Lip 282016
 

Pamiętam, że przed paru laty, na targach książki historycznej w Warszawie, jeśli idzie o segment dziecięcy była tylko jedna książka – przygody niedźwiedzia Wojtka. To znaczy było tych książek więcej, ale ich bohaterem zawsze był Wojtek. Nie widziałbym w tym nic złego, gdyby nie nędza tych produkcji. To było tak słabe, że nie sposób o tym w ogóle gadać. No, ale było patriotyczne i rzekomo zabawne, bo tu wojsko a tam Wojtek i on też walczy z Niemcami, prawie tak samo dzielnie jak Sat Okh. Rok czy półtora później, niedźwiedź Wojtek był już wszędzie, na okładkach zeszytów, na koszulkach, na gadżetach szkolnych i w innych dziwnych miejscach. I nie wiem doprawdy jak się to badziewie bilansowało producentom, ale kiedy moja koleżanka chciał kupić na tamtych targach coś dla dziecka, wyszło na to, że jest tylko ten Wojtek. Wzięła którąś z książek i ze wstydem schowała do torby. Ludzie brali to, bo nic innego nie było, a dzieci muszą mieć przecież jakąś rozrywkę, polskie zaś dzieci muszą mieć rozrywkę patriotyczną. Matki więc, żeby nie dręczyć swoich synów opisami i wizerunkami przedstawiającymi umieranie w męczarniach, kupowały tego niedźwiedzia, bo wydawał się być bezpieczny.

Otóż Wojtek wcale nie jest bezpieczny, a jego obecność w tysiącznych publikacjach na rynku świadczy o zidioceniu promotorów tego całego wsiowego patriotyzmu. Przede wszystkim Wojtek nikogo nie śmieszy, poza tym dzieci mając do dyspozycji gry komputerowe, nigdy po Wojtka w takiej formie, w jakiej on jest sprzedawany nie sięgną. No i jeszcze jedno – Wojtka jest niesłychanie łatwo wyłączyć, odwrócić mu motorek w tyłku, żeby grał do przeciwnej bramki, a wszystko to dzieje się na naszych oczach w sposób niezwykle dyskretny. Oto znajoma zabrała swoje dziecko do Teatru Dramatycznego na sztukę o niedźwiedziu Wojtku. Kupa śmiechu, jak się okazało. Żołnierze dowcipkują, w sensie dosłownym i metaforycznym, opowiadają o tym jak byli w burdelu, a Wojtek robi robi różne figle migle. Na koniec kilku facetów w samych gaciach, z owiniętymi wokół bioder ręcznikami wkracza na scenę i sobie w przytomności całej publiki te gacie zmienia. Dzieci są, o czym opowiadała znajoma, mocno tymi wypadkami poruszone. Ktoś oczywiście ma pewnie z tego ubaw, że tak się udało tego Wojtka-niedźwiedzia w pole wyprowadzić i trochę prawdziwego życia do tej historii wtłoczyć, no ale większość ludzi nadal myśli, że to jest pogodna historia dla dzieci o zwierzaku, co mieszkał między żołnierzami.

Wciągam niedźwiedzia Wojtka w naszą blogową aferę nie bez powodu, po pierwsze znakomicie uzupełnia się on z husarzem sprzedającym hot-dogi, po drugie stanowi już trwały element galerii nowych postaci godnych naśladowania, jest niemal jak Stanisław Staszic i Hugo Kołłontaj, których podwieszano pod stropem pracowni języka polskiego w każdej szkole średniej. Tyle, że o Wojtku i burdelu mówi się dziś otwarcie, w państwowym teatrze, a o wizytach Staszica tamże pisali tylko szpicle i to dość dyskretnie. Nikt nie podejmuje tematu życia prywatnego herojów oświecenia, za to każdy chętnie opowiada o deprawacji biednego niedźwiedzia co się zadał z żołnierzami, no i oczywiście o księżach.

