Sty 252019
 

Globalny napisał wczoraj wieczorem bardzo inspirujący komentarz. Przywołał hipotezę, według której depresja pojawiła się u naczelnych jak funkcja samoobrony przed eksterminacją samców przegrywających walki godowe. To jest wstrząsająca konstatacja moim zdaniem, bo jak wiemy żadna antropologiczna hipoteza nie wisi w próżni. Ona jest przez kogoś wymyślona, kogoś inspiruje i ma przeważnie jakiś cel. Ten cel jest ukryty. Pamiętamy wszyscy dobrego wujka Leakey (tak się to chyba pisało) i jego trzy aniołki badające w Afryce i w Azji życie naczelnych. Pamiętamy Jane Goodall, Dian Fossey i Birute Galdikas? Jeśli nie pamiętamy, to nic, ja przypomnę. Te sympatyczne panie, piszę to serio, szczególnie o biednej Dian Fossey zamordowanej przez kłusowników, uczestniczyły w programie badawczym, który miał wykazać, że małpy to prawie ludzie, a ludzie to prawie małpy. O żadnym więc wybraństwie i stworzeniu bożym lepszym niż inne człowiek nie ma nawet co myśleć. Ja lubiłem film „Goryle we mgle” i lubiłem książkę Farleya Mowata „Wirunga. Pasja życia Dian Fossey”. Pisałem o tym kilka razy i sądzę, że okoliczności śmierci tej nieszczęśliwej kobiety powinny być zbadane i ocenione jeszcze raz, a może nawet kilka razy. Jeśli jest program badawczy, który uderza w jakiś rynek, abstrahując już od antyludzkiej wymowy tego programu, a do tego są pieniądze łączące jeden i drugi obszar, to warto się zastanowić, czy pomiędzy programem a rynkiem nie zachodzi jakaś, przepraszam za wyrażenie, synergia. Mówiąc wprost, czy dobry wujek Leakey nie miał czasami dość biednej Dian, (a może nie on sam, tylko ktoś nad nim) i nie pomyślał, że może już dość tych badań nad gorylami, zwłaszcza, że szympansy są milsze. Jane Goodall i Birute Galdikas żyją chyba nadal w dobrym zdrowiu i nic im się nie stało. No, ale wracajmy do meritum. Program badawczy Leakey’a nie wziął się znikąd, a przez to sądzę, że i hipoteza przywołana przez globalnego też nie wisi w próżni. To znaczy można tę hipotezę lansować, ale niekoniecznie trzeba. Zamiast tego można ją ukryć i rozpocząć program leczenia depresji u naczelnych angażując w to ogromne środki. Można też ten rynek stymulować aranżując walki godowe w taki sposób, żeby żaden samiec nie mógł wygrać ani jednej. Moim zdaniem to właśnie odbywa się na naszych oczach. Nie wiem, który już raz otwieram różne latające po fejsie filmiki, gdzie widać, że faceci to sprytne gamonie, które myślą tylko o tym, żeby się wylegiwać i spać, albo pić piwo, a dziewczyny to istoty z pogranicza boskości, które – nawet jeśli tylko siedzą na kanapie i, pardon, pierdzą to i tak są o niebo lepsze od swoich chłopaków. Nie istnieje, moim zdaniem, żaden program, który podnosiłby samoocenę mężczyzn w taki sposób w jaki mężczyźni tego oczekują. Nie istnieje żaden opis, który zgadzałby się z przyrodzonym i tradycyjnie przypisywanymi mężczyznom cechami, a także te cechy akceptował. Istnieją tylko programy krytyczne, treści szydercze i lub męskość negujące. Jaki jest tego efekt? Triumf patologii. Ponieważ, jak to już zostało udowodnione, zanegowanie przyrodzonych cech desygnatu, to grafomania, żyjemy w permanentnej mentalnej, grafomańskiej story, której bohaterem jest facet idiota obdarzony wyłącznie instynktami. Istota ta nie jest w stanie skonstruować żadnego planu i nie wykazuje się miłosierdziem, ani współczuciem. No chyba, że chodzi o plan zatankowania paliwa i odjechania bez uiszczenia zapłaty. Męskość może być zakwestionowana w sferze publicznej dyskusji, ale nie może być zanegowana w rzeczywistości, albowiem nie można zlikwidować biologii. Wobec takiego stanu rzeczy, czyli wobec braku jakichkolwiek wzorów triumfuje wspomniana tu już patologia, a my jesteśmy – być może – ostatnim pokoleniem, które jest w stanie odróżnić patologię od nie-patologii.

