Sie 122019
 

Nie wiem czy wszyscy pamiętają, ale wspominany tu niedawno Georeges Clemenceau napisał książkę pod tytułem „Piechotą od góry Synaj”. Książka ta była ilustrowana grafikami Toulouse- Lautreca. Jak się patrzy na te grafiki, na tę nędzę, powiedzmy sobie od razu, to człowiekowi ręce opadają. I jeszcze trzeba czytać w opracowaniach, że książkę Clemenceau zilustrował swoimi znakomitymi grafikami Toulouse-Lautrec. To jest nieprawda. Te grafiki są słabe. Na jednej z nich widzimy wspinającego się na szczyt żyda wiecznego tułacza, a zza szczytu góry wyłania się dlań już nadzieja. Jest to biały, polski orzeł w koronie. Taka obrazkowa publicystyka sprokurowana przez malarza na potrzeby propagandy syjonistów. Książka ta nie była chyba nigdy tłumaczona na polski i nikt jej nie wydawał od czasów przedwojennych. Jej istnienie mówi nam jednak wiele o wadze, jaką politycy decydujący o losach poszczególnych krajów Europy przywiązywali do kwestii syjonistycznych. Jak wiemy, nic nie dzieje się w polityce bez targów i negocjacji. Każdy zaś projekt wygląda inaczej jeśli patrzy się nań z innych politycznych pozycji. Mniej więcej wiemy czym była Polska dla Polaków. Świętowaliśmy w zeszłym roku odzyskanie niepodległości, a w przyszłym świętować będziemy rocznicę bitwy warszawskiej. Jak pamiętamy Polska, która odzyskała niepodległość w roku 1918 przetrwała jedynie niecałe dwadzieścia lat. Można podać wiele wyjaśnień dla tej katastrofy, ale czy ktoś się kiedyś zastanawiał czym była Polska międzywojenna dla syjonistów?

W związku z wczorajszym tekstem, który wywołał stosunkowo małe zainteresowanie jak na jego wagę, pojawiły się informacje o tym, że teść głównego bohatera – Gelb, żydowski producent i kupiec z Nowego Sącza, prowadził nieopodal tego miasta gospodarstwo rolne, gdzie szkolono przyszłych osadników mających gospodarować w Palestynie. No to teraz dwa krótkie i szybkie pytania – jaki był istotny sens reformy rolnej w obszarach o ograniczonym areale, na pogórzu na przykład? I drugie pytanie – ile jeszcze było takich gospodarstw? Czy są jakieś dane na ten temat? Jeśli bowiem gospodarstw takich było więcej, możemy kwestię niepodległości Polski ująć w taki oto sposób – niełatwe negocjacje trwające od czasów Szymona Montefiore, a dotyczące wypuszczenia, bądź wyrzucenia Żydów z Rosji i zainstalowania ich w Palestynie zyskały w roku 1918 nową płaszczyznę. W dosłownym i przenośnym sensie – Polska jest płaska jak placek, pofałdowana tylko na brzegach, też jak placek. Nadaje się do rozmaitych eksperymentów, ale także do politycznych negocjacji. Te zaś prowadzone są na różnych poziomach wtajemniczenia. Nie wszyscy ich uczestnicy wiedzą wszystko. Im zaś więcej uczestników, tym przymus rozwarstwienia dostępu do informacji większy. I teraz dwa nazwiska – Igor Newerly i Izydor Templer. Ludzie, którzy teoretycznie nie powinni przeżyć II wojny światowej, a jednak ją przeżyli. Jeden był sekretarzem Korczaka, który wiosną – konkretnie w marcu 1939 roku – wziął sobie 10 tygodniu urlopu, żeby opłynąć kajakiem graniczne rzeki Polski. Normalnie pan Igor zajmował się zwożeniem do korczakowego sierocińca biednych, żydowskich dzieci z kresów, które w tym sierocińcu przygotowywane były do nowego, lepszego życia w Palestynie. W tym czasie Gelb i jego zięć Izydor Templer szkolili rolników pod Nowym Sączem, rolników mających później uprawiać ziemię pod górą Synaj, którą tak pięknie zilustrował w książce Georgesa Clemenceau Henri Toulouse-Lautrec.

