cze 062018
 

Nie pamiętam już, który mędrzec powiedział, że muzyka jest duszą narodu. Myślę, że jest to najrzadziej cytowany w Polsce fragment starożytnego tekstu. I sprawa jest mam nadzieję oczywista. Rozumiemy dlaczego tak jest? Bo duszą narodu jest Sławomir Zapała. Ktoś powie, że znów zaczynam o tym samym. Trochę tak, a trochę nie. Muzyka jest duszą narodu, ale jej tworzeniem, aranżowaniem i dystrybuowaniem zajmują się ludzie. Podobnie jest z tworzeniem, wydawaniem i dystrybuowaniem książek na rynku treści popularnych. A skoro tak jest to znaczy, że można temu czy innemu narodowi zaplanować duszę, wręcz ją skonstruować. Wobec tak postawionej kwestii nikt chyba już nie myśli serio, że disco polo to takie rodzime plumkanie, które nagle się pojawiło i zdominowało serca i umysły tych bardziej prymitywnych Polaków. Nikt też przecież nie myśli, że tak zwane sceny młodych talentów nie były koordynowane przez struktury, które chciały mieć władzę nad duszami właśnie. Sprawa jest poważna, jak się domyślacie i my tu wielokrotnie o tym mówiliśmy. Nie ma nic bardziej poważnego niż rozrywka. Pogrzeby przy tym to pikuś.

Zawsze zastanawiało mnie, dlaczego w Polsce nie można zrobić kilku koncertów, które by były nową interpretacją muzyki wojskowej. Tych wszystkich ballad o ułanach i strzelcach. Dlaczego tego nie ma, a ta kretyńska piosenka i partyzantach napisana przez Druona jest we Francji bez przerwy interpretowana na tysiące sposobów. Nie ma tego, bo ktoś chce, żeby nie było. Po co ma być? Żeby ludzie się zaczęli wzruszać i przy tym tańczyć? Mowy nie ma.

Dlaczego niektóre rodzaje muzyki są popularne, a inne nie? To jest sprawa bardzo prosta do wyjaśnienia, ale jakoś nigdy nie poruszana. Wszyscy wiemy dlaczego. Ponieważ ktoś podjął decyzję, że taka, a nie inna muzyka ma być emitowana przez prywatne i państwowe rozgłośnie. Ma stanowić ten tak zwany główny nurt, wszystko zaś inne ma być jedynie jakimś peryferyjnym kuriozum. Tak więc o duszy narodu decydują ci, którzy zarządzają kanałami dystrybucji. Boże, który to już raz ja to piszę….I nic….

Z nie tak dawno opublikowanego tu tekstu na temat fenomenu Sławomira Zapały, wiele osób, ku mojemu nieopisanemu zaskoczeniu nie zrozumiało nic. Może dziś będzie lepiej. Postawmy taką oto hipotezę. Dusza narodu izraelskiego, celowo nie piszę żydowskiego…dusza narodu izraelskiego materializuje się w jednej w zasadzie piosence. Oto ona:

https://www.youtube.com/watch?v=w_ekJBvhv58&start_radio=1&list=RDMMw_ekJBvhv58

W przeciwieństwie do idiotycznej i dętej pieśni o partyzantach, ten utwór jest autentyczny, głęboki i piękny, a jego wykonanie za każdym kolejnym razem wydaje się coraz lepsze, choć ja się będę upierał, że Nehama Hendel jest nie do pobicia. To jest absolutne mistrzostwo świata. Widzimy tu pewną metodę, która zwala z nóg za każdym razem, a zawiera się w prostocie przekazu. Oto kobieta z gitarą na pustej scenie, nawet nie specjalnie ładna, bo nie o to przecież chodzi. Wystarczy, że ma głos. I koniec, jest pozamiatane. Próby dorównania temu wykonaniu podjęte przez Joan Baez są moim zdaniem słabsze, z tego powodu, że Joan udaje Żydówkę, to raz, a dwa że jest właśnie za ładna. Nehama jest najlepsza. To i wyznacza pewien poziom, do którego trzeba równać. Teraz mała uwaga, będę wdzięczny jeśli pod tym tekstem nie będą pojawiać się komentarze w rodzaju – ale my, panie dziejaszku, też sroce spod ogona nie wypadli, też swoją Rodowicz mamy. No właśnie, Rodowicz…jak myślicie, skąd pan Franciszek Walicki, kreator sceny młodych talentów przez całe dekady, wytrzasnął ten styl dla pani Marylki? Pewnie Wam się zdaje, że podpatrzył to u Joan Baez…aha…

