp., odbiera się prawo do zabierania głosu wszystkim, którzy nie są wyznaczeni. To znaczy ludziom z jakimś dorobkiem, także akademickim, którzy występują pod własnym nazwiskiem i chcą coś powiedzieć od siebie. Przy czym uruchamia się tak zwaną ludożerkę, czyli wypowiedzi osób anonimowych, które mają przymus zabierania głosu na każdy temat. Równolegle działa mechanizm wskazywania swoich, to znaczy tych osób, które zostały do prowadzenia dyskusji publicznej wyznaczone. Na przykład Jakuba Żulczyka. Kim jest ten pan nikt nie wie, a większość, widząc go traci zainteresowanie dla niego i wszystkiego co w życiu stworzył. No, ale nie ma dnia, żeby człowiek po odpaleniu komputera nie dowiedział się co Żulczyk myśli o Janie Pawle II, wyborach w USA, czy marszu niepodległości. Dziś na przykład dowiedziałem się, że Żulczyk poparł Bidena. To niezwykłe, za komuny przedmiotem szyderstw był sławny działacz  KPP Marian Buczek, który po uwolnieniu z więzienia, w pierwszych dniach września 1939 ruszył na pomoc walczącej Warszawie. Dziś czasy się nieco zmieniły i Żulczyk popiera Bidena, choć przecież nie może głosować w USA. Czekam na informację, o tym że Żulczyk własnym ciałem zatkał dziurę ze ściekami co leciały z oczyszczalni Czajka.

Serial ten idzie na poważnie i nikt nawet nie mrugnie. Ja zaś spotykam się z zarzutami, że umieszczane tu przeze mnie szydercze treści są może trochę, a może całkiem niestosowne, bo trzeba jednak jakąś powagę zachować. To właśnie jest pułapka. Jakiś obsraniec będzie co rano ogłaszał kogo popiera w wyborach prezydenckich w Ameryce, a ja nie mogę z nich poszydzić, albowiem trzeba serio odnosić się do poważnych problemów.

W ten sposób podpisujemy zgodę na udział w wyścigu, w którym my mamy związane nogi i musimy biec, a cała reszta nawet nie bierze w tym realnie udziału tylko puszcza jakieś nagrania z joggingu uprawianego w butach kupionych w Lidlu. Potem zaś przychodzi tu jakaś łachudra i mówi – a bo pan jest zawistny.

To jest format. Dziwi mnie więc, że świadomi tego formatu autorzy z tak zwanej prawicy, myślą tylko o tym, by dopisać się do udziału w tej imprezie. Ludzie ci nie mogą – w mojej ocenie – traktować swojej publiczności serio. W grę wchodzą więc dwie opcje – albo są w zmowie z tamtymi, albo są tak głupi, że inwestowanie w nich czegokolwiek, od złamanego patyka poczynając, nie ma najmniejszego sensu. No, ale co kto woli i lubi.

 

Pisałem o tym wielokrotnie, ale widać za mało. Może więc przyda się jakieś powtórzenie. Nie można odnieść sukcesu w dyskusji z przeciwnikiem, który ma zagwarantowane zwycięstwo, opłaconą klakę i sformatowanego przeciwnika. Celem zaś całego przedsięwzięcia jest przyciągnięcie uwagi jak największej liczby osób i sprzedaż reklam, formatów publicystycznych i fabularnych. Wszystkie one są i będą wrogie Kościołowi, a ludzie, którzy z głupoty lub przez umiłowanie powagi i rzeczowych argumentów będą brali w tym udział, tylko się do demontażu Kościoła przyczynią. Na koniec zaś wyrażą zdziwienie, że znowu się, kurczę nie udało. Znowu nie trafiliśmy do młodzieży, która przecież jest nadzieją Rzeczpospolitej.

Powtórzę – nie ma innego sensu kreowania tak zwanych pisarzy niż walka z Kościołem Katolickim. Ludzie, którzy pisarzy udają są pułapkami na wchodzących w życie aspirujących młodzieńców i dziewczęta. To oni będą za 10 lat dyskutować o tym czy Twardoch jest lepszy od Mroza czy na odwrót, a jeśli tak to dlaczego. I to załatwia sprawę. Jeśli nie widzą tego ludzie za przytomnych się uważający, jeśli sądzą oni, że mogą konkurować i dyskutować z tamtymi, jak równy z równym, to niestety powinni się leczyć.

