Wrz 262017
 

Dziś będzie trochę herezji prawdziwych, nie jakiegoś tam dziamdziania. Oto, czego domyślamy się zapewne, ale stwierdzić tego z powodu różnych obaw nie możemy niepodległość naszego kraju jest funkcją koniunktur na dużych, zachodnich rynkach. Można także powiedzieć, że Polska jest naturalnym zasobem tych rynków, nie może być jedna przez nie wchłonięta, bo nie o to chodzi. Polityka prowadzona wobec Polski musi być więc z konieczności polityką budowania pokrętnych złudzeń, z których na jaw wychodzą tylko te najbardziej makabryczne. Mam tu na myśli różne prowokacje kończące się powstaniami i aranżowane w naszej części świata wojny. Cała reszta prawdziwej polityki wobec Polski i Polaków jest ukryta, także przed oczami naszych polityków. Ukrywa się ją w sejfie, który stoi w dużym banku, politykom polskim zaś wydaje się, że ona jest schowana w szufladzie kancelaryjnej jakiegoś wielkiego i poważnego ministerstwa.

Zacznijmy od tyłu czyli od Polski w granicach dzisiejszych. Ona, o czym każdy pamięta jest bardzo zbliżona kształtem do Polski wczesnopiastowskiej, ta zaś była poddawana ciągłym naciskom ze strony cesarstwa, które próbowało podporządkować sobie miejscowy rynek i miejscowego księcia. Mamy więc jedną opcję, która jest trwała i czynna do dziś – państwo i rynek podlegają innemu organizmowi politycznemu, który ma szerszą i bardziej dążącą ku uniwersalizmowi doktrynę. Póki ów organizm sam jest konglomeratem nic wielkiego się nie dzieje. Miejscowy książę i jego ludzie żyją sobie jakoś i prosperują. Kłopot zaczyna się wtedy kiedy ów bardziej uniwersalny organizm poddawany jest naciskom z zewnątrz i dąży do konsolidacji oraz unifikacji wewnętrznej. Wtedy usiłuje narzucić swoich ludzi naszemu księciu i to się nikomu nie podoba. To jest opisywane zwykle jako niebezpieczeństwo. Jeśli jest jednak jakieś niebezpieczeństwo, musi być także szansa. I ona zawsze się pojawia, albowiem taka jest polityka. Szansą jest zaistnienie na innych, głębokich, stabilnych rynkach, które mają do zaoferowania lokalnemu księciu rzecz dla niego najważniejszą – gotówkę. Zapamiętajmy to, bo przez czynniki obiektywne – to znaczy położenie geograficzne i kształt granic, gotówka w Polsce dzisiejszej i wczesnopiastowskiej jest towarem najważniejszym. Za co się ją dostaje? Za niewolników sprzedawanych na rynki południowe za pośrednictwem Wenecji. Dziś zaś gotówka otrzymywana jest za dostarczanie taniej siły roboczej na rynek brytyjski i inne rynki, zajmujące się eksploatacją niewolników. Ktoś powie, że to nieprawda, bo rząd nie dostaje gotówki za tych ludzi. To tylko tak wygląda na pierwszy rzut oka. Chodzi o to, że my sprzedajemy niewolników, jak tysiąc lat temu, a handel ten utrzymywany jest w jakim takim porządku przez miejscowe oligarchie. To są, nie bójmy się tego słowa, zwykłe chamy, które mają jedno marzenie – żeby było jak w Ameryce. Stąd najbardziej interesującym ich towarem jest gotówka. Ona nie ma żadnego znaczenia na rynkach prawdziwych, gdzie liczy się technologia, wizja, oszczędność, umiejętności i kredyt. Ona ma znaczenie tylko u nas, albowiem Polska w kształcie takim jak dziś i w epoce wczesnopiastowskiej to rynek wąskiej warstwy konsumentów, którzy kupują sobie spokój wyprzedając bliźnich gdzieś za granicę. No i koniecznie chcą być zaliczeni do lepszego towarzystwa. To z kolei powoduje, że cały sektor wymiany jest u nas fikcyjny. To jest stała geopolityczna i tego w obecnych okolicznościach nie zmienimy. Musiałaby się zmienić zasada funkcjonowania państwa, a na to nie ma szans. Nasz rząd, rząd, który wyzwolił nas opresji zintegrowania z cesarstwem, zajmuje się centralnym dystrybuowaniem gotówki dla biednych i pozwala by bogaci, po odprowadzeniu odpowiedniego haraczu do centralnej kasy mogli poudawać trochę Amerykanów. To jest sen o szczęściu anno domini 2017. Dlaczego mi to przeszkadza? Ponieważ formuła ta wyklucza samodzielność. Ośrodki decydujące o losie państwa są poza jego granicami, a politycy zarządzający tym państwem służą do obsługiwania tej krótkoterminowej inwestycji. Można oczywiście, rzec, że za tamtych było gorzej. Można, ale my tutaj nie dyskutujemy spraw na tym poziomie.

Jeśli przypomnimy sobie dzieje Polski wczesnopiastowskiej, tak podobne do dziejów Polski wczesnopisowskiej, to zauważymy, że tendencja zmieniła się gwałtownie i następca Mieszka I jak tylko trochę okrzepł zaraz zabrał się za budowanie federacji. Czy on to uczynił powodowany młodzieńczą brawurą albo pychą, jak piszą czasem historycy? Nie. On wykonywał zlecenia i propozycje ludzi, którzy chcieli przejąć, a jeśliby się to nie udało, znacznie ograniczyć wpływy i zasięg produkcji cesarstwa. Tego nie uda się nigdy zrobić bez zbudowania w środkowej Europie federacji państw skupionych wokół mocnej i obstawionej wyraźnymi znakami doktryny. Przekonał się o tym Mieszko II. Szczątki św. Wojciecha powędrowały gdzieś w świat, a państwo zostało zniszczone, a następnie podporządkowane cesarzowi. Szczątki świętego bowiem to za mało, potrzebne było jeszcze coś innego – silne organizacje mające oparcie w produkcji i nieruchomościach, do których, po zamknięciu bram, można się było dostać jedynie po długiej i mocno chybotliwej drabinie. Na to jednak trzeba było poczekać. Dziś, nie mogę się oprzeć temu wrażeniu, państwo nasze popełnia podobne błędy i w podobny sposób usiłuje wykorzystać znaki oraz doktrynę Kościoła. To nie może się zakończyć dobrze, choćby nie wiem jak dobrze wyglądało dzisiaj.

Mamy więc kolejną opcję, zanim jednak o niej opowiemy dokładniej, wymieńmy raz jeszcze poprzednie – państwo jako folwark knezia dawniej i państwo narodowe, zarządzane przez oligarchię ciemniaków goniących za gotówką i konsumpcją dzisiaj. Jeśli ktoś chce mi powiedzieć, że zbyt surowo traktuję stan współczesny, niech się lepiej opamięta. Tak wygląda jedna opcja niepodległości, która jest całkowicie podporządkowana koniunkturom na rynkach obcych, gdzie – co za zbieg okoliczności – tak wtedy jak i dzisiaj poszukuje się głównie taniej siły roboczej.