Piosenka, znana jako Dona, dona, jest interpretowana przez wykonawców z coraz młodszych roczników, bo oni też chcą zwrócić na siebie uwagę. A jak to zrobić jeśli nie poprzez interpretację i ulepszenie najbardziej popularnego utworu pop w języku jidisz? Różne są te próby, mniej lub bardziej udane, ale Nehamie nic moim zdaniem nie dorówna. Popatrzmy na to choćby:

https://www.youtube.com/watch?v=pPFPCOANfzY

Tak jak w przypadku pieśni o partyzantach, za wykonanie tej prostej piosenki biorą się też artyści operowi, oto przykład, kolejny, który świadczy, że Nehama jest jednak najlepsza, choćby z tego względu, że nie narzuca nam się ze swoimi emocjami.

https://www.youtube.com/watch?v=RZzUSkqCQQQ

Pani, która tu śpiewa, twierdzi na początku, że Dona, dona, to symbolic song. No nie wiem, to jest piosenka o Żydzie, co wiezie cielaka na targ. Oczywiście można do tego dokręcać różne historie, ale myślę, że jakbym posiedział chwilę nad tekstem zaczynającym się od słów „Umarł Maciek, umarł już leży na desce…” to też byśmy mogli stworzyć z tego jakiś symbolic song. Nie o to chodzi. Istotne jest, że za pomocą dobrego głosu, prostego tekstu i oszczędnego w emocjonalnych zakresach wykonania, które staje się wzorem dla innych, tworzy się to coś, co nazywane jest duszą narodu. I to jest technika. Nie mówcie mi, że nie, bo się nie dam przekonać. A skoro tak, dlaczego nie zastosujemy tej techniki u nas? Nie pokazujcie mi teraz Adama Struga i jego monodii polskiej, bo pan Adam wygląda tak, jak wygląda i dobrze wiecie, że dręczenie publiczności jego widokiem ma swoje granice. Ja wiem, że on ładnie śpiewa, ale tak jak już napisałem, kto inny kontroluje kanały dystrybucji, w nich zaś musi być bez przerwy Zapała ze swoim wąsem, jako danie dla plebsu, ewentualnie Hołdys ze swoją brodą, jako danie dla smakoszy wykwintnych. Teraz ważna kwestia – duszę narodu tworzą dziewczyny. To jest jasne i widać to na tych trzech przykładach. Trzeba mieć kilka dobrych wokalistek, które potrafią zaśpiewać coś prostego, ale chwytliwego, na początek może być piosenka o kwiecie rozmarynu, i lecimy. No, ale nie można tego zrobić, bo wszystkie młode, zdolne wokalistki, popadają zaraz – nie ze swojej winy, ktoś im to podsuwa – w pewną manierę lub niszę. To znaczy, albo zaczynają tworzyć rzeczy społecznie i politycznie zaangażowane, i to jest kanał prawdziwy i dno, z którego nie można się odbić, bo ustawiają się w jednym rzędzie z wykonawcami pieśni o partyzantach. Ewentualnie zaczynają realizować projekty mieszczące się w zakresach tak zwanej piosenki aktorskiej. Ktoś tu ostatnio linkował różne, bardzo zabawne wykonania piosenek Kingi Preis. No, choćby ona, dziś już pani w moim wieku, zamiast zrobić to co zrobiła Nehama, Kinga zabrała się za wyśpiewywania kupletów napisanych przez Nicka Cave’a. A dziś w wywiadach opowiada, że wolałaby nie wykonywać zawodu aktora. Ja też bym wolał go nie wykonywać i proszę, mam ten komfort, że nie muszę.