No, ale wracajmy do Wojtka, cóż on winien, że go wzięli na sztandary? Nic właściwie, ale jego obecność w przestrzeni zwanej przez Sierakowskiego „dyskursem publicznym” jest faktem. Wojtek stoi na galerii obok Łupaszki, Inki, Nila, Pileckiego i całej reszty. Urozmaica ofertę po prostu. Przychodzi klient z dziewczyną do włoskiej restauracji i zamawia suszi, tradycyjne włoskie danie. Na co jego pani mówi – e tam, zjadłabym knedle. I tu pan kelner uśmiecha się diabolicznie, jak to Włosi i rzecze – po włosku oczywiście – jak raz, kurna, mamy knedle! Po czym pozostawiając na miejscu zaskoczoną i lekko zaróżowioną damę pędzi na zaplecze, gdzie kucharz już zdążył rozciąć nożem paczkę knedli z Biedronki.

Odwal się – zawoła ktoś – dzieci muszą mieć fun, to co, że ciągną Wojtka do burdelu! Niech sobie idzie! Niedźwiedź też musi mieć jakieś życie!

Okay, przyznam się, wcale nie chodziło mi o niedźwiedzia. Piszę to, by po raz kolejny, unaocznić wszystkim jak mało tak zwana prawica patriotyczna ma do zaproponowania. Musimy zdać sobie sprawę, że nawet jeśli nakręcimy filmy fabularne o wszystkich przemilczanych bohaterach, a o Pileckim to już nakręcono tyle, że w zasadzie nie wiadomo dlaczego w telewizji ciągle pokazują Szarika i Gustlika, nie będzie to miało żadnego znaczenia. Dlaczego, spyta ktoś, przecież to takie piękne, wzniosłe, smutne i godne najwyższych uwielbień? Otóż dlatego, że wszyscy nasi bohaterowie doby obecnej to ludzie wykorzystani i wrobieni, następnie zaś – po wykorzystaniu, zamordowani z zimą krwią, bo już nie byli potrzebni. I wiedzą o tym absolutnie wszyscy. Tylko niektórzy udają głupich. Ponieważ jednak nikt nie ma pomysłu na inną wizję Polski niż męczeńska, zakończona klęską, wszyscy robią dobre miny i uważają, że jest okay. I niech nikt nie myśli, że ja mam coś przeciwko pisaniu i opowiadaniu o bohaterach. Chciałbym jedynie, byśmy swobodnie mogli opowiadać także o innych bohaterach, w mojej ocenie znacznie bliższych naszym sercom i naszym planom. I tu się robi kłopot, o czym pisaliśmy tu wczoraj i przedwczoraj. Chodzi bowiem o to, by utrzymać monopol na patriotyzm i treści z nim związane w rękach pewnej grupy. To nic, że ta grupa ni cholery sobie z tym nie radzi i jedyne co może to produkować kolejne książeczki o bohaterskim Wojtku. Chodzi o to, żeby tego garnituru bohaterów nie poszerzać. Bo wtedy stanie się….co? No właśnie co się stanie jeśli zamiast o tragicznie zmarłych żołnierzach zaczniemy opowiadać o prosperujących ziemianach, dociekliwych i prawych księżach, a także o genialnych inżynierach? Może się okazać, że Targalski z Sakiewiczem, nie wspominając już o Wolskim zostaną sami z tym Wojtkiem, z tymi koszulkami, na których jest znak Polski walczącej, co to sobie na niego wykupili abonament, zostaną z tą nieszczęsną pamięcią o zamordowanych, którą chcieli sprzedawać w detalu, w miękkiej oprawie, bez zdjęć, na najgorszym papierze, w transakcjach wiązanych, razem z rogalikami i peklowanym boczkiem. I co wtedy?! Do tego nie można dopuścić, tak samo jak nie można dopuścić, by w telewizorze prawicowym pokazywał się ktoś inny niż Janecki, Ziemkiewicz, Warzecha i Gociek.