Z nierozpoznanych do końca przyczyn negocjacje dotyczące wyjazdu żydów z Polski do Palestyny załamały się w roku 1939. Być może na szali położyli coś towarzysze radzieccy, a być może bankierzy amerykańscy, a może pan Hitler znienacka podbił stawkę, bo poczuł się już naprawdę pewnie. Tego nie wiemy i nigdy się nie dowiemy. W każdym razie negocjacyjny eksperyment stworzony na użytek organizacji syjonistycznych, czyli niepodległa Polska zakończył swój żywot.

– Skoro można zrobić taką reformę rolną na pół gwizdka – powiedzieli towarzysze radzieccy – to można zrobić też inną, lepszą, taką na całego. Nie oznacza to, że zaniechano projektu o nazwie państwo żydowskie w Palestynie. O nie, on się rychtował dalej, tyle, że w innych już okolicznościach. Poirytowany biernością oraz milczeniem w sprawie pieniędzy za osadników żydowskich znajdujących się na zajętych przez armię niemiecką terenach, pan Hitler wpadł w końcu we wściekłość i zaczął tych ludzi likwidować. No, ale jak pamiętamy, dostęp do informacji był rozwarstwiony, a więc nieszczęście spadło tylko na tych, którzy byli słabiej poinformowani – taka hipoteza – na przykład na Herminę, żonę Izydora Tempelra. On sam zaś przeżył i przez całą wojnę poruszał się swobodnie po wszystkich strefach okupacyjnych. A w Warszawie, o czym możemy przeczytać w skreślonych ręką Arnolda Mostowicza, wspomnieniach generała Rybaka, prowadził wraz z owym generałem Rybakiem sklepy komisowe. Ho, ho, tak, tak…okupacja, łapanki, terror, strzały znikąd, a dwaj byli oficerowie krakowskiej H-K Stelle prowadzą w stolicy nieistniejącego państwa komisowe sklepy. Ciekawe z czym? Zgaduję, że z tekstyliami. Skąd pozyskiwanymi? Kiedy, z przyczyn nieznanych, komisy te zostały zamknięte, generał Rybak wraz z żoną zajął się sprzedażą ciast do restauracji Ateneum. Tak właśnie, sprzedażą ciast. Nie wiem, kto te ciasta przygotowywał, ale mniemam, że nie generałowa. W tej restauracji Ateneum brylował inny generał – Tadeusz Pełczyński, przedwojenny szef II oddziały, który – jak pisze Mostowicz przedrzeźniając Rybaka – szastał w tym Ateneum pieniędzmi. Był na dodatek – o czym wszyscy wiedzieli – szefem sztabu Bora-Komorowskiego.

Próbowałem się zorientować, czy gen. Pełczyński miał coś wspólnego ze Zbigniewem Pełczyńskim, ale nic nie znalazłem. Pisze nam Mostowicz naśladując Rybaka, że pewnego dnia Templer alias Temler (bo pod takim nazwiskiem występuje on we wspomnieniach), zaprosił generała do majątku swoich szwagrów Taubów. Majątek położony był pod Warszawą. Generał uciekł stamtąd, bo dowiedział się, że gościem na śniadaniu będzie miejscowy Landrat. Na szybko, bo nie mam dziś za dużo czasu znalazłem w wiki jednego człowieka o nazwisku Taube

https://pl.wikipedia.org/wiki/Tad_Taube

Zostawmy na chwilę Templera i przypomnijmy co robi w tym samym czasie Igor Newerly. Otóż pan ten, jak pamiętamy od 17 roku życia pozbawiony nogi, przewożony jest z jednego konclagru do drugiego. W czasie tych wycieczek nic złego mu się nie przytrafia, a przecież powinno, według standardowych wyobrażeń o sytuacji w obozach koncentracyjnych. Facet bez nogi nie mógł ani pracować ciężko, ani biegać szybko na polecenie esesmana, mógł tylko wykonywać lekkie prace przeznaczone dla więźniów o specjalnym statusie.