Teraz kolejna opcja – federacja montowana po dobroci lub na siłę, federacja, która tworzy się wokół rynku dóbr unikalnych i poszukiwanych, rynku, który nie da się przesunąć w żadną stronę, ale nadaje się do obrony. Federacja środkowo-europejska do stulecia XVIII tworzyła się wokół rynku czerwonego barwnika, czyli pokrywała się mniej więcej z zasięgiem występowania czerwca polskiego, takiej niedużej pluskwy. Ta pluskwa była więcej warta niż gotówka wydawana na amerykańskie urządzenia i lokalna oligarchia szybko się o tym przekonała. Jeśli ktoś nie rozumiał nowych czasów, ludzie księcia tłumaczyli mu to sposobami bezpośrednimi. Tamta federacja nie przetrwała jak pamiętamy, ale nasza historia bogata jest w doświadczenia federacyjne. Nikt jednak nie rozumie ich sensu istotnego. Zwykle ludzie gadają, że unia polsko-litewska to przykład tolerancji dla inności. To są brednie. Unia polsko-litewska to przykład zorganizowanej obrony rynku produktów niezbędnych do życie wielkich populacji. I dzięki temu, że można było ten rynek obronić wspólnymi siłami unia przetrwała. Na rynek czerwca nałożyły się inne rynki: zboża, wysokiej jakości wyrobów stalowych, drewna. Stworzył się cały system zależności, który co prawda polegał ciągle, w większości przypadków, na dystrybucji surowca, ale już nie ludzi. Ludzi z Polski wywożono, ale miało to charakter rabunkowy, a nie systemowy. Nie było elementem polityki gospodarczej państwa. Państwo zaczęło się chylić ku upadkowi nie w chwili kiedy szlachta rozpiła ze szczętem chłopów pańszczyźnianych, ale wtedy kiedy wyjęto jeden z elementów prosperity. W naszym przypadku był to rynek czerwonego barwnika. Po tym tragicznym momencie wszystko się posypało. Nasza federacja zaś przestała być atrakcyjna dla rynków głębokich. Te bowiem dały szansę władcom zarządzającym Moskwą i tu dochodzimy do opcji trzeciej – Polska jako część rynku moskiewskiego. My to znamy z książek, a także własnego doświadczenia. Rynki globalne już i głębokie dały szansę Moskwie, a ta po serii gwałtownych prowokacji dewastujących Polskę, uczyniła z niej obszar produkcji na swoje wewnętrzne potrzeby. Wynikało to, jak za wczesnych Piastów, wprost z położenia geograficznego. Moskwa produkowała w Polsce i sprzedawała u siebie, aż do chwili kiedy jej prosperity nie zaczęła kłóć w oczy graczy globalnych. Polacy w państwie moskiewskim nie byli lubiani, strzelano do nich, ale kiedy wszystko się uspokoiło jakoś prosperowali. Z tej prosperity wzięło się kolejne polityczne złudzenie jakiemu ludzie hołdują do dziś – że można spokojnie funkcjonować w jednym organizmie z Moskwą – wariant pierwszy; że można skutecznie pozbyć się Moskwy i uzyskać niepodległość zatrzymując całość produkcji we własnych rękach, czyli w rękach rodzimych gangów zwanych dawniej oligarchiami. Ten drugi wariant nazywamy odzyskaniem niepodległości w roku 1918, a ten pierwszy endecją. Nie można zrobić ani jednego ani drugiego, albowiem w każdym przypadku centrum decyzyjne pozostaje poza krajem. Raz jest ono w Moskwie, a raz gdzie indziej. Wariant moskiewski został twórczo rozwinięty po roku 1945, choć zaplanowano go jak sądzę wcześniej. Nie został wprowadzony w życie, po tradycja federacji i ludzie jej hołdujący byli w Polsce ciągle zbyt silni. No, ale w końcu go wprowadzono. W roku 1917 okazało się, że Moskwa jest konglomeratem, który w żaden sposób nie może się utrzymać. Nie z powodu biedy wśród ludu, ale z powodu konfliktów w rządzących nią oligarchiach. No i z powodu braku doktryny, bo osoba panującego to nie jest żadna doktryna, tylko pułapka. Ktoś, nie wiem kto, pomyślał, że dobrze będzie zdewastować Moskwę, a przy tym jeszcze pół Europy, urządzić na tym obszarze tanią produkcję i tanie szkolnictwo techniczne na wysokim poziomie i czerpać z tego zasobu ile wlezie. Było to twórcze rozwinięcie koncepcji wczesnopiastowskiej połączone z koncepcją podporządkowania Polski Moskwie. Tyle tylko, że Polacy nie mogli już prosperować, bo nie o to chodziło. Chodziło o to, żeby chodzili na siódmą do pracy. Z takich oto wzorów korzystają politycy dzisiaj odnosząc się do naszej przeszłości i gawędząc o niepodległości, którą świętować będziemy przez najbliższe lata. Wariant dla nas najważniejszy czyli federacja jest w tych rozważaniach pomijany całkowicie, albo silnie krytykowany z pozycji wprost zidiociałych. Coś się oczywiście bąka o tym Trójmorzu, ale przecież żaden z polityków ni cholery nie rozumie o co w tym chodzi. Cesarstwo zaś weszło właśnie w nowy etap swoich dziejów i zacznie odzyskiwać punkty oraz odrabiać straty. Do pomocy wzięło sobie tak zwanych ekstremistów, którymi będzie teraz straszyć sąsiadów. Nie wiem czy w innych krajach Europy środkowej potrzeba stworzenia federacji jest w ogóle rozumiana, ale jak zwykle liczę na Węgrów. To co wczoraj powiedział premier Czech powoduje, że zamykam uszy dla dalszych jego wywodów. Polscy politycy nie rozumieją niczego. Polscy publicyści nie rozumieją niczego i kwestie niepodległości omawiają poprzez projekty łuków triumfalnych stawianych w środku Wisły. Te idiotyzmu skończą się kolejnym najazdem Brzetysława, który zaciągnie sobie kredyt u nowego jakiegoś Fuggera. Albo zmieni się sposób opisu historii i sposób opisu polityki, albo będzie po nas. Dziękuję za uwagę.

Przypomnę jeszcze tylko, że od czwartku jestem w Gdyni na festiwalu filmów poświęconych żołnierzom wyklętym. Będę tam, przy placu Grunwaldzkim, przez trzy dni sprzedawał książki. Jestem trochę chory, więc jak nie rozgadam się przesadnie to sorry, musicie mi to wybaczyć…

Jak pewnie już wszyscy wiedzą okoliczności zmuszają mnie do ogłoszenia tutaj pokornej prośby o wsparcie tego bloga. Jeśli ktoś uzna, że moja ośmioletnia, jakże intensywna działalność, warta jest jakiegoś zaangażowania, ponad wpisanie komentarza pod tekstem, będę mu nieskończenie wdzięczny za pomoc.

Bank Polska Kasa Opieki S.A. O. w Grodzisku Mazowieckim, 

ul.Armii Krajowej 16 05-825 Grodzisk Mazowiecki

PL47 1240 6348 1111 0010 5853 0024

PKOPPLPWXXX

Podaję też konto na pay palu:

[email protected]

Teraz inne ogłoszenia.

Oto musimy stanąć w prawdzie i ponieść odpowiedzialność za nieprzemyślane decyzje jakie stały się moim udziałem w tym i pod koniec zeszłego roku. Po sześciu latach prowadzenia wydawnictwa wiem już mniej więcej w jakich cyklach koniunkturalnych się poruszamy. Oczywiście nie potrafię tego opisać, ale biorę rzecz na wyczucie. I to wyczucie mówi mi, że jeśli nie zaczniemy już teraz opróżniać magazynu z książek, które na pewno nie będą się dynamicznie sprzedawać, położymy się na pewno. Nic nas nie uratuje. Zanim przejdę do rzeczy, chciałem coś jeszcze zaznaczyć. To mianowicie, że od dziś nie słucham nikogo. Nie biorę pod uwagę żadnych opinii, rad, cudownych przepisów na biznes i zwiększenie sprzedaży, nie robię też nic, co nie jest bezpośrednio związane z moją pracą. Słucham tylko siebie. Howgh. Weźcie to pod uwagę. Teraz clou. Nie sprzedamy nakładu wspomnień księdza Wacława Blizińskiego. To jest dla mnie już dziś jasne. Zajmują one poważną powierzchnię w magazynie i ona musi się zwolnić. Nie sprzedamy tego, bez względu na deklaracje jakie padają na temat tej książki oraz jej autora. Nie sprzedamy jej nawet wtedy jeśli obniżę cenę bardzo drastycznie, bo doświadczenia z obniżaniem cen książek mamy już za sobą i one nas o mały włos nie doprowadziły do katastrofy. Pomysł jest więc taki – wszystko co uzyskamy ze sprzedaży wspomnień księdza Wacława Blizińskiego, pod odliczeniu podatków rzecz jasna, zostanie przekazane na remont kościoła i plebanii w Liskowie, gdzie proboszczem jest dziś nasz dobry znajomy ksiądz Andrzej Klimek. To nie jest ekstrawagancja tak wielka jak „dżdżownica jest to:”, ale uważam, że trzyma jakiś standard. Nie mogę inaczej. Tak więc jeśli ktoś chce pomóc w remoncie kościoła i plebanii w Liskowie, niech kupi jeden egzemplarz książki księdza Blizińskiego i komuś go podaruje.

Zapraszam na stronę www.basnjakniedzwiedz.pl Michał wrócił już z urlopu, więc FOTO MAG jest już czynny. Zapraszam także do Tarabuka, do księgarni Przy Agorze w Warszawie. Do antykwariatu Tradovium w Krakowie, do sklepu Gufuś w Bielsku Białej, do sklepu Hydro Gaz w Słupsku i do księgarni Konkret w Grodzisku Mazowieckim. Nasze książki są także dostępne w Prudniku w księgarni „Na zapleczu” przy ulicy Piastowskiej 33/2

  156 komentarzy do “Niepodległość jako funkcja dystrybucji”

  1. Zgoda ale mu już nie sprzedajemy niewolników, oddajemy ich za darmo: „Polacy muszą być tak biedni, by sami chcieli dobrowolnie jechać na roboty do Niemiec” mówił Hans Frank. Wczoraj potwierdzono JP Morgan wchodzi do Polski, mamy Amazon, inwazja szczepionkarzy trwa, jeszcze tylko wejdą koncerny spożywcze jak nowa ustawa o prawie wodnym dobije ostatnich rolników

  2. To jest szczegółowy kosztorys naszej niepodległości w ostatnich latach: http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=21038&Itemid=100

  3. Nie wiem jak to jest ale na naszym rynku ulokowaliśmy sobie 1,5 mln niewolników z Ukrainy tak chytrze, że, w przeciwieństwie do przemądrzałych europejczyków, dajemy im pracę i płacę a nie socjal. Jeśli widzę ogromne wyzwanie na dziś i jutro dla nas i naszej hierarchii, czyli Kościoła, to spolonizować ich (w sensie politycznym nie etnicznym) i ochrzcić, wciągnąć na łono naszego KK. Czyż nie jest to realne zadanie na dziś? I szansa?

    Myślę również, że w XVII w. nasza federacja padła ofiarą klasycznych działań wojennych – niszczenia zaplecza wroga. Byliśmy zasobem Niderlandów i chcąc z nimi wygrać Korona musiała ich odciąć od zaplecza i zasobów.