Okay, niech się pokazują. My tutaj robimy swoje. Tak jak już napisałem, mamy swoją galerię bohaterów, którzy dobrze rokują na przyszłość i wywołują pozytywne skojarzenia. Nie możemy wznowić co prawda książki Mieczysława Jałowieckiego, bo jego wnuk się do nas jeszcze nie zgłosił, ale za to wydaliśmy dwa tomy wspomnień Edwarda Woyniłłowicza – ziemianina, bankiera i człowieka sukcesu zniszczonego przez jak najbardziej patriotyczną władzę, która z jednej strony kradła, a z drugiej oczekiwała dobrych rad i pomocy od św. pamięci Sługi Bożego Edwarda. Wydaliśmy właśnie kolejną książkę księdza Mariana Tokarzewskiego, człowieka a tyle niewygodnego dla władz wszelakich, że w Grodzisku Mazowieckim, gdzie pełnił posługę kapłańską łatwiej doczekać się upamiętnienia miejscowego półświatka, w tak ramach tak zwanej „nocy muzeów” niż choćby krótkiej notki o Tokarzewskim w miejscowej prasie. Od wczoraj zaś nasz panteon uzupełniony jest o kolejną postać. Wydaliśmy wreszcie książkę inżyniera Tadeusza Sołtyka zatytułowaną „Budowa jachtów”. I tak mamy już w zasadzie komplet kierunków, którymi powinny podążać myśli młodych i starszych Polaków – ziemia, wiara, wiedza. No i talent do tego wszystkiego oczywiście, który trzeba rozwijać. Miłośnicy niedźwiedzia Wojtka niech nie płaczą, jest wystarczająco dużo miejsca i dla niego. Zróbcie tylko coś, żeby go z tej drogi do lupanaru zawrócić. I żeby idąc z powrotem na sake od tej włoskiej restauracji gdzie knedle podają nie zaszedł.

Zostawiam Wam kilka nagrań z Bytomia i zapraszam na stronę www.coryllus.pl, do sklepu FOTO MAG, do księgarni Przy Agorze i do księgarni Tarabuk, no i oczywiście do sklepu Bereźnicki przy ul. Przybyszewskiego 71 w Krakowie, gdzie można kupić komiksy Tomka.

wywiad z Ewa Staub

https://www.youtube.com/watch?v=bprGhm_N7MY

wywiad ze mną

https://www.youtube.com/watch?v=DKhmQtJrMQM

wywiad Michalkiewicz

https://www.youtube.com/watch?v=oIBZALUxTzI

wywiad Chodakiewicz

https://www.youtube.com/watch?v=-W-2BG6mdmE

 

Antykwariat

https://www.youtube.com/watch?v=eHvzZqxe3U0

  28 komentarzy do “Niedźwiedź Wojtek w burdelu frontowym”

  1. Każdy, czy to Wojtek czy to Bronek, kto się zadaje z WSI (wojskowe służby informacyjne) ulega deprawacji 😉

  2. https://www.youtube.com/watch?v=qtu2Jj4my7Q Cykl OHP – Odplamianie historii Polski

    Odcinek 4. OHP 04. Królestwo Polskie – niewykorzystana szansa?

  3. Ale bydlęta w tym Teatrze.

  4. W Krakowie Uniwersytet Rolniczy jest im. Hugona Kołłątaja. Dziś , wyedukowana przez G.B. i Gospodarza patrzę na to przytomnie…i dziękuję.

  5. Agencja 8k wprowadza na rynek nowy napój energetyczny pod nazwą Żołnierze Wyklęci. – Napój jest czymś w rodzaju performance biznesowego – takie połączenie biznesu z czymś kontrowersyjnym, co będzie oddziaływać na odbiorców, czymś z pogranicza sztuki nowoczesnej i sprzedaży produktu – wyjaśniają przedstawiciele producenta nowego energetyka.

    Napój Żołnierze Wyklęci ma konkurować na rynku z takimi energetykami, jak Albański Raj, Popek Energy Drink, HWDP, Tiger czy Black. Ma kosztować ok. 3 zł, sprzedawany będzie od sierpnia w sklepach tradycyjnych oraz mniejszych sieciach handlowych. Przedstawiciele firmy tłumaczą, że z racji na kontrowersje, jakie budzi, raczej nie planuje sprzedaży w dużych sieciach takich jak Żabka lub Biedronka.

    W odpowiedni na pytania portalu Wirtualnemedia.pl producent nowego napoju informuje, że nie przewiduje w najbliższym czasie jego kampanii reklamowej. Przedstawiciele firmy twierdzą, że już stał się rozpoznawalny i liczą, że po pojawieniu się na półkach z pewnością jeszcze więcej osób o nim wspomni w social media. Dodają, że przy takiej skali sprzedaży, jaką planują, nie ma większego sensu inwestować dużych pieniędzy w reklamę – kluczem i tak będzie tutaj bezpośrednia sprzedaż do sklepów. To jest niszowy brand bez dużych szans na opanowanie znacznego udziału w rynku, więc tak naprawdę wystarczą działania z zakresu PR i marketingu niekonwencjonalnego – to powinno w zupełności wystarczyć do osiągnięcia pożądanych targetów sprzedaży.