W skreślonych ręką Mostowicza wspomnieniach napisane jest, że wszystkie propozycje jakie gen. Rybak otrzymywał w czasie wojny przechodziły przez Temlera alias Templera. Pewnego dnia Templer, którego Rybak nazywa swoim byłym adiutantem, zaprosił go na śniadanie do niejakiego Glińskiego, dyrektora Kas Stefczyka. I tam, inaczej niż to jest w zeznaniach składanych w prokuraturze, Rybak dostał propozycję objęcia stanowiska pełnomocnika gen. Andersa na kraj. Propozycję tę, podobnie jak wszystkie inne, odrzucił. Jasne było bowiem, że ktoś o jego statusie, stałby się od razu bezwolną kukłą w rękach Niemców. Nie można oczywiście wykluczyć, że inni generałowie nie byli takimi bezwolnymi kukłami. Trzeba jednak zawsze przy tym pamiętać, jaki był istotny status trenów uznanych za polskie po roku 1918. Był to syjonistyczny eksperyment przed wyruszeniem do Palestyny, a także miejsce gdzie toczyły się, na kilku poziomach negocjacje ze wszystkimi potęgami świata tego, które w projekcie „Izrael” chciały mieć swój udział. Izydor Templer z ramienia organizacji syjonistycznych pilnuje spraw w Polsce i uważa pilnie, by nie potoczyły się one w jakąś nieprzewidzianą stronę. Ktoś powie, że właśnie się potoczyły – spalono getto, a potem całą Warszawę. Nie wiemy, czy tego właśnie nie zakładał plan, jaki wymyślono w wielkich stolicach, w końcu do Warszawy przyjechał Rettinger i namawiał wszystkich gorąco do tego, by wysadzili się w powietrze. Gdyby zniszczenia były mniejsze, jeszcze jakaś większa grupa żydów wpadła by na pomysł, że może lepiej zostać. I co wtedy?

Trzeba było pozamykać wszystkie sprawy i przekazać teren byłego syjonistycznego eksperymentu towarzyszom radzieckim, którzy przecież liczyli na to, że projekt „Izrael” będzie się rozwijał pod ich auspicjami. Zostali oszukani. Izydor Templer, który zamykał do końca lat pięćdziesiątych wszystkie sprawy byłego terytorium eksperymentalnego, próbował namawiać kogo się dało, żeby wyjeżdżał wraz z nim do Palestyny. Niewielu skorzystało. On sam w końcu wyruszył i, jak chcą mędrcy z Muzeum Wojska Polskiego, został w Izraelu generałem. Kim został tam naprawdę, tego nie wiemy.

Pozostaje jeszcze kwestia tak zwanego polskiego podziemia. Organizacji, która miała detonować, nie patrząc na koszta własne, ładunki wybuchowe w różnych miejscach byłego terytorium Polski, co miało – w założeniu – skłonić Niemców do różnych ustępstw w negocjacjach, ustępstw, których charakteru nieznany. Nie skłoniło ich do niczego. Podkreślmy – według zapisków gen. Rybaka skreślonych ręką Arnolda Mostowicza, a także według zeznań tegoż generała, wszystkie składane mu propozycje objęcia stanowisk dowódczych, bądź pełnomocnictw osób przebywających za granicą, przechodziły przez Izydora Templera. Izydor znał też szefa kas Stefczyka Glińskiego, a pewnie był też znajomym generała Tadeusza Pełczyńskiego. To jest schemat operacyjny bliski tradycji brytyjskiej – nad głowami przewalają się moce niespotykane, walczą tytani, a przy guziku z zasilaniem siedzi rudy i piegowaty jegomość z nożem w zębach i wszystkimi możliwymi pełnomocnictwami za pazuchą. W zależności od okoliczności włącza on, albo wyłącza guzik, na który nikt z wielkich strategów i politycznych statystów nie zwraca uwagi.

Ciekawe jakie plany wobec terytorium eksperymentalnego realizowane są dzisiaj. Mam nadzieję, że wszyscy rozumieją iż nie chodzi o ustawę 447, bo gdyby o nią chodziło, nikt z nas nie usłyszałby o tym ani słowa, tak jak do wczoraj nikt z czytających wspomnienia gen. Rybaka nie zwrócił uwago na nazwisko Temler i nie skojarzył go z nazwiskiem Templer, wszyscy bowiem ekscytowali się nazwiskiem Piłsudski i kryptonimem Stefan-2.

