lis 082014
 

W miarę jak człowiek się starzeje pozbywa się różnych, nabytych w szkole i w życiu złudzeń. Przestaje wierzyć, że wszystko idzie ku dobremu, przestaje wierzyć w te postępy, rozwoje i inne brednie i staje sam na sam wobec spraw podstawowych. Wobec dobra i zła. Kiedy się jest młodym i zdrowym można mieć jeszcze jakieś złudzenia i narowy. Jedni chcą zostać inżynierami, inni politykami, jeszcze inni chcą wyjechać za granicę i tam się urządzić. Różnym fatamorganom ludzie oddają hołdy. Ich demaskacja, istotny charakter tych iluzji ujawnia się nagle. Już to przy okazji choroby, śmierci kogoś bliskiego, albo po prostu w miarę jak latka lecą. Dowiadujemy się wtedy, że to co było dla nas ważne, czyli budowa silników okrętowych, świat i jego charakter przed tysiącem lat, działka na Mazurach, albo domek w Hiszpanii, w rzeczywistości, wobec której stanęliśmy nagle nie tyle są nieważne, co po prostu nie istnieją. Nie ma ich. A co jest? A to już zależy. Może być ból, może być pustka, może być nawet butelka z wódką i słoik ogórków jak ktoś ma wyjątkowe szczęście i Pan Bóg go lubi. Często jest to pan pielęgniarz ciężkoręki, ale najczęściej po prostu lustro lub czyjś portret za zabrudzoną szybką. Z przygodą tą spotyka się większość ludzi, ale co do mojego kolegi Toyaha mam inne podejrzenia. Mam wręcz pewność, że on się z tym urodził. To znaczy, że przez swoją niechęć do iluzji i może też przez jakąś taką senność, z której się kiedyś zwierzył, on nigdy nie łudził się, że inżynier to jest dobry zawód, albo że jest to przyszłość. Myślę, że on nigdy nie myślał i przyszłości. O przeszłości zresztą też nie, bo Toyah jest bytem ahistorycznym. To znaczy wie, że był Elvis Presley, że Jaruzelski umarł parę miesięcy temu, no i że kiedyś tam, dawno temu Pan Jezus chodził po świecie. I to mu właściwie wystarcza. No i jeszcze ten angielski, którego się nauczył na studiach. Ktoś może powiedzieć, że z takim bagażem i takimi predylekcjami nie można zostać autorem książek. A właśnie, że nie, wtedy właśnie człowiek najbardziej nadaje się na autora, bo jego optyką nie może konkurować żadna inna. A jego intuicje są w większości prawdziwe i ważne.
Można w to oczywiście nie wierzyć i buntować się przeciwko takiej wizji, ale i tak wiadomo, że nie ma od niej ucieczki, a jeśli ktoś próbuje trafia na jeden z wymienionych tu już elementów – na butelkę, lustro lub ciężkorękiego. To widać dokładnie po jakości i intensywności tekstów, które umieszczają w blogosferze przeciwnicy Toyaha. Tam jest wyłącznie autodemaskacja, no i efekt bliski egzorcyzmowi czyli wycie. Nic więcej. Ciekawe co będzie teraz, jak wydaliśmy nową książkę Toyaha. Może repertuar się trochę zmieni.
Pamiętam kiedy Toyah po raz pierwszy użył określenia Tenktórynigdynieprzepuszczażadnejokazji, było to kilka tygodni po 10 kwietnia 2010 roku i ja uznałem to za prawdziwe odkrycie. Odkrycie intuicyjne i powszechnie ważne, bo trudno, sądzę, znaleźć lepsze określenie, lepszy kryptonim opisujących charakter i motywy tego, który pojawia się nagle w lustrze, w butelce, albo wychyla się zza pleców ciężkorękiego. Potem używaliśmy tego określenia wielokrotnie i weszło ono na stało do blogowego obiegu uszlachetniając tę naszą niszę. Nazwy bowiem są ważne, podobnie jak znaki. Nie są one jednak jedynymi bytami, jak się zdaje niektórym. A tak zwana istota jest i czai się za lustrem, w które czasem się wpatrujemy.
Toyah, prócz tego, że nazwał go i opisał po kilkakroć, jak choćby wtedy, po 10 kwietnia, kiedy miał on chodzić po lesie wraz z prezydentową Komorowską i podsuwać jej różne koncepty na uczczenie pamięci po ofiarach, to jeszcze postanowił dać nam kilka zaklęć. One na pewno nas przed nim nie ochronią, tak bezczelny i aspirujący Toyah nie jest, ale pomogą nam w czymś co czasem nazywa się „rozpoznaniem sytuacji”.
Jego nowa książka, gdyby oderwać z niej wszystko co czytelnicy tak kochają i za co są Toyahowi wdzięczni, pozostaje zbiorem opisów sytuacji, swoistą instrukcją dotyczącą tego, jak rozpoznać okoliczności, w których pojawia się właśnie on – Tenktórynigdynieprzepuszczażadnejokazji. Do tego szkieletu, do prawdy po prostu, Toyah podoklejał to wszystko co zwykli ludzie zanurzeni po uszy w złudzeniach nazywają rzeczywistością.

