Gru 172017
 

Jak zapewne wiecie nie istnieją niezależne oceny. One zawsze podyktowane są resentymentem lub nadmierną sympatią, w większości przypadków nieuzasadnioną. Mówię tu o ocenach wyrażanych z serca, a nie opłaconych, jak w przypadku większości recenzji filmowych i książkowych. Jak jestem w Empiku i czytam na okładce, że książka jest znakomita i porusza serce, od razu odkładam ją z powrotem na półkę. Na inne oceny nie możemy jednak liczyć, bo kanały dystrybucji są tak sprofilowane, a wydawcy tak głupi, że nie mogą się od tego stylu odzwyczaić. Z filmami jest chyba jeszcze gorzej. Żeby wzmocnić działanie recenzji potrzeba właściwej miary recenzentów i stąd właśnie bierze się potrzeba nowych autorytetów. Ludzi, którzy wiedzą lepiej, czują więcej i utrzymują się we właściwym klimacie i we właściwej tradycji. Ostatnio w tym Empiku wziąłem do ręki książkę Doroty Wellman zatytułowaną „Warto być przyzwoitym człowiekiem”. W środku były wywiady z samymi przyzwoitymi ludźmi, na przykład z Jadwigą Staniszkis albo Mariuszem Szczygłem czy też Karoliną Korwin Piotrowską. Wywiadów było mnóstwo i nie wymienię wszystkich nazwisk, ale mam nadzieję, że rozumiecie mechanizm. Mamy oto zarządzaną przez Wellman stajnię „przyzwoitych”, którzy stojąc w blokach przygotowują się do startu. Wyścig zaś polegał będzie na tym, by jak największą ilość dzieł dostępnych w Empiku oraz zaprzyjaźnionych rozgłośniach i telewizjach określić mianem „znakomite”. W ten sposób sprzedaż właściwych książek skoczy i wydawcy oraz pośrednicy zarobią pieniądze. Prócz tego czytelnik i widz uzyska złudzenie, że znalazł się pod opieką właściwych ludzi, nie dość, że wszyscy są przyzwoici, to jeszcze potrafią odróżnić dobrą książkę od złej. Nad całą tą imprezą unosi się, rzecz jasna, pozbawiony przednich zębów, duch Władysława Bartoszewskiego, który był najbardziej przyzwoitym człowiekiem wśród wszystkich przyzwoitych ludzi. Był nawet bardziej przyzwoity niż Michał Komar. Jak widzicie nie interesuje mnie dziś ani bezczelność tych ludzi, ani ich kłamstwa, a jedynie sposób w jaki system dystrybucji propagandy ich wykorzystuje. Kiedy wychodziłem z Empiku zauważyłem przy wyjściu reklamę nowej płyty Maleńczuka – Maleńczuk gra Młynarskiego, było tam napisane. I to jest zdumiewające, że akurat on gra Młynarskiego, bo syn samego Młynarskiego lansuje się teraz z jakimiś aranżacjami udającymi przedwojenne, kabaretowe kuplety. Śmieszne to jest jak jasna cholera. No, ale oddać mu trzeba, że przynajmniej chłopak nie żeruje na twórczości ojca. Być może mu nie wolno, bo dziedzictwo jakie ten ostatni pozostawił, stanie się teraz własnością systemu, który nie dość, że opresyjny i wypełniający całą przestrzeń przeznaczoną na treści, zechce jeszcze deklarować inteligentny i inteligencki bunt przeciwko sobie. Taki paradoks się szykuje, ale to paradoks pozorny, jeśli ktoś pamięta i rozumie jak działała komuna.

Od czasu kiedy napisałem II tom Baśni jak niedźwiedź zarzucają mi różni znawcy, że uprawiam narrację marksistowską. Wszystko przez to, że zainteresowałem się przepływem gotówki i przemysłem, a nie czystą ideą, zwalczaną przez inne idee. Ponieważ od dziecka czuję wstręt do filozofii, nigdy nie zastanawiałem się nad jakością i głębią podobnych ocen. Dopóki nie zaczęły one dotyczyć mnie samego. Kiedy do tego doszło musiałem stwierdzić, że oceniający są tak beznadziejnie powierzchowni, prymitywni, chamscy i nie rokujący na żadną poprawę, że nie ma o czym z nimi gadać. Narracji zaś marksistowskiej nie rozpoznali by nawet gdyby im ją włożyć na łeb i walnąć z góry młotkiem.

