Lut 112020
 

Jeden z komentatorów napisał wczoraj, że moje krytyczne uwagi na temat Konfederacji i Janusza Mikke wynikają z tego, że chcę się dostać do telewizji Jacka Kurskiego. Ponieważ lubię różne rzeczy wyjaśniać dokładnie, a do tego sam stanąłem niedawno wobec zarzutu, że niczego nie rozumiem z otaczającej mnie rzeczywistości, chciałbym trochę rozwinąć ten temat. Deficyt, który ujawnił ten pan jest charakterystyczny dla wielu ludzi. Jego paliwem są aspiracje, tak jak w X księdze przygód „Tytusa, Romka i A’tomka” były nim dowcipy rozpuszczane w dowciplinie. W czym są rozpuszczane aspiracje nie wiem, ale chodzi o to, że każdy aktywny publicysta oceniany jest w jednakowy sposób – chce dostać się do telewizji i wygłaszać tam kazania. Nie wiem jak głupi musiałbym być, żeby przez 10 lat prowadzić bloga nie wychodząc z domu i wydawać nierentowne, i dla większości niezrozumiałe, a do tego nie nadające się do promocji, książki, z nadzieją na znalezienie roboty w telewizji. Przecież wystarczyłoby korzystać z różnych zaproszeń przez te 10 lat, jeździć na jakieś zjazdy, zapisać się do PiS i zacząć tam normalną wazeliniarską karierę. Przy moim wyszczekaniu, miałbym spore szanse, Zdecydowałem się jednak, jak idiota, na coś innego. I jeszcze teraz krytykuję Konfederację, jedyną nadzieję białych, bez której upadnie cywilizacja, świat się zawali, a my wszyscy pójdziemy w kajdanach, tyrać na plantacji trzciny cukrowej u jakiegoś żyda. Ho, ho, tak, tak, z pewnością do tego dojdzie.

Śpieszę więc poinformować wszystkich, że nie zamierzam robić kariery w telewizji. Nie zamierzam nawet korzystać ze wszystkich zaproszeń, jakie składają mi ludzie, pragnący bym wystąpił przed kamerą i coś powiedział. Nie mam zamiaru tego robić, albowiem, dyskutowanie kwestii bieżących mnie nudzi, a poza tym chciałem być zawsze pisarzem, a nie komentatorem telewizyjnym. Jeśli zaś idzie o zaproszenia do telewizji Karnowskich, gdzie czasem się pojawiałem, przeszkadzając wielu osobom, jak widać, to nie otrzymuję ich od bardzo dawna. Ludzie oceniający postawy bliźnich, takich jak choćby ja sam, czyli uporczywie, dzień w dzień wykonujących te same czynności, mają pewien przyrodzony defekt – żyją w wiecznym teraz. Nie rozumieją ani tego co robię, ani nie są w stanie pojąć dlaczego to robię. Poza tym, takie mam wrażenie, sami chcieliby gdzieś występować i o czymś opowiadać. To nie jest dziś trudne, trzeba sobie założyć kanał na YT i tyle. Kłopot jednak polega na tym, że takich kanałów są miliony i o tym, by przebić się z jakąś treścią, bez wysiłku, nie może być nawet mowy. Pozostają więc marzenia o telewizji.

Ten sposób rozumowania zdradza także deficyty w myśleniu o polityce. To zupełnie jak w piosence nie istniejącego już kabaretu „Potem” – co na to policja, czemu nic nie robi, niech mi da pieniądze, niech mnie przyozdobi. Ludziom wydaje się, że zwycięstwo tej czy innej opcji spowoduje gwałtowną zmianę w ich życiu i gwałtowną zmianę w życiu kraju. Wielu wierzy, że zwycięstwo „ich partii” spowoduje, że wyprostują im się nogi i znikną krosty na dupie, a żona będzie znacznie ładniejsza niż wcześniej. Podobne projekcje mają osoby zabierające się za pisanie książek. Powyższe cuda mają nastąpić już po wydaniu pierwszej.

