cze 232017
 

Był tu u mnie wczoraj pewien ksiądz. Kupił to co zostało z pierwszego tomu wspomnień Edwarda Woyniłłowicza i trochę tomu II, który jeszcze na szczęście jest. Dobrze mi się z nim gadało, choć on nie wiedział przecież kim ja jestem, o istnieniu wydawnictwa, które wypuściło na rynek dwa tomy wspomnień sługi bożego Edwarda dowiedział się niedawno i zjechał do mnie całkiem znienacka prosto z Białorusi. Każdy kto tu był na podwórku wie jaka jest sytuacja. Nie wygląda to najlepiej. Nie przypomina to moje obejście poważnego wydawnictwa, które zajmuje się edycją luksusowych książek. Zaczęliśmy gadać i ja po raz kolejny musiałem tłumaczyć jak to się stało, że zostałem wydawcą II tomu wspomnień. Nikt mi chyba nie wierzy, że po prostu wykupiłem je z Biblioteki Narodowej, ten ksiądz też nie uwierzył. No, ale to prawda, mam przecież fakturę. Przez siedemdziesiąt lat, nikt z historyków i popularyzatorów nie wpadł na pomysł, żeby wydać te wspomnienia tak po prostu. Każdy za to chętnie się na ich fragmentach lansował. I ja to wczoraj powiedziałem mojemu gościowi wprost. On się trochę zdziwił, bo poszukiwał kogoś, kto znałby dobrze życiorys Edwarda. Ja go nie znam dokładnie, ale cóż to jest za problem zlecić reaserch i prześledzić całe jego życie? Z tego co zdążyłem się zorientować proces beatyfikacyjny, który trwa już rok, przeciągnie się. W zasadzie dopiero teraz zorientowano się, że są te wspomnienia i dopiero teraz ktoś zaczyna koło tych spraw chodzić. Ksiądz chciał mnie zaprosić do Mińska, ale to jest dla mnie wyprawa, którą muszę celowo zaplanować. No i nie wiem z czym miałbym tam pojechać. Ksiądz wysłuchawszy mojej gawędy naopowiadał mi, mimowolnie jak mniemam, różnych komplementów, a potem zapytał czy jestem historykiem. Powiedziałem, zgodnie z prawdą, ze studiowałem historię sztuki, a potem pracowałem w mediach. Historyków zaś jest w Polsce tylu, że wynajęcie dowolnej osoby ze stosownym dyplomem nie może stanowić żadnego problemu. Tyle, że żaden dyplomowany historyk nie wyda sam z siebie żadnej książki i nie będzie robił rzeczy, które my tu robimy niejako naturalnie. Zaproponowałem księdzu, że wydamy specjalną gazetę o Edwardzie Woyniłłowiczu, bo cóż to jest w końcu za problem. Wydamy ją w dwóch językach i księża będą ją mogli rozdawać wiernym po nabożeństwie. Zrobienie gazety to betka i w ogóle nie ma o czym gadać. Ksiądz się zdziwił, ale powiedział, że zapyta przełożonych czy mają taką wolę. I tak sobie gawędziliśmy, a potem ksiądz odjechał. Pewnie nie zrobiłem na nim najlepszego wrażenia, bo strój miałem na sobie niedbały, wszystko jak zawsze tonęło w chaosie i tylko te książki w garażu leżały w równych, wojskowych szeregach, opakowane w szary papier. Naopowiadałem mu ponadto o moich motywacjach, wśród których zysk i możliwość decydowania o wszystkim są najważniejsze. I nie pierwszy już raz pomyślałem, jak fatalne wrażenie musi robić na ludziach to moje naturalne środowisko życia i jaką niewiarą w człowieka ich ono przepełnia. Porównajmy to choćby z takim profesorem Krajskim, który w swojej szlachetnej prostocie podjął się wysiłku nie byle jakiego. Chce przecież wyśledzić i zdemaskować wszystkich masonów ukrywających się w Polsce na kluczowych stanowiskach. Poza tym zawsze jest nienagannie odziany i wysławia się poprawnie, a także napisał serię książek dla młodzieży o poprawnym zachowaniu się w towarzystwie, czyli o savoir vivre. Ostatnio zaś nawet raczył się odnieść do stawianych mu przez toyaha zarzutów o kłamstwo, o czym możecie przeczytać tutaj https://kukonfederacjibarskiej.wordpress.com/2017/05/30/dlaczego-zostalem-zaatakowany-i-obrazony-nie-wiem/

Cóż to jest, ta moja inicjatywa w porównaniu ze szkołą elit doktora Przybyła, który raczył w jednym z nagrań wyrazić opinię, że pogadanki historyczne w internecie powinni wygłaszać wyłącznie ludzie z dyplomami historyków, bo oni jedynie znają warsztat i metodologię. Cóż my tu znaczymy wobec tych wszystkich ludzi, którzy usadowili się w miejscach kultu i objawień i stamtąd nadają swój ciężki od znaczeń przekaz, demaskujący podstępną, antypolską robotę. Czym my się zajmujemy? Sługą bożym Edwardem, który nawet miejsc kultu nie ma? A i z samym kultem krucho? Gazetę chcemy wydawać na cześć przyszłego błogosławionego? Toż to jakieś głupoty, nie gazeta i nie kult, ale metodologia jest ważna. Oto niejako antycypując słowa doktora Przybyła, znana nam tu już Żanna Kormanowa napisała kiedyś takie oto zdanie:

Historia nieoparta o metodologię marksistowska jest naukowo bezpłodna, nie jest nauka w pełnym tego słowa znaczeniu.