  4. Książę Mieszko kombinował „sam dla siebie” a więc w miarę możliwości „optymalizował zyski” dla tutejszych, chociaż był za słaby, aby wywalczyć więcej. Czyli „doktrynę miał”, ale nie był w stanie jej zrealizować wedle swoich potrzeb. Te tutaj dzisiejsze „liderzy polityki” to są figurynki wystrugane pośpiesznie w latach 1985-1988 przez „chłopaków ze WSI”, więc o jakiej „długofalowej doktrynie państwowej” można z nimi mówić. Wystarczyło rozpuścić prawo do „skorumpowania się tanio” w samorządach i wyłączyć ministerstwo finansów spod wszelkiej kontroli – i mamy tajemniczo nieusuwalny „system stref ekonomicznych”, plagę supermarketów czyli blaszaków wielkopowierzchniowych NIE płacących podatków już 27 lat , para-ubezpieczenia, piramidy finansowe na skalę przemysłową, prawa banków do bezpośredniej egzekucji długów bez wyroku sądowego w wysokości wielokrotnie przekraczającej wartość długu i bajecznie sprzedajną kastę sędziowsko-adwokacko-prokuratorską (czwarte pokolenie UB), całkowite zbocznikowanie środowisk inżynierskich i lobbingu resztek przemysłu , pozbawienie tysięcy pracowników stałej umowy o pracę i wywindować bezrobocie do 40%  – i – „witaj III RP”. Podejrzenie, że którykolwiek obecny polityk III RP jakiejkolwiek opcji ma jakąś „doktrynę państwową” może wynikać jedynie z nadużycia napojów wyskokowych.  Kolonie tak mają i naród podświadomie to rozumie, starając się przynajmniej uchronić dach nad głową i zapewnić strawę sobie i dzieciom, co nie zawsze się udaje.

  5. Myślę, że to jest bardzo optymistyczny szacunek.

  6. Jeśli ośrodek decyzyjny jest w sejfie dużego banku, a nie w ministerialnej szufladzie, to model działania jest dość jasny.

    W przypadku wielkich dłużników pozwala się im spłacać długi tak długo, że spłacający już widzi światełko w tunelu, a potem robi się masakryczne zamieszanie, żeby ostateczną spłatę uniemożliwić.

    Nie ważne, czy to kolej transsyberyjska, czy Rumunia za Causescu, czy nasze hipoteki i polski dług publiczny. Jak zaczniemy widzieć światełko w tunelu, to znaczy, że pędzi na nas rozpędzona lokomotywa…

  7. Jest jedna nowa zmienna w tej układance, której nie było wtedy. Ale to tylko kwestia nowego ośrodka decyzyjnego poza granicami. Na federację nikt nam nie pozwoli.

  8. A nie przypadkiem pierwsze wchodzą żołnierze (USArmy) później pilnują biznesu finansistów (Morgan)?

  9. Ukraińcy się sami spolonizują jeśli tylko dostaną szansę. Ich dzieci może nie, ale wnuki w większości będą Polakami. Jak patrzę po moich znajomych którzy zostali na emigracji w większości przypadków tak to właśnie wygląda…

  10. „Wody Polskie” czyli „Polska – wielki projekt”, czyli skutki praktyczne:

    https://www.o2.pl/hot/2622-urzednikow-dostanie-podwyzki-850-zl-miesiecznie-6170232268609153a

    Tak to się robi w Czikago. Czyli sokowirówka rodzima, dobrozmianowa. Ale te podwyżki to przecież nie jedyne skutki „Wód Polskich”. Gdy postanowiło, że utworzy Polskie Gospodarstwo Wodne „Wody Polskie”, natychmiast zaśmierdziało piekłem. Jaki szatan onemu to podpowiedział???!!! Kombinowanie przy wodzie /wielekroć o tym pisaliśmy na swoich blogach/ to zbrodnia w najczystszej postaci. Noga na gardle. „Swoja” noga na naszym gardle. /Węgry ogarnęły się, gdy musiały kupować własną wodę z Dunaju./ W moim 3mieście kombinowano podatek od… deszczówki. Pewnie wszystko przed nami. To są prawdziwe startupy i innowacyjność dobrej zmiany. Czyli jeszcze raz – sokowirówka. To jak mamy stworzyć/obronić jakiś  szersze idee, o których dzisiejsza notka Coryllusa?

  11. He, he – tak w nawiązaniu do mojego niedzielnego wpisu – jak już mamy zobaczyć pajęczynkę, to przynajmniej zapłaćmy z widoczek…czyli za deszczówkę.

  12. Mnie bardzo ciekawi fakt odrzucania takich informacji przez ludzi. Niezależnie od wykształcenia, pozycji, religii, nie biorą tego pod uwagę dłużej niż kilkanaście sekund po zakończeniu przekazywania takich informacji.

    Jak zrobić, by to się jednak zalęgło w mózgach?

  13. Odnośnie posągów i inżynierii społecznej w północnych USA:
    https://www.youtube.com/watch?v=zjtvyiXJh6M

  14. Nie wiem dlaczego sytuacja Czech i Węgier wygląda na trochę lepszą. Nie wiem czy rzeczywiście taka jest, czy tylko ich przywódcy mówią jakby bardziej swoim językiem. Nie ma też u nich tej irytującej mantry naszych polityków o odwiecznej przyjaźni polsko-unijno-amerykańskiej.

  15. Bo uwzględnia tylko UE. A naszych zaoceanicznych przyjaciół i ich totumfackich z Bliskiego Wschodu już nie. Swoją drogą ta przewaga firm holenderskich jest zastanawiająca. Czyżby nadal Bałtyk był matką wszelkiego handlu?

  16. A co powiedział premier Czech? Ostatnio słuchałem kawałka debaty Olszańskiego z cenionym chyba tutaj Żebrowskim o Retingerze. Matko miej nas w opiece…

  17. Mówił pewnie wiele rzeczy, ale Gospodarzowi chodziło chyba o tę wypowiedź:

    Premier Czech z niepokojem o wyborach w Niemczech. „Jutro celem będą Czesi i Polacy”
    Bohuslav Sobotka skomentował na Twitterze wyniki niedzielnych wyborów do Bundestagu. Szef czeskiego rządu pogratulował kanclerz Angeli Merkel wyraźnego zwycięstwa i zapowiedział budowę jeszcze silniejszych stosunków pomiędzy Czechami i Niemcami. Polityk wyraził również zaniepokojenie wynikiem wyborczym partii Alternatywa dla Niemiec.

    Czyli, żeby się nie cieszyć, że partia „antyuchodźcza” taki sukces odniosła, bo jutro mogą się przeciw nam i Czechom zwrócić. Tak to po czesku brzmi:

    Bohuslav Sobotka @SlavekSobotka
    Gratuluji kancléřce A.Merkelové k jasnému vítězství.Věřím,že brzy sestaví stabilní vládu.Bude to důležité pro Evropu i česko-německé vztahy.
    20:14 – 24.09.2017 „

  18. Według zgromadzonych tutaj Retinger, Mendelson i bracia Warner to Polacy z krwi i kości 🙂

  19. Ja już nawet ze swoimi „słusznymi” kolegami przestałem o tych sprawach rozmawiać, bo wolą czekać, aż Antoni „żelazny inkwizytor” Macierewicz dobierze się do wszystkich „złych”, a jak to się stanie to Jarosław Mądry proklamuje Intermarium, które zakulisowo wymanewruje Chiny, Rosję i USA, zdobywając ostatecznie globalną dominację. Cytując autora „ho ho ho”.

  20. No tak, ale mi chodziło o to, że narracja historyczna jest zabezpieczana, musi być właściwie, przez wrogich na zabój braci sjamskich.

  21. Hohoho. Tak właśnie będzie, jak nic. Opcja, że nowością będzie osadzenie niewolnika też pewnie do nich nie dotrze.

  22. Czyżby cesarstwo chcialo cos zmienic w polityce handlu niewolnikami? Jakiś deal wzamian za rezygnację z roszczeń o odszkodowania? Szybko się uwinęli. Rafał Woś ‚To nie jest kraj dla pracowników’ – książka promowana przez gazetę, wspierająca program PiS:

    http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,22405065,polacy-zarabiaja-za-malo-rafal-wos-pracodawcy-nie-rozumieja.html

  23. To ta zacniejsza część, reszta generalnie uważa, że wszystko jest „spoko” , „jakoś to będzie”, „coś się wymyśli” oraz „wiara w postęp”. Dobrze, że chociaż można pogadać o pogodzie.

  24. Bezpieczny temat rozmów to krytykowanie najazdu islamskiego na Europę. Ludzie o skrajnie różnych przynależnościach różnią się tu tylko ostrością proponowanych przeciwdziałań.

  25. To wyprzedawanie bliźnich to taki sport patriotyczny mający grubo ponad tysiąc lat, bo są podobno na to papiery handlowe już z 7-ego wieku (znajdujące się w Turcji, o czym wspomniał Krajski). Na marginesie ciekawe czy herby niosą o tym handlu  informacje?

  26. Bo i tak nie wiedzą co z tym uczynić. Czy raczej przeciw temu.

  27. http://www.libertas.pl/sacco_di_roma.html

    Zastanawiam się czy czyta gospodarza.

  28. Ja się martwię planowanym lotniskiem pod Grodziskiem, bo gdzie umieścisz swoich Chińczyków, którzy codziennie dostarczają takie świetne artykuły.

  29. nie ma na to szans, ludzie chcą ślepo wierzyć, że „wszystko będzie dobrze”, że kapitał nie ma narodowości, że wszyscy za darmo i chcą nam nieba przychylić bez naszego wysiłku i … wolność, równość i braterstwo i „nie przesadzaj, niemożliwe, żeby było tak jak mówisz”

  30. Pierwszy raz słyszę o tym czerwcu polskim, bardzo ciekawa informacja. Jeśli dobrze rozumiem to występował on tylko na obszarze ówczesnej Polski?  Pytam bo lubię czytać o Imperium Rzymskim i tam natrafiłem na informację że Rzymianie importowali czerwony barwnik z terenu dzisiejszej Hiszpanii czy ktoś się orientuje czy to jest ten sam cenny robal, czy może to coś innego a nie ma za wiele informacji o tym poz małą wzmianka.