Poświęcę teraz słów kilka na opisanie cech tej patologii. Przede wszystkim chodzi o to, by w życiu realnym zatriumfowały zasady bezwzględnego podporządkowania wszystkiego instynktom. To znaczy, chodzi o to, by mężczyźni, którzy nie rozumieją ani kontekstów kulturowych, ani żadnego z wymienionych wyżej opisów, ani też nie przejmujący się niczym, mieli nieograniczoną swobodę działania. Wyraża się to w promocji postaw kryminogennych, w braku pozwolenia na obronę własną udzielanego tak zwanym zwykłym mężczyznom, oraz w promocji gołej i bezkarnej siły demonstrowanej na ulicach przez tak zwanych uchodźców. To jest bezkarne i promowane. To jest akceptowane także przez kobiety, które nie rozumieją, że biorą udział w programie prowadzonym przez jakiegoś następcę dobrego wujka Leakey i uważają, że skoro wszyscy faceci to cioty, więc może chociaż ci imigranci ich zastąpią. Nie mówią jednak tego zbyt głośno, bo narzucony przez media i genderową naukę opis rzeczywistości wyklucza takie gadanie. No, ale tęsknota jest tęsknotą i nic się z nią zrobić nie da. Dziewczyny też podlegają naciskom i są to naciski wyrafinowane. Za jedną skuchę można wylecieć poza nawias towarzyski i już nie wrócić na dawne miejsce. To tylko część opisu tej patologicznej sytuacji. Kolejny fragment wygląda tak – faceci ze zorganizowanych struktur uczeni są, nie wiem przez kogo, ale wiem, że są uczeni, programowej pogardy wobec dziewczyn. A nawet jeśli nie pogardy, to niechęci lub obojętności. Ja przebywam przez cały czas wyłącznie we własnym towarzystwie, to znaczy jestem sam, albo z rodziną, kiedy więc zdarzy mi się gdzieś wyjść, te tak zwane zwyczajne sytuacje, na które nikt nie zwraca już uwagi, rzucają mi się w oczy bardzo. Poza tym faceci ze zorganizowanych struktur wiedzą, że inny sukces niż awans w strukturze nie może mieć dla nich znaczenia. To wyklucza jakiekolwiek empatyczne zachowania, ale nie wyklucza instynktów. Na styku tych dążeń powstają ciśnienia, które wywołują reakcje o różnym natężeniu. Od prostego chamstwa a la Kamil Durczok, przez próby podporządkowania siłowego, na molestowaniu kończąc. Oczywiście są też struktury zdominowane przez kobiety i tam też jest patologia, ale ona ma nieco inny wymiar. No i – w mojej ocenie – mężczyzna może stamtąd wyjść i zacząć coś robić według zasad całkowicie dziś nieakceptowalnych, ale za to wpisanych w przyrodzoną mu misję. To nie jest łatwe, bo wychowanie mężczyzn przebiega w taki sposób, że oni, podobnie jak dziewczyny za towar pierwszej potrzeby uznają akceptację. Kiedy zaś jej nie ma popadają w depresję. I to jest, moim zdaniem, kluczowy mechanizm pułapki i zasada ustawiania walk godowych. Nie walczymy po to, żeby zwyciężyć, ale po to, żeby wszyscy klaskali. To obłęd. Ja – nie znając opisywanej tu hipotezy i nie myśląc o tych sprawach tak, jak to przedstawiłem wyżej – wielokrotnie próbowałem tłumaczyć niektórym ludziom, że zwycięstwo to nie są oklaski. Sukces obywa się bez aplauzu, wystarczy czasem tylko zauważyć, że ci którzy powinni przypuścić na nas frontalny i definitywnie skuteczny atak, trzymają się z daleka i milczą. To jest właśnie najlepsze. Aplauz, szczególnie aplauz dziewczyn bywa pułapką i nie jest czymś o co warto zabiegać. Musimy o tym pamiętać. To jest jedynie mechanizm mający wywołać depresję, po krótkotrwałej euforii, bo nie po zwycięstwie przecież. Walki są dziś nawet nie ustawiane, one się odbywają pomiędzy żywym człowiekiem a hologramem, tyle, że mało kto to dostrzega. Po prawdziwej walce następuje cisza i to dobrze widać kiedy człowiek ma okazje obserwować stada naczelnych. Mamy więc następujące elementy w naszym świecie – depresję i oszukany sukces, podkreślony aplauzem. Wyeliminowano prawdziwego przeciwnika, stawiając w jego miejsce wydumane i nieistotne problemy, z którym zmagać się ma współczesny mężczyzna. Istota źle wychowana, kochająca brawa i uprawiająca podstępy właściwie szczurom raczej niż naczelnym. O tym, by traktować takiego jako przedstawiciela grupy wybranej przez Boga, nie może być nawet mowy. Na dziś to tyle.