Jasne, bo tylko koncesjonowani opowiadacze, mogą cisnąć ludziom do głów swoje gawędy i tylko wybrańcom przysługuje prawo do lansowania się na przytykanej purpurą i złotem przeszłości. No, ale skoro tak, dlaczego oni nie poszli do tej biblioteki i nie wykupili z domu niewoli rękopisu wspomnień sługi bożego Edwarda? Jak myślicie? Ja jestem prawie pewien, że chodziło o cenę. Czterysta pięćdziesiąt złotych to jest kwota, której ani Krajski, ani Przybył, ani w ogóle nikt ze znanych mi historyków od profesora w dół nie wyda lekką ręką na imprezę nie rokującą sukcesu. Ryzyko jest zbyt wielkie, nie wiadomo przecież ile ten proces beatyfikacyjny potrawa i jak się zakończy. A cztery i pół stówy to jest zawsze cztery i pół stówy. Nie po to się poza tym jeden z drugim męczył tyle lat na studiach, żeby teraz inwestować w jakieś głupstwa…Czynił to z inną nadzieją, z taką mianowicie, że zostanie gwiazdą, jeśli nie w mediach, jeśli nie na uczelni, to może chociaż w jakimś małym, prowincjonalnym ośrodku, w którym stworzy sobie i innym to szczególne złudzenie, do którego oni wszyscy tęsknią. Złudzenie, że oto mieszkają w Oksfordzie i spacerują wraz ze studentami i studentkami pomiędzy ścianami zielonego żywopłotu, wysokiego jak nie wiem co. Za cień choćby tej wizji, daliby sobie odrąbać rękę, jestem tego pewien.

Kłopot w tym, że nasza tutaj misja, nie realizuje się w takich okolicznościach. Realizuje się w czymś zupełnie innym, w tym mianowicie, żeby przywrócić realny wymiar tradycji państwa polsko-litewskiego. Realny to znaczy kultowy, a do tego potrzebni są święci i błogosławieni z nowych, że się tak nieelegancko i bez zachowania zasad savoir vivre, wyrażę, rozdań. Jeśli więc księża z Mińska zdecydują się przyjąć moją pomoc, chętnie jej udzielę, ale jeśli nie zechcą, lamentował nad tym nie będę. Jest tak wielu historyków z odpowiednim przygotowaniem merytorycznym….Dla nas tutaj liczy się tylko wytrwałość. I przy tym pozostaniemy.

Zapraszam wszystkich jutro na jarmark Radia Wnet, który odbywał się będzie w Budynku PAST-y, a za tydzień w piątek na Festiwal Komiksu Historycznego w dawnym lokalu Budapeszt przy Marszałkowskiej. No i oczywiście na stronę www.basnjakniedzwiedz.pl

  112 komentarzy do “O komplementach mimowolnych i kulcie świętych”

  1. >Ostatnio zaś nawet raczył się odnieść do stawianych mu przez toyaha

    Krajski łowca „masonów” i innych treści     tłumaczy, że dlatego przekazywał w swoich nie jednych wypowiedziach że Toyahowi nie można ufać i całej jego twórczości  bo cytuję: „Ja zaś chciałem przez krótką wypowiedź złożyć hołd autorowi bloga za to, że te listy jednak opublikował w internecie.”

    Tłumaczy tez czym jest kłamstwo, i że gdzieś tam też chyba po pogadance z ludźmi dał linka później w necie  kogo oczernia. Zakończył tym, że nie podoba mu się u Toyaha tylko słowo „gówniany” i że chyba wróci z tego powodu do nauczania savoirvivru.

  2. Czyli w internecie można, a w książce nie?

  3. Zapomniałem dodać że Krajski kłamie tłumacząc, że z jego ust wyszedł tylko raz fałszywy przekaz – cytuję: „Innych wykładów na ten temat nie było”

  4. On sie tlumaczy ze o ksiazce nie mial pojecia, dlatego z uporem maniaka pomija nazwisko „autora bloga”.

  5. Wytrwałość, właśnie tak 🙂

    Jak zwykle, Gospodarz celnie ujął tą nieznośną bezpłodność historyków i innych „ekspertów w dziedzinie”, przykrywających swoją martwicę arogancją i pozornym działaniem.

    I ten garaż działa na wyobraźnię….wybrzmiało jak hangar z tajną bronią 😉

  6. c.d.

    co za parszywe zaklamanie..kazdy glupi kliknie gdzie trzeba i w sekunde zna nazwisko…

    Nigdy nie zrozuniem tzw.ludzi mediow i ich walki o popularnosc, oraz niszczenia innych. Wiem o czyms wartosciowym, za darmo podaje dalej. Ale oni nie -bo nie..

  7. To zwykły blaszany garaż. W dodatku czasem mimowolnie zamykam tam jakiegoś kota na noc, łatwo więc sobie wyobrazić co się dzieje z rana, kiedy ten kot zostaje wypuszczony. No i ile jest sprzątania po nim…

  8. walka o popularność nie odbywa się na tym poziomie. To są idioci. Na stronie Toayha są okładki książek, widać na nich nazwisko.

  9. to dobre :-)) nie miał pojęcia, że poza jego książkami jakiś druk istnieje….

    kolejny ekspert od zaraz wszelakich, co sięga po źródła tylko z „anonimowego”, jak mu się wydaje, internetu

  10. jak widać, okoliczne futrzaki wyczuły wizytę gościa i nie narobiły wiochy z miejsca, które  powinno na gościu zrobić wrażenie 😉

  11. Tu mamy wcale niełatwą i emocjonalną promocję książki Grzegorza Brauna o świętych i błogosławionych jeszcze ze starego rozdania. Jest jakieś potężne ciśnienie: https://www.youtube.com/watch?v=kcyV9xVoLdE&t=541s

  12. Pan Krajski w przestrzeni publicznej – kot w garażu.

  13. Jakaś dziwna ta promocja. Jedna Pani czytająca z kartki zarzuty do Pana Brauna plus „anarchista” przejmują spotkanie.

