sierpień 302021
 

Wczoraj przez pół dnia nie było prądu, a kiedy go wreszcie włączyli zaczynał się właśnie, na jednym z kanałów, film pod tytułem Admirał. Nie ten o Kołczaku, ale ten o Holendrach. Ja go już znałem, więc nie miałem zamiaru zarywać nocy i gapić się w telewizor. Zerknąłem tylko na początek, albowiem wcześniej mi umknął. Film zaczyna się od oczywistego kłamstwa, które jest ukłonem i hołdem złożonym współczesnej propagandzie. Choć pewnie nie tylko. Na samym początku bowiem pojawia się informacja, że w XVII wieku Niderlandy były jedyną republiką na świecie. To jest nieprawda i wszyscy o tym wiemy. Najwięcej zaś na ten temat wiedzieć powinni sami Holendrzy, ale oni wolą kolportować swoją propagandę. Ta zaś musi być kłamliwa z istoty. Oto bowiem oglądamy ludzi, którzy z nierówności i podporządkowania, z wybraństwa opartego na sile pieniądza zrobili religię. I jeszcze mamy się cieszyć, że choć w XVII wieku idea republiki poniosła klęskę, to współcześnie zwyciężyła i możemy się teraz cieszyć spokojem i zasobnością.

Wszyscy wiemy, jak świetny jest ten film, z jakim nakładem kosztów zrobiony, jak dobrze dystrybuowany i malowniczy przy tym. To kawał dobrej, państwowej propagandy, która trafia nas rykoszetem, albowiem wszyscy wiemy, że XVII wieczne Niderlandy istniały tylko dzięki temu, że miały zaplecze towarowe i surowcowe w Rzeczpospolitej, która była jeszcze lepszą republiką niż same Niderlandy. Żadne bitwy, sukcesy polityczne i ekonomiczne nie zostałby w Niderlandach dokonane, gdyby nie to zaplecze, które było traktowane przez Holendrów jako coś, co można zużyć i wyrzucić, albowiem dalej jest Moskwa z jeszcze większą ilością surowców, gdzie można zaprowadzić kalwińskie metody produkcji i wydusić z tego jeszcze więcej grosza. O tym aspekcie niderlandzkiej polityki nie usłyszymy jednak, tak jak nie usłyszymy nigdy niczego dokładniejszego o handlu z Indiami w średniowieczu, choć wszyscy wiedzą, że cała epoka wielkich odkryć geograficznych kończąca średniowiecze, stała pod znakiem otwarcia nowej drogi do Indii. I nikt przy tym nie zapyta co się odbywało na starej drodze, jak długo była czynna, czy były tam jakieś miasta, a w nich rynki, kto je obsługiwał, kto na tym zarabiał? Indie są mitem, który nie ma już znaczenia, albowiem został zniszczony przez Brytyjczyków. Podobnie jest z Rzeczpospolitą w czasach nowożytnych. Miała znaczenia, ale została zniszczona. Nie ma się więc co nią przejmować. O ogromie tej dewastacji świadczyć może porównanie filmu Admirał z projektowanym na razie i opłacanym z kasy państwowych przedsiębiorstw filmem na podstawie prozy Komudy, o którym tu już mówiliśmy. Porównując te dwa obrazy widzimy dokładnie, co to jest degradacja i jak zachowują się ludzie zdegradowani, a jak zachowują się ludzie wyniesieni. Ci drudzy nie zwracają uwagi na didaskalia w ich mniemaniu, do jakich zaliczają XVII wieczną Rzeczpospolitą i handel bałtycki utrzymujący Niderlandy, ci pierwsi za wszelką cenę chcą zwrócić uwagę na siebie i zdobyć choćby cień zainteresowania. To jest katastrofa i demaskacja w jednym. W Polsce nie można nakręcić takiego filmu jak Admirał, albowiem nikt nie ma pojęcia jak go dystrybuować. To znaczy nikt do tej pory nie zadał sobie trudu i nie zbudował strategii dystrybucji treści produkowanych w Polsce, które mogłyby ominąć wszystkie lewicowe struktury, pilnujące tej dystrybucji. Nikt też nie zadał pytania – czy można dystrybuować filmy z pominięciem Hollywood? Moim zdaniem można, bo jest wiele dynamicznych rynków, które takie filmy wchłoną. No, ale trzeba chcieć. Nikt tego nie chce, albowiem wszyscy, którzy mogliby chcieć, mają świadomość, że rządząc i administrując ludnością w Polsce, pilnują tak naprawdę jakiegoś bydłowozu z istotami zdegenerowanymi. I tej świadomości nie może im odebrać nikt. Skąd im się ona wzięła? Można o tym długo dyskutować. Wspomniana wyżej świadomość jest napędem wszystkich rodzimych produkcji historycznych. Wystarczy zerknąć na tę zajawkę do serialu Komudy. Jeden woła, wznosząc kielich – za wolność! A drugi, wymachując szablą, mówi – witamy w Polsce. To wszystko ma przekonać rodzimą, zdegradowaną publiczność, że znajduje się we właściwym miejscu i we właściwym czasie, i nic nie odróżnia jej od dawnych mieszkańców tych ziem. Trudno przypuścić, by Komuda nie rozumiał, jaką krzywdę wyrządza swoim czytelnikom i widzom tego serialu. Myślę, że on to robi celowo, z pełną świadomością. Gdyby było inaczej przynajmniej spróbowałby zrozumieć o czym jest film Admirał. No, ale nie czepiajmy się go, albowiem jest tylko autorem. Jest mnóstwo ludzi dopuszczających się większych zaniedbań od niego i ciągnących z tego zyski.