Zapraszam na stronę www.prawygornyrog.pl

  34 komentarze do “O kryzysie męskości”

  1. Drogi Coryllusie, cała konstruowana nie od dziś anty męska pułapka sprowadza się do tego, że przemoc, walka, zwycięstwo i przegrana opisywane są w kategoriach charakterystycznych dla mężczyzn. Przemocą posługują się również kobiety czego doświadczyły korporacje (globalne też) zatrudniające tysiące kobiet. Ten problem już dostrzeżono i prowadzone są badania, poważne badanie nad żeńską przemocą. We wdrukowanej nam powiastce przemocą jest strzał z liścia w twarz ale nie modulowanie głosu i wrzask w wysokich tonach. A przecież przemoc domowa najczęściej ma taki przebieg – ona wrzeszczy w wysokich tonach modulując głosem i rozwalając bębenki w uszach aż facet nie wytrzymuje i wali z liścia. Oczywiście wg wszystkich spisanych i nie spisanych praw i obyczajów to on dopuścił się przemocy, nie ona. Czytałem już prace opisujące tą kobiecą przemoc, tym groźniejszą, że zorganizowaną w działania grupowe bo kobiety zawsze działają sieciowo. Dodam jedynie, że, co wynika z badań, mężczyźni są generalnie bezbronni wobec kobiecej przemocy, nie „czytają” jej i nie rozumieją i reagują w sposób taki jak to się rozgrywa między samcami – siłą fizyczną.

  2. Któryś z amerykańskich autorów piszący o tak zwanej męskiej inicjacji, ujął problem jakoś tak: „Współczesny mężczyzna zamienił włócznię na krawat.” Kiedyś trzeba było upolować jelenia, dziś trzeba wyrobić „target”, zdobyć premię a jak dobrze pójdzie, tytuł pracownika miesiąca. Praca przy biurku w szklanym biurowcu i brak ruchu na świeżym powietrzu, zamienia mężczyznę w małpę.

  3. znakomite. dziękuję.

  4. Rynek to ciekawy trop – a mi się przypomniały sposoby na wytępienie gatunku (komary) przy pomocy zaburzenia relacji samica samiec. Upadek samca reproduktora = koniec rodziny i potomstwa. Przecież z próbówki nigdy nie powstanie rodzina 1 +2 . 1+ 3 etc a to znaczy – depopulacja.