Codziennie można przeczytać, na małych paskach Onetu, umieszczanych przy informacjach nie mających z tym żadnego związku, że Szczepan Twardoch jest królem polskiej literatury. Wszyscy wiemy, że to szmaciarz. A jego promowanie służy wymienionym wyżej celom, a dodatkowo jeszcze dewastacji rynku. To jest gaz musztardowy sprzedawany w kubkach po lodach waniliowych. I na to wychodzą różni mędrcy i mówią – no wie pan, ale to taki miły chłopak. Jasne. A powinni wziąć niemiłego, żeby można było – atakując go – zarobić parę towarzyskich punktów i błysnąć sznytem i kulturą. O to właśnie chodzi, prawda?

Do tego dochodzą jeszcze pieniądze, z którymi pisarze, szczególnie lewicowi lubią się obnosić. Końcowy argument w dyskusji w kręgach postępowych jest zawsze ten sam – ile masz. I to wielu osobom szalenie imponuje, a przeciwnikom powinno, co dość oczywiste, wytrącić argumenty z ręki. Pieniądze bowiem są argumentem ostatecznym.

Goebbels powiedział kiedyś, że Polaków nie można do niczego zmuszać, ale wystarczy im trochę pochlebstw i zrobią wszystko co trzeba. I to się powtarza i w każdym pokoleniu. No i jeszcze będą się za wszelką cenę chcieli przypodobać swoim nowym panom. To jest wiecznie żywa cecha narodowego charakteru, którego wady tak kochają piętnować modni pisarze.

 

Tak, jak wczoraj napisałem – mamy do czynienia z bardzo nieuczciwą ofertą. Możemy się do niej odnieść na różne sposoby. Niekoniecznie z entuzjazmem. No, ale żeby to pojąć najpierw trzeba zrozumieć, że jest to oferta, że może się ona zmienić i że zmiana ta zależy także od nas. To jest najtrudniejsze, albowiem najważniejszymi jakościami, o które zbiega każdy konsument treści internetowych, literackich, publicystycznych są święty spokój i akceptacja towarzyska. I za to naród polski gotów jest ponosić wszelkie ofiary.

 

  34 komentarze do “Nie bierzmy udziału w tym wyścigu”

  1. W ramach testów wolnościowych Pejsbook wywalił Korwina ☺

  2. To przysługa, bo Korwin już ledwo ciągnął

  3. ” święty spokój i akceptacja towarzyska. I za to naród polski gotów jest ponosić wszelkie ofiary.” Nic dodać, nic ująć niestety. A formatowanie klasy światowej idzie innym jeszcze nurtem. Właśnie czytam równolegle Utopię Morusa i Wyspę Huxleya. Ciekawe porównanie.

  4. Nie czytałem ani jednego ani drugiego

  5. Morus i Erazm stworzyli umysłowe podglebie dzisiejszej Europy. Sądzę, że nie byli świadomi własnej roli, owszem byli ludźmi kościoła. Morus dał świadectwo, jak wiemy. Natomiast Huxley to brytyjski Twardoch, dużo bystrzejszy, ale to poważny kraj.

  6. za wszelką cenę przypodobać swoim nowym panom … peregrynacja niektórych wrocławian do siedziby partii cdu …

    i rocznica niepodległości tak jakoś podobna w swym przebiegu do tych rocznic z lat  do 2015 jak i do akcji /widelec/ też zorganizowanej przez wrocławianina

  7. Bo to Panie była kiedyś antyczna Grecja i republika rzymska gdzie ludzie sobie spokojnie żyli, filozofowali, politykowali. Potem chrześcijaństwo wszystko zniszczyło i do odkrycia Ameryki „nie było niczego”. Potem były „złote wieki” w Polsce i w Anglii za Elżbiety. Dalej Kościół się wtrącał, ale oświecenie zrobiło porządek. Następnie pojawił się przemysł w Anglii i Ameryce. Zaczęto pisać powieści, pojawiło się malarstwo (wcześniej były jakieś przebłyski we Włoszech, ale została z tego tylko Gioconda). Potem Niemcy znowu nam wprowadzili średniowiecze i były dwie wojny. No, a teraz to już Kościół razem z masonerią panie, wprowadzi nam NWO za pomocą szczepionek, GMO, G5, Co2, chemtrails itd. 
    Co ciekawe taka narracja obowiązuje wszystkich od TVN, GW do najbardziej prawicowych z prawicowych mediów. Ci pierwsi wykreślają tylko te fragmenty o masonach. Nie ma znaczenia czy to się sączy z ust wybitnych profesorów, pisarzy, zakonników czy scenarzystów Netflixa. Konsensus jest i nie ma bola by się przebić. Nawet oszołomy i skrajni prawicowcy muszą być koncesjonowani.
    Nie możemy tego wyleczyć. Możemy stosować tylko terapię objawową. Ja osobiście polecam „Komisarza Zdanowicza” i serię z „Nienackim”. Wchodzi lekko i przyjemnie, a kopie tak, że rano wstajemy jak nowo narodzeni 😉