Na koniec słów kilka o reinterpretacjach. Wszyscy pamiętają Jacka Kaczmarskiego i mało kto przypuszcza, że jego utwory mogłyby być zaaranżowane inaczej niż w sposób, który on sam zaproponował. A mogłyby być i były. Wiele osób pamięta sławny program z udziałem aktorów wykonujących piosenki pana Jacka, nagrany w czasie jego choroby, albo tuż po śmierci. To jest naprawdę niezwykłe, a może nawet wybitne. Ja podam dwa przykłady moich ulubionych utworów, które na to, by stworzyć z nich duszę narodu niestety się nie nadają. No, ale do różnych interpretacji a i owszem. Proszę bardzo:

https://www.youtube.com/watch?v=sK57UDkZ6cY

https://www.youtube.com/watch?v=khW7i_nQpI8

Chciałoby się teraz zapytać – gdzie są ci ludzie? Czy gdyby im złożono propozycję taką, jaką dostał Zapała, przyjęli by ją? Myślę, że nie. Są bowiem granice skurwienia. Sądzę także, że kiedy ktoś osiąga pewne efekty w swojej pracy, efekty nie dające się w żaden sposób zakwestionować, (bo niby jak?), Efekty, które można jedynie zamilczeć, staje się ich niewolnikiem. Dlatego potrzebni są ludzie, którzy będą potrafili reinterpretować teksty i przekazywać ich znaczenie oraz zawarte w nich emocje młodszym. To jest naprawdę prosta i dość oczywista konkluzja, nie trzeba być szczególnie bystrym, żeby na to wpaść. Myślę, że ci, którzy kontrolują kanały dystrybucji treści wiedzą o tym dobrze i nigdy na takie numery nie pozwolą.

Zapraszam na portal www.prawygornyrog.pl

  52 komentarze do “O duszy narodu”

  1. Tak troche obok tematu, bo nie ma tu mowy o robieniu komuś duszy, choć może niekoniecznie obok, bo film jest o tym, jak kreowany jest rynek muzyczny (przez co muzyka jest coraz bardziej prymitywna i monotonna):

    https://www.youtube.com/watch?v=oVME_l4IwII

    Ciekawostka – za repertuar, treści i nuty wielkiej ilości gwiazd, różnych zdawałoby się, odpowiedzialni są pojedyńczy ludzie, hitmakerzy.

  2. O roli zespołu rockowego wypowiedział się explicite Bogdan Olewicz w piosence śpiewanej przez zespół Hołdysa pt. „Obracam w palcach złoty pieniądz” na płycie pod tytułem „UNU”. Nie mogę nic na to poradzić, że napis „UNU” kojarzy mi się tylko z tablicami rejestracyjnymi ciemnozielonych aut przemierzających naszą krainę w latach 80. Oto pierwsza zwrotka tekstu:

    „Nad fioletowo-słoną rzeką
    Rozpinam purpurowy most.
    Powietrze eksploduje tęczą
    I dźwięczą ostrza srebrnych kos.
    Z ciemności dzieci do mnie biegną.
    Wabi je gitar słodki dźwięk.
    Obracam w palcach złoty pieniądz
    I pokazuję czołgom cel”.

  3. U nas takim odpowiednikiem mogłoby być Ave Maryja lub halleluja . Wystarczy  zobaczyć w youtubie  ile jest świetnych amatorskich wykonań, np ze ślubów i ile osób  to ogląda. To są liczby znaczące.  Tylko niewiele  osób  się  przyznaje  źe tego słucha. Bo może myślą, że  to obciach . I niestety państwowa polityka kulturalna  nie pomaga by ludzie  poczuli , że jest inaczej.

  4. No cóż, drogi Coryllusie, wiem już, że mam zupełnie inną wrażliwość estetyczną. Dla mnie zawsze musi być obecna w dziele harmonia, która jest w np w „Dona, dona, dona”. Taki ze mnie niepiśmienny baron francuski.

  5. No to się pani Maryla wstrzeliła w swoim czasie,  w krajowe (dopuszczalne cenzurą) zapotrzebowania muzyczno – propagandowe, stając się fajną, niekonwencjonalną a jakże jednocześnie  zwyczajną , muzą polskich łąk, lasów i pól. Miała kobita szczęście.

  6. to co to jest „dona” w tłumaczeniu na nasze ? Cielak?