Poczułem oto gwałtowną potrzebę powrotu do starych i dawno zapomnianych lektur, które dręczą moje serce z różnych, bynajmniej nie emocjonalnych powodów. I tak zabrałem się za pierwszy tom cyklu historycznego „Królowie przeklęci” napisanego przez członka francuskiej akademii Maurice’a Druona. Tom ten nosi tytuł „Król z żelaza” i rozpoczyna się od opisu okoliczności, w jakich zginęli templariusze. Czytałem sobie spokojnie, bez nerwów, aż doszedłem do opisu rady królewskiej, na której postanowiono co zrobić z wielkim mistrzem Jakube de Molay i jego trzema towarzyszami. W pewnym momencie natknąłem się na następujący fragment:

W każdej epoce, w każdym kraju zawsze istniały dwa stronnictwa: reakcji i postępu. Dwa kierunki ścierały się w radzie królewskiej. Karol de Valois uważając się za powołanego na wodza wielkich baronów był wcieleniem reakcji feudalnej. Jego polityczna ewangelia opierała się na kilku zasadach, których zażarcie bronił: na prawie możnowładców do prowadzenia prywatnych wojen, na prawie wielkich feudałów do bicia własnej monety na swoim terenie, zachowaniu etyki oraz praw rycerskich, uznaniu Stolicy Apostolskiej jako najwyższego rozjemcy.

Cały ten system oraz zwyczaje zostały odziedziczone po ubiegłych wiekach, ale Filip Piękny, pod wpływem Marigny’ego, albo już je obalił, albo dążył do ich obalenia.

Duża rzecz, sami przyznacie. Wiecie co by się działo, gdybym ja napisał – w każdej epoce, zawsze istniały, w każdym kraju? Rojt dostałby szczękościsku i z nim pozostał już na zawsze. We fragmencie tym mamy tyle kłamstw, że Dorota Wellman musi się jeszcze długo uczyć, by dorównać panu Maurycemu. Gdyby prawdą było, jak pisze Druon, że Filip IV dążył do obalenia starego porządku, to zmontowałby proces przeciwko swojemu bratu, a nie przeciwko templariuszom. Tym ostatnim zaś zaproponowałby udział w zyskach płynących z zasekwestrowanych dóbr wielkich baronów, którzy zostaliby sprowokowani do buntu, a następnie podstępnie lub jawnie zniszczeni. Tak się, jak wiemy nie stało, na stosie spłonęli Templariusze, którzy nie reprezentowali tradycji feudalnej, ale nowoczesną bankowość, o czym możemy przeczytać w każdym opracowaniu odrobinę tylko uczciwszym niż książka Druona. Mamy więc kłamstwo założycielskie – przedstawiciele reakcji, broni swoich wspólników, ale nic mu się nie stanie, bo jest bratem króla. Któż reprezentuje siły postępu w takim razie? No przecież dostojny pan de Marigny, wyniesiony do szlachectwa mieszczanin z Normandii, który zamierzał ograniczyć wpływy baronów i wzmocnić rolę miast. Czym zajmował się ów człowiek przy królu? Psuciem pieniądza, na co w żaden sposób nie chcieli zgodzić się Templariusze. Mamy więc bohatera negatywnego, który reprezentując reakcję popiera chrześcijańskich bankierów i papieża, a z drugiej strony mamy siły postępu reprezentowane przez dostojnego pana de Marigny, fałszerza monety i zawodowego złodzieja. Czy na tak zarysowanym przykładzie widzicie już kim był akademik Maurice Druon i do czego służyły jego książki? Mam nadzieję, że tak. Postęp według pana Maurycego to sztama z gangami miejskimi, które reperują swoje budżety obniżając zawartość kruszcu w monecie obiegowej, wciągają do tego procederu skarb państwa, którym chcą zarządzać. Ci zaś, którzy się temu przeciwstawiają to feudalna reakcja. Mamy to na piśmie i nikt nam już tego nie odbierze. Zanim przejdę do losu, jakże niewesołego, który był udziałem dostojnego pana de Marigny, przypomnę tylko czym król Filip IV, piękny różnił się do swojego młodszego o dwa lata brata. Otóż brat ten w błyskawicznym tempie rozegrał trzy wojenne kampanie – jedną w Gujennie, drugą w Toskanii, trzecią na Sycylii. Z grubsza sytuacja wyglądała tak – po wyeliminowaniu z gry Plantagenetów, teren herezji stał się w zasadzie terenem francuskim, ale jak pamiętamy nie o to chodziło. Sprawa była głębsza i jej clou stanowiło zarządzanie szlakiem handlowym prowadzącym do Aleksandrii. To zaś zależało od opanowania Sycylii. W miejsce Anglików natychmiast wkroczyła Aragonia i Francja znów miała kłopoty na południu, kłopoty, które pociągały za sobą dalszą wojnę z herezją, bo ta od razu znalazła poparcie w Aragonii. Herezja to produkcja jak pamiętamy i nie mogło stać się inaczej. Wszystko to jest ładnie wyrysowane w naszym komiksie „Historia Katalonii”. Mam na myśli próbę, nieudaną, zbudowania aragońskiego imperium morskiego. No, ale cóż robił król Filip kiedy jego brat, reprezentant wstecznictwa i ciemnoty feudalnej gromił Aragończyków na południu? Król Filip przegrywał kampanię we Flandrii. Ach czemu, czemu więc, to on, a nie jego dzielny młodszy brat został królem!? No, bo był starszy, to jasne, ale to nie wszystko, jak sądzę – reprezentujący reakcję, młodszy brat nie wsiał na klamce u bankierów domagających się psucia pieniądza, nie brał kredytów u heretyków z Tuluzy, nie wchodził z nimi w dziwne układy, z których potem próbował się wydobyć wieszając co ważniejszych z nich i zgłaszając się po nowe pożyczki do dostojnego pana de Marigny i jego gangu. On szukał oparcia gdzie indziej.

