Kwi 082015
 

Mam nadzieję, że wczoraj wyraźnie dowiodłem iż metafora literacka leży bardzo daleko od chirurgicznej precyzji, a jej funkcja jest inna całkiem i w ogóle nieporównywalna. O tym jak fałszywie brzmią różne metafory, mające budzić skojarzenia piękne i wzniosłe przekonuje nas czasem sam Pan Bóg aranżując sytuacje, w których dochodzi do nieodwracalnych demaskacji tych metafor. W literaturze polskiej, w polityce i propagandzie postępowej słowo kuźnica ma znaczenie szczególne i nie ma takiego dziecka, przynajmniej z tych co kończyli ośmioklasową podstawówkę, co nie kojarzyłoby w jak najlepszych kontekstach wyrazu „kuźnica”. Pierwszy lewicowy think thank, którego funkcje istotne nie zostały do dziś dobrze rozpoznane i opisane nosił tę brzemienną w znaczenia nazwę – Kuźnica Kołłątajowska. I co z tego – powie ktoś – nazwa piękna i adekwatna. Otóż nie. I ja, jako człowiek który rozumie we właściwy sposób metafory jestem w stanie każdego przekonać, że nie. Kuźnia, budynek na rozstajach dróg, to nie jest miejsce gdzie wykuwa się talenty, jak się to zdawało tym biednym chłopcom zatrudnianym przez księdza podkanclerzego do robienia jakobińskiej propagandy. Kuźnia na rozstajach to jest miejsce gdzie wymienia się ważne informacje i spogląda uważnie w jedną i drugą stronę, kto skąd nadchodzi i dokąd zmierza. Kuźnia to jest miejsce, gdzie czasem można kogoś schować przed obcymi, a czasem kogoś zabić lub obcym wydać.
W nowo wydanym pierwszym tomie „Baśni jak niedźwiedź”, tym z ilustracjami Tomka Bereźnickiego znajduje się pięć nowych opowiadań. I akcja dwóch z nich kończy się w kuźni właśnie. Zapewne wielu z Was domyśliło się co to za opowiadania i wiecie już jak ponurą metaforą jest kuźnia i jak trzeba uważać z tym słowem jeśli chce się go umieścić gdzieś w tekście. Pierwsze z opowiadań dotyczy Mariana Bernaciaka, Orlika, który został zdradzony przez kowala z Piotrkówka pod Życzynem i zamordowany w pobliżu jego kuźni. Drugie zaś znanej pisarki, Izabeli Stachowicz – Czajki, która przeżyła dzięki innemu kowalowi, który ukrywał ją przez parę lat przed Niemcami. Ktoś powie, że to co piszę, to jakaś taka literacka dowolność interpretacyjna. Aha, akurat dowolność. Nie żadna dowolność tylko ujawnienie prawdziwego znaczenia słów. A co z chronologią spyta ktoś? Kołłątaj nic nie mógł wiedzieć o Orliku i Czajce. To fakt, za to o kuźniach powinien dowiedzieć się czegoś bliższego i nie określać swojej misji tym słowem, no chyba, że doskonale znał wszystkie skojarzenia związane z kuźnią i jej funkcją i dlatego właśnie wpadł na pomysł, by jego thin thank nosił takie miano.
Dostałem wczoraj niesamowity list. Oto jeden z czytelników podarował nasz album „Święte królestwo”, w wersji angielskiej rzecz jasna, jego ekscelencji biskupowi pomocniczemu archidiecezji budapesztańsko-ostrzychomskiej Jerzemu Snellowi. Album wrócił do nas wczoraj wraz z dedykacją i listem-zamówieniem na kolejne dwa egzemplarze. Dedykacja skierowana jest do Tomasza Bereźnickiego i do mnie. Brzmi ona: Z miłością, modlitwą i przyjaźnią, biskup Jerzy.