  7. To chyba odpowiednik naszego Tralalala

  8. Nehama jest najlepsza to fakt.

    Jednak aranżacja  muzyczna piosenek żydowskich wymaga

    użycia akordeonu…

    https://www.youtube.com/watch?v=g9a_MXrtLic

  9. Na wózku leży cielę

    jest związane powrozem.

    Ptak leci wysoko na niebie

    leci w prawo i leci w lewo.

    Wiatr śmieje się w polu,

    śmieje się, śmieje się i śmieje,

    śmieje się z tego przez cały dzień

    i jeszcze pół nocy.

    Donaj, Donaj, Donaj ……. daj!

    Mój Panie, Mój Panie…*

     

    Płacz cielaku, mówi rolnik:

    Dlaczego jesteś cielakiem?

    Jeśli chcesz, to bądź ptakiem,

    jak na niebie ta jaskółka!

    Wiatr się śmieje …

     

    Biedne cielęta można związać

    i zaciągnąc do rzeźnika,

    bycie wolnym wymaga skrzydeł,

    i wzlecisz ku niebu.

    Wiatr się śmieje …

     

    * właściwie  Mój Panie w liczbie mnogiej jako Pluralis Majestatis

    JHWH    ( bezsamogoskowe imię własne Boga Izraela w Tanach,

    Adonai  – hebr. אֲדֹנָי ădonāy „Moi Panowie“ w wymowie askenazyjskiej)

  10. Dykteryjka o tym jak to Peter Weir do Polski przyjeżdżał w latach 90-tych (skończyło się polskimi statystami w „Panu i władcy na kraju wszechświata” oraz zamilczanymi „Niepokonanymi”). Poprosił aby mu puszczono piosenkę, pieśń, która oddaje polskiego ducha. Różne rzeczy mu puszczano – w końcu powiedział – o to jest w punkt! To była „My, pierwsza brygada”.

  11. W tekście Donny jest taka zwrotka:

    kiedy cielęta żyją w dostatkunie myślą po co człowiek je karmiwtedy nie widzą wolności blaskunie są zajęte o skrzydłach snami

    Żydzi nawet w takich prostych piosenkach przekazują metaforę zaorania Narodu polskiego.

  12. Uwielbiam to https://www.youtube.com/watch?v=3tOZvDO1iSk  Pozdrawiam Coryllusie

  13. Dusza narodu może nie, ale interpretacja, moim zdaniem, całkiem, całkiem…

    Ułani, ułani na melodię Thin Lizzy Whiskey in the Jar. (nawet w przejściu pojawia się melodyjka z koziołka matołka).

    https://www.youtube.com/watch?v=XdGWlXWUo7o

  14. Usłyszałem to w tv z dekadę temu jak nadawali na żywo. Szukałem potem bezowocnie w sieci, do dziś. Dzięki! 🙂

  15. Ale ty nie słyszysz jakie to jest słabe? Wręcz żadne? Musisz to tu wrzucać, żeby pokazać, że też słyszałeś jakąś piosenkę z Izraela?

  16. Jeśli o duszy mowa to baaardzo polecam „Łowców księży” od Gospodarza. Wspaniała książka, podnosząca na duchu każdego katolika. To napięcie, opisy nawróceń. Wszystko tak prosto a jednocześnie mistrzowsko opisane. Duch Święty wylewa się z każdego prawie zdania. Wiele osób na tym blogu kupowało Blizińskiego dla znajomych księży – skromnie sądzę, że to ta sama para kaloszy, a może jeszcze lepsza, bo możemy co nieco dowiedzieć się o wątpliwym miłosierdziu angielskiego kościoła angielskiego u jego początków. Skończyłem właśnie w dwa posiedzenia, a jeszcze mnie niesie. Dawać to wszystkim do przeczytania, młodym też. O wiele lepsze ziarno niż jakieś festiwale młodych by potańczyć belgijkę i trochę poklaskać bez większych refleksji!

  17. 1:55 ;   ale sprawniejsi  gdy w potylicę.