Nie sądzę, by za mojego życia dokonała się zmiana paradygmatu rodzimej twórczości filmowej. Chcę jedynie wskazać na różnicę, jakie powinny ją determinować. Film Admirał wskazuje na wyższość ustroju republikańskiego nad wszelkimi innymi ustrojami. Wskazuje też na parlamentaryzm jako źródło bogactwa. To jest oczywiście kłamstwo, bo źródłem bogactwa Holendrów był handel z Polską i wzorowane na żydowskim wybraństwo, które kazało im pogardzać wszystkimi innymi ludźmi, szczególnie jeśli różnili się od nich kolorem skóry. To jest charakterystyczne dla świata nowożytnego i nowoczesnego, który już znalazł nową drogę do Indii i nie musi przejmować się ludami mieszkającymi na tej dawniejszej. Może je zdegradować i wskazać na siebie, jako na jedynego, sprawiedliwego triumfatora. Kłopot polegał jednak na tym, że było kilka grup aspirujących do wybraństwa, które zajęły się najpierw dewastacją doktryny mówiącej wprost – abyśmy byli jedno. Następnie zaś, po obrabowaniu instytucji związanych z tą doktryną, chwyciły się za łby usiłując ustalić kto jest ważniejszy i kto ma prawdo pływać do Indii, a także do wszystkich innych portów na świecie i kupować tam różne rzeczy bez pośrednika. Goła demokracja parlamentarna przegrała w tej konfrontacji, a zwyciężyła załgana demokracja, posługująca się królem jako marionetką. Wyraz „załgana” umieściłem tu w kontekście ironicznym, albowiem nie istnieją niezałgane demokracje. Film Admirał wskazuje też jaką cenę trzeba zapłacić w walce o demokrację. Ludzie, którzy ją firmowali – bracia de Witt – zostali wypatroszeni i powieszeni za nogi na szubienicy w Hadze. Już o tym pisałem. Podjęli ryzyko, ale przegrali. Problem Polski polegał na tym, że tu nikt nie chciał podjąć ryzyka. Wszyscy łatwo godzili się z degradacją, usiłując przetrwać na nowych, zawsze mniej korzystnych warunkach. Mój kolega, który właśnie idzie pieszo do kościoła św. Idziego w Bardejowie na Słowacji, a ma do pokonania 80 kilometrów, cytuje często wiersz zwany przez Stefana Wiecheckiego Grubą Memnoną. Chodzi oczywiście o utwór Słowackiego pod tytułem Grób Agamemnona. Jest tam kilka znamiennych bardzo fraz, z których w oczy rzucają się dwie: smutne pół rycerzy żywych i wiele was było?

Nawyk nie podejmowania ryzyka, nawet jeśli nie skutkuje to niczym, żadnymi zagrożeniami, mamy we krwi i to właśnie także jest wyróżnikiem istot zdegradowanych. Komuda będzie udawał do śmierci szlachcica na zagrodzie równego wojewodzie, nie rozumiejąc, że to tylko XIX wieczna projekcja. On zresztą jest tu najmniej ważny. Nikt nie podejmie żadnego ryzyka, które mogłoby przynajmniej wskazać jakiś kierunek zmiany, czy choćby innego sposobu redakcji interesujących nas treści. Są to bowiem sprawy poza wyobraźnią Polaków współczesnych. Całkowicie poza ich horyzontem. Dlatego, między innymi, my tutaj możemy się tak dobrze bawić.