  31. Według moich źródeł wszyscy czytają Coryllusa. Dlatego wszyscy wszystko wiedzą 😉

  32. Rolnik, który ma studnie i poi z niej np. bydło – ma sobie zamontować licznik wody i za nią płacić, wodę dawać regularnie do badania i doliczyć do ścieków. Gnojownik ma być wybetonowany i izolowany, droga do obory utwardzona, itp, itd – kolejne małe gospodarstwa padną, a dla nas zostaną tylko delikatesy w folii z rocznym terminem ważności.

  33. Pozwolę sobie na napisanie paru spostrzeżeń z mojego pigmejlandu z nadzieją , że mnie Gospodarz zaraz nie wywali na zbity mój czarny łeb. My pigmeje, było nie było, z polowaniami na ludzi i niewolnictwem w czystej formie mieliśmy i mamy można by rzec na co dzień do czynienia. Dzięki temu, że Dobry Mzimu, który mieszka z nami w dżungli, obdarzył nas niepozornym wzrostem nie byliśmy tak cenni dla łowców i handlarzy niewolników jak olbrzymy z innych plemion to pozostawiono nas do pewnego stopnia w spokoju. Pewne znaczenie miał też fakt posiadania przez nas pigmejów wyjątkowej umiejętności celnego strzelania zatrutymi strzałami. A że jesteśmy czarni jak heban nie jest łatwo nas w dżungli wypatrzyć. Jednak problemy piętrzą się i przed nami. Myślę, że najpoważniejszym jest bezczelny rabunek naszej dżungli i powoli my a także  nasz Dobry Mzimu nie mamy się gdzie skryć. Problem się potęguje, ponieważ kolejni czarownicy okazują się agentami handlarzy niewolników a na dodatek złego okazało się, że znaczna część populacji pigmejów już rodzi się niewolnikami i jest to po prostu przypadłość genetyczna. Nie wiem co to znaczy ale tak nam to wyjaśnił jeden uczony misjonarz. Czasami jest to też połączone z wodogłowiem, które trapi niemałą liczbę naszych współbraci i sióstr. Do tego dochodzi pewna znacząca grupa zwykłych s…synów i nasze położenie nie przedstawia się już dla nas korzystnie jak byśmy tego chcieli. Na razie studiujemy w szkołe przewodników ( też zwanymi nawigatorami) po dżungli i oglądamy tylko i wyłącznie „Dżunglę”. Martwi mnie przeczucie czy aby nasza plemienna umiejętność wyborowego strzelania z łuku ma jeszcze jakieś znaczenie.

  34. To jest zwykła bezczelność że strony państwa. Niech może sobie obejrzą mniejsze gospodarstwa rolne w Niemczech i Francji, nic tylko brud i syf że nie da się patrzeć i co?  Nic bo to,,cywilizowany zachód „. A polskim rolnikom daje się tak wysokie standardy że ich to dobije. Ale może tak ma być. A taka mała ciekawostka, u nas w mieście zamykają sklepy mięsne, nie powiem trochę się zdziwiłem bo przecież klientów cała masa, dopiero później właściciele wyjasnili że muszą zamknąć bo brak towaru, całe mięso z okolicy wykupują Iranczycy. A nam już wkrótce zostanie kupowanie,,mięsa” w Lidlu.

  35. Był artykuł w Szkole Nawigatorów (chyba też online), ale nie mogę znaleźć. Przy okazji natknęłam się na to: https://www.pb.pl/polska-robakiem-stala-834618

    Ściągali?

  36. Jeśli,  ktoś ma wątpliwości,  że powyższe to prawda, to ja potwierdzam. Właśnie tym m.in. skutkuje Prawo wodne, ustawa podpisana przez PADa 8 sierpnia.

    Nawóz naturalny jest niezbędny do odratowania wyjalowionej gleby. Zobowiazuje się rolników do kupienia i budowy, pewnie  na kredyt, wybetonowanych gnojownikow, żeby zrobić z tak zamkniętego gnoju bombę ekologiczną,  natomiast nawóz rozrzucony i podorany, użyznia ziemię że potem wszystko plonuje  jak burza. To jest po prostu zbrodnia.

    Kończy się Pax Americana zaczyna Pax Judaica.

  37. Widziałam to. Na sto procent ściągali. Cały dzień gadaliśmy o czerwcu polskim – pożytecznym robalu. Nie pamiętam tytułu notki, ale chyba wtedy byłam trochę chora, to było w grudniu?…a może później, dla zobrazowania czerwieni karminowej dałam link do piosenki Lady in red.

    Nawiasem mówiąc,  rada DYNAQa, żeby nacierać kolana, przyspieszyla zdrowienie. 🙂

  38. Tak, pamiętam. O tym, że mamy flagę w niewłaściwym kolorze też. Ale to było pod zapowiedzią artykułu w kwartalniku i właśnie nie pamiętam kto go napisał. Pani Gancarz?

  39. Śródziemnomorze pozyskiwało purpurę z morskich ślimaków.

  40. Hmmm dziękuje za link, trochę przerażająca wizja przyszłości ale sporo prawdy w tym jest. Energetyczne koktajle już są, trochę reklamy i będą już dla wszystkich nie tylko dla sportowców.

  41. Nie mam jeszcze polskiego wydania Szkoły Nawigatorów, muszę kupić czym prędzej.

  42. A to wiele by wyjaśniało bo ślimak morski i robak z pól to jednak nie to samo. Możliwe że tam gdzie trafiłem był błąd bo wyraznie pisali o chrząszczu a nie ślimaku.

  43. Przekopałem cały internet i nie znalazłem ani jednej fotografii dorosłej postaci Czerwca Polskiego i tylko jedną fotografię przedstawiającą larwę tego tajemniczego pluskwiaka i to na „ruskim internecie”. Owszem znalazłem kilka rycin, raczej mocno już zabytkowych… I to wszystko. Czy to nie dziwne? Czyżby ten gatunek tak mocno związany z historią Polski i Polaków był już zupełnie wymarły? A może po prostu nikt sie nim nie interesuje i nie uznaje za wartego sfotografowania?
    http://stopfalszerom.blogspot.com/2017/09/czerwiec-polski-porphyrophora-polonica.html

  44. W tej starożytnej Hiszpanii? Może pan Stalagmit będzie coś wiedział. No i faktycznie Hiszpania leży na obrzeżu Morza Śródziemnego. Po purpurę ze ślimaka Rzymianie nie musieli się udawać do Hiszpanii.

  45. Tekst o czerwcu polskim jest w rosyjskiej SN, z marca b.r. Napisała go p. Agnieszka Bywalec (tytuł: Czerwień, s. 95)

  46. Autor artykułu zalinkowanego przez panią Rozalie pisze:

    „Obecnie barwnik ten wraca do łask po kilku dekadach dominacji środków syntetycznych.”

    Więc może nie wymarł?

  47. Raczej podejrzewam że „czerwiec polski” posiada tak potężnych wrogów, że znalazł się na skraju wymarcia w internecie. A przynajmniej w wyszukiwarce google i na Wikipedii

    http://stopfalszerom.blogspot.com/2017/09/czerwiec-polski-porphyrophora-polonica.html

    https://4.bp.blogspot.com/-uKSPKa-jIFc/Wco5UO6YZ_I/AAAAAAAAAxc/KJnKc0HT1ZswoGRBHVxUdV403mNPa_kAACLcBGAs/s320/1294.jpeg

  48. Ludzi z Polski wywożono, ale miało to charakter rabunkowy, a nie systemowy.

    Tatarzy, Ormianie, Kozacy i Turcy. Przerażający był opis dopuszczania Tatarów aż do centralnych województw RON  i ilu na tym biznesy kręciło.

    Ciekawe co dziś mogłoby być tym co pomogłoby utrzymać federację? A może idee uniwersalizmu katolickiego? Ale bez gospodarki się nie da. Jakby nie patrzeć to jesteśmy w ciemnej d…. .

  49. Będzie trudno ale damy radę. Spryt na wsi jeszcze jest. Już to kiedyś pisałem ale powtórzę, może zasłużymy na tytuł rolników wyklętych?

  50. Bo wygodniej wmówić, że główną przyczyną rozbiorów było opilstwo i warcholstwo.

  51. Nie zalęgnie się. To elity o tym myślą.

  52. ”… z rocznym terminem ważności.”

    bardzo optymistycznie,
    czyli nie będzie tak źle …

  53. Przerażająco prawdziwy artykuł…

  54. Racja. Ale obie barwy były kosztowne i miały podobne znaczenie społeczne.

  55. Czy to jest tekst o rodzicach z Białogardu?

  56. Czerwony barwnik pozyskiwany przez Rzymian w Hiszpanii pochodził z dwóch źródeł. Pierwszym był owad zwany Kermes vermilio, z którego można było uzyskać karmazynowy lub czerwony barwnik zwany kermes. Ten owad żeruje zwykle na dębie skalnym, występującym w regionie śródziemnomorskim. Kolejnym źródłem były występujące na wybrzeżach Morza Śródziemnego ślimaki Murex, z których otrzymywano barwnik purpurowy. Od stężenia barwiącej substancji zależał odcień barwnika (z murexów można było uzyskać różne kolory: od prawie czarnego, przez typową purpurę, aż do czerwonego i lekko różowego).