Tak więc powoli się przebijamy, nie jest łatwo, ale będzie łatwiej jak sądzę. Ci zaś, którzy nie mają jeszcze tego albumu niech żałują. Zaczynamy bowiem od teraz wielką akcję wydawniczą, której celem będzie publikacja wszystkich moich książek zaopatrzonych w ilustracje Tomka, będziemy to robić etapami i wolno, ale mam nadzieję, że przynajmniej cykl polski zakończymy jesienią i na targach we Wrocławiu będzie już można kupić komplet czterech tomów Baśni Polskich z ilustracjami w twardych oprawach.
Do tego wydawać będziemy duże komiksy, takie jak „Święte królestwo”, zaopatrzone w płytę długogrającą z muzyką autorską Tomasza. Powstawać będą także albumy w całkowicie niespotykanej do tej pory konwencji, czyli takie jak zapowiedziany na maj album „Narodziny świata w 20 obrazach”. Obejmować będą one czasy zwane nowoczesnymi. Ten pierwszy album zaczyna się w latach sześćdziesiątych XIX wieku, a kończy latem roku 1914. Mam w związku z tym zakończeniem pewną zagadkę. Kto ją rozwiąże otrzyma jeden egzemplarz albumu w prezencie. Otóż ostatnia plansza obrazuje pewien dokonany latem tego roku zamach, szalenie ważny z przyczyn politycznych, zamach bez którego z pewnością nie doszłoby do wybuchu I wojny światowej. Proszę bardzo zgadujemy. Zagadka nie jest łatwa, nadmieniam, bo już widzę te rzesze entuzjastów, którzy wpisują komentarze pod tekstem.
Kolejny album dotyczył będzie czasów powojennych w Polsce, a więc terroru komunistycznego i prześladowania Kościoła. I mam nadzieję, że wydamy go już jesienią. Mam nadzieję, bo wszystko będzie zależało od tego jak zostanie przyjęty przez czytelników nasz nowy produkt. Mam nadzieję, że dobrze i że rysunki Tomka, jego albumy i inne prace, staną się po prostu znakiem rozpoznawczym naszej misji, a także przedmiotami kolekcjonerskimi, które układać się będą na półkach czytelników w długie cykle. Mam także nadzieje, że ich nagromadzenie w jednym miejscu będzie robić odpowiednio duże wrażenie.
I teraz popatrzcie, otworzyłem sobie na chybił trafił tygodnik „Polityka” i znalazłem tam artykuł demaskujący pułapki rynku książki, czyli takie wydawnictwa, które proponują autorom wydanie książki za pieniądze. Z tym, że to autor płaci, a nie wydawca. Ludzie jakieś prowokacje robili, żeby to zdemaskować. Ciekawe po co, skoro to właśnie środowisko tygodnika „Polityka” i okolice są odpowiedzialne za taki stan rynku księgarskiego w Polsce, firmy zaś wydające jakichś frustratów za ich własne pieniądze manifestują w ten sposób bezradność rynku wobec terroru jaki gazownia i „Polityka” narzuciły nam wszystkim. Z czym nam się ów terror kojarzy? Czy nie z kuźnicą czasami? Czy nie z wykuwaniem nowych talentów? A jakże, z tym właśnie. Oto środowiska, przez które przejść musi każdy komunikat opublikowany następnie w formie druku zwartego. Wszystko co poza tym jest nieważne i złe. Nie po to jeden z członków tej całej kuźnicy kołłątajowskiej zajmował się kontrolą publikacji, żeby nie można było twórczo wykorzystywać tego świetlanego przykładu. No więc ja na to odpowiadam jak wyżej. I dodaję to co rzekł Cambronne w obecności parlamentariuszy Wellingtona – a gówno.
Jeśli idzie zaś o komiksy jest jeszcze gorzej niż z książkami. Wczoraj wpadłem na pomysł, żeby po wydaniu nowego albumu przesłać go do recenzji Orlińskiemu, znanemu znawcy pop kultury. W albumie tym jest bowiem taka masa kontekstów, w tak zaskakujących obudowach, że znawca prawdziwy powinien zawyć z zachwytu. Mógłbym zacząć tak:

Szanowny Panie Wojciechu, słyszałem, że jest Pan najwybitniejszym w Polsce specjalistą od pop kultury. Oto kolega mój Tomek stworzył przy mojej skromnej pomocy ten pełen aluzji album…..

Tomek się nie zgodził. Napisał mi, że brał kiedyś udział w konkursie, w którym jurorem był Orliński. Narysował taki komiks o Breżniewie, Bońku i jeszcze o kimś. Dostał ledwie wyróżnienie. Nagrodzona zaś praca, nad którą cmokał nasz znawca pop kultury wyglądała tak:

http://motywdrogi.pl/wp-content/uploads/gallery/autobiografia_konkurs/dziedzic22.jpg

Jak więc ci wszyscy ludzie mają się odnosić do nas i do siebie nawzajem? Z pogardą. Nic więcej im nie pozostaje.
Dziś ma tu przyjechać pierwsza partia nowej Baśni, z obrazkami, w twardej oprawie. Drżę z niepokoju. Nie będzie tego dużo, więc jutro do Gdańska zabiorę tylko 20 egzemplarzy. Reszta pójdzie w paczki i do ludzi.

Zapraszam na stronę www.coryllus.pl. A także do sklepu FOTO MAG przy stacji metra Stokłosy. Jutro zaś na spotkanie w Gdańsku, które rozpocznie się o 17.00 w bibliotece mieszczącej się w budynku Manhattan. 16 kwietnia rozpoczynają się Targi Wydawców Katolickich w Warszawie pod Zamkiem Królewskim, o czym nieśmiało przypominam.

Jeszcze nagrania

No i nasze trailery.


  34 komentarze do “O fałszywych metaforach i prawdziwej głupocie”

  1. W kuźni podkuwa się konie, w kuźnicy POdkuwa się lemingi 😉

  2. Wszyscy wcześni propagatorzy komunizmu ZAWSZE dążyli do tego, żeby przekonać w wiosce, małym miasteczku, właśnie kowala do swoich idei.
    Po prostu, kuźnia – kowal były miejscami gdzie spotykali się różni ludzie, różnych stanów, i gdzie mogli wymieniać poglądy, pogadać z kowalem.
    Kowal słuchał i albo tylko przekonywał do tego do czego został przekonany, albo wręcz donosił tam gdzie trzeba.

  3. Jedyne co czytelnikowi pozostaje, to życzyć Panu pomyślności w wykuwaniu literackiej kariery.

  4. Zamach na ksiecia Ferdynanda w Sarajewie.

  5. Zamach na Jeana Jauresa w Paryżu

  6. Orlinskiego wszelka powazna tresc i forma przerasta. On jest od zawsze stary i gruby, ktory jak musi sie scigac z mlodymi i wysportowanymi, to ustala wlasna konkurencje, tak ze cala reszta na starcie jest zdyskwalifikowana. Na ubitej ziemi by tylko proch i pyl po nim pozostal. A wszystkie budzetowe nagrody musza zostac wsrod swoich. Taki maja imperatyw.

  7. Małe wydawnictwa są i tak najlepsze (w tym Klinika Języka oczywiście). W nich można kupić najciekawsze książki. Zobaczcie, że te wszystkie tłuste zysk-i, s-ki, iski wcale nie drukują jakiś ciekawych powalających pozycji. Za to prywatne małe oficyny mają świetne książki.

  8. Kuźnica to nie tylko kuźnia gdzie się podkowy robi i podkuwa konie. W dolinie rzeki Kamiennej (Staropolskie Zagłębie Przemysłowe – po powstaniu w 1863 r. zniszczone) kuźnica to był duży zakład gdzie obrabiano kęsy stalowe, dostarczane z wielkiego pieca (Rejów, Starachowice,Samsonów – ruiny wielkiego pieca, Kunów). Polecam odwiedzenie Świętokrzyskiego i zwiedzanie Staropolskiego Zagłębia Przemysłowego, daje to odpowiedź dlaczego w 1914 roku w Kielcach Piłsudski nie był witany kwiatami.

  9. Zamach na pieniądze.

  10. Kuźnie i kuźnice ( kołłątajowskie ).

    http://www.kuznica.org.pl

    Pierwotny adres Kraków Rynek Główny 25

    Aktualnie Kraków ul Miodowa 41

    Adres na Rynku Głównym zajęty przez Międzynarodowe Centrum Kultury
    Bardzo ciekawe działania pokazują obie strony główne.

  11. Jeśli chciałoby się panu przyjechać wcześniej do Gdańska oferuję swój samochód, mogę też pomoc przy paczkach. Uczyłem się w gdańskim technikum w latach 80 – 85, spotkałem wtedy bardzo ciekawych ludzi, brałem udział w ciekawych wydarzeniach, przejażdżka po Gdańsku (lub Trójmieście)
    na mój koszt. Gdyby pan chciał się przespać odpocząć na godzinę przed spotkaniem o 17 – waszysko gratis.
    Mój telefon 512 092 406

  12. Do tej pory myślałem że istnieją 3 tomy Polskich Baśni, a tu w tekście się pojawia 4 tom, czyżby zapowiedź?
    Czy rozmyślał Pan już może nad jakąś promocyjką na Święte Królestwo? Bo nie ukrywam, że na kieszeń ubogiego studenta 60zł to troszeńkę za dużo jest. A człowiek kupić chciałby.