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/kredyt-i-wojna-tom-i-2/

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/kredyt-i-wojna-tom-ii/

  29 komentarzy do “O degradacji i wyniesieniu”

  1. Dzień dobry. Ta świadomość, panie Gabrielu, a Pan raczej to wie, bierze się z praźródła całej naszej rzeczywistości, z produkcją i dystrybucją filmów i książek i w ogóle wszystkiego, z systemem zarządzania krajem, wymiarem sprawiedliwości, itp, itd. A imię jego – parafrazując poezję znaną ze szkoły – PKWN. Można oczywiście odnajdywać nieco ukryte nitki wiodące do różnych PPS-ów, Piłsudskich i jemu podobnych, ale istotna zasada została wprowadzona w 1944-tym. Polega ona na takiej selekcji funkcjonariuszy systemu, żeby sami będąc bydlakami z krwi i kości potrafili traktować powierzonych ich łasce i niełasce ludzi – wyłącznie jak bydło. Czy ta cała Wasilewska et consortes nie mogła wynająć jakichś zabiedzonych inteligencików, wiejskich sanacyjnych nauczycieli i takich tam, co ich pełno było wtedy, jako tako wykształconych i umiejących jeść widelcem? Za drogo było? Nie, to miały być same bydlaki i takich znaleziono i uczyniono naszymi Panami. A ich progenitura dzisiaj nam filmy puszcza…

  2. Hehe… siostry Andechs – jedna z Legnicy, a druga z Bardejova razem z braćmi z Chorwacji mogły odciąć od północy handel wenecki, dlatego Tatarzy musieli zrobić porządek. Mapka dydaktyczna:

     

    https://images.app.goo.gl/aH4644nGD74RqaVr9

  3. 1 września jest święto św. Idziego i jarmark w Bardejowie.

     

    Obsługa karuzeli, targowcy, wata cukrowa, młode wino burczak. Tradycja sięgająca 1352 roku, związana ze świętem św. Idziego. Czterodniowy Bardejowski Jarmark tradycyjnie odbywa się w ostatni weekend sierpnia, przy czym zaczyna się już w czwartek. Podczas żadnego wydarzenia w roku miasto nie bywa tak pełne jak właśnie w tym czasie.

  4. Lepiej: siostry Andechs zrobiłyby po prostu  masakrę Wenecji i to wszystko byłoby nasze.

  5. Nic. Francuzi polecieli w kulki z tym Cesarstwem Lacinskim.

  6. Moze kolega wyrwie jakas laske w Bardejovie, jak sie dobrze zakreci.

  7. Do malopolskiej Koprzywnicy przybywaja braciszkowie cystersi z Morimond. „Przypadkiem“ Koprzywnica staje sie pozniej siedziba Wojewodzkiej Komendy Uzupelnien (tzw. popisy szlacheckie dla obszaru wojewodztwa sandomierskiego). Siostra Andechs sprowadza cystersow z Koprzywnicy do Bardejova, a maz gania po Rusi Halickiej, po Palestynie. Mieli rozmach.

  8. A dzisiaj nie potrafia upilnowac kawalka granicy.
    Chyba ci lewicowi aktywisci przejeli charakter i role rycerzy i tworza polityke.
    Koniec swiata!

  9. No i jak bumerang powraca pytanie czy jesteśmy w stanie nakręcić coś podobnego…

    Tak na marginesie moim zdaniem najlepszy film historyczny osticha kat to moim zdaniem „Dass” o sekcie frankistów

  10. Dzień dobry. Dziękuję za otwieranie oczu niedowidzącym. Pozdrawiam.

  11. Może poda Pan jakieś namiary na ten film. Reżyser, odtwórcy, rok produkcji. Z góry dziękuję.

  12. „Daas”

  13. Film Admirał do obejrzenia na Youtube z polskim lektorem.Nudny flakowaty ,łamie stereotyp  że holenderskie krowy są ładniejsze od miejscowych kobiet .

  14. Może pan po prostu nie rozumie o co w nim chodzi

  15. Trzecia dawka szczepionki dla wszystkich od 12 roku zycia w Izraelu to jest wlasnie DAAS.
    Natomiast stanowisko prezydenta RP Andrzeja Dudy, ze jest on absolutnie przeciw obowiazkowi szczepien to zwykle sk***stwo i cynizm, a to z tego powodu, ze system odszkodowan za powiklania dziala w Polsce bardzo zle. Odszkodowania sa niskie i bardzo trudno je uzyskac, ba! prawie niemozliwe jest w ogole zarejestrowanie NOP.
    Stanowisko Dudy mozna okreslic wiec tak: chciales?… to masz!
    I nie ma ono nic wspolnego z liberalnym podejsciem  szacunkiem dla wolnosci czlowieka. To jest czysta kalkulacja.