  57. >Polscy publicyści nie rozumieją niczego…
    5 kwietnia 1915 roku w prasie amerykańskiej ukazały się całostronicowe ogłoszenia wzywające do zaprzestania produkcji i wysyłki amunicji, łącznie z wezwaniem robotników do przeciwstawienia się takiej produkcji. Apel ten został podpisany przez 300 wydawców tytułów nie anglojęzycznych, w tym 37 wydawców gazet polskich. Nie ma pod nim wydawców gazet niemieckich. Ambasador Niemiec w USA z satysfakcją donosił o tym do Berlina uważając, że wokół tego apelu będzie można kontynuować dalszą akcję.

  58. w tym 37 wydawców gazet polskich

    Strasznie drobny ten druk ale z tego co udało się odcyfrować to ci wydawcy „gazet polskich” mają takie nie polsko brzmiące nazwiska. Nie wszyscy ale tak większość…

  59. Chciałam na niedzielę rosół z  cieleciny albo młodej wołowinki. Sie babie zachciało. W czterech  pobliskich, i nie bardzo dalekich sklepach, były tylko kurczaki i kawałki indykow z fermy z białą tłustą skórą i jeszcze wieprzowina w sporym wyborze. Pewnie powinnam się cieszyć. Jakieś mięso było i nie na kartki.

  60. Zapewne chodzi o karmazynowy kolor. I zapewne od noszenia ubrań /żupany, a z pewnością kontusze/ bogatszą szlachtę zwano karmazynami. To piękny kolor. I chyba nasza flaga powinna być taka, a nie czerwona.

  61. Atrakcyjność ziem Rzeczpospolitej dla kupców, a w szczególności ziem WKL

    polegała nie tylko na istniejących zasobach, ale i na tym ze możliwa była

    gospodarka rabunkowa tych zasobów – głownie w czasach Jagiellonów…

    Rabowano na cele prywatnej działalności duże połacie lasów,

    dzięki temu procederowi powiększały się włości: Gasztołdów,Radziwiłów,Paców,Chodkiewiczów itd….

    Takiemu Janowi Mikołajewiczowi Radziwiłłowi udało się odebrać

    na Podlasiu pas ziemi o długości około 70 km i szerokości około do 21 km.

    Trzebiono lasy na budę okrętów dla Portugalii, Niderlandów i Anglii…

  62. http://pl.kolory.wikia.com/wiki/Karmazynowy

    Wolę dać do obejrzenia i przeczytania jak on wygląda, bogatsza o doświadczenie, bardzo opisowego tłumaczenia stolarzowi, odcienia szarości mebli, które zamówiłam do kuchni.

    – A siwy! – wykrzyknął po dłuższym czasie,  ucieszony, że w końcu zrozumiał o co mi chodzi.

    Na marginesie bardzo lubię czerwienie z niebieskimi, a jeszcze bardziej z fioletowymi podcieniami. Takie mi pasują.  Purpurowy też chętnie.

  63. cieszmy się do póki się da – ostatnio teściowie moi ‚przyrządzili’ prosiaczka, po którego w szybkim tempie udawali się niedawno do rodziny z Białej Podl., /ich znajomym właśnie mordują całą trzodę/
    także i tu likwidacja trwa w najlepsze /rolnictwo i łowiectwo za jednym zamachem/  https://www.youtube.com/watch?v=rLZZQrpkOaI

    … pozostanie oprzeć się na gospodarce i handlu … niewolnikiem

  64. https://www.google.pl/search?q=karmazynowy+kolor&rlz=1C1GGRV_enPL751PL751&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=0ahUKEwidjuK928PWAhXGBZoKHSlpCykQsAQIJQ&biw=1242&bih=602

    Kiedyś zrobiliśmy /malarze/ spis kolorów wedle nomenklatury ludu pracującego miast i wsi. Jakie to było śliczne! W tym: gołąbkowy, lila-róż, siwy, mysi etc..

  65. Od jakiegoś czasu nie mogę dostać świeżego mięsa z normalnego uboju. W Biedronce wszystkie wyroby mięsne są z długoterminowych mrożonek najczęściej pochodzących z niemieckich zapasów. Czuć to w smaku i zapachu. Nawet w jatkach mięsnych na targowisku, które zawsze sprzedawały świeżą rąbankę z lokalnego uboju dziś rozbierane są mrożone półtusze importowane z UE. To mięso nie ma żadnych oznaczeń, że było mrożone i rozmrażane więc powtórne jego zamrożenie może spowodować zatrucia. Ludzie dają się złapać marketom na tzw „promocje”, niestety kupują te wybrakowane produktu i często mrożą je na zapas 🙁

  66. O matko! Dlaczego my to znosimy. Przecież z okupantem trzeba walczyć. Uśpic lekarza czy innych biorących udział w tym holokauscie. Przecież oni trenują przed utylizowaniem ludzi. Zamaskowani, ubrani jak do epidemii. A na naszym terytorium obce wojska.

    Obrońcy kornika, zwierząt futerkowych i góralskich koni, siedzą cicho. Nie płacą im.

    Chmmm… A może świnie likwidują bo nie są kosher ani  halal?

  67. Wczoraj Morawiecki trąbiąc o sukcesie przybycia na ziemie polskie banku GP Morgan,   znowu mówił o zasobach ludzkich, a  Duda  w ONZ, przez pierwszą połowę przemówienia, perorował o zrównoważonym rozwoju i Agendzie 2030. Pod tymi przyjemnie brzmiącymi hasłami kryje się przecież depopulacja.

  68. Obrazek można zapisać na dysku i potem powiększyć w dowolnym programie graficznym. Nazwiska są wówczas czytelne.

    Pytanie jak niemiecka akcja propagandowa dotarła do 300 wydawców, w czasie gdy nie było facebooka. Może dlatego, że już w roku 1888 Polacy w Minneapolis zbierali się na obchody listopadowe w Germania Hall.

  69. Sprzedawanie niewolników jako źródło zysku monarchii wczesnopiastowskiej??? To ile tych ludzi tu mieszkało? Miliard?  Można było ich sprzedawać setkami tysięcy dziennie? Bzdura. Przy ówczesnej gęstości zaludnienia?

  70. Np. za późniejszego eunucha była przebitka ponad 1.000 procent. Opłacalny biznes.

  71. E tam, to chazaria zajmowała się handlem niewolnikami. Żydzi sprzedawali biedaków władcom wschodu. Jechał  Żyd na wozie w towarzystwie kilku zbrojnych , a za nim na łańcuchach Słowianie z łapanki. I szli tak przez tysiące kilometrów np. do Taszkentu

  72. 1350% wg kustosz MHŻP.

  73. Wg kustosz MHŻP pędzeni byli do Wenecji w celu trzebienia, a potem ci co przeżyli do Cordoby.

  74. No właśnie nie jesteśmy w czarnej d… bo się zaczęło przejaśniać, chyba pierwszy raz w historii. „Handel niewolnikami w Wielkiej Lechii”…tja. Mogło by też być o tym jak to drzewiej nie byliśmy wcale za murzynami w rozdziale o Berberach. Ale spokojnie, Anglami też handlowano, w takiej Wenecji np. ponieważ byli blondynami z niebieskimi oczami nazwali ich aniołami i stąd miała podobno wywodzić się ich nazwa.

    Oczywiście bez Kościoła to czarna noc, to oczywiste z wielu powodów, także z tego, że jedynie Kościół był w stanie przekonać na jakiś czas naszych patriotów, żeby może  porzucili to swoje pasjonujące i główne chyba zajęcie.

  75. dzięki

    no i wszystko idzie zgodnie z planem … szlag …
    / jak by tu im podmienić koryto na nieckę…?/

  76. Niekoniecznie.

    Biorąc pod uwagę cenę za takiego niewolnika, to opłacało się i to bardzo

    mieć choćby tylko kilku…

    W ilości niewolników przeważały młode kobiety.

    Potrzebne były na przykład tkaczom…

  77. e
    są kosher i są halal – ale tylko te z dystrybutorni … odpowiedniego dystrybutora

  78. Ale czy ja źle mówię?
    Jest oczywiste, że żaden z przedstawicieli narodów tubylczych od wiek wieków nie potrafi przeskoczyć tego tematu czy problemu tzn. diaspory żydowskiej, ich rzeczywistej tożsamości i prawdziwego ciążenia ich wyspowej cywilizacji na cywilizacji gospodarzu.
    Gospodarz chce mnie uciszyć, a w zamian tego proponuje mi z ekscytacją obserwować jak nieustannie rozprawia się z antagonistami z branży na rządowych zleceniach?
    Czy już to jakimiś mini mocarstwami Zachodu, które nie potrafią nic lepszego zrealizować jak tylko dywersję na terenie wroga i u siebie też? Upośledzić przeciwnika najpierw narzucając demokrację a następnie narodowy-socjalizm a tym mniej wartościowym prosto z grubej rury komunizm.
    Jeśli nie potrafisz ukształtować osobników, którzy są w stanie stawić czoła koszerniakom np. w dziedzinie globalnego handlu, osobników którzy wysilą swoje mózgi, aby przeskoczyć te tematy, zaskoczyć wroga, a nie jedynie zdawać sobie z różnych zagrożeń sprawę, to jest po prostu podejście prowincjonalne jak prowincjonalna jest prawie cała Ameryka Łacińska. Mówię to ponieważ jeśli nie ma przeciwwagi dla koszerniaków to wszyscy co zdolniejsi zamiast przeciwważyć zaczynają się koszerniakami fascynować i zaczynają grawitować wokół tego ośrodka pod rączkę z innymi jak to się określa culturally Jewish.