  18. nie słyszałem tylko rabini izraela tak uważają; tamtych nikt już nie rozumie prócz paru ortodoksów z Polin

  19. Szeli Nathan to izraelska Baez, a wykonań kol ha olam jest mnóstwo.

  20. Ona jest taką izraelską Baez jak Kwaśniewski jest polskim Kennedy’m. To jest słaba wokalistka po prostu.

  21. Her recent albums feature Israeli songs, works of Shlomo Carlebach and songs from Judaism. She gives concerts in Israel and internationally and is in some ways the „Joan Baez” of Israel. Since she first electrified Israel with her heartfelt rendition of the then unknown song „Jerusalem of Gold”, Natan has sung of the hope and the pain of the nation.

     

    https://en.m.wikipedia.org/wiki/Shuli_Natan

  22. Panowie tak naprawdę zachwyceni? O zgrozo!

  23. nic ponad to, że Sheli Nathan jest na ustach Izreala, a Jeruszalaim szel zahaw to drugi hymn, a nie żadne niszowe i nieistotne pieśni w jidysz.

  24. https://www.youtube.com/watch?v=iOdsAE8Mq7I Wczoraj znalazłem na you tube koncert który mnie zaczarował. Amerykańska dusza? Kobieta a jakże. Piękny głos i niewmuszone naturalne interpretacje. Na koniec zachęca publiczność do wspólnego śpiewania protestanckiej pieśni, którą znalazła w jakiejś bibliotece… Protestanckiej chociaż zaraz dodaje, że sama jest katoliczką i papistką. Po czym dodaje, że kolega z zespołu jest Żydem. Ale takim prawdziwym Żydem. 🙂

  25. Tu nie ma narodu i nie ma duszy i nigdy nie będzie.

  26. Oczywiście, niszowe i nieistotne. Irena Santor też była na ustach wszystkich…już daj może spokój.

  27. Dzięki, ja reaguję na takie treści, niby nic a wpływa to na czyn zamówieniowy, sama z siebie nie umiem się zdecydować.

  28. Wokalistka z duszą: Ewa Demarczyk.

  29. Oczywiście, chłopaki gnają do przodu jak husaria.

    Nie słyszałem więcej podobnych przeróbek i interpretacji. Może nie można było?

  30. Tutaj genialny Jacek Kaczmarski zrobił duszę własnemu narodowi: https://www.youtube.com/watch?v=KV4Rg2UFN0o&t=2s

  31. Z udanych nowych aranżacji Kaczmarskiego to polecam te dwie

    Kredka Kramsztyka:
    https://www.youtube.com/watch?v=eXjXx6QuZzg

    Quasimodo
    https://www.youtube.com/watch?v=RbQK9g6W_-I

  32. Co w takim razie można sądzić o duszy chińskiej? Mają gamę 5 stopniową fa, la ,do, re, sol, i nic więcej. Plus 12 rytmów ustalonych parę tysięcy lat temu. Nie da się tej kociej muzyki wytrzymać.

  33. Dusza Berlina i dusza Paryża czyli Dwa Kabarety

  34. Mam jedną propozycję na koncert muzyki wojskowej. Oczywiście syn R.Riedla z zespołem mógłby to pięknie zaśpiewać i zagrać. https://www.youtube.com/watch?v=p1c-HAmt5EI

    I drugą Lao Che „Duma Rycerska” A.Chachorowski https://www.youtube.com/watch?v=LKkS2PFdsGA

  35. „Istotne jest, że za pomocą dobrego głosu, prostego tekstu i oszczędnego w emocjonalnych zakresach wykonania, które staje się wzorem dla innych, tworzy się to coś, co nazywane jest duszą narodu”  Różnie z tym bywa, czasem wytwarza się takie iluzje za pomocą ekspresji, bogactwa wykonania i głębokich wielowymiarowych tekstów- na przykład muzyka „irlandzka”.

  36. Z obowiązku kronikarskiego odnotowuję słynną piosenkarkę izraelską Noa (Achinoam Nini), która trzykrotnie śpiewała w Watykanie dla Jana Pawła II. A tu jest jej wykonanie Ave Maria na Placu Świętego Piotra w roku 1994. Choć jej osiągnięcia na niwie pieśniarskiej przyprawiają o zawrót głowy, to video pozbawione jest elementu wzruszenia, jakie daje osobista obecność wśród stu tysięcy wiernych.