  16. Zgadzam się, choć dobre i to że tak mówi bo w PiS czysta komuna: dziel   i rządź, przymus, propaganda, w tym przypadku zero różnicy

    z PO i L.

  17. Dokładnie Dass z Łukaszewiczem w roli Franka. Interesujący wątek finansowy choć mnóstwo niedopowiedzeń. Corulus jeśli tego nie zna to powinien to obejrzeć

  18. Bloody genialny tekst, ale w polskiej narodowej propagandzie z ideologią, niż się już zmienić nie zdoła, bo Polska to już niemal wyłącznie grupa folklorystyczna, a za 15 lat nie tylko „Polski”. jako państwa, ale może i US of A nie będzie nawet formalnie. No, może za 25, ale za 15 też będą spory kawał do tego wzniosłego celu.

  19. Jakoś musieli się rozmnażać.

  20. Super tekst na drodze do zrozumienia co się stało z Rzeczpospolitą.

    I dopóki zestaw przyczyn nie będzie kanonem wychowania w domu-kościele-szkole pozostanie tylko Patointeligencja i jej wyznawcy. Czyli gangsta-pustak na drodze donikąd…

  21. to chyba o tym jest w Księgach  Jakubowych , o tej sekcie frankistowskiej

    nie czytałam , ale cos tak mi się wydaje że to tenbohater

    książka podobno mglista i pełna niedopowiedzeń ..

  22. tak jak nie usłyszymy nigdy niczego dokładniejszego o handlu z Indiami w średniowieczu, choć wszyscy wiedzą, że cała epoka wielkich odkryć geograficznych kończąca średniowiecze, stała pod znakiem otwarcia nowej drogi do Indii. I nikt przy tym nie zapyta co się odbywało na starej drodze, jak długo była czynna, czy były tam jakieś miasta, a w nich rynki, kto je obsługiwał, kto na tym zarabiał?

    A byloby to bardzo ciekawe. Jak ta zajawka Kieniewicza, gdzie czytamy np. „Był też Lwów jednym z etapów bardzo starej i ciągle żywej drogi, którą szły korzenie z Ormuzu (przez Tebriz) do Konstantynopola, skąd przez kraje naddunajskie przenikały do Polski, a nawet krajów skandynawskich.” Klimaty jak u Coryllusa – rozmach i wszystko sie laczy. Ot, np. dla tureckich interesow w Indiach „węgierska miedź [od Fuggerow!] mogła w walce z Portugalczykam i być równie skutecznym narzędziem, jak zbrojne floty.” Wielu europejskich kupcow Kieniewicz wymienia z nazwiska, ale wspomina tez innych posrednikow handlu z Indiami. Np. tacy Kârimî, ktorych podobno bylo raptem 200, a przez wieki (XI do XV) trzesli handlem z Indiami i Dalekim Wschodem, zwlaszcza po tym jak inwazja mongolska na Iran-Irak poskutkowala zwiekszeniem znaczenia dla swiatowego handlu Morza Czerwonego. Analizy owczesnej globalizacji i jej glownych aktorow bylaby na pewno ciekawe, a nawet pouczajace. Az trudno uwierzyc, ze ich nie ma. A moze gdzies sa, tylko nie w ksiegarniach?

  23. Księgi Jakubowe – książka słaba, z jednym w zasadzie niedopowiedzeniem: kim są potomkowie dawnych frankistów i dlaczego nie życzą sobie, aby powstała na ten temat powieść krwista i prawdziwa. Parawan jako formuła propagandy. Ale za nim nic nie ma, nawet ględzeń magicznych podwórkowego kabalisty. Nic, jako nagroda za wyuczoną nieuwagę. Tanio i drogo zarazem, to zależy czy adept czyta nieistniejące aluzje. I aż do znudzenia.

  24. 1/ „Komuda będzie udawał do śmierci szlachcica na zagrodzie równego wojewodzie, nie rozumiejąc, że to tylko XIX wieczna projekcja”

    von Moltke (tak, TEN Moltke) pisał to samo w raporcie z polskiego powstania 1830. Tak podobno tłumaczyli mu tubylcy. Tak, że ten wzorzec może być nie tylko projekcją.

    2/ A co do niepodejmowania ryzyka… Francja został wykastrowana 1914-1918, gdy zginęli wszyscy sensowni ojcowie. Zostały niedojdy i cyniczni degeneraci i takie są ich kolejne pokolenia. to samo zdarzyło się i Niemcom i Polsce w XVII wieku, prawda?

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.