  13. Rzeczywiście to bardzo zły pomysł, żeby wykuwać talenty w kuźni. Potem mówi się chyba o takim talencie „zakuty łeb”.

  14. Dziękuję, jadę do kolegi do Malborka i z nim do Gdańska, potem z powrotem do Malborka i raniutko do domu, bo muszę skończyć książkę.

  15. Oglądam właśnie nagranie z niespodzianki(wreszcie sobie na to pozwoliłem) i już ciekawa rzecz zwróciła moją uwagę: co i rusz obiektem zainteresowania Pana jest jakiś okultysta czy inny magikoczarodziej czy nie wiadomo już co. Jak nie angielski John Dee, osoba sama w sobie zainteresowana, to czeski pisarz Leo Perutz który pisał o osobach zainteresowanych.
    Czy to jest cecha automatycznie wbita w bycie okultystą, że jest się wielce zaangażowanym w nieciekawe a wielce interesujące przedsięwzięcia?

  16. Ja stawiam na zamach na 33-letnim irlandzkim doktorze z malej miejscowosci pod Corkiem. Ktos mu podal za duzo kokainy…..

  17. Zapomnialem dodac ze to sie stalo 23 czerwca 1914r.

  18. Niestety miałem na myśli o wiele bardziej prozaiczny zamach na Żoresa.

  19. Propaganda cały czas gadała że bezpośrednią przyczyną wybuchu I wojny był zamach na arcyksięcia z Habsburgów Ferdynanda .Trudno znowu przegrałem,chyba zacznę czytać te baśnie.

  20. Nie musi pan, naprawdę…

  21. Jak sama nazwa wskazuje „propaganda mówiła”.

  22. Ale wiki mówi, że Jaures to był 31.07, czyli po 28.06

  23. Chyba, że uznamy perspektywę jego planu strajku powszechnego za realną, w co wątpię.

  24. Semantyczne odwrocenie pojec. Czyli kiedys postep ( dazenie do nowego, rozwoju, KK, tworzenie sie nowoczesnych narodow ….) i reakcja ( zachowanie starego ladu – z niewolnictwem, o czym opowiada coryllys na swoim ostatnim spotkanu).
    Teraz postep ( raczej podstep – syf kila i mogila, globalizacja zachowanie niewolnictwa w nowej formie) i reakcja ( walka o normalnosc, KK ).

  25. Bardzo jestem ciekaw tej nowej pozycji pt. Narodziny świata. Niedługo ma też pojawić się drugi tom Romowe (de facto już powinien być, bo kiedyś zapowiadali go nawet na koniec 2014 r., ale mają jakieś opóźnienia). Oby kolejny komiks z rysunkami Bereźnickiego – jeśli się nie mylę, to o spaleniu Rzymu – ukazał się jak najprędzej. Bardzo czekam na te albumy. Ciekawe komiksy historyczne to jest to, co mnie interesuje.

  26. Nie rozmyślam nad promocją komiksu, bo autor rysunków też musi jeść i ma dzieci do wykarmienia, a stypendium nie bierze. Niech więc ubogi student gdzieś się zatrudni i sobie kupi. 4 tom jest zapowiedzią.

  27. Najpierw będzie komiks o Sosabowskim. Romowe ma być na targach w maju, u mnie będzie zapowiedź.

  28. Jaures wszechstronnie wykształcony i uwiódł go socjalizm? No musiał być wykształcony ..niewyobrażalnie. Los oszczędził mu rozczarowań co do praktycznego wdrożenia idei socjalizmu.
    A kto to był, ten 33 letni kokainista mieszkający pod Corkiem?

  29. Jest nowy tekst pink panther.

  30. wykuwanie – obróbka skrawaniem – walcowanie na zimno -…………. (co jeszcze?)
    (przeniesienie techniki kuźniczej do życia społecznego)

  31. A ja polecam przeczytanie II tomu Baśni jak niedźwiedź. Nie lubię, jak ktoś mnie poucza nie rozumiejąc kontekstów żywych na tym blogu.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.