  37. Nie zgadzam się, że Wielki Dystrybutor może wykreować piosenkę odzwierciedlającą duszę czy charakter narodu. Co zostało z setek piosenek różnych Santorek kreowanych latami przez Wielkiego Dystrybutora? Ludzie i tak słuchali na zdartych do niemożliwości taśmach wiersza hiszpańskiego poety o murach, które runą i to wykonywaną dosyć chrypliwym głosem – podobnie było z Wysockim i jego piosenkami.

    Donna Donna jest piosenką chociaż napisaną 3 lata przed wojną proroczą. To miliony chciały być skowronkiem na nie cielakiem. I rzeczywiście Hendel jest najlepsza. Emocje są w niej ale my sami idziemy do niej po te emocje, nie muszą być nam podawane nachalnie jak robią to inni.

    Donna Donn swoją drogą „sczypatielnaja” – melancholia stepów wielkiej Rosji, co czujemy  i wielkich prerii  w piosenkach drogi, co polubiliśmy.

  38. A co sądzicie o Wojciechu Drewniaku i jego Historii bez cenzury?

    Wydaje mnie się ten gość też robi dobrą robotę dla historii Polski oczywiście nie skupia się zbytnio na aspekcie gospodarczym, ale sprzedaje historię Polski w atrakcyjnej formie.

    Dużo jest ludzi – w tym katoli, którzy szybko tracą zaufanie do ludzi i odwracają się od nich na podstawie pojedynczych kwestii.

    Dużo pobożnych współpracowników Korwina odpadło, kiedy po raz drugi ożenił się.

    Ludzie cmokają na Rydzyka, tylko dlatego, że robi sobie zdjęcia z Danielsem.

    Tylko prawda jest taka, że tylko Rydzyk ma na tyle inteligencji, aby mierzyć się i radzić sobie z takimi Dyzmami jak Daniels. Dużo katoli uważa, że w takiej sytuacji trzeba jak Braun tylko krzyczeć i uciekać. „A gdzie podziała się ta katolicka inteligencja?” – powiedział ksiądz na naszym ostatnim spotkaniu. Oddaliśmy pola na całej linii a na domiar złego górę biorą rozemocjonowane bigoty i dewoty a u mężczyzn podobne postawy albo całkowita bierność.

    Zgadzam się z dr Przybyłem, że Polacy – mężczyźni nie mają męskich wzorców katolickich a większość w dużej mierze ogranicza się do Faustyny, Teresy, Kuzkówny, Celakówny itd.

  39. Izraelska dusza narodu to jest w tej izraelskiej muzyce:

    https://www.youtube.com/watch?v=LxY6_qj_eI4

    https://www.youtube.com/watch?v=JbJZ2Xo8i8s

    https://www.youtube.com/watch?v=mDdVH9ZzftI

    w skrócie kabała, miasta przyszłości i techno terror.

    To jest muzyka, na której buduje się imperium nie przebierające w środkach a nie jakieś tam ballady chasydzkie dla starych dziadków.

    A tutaj najnowsze: Żyd zza którego wyłaniają się 3 znamienite Żydówki – pierwszoplanowe gwiazdy, brakowało tylko Ivanki Trump, Natalii Portman i tego znanego amerykańskiego Żyda nastolatka, który już jest nastolatką (jako czołówka amerykańskiej trans-formacji).

    A to jest izraelski hit muzyczny tego roku:

    https://www.youtube.com/watch?v=84LBjXaeKk4

  40. I ten napis na koszulce tej młodej żydowskiej sportsmenki Aly Raisman (jednej z podobno 160 ofiar molestowania) – „Zawsze mów SWOJĄ prawdę”

  41. Dla mnie muzyka i zawodzenie żydowskie, zwłaszcza kobiece, to miernota. Nieco wyżej wzniósł się niejaki Leonard Cohen, a wysoko, wysoko, Paul Simon – choć ten wzorce brał z muzyki anglosaskiej.