    I każdy tutaj zgromadzony powinien stawać na głowie, aby układ wrócił do naturalnej równowagi, bo później będzie już tylko tsunami i lizanie ran. Nie to Bóg ustanowił równowagę, aby ośrodek permanentnie tkwił z niej wytrącony co jest domeną Szatana.

    Zgromadzeni tutaj znajdujecie się w ideologicznym potrzasku podobnie jak Cejrowski. Meksyk i kraje Ameryki Łacińskiej są według niego uosobieniem katolickiej ideologii, tandeta i bez głodu ubóstwo, ale za to nieograniczona wolność, gotowość na śmierć i po nim zbawienie. Rzeczywiście ma rację, tym ludziom jest bliżej katolickiej ideologii niż jakiemukolwiek kontynentalnemu niedzielnemu katolikowi. Z drugiej strony żyje i wraca do krajów, które od stuleci są rezultatem protestanckiego i żydowskiego sznytu – USA, Anglia i Polska a do tego angażuje się w między-mocarstwowe politykowanie, oczywiście nie ma tam nic mowy o Meksyku czy Paragwaju, bo to nie są mocarstwa (to są kraje same dla siebie), gadka jest natomiast o Imperium Brytyjskim, Niemczech, USA, Rosji i Chinach.

    I oby praca ludzi tutaj zgromadzonych po czasie nie okazała się interesującą sztuką, ale tylko dla samej sztuki tzn. tłumaczeniu ludziom rożnych teorii i praktyk spiskowych bez żadnego wydźwięku, bo Europa gotuje się w tym swoim własnym sosie już od kilkuset lat i możliwe rzeczywiście świadomemu katolikowi lepiej byłoby przenieść się do Ameryki Łacińskiej a nie na miejscu męczyć się, udawać i przepychać z tym socjalistycznym motłochem, gdzie tutaj na kontynencie co stulecie eksplozja przynajmniej dwóch totalitaryzmów stała się normą, a po których pula katolików zmniejsza się jeszcze bardziej.

    A może chodzi o bardziej kuriozalną kwestię, taką natomiast że dobro jest po prostu nudne (jak beztroskie wydawać się może życie tych biedaków z Ameryki Łacińskiej)  i tam gdzie zło się panoszy – jest chaos, tam jest też z reguły ciekawiej i na tym też się koncentrujemy, oczywiście tylko w opisywaniu, bo przeciwdziałać temu za bardzo nie jesteśmy w stanie.

    Wroga niewidzialnego nie ma, ten wróg jest wpisany w DNA każdego Europejczyka, skłonności obywateli upadającej cywilizacji, gdzie Polacy są już tylko jak Meksykanie Europy –  pracowici i zdolni, ale mimo to skłonni do złodziejstwa i tacy „niepełnosprytni” zdaje się przez swój katolicyzm, więc albo nadal bawimy się w prowincjonalny katolicyzm (w Europie wydaje mnie się nierealny) albo katolickie pogranicze, chociaż w naszym przypadku to bardziej przypomina jakiś klaster przyczółków. Ale do walki na pograniczu czy z przyczółków potrzeba silniejszych narzędzi, a nie jak za czasów króla Jana Kazimierza jedynym remedium na duży problem ma być duża dawka żydostwa.

    Dlaczego Turcy czy Chińczycy potrafią wyprodukować i sprzedać, a Polacy niedomagają i potrzebują jakichś obcych protez? Może już wtedy lepiej było sprowadzić Chińczyków. Teraz Chińczycy sami się sprowadzają i wykupią cały ten europejski burdel. Już kolejny wieżowiec w Londynie kupili. Na świecie jest więcej Chińczyków uczących się języka angielskiego niż ludzi mówiących tym językiem z USA włącznie. I niech przychodzą czem prędzej, ponieważ lokalsi z niczym sobie nie radzą, a w tym czasie muzułmanie i żydzi kocą się niesamowicie.

    Dlaczego ja cały czas odnoszę wrażenie, że kolejny już raz skończy się to kolejną wojną światową? Wtedy może zatęsknimy za latynoską sielanką.

  79. No właśnie: „zasoby ludzkie” podczas „zrównoważonego rozwoju” zamiast wynagrodzenia mogą otrzymać „zdolność kredytową” za „pracę szkodliwą” (to skrót na segregatorze od pracy w warunkach szkodliwych dla zdrowia)

  80. Pierwsze holenderskie ekspedycje do Azji, po oplynieciu Afryki, utracie polowy statkow, ludzi, przywozily pare beczek pieprzu do Amsterdamu i impreza wychodzila na plus – takze inaczej wygladal handel wszelkimi dobrami kiedys.

  81. Dlaczego polscy wydawcy w Ameryce zaprzeczyli marzeniu Mickiewicza:

    O wojnę powszechną za wolność ludów,
    Prosimy Cię, Panie.
    Adam Mickiewicz, 1832

    Bo to był czas indoktrynacji socjalistycznej.

    Dokładnie 5 kwietnia 1915, w tym samym numerze „The Evening Star”, gdzie zamieszczono pacyfistyczny apel do wydawców, na pierwszej stronie umieszczono tytuł     „Żądanie [btytyjskich] lejberzystów, zakończyć natychmiast wojnę”.

    We wrześniu 1915 lewica różnych odcieni odbyła konferencję w Zimmerwald w Szwajcarii. Oto kilka cytatów:

    W.I. Lenin uważał zwołanie międzynarodowej konferencji socjalistów w okresie toczącej się wojny za wydarzenie niezwykłej wagi i dążył do tego, by zapewnić jej odpowiednie przygotowanie oraz wydatny udział w jej obradach lewicy socjalistycznej.
    Trzej delegaci polscy reprezentowali: Zarząd Główny SDKPiL (A. Warski), Zarząd Krajowy SDKPiL (Karol Radek), PPS-Lewicę (Stanisław Łapiński).
    […]
    Zaznaczmy jedynie, że tzw. lewica zimmerwaldzka skupiająca się wokół Lenina liczyła na konferencji 9 osób.
    Większość delegatów reprezentowało centrum. Spośród delegatów polskich jedynie Radek zdecydowanie popierał stanowisko Lenina w sprawach najbardziej zasadniczych, a przede wszystkim wniosek leninowski o przekształceniu wojny imperialistycznej w wojnę domową.
    […]
    Kończąc swoje przemówienie, Łapiński złożył w imieniu trzech socjalistycznych partii polskich: ZG SDKPiL, ZK SDKPiL i PPS-Lewicy deklarację, w której m.in. stwierdzono, że „od pierwszej chwili wojny wszystkie partie socjaldemokratyczne Królestwa Polskiego, pomimo dzielących je przed wojną różnic, zamanifestowały jednomyślnie swój zasadniczo wrogi stosunek wobec wojny i przeciwstawiły się bezwzględnie wszelkim próbom zaszczepienia proletariatowi polskiemu zarazy ideologii wojennej”.

    Być może są na ten temat obszerne monografie polskich historyków, których nie zauważyłem, ale myślę, że cytat z angielskiej wiki nie do końca mówi prawdę:
    „Polish, Slovak, and Czech immigrants were enthusiastically pro-war and generally pro-British.”
    Mamy jeszcze rok do stulecia wskrzeszenia Polski wbrew socjalistom. Czy pozostaniemy w kłamstwie?

  82. Skupiając się na wąskim i przekłamanyn wycinku (medialnej) rzeczywistości trollujesz notkę o sprawach ważnych. Nie, żebym ja nigdy nie trollował, ale staram się tego nie robić uporczywie, nie w bieżącej dyskusji i zamykać szybko paszczę na uwagę ze strony Gospodarza.

  83. czy abyś człowieku jest trzeźwy? hurra na układ, hurra za chińczykami, … może zacznij szanować cudzą inteligencję, – kto Ty jesteś? Polak mały/cały.- katolickie pogranicze jako klaster przyczółków – super – do ataku – będzie sielanka [latynoska taka owaka] – Polacy przestaną niedomagać – kiedy Polska się obudzi – …;- idź i wytrzeżwiej

  84. niepodległość jako funkcja dystrybucji: własności, wolności, praw, etc;- no i pointa: musi być ta niepodleglość centralnie zarządzana i musi być biuro polityczne bo obywatele nic ani z niepodległości ani z jej funktorów przeznaczonych do dystrybucji nie rozumieją, ot bydlątka

  85. jest to inżynieria społeczna wdrażająca modele: zasobów, relacji, zachowań, …;- i każdy, kto nie mieści się w granicach wdrażanego modelu skazany jest na wyeliminowanie z przestrzeni aktywności: społecznej, gospodarczej, politycznej. kto nie chce się w sposób zrównoważony rozwijać ten musi się zwijać lub zostanie zwitttt

  86. To nie jest takie proste. Praca to faktycznie jedyne źródło dobrobytu, to sie nie zmieniło od stworzenia świata. Dobrobytu, ale nie szczęścia. Cała historia cywilizacji to przegląd różnych patentów jak tu skłonić ludzi do pracy.

  87. tak sobie poczytałem parę komentarzy i mam obawy, że w ogóle nie rozumiecie o co chodzi.