  8. „Ja osobiście polecam „Komisarza Zdanowicza” i serię z „Nienackim”. Wchodzi lekko i przyjemnie, a kopie tak, że rano wstajemy jak nowo narodzeni ”

    Popieram, popieram.

  9. Europa wybrała Erasmusa, czyli irenizm -rezygnowanie z zasad w imię pokoju (oportunizm,kompromis, ekumenizm,tolerancja)

    Może ktoś młodzieży powie w czym uczestniczą.

  10. Gadał dziad do obrazu… Młodzież jest głucha jak pień i bardzo z tego powodu dumna i zadowolona a nic tak nie podnosi samooceny młodych jak fakt stania się europejsem.

  11. Morus i Erazm byli idealistami. Wierzyli w odnowę i w Henryka VIII.pomylili się. Ale Erazm nie poparł Lutra. Napisał przeciwko niemu traktat O wolnej woli. Został wykorzystany przez reformatów. Niemniej kontrreformacja też korzystała z jego pomysłów.

  12. Panie Macieju. Przepraszam że trochę  innej beczki. Pisze Pan, że Kościół w małych grupkach się nie ostanie.
    Ks. D. Oko uświadamia nas o lawendowej mafii w kościele. Informuje że w Watykanie jest już około 50% i jest to proces postępujący. Homomafia celuje w stanowiska najbardziej wpływowe.
    Jak Pan widzi możliwość oczyszczenia Kościoła z tej mafii by nie ulegał on większej degradacji.

  13. Młodzież jak to młodzież, potrafi wykręcić niezły numer. Słyszałam o takim przypadku. W szkołach jest mania robienia ankiet, prawdziwa plaga egipska. Pewna pani pedagog postanowiła dowiedzieć się jakie są doświadczenia seksualne młodych ludzi. Tego było już za dużo. Uczniowie doszli do wniosku, że włazi się z butami tam, gdzie się nie powinno, postanowili dać odpór. Opowiedzi były tak szydercze i kpiarskie, że pani pedagog ani się zająknęła na temat wyników i więcej już nie próbowała.

  14. Ojciec Zięba zabrał głos i moim zdaniem mówi ciekawe rzeczy. https://www.fronda.pl/a/o-maciej-zieba-jan-pawel-ii-byl-oklamywany-przez-lawendowa-mafie-ws-mccarrika,152863.html

    Najciekawsze treści w ostatnich akapitach.

  15. oportunizm, kompromis, ekumenizm,  tolerancja, czyli tematy zastępcze , ale  poszły tak daleko, że w efekcie dały podłoże do wybuchu tematów o wydźwięku prawie kabaretowym

    nie biały Bambo w Afryce mieszka

    zmiana nazwy przypraw i „sosów cygańskich”  na jakieś inne, jakie ?

    itd

    i ad absurdum –

  16. Rzeczywiście ad absurdum. Np. równościowa zamiana Cyganów na Romów musiała nieźle ich samych ubawić. Słowo Rom oznacza w ich języku „człowiek”, i używane jest dla odróżnienia od nie ludzi (podludzi), którymi są wszyscy inni.

  17. nie wiedziałam, że Rom to oznacza człowiek, ale skojarzyło mi się /paradoksalnie/  z Reymontem i jego chłopami – któryś z tych chłopów  opisanych przez pisarza, wygłosił taką sentencję, że – kobieta jest cieniem człowieka – ten człowiek to wyłącznie  mężczyzna no i jego  cień /kobieta/

    no takie sobie przypomnienie z lektury szkolnej

  18. czy ta nagonka nie zaczęła się z powodu aresztowania słynnego mecenasa  i biznesmena z Gdyni ?