  14. świetne podsumowanie :))

    trzeba wyrzucić, sprzątnąć po nim, a ten z uporem maniaka ciągle przyłazi

  15.  Czterysta pięćdziesiąt złotych to jest kwota, której … nikt ze znanych mi historyków od profesora w dół nie wyda lekką ręką na imprezę nie rokującą sukcesu… A cztery i pół stówy to jest zawsze cztery i pół stówy.

    „Czterysta pięćdziesiąt” czyli 450 to taka piękna liczba. Każdy ADAM ma prawo się bosko uśmiechnąć. 
    A rodzimi fartuszkowi na straży spokoju i innych mądrości, mądrzy inaczej, stawkę wkrótce zmienią – jak przypuszczam – na zaporową. 
    Czy nadal będzie cztery i pięć przodować zerom czy raczej trzy plus zera? 

  16. Biografię Woyniłłowicza wydało już jakiś czas temu LTW: http://www.ltw.com.pl/presta/glowna/35-ciern-kresowy-opowiesc-o-edwardzie-woynillowiczu-i-jego-rodzinie.html

  17. Nie chce mi się tego słuchać, podaj nazwisko tego autora i nazwę wydawnictwa, które tę książkę o świętych wydało

  18. Straszne rzeczy się nieraz w tym garażu dzieją, bo ja nawet jak stwierdzę obecność kota, to mi sie nie chce w nocy iść otwierać. Nie ma litości w moim sercu….dla Krajskiego też.

  19. Tłumaczenia pana profesora Krajskiego są po prostu gówniane. Szkoda na to więcej emocji. Dorośli ludzie a zachowują się jak dzieci w piaskownicy.

  20. Kochani, dziś zakończenie roku i dzień ojca, wyłączam się więc na resztę dnia. Od pojutrza zaś, bo jutro jadę na jarmark zabieram się za gazetę i II tom Baśni, który nie może czekać, musi być zaraz wydany. Tak więc ograniczę drastycznie swoją aktywność na blogu i w ogóle wszędzie.

  21. http://prawy.pl/52938-skwer-w-stolicy-bialorusi-otrzyma-imie-wybitnego-polaka/ Szkoda tylko, że na przedstawionym obrazie herb własny rodu Woyniłłowiczów (występujący w zasadzie w 3 odmianach) jest przedstawiony błędnie… Już zwróciłem na to uwagę Arcybiskupowi Tadeuszowi Kondrusiewiczowi. Tu jest prawidłowy herb: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/e/e4/Edward_Woynillowicz_family_tree_-_in_Sawiczy_palace_-_1905_AD.jpg

  22. >Tłumaczenia pana profesora Krajskiego są po prostu gówniane.

    Oj, bo pan Krajski jak to przeczyta, to jeszcze bardziej utwierdzi się w zajmowaniu nauczaniem savoirvivru.

  23. Wydawnictwo „Prohibita”, autor Grzegorz Braun, tytuł „Iskry Boże, czyli polskie drogi do świętości”

  24. Grzegorz Braun „ISKRY BOŻE” – „Iskry Boże to autorska mała panorama ojczystej historii – szkicowana w ściśle określonej perspektywie: poprzez postaci Świętych i Błogosławionych Kościoła katolickiego. Dzieła życia ich wszystkich, a także przykłady męczeńskiej śmierci tak wielu, stanowią najlepsze, bo najbardziej wyraziste punkty orientacyjne i drogowskazy (…). Jeśli mamy lepiej rozumieć skąd przychodzimy, kim jesteśmy, jak wysoko możemy i powinniśmy mierzyć – to wypada nam ze szczególną pilnością odrabiać te lekcje, jakich udzielają nam właśnie Oni”. Wydawnictwo PROHIBITA. Mam wrażenie, że wyszedł z tego jakiś komiks…

  25. Czyli streszczenie Feliksa Konecznego „Świętych w dziejach Narodu Polskiego” ?

  26. No i bardzo dobrze. Trzeba nazywać tą biedę po imieniu. Moje siedmioletnie dziecko znajduje takie sprawy w kilkanaście sekund więc można to tłumaczyć tylko złą wolą i celowością takich niskich zagrań. To jest po prostu żenujące.

  27. Tak się składa, że kupiłem dla własnych dzieci Czerwoną Rękawiczkę oraz Iskry Boże. Różnica w jakości wydania jest znaczna, oczywiście na korzyść Kliniki. Braun – jak sam mówił – miał kiedyś pomysł na film rysunkowy, był scenariusz film nie powstał a ze scenariusza powstała książka. Będziemy to dopiero czytać więc nie wiem co pisze w środku ale trochę to dziwne i wygląda na rozmienianie się na drobne i coraz drobniejsze a szkodne.

  28. Najzabawniejsze w tym tłumaczeniu, jak dla mnie, jest to, że profesor K. podaje link do bloga utrzymując, że nie doszukał się nazwiska autora. Tymczasem nie kosztuje to żadnego wysiłku choćby dlatego, że obok tekstu widnieją miniaturki okładek a na jednej z nich „Krzysztof Osiejuk” a u spodu „Listy od Zyty Gilowskiej”. Widać temat niektórych przerasta.

  29. „Zielone Rękawiczki” a nie czerwone – co mnie napadło!!! Bardzo przepraszam Panią Kossobor!

  30. Wydawnictwo działa od 1996 roku, gratulacje. 450 książek też robi wrażenie. Na jakich targach państwo bywacie? Gdzie się promujecie? Można zamieścić recenzję książki? Pogadać z autorem? To dobrze, że jest więcej wydawnictw promujących dobrą i wartościową książkę. „Dobra książka” taki powinien być znak i wspólna marka takich wydawnictw.

    Pozdrawiam

  31. Ale nauczanie savoirvivrem aspirujących nie zrobi się samo. I „jak jeść bezy” -a nie, to było w innym numerze. U tych państwa to jakoś wszystko od tyłu strony.

  32. >To dobrze, że jest więcej wydawnictw promujących dobrą i wartościową książkę.

    Kto temu zaprzecza?