  5. Ostro się za nas wzięli, reszta Europy już wymużdżona, chyba tylko środek kontynentu pozostał do dewastacji.

    Coś jest w tym skupianiu się mężczyzn na zdobywaniu miejsca w hierarchii, daje sie to zaobserwować. Powiem jednak tak, że w moim pokoleniu było jakoś  tak podobnie choć z innych motywów. Wszystkie pułkownikówny, generałówny które były ze mną na studiach powychodziły za mąż (dokładnie w wakacje) po III roku studiów, pozostali studiujący podejmowali życiowe decyzje nieco później,  na IV roku itede. No więc mariaż jako element ułatwiający zdobycie wymarzonego miejsca w hierarchii PRL – u był na rzeczy. Poza hierarchią mariaż umożliwiał łatwiejsze życie, nie takie na pograniczu marginesu społecznego. Dawał dostęp do żółtych firanek, samochodu, mieszkania, wakacji w Bułgarii, delegacji zagranicznych i pewnie dużo więcej możliwości o których jako szarej obywatelce pewnie mi się do dziś nie śniło.

    Nawet sie trudno dziwić, każdy orze jak może, ….

  6. Uważam, że nie ma czegoś takiego, jak kryzys męskości w kulturze. Zdarza się bezpłodność i zaburzenia hormonalne. Jeżeli chodzi o aspekt kulturowy, to jest faktycznie kryzys kobiecości spowodowany wynalezieniem pigułki antykoncepcyjnej. Nie dajmy sobie wmówić „kitów” w postaci wniosków z jakichś wydumanych badań uniwersyteckich. Generalnie prawie wszystko, co głosił Darwin czy Freud to ściema, a decydującą rolę odgrywa chemia, biologia i geny, na co nie mamy wpływu. Środki chemiczne, którymi faszerują się kobiety zmieniają ich i naszą biologię i nasze zachowania. Kobiety, które zaliczyły kilkunastu partnerów po prostu nie nadają się już na żony i matki, ponieważ nawykły do zmiany. W Warszawie na ulicy dziewczyny non stop rozglądają się za nowymi facetami. W ogóle, jak się przyjedzie z Niemiec do Polski to wrażenie jest takie, że w Polsce kobiety zachowują się przyzwalająco i prowokująco, jak za przeproszeniem dziwki i z zasady nie stawiają barier wobec obcych mężczyzn. To wynika z wychowania, jakie dostają w domu oraz pewnego błędnie rozumianego luzu. Na wschodzie Polski, na Białorusi, w Rosji podobnie jak w niektórych egzotycznych krajach, podzielenie się żoną z gościem jest traktowane jako coś normalnego, rodzaj gościnności. Generalnie, kobiety nie mają dobrego wzorca, a stosunek mężczyzn do rozwiązłości kobiet jest ambiwalentny.

  7. „Sukces obywa się bez aplauzu, wystarczy czasem tylko zauważyć, że ci którzy powinni przypuścić na nas frontalny i definitywnie skuteczny atak, trzymają się z daleka i milczą. To jest właśnie najlepsze. Aplauz, szczególnie aplauz dziewczyn bywa pułapką i nie jest czymś o co warto zabiegać. Musimy o tym pamiętać.” Tak trafne i proste, że aż dziwne że sam na to nie wpadłem 🙂

  8. „W ogóle, jak się przyjedzie z Niemiec do Polski to wrażenie jest takie, że w Polsce kobiety zachowują się przyzwalająco”

    Jakbym dawno temu nie był z nastoletnimi Niemkami na koloniach, to może bym Ci dziś i uwierzył. Ale nie wierzę.