Dla wielu ludzi rządy PiS były gwałtowną zmianą na lepsze. Tylko, że wielu innych oczekiwało nie takiej zmiany. A jakiej? Trudno powiedzieć w zasadzie. Natychmiastowego przywrócenia mocarstwowej roli Polski? Zmiany ustawy antyaborcyjnej na możliwie restrykcyjną? Lustracji wszystkich agentów, z wyjątkiem tych rzecz jasna, którzy akurat zasilili szeregi Konfederacji? Czegoś podobnego, byle nie miało to nic wspólnego z działaniami PiS. No i żeby skończyć z Żydami. To najważniejsze, żeby się wreszcie raz na zawsze uwolnić od Żydów. Jak kto? Że tak zażartuję? Jak kto mamy się uwolnić od tych Żydów? Proszę wskazać mi taką organizację i obliczyć koszty, także osobiste takiego „uwalniania się”, a przy następnej próbie postawienia tej kwestii, przedstawić wyniki swoich osobniczych działań, na tej wdzięcznej niwie. Czyli napisać konspekt zatytułowany – co zrobiłem, żeby uwolnić siebie od obecności żydów w życiu publicznym. Mnie takie komentarze zawsze bardzo inspirują, podobnie jak dyskusje na ich temat. Zawsze bowiem na koniec okazuje się jedno – nie ma najmniejszego znaczenia ile i czego zrobiłeś, bo i tak jesteś gorszy od tego, co przez ten cały czas tylko siedział, dłubał w nosie i zastanawiał się nad straszliwym położeniem, w jakim się znaleźliśmy. Tylko bowiem głębokie przemyślenia mają sens, efekty działań to śmieci, bo zawsze są niewystarczające.  Dlaczego, zapyta ktoś niezorientowany? Bo się nadają do oceny, przestają być tajemnicą, można je z czymś porównać i wyrazić opinię, a jak ktoś kiedyś napisał – jak tylko dasz człowiekowi możliwość dyskutowania czegokolwiek, zaraz sobie bat z gówna ukręci i będzie nim trzaskał. Gołe przemyślenia, podkreślone marsem na czole, żywą mimiką, czerwonym odciskiem dłoni na podpartej twarzy, są lepsze niż wszystko, albowiem w żaden sposób nie można ich zweryfikować w praktyce. No i w nieskończoność można rozwijać wariacje na ich temat – Co zrobi Trump? Czy Chiny zaleją Azję i Europę? Czy powstanie żydowskie państwo na Ukrainie? Czy demografia może podnieść znaczenie Polski w świecie? To ostatnie jest moim zdaniem najciekawsze i najbardziej rozwojowe, szczególnie kiedy dyskusja na ów tematy toczy się wśród ludzi zajmujących posady państwowe i szykujących swoją progeniturę do odziedziczenia tych posad. Moim zdaniem gadanie o demografii i zdradzie Lecha Kaczyńskiego, który podpisał zbyt mało restrykcyjną ustawę antyaborcyjną, nie ma innego sensu, jak tylko utrzymanie pewnych rodzin przy, pardon, korycie. Stąd się też bierze gwałtowna i nachalna krytyka  innych niż koncesjonowani publicystów i niezgoda na ocenianie partii wieszczących rychły koniec cywilizacji, jeśli ludzie nie posłuchają ich liderów. Niestety nie wiem, co przyniesie przyszłość, do czego się przyznaję. Chciałbym jednak mieć możliwość nieskrępowanego wyrażania opinii. Jeśli więc mam oceniać ostatnie dziesięć lat w polityce, to widzę, że zaznacza się w niej wyraźna przewaga działań gabinetowych nad ulicznymi. Te ostatnie zaś służą wyłącznie do tego, by wskazać frajerów, na których – w razie poważnego kryzysu – złoży się całą odpowiedzialność. Nie będę popierał Konfederacji, albowiem nie wierzę w ani jedno słowo wypowiadane ustami Janusza Mikke. Jeśli zaś idzie o moje osobiste plany, to pragnę jeszcze raz uspokoić wszystkich – nie zamierzam występować w telewizji, robić kariery politycznej, czy nawet konkurować z publicystami, którzy wykupili sobie w jakimś kahale wyłączność na głoszenie różnych opinii. A do czego zmierzam? Wczoraj powiedziałem to Michałowi – chciałbym zarobić miliony na sprzedaży swoich książek. On zaś rzekł – oby tak się stało, to i my byśmy się pożywili.