  33. A kogo ten Krajski interesuje? Co on ma do zaproponowania na dziś i na jutro? Steki pierdół dla frajerów co może na fraszkę dadzą?

  34. Po pierwsze kiedy obraża Toyaha, to ja bym tego też nie zostawił bez odpowiedzi. Trzeba się bronić i kłamców bezlitośnie demaskować. A po drugie z tymi frajerami bym nie przesadzał. Ja też jakiś rok-1,5 temu byłem takim frajerem i słuchałem różnych rzeczy, bo uważałem i do teraz uważam, że to była w końcu jakaś droga do prawdy, po latach bierności. Nie każdy od razu trafia np. tutaj i wszystko jest dla niego jasne. Więc szkoda właśnie „tych frajerów”, że są manipulowani przez takich jak Krajski. Bo część z nich może z czasem dotrzeć głębiej i dotrze.

  35. Dla tych co nie znają polecam szczerze ten wykład jako wartościowe uzupełnienie wiedzy choćby z tego bloga. O Katolickim Etosie Pracy, jego historii, powiązaniach dziejowych z herezjami, kapitalizmem i wyprostowanie kilku podstawowych pojęć. Moim zdaniem bardzo dobra wiedza:

    https://www.youtube.com/watch?v=figcBunLgRo

  36. A czy dojrzeją do czynów? Poza doznawaniem szukania prawdziwej prawdy

  37. >A kogo ten Krajski interesuje?
    No właśnie z tym troszkę problem. Mój dobry kolega powiedział niedawno, że te opowiastki o tych mnóstwie ciekawostek, które usłyszał o tej tajnej satanistycznej grupie (zapewne całkowicie nieprzydatnych i nie wiadomo które prawdziwe) są … ciekawe.

    >Co on ma do zaproponowania na dziś i na jutro?
    Zajmowanie czasu, zaśmiecanie mózgu właśnie tymi pierdołami i utrzymywaniem stanu bagna w którym w końcu przyznają mu licencję z pieczątką na autorytet. A dla innych argument, że ceni wysoko prawdomówność i co się z tym wiąże i że umie przeprosić, bo miał występy w Radiu Maryja.

  38. Z reakcjami wobec pomówień etc trzeba uważać bo sprawcy marzą o tym aby być podmiotem polemik pretensji etc. Gówna lepiej nie tykać

  39. Jest to dobry przykład jak samemu można sie  osmieszać na kazdym kroku.Chłopisko zajmował sie dobrym wychowaniem i mówił ciekawie .Ale jak to w zyciu podał ofiarą samego siebie /zachłannosci / i zna sie na wszystkim od emeryta, masoni, gmo  ,widły po produkcje pustego pieniądza.System go wciagnąl w swe objecia i pozostał juz mu tylko bełkot i puste spojrzenie w sufit .Czy Ja wszystko musze wiedzieć ??? Także przypominam że wszystko to znaczy nic .

  40. My też możemy opowiadać o kulisach władzy WSI i innych tylko po co? Problemy do rozwiązywanis msją już inne nazwania i innych promotorów

  41. >Gówna lepiej nie tykać

    Zgadza się. Ale po uwagach w wczorajszym tekście można by się pokusić o napisanie np: „panów jak gówno lepiej nie tykać”.

  42. Ot spec od wszystkiego a czy on jakiegoś madonna widział lub zna osobiście lub rozpracowywał strukturę ot bajarz

  43. Panie Gabrielu,

    I slusznie, ze sie Pan chwilowo wylacza…

    … przy okazji zycze milego swietowania Dnia Ojca i przesylam Panu i wszystkim tatusiom w Polsce i gdziekolwiek indziej w swiecie  przede wszystkim zdrowia, pracy oraz wielkiej sily, madrosci, wytrwalosci, cierpliwosci w opiece nad swoimi latoroslami… tymi juz duzymi… dorastajacymi… i tymi zupelnie malymi i bezbronnymi…

    … a na jutro zycze dobrego jarmarku… no i ten II tom Basni socjalistycznej… jego wydanie  w dzisiejszych rozpadajacych sie realiach staje sie arcywazne .

  44. Dokladnie.

    Patalach tak sie zaoral – parafrazujac Sakiewicza, ze az przykro… smuteczek.

  45. Tatusiowie dziękują pięknie

  46. Aby bali się nas tykać -i pal sześć jak oni nas będą sobie nazywali, ten bon mot o gó… ma kilka zwrotnych znaczeń – jak komu psuje ale wydźwięk podstawowy jest oczywisty

  47. Każdy z nas w życiu zalicza epizody robienia za frajera i nic w tym wstydliwego, naprzeciw są zawodowcy

  48. Rozpadające się realia- dobre spostrzeżenie

  49. To chyba jakoś epidemia sami łowcy jak nie masonów to sbków lub wsioków

  50. Zgadzam sie…

    … Pan Krzysztof sledzi te hucpe Krajskiego… i my jako czytelnicy tez ja widzimy. Tak jak mozemy tak demaskujemy takich typow jak Krajski… i ostrzegamy przed cwaniakami i naciagaczami… dalej to kazdy musi sam zdecydowac…

    … Pan juz zdecydowal i go nie slucha… ja tez juz dawno zdecydowalam i nie slucham ani jego ani tej calej swoloczy „naukawej” od Sakiewicza… a nawet tych co na Ojcu Rydzyku sie lansuja… i tych rezygnujacych z tych detych „altoryteuf”  bedzie przybywac.

  51. Jeszcze raz pomyslnosci i opieki bozej dla Ciebie, wszystkich tatusiow i ich latorosli !!!

  52. dziękujemy, dzisiaj jest piękne święto, 100 lat już odsłuchałem, 60-tkę skończyłem i cieszę się, że jest wiele osób z którymi daje się normalnie rozmawiać, pomyślności dla Ciebie Paris

  53.  
    Ze strony internetowej Czerwonego kościoła (20 czerwca 2017):
     
    „Członkowie Mińskiej miejskiej wykonawczej komisji d/s nazywania i przemianowania prospektów, ulic, placów i innych składowych części miasta Mińska podtrzymała inicjatywę nadania skwerowi za Czerwonym kościołem imienia Edwarda Woyniłłowicza, społecznego i państwowego działacza, mecenasa, człowieka, dzięki któremu pojawił się kościół.
     