  9. No nie wiem. Na Ibizie i innych dennych wyspach Niemki targane sa po piachu i ulicach. Panie Alfred, już wiele osób Panu to mówło. Pan w tej swojej elokwencji zakiwuje się do granicy, jaką jest obojętność czytelnika.

  10. Rozumiem że piszesz o ludziska wśród których się obracasz. Nie generalizując proszę. Dla mnie to co piszesz, jako dla Polaka, męża i ojca jest obraźliwe. Powinieneś dostać w twarz.

  11. A ja się z Alfredem zgadzam – Polska to kopalnia „Laszek”… a cudzoziemiec od czasów PRL Bogiem.

  12. Fredzio rano miał kryzys tzw. męskości i o 14:51 minął mu. Zrekompensował sobie poranną i wczesnopołudniową niemoc stwierdzeniem, że na wschodzie Polski mąż dzieli się z nią gościem. Ile razy byłeś Fredziu w takiej sytuacji? Jeśli Ci nie zdarzyło się być w tej sytuacji to powtarzasz szwabskie wyobrażenie o nas. Gratulacje, bo jeszcze nie jesteś Niemcem, ale na 100% nie jesteś już Polakiem.

  13. To podkreślenie końcówki komentarza J. Zaborowskiego.

  14. Przede wszystkim chodzi o to, by w życiu realnym zatriumfowały zasady bezwzględnego podporządkowania wszystkiego instynktom.
    A przypomnijmy, że nieuleganie instynktom to jedna z głównych cech odróżniających nas od zwierząt

    Nie walczymy po to, żeby zwyciężyć, ale po to, żeby wszyscy klaskali

    Bo wygrywa nie lepszy, tylko fajniejszy.

    i coś dla rozrywki
    https://www.youtube.com/watch?v=AhDoZzSF1pQ

  15. „Kobiety, które zaliczyły kilkunastu partnerów po prostu nie nadają się już na żony i matki, ponieważ nawykły do zmiany.”

    Dość arbitralna teza. Np. w dawnej, tradycyjnej Japonii archetypicznym życiowym celem ambitnego mężczyzny było: „zostać cesarskim ministrem i poślubić gejszę”.

    Pzdrwm

  16. Kiedyś ktoś powiedział mi, że w książce o hodowli koni odnalazł informacje, jakoby na pewne cechy źrebiąt miały wpływ cechy poprzednich ogierów, z którymi klacz spółkowała. Wydało mi się to nieprawdopodobne, tym bardziej, że była to bardzo stara książka.

    Natomiast niedawno dowiedziałem się, że teoria dziedziczenia cech po poprzednich partnerach samicy nazywa się telegonia, kiedyś została zarzucona, natomiast teraz do niej powrócono i prowadzone są nowe badania.

    No i jest to temat tabu oczywiście.

  17. Czy kandydowania Braun na prezydenta Gdańska też należy rozpatrywać w kategorii kryzysu męskości?

  18. Nawet jeśli te rewelacje to prawda, co nie jest wcale pewne. Nie chcę tu wprowadzać osobistych doświadczeń, w dodatku niesprawdzalnych dla ew. oponentów, ale znałem np. autentyczne sprzedajne kobiety, które potem zostały dobrymi, wiernymi żonami i znakomitymi matkami. A w historii jest na to masa przeróżnych przykładów. (Oczywiście to raczej nie w historii sukiennictwa itp., bez urazy!)

    Te biologiczne są co najmniej wątpliwe – w końcu ile jest „naukowych” informacji na temat np. partenogenezy, można sobie wrzucić w gugla, o dziedziczeniu cech nabytych w najlepszym stylu Miczurina z Łysenką też się ostatnio słyszy – a poza tym, jak zawsze – coś mąż takiej pani traci, coś może zyskać. Starotestamentowa seksualna moralność, którą nauczono nas traktować, jako coś najnormalniejszego na świecie, albo alternatywnie „samą esencję katolicyzmu”, to b. specyficzna sprawa i np. z katolicyzmem sprzed pojawienia się syfilisu ma mało wspólnego. A Jap0nii np., a to jednak wielka cywilizacja, moralność seksualna jest całkowicie inna, a jakoś rodziny istnieją.