  21 komentarzy do “Nowa książka Toyaha”

  1. Powiedz kto jest twoim wrogiem a powiem kim jesteś 😉

  2. Czy, a jeśli tak to kiedy bedzie wznowienie Baśni amerykańskiej?

  3. Państwo sięgające po 80% mojego wysiłku, sterowane przez różnych takich z tej i z tamtej strony granic?
    Kim jestem?

  4. Drugi list do Tymoteusza.

    ,, Przyjdzie bowiem chwila, kiedy zdrowej nauli nie będą znosili, ale według własnych pożądań – ponieważ ich uszy świeżbią- będą sobie mnożyli nauczycieli. Będą się odwracali od słuchania prawdy, a obrócom się ku zmyślonym opowiadaniom. Ty zaś czuwaj we wszystkim, znoś trudy, wykonaj dzieło ewangelisty, spełnij swoje posługiwanie! „

  5. Załóżmy.

    A co z tego wynika prócz epitetu?

  6. Muzeum Farmacji , Kraków ul. Floriańska 25

    Chodząc głównymi ulicami miasta widzimy głównie siedziby banków , sklepów , w Krakowie wejścia do kawiarń ….
    Zachęcałam różne osoby do odwiedzenia na ulicy Floriańskiej Muzeum Farmacji . Nie pamiętając długo numeru kamienicy z grubsza określałam po której stronie i że w połowie ulicy …. Ludzie mijali niepozorną , bo pozbawioną krzykliwej reklamy kamienicę . Mówili potem , że nie znaleźli muzeum . No więc podałam też numer 🙂

    Jest to muzeum założone w 1946 roku , pierwotnie przy ul Basztowej , od końca lat 80-tych na Floriańskiej .

    Kamienica ma 5 kondygnacji i jest pełna rzeczy niezwykłych .

    Piwnice , to stare dębowe beczki róznych kształtów z kranikami . Przechowywano w nich różne wina na zdumiewajace dolegliwosci : jakaś flegmatyczna melancholia itp …. warto przeczytać opisy chorób do leczenia których stosowano te wina.

    Pomieszczenie z retortami , alembikami i innymi dziwnie a nawet groźnie wyglądającymi przyrządami aptecznymi .

    Wyzej meble cudowne ze starych aptek klasztornych . Potem meble z aptek prywatnych. Na ladach wagi , kasy , na półkach naczynia , słoje – porcelanowe , majolikowe , szklane . Odpowiednio oznakowane , podpisane . Portrety i popiersia znanych aprekarzy .

    Na samej górze dział zielarstwa . Ale też minerałów używanych do produkcji leków .