    Pytani o genezę nazwy energetyka „Żołnierze wyklęci”, 8k wyjaśnia, że uznano iż na rynku nie ma jeszcze żadnego napoju patriotycznego – a skoro tak, to dobrze byłoby go stworzyć. – Poza tym dla nas ten napój jest czymś w rodzaju performance biznesowego – takie połączenie biznesu z czymś kontrowersyjnym, co będzie oddziaływać na odbiorców, czymś z pogranicza sztuki nowoczesnej i sprzedaży produktu. Nie chcemy, żeby to zabrzmiało zbyt pompatycznie, ale tak właśnie jest, ponieważ w naszej agencji postawiliśmy na robienie rzeczy innych niż wszystkie, czego dowodami są chociażby nasze dotychczasowe działania – napisali przedstawiciele 8k w odpowiedzi na pytania portalu Wirtualnemedia.pl.

    Jako dowody wskazują, że w 2013 roku uruchomili system płatności PayWhatYouWant, rok później wprowadzili na rynek napój Super Ruchacz i zorganizowali akcję społeczną Plac Zbawiciela.

    Przedstawiciele 8k mają nadzieję, że „społeczeństwo nie będzie aż tak mocno ortodoksyjne, aby linczować ich za jakiś napój, który nikogo nie obraża i którego przecież nie ma obowiązku kupować”. Uważają też, że świadomy konsument głosuje portfelem i tak powinno zostać.

    http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/zolnierze-wykleci-nowy-energetyk-od-producenta-super-ruchacza-performance-biznesowy

    Autor: bg

    Wiecej informacji: 8k, napój energetyczny, Żołnierze Wyklęci

  6. Bardzo ciekawie ujęta jest postać Wojtka w komiksach o Janie Hardym, które są w ofercie tutejszej księgarni.

  7. Ciekawym wiecej o tych ludziach od napoju. Moze Pink Pantera cos wyniucha w kolejnym wpisie

  8. Pierwszy misia Wojtka adaptował nad Wisłę nie kto inny a sam Janusz Przymanowski w dziele pt. „Kanonier Wojciech”. O ks. Tokarzewskim wspomina w swoich Pamiętnikach biskup kamieniecki Piotr Mańkowski. M.in. pisze o tym, że nie kto inny a abp Szeptycki po zetknięciu się z ks. Tokarzewskim w Rosji podczas I w.ś. zaproponował mu sakrę biskupią ale w obrządku greko-katolickim. Ks. Tokarzewski z oferty nie skorzystał. To jest chyba ta sprawa, o której ks. Tokarzewski przy okazji opisu spotkania z abp Szeptyckim wspomina oględnie, że za wcześnie o tym pisać. Zresztą, ks. Tokarzewski był ponoć „konkurentem” jeszcze wtedy ks. Mańkowskiego do sakry kamienieckiej…

  9. Właściwie to dlaczego oni nie mają jakiś kłopotów? Mam na myśli kłopoty osobiste, a nie z góry przegrane sprawy sądowe i wieczne skamłanie, że to nas boli.

    Pomysłów nie będę na forum poddawać, ważne żeby nie dać się złapać.

  10. Książkę dla dzieci o misiu Wojtku kupiłam w prezencie. Zawsze teraz czytam książki, które daję dzieciom, żeby jakiegoś dranstwa nie przekazać. Niby ładna, ale taka infantylna, że szok, a już zamiana ulubionego napitku Wojtka, z piwa, na sok malinowy, była kompletną głupotą, a do tego kłamstwem. Z mieszanymi uczuciami, ale dałam ją siostrzencowi. Chociaż wydaje mi się, że był już na nią za stary. Miał 8 lat.

  11. Teatralne gender, dla małych widzów, że burdel to teatralna norma, a dla babć towarzyszących wnukom to taka rubaszność, że niby podniecające??
    Badziewie w stylu teutońskim, wśród tamtejszych widzów, to pojawienie się na scenie młodych mężczyzn zawiniętych w ręczniki to wzbudzi aplauz, jeszcze w tle zamtuz. Oho ho jakie to śmieszne. Doradzam tym aktorom gościnne występy w Niemczech , takie wakacyjne tourne, będzie się działo….