    Oczywiście, że dzisiejsze wychowane na serialach, korporacjach, „równouprawnieniu” itp. bezpitule leminga będą w większości fatalnymi matkami i żonami, ale co jest tu przyczyną, a co skutkiem? Zaryzykowałbym raczej tezę, że to raczej zeunuszenie współczesnych tzw. „mężczyzn” zasługuje na dokładniejsze przeanalizowanie jako ew. istotna przyczyna pogubienia się dzisiejszych tzw. „kobiet”. Jaka jest dziś sytuacja z testosteronem i ilością plemników u młodych tzw. „mężczyzn” wiadomo z różnych uczonych raportów i to nie jest trudno znaleźć, jeśli ktoś nie wie. Oczywiście, że potencjalny mężczyzna jest od małego metodycznie kastrowany w przedszkolach i dalej, a w ogóle to nie jest dziś świat dla mężczyzn z tzw… wiadomo, nie? Zresztą słyszy się już tylko o „dziewczynach z jajami”, co jest dość symptomatyczne.

    Pzdrwm

  19. Sorry, ale piszę z laptopa, gdzie mi klawiatura robi przedziwne rzeczy i np. powycinała całe partie mojego komentarza. Da się chyba zrozumieć, ale jest posiekane.

  20. Cha cha !,,Jak się przyjedzie z Niemiec ….,,Niezłe !Dawno się tak nie uśmiałem.Jakbym nie jeżdził  co roku na wakacje i nie obserwował cha cha ,,przyzwoitych Niemek w akcji to pewnie bym uwierzył na słowo .Na pewno bym uwierzył .Nie wiem czy bywa Pan w ogóle w Polsce czy siedzi w pokoju otoczony stosami archiwalnymi ,,Der Sturmera,,albo ,,Folkischer Beobachtera,,i stamtąd czerpie informacje o prowadzeniu się Polek.Cha !Cha !

  21. Chyba ludzie to mają rozum/rozsądek a zwierzęta maja tylko instynkt. Jak to jest?

  22. ” W Warszawie na ulicy dziewczyny non stop rozglądają się za nowymi facetami. W ogóle, jak się przyjedzie z Niemiec do Polski to wrażenie jest takie, że w Polsce kobiety zachowują się przyzwalająco i prowokująco, jak za przeproszeniem dziwki ”

    Człowieku „wykształcony i kulturalny, lubiący klimaty disco polo” nadużywasz gościnności i ludzkiej wyrozumiałości. Zrobiłeś z niej rezerwat dla swoich szajb. Przedstaw swoją tezę w Warszawie przechodniom w parku, pasażerom w komunikacji, klientom w restauracji. Powinieneś dostać dolegliwą sugestię, być może niewerbalną, by wreszcie zmądrzeć. Nie truj powietrza swoimi wymiocinami. Nie ma pewno Gospodarza, bo by cie wykopał.

  23. Alfred w Polsce w ogóle nie był .Albo siedział w willi Urbana i tam spijał mądrości z ust gospodarza.

  24. W-Wa macie problem z brakiem rozwiązłości Pań? to chyba mieszkamy w innych Warszawach…

  25. Przypomina się „moralność Kalego”: Jak Kali mieć powodzenie u kobiet, to one są cacy, jeśli przeciwnie, to beee

  26. „W Warszawie na ulicy dziewczyny non stop rozglądają się za nowymi facetami. W ogóle, jak się przyjedzie z Niemiec do Polski to wrażenie jest takie, że w Polsce kobiety zachowują się przyzwalająco i prowokująco, jak za przeproszeniem dziwki i z zasady nie stawiają barier wobec obcych mężczyzn.”