    <Niewątpliwie wniósł on znaczny wkład w historię naszego kraju. Okazywał wsparcie dla młodej białoruskiej literatury, utrzymywał kontakty z przedstawicielami narodowego ruchu, brał udział w finansowaniu licznych instytucji. Poza tym, Woyniłłowicz jawnie osądził podział Białorusi na warunkach Ryskiego traktatu pokojowego w 1921 roku. To świadczy o tym, że on nie miał propolskiej orientacji, jak twierdzą niektórzy społeczni działacze, którzy niegodzili się z propozycją uczczenia w toponimie miasta imienia Edwarda Woyniłłowicza> – zaznaczył na posiedzeniu komisji dyrektor Instytutu historii Narodowej Akademii Nauk Białorusi Viaczasłau Daniłowicz, przekazuje <<Sovietskaja Bielarussja>>.
     
    Główny archiwista Narodowego historycznego archiwum Uładzimir Dzianisau nazwał twierdzenie o tym, że Woyniłłowicz był zwolennikiem polonizacji, absotlutnie bezpodstawnym. Podkreślił on, że Woyniłłowicz aktywnie podtrzymywał ruch odrodzenia białoruskiej kultury, finansował wydanie literatury w mowie białoruskiej, osobiście znał wielu działaczy białoruskiego odrodzenia. <Dlatego mówić o tym, że on niby to polonizator, polski ziemianin, poprostu jest niedorzecznie> – zaznaczył ekspert.
     
    Przy tym podkreślił on, że Woyniłłowicz nalegał, by mianowicie Czerwony kościół był zbudowany w stylu neoromańskim, bo w czasach, kiedy styl romański panował w Europie, nie było podziału Kościoła na wschodni i zachodni.
     
    A kandydat nauk historycznych Tacciana Skrypczanka nazwała twierdzenia przeciwników skweru imienia Woyniłłowicza jednostronnymi i niewytrzymującymi żadnej krytyki. <Twierdzić, że skwer imienia Woyniłłowicza przywiedzie nas do kłótni z Rosją, jest śmiesznym. Wszystkim wiadomy jest fakt, że Woyniłłowicz przyjaźnił się ze Stołypinem, który nazywał naszego współrodaka nie zwyczajnie przyjacielem, ale i poplecznikiem. Co więcej, Stołypin zapraszał Woyniłłowicza na posadę wiceministra gospodarki rolnej> – powiedziała.”
     

     
    http://chyrvony.by/parafija/naviny/684-mingarvykankam-padtryma-z-ya-lenne-minsku-skvera-imya-vajnilovicha.html

  54. Garaż w Dolinie Krzemowej jest synonimem kolebki wielkiego sukcesu. W garażu powstał Apple, Google, Amazon, Hewlett-Packard i pewnie wiele innych przykładów się znajdzie. Dowartościujmy garaże, tam się rodzą prawdziwe przedsięwzięcia. 

  55. A no wlasnie…

    … ja tez z moja mama robilam przez cale lata piekne bukiety kwiatowe w garazu !!!  Tak, zdecydowanie garaze musimy dowartosciowac.  Wielu z nas nie zdaje sobie nawet sprawy, ze w tych garazach ciagle rodza sie prawdziwe i wielkie przedsiewziecia.

    Fantasyczne porownanie i przypomnienie !!!

  56. właśnie pracujemy nad pozwem o zasiedzenie garażu w centrum Krakowa, z działką ot tak ok. 700tys. zł – przeciwnik, że heej; papiery już od 1949r. zgromadzone – będzie się działo

  57. tez tego pedu nie rozumiem: czy oni nie wiedza, ze to cholernie postarza?

    oni wszyscy jak facjata Magdy Gesseler, ale ta przynajmniej cos ugotuje…ech…

  58. Jasne, nie miał propolskiej orientacji, a ci co się zgodzili na traktat ryski to ją mieli. Co za bełkot.

  59. Jakos jestem dobrej mysli dla Twojej sprawy… garazowej…

    … moze dlatego, ze wlasnie wczoraj zakonczyla sie definitywnie moja batalia urzedowa… po poltora roku !!!

    Dzis sprawdzilam… przelew wykonano z wczorajsza data i dzis sa juz na moim koncie… we wtorek ide znowu do banku z samego rana i robie przelew do Polski na siostry konto… i koncze z Franca !!!

  60. Co do kultu świętych,polecam tekst Tropicielki na SN o Matce Bożej z Guadelupe,która Polskę w opiece.

  61. Przede wszystkim nauczanie savoirvivrem powinni zacząć od siebie. Gdyby pan Krajski stosował na co dzień  to co podaje na tych kursach to by wiedział, że w sieci panuje tzw. netykieta. Chyba, że faktycznie jak na razie opanował tylko wcinanie bezy nożem i widelcem od pani profesor Jolanty.

  62. Nic takiego dr. Przybył nie powiedział. Cały wykład był ogólnikami dla młodzieży, śmianiem się z Lechitów. Wskazywał akademickie, tradycyjne stopnie wtajemniczenią na zasadzie kontrastu do youtubowej-netowej wszystko-dowolności.

    Na innym spotkaniu mówił, że zna ludzi bez papierków mający x więcej wiedzy od akademonów. W dodatku kanał nazywa się „na argumenty”… więc któryś z komentatorów przedobrzył solidnie bloga,jeśli wrzucił Przybyła do wora z Krajskim.