    Niewolnik polski to nie kuchta w Dublinie, czy nawet manager niskiego szczebla w Londynie.
    Niewolnik polski to ktoś kto chciał coś w Polsce zrobić i mu na to nie pozwolono, bo na uczelni dostał tysiąc złotych na stażu, wynalazek mu zablokowano, a jak chciał zbudować elektryczny samochód dla Kowalskiego to się okazało, że musi milion zapłacić urzędnikom, aby oni go zbadali. Zderzak przechwytujący energię przechwycił wywiad, w zespół silników Stirlinga, które miały sprawność wielokrotnie większą od najlepszych ogniw paliwowych,  zainwestował „biznesmen”.
    Państwa ościenne dbają aby nic się z Polski nie wylęgło. Dbają o to od wieków.

    Czerwiec był taki ważny, że od niego nazwano miesiąc. Nie zauważyliście, że mimo „agresywnego katolicyzmu” nie zabrano nam nazw miesięcy? Czerwiec był tak ważny, że nazwał miesiąc. Ważniejszy niż rzymscy, czy greccy bogowie. Później wyparła go koszenila i monopol miała Hiszpania, która zbierała ją na Wyspach Kanaryjskich, a później w Meksyku, gdzie robaczek zasmakował w agawach.
    Polskie nazwy miesięcy kryją w sobie jeszcze parę tajemnic. Na przykład październik z wysokim prawdopodobieństwem pochodzi od paździerzy, czyli wysuszonych pozostałości po prasowaniu i tłoczeniu, używany jako opał. Być może winogron, ale prawdopodobniej jakiś roślin oleistych, z których tłoczyliśmy olej. Mógł to być rzepak, len.
    A olej, czy też inny główny produkt, którego odpadem był paździerz musiał stanowić również ważny towar eksportowy. Zaryzykuje twierdzenie, że oleje tłoczono z różnych roślin, bo gdyby jedna była wiodąca, to od niej nazywałby się miesiąc.

  88. zarządzanie cudzą praca oraz arbitralne decydowanie o znamionach dot. aprobaty cech na danych etapie – i nic się nie zmieniło od czasów Stalina – to widać po analizie uzasadnień decyzji/wyroków/etc;- nawet proponowane zmiany dot. sądownictwa odwołują się do stalinowskich doktryn [sprawiedliwość społeczna, interes społeczny, etc] – to nie sa problemy debat/sporów koncepcyjnych lecz pokazanie poziomów wykonawczych i ich ideologii; przykład: MMorawiecki z dumą oświadczający, że zgłaszają się firmy, które chcą płacić większe podatki – a co z tymi którzy nie chcą płacić większych podatków? do łagrów?

  89. masz dużo racji- i z wielu przykładów widać kompleksowe eliminowanie z rynku wg ordynowanych [bywa że i z różnych dziwnych srodowisk] zaleceń/wskazań;- widać to doskonale na etapach wykonawczych tzw. krucjat wobec oznaczanych srodowisk

  90. Oby było jak Pan pisze, obawiam się, że to światełko to tylko przynęta:

    http://bioweb.uwlax.edu/bio203/f2013/pitney_ryan/facts.htm

  91. Z olejem to prawda, niedaleko mojej miejscowości jest nazwa wzniesienia Nodmasinie (to po góralsku, tłumaczone po polskiemu to Nadmaszynie). Zainteresowałem się jaka to maszyna stała pod tym wzniesieniem i okazało się, że była to tłocznia do oleju, która działała, jeszcze po I wojnie światowej (nikt nie wie od kiedy). Olej był wytłaczany ze lnu i konopi.

  92. To sięga dużo dawniej niż do Stalina. Nasza wewnętrzna małpa nie jest skonstruowana, żeby pracować. Pracując robimy jej wbrew. Ale człowiek jako istota rozumna i społeczna musi wykonywać jakąś pożyteczną działalność, żeby nie zwariować. Tak to Pan Bóg skonstruował i tyle. Jako istota stworzona w ten sposób jesteśmy de facto urządzeniem samoregulującym się w tworzeniu sobie ziemi poddaną. Niestety, nasi bliźni od wieków próbują (z coraz lepszym skutkiem) wykorzystać te naturalne mechanizmy, żeby zrobić dobrze sobie kosztem współbraci.

  93. Była kiedyś taka książeczka  – Jak to z lnem było? Czy Polska nie była przypadkiem potęgą lnianą i konopną? A paździerz to te zdrewniałe części łodyg roślin włóknistych – lnu i konopii.

  94. Tak ty źle mówisz i już cię tu nie ma.

  95. „Rzeczywiście ma rację, tym ludziom jest bliżej katolickiej ideologii niż jakiemukolwiek kontynentalnemu niedzielnemu katolikowi.”

    „latynoską sielanką”

    Absolutna nieprawda.  Cejrowski buja w oblokach, bo ma kase i swoje tam interesy, wszysto widi rozowo. Wystarczy poczytac blogi kiezy misjonarzy lub posluchac ich wypowiedzi, by miec pojecie jak ten katolicyzm tam naprawde wyglada.

    Ot, chociazby taka pierwsza z brzegu, bardzo pouczajaca (bardzo zblizone mam refleksje obserwujac Latynosow w misji hispanskojezycznej tu w Szwajcarii):

    https://www.youtube.com/watch?v=QAjGF2vpXH8

    Przepraszam, ze tak wyrwalam z kontekstu calosci dlugiej wypowiedzi na troche inny temat, ale mam mozliwosc oberwowania katolikow z Ameryki Poludniowej.

  96. „Niewolnik polski to ktoś kto chciał coś w Polsce zrobić i mu na to nie pozwolono, bo na uczelni dostał tysiąc złotych na stażu, wynalazek mu zablokowano (..)

    Wlasnie. Znam paru „polskich niewolnikow-wynalazcow”, z radoscia pracujacych dla innego pana, ktory sypnal groszem. I wcale nie czuja (czuli) sie niewolnikami.

  97. Dziecko odkryło kolor – ciałowy

  98. Karmazynowy to  w mojej osobistej nomenklaturze „skrzepla krew”. Bardzo lubie. Kiedys desperacko poszukiwalam szminki w takim kolorze (trudno utrafic, bo albo sa zbyt wsciekle czerwone, albo zbyt „biskupie” czyli chlodny odcien, albo zbyt kasztanowe..raz przed laty znalazlam- marki Lumene, ale cos poznikala ze sklepow ostatimi czasy)

    Bardzo lubie „golabkowy”, „smietankowy”, „kogel-mogel” (tak nazywalam w szkole zolc neapolitanska, ale widze ze producenci teraz tej nazwy uzywaja na odrobine inny odcien)

  99. Była potęgą lnianą, wołowinową , solną, drzewną, żytnią, czerwcową, żołnierską  itp.

    Gdyby nie była potęgą, to dawno by  po nas ślad zaginął. Kiedy się czyta na Szkole Nawigatorów te odcinki o Lutrze a właściwie o rabunku Kościoła. To widać jakie to dobrze urodzone niemieckie towarzystwo było pazerne, w blokach startowych czekali na zdestabilizowanie sytuacji Kościoła a potem poszło…

  100. Jak zwykle o Moskwie nic, jakby w ogóle nie istniała.

    Za Piastów faktycznie była słaba, ale od Piastów minęło parę wieków no i chyba trochę się pozmieniało.

  101. Faceci wprawdzie nie rozróżniają kolorów, ale skrzepła krew jest prawie czarna 😉

  102. Zdanie medyka sie nie liczy:)

  103. No, dobra, niech bedzie „zywa krew”, ale mowiac „skrzepla” widzialam ten karmazyn:) Kazde oko troche inaczej widzi.

  104. jestnadzieja – Pani lato, Rozalia – czysta zima.

  105. Ojtam, ojtam. To każden rolnik wie 🙂

  106. Kolejny młody pisarz aspiruje…

    Oskarża Piastów o stworzenie obozów koncentracyjnych

    dla niewolników.

    http://on.interia.pl/historia/news-pierwsi-piastowie-obozy-i-handel-ludzmi,nId,2445395

  107. Otóż to.Sie len i konopie rosiło,suszyło ,brało sie międlnicę i sie międliło,zaczem sie wyczesywało paździerze z włókien.. a nasiona już bez wyciśniętego oleju to makuch.

  108. Podobno ja tez zima, ale mozna czasami przelamywac tonacje. Uciekajmy z tymi babskimi rozmowami bo nas przepedza.

  109. dlaczego setkami tysięcy?

    Wystaczyła setka, albo dwie,  raz na miesiąc albo na kwartał.

    I tak się opłacało.

    W XVI i XVII wieku utarło się przekonanie, że np.  Kozacy Siczowi mieli więcej zapasów złota niż soli. To zapasy  z wypraw łupieskich, a najważniejszym łupem byli niewolnicy odsprzedawani    w Perekopie czy Chaczybeju (dz. Odessa).

  110. Dlaczego oni sobie wymyślają tak kretyńskie nazwiska?

  111. jankowiak czy szymaniak?

  112. Twarowski. Johnny Bishop już wyleciał Jesteś następny w kolejce

  113. To dla odtrutki, bo przez świński temat, poszłam szukać postronka.

  114. Żyrardów ehhh… Parę lat temu dostałam w prezencie lniany obrus z Żyrardowa. Nowy, w ładnym pudełku. Nie wypadało mi zapytać,  czy to jeszcze ze starych zapasów. Po wyjściu gościa, piękny obrus, niemal zrosiłam tęsknymi łzami.

    Teraz po fabrykach w Żyrardowie pozostały lofty… A może coś się zmieniło.