Przypominam, że tylko do końca lutego można zapisywać się na konferencję w Kazimierzu Dolnym, co czynimy poprzez uiszczenie opłaty. Szczegóły tutaj

http://szkolanawigatorow.pl/panel/lul

  25 komentarzy do “O kontrastach i rozpoznawaniu okoliczności”

  1. Też nie wierzę ani jednemu słowu, które wypowiedział kiedykolwiek Janusz Korwin – Mikke. 

  2. Zauważyłem, że jak chudzielce z Konfederacji weszły do sejmu to spaślaki z PiSu poruszają się żwawiej ☺
     

  3. Szybciej przez pogodynkę ☺
     

  4. W nomenklaturze rajdowców 4×4 „iść na pudło” oznacza pewną fazę rywalizacji, gdzie w sytuacji „”wklejki” (dosłownej wtopy) pretendent niemal dosłownie jedzie po wklejonym, zamiast tradycyjnie pomóc wydostać się z dziury- co czynił dotychczas.
    To by było na tyle w kwestii „Telewizji Kurskiego”
    Szkoda było prądu.

  5. Oj tak…
    … a gabinetach  „nasi  wybrancy”  zarobieni  sa  PO  USZY…  normalnie az  furczy…  TYLKO, ze nie widac  zadnych efektow tego  dzialania…
    … po  5 latach  „rzadzenia”  –  NIC…  ZERO…  NUL…  tylko  same  „GABINETY-ZEROWISKA”…  fundacja narodowa…  instytut wolnosci… instytut edukacji spolecznej i religijnej im. ks.  Piotra Skorupki…  ordo juris…  kluby gapol’a… komitet „suwerenni”…
    … i na koniec  „balu”…  „konfederacja Polski niepodleglej”  !!!… od rozumu  !!!
     

  6. pudło to podium lub tv, a jak nie, to proszę precyzować. to nie jest blog 4×4.

  7. o co ci  chodzi, silisz się na bycie Tarantino, no way. Jak powiedział właściciel bloga pisz po polsku, oczekujesz komentarza to pisz tak abyś komentarz otrzymał.

  8. tak jest nie tylko w Polsce, tak jest wszedzie. tyle tylko ze na zachodzie ludzie bawia sie w to dluzej i sporo z nich pojelo ze nic sie nie zmieni  wiec nie glosuja. media sa tez pelne tematow wszukanych majacych niewiele lub nic wspolnego z rzeczywistoscia. wiec nie popadajmy w kompleksy

  9. Odkryłem swego czasu na swój użytek małą lukę logiczną w narracji np. Stanisława Michalkiewicza. Z jednej strony straszy się Żydami, że tacy potężni. A z drugiej strony sugeruje się, że bardzo łatwo jest im się przeciwstawić. Podobnie Pan Michalkiewicz mówi o USA. Bardzo łatwo stać się państwem jak on to mówi „poważnym”. Co w tym trudnego? Wydaje się, że na przeszkodzie stoi tylko dobra wola. A tę ma Konfederacja.