    W teatrach taka moda na gender i lewicowość, że nawet sztuka „Pinokio” zaczyna się od śpiewania „bandera rossa, bandera rossa….” (Teatr Polski)
    A taki reżyser teatralny – Mieszkowski, – co już nawet i ręcznikiem nie chciał aktorów zakrywać to jaki czuł się skrzywdzony. Jak łkał nad stanem sztuki teatralnej, bo społeczeństwo takie zaściankowe. Jazda do rubasznej społeczności niemieckiej , tylko żeby uważać na ulicach bo można oberwać maczetą ….. . Ci od maczet mogą nie zrozumieć postępu.
    ,

  12. Tez rada bym wiedziec skad ta… prowokacyjna, sqrwysynska, bezczelna i zuchwala…
    i bezkarna odwaga ???

  13. Mieszkowski nie jest reżyserem. Pasjonat teatru – to z pewnością. Samozwańczy krytyk teatralny i dyrektor teatru. Mimo kuriozalnych metod działania i absurdalnych pomysłów ekonomicznych teatr zarządzany przez niego cieszył się uznaniem w pewnych środowiskach.
    Totalny amator polityczny z parciem na karierę i szkło. Absolutny przerost formy nad treścią. Rozpakowujesz pudełko, a w środku stęchły, postkomunistyczny zaduch.

  14. Dobre pani Nebrasko, nawet bardzo dobre… na wystepy do sasiadow za Odre… tam ich
    zrozumieja… tylko dzisiaj to wielce ryzykowne, a le generalnie to… won z taka sztuka
    do niemieckich sasiadow albo jeszcze dalej za zachod!

  15. Czyli… mniej niz zero… zupelnie jak Wolski „morda w kubel” Marcin!

    Parcie na szklo… na etat… na koryto !

    … Ssssakiewiczowy..

  16. A po co niuchac ?
    To, że tak skończy ten hurrapatriotyzm wyklety było wiadome od poczatku….w napoju energetycznym i na pościeli. Gdzieś była fotka „elementu” z tatuażami, na jednej nodze che Guevara a na drugiej kotwica..

  17. czyta się tylko tytuły
    na resztę czasu szkoda

  18. Ma pan racje, ze ten „hurrapatriotyzm wyklety” skonczy w lozku… jak wiekszosc
    gwiazd tej presstytuckiej merdjalni Ssssakiewicza !

  19. A AGH im.Stanisława Staszica.

  20. Proponuję ostatni rozdział – „Podsumowanie: krajobraz po lobbingowych bitwach……..”
    też przeraziłem się objętością.
    To nie jest Perejesławski (Jałowiecki) , ale dech zapiera

  21. chyba w każdym

  22. czy ktoś wrócił z wyprawy polowej 1671 ?

  23. Niesamowite… Zdaje się że papier toaletowy jest bardziej pożyteczny i zasłużony dla ludzkości jak napój „energetyczny”, a jednak nikt nie myśli o tym żeby go na biało czerwono malować i promować w ten sposób „patriotyzm” (trafiając autentycznie pod każdą strzechę z racji pierwszej potrzeby i taniochy)

  24. A od niedawna można się nawet „Misia Wojtka” napić… A oto reklama.
    https://www.youtube.com/watch?v=mVolr7RTPLg

    Piwo może i smaczne/wyjątkowe, ale mnie osobiście ogarnia jakiś niesmak choć to niby tylko o misia chodzi. Pozdrawiam gospodarza i życzę (również stałym bywalcom bloga) niezmordowanej cierpliwości w zwracaniu uwagi na pryncypia.

  25. Pojawia się już w pierwszym zeszycie.

  26. Jeżeli ktoś chciałby nakręcić porządny film, to moja porpozycja to chorąży AK nazwiskiem Boruc oraz
    jego historia.

  27. Jednak nie zgodzę się, trzeba zachować szacunek dla przeciwnika. Mieszkowski jest z pewnością ciekawym człowiekiem, szkoda, że ma takie poglądy.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.