    Przypomnę jeszcze wspaniałe jedwabie z Milanówka… i najlepsze krówki, też z Milanówka.

  115. Jedwabie są jeszcze. Krówki też, tylko się inaczej nazywają.

  116. Michael Morys Twarowski, protestant z Wisły, gładko przeszedł od Rzeczpospolitej Imperialnej (http://www.gazetakrakowska.pl/magazyn/a/polska-imperium-ktore-upadlo-bo-nie-chcialo-juz-podbijac-swiata,9488055/) do Polski zadrutowanej.

    Widać dla jego sponsorów taka jest mądrość etapu…

  117. Olej lniany, rzepakowy,  konopny, słonecznikowy.

    Ale także z pestek dyni, czarnuszki… Wyliczyłam oleje z roślin,  które rosną u nas.

  118. Pewnie dlatego, ze te rodowe mogą tylko w ludziach

    wzbudzić wesołość i prowokacje do żartów…

  119. Ale nie w takim wyborze.

    A jedwabie są z jedwabnikow hodowanych w Polsce,  czy z półproduktu, a może tkaniny, z Chin? Kiedyś od początku do końca,  wszystko było nasze, łącznie ze zdolnymi  malarkami, które ręcznie malowały kupony materiałów i apaszki.

  120. Ten. Zobacz w mailu, czym się podniecają niektórzy znajomi.

  121. A tego nie wiem. Na jedwabiach się nie znam, wiem tylko że sklep nadal jest.

  122. Dwa dni temu w Wiadomościach TVP 1 pokazywali wicepremiera Glińskiego w muzeum Polin i „świecie cyfryzacji, która jesta naszą przyszłością”. Do kamery wypowiedziała się rozentuzjazmowana dzieweczka, że zupełnie inaczej się wszystko zapamiętuje jak się zobaczy, dotknie i usłyszy. Wyciągnęła te wnioski oglądając wizualizacje ekranowe i okulary do trójwymiaru.

    A Michalkiewicz mówił kiedyś,  że eksponaty do Muzeum Polin będą dopiero tworzone. Nie pomyśleliśmy tylko,  że takim małym kosztem. Wystarczyła rzeczywistość wirtualna.

  123. To jest pieszczoszek Systemu, uzupełniający Zychowicza w dziedzinie historii trochę dawniejszej niż XX wiek. Omnibus jeśli chodzi o zainteresowania, publikujący książki, kłamliwe już w samym tytule (jak choćby najbardziej znana: Polskie Imperium. Wszystkie kraje podbite przez Rzeczpospolitą. A ja się pytam: kiedy to Rzeczpospolita podbiła jakiś kraj?). Każda złożona z prawd, półprawd, oczywistości i słabo zakamuflowanych kłamstw, mających zohydzić Polskę pod pozorem ukazywania jej rzekomej potęgi.

    Za to o protestantach ze Śląska Cieszyńskiego pisze niemal na kolanach i z pełnym warsztatem naukowym:

    http://bazhum.muzhp.pl/media//files/Wieki_Stare_i_Nowe/Wieki_Stare_i_Nowe-r2014-t6(11)/Wieki_Stare_i_Nowe-r2014-t6(11)-s101-112/Wieki_Stare_i_Nowe-r2014-t6(11)-s101-112.pdf

  124. A o Kosciele Katolickim albo nic,  albo co najgorsze.

    Wczoraj wpadlam w czarna rozpacz przegladajac szwajcarski podrecznik do historii mojego dziecka. Kosciol jest tam przedstawiony jako najgorsze zlo.

  125. Swoją drogą cały ten tekst „niezależnego dziennikarza” Szymaniaka, linkowany przez Piko, jest przede wszystkim reklamą nowej książki Michaela Morysa T. Tudzież kilku osób z ich dziwacznymi, datującymi się chyba od Szajnochy poglądami („archeolog” Skrok – sprawdźcie sobie w Wiki kto zacz) o skandynawskim pochodzeniu Piastów. Stąd te dirhemy, co to ich ma być tak dużo w Wielkopolsce, a które na Rusi (według rzetelnych archeologów) znaczą szlak „od Waregów do Greków” i powoływanie się na słowa owego Skroka.

    Co do Naszacowic, to wiele wskazuje, że grodzisko było związane z Wiślanami, ale w ramach Państwa Wielkomorawskiego. Stamtąd pochodzi dużo znalezisk awarskich i wielkomorawskich właśnie, no i przede wszystkim trudno mówić o niezamieszkałym grodzisku, użytkowanym kilkaset lat. Jak ktoś chce zgłębić temat, to polecam prace Jacka Poleskiego, który spędził w Naszacowicach i innych grodziskach nad Dunajcem wiele sezonów wykopaliskowych i wyniki swoich badań opublikował. Łącznie ze znalezionymi zabytkami.

  126. Spokojnie. Masz materiał do tajnych kompletów w SN, na blogu Rotmeistra m.in. Może jeszcze innych uczniów uda się dokształcić? Siadaj do tłumaczenia na francuski;-)

  127. A Michalkiewicz mówił kiedyś,  że eksponaty do Muzeum Polin będą dopiero tworzone. Nie pomyśleliśmy tylko,  że takim małym kosztem. Wystarczyła rzeczywistość wirtualna.

    Nawet rzeczywistość wirtualna ma swoją cenę i uważam, że te miliony PoLiNów od podatnika zainwestowane co rok przez Organizatorów (§ 2 statutu) w muzeum o swojskiej nazwie „Polin” to świetny sprawdzian na ministra i miasto stołeczne ogólnie na dobrą zmianę
    Czy jeszcze trwa narracja ‚nie było nas był las‚ [tak było przynajmniej swego czasu jak gawędził pan Grzegorz Braun] oraz to bajdurzenie o Esterce postaci z bajki renesansowej [pani dr. Ewa Kurek w jednym z vidów nabijała się z tej narracji w muzeum] co to króla Kazimierza, ostatniego z Piastów ..?
    O ile tego rodzaju cymesy nie wirtualnie ale wręcz namacalnie w szacownych murach muzeum są ciągle w obiegu to wszelkie zmiany na scenie politycznej to tylko kosmetyka a siano należy się dla swoich i basta.

  128. Ale to było pokolenie naszych babć i dziadków (urodzeni przed I WŚ). Niedawno rozmawiałem o tym z kolegą (dzisiaj 60+), który wychował się na wsi i dopiero skojarzył, dlaczego w sąsiedztwie moczyli i suszyli duże płachty jakiegoś płótna (lnianego samodziału bielenie na słońcu).

    Nigdy nie zapomnę zdarzenia z moją babcią, którą jako dziesięciolatek zaprowadziłem do Muzeum Techniki. W dziale z prostymi (?!) narzędziami (których przeznaczenia zupełnie się nie domyślałem) zaczęła mi opisywać: co to, po co, w jaki sposób… Na stępę (to nawet próbowała wejść. 🙂

  129. ”Na stępę (to nawet próbowała wejść”-Chciała stępować?

  130. Brzytwa Coryllusa Maciejewskiego! Czyż ten blog nie jest okiem cyklonu?

  131. Oczywiście. Coryllusa próbuje przefiltrować przez Konecznego. Brrr!

  132. „Kończy się Pax Americana zaczyna Pax Judaica.”

    przecież to jest to samo

  133. @Wszyscy

    Wczoraj dopiero mogłem, przeczytać ten tekst a dzisiaj mogłem coś skomentować, byłem w podróży. Dzisiaj dopiero jestem w domu. Wiem że już nikt tego nie czyta, ale nie mogę inaczej jak tylko napisać coś jeszcze.

    Ważne są te wszystkie sprawy w tekstach. Ale mam wrażenie żeście pominęli najważniejszą sprawę, przynajmniej dla mnie najważniejszą. Ktoś pisał tu o świetle w tunelu, że jak widzimy światło w tunelu to już wali na nas lokomotywa.

    Faktycznie Gospodarz opisał tu „tunel”, ale jednocześnie opis ten wskazuje na to, że nie ma światła w tunelu. Światło i nie tylko jest poza tunelem. Nie wiemy, jak się wydostać z tunelu, ale wiemy jedną ważną rzecz, gdzie jest światło, powietrze, życie. To jest właśnie brzytwa Coryllusa.

  134. No nie wiem, ale zdecydowanie chciała to uruchomić 🙂 . Poszukałem i znalazłem coś takiego http://zarowianie.org.pl/obyczaje/maszyny_narzedzia_stepa.html . Ta w MT była – jak pamiętam – bardzo podobna do tej na czwartym od góry zdjęciu i była ustawiona na podwyższeniu. Uśmiałem się z literówki nożna->rożna.

  135. No  dobrze. Jak tunel postawimy do pionu, to będzie to na przykład studnia (?), szyb (?). Światło, powietrze, życie będą na górze.

    Góra stoi.

  136. Dobre. Nawet bardzo. Nie tunel tylko nora, długa głęboka nora.

    Dzięki za powrót do przeszłości.

  137. Idę się przespać z „norą” 🙂

    t.j. do nory, szybu, studni, tunelu…

  138. Kilka dni nie czytałem bloga. Co za wpis. Tak kompletnego przedstawienia naszej rzeczywistości w pigułce to jeszcze nie widziałem. Chylę czoła. Szkoda, że pewnie nikt kto może coś tu zmienić tego nie przeczyta, nawet jak przeczyta to nie zrozumie, a nawet jak zrozumie to nie potraktuje odpowiednio poważnie.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.