    W ogóle Anglicy są mistrzami w zawładnięciu świata muzyki popularnej. Główny front rozgrywa się w Europie Zachodniej oraz w USA. W Polsce to odłamki, a import muzyki dokonał się samoistnie, wraz z zachłyśnięciem się sposobem życia tzw. Zachodu. Nikt specjalnie u nas nie musiał sterować nastrojami poprze muzykę – wystarczyło, że dopuścili to, co powstało w w Anglii i USA. I ludziom się to podobało i podoba. Postawny jakiegokolwiek wykonawcę naprzecikwo The Beatles chociażby i wychodzi miazga i maniok odsączony. Natomiast mamy naszych bardów: Demarczyk, Grechuta, Pod Budą, Geppert, Krajewski i Czerwone Gitary (utwór Biały krzyż), Wiślanie. I znajdzie się wielu innych. Ale wyparci zostali przez anglosasów.

    Wracając do zawodzenia żydowskiego – ja akurat uważam tę piosenkę dona dona cielak kona za smętki i jak to słyszę to robi mi się słabo. Jak się okazuje, liczne wykonania tego czegoś, to moim zdaniem chęć przypodobania się społeczności. Powiem jeszcze, że to zawodzenie jest w poprzek duszy słowiańskiej.

  42. interpretacja bardzo dobra. dopasowanie tekstu – ruch sceniczny. To jest to. Panowaie nad instrumentami i kompozycją.

  43. „Czy gdyby im złożono propozycję taką, jaką dostał Zapała, przyjęli by ją? Myślę, że nie. Są bowiem granice skurwienia.” 

    Zastanawiam się, co jest „granicą skurwienia” wg autora. Czy banalny, prymitywny, ale jednak niegroźny i dla niewyrobionego widza nawet strawny „Big Musik Szoł” prowadzony przez Sławomira? Mój kilkuletni syn akurat bardzo to lubi…. Czy też debilne teksty w kompozycjach Sławomira, które sam pisze i którymi uwłacza odbiorcy i robi dupka z siebie, („znowu mi zarosłaś”). Zresztą, w czym to niby gorsze od Lady Punk i „na czekoladkę poczułem chęć”? Natomiast nie czepiałbym się w ogóle rytmicznego i nad wyraz udanego „Miłość w Zakopanem”. Wcale nie jest łatwo napisać szlagier, który od razu wpada w uszy milionom. Gdyby to był słaby kawałek, żadne najlepsze nawet kanały dystrybucyjne nie gwarantowałyby jego popularności.

  44. „Nie pokazujcie mi teraz Adama Struga i jego monodii polskiej, bo pan Adam wygląda tak, jak wygląda i dobrze wiecie, że dręczenie publiczności jego widokiem ma swoje granice. Ja wiem, że on ładnie śpiewa, ale tak jak już napisałem, kto inny kontroluje kanały dystrybucji, w nich zaś musi być bez przerwy Zapała ze swoim wąsem, jako danie dla plebsu, ewentualnie Hołdys ze swoją brodą, jako danie dla smakoszy wykwintnych”.

    Co do Struga, to potrafię sobie wyobrazić, że to, co on skomponował, zaśpiewane przez pierwszego lepszego w miarę wyszkolonego aktora, ze średnio dobrą dykcją nawet, tj. Deląga, a niechby i przez Machalicę (speca od kobiet, co by chłop je łyżkami jadł), w nieco bardziej wykwintnej aranżacji, położyłoby Opole na łopatki. I niekoniecznie musi to być specjalistyczna monodia i kościelne gorzkie żale… ale czy mamy prawo zabraniać Strugowi osobistego wyśpiewywania tego, co napisał? I tak jest o niebo lepszy od pozbawionego głosu i fałszującego Edwarda Stachury, bo przynajmniej czysto śpiewa. https://www.youtube.com/watch?v=hJBAmIN6CkI https://www.youtube.com/watch?v=1o1XZTZuJX4 albo https://www.youtube.com/watch?v=CsRvUo9Z004. To są albo czyste erotyki, albo czysta poezja: https://www.youtube.com/watch?v=x-vRHhLKT38.

  45. Kiedy Autor ma czas na wyszukiwanie takich perełek?

    Moja propozycja muzyczna- Gintrowski z Kaczmarskim: https://www.youtube.com/watch?v=VXeBlkhBsIU

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.