  63. Akademodów – akademików; autoorekta w telefonie działa.

  64. Dziękuję za codzienną porcję nowin. Bez nich jak bez tlenu.

  65. Akademony – brzmi super!

  66. Od znajomych informacja, ze p. Przybył był/jest przewodnikiem po Ukrainie, nauczycielem w liceum T. Czackiego. Teraz wziął się za tworzenie elit. Trudno powiedzieć czy w tych obszarach bycia przewodnikiem,  czy z doświadczeń nauczycielskich osiągnął sukcesy, nic o tym nie pisał, ani   słowa. Może ma talent tylko do mówienia. Jednak to dziwne, bo doświadczenia podświadomie zmuszają do dzielenia się z przemyśleniami i  zaraz się chce komuś opowiedzieć, ergo opisać.

    No ale ponieważ „katuję” teraz lobbying dla Ukrainy, i kilka dni temu napisałam nawiązując do któregoś z tematów, że po Petlurze nacjonaliści ukraińscy stali się klientem Niemiec, to musze wstawić poprawkę w trakcie biegu międzywojnia, Ukraińcy stali się także  klientem Napiera. U Angoli „nacjonaliści” lansowali jako naturalny plan przyłączenia Hałczyny i Wołynia do zw. Radzieckiego a to z powodu szoku przyzwoitych ludzi  na wieść o niegodziwym traktowaniu Ukraińców przez państwo polskie.

    No ale na te plany  cieniem się kładła podejrzliwość Stalina, i  wobec separatyzmu ukraińskiego i wobec niepewnych  klasowo „kułaków” itd…

    Nieśmiało powiem, że  autor „Lobbyingu …” Andrzej A. Zięba byłby bardzo ciekawym prelegentem (wykaz wykorzystanych archiwów to 100 stron) na kolejnych targach w Bytomiu .

  67. @Coryllus

    Tak sobie jeszcze pomyślałem, że właśnie ten zwykły strój u mnie budzi akurat kredyt zaufania. Bo jak widzę te wszystkie młode żądne kariery świnki wbite w garnitury, to mam reakcję odwrotną. I ciężko z tym walczyć. Także ja bym się nie martwił. Wiadomo, że kiedyś porządni ludzie porządnie się ubierali. Ale teraz to już reguła jest chyba częściej odwrotna.

  68. A tu wcale nie gorsza dyskusja po wykładzie. Naprawdę kilka takich kluczowych informacji, aż chce się słuchać:

    https://www.youtube.com/watch?v=EIu-BOv5aC8

  69. Życzę szczęśliwych, radosnych wakacji dzieciom tatusiów z bloga. Wszystkim życzę pięknego lata, tylko z miłymi przygodami.

    https://youtu.be/Sw4jcFyCSF0 3:27 Lato lato lato czeka…

  70. No w 16 minucie osoba prowadząca spotkanie zadaje pytanie: dlaczego na ziemiach polskich, w takiej masie dobrych polskich katolików, ci katolicy oddali życie gospodarcze innym i tu wymienia narodowości…..

    Nie przeczytał ten prowadzący Baśni „Kapitalizm i śmierć” oraz numeru specjalnego lipiec/wrzesień 2016 „Szkoły nawigatorów”.

    Takie moje skojarzenie z zadanym pytaniem do p.Karonia,  skojarzenie z Woyniłłowiczem, który  przez ileś lat nie dopuścił do uczestnictwa w rynku żywności na mińszczyźnie innej narodowości, handlowało ziemiaństwo  – może miała miejsce spiskowa teoria dziejów, nie znamy archiwów, nie znamy genezy interesów co do  przebiegu linii granicznej pozbawiającej Wojniłłowicza majątku Sawicze i P… (Puzyn ??) . A jeszcze tak istotna w polityce rola kuluarów, przecież takich rozmów się nie protokołuje. itd. Czy to mogła być cena za samodzielność Towarzystwa Rolniczego pod jego kierownictwem.?  A jeszcze Jałowiecki opisuje jak bardzo nie przygotowana była delegacja polska jadąca do Rygi.

    Można powiedzieć że 20 lat później, II WŚ, jeszcze bardziej zmieniła to co miała zmienić i przebieg granicy wschodniej wcześniej czy później nie ratował sytuacji Woyniłłowiczów, Świdów , Wańkowiczów, Giedrojciów, Pietraszkiewiczów itd. ( jak pamiętam listę obecności z posiedzenia Towarzystwa Rolniczego z  I tomu „Wspomnień”.)

  71. dzięki JarkowiBeskidy i Nebrasce
    takie na koniec dnia: Czerwona Rękawiczka Kapitalizmu

  72. Jasssny gwint! Poszukiwałam tej Czerwonej rękawiczki i wyskakiwał mi jeno Różewicz. I to zupełnie nie dla dzieci! 😉

  73. Aspirują i się uczą: koleżanka robiła wnętrza u jakiegoś bogacza, którego nie było w domu, gdyż pojechał właśnie do Warszawy na nauki savoirvivrowego obchodzenia się z homarem /na talerzu/. Przyjęła więc moją architekt wnętrz mamusia bogacza /bardzo podniecona synkiem i homarami w stolicy/ i oprowadziła po aktualnych włościach. W pięknie odrestaurowanych, starych serwantkach pokazywała mojej Kaśce poustawiane na szklanych półkach… duraleksy. Naprawdę.

  74. Nawzajem Rozalio, pieknego lata…

    … u mnie do Bretanii lato zawitalo juz w zeszly weekend… wczoraj bylo 38° albo i wiecej przy zaslonietych zaluzjach… dzisiaj spadek do 28°, a od jutra do czwartku przyszlego wietrznie i burzowo. Wczoraj wieczorem nie bylo jak oddychac, a spac poszlam po 4 rano jak sie troche schlodzilo…

    … i na to konto posluchalam sobie debaty blogerow  z Bytomia. Pomimo, ze poruszane tematy byly mi juz czesciowo znane to jednak po wysluchaniu ogarnela mnie refleksja jak straszna jest skala manipulacji i zaklamywania rzeczywistosci przez tzw. media „naszystuf”… jak niepowetowana szkode calemu narodowi polskiemu wyrzadza „strugana narracja” przez Sakiewicza, Janke, Kurskiego czy Karnowskich… jak trafnie okreslila to Panther’a, ze… kiedys ktos ich dopuscil do „klubu”… i jak ciagle klamia o nic sie nie martwiac, lekcewazac czytelnikow, telewidzow bo to maja zagwarantowane !!!