    I salka poswięcona Ignacemu Łukasiewiczowi . Trochę jego prywatnych rzeczy , biórko , książki , apteczka .
    Nie chcę tu przepisywać jego życiorysu a nie umiemm dać linka . Po prostu jest w wiki:)

    Przy okazji warto wyguglać hasło : obrazy dla muzeum farmacji ….. NIe ma co opisywać tutaj , te meble i naczynia trzeba zobaczyć , chocby na fotografi ….

    Czemu o tym piszę ?

    Taki przeskok myślowy . Mamy świerzy komiks . Tłumaczymy wszystkim , ze on jest dla dorosłych . Otóż może być tez do wspólnego oglądania z dziećmi . Bez tłumaczenia zbyt szczegółowo pewnych zawiłosci . Na miare percepcji dzieciaka . A ta bywa zaskakująca .

    Po wizycie w Muzeum Farmacji z wnuczką , jakiś już czas temu , wróciłyśmy do tej wizyty ( bardzo na wyobraźnię dziecięca działa to konkretne muzeum ) w rozmowie o rachunku za gaz , który akurat przyszedł. Czemu drogo , skąd sie bierze gaz i ropa , o budowanych rurociągach tych wszystkich Nord Stream itd …. NIe zrealozowanym Nabucco … Czemu niezrealizowanym … polityka ogólnoświatowa ….

    A wszystko zaczęło się od hasła : pamiętasz , byłyśmy w muzeum , tam był pokój Ignacego Łukasiewicza . To on pierwszy ……..i popłynęła rozmowa o tym , że Polak odkrył … a teraz wygląda to tak , jak wyglada .

    Wnuczka miała wtedy 10 lat …. i sama dopytywała …i wcale nie chciała kończyć rozmowy ….

    Można wiele wytłumaczyć dzieciom mając odpowiednie narzędzie . Ja miałam rachunek za gaz i wizytę w muzeum Farmacji .

    Teraz mamy nowy komiks …. dla dorosłych ???

    🙂

  7. Jest wiele rzeczy, które idą dwoma torami dla dorosłych – dla dzieci. Czasami jest tak, że jest to ten sam utwór tylko pozbawiony pewnych drastyczności jak np Podróże Guliwera, czy Baśnie braci Grimm. Czasami jest to też utwór, który w niezmienionej postaci może być dla dzieci i dla dorosłych.
    Dla mnie sporym zaskoczeniem było powtórne przeczytanie Trzech Muszkieterów. Będąc dzieciakiem nie widziałem pastiszowej strony tego dzieła, brałem je w całości na serio.

  8. ja tez , brałam serio , no skąd w bardzo młodym wieku mogłam wiedzieć o istnieniu pastiszu ???

    to na co się powołuje coryllus w czeskiej baśni : Szerszeń i jeszcze cos … czytałam wogle jako …hmmm… 10-ciolatka … czy jakos tak .

    Ale , nie akurat z Szerszenia , natomiast z innych lektur dużo mi zostało … choćby ciekawośc po latach sprawdzenia , co to właściwie było …

  9. Uwagi I refleksje pana Gabriela nad przemijaniem I pozbywaniem sie zludzen sa nad wyraz trafne, sam tego w zyciu doswiadczylem I doswiadczam.
    Kiedys kolega w rozmowie oswiadczyl mi ze nie ma czegos takiego jak wolna wola. Nie probowalem nawet sie z nim spierac ale zadalem mu pytanie: „Co nas odroznia od zwierzat?”
    Gdy nie odpowiedzial rzeklem „wlasnie wolna wola”. Zwierzeta nie maja wyboru. Czlowiek zawsze. I zawsze jest to wybor pomiedzy dobrem a zlem. Czyli tym co najwazniejsze jak slusznie zauwazyl gospodarz.

  10. No popatrz , Mirku , dziś na spacerze z psem akurat ten temat z inną pania ,,psią ” poruszałam … Ludzie naprawdę nie wierzą w wolną wolę – ten wielki dar , jakim otrzymaliśmy .