  10. Jestem stałym czytelnikiem i fanem bloga gospodarza, jak również komentarzy Szanownej Pani, ale z dzisiejszą opinią nie mogę się zgodzić. Abstrahując od dzisiejszej działalności JKM i Konfederacji, to przypominam długoletnią działalność JKM jako red. nacz. Najwyższego Czasu i nie dający się umniejszyć wpływ tego pisma na ukształtowanie światopoglądu rzesz ludzi, formalnie nawet nieźle wykształconych ale z zerową wiedzą z branży ekonomi politycznej, że się posłużę nazwą zlikwidowanego w swoim czasie kierunku na UW. Sam dotarłem do bloga gospodarza po edukacji z Najwyższego Czasu i UPR-u. W uzasadnieniu, jedna opinia JKM:
    „Mur rozwala ten, kto często wali w niego głową”.
    Wydaje mi się to bardzo trafnym opisem działalności naszego gospodarza, czyż nie? 

  11. Najszybsza droga pisarza do miliona:
    Sprzedawał na targach książki za 10$ od sztuki i odkładał do skarbonki,
    do czasu aż umarła mu ciocia zostawiając w spadku milion dolarów ☺
     
     

  12. Ten wspomniany motyw, że samo istnienie w sejmie Konfederacji motywuje aparat PiSu do działania jest pewnie częściowo służny, w zależności od rozkładu głosów w okręgach przekłada sie na lepszy lub gorszy wynik PiS ale to nie jest według mnie kluczowe. Z resztą gdyby w PiS zależało na anihilacji Konfederacji do 1% zwolenników anarchokapitalizmu to by się to stało już dawno temu. Więc konfort posiadania własnego Jobbiku też PiS kusi. 
    Natomiast wg mnie najciekawszy jest skutek długofalowy, bo Jarosław nie będzie kierował partią i Rzeczypospolitą do końca świata, raczej do wyborów 2023. I wydaje mi się, że Pis nie jest wstanie organicznie stworzyć następnej generacji. Bez Naczelnika to będzie partia Glińskiego, Banasia i Ziobry (któremu nie udało sie nigdy doprowadzić żadnej reformy do końca – smerf niezdara i ważniak). Ani Szydło, ani Morawiecki ani nawet Duda (koniec kadencji 2025 – trzeba trzymać kciuki) nie będą liderami politecznymi. Stąd myślę, ze Konfederacja, która przecież była wstanie zorganizować prawybory w których Bosak (bez szans na prezydenturę) wygrał wbrew frakcjom Brauna i Mikkego, będzie takim miejscem gdzie będzie wykuwać się w boju kolejne pokolenie cwaniaków politycznych niezbędnych do rządzenia krajem, których PiS najzwyklej w świecie przejmie, bo ma władzę realną, a Konfederacja może przy dobrych wiatrach zostać koalicjantem PiSu po to by zostać zjedzona. Czy taki PiS zasilony narodowcami będzie lepszy? raczej nie, ale chyba innego nie będzie.
    Janusza Korwin-Mikkego to można było słuchać 15 lat temu, jak sie było w gimnazjum a to był jednyny polityk z Polski na YT/w internecie. Teraz już nawet jego własni fanatycy się z niego śmieją i nie udaje mu się przejąć Konfederacji. Z resztą – ale to już absolutne wróżenie z fusów – Korwin, starszy od Kaczyńskiego o lat 7 zachował władzę nad paritą do 75 roku życia. Więc wybory 2023r jeszcze są zabeczpieczone 

  13. On w nic nie wali głową, on nie rozwala żadnego muru,
    Proszę sobie wyobrazić reformę sądów w wykonaniu czeredki zebranej w Konfie. Niech  i pan zaprezentuje jakby to wyglądało?
    Proszę zaprezentować reformę podatkową jaką planuje przeprowadzić Konfa,  kiedy przyjdzie czas jej rządów. Czekamy na info.
    A proszę sobie przypomnieć  jakie były pożal się Boże, sukcesy UPR kiedy jeden z UPR objął na Pomorzu zarządzanie jednym z miasteczek. Taki był to upeerowski poligon doświadczalny, że spuszczę na to zasłonę milczenia.   