    Trzeba przyznać, że polskie dziewczyny robią wrażenie zręcznych, zgrabnych, zmyślnie ubranych, niezależnie od stylu czy grupy społecznej. Zupełnie inaczej niż kobiety niemieckie, zupełnie inaczej niż w kulturze niemieckiej, owocującej obrzydliwymi pornosami, brakiem poczucia humoru czy wreszcie brakiem wstydu, a także popularna skłonnością do prostytucji.

    Kiedyś nie wierzyłem, że niemki nie zasłaniają piersi przy przebieraniu. Musiałem to zobaczyć na własne oczy na parkingu przydrożnym, gdy jedna babochłopka bez ceregieli zażywała publicznej higieny z powodu korka.

    Co do prostytucji znam ciekawe relacje. Powstaniec warszawski, po obozie jenieckim przebywający w Niemczech, opowiadał mi kilka typowych niemieckich scenek rodzajowych. M.in. o papierosach rzucanych przez Amerykanów Niemcom dla zabawy, zupełnie tak samo jak w Klossie, oraz o Niemce, która szła z wózkiem i drugim małym dzieckiem. Amerykański murzyn podrzucił przy niej czekoladkę, zostawiła wózek starszemu dziecku pod opiekę i poszła z nim w krzaki.

    Co ciekawe, ktoś inny, bawiący w Niemczech ca 10 lat później opowiedział identyczne historie. Siedział z innymi Polakami przy autostradzie, a z amerykańskiego wojskowego samochodu rzucili im paczki papierosów. Nie zareagowali. Amerykanie zatrzymali się i zagadali. Okazało się, że rzucają te paczki Niemcom, i mają radochę, jak oni się o nie biją … Ten sam gość widział w Berlinie scenkę, gdy żona z mężem i dziećmi po prostu stała na placu i co jakiś czas znikała z klientem.

    Coś jest więc na rzeczy, tym bardziej, że nigdy w biednej, wypalonej, discopolowej Polsce nie widziałem takiej walki o miejsca w autobusie, jak na terenach NRD…. Niby drobiazg, ale twarzy tych zwykłych ludzi, tej zaciekłości, agresji, fizycznej przemocy między pchającymi się bez większego powodu mężczyznami i kobietami, nie da się zapomnieć…

  27. Moje wrażenia są subiektywne, ale obserwacje raczej trafne. Przepraszam, że nazywam rzeczy po imieniu, a nie używam eufemizmów. Mówię o młodzieży żeńskiej spotykanej w pociągu relacji Zgorzelec – Wrocław oraz młodych kobiet w supermarketach w Warszawie i na ulicy. Otóż, nauki kultury w Polsce nie ma praktycznie wcale lub niedużo i nigdy się nie spotkałem z tym, żeby dorośli świadomie to robili, natomiast w Niemczech poziom i ilość zajęć społecznych angażujących młodzież jest NIEPORÓWNYWALNA z tym, co jest na co dzień w Polsce A.D. 2019. Nie mówię o dawnych czasach, nawet powojennych Te zajęcia to: organizacja festynów, karnawałów, koncerty, pomoc słabszym, wymiana międzynarodowa, kółka zainteresowań, stowarzyszenia, amatorskie teatry, szopki świąteczne, bale przebierańców, zawody sportowe na dość wysokim, średnim poziomie, pikniki rodzinne itp. Z próżnego w puste się nie naleje. W Polsce młodzież uczy się kultury z telewizora i na podwórku. U mnie jest tradycyjnie oferta tylu zajęć w ciągu roku, że młodzież uczy się być ze sobą i z dorosłymi, czy chce czy nie chce. Mowy ciała uczy się małego dziecka w wieku 4-6 lat, bo potem jest trudniej. Chodzi o umiejętność co zrobić ze swoim ciałem w różnych sytuacjach. Jak śpiewał Turnau: z wychowania w zachowanie. W Polsce dzieci w wieku 4-6 lat przebywają w przedszkolu a potem przez dwa lata 7-8 uczą się tabliczki mnożenia w szkole. Jest to śmieszne i tragiczne, bo marnuje się czas, w którym dzieci uczą się najwięcej a potem jest pozamiatane. Można tylko postawić nastolatka w kącie albo żeby klęczał na grochu, jak zrobi coś źle, ponieważ nikt nie nauczył go wcześniej, jak ma się zachowywać. To jest, jak to mówi młodzież, masakra. No i potem dojrzałe panny, wychowane na telewizji i podwórkach,  idą w świat i nie mają pojęcia, że ich język ciała jest taki a nie inny.