Zapraszam do księgarni www.basnjakniedzwiedz.pl do sklepu FOTO MAG, który przez dwa tygodnie będzie nieczynny, a także do księgarni Przy Agorze

Zapraszam także na portal www.prawygornyrog.pl

  22 komentarze do “Niepodległa Polska, jako konieczny etap na drodze do powstania niepodległego państwa Izrael”

  1. Wczorajszy felieton potwierdzil skrywane dotad przypuszczenia, ze Powstanie Warszawskie nie jest tym, za co sie je powszechnie uznaje i co sie wszystkim wydaje, podobnie, jak ryzykowna i odradzana przez przyjaciol podroz na Bliski Wschod generala Sikorskiego i jego bohaterski lot nad Gibraltarem. Potrzebna jest takze podobna analiza, kto jest kim w polityce, aktualnie przed wyborami. Obydwa smakowite kaski publicystyczne powinny zostac wyemitowane w audycji „Lato z radiem” w porze masowego prazenia sie na sloncu, jako sensacja a’la Boguslaw Woloszanski. Byloby to zagranie tak bezczelne i brawurowe, ze cenzura musialaby udac, ze nic do ich uszu nie dotarlo, a ludzie przed wyborami i tak sobie przypomna.

  2. Mamy powtorke z rozrywki: rzady po 1989 roku nie przedstawily zadnej oferty dla Polakow (moze poza programem 500+), bo wszystkie powazne oferty okresu transformacji byly kierowane do obcokrajowcow. Polacy mieli przez ostatnie lata jedna, stale aktualna oferte: jak sie komus nie podoba, to moze spakowac walizki i wyp***, przepraszam – wyjechac za granice. Podobno jest to tez jedna z tych najwiekszych „wartosci europejskich”, ktora ma zreszta silne poparcie w spoleczenstwie. Startujace w wyborach partie demokratyczne przescigaja sie w formulowaniu roznych „pomyslow na Polske” tyle, ze zaden z tych pomyslow nie interesuje i nie dotyczy Polakow.

  3. A moze cos ku pokrzepieniu serc. Dzisaj to juz knock out.

  4. O, ja ciekrece, Panie Gabrielu…

    … to jest  naprawde  SZOK   !!!…  zwlaszcza teraz przed  wyborami   !!!    !!!    !!!

  5. Z innej beczki. Panie Gabrielu II część „Socjalizm i Śmierć” świetna!

  6. Taka sytuacja mi się skojarzyła z dawnych lat.

    Kolega widział w warszawskim zatłoczonym autobusie następującą scenkę: na przystanku do przepełnionego autobusu próbuje się wcisnąć jakaś kobiecina, napiera, szturcha tłum przed sobą, prosi – przesuńcie się trochę. Przy słupku przy wejściu stoi elegancki gość, w jesioneczce, z aktówką pod pachą i lekko nadętym spojrzeniem. Nie reaguje na zamieszanie pod nim, jest ponad tłumem, bałaganem, zachowuje godność i niemalże dżentelmeńską klasę pucułowatego brunecika. Nagle wzrok mu się ożywia, patrzy w dół na pchającą się kobieciną i strzela przez zęby: Wypier……j.

    W pewnym sensie taki komunikat dla Polaków miały niestety postokrągłostołowe ekipy.

    Po wstępnym „Bogaćcie się! Bierzcie sprawy w swoje ręce!” , sprężyna zaczęła się odwijać, by od 1993 roku przywracać w tempie niepowstrzymanym wszelkie możliwe komplikacje administracyjne, regulacje, licencje, akcyzy, aprobaty, atesty i inne hamujące impet gospodarczy przepisy. Itd….