    Dobrze, ze narod przytomnieje i zaczyna do dziadow odwracac sie plecami.

  75. Nooo taaaak… 🙁

    A tu Gabriel pisze:

    Kłopot w tym, że nasza tutaj misja, nie realizuje się w takich okolicznościach. Realizuje się w czymś zupełnie innym, w tym mianowicie, żeby przywrócić realny wymiar tradycji państwa polsko-litewskiego. Realny to znaczy kultowy, a do tego potrzebni są święci i błogosławieni z nowych, że się tak nieelegancko i bez zachowania zasad savoir vivre, wyrażę, rozdań.

    Ciemność widzę…

  76. Ach, to jest do przedruku – fotokopii w SN! Bo uleci w necie.

  77. 🙂 Siedzę i dogorywam, mając poparzone paluszki od napełniania gorącym jamem słoików. Jam jest z truskawek i płatków róży pięciopołatkowej, różowej, polnej.

    Zielone. Liczba podwójna 🙂 Na każdą łapkę.

  78. Bardzo cenię sobie Krzysztofa Karonia. To prawdziwa super nowa na naszym firmamencie.

    On zaczął od Spinellego. Gdy wchodzi się do budynku Parlamentu Europejskiego w Brukseli, trzeba przejść obok nieco nadnaturalnej wielkości postaci Spinellego: jest to wycięta po liniach postaci fotografia faceta. Jak na pomnik – tandeta niebywała. Co cieszy.

  79. Ze sie jeszcze u Pani ta polna roza uchowala… u nas ja zwiemy dzika kanina. Ona jest najlepsza na przetwory… u mojej mamy juz nie ma ani jednej. Teraz siostra jezdzi na skraj Puszczy Kampinowskiej… tam rosnie  roza dzika o okraglych owocach… tez smaczna…

    … wspolczuje poparzonych paluszkow… ale jam bedzie I klasa !!!

  80. Paluszki odsapną, a jam zostanie,  mniam, mniam… na trochę dłużej?

  81. >Jam jest z truskawek i płatków róży pięciopołatkowej, różowej, polnej.

    Ładnie to brzmi

  82.  Jam z truskawek, nawet bez płatków róży pięciopołatkowej, różowej, polnej. 

    http://przepisdlaciebie.pl/sites/default/files/mainphotos/2014/img_9022.jpg

    Uciekam, bo w końcu  „cygany mi się  przyśnią”.

  83. Truskawki a’ la Solway:Czekamy na czerwiec. Bierzemy na spacer psa i okoliczne dzieciaki. Oraz foliowy woreczek. Idziemy jakby nigdy nic w stronę morza, gdzie najczęściej rosną całe połacie krzaków róży dzikiej, pięciopłatkowej, różowej. Dzieciaki rozrabiają z psem, a my zbieramy PŁATKI róży do woreczka. W domu robimy niezbyt słodki dżem z kaszubskich truskawek i na sam koniec warzenia dżemu – wsypujemy płatki róży /minus robale, naturalnie, które uprzejmie wypraszamy z woreczka do ogrodu/. Mieszamy na ogniu przez chwilę i wlewamy dżem do słoiczków. Jest różowiutki, z jaśniejszymi smugami płatków. Zapach i smak tego dżemu – to AMBROZJA po prostu!!! Rozsmarowany na naleśnikach – boski przysmak! A najważniejsze – że nie trzeba się pitolić z dłubaniem w owocach róży. Natomiast efekt smakowy – ten sam i nawet jeszcze bardziej :)))

     

    http://kossobor.neon24.pl/post/47672,truskawki-a-la-solway

  84. Zazwyczaj większość słoiczków rozdaję przyjaciołom.

  85. Krajski Krajskim, to jest glista ale to daje do myślenia, przecież ksiądz prof.Tadeusz Guz chyba nie tylko mnie otworzyl oczy, bardzo szeroko

    http://www.m.pch24.pl/wyborcza-atakuje–stan-w-obronie-ks–prof–tadeusza-guza-,52525,i.html

  86. No i również chodzę na pobliskie pola nadmorskie po róże. Nie mam teraz tak dużego ogrodu, by móc mieć tak wielkie krzaczory. W starym ogrodzie miałam. I dwa stawy, własnoręcznie wykopane.

  87. Oooo…

    … to w przyszlym roku zrobie sobie taki wlasnie jam… a la Solway.

  88. Dziękuję za „przepis” i historię o truskawkach.

  89. >W starym ogrodzie miałam. I dwa stawy, własnoręcznie wykopane.

    Takie rzeczy znam tylko z moich magicznych Kaszub. Jeśli istnieje czystej krwi Kaszuba Matki Boskiej Częstochowskiej to ja nim jestem 🙂

  90. Wysłałem automata.

    Podoba mi się adres: „Jego Magnificencja Rektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II ks. prof. dr hab. Antoni Dębiński”

    Nie podobają mi się te trzy tajemnicze fundacje/stowarzyszenia przetwarzające dane tych wysyłanych automatycznych mejli.

  91. Trudno nadążać, bo kotwica trzyma.

    @Marcin D. https://www.youtube.com/watch?v=NSyoT8guIgc

    Dziękuję !