    Przykro mi, że musiałem napisać wyżej kilka gorzkich słów. No cóż, jest to blog dla dorosłych, w którym porusza się tematykę obyczajową i czytelnicy mogli się poczuć urażeni, ale potwierdzili, że temat świadomego wychowania dzieci i młodzieży w kwestii stylu zachowania się, tzw. powierzchowności jest im obcy i dla mnie też było to obce. Polecam wykłady dr Krajskiego na temat savoir vivre’.

    Podróże kształcą, bo po powrocie widzi się pewne rzeczy, które zazwyczaj umykają.

  28. Nie rozumiem dlaczego nadal karmicie Państwo namolnego trolla …?
    Ja omijam jego błazeńskie posty i nie znałbym ich treści gdyby mu Państwo nie odpowiadali.

  29. No rzeczywiście młodzi Niemcy i młode Niemki uczą się mowy ciała od najmłodszych lat .Do mojej znajomej przyjechała jej siostra z 4 letnią dziewczynką która się od razu usadziła w kącie i wsadziła rękę w majtki .Następnie ,,anyżowała ,,się bez ceregieli przez kilka godzin.(sic !).Matka płacząc wyjaśniła siostrze że nauczyli ją tego w przedszkolu.Zabawy ciałem .Teraz dziecka nie interesują zabawki bo ma przyjemniejsze zajęcie .Matka ma tam dom i pracę .Jak pójdzie do dyrektorki to ta powie że właśnie tego mieli nauczyć dziecko .Zabawy ciałem .Jak to nazywa Alfred ,,Mowy ciała,,.Jak zgłosi to do urzędu to jej Jugendamt zabierze dziecko .Dziewczynka ,,anyżuje ,,się cały czas do krwi (sic!)Tak to wygląda z bliska panie Alfredzie .Za parę lat te parę milionów chorych Niemców będzie wokół pana ,,anyżować ,,się w sklepach i na ulicach .Zatęskni pan za Polkami ze Zgorzelca.

  30. Kiedyś wylatywało się stąd na zbity pysk za o wiele mniej błazeńskie posty. W sumie z kim się zadajesz takim się stajesz co widać po powyższym komentarzu.

  31. Boli to co robią genderowcy w Niemczech z dziećmi ?Czy pisanie o tym ?

  32. Nie. Boli to, ze przez to, że nie ma tu już cenzury tak jak kiedyś, jakiś namolny gość zrobił sobie z tego miejsca jakiś prywatny folwark. Wkleja pod tekstem Gospodarza tekst nie na temat napisany pewnie w nocy, później dokłada jeszcze dwa komentarze, odnoszące się do tekstu i co trzecie zdanie to, że w Niemczech jest lepiej. Jakoś staram się tych komentarzy nie czytać i mogę to olać, ale ludzie, którym polecam tego bloga to czytają i później świecę oczami.

    Kryzys męskości a gender w Niemczech. Może tak się powinien nazywać tytuł tego tekstu ?

  33. Tylko co to ma wspólnego z kobietami zmieniającymi mężczyzn? Gejsze to nie prostytutki, a wykształcone kobiety o dobrych manierach i umiejętnościach artytycznych.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.