  14. Najgłośniej w Pucku uragał prezydentowi sam senator Rybicki, nie wiem czy to brat Arkadiusz Rybickiego, który zginął w Smoleńsku a który w czasie zrywu Solidarności na desce wypisał postulaty „Solidarności”. Jeśli ten wrzeszczący wyzwiska w Pucku pod adresem PADa –  to krewniak (brat?), to chyba  Arkadiusz przewraca się w grobie, widząc z nieba ten zatrważający upadek kultury.

  15. https://youtu.be/d79xB7u8FCc
    Takt i zgodność cywilizacyjno- proceduralna w wykonaniu mojego posła jest wartością godną ondywidualnego poświęcenia każdego odpowiedzialnego obywatela RP.
    Jednym słowem- tak powinno funkcjonować poważne państwo.

  16. Kolejny przykład totalniactwa państwa 
    https://youtu.be/ASg6zTAziBU
     
    Czy ta idea jest niezgodna z prawem Bożym?

  17. A dlaczego Pan sądzi, że ani Beata Szydło, Andrzej Duda nie mają szans na bycie liderami o liczącej się klasie, tak aby przejąć pałeczkę po JK?? Ja uważam, że jak najbardziej mają. Problem z PAD może być taki, że po prezydenturze człowiekowi może zwyczajnie nie chcieć się użerać i dalej „robić” w polityce.

  18. Mikke to oszust i podstawiony agent, którego zadaniem jest osłabiać prawicę wyciągając te kilka do 5% i poprowadzić nad klif. To taki flecista z Hameln.

  19. Mam nadzieję, że już się zgadzamy z opinią, że Kaczyński żadnym geniuszem nie jest. Zgadzamy się chyba też z tym, że PiS jak i inne partie osiadłe w Sejmie od dłuższego czasu chce się „nażreć” ustami swoich przedstawicieli. Każda konkurencja nie jest jej w smak. Bo to, że jej celem nie jest danie szansy na rozwój  ludzi rozsądnych, niezależnych, ambitnych, przedsiębiorczych, wspaniałomyślnych, altruistycznych itd. itp. to chyba też wiemy. Mam też wrażenie, że opis „typowego wyborcy” przedstawiony przez Gospodarza, w dużej mierze dotyczy właśnie wyborcy PiSu. 
    Kolejna rzecz – pojawienie się Konfederacji jako kolejnej partii do koryta zaburza stan ustalony, nadaje nową dynamikę. To, że nie należy pokładać w niej jakichś wybujałych nadziei  to inna kwestia. Konfederacja działa mobilizująco na PiS (inaczej PiS zwodziłby nas do woli).
    Idźmy dalej – Konfederacja to rozbijanie prawicy. Nie wiem skąd to przekonanie. A może gdyby nie Konfederacja, to jej wyborca nie ruszyłby tyłka z domu, a tak, to PiS po wyborach musi zabiegać o jej poparcie i uwzględniać w swoich posunięciach ustawodawczych. Możemy oczywiście szukać w życiorysach i postępowaniach „Konfederatów” słabych punktów i niekonsekwencji. I róbmy to i wytykajmy. Ale czyż zabronił nam ktoś czynić to w stosunku do członków Lewicy ogólnie ujmując, czy też PiSu? Zabronione to jest? Wdepnięcie Kaczyńskiego w ekskrement jest jakimś cymesem, a wdepnięcie Brauna już porażką czy zdradą?

  20. Jest niezgodna, bo Pan Macierewicz nie chce broni w domu Polaków, a Pan JK nie zna się chyba na pistoletach i woli koty.
    ………………………………………..
    I niech nikt tu nie wyskakuje, że to temat zastępczy i nieistotny oraz mieszający w głowach. 

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.