    Ja dałam wyżej cytat z listy św Pawła do TYmoteusza … Rano Pismo Święte otwarło mi sie po prostu na tej stroniev …..i po przeczytaniu textu coryllusa uznałam , ze pasuje 🙂

    pozdrawiam i Ciebie …..i papugę …
    🙂

  11. Na targach książki historycznej blogerzy dokupią „Palimy licho czyli …” i „Dom za żelazną kurtyną”. No najpierw priorytetem były baśnie czeskie i komiks.

  12. Na tego ,,Tenktórynigdynieprzepuszczażadnejokazji”. Odpowiedz i recepta jest bardzo prosta dla tych, którzy się pogubili w obecnym świecie. Na takich prawdach trzeba się oprzeć i kierować.
    Medjugorje — Niesamowite świadectwo uzdrowienia! Ks. Piotr Glas;
    http://www.youtube.com/watch?v=oqt-WOWpVT0

  13. Krótka wzmianka o CZŁOWIEKU, dla którego mam wielki szacunek, a któremu nie odpuszcza – Tenktórynigdynieprzepuszczażadnejokazji –
    Grzegorz Braun wygrywa w Strasburgu. Polskie sądy to kompromitacja;
    http://gazetaobywatelska.info/news/show/2341

  14. Medjugorie jest jednak oficjalnie już nie uznane przez KK …..

    wspominając historię z Mariawitami np …i wielkie szkody jakie na terenie np Zagłębia Staropolskiego … czyli zagłębia rud i węgla wyrzadzili …… uwazała bym z takimi pradami …
    Bóg uzdrawia i nawraca wszędzie … może być i w medjugorie … ale same objawienia NIE są uznane ..

    ja się jednak wolę trzymać JEDYNEGO OBJAWIENIA…. na którym zbudowany jest Kościół , tak jest bezpieczxniej dla duszy

    pozdrawiam i znikam na dziś

    🙂

  15. Papugi jeszcze nie mam ale chyba sobie sprawie, tylko taka nieduza, zeby nie darla sie za glosno.
    Pozdrawiam I prosze pozdrowic pieska.

  16. Nawiązałem z uwagą do Pani treści z pkt. 2. Sama prawda i cenna rada, nauka. A więc, bez względu na wszystko, jakie by nie było pytanie: Tenktórynigdynieprzepuszczażadnejokazji, czy Bóg w trójcy jedyny? Oczywiście, że Bóg. A wszystko inne jest tłem. To się nie zmienia. Co do narzędzi…. (pkt.7).
    Tak, jak pojęcie czasu, które dla Boga nie istnieje (dla nas owszem).
    Również pozdrawiam.

  17. toyaha texty to (dla mnie) poranny creme de la crème… nadzieja
    ksiazek (jeszcze) nie znam… ale…
    moze bedzie jak z ta dycha za lodowka?.. choc mam nadzieje, ze duzo lepiej…
    tylko tyle… I nic wiecej

  18. Do wielu lektur trzeba dojrzeć i nawet 20 lat to za mało. Ale to dojrzenie to czasem znalezienie klucza do rozumienia. Warto trafić na autora który rozprawia się z bredniami i kłamstwami i odebrać szkołę krytycznej oceny tekstów. Znacie takich autorów ?

  19. to nie kompromitacja to norma w postpeerelu.
    Pytanie: czy sędzia orzekający wyrok czuje się skompromitowany?
    Odpowiedź: Nie , w tym kraju nie ma bowiem ludzi ( pełniących funkcje publiczne) dostatecznie skompromitowanych – takie czasy panie….

  20. Jaki Fugger steruje tym państwem? Kto swoim budżetem wspiera jego ideologię? (która dla niewprawnego umysłu wydaje się wróżyć raj na ziemi)
    Jaki zachęca je wbrew rozumowi do niepradopodobnych wydatków na bzdury, odcinając później kupony od długów? Kto likwiduje dobre przedsiębiorstwa, kupując później ich majątek za bezcen?
    To jest Wróg.
    I istota, na którą ów Fugger patrzy w lustrze.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.