  92. Przyznam, że wspomnienie o Woyniłłowiczu wrzuciłem, gdy nie znalazłem w materiałach angielskich sprzed 100+ lat interesujących i adekwatych ilustracji o Mińsku lub gubernii mińskiej (nie licząc sytuacji frontowej podczas I wojny). Białoruś była uważana za najbiedniejsze zadupie Europy i jednocześnie za najczystsze etnograficznie słowiaństwo. Przy okazji natrafiłem na mapę, która być może wyjaśnia traktat ryski (jako niemiecką robotę), ale o tym kiedy indziej.

    Coryllus wiedziony instynktem założył domenę woynillowicz.pl. Na białoruski SN możemy poczekać, a wcześniej możemy otrzymać KRESY w ramach tej domeny. Liczę na piękną oprawę graficzną. Z pewnością czytelnicy/komentatorzy pomogą w wypełnieniu jej treścią.

  93. Zgadza się, prowadzący z ramienia Polonia Christiana zadał kilka pytań, na które Krzysztof Karoń się mocno żachnął. Ale tu można go tylko zacytować „my wszyscy jesteśmy tak zaorani mentalnie kolejnymi rewolucjami, że trzeba zacząć od powrotu do właściwych definicji podstawowych pojęć. Czyli elementarza.” Więc mnie to nie dziwi i nie oburza, dobrze natomiast, że przyjął odpowiedź ze spokojem i oby to powiększyło też jego wiedzę i świadomość.

  94. Ja też tak uważam. Wiem, że nasz tu Gospodarz jest nieufny w stosunku do innych osób próbujących coś takiego robić i ja to rozumiem, po tych wszystkich uzurpatorach i pozorantach też bym przybrał strategię jeża. I ja też nie oczekuję żadnej aktywnej współpracy, przynajmniej od razu. Niemniej warto się dzielić takimi osobami, które wydają się przynajmniej porządne i nazywają rzeczy po imieniu. I np. Karoń wg mnie na razie bardzo dobrze pracuje na rzecz uświadamiania nas społeczeństwa. Dobrze się uzupełnia też np. z Gospodarzem. Oby tak dalej. Polecam też jego stronę, gdzie studiuje historię kultury i głównym wnioskiem z tego jest to, że tylko Kościół Katolicki potrafił stworzyć dobrą dla ludzi cywilizację, a właściwie w ogóle postęp cywilizacji. Cieszy mnie bardzo, że nasi tu Autorzy mają wsparcie z innych niezależnych źródeł.

  95. Dziękuję pięknie.

  96. Hmm, a Przybył poleca Karonia bo „wielu rzeczy nie wie” i nie umie tak przekazać… Także ktokolwiek pisał ten brednie na jego temat niech się opamięta. Ktoś zobaczył tytuł wykładu, jego coryllus detektor dostał zadyszki, a potem Gospodarz to powiela.

  97. Wspaniala ta homilia !!!

    Dzieki… i jeszcze raz dzieki.

  98. Białorusy maja jednak inna optykę… Zerknij ponownie na to, co zacytował tu Trzy Krainy. To tyczy jednak inteligencji miastowej, jak się zdaje. Bo z tego, co nam relacjonowała Iza Brodacka-Falzmann po swoich podróżach na Białoruś, do miejsca po majątku rodu, wynika coś innego. No ale to inteligencja dominuje w narracji.

  99. Znam, znam stronę. Polecam i stronę, i wykłady przyjaciołom. Również uważam, że dobrze się uzupełniają z Gospodarzem. Stronę Karonia postrzegam jako uniwersytet.

    No i ta historia sztuki 🙂

  100. Ci znajomi mają błędne informacje. Nigdy nie byłem nauczycielem w „Czackim”.  Zapewne mają problemy ze słuchaniem ze zrozumieniem, bo w jednym z wystąpień mówiłem, że byłem na Ukrainie z Liceum Czackiego. Tak, i to dwukrotnie. Z wieloma innymi szkołami też, co nie znaczy, że w nich uczyłem. Tak to jest, jak się słucha bez zrozumienia. Pan Coryllus kilka lat temu szkalował mnie w internecie, na co odpowiedział mu kolega Janowski ze strony naArgumenty. Ja nie odpowiadam, ponieważ oszczercom się nie odpowiada. Gdybym jako teolog i znawca kultury polskiej zaczął recenzować wystąpienia Coryllusa… ale ja złośliwy nie jestem i bliźnim dobrze życzę, bo tego uczy mnie Jezus Chrystus.

    Żadne doświadczenia nie zmuszają mnie do niczego. Dzielę się z tymi, z którymi chcę się dzielić i z nimi dzielę się często, na co mam mnóstwo świadków. Mój dorobek oprócz 18 lat pracy na wyższej uczelni uzupełnia 200 wycieczek na Ukrainę, 2 książki o Kamieńcu, kilkadziesiąt tłumaczonych pozycji książkowych (w tym choćby tomy I i II „Historii Chrześcijaństwa” Warrena Carrola) kilkanaście książek wydanych przeze mnie jako wydawcę (choćby I wydanie książki „Demokracja. Opium dla ludu”  czy „Przewodnik po kulturze nowoczesnej . Dla inteligentnych” Rogera Scrutona), obecność w bibliografiach polskich i ukraińskich książek poświęconych Kamieńcowi (choćby książka Piotra Derdeja „Kamieniec Podolski 1672” – liczne cytaty z mojej pierwszej książki o Kamieńcu czy naukowe  monografie Kamieńca ukraińskiej profesor Olgi Płamienickiej oraz innych autorów tak polskich jak ukraińskich) Polecam też filmy sprzed lat (TVP HISTORIA) z moim udziałem o Zbarażu, Chocimiu i Kamieńcu. Mógłbym tak dalej, ale PO CO ?  Teraz ktoś napisze: przechwala się. Pozdrawiam widzów kanału naArgumenty. Wkrótce mnóstwo nowych materiałów z Kamieńca i Podola

  101. Przepraszam za pomyłkę. Tłumaczyłem tomy II i V Historii Chrześcijaństwa Carrolla

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.