  7. Polacy jak zwykle zdziwieni. A kto na Bożym świecie chciałby nam bezinteresownie „zrobić” kraj po 1918. Po wizycie na Węgrzech okazało się, ze wiedza nabyta w Klinice Języka o historii Węgier imponuje tubylcom i skłania do wymiany informacji. Milo patrzeć na rozdziawione gęby gdy obcy orientuje się w ich historii. Miał Pan racje Gabrielu – Trianon 1920 roku – to dla nich wydarzenie najważniejsze i  powszechnie obecne w świadomości jako największa tragedia w historii Węgier – może turecka masakra sprzed lat jest zbyt odległa w czasie. Za socjalizmu zakazano o tym rozmawiać uprawiając politykę wstydu – poszliście z Hitlerem zasługujecie na kare. Włosi tez poszli zauważa Węgier a nie stracili 2/3 terytorium.  Podobno w Polsce antysemityzm – zapraszam na Węgry tam nikt się nie krepuje mówić dosadnie i otwarcie co myśli 🙂 Zdziwiła mnie tez duża świadomość o historii własnego kraju – albo miałem szczęście spotkać ogarniętych ludzi albo zazdroszczę im średniej – u nas z wiedzą o prawdziwej twarzy syjonistycznego socjalizmu słabiutko. Jak widać nie problem zrobić kraj na swoja modle – kilka zawłaszczonych symboli, trochę fałszywej historii, dzieci z  karabinami upojone propaganda patriotyczna bohaterami wypełniajcymi cmentarze, pasożytnicza elita do pilnowania kieratu i dokręcenia propagandowej śruby po zaprowadzeniu nowego porządku  tak by 2-3 nowe pokolenia nie zrozumiały już nic z tego jak żyli dziadowie a margines znających prawdę uznały za wariatów od teorii spiskowych. Potem tylko regularne loty do centrali agentów po wytyczne i proszę – działa jak naoliwiona maszyna – czy to doktryna na setki lat ? Zycie człowieka krótkie skoro przyjmują się remake gier/filmów z lat 90 w nowej atrakcyjnej grafice adresowane do nowego pokolenia – dlaczego ma się nie spodobać znów zabijanie się nawzajem 😀 Wszystko w rekach centrali.

  8. Z całą pewnością nie jest tym czym się wydaje

  9. Idź do matki kurki, on pokrzepia serca, ja się tym nie zajmuję od dawna

  10. Francuzi też poszli z Hitlerem i co? Stało im się coś?

  11. Wspominane było, ze Francuzi wystawili rachunek za transporty kolejowe 🙂 tyle im się stało. Na Węgrzech to pójście z Hitlerem było główną osią polityki wstydu aplikowanej Węgrom. Przez lata społeczny temat tabu wykluczony z sensownej dyskusji w tzw sferze publicznej.

  12. W książce „200 lat razem” Sołżenicyn pisze, że pierwsze protesty przeciwko łamaniu praw człowieka w Związku Radzieckim, jakie państwa zachodnie w ogóle wystosowały (chyba dopiero w latach siedemdziesiątych) dotyczyły faktu, że Żydzi z ZSRR nie mogli swobodnie emigrować do Izraela.

  13. Wielkie odkrycia, wczoraj i dziś. Dzięki!

    Ciekawe, czy wyjście armii gen. Andersa ze Związku Radzieckiego nie miało na celu jakiejś osłony militarnej dla przyszłego państwa Izrael w Ziemi Świętej?

  14. Dla mnie…

    … dzisiaj jest oczywiste, ze wlasnie taka role mialo.  Zawsze, przez tyle lat sie zastanawialam – po jaka cholere on poszedl z armia  na te Palestyne… to tak, jak „wstapil do piekiel – po drodze mu bylo – a dzis juz wiadomo  !!!

    Tak samo jak z tym Gromem do oslony „mostu”… to sie w glowie nie miesci jak oni traktowali caly polski narod  –  wylacznie jako  MIESO  ARMATNIE  dla swoich szemranych interesow… a dzis te LOBUZY  sa „gotowe” aby narod umieral za IRAN…

    … no,  chucpa nad chucpami… po prostu w glowie sie nie miesci  !!!

  15. Gdzies czytalem ,ze z Armii Andersa zdezerterowalo okolo 5k bojownikow o wolnosc Palestyny,jesli to prawda to wyjscie tej armii mialo to na celu?Chyba dwojka przedwojena tez szkolila bojownikow,szkoda,ze nie pamietam zrodla.

  16. b. ambasador Krzysztof Baliński na YT opowiada, że w Magdalence było ustalone (zawiadywał tym Geremek), że do MSZ wracają ci co pracowali w tej instytucji w latach 50-tych, no jednym słowem nad głowami przewalają się moce niespotykane, walczą tytani ….a wg słów ambasadora …. liczna rodzina Bieruta wraca do pracy w MSZ czyli tam gdzie lubi.

  17. Kiedyś przeglądając w wiki biografię marszałka Mongomerego natknąłem się na tę infoację : https://pl.wikipedia.org/wiki/Arabskie_powstanie_w_Palestynie_(1936%E2%80%931939).

    Ciekawe czy Polscy oficerowie informujący o niemieckich prześladowaniach mieli pojęci o wyczynach swoich sojuszników.

 Dodaj komentarz

(wymagane)

(wymagane)