  19. Państwowcy i dziennikarze czyli Przyjaźń i Kasa

  20. Dziwi tylko z jakich środowisk te głosy dochodzą. Tak szeroka koalicja ponad podziałami?

  21. Proszę zwrócić uwagę, na objawy schzofrenii obecne w przestrzeni publicznej. Zwolennicy wszelkich praw dla LGBT, szargający dobre imię Polski za brak przworządności w tej kwestii, najzajadlej atakują ujawnione przypadki homoseksualizmu w KK. Zwolennicy sodomii przeciw sodomii.

  22. Wydaje mi się, że ta odpowiedź to świetny tytuł książki. Chyba już był kiedyś podobny, ale to nic…

  23.  

    Obaj byli pragmatykami, tyko że jeden był oportunistą.Henryk VIII też nie poparł Lutra.

    Erazm nie został wykorzystany, on to sobie zracjonalizował.

    Dzisiaj nawet Papież jest przeciwko Morusowi.

  24. no to do tego samego koszyczka  –  pani pisarka, menedżerka z sopockiej zatoki sztuki, opisuje jak w ciągu  365 dni spędzonych aktywnie z jakimś męskim obiektem zakochuje się w nim a on w niej – no to powstaje pytanie czy te  pierwsze, bezpruderyjne, bilateralne aktywizacje bohaterów, te mające miejsce na początku książki  – to nie było nadużyciem godności ludzkiej, godności kobiecej,  to była akceptowana norma społeczna ?

    Raczej tak, musi być akceptowana, bo podobno książka jest bestsellerem,.

    w takim razie, o o co chodzi w postulatach protestujących kobiet, kiedy one ordynarnie wrzeszczą, używają wulgaryzmów i robią strajk blokując ulice, bo czują się nie szanowane, to jak ten szacunek wobec nich ma wyglądać.  Pogubiłam się.

  25. tak to równanie w dół to widać, słychać i czuć.

  26. Chciałbym wierzyć, że tak idzie zaradzić chwili, jeśli nie sila rozumu, to charakteru . Wówczas wystarczyłyby pewnie zabiegi zmierzające do odwrócenia tych sytuacji, których szczególnie się obawiamy, nie że względu na nasze ograniczenia, a raczej z powodu obiektywnych przesłanek. Takiego pragmatyzmu życzyłbym sobie jak najbardziej, za taki pragmatyzm , co do którego sumienie moje nie miałoby żadnych wątpliwości, życzyłbym sobie nawet umrzeć.

  27. One nie chcą szacunku, a władzy nad naszymi emocjami, a potem władzy prawdziwej. Niszczą sferę sacrum, uniważniają  wszelkie hierarchie i symbole istotne dla kultury. Gombrowicz powiedziały, że grubym paluchem tykają wyższe, by sprowadzić je do niższego i zniszczyć. To rewolucja nihilistyczna. Dotyczy to rzecz jasna jedynie chrześcijaństwa, inne wiary i kultury są nietykalne. Coryllus pisze, że wpisują się w narrację globalną, która służy kolonizacji polityczno – ideologicznej.

  28. Mamy teraz powtórkę tego samego, gdzie ludzie rezygnują z normalnego postępowania, które nie wymaga żadnego heroizmu -na rzecz utopi.  Twoje wątpliwości wyjaśnią Ci  np. w programie „Erazmus” – nie umieraj zracjonalizuj to sobie.

  29. Znam tego, który wymyślił tych Romów,ale to dłuższa opowieść.

    Teraz tego żałuje.

  30. Panie Gabrielu, pięknie pan uporządkował sprawy , dziękuję.

    Szanowni państwo, litości, nie piszcie o ” objawach schizofrenii obecnych w przestrzeni publicznej”. Schizofrenia to ciężka choroba psychiczna.

  31. Mnie nie chodzi o irenizm a o epikureizm, który schrystianizowany przez Erazma jednak się kościołowi przydał. A także o wolną wolę, która u Augustyna była jakby zbyt skrępowana predystynacją, a u Tomasza właśnie racjonalizmem. Jedno i drugie dało barok i Ignacego

  32. :/

    Jak slysze o schizofrenii i tym,  że ktoś ma oblakancze wymagania… Logos stalo się ciałem i zamieszkali między nami.

    Jeśli ktoś nie ma logiki,  to pracuje dla „tego drugiego”.

    Jeśli pracuje dla „tego drugiego” to nie interesuje go prawda i żadne dyskutowanie nie ma sensu.  Dyskusja z maniakiem tak czy tak musi zakończyć się ciosem w potylicę. Pytanie tylko,  czy jesteśmy gotowi walnać maniaka.

 Dodaj komentarz

(wymagane)

(wymagane)