No dobrze, ale cóż się stało z dostojnym panem de Marigny, reprezentującym siły postępu i dążącym poprzez psucie pieniądza i uzależnienie króla od kredytu, do wzmocnienia potęgi państwa, a także do nadania większej powagi władzy królewskiej, na którą zły wpływ mieli ciemni, niepiśmienni baronowie? Jak tylko król umarł, jego brat Karol, zmontował przeciwko dostojnemu panu de Marigny elegancki proces i w trybie ekspresowym kazał go powiesić. Ot tak, po prostu, nie licząc się ani z jego kolegami z bandy, ani z jego wpływami, ani w ogóle z niczym. Pewnie nawet z żydami się nie policzył dostojny pan Karol de Valois.

Mamy oto przed oczami pewną tradycję, która jest ciągle żywa i opiera się, na razie, na dwóch punktach – złodzieje reprezentują postęp, a oszuści nazywani przyzwoitymi ludźmi, pilnują, by wszyscy w to uwierzyli. Bo co do tego, że pan Maurycy, gdyby żył zasługiwałby na rozmowę z Dorotą Wellman, nie możemy mieć wątpliwości. Ponieważ na dwóch punktach nic się nie utrzyma, potrzebny nam jest trzeci punkt podparcia. Ja go oczywiście znalazłem słuchając w drodze jakiegoś mądrego profesora od ekonomii, który tłumaczył dlaczego wybór Mateusza Morawieckiego na premiera jest właściwy. Otóż on jest właściwy, bo Mateusz Morawiecki jest dobrze odbierany w Niemczech i Brukseli. Nie powiem, zdziwiłem się. Myślę, że dostojny pan de Marigny był tak dobrze odbierany w bankach całego kontynentu, że nie drżał o swoje życie. A jednak…okazało się, że siły reakcji są mocniejsze…W dodatku to one, a nie on ocaliły królestwo przed bankructwem. Wojna zaś, która wybuchła chwilę potem, nie była winą sił zwanych reakcyjnymi, ale idiotycznej, krótkowzrocznej polityki króla Filipa. No, ale wracajmy do naszych okoliczności. Mateusz Morawiecki jest potrzebny, bo dobrze go odbierają w Berlinie i Brukseli? Jak to rozumieć? Dokładnie tak samo, jak zacytowany fragment prozy pana Maurycego – Berlin i Bruksela narzuciły nam swojego człowieka, a my musimy udawać, że tego nie widzimy, albowiem taka jest obowiązująca narracja. I każdy kto się jej sprzeciwia naraża się na ciężkie zarzuty i marginalizację. Ponieważ my mamy już te zarzuty za sobą, a marginalizację mamy dokładnie tam gdzie Karol de Valois miał dostojnego pana de Marigny, możemy jasno i wyraźnie powiedzieć – Mateusz Morawiecki reprezentuje dokładnie takie same siły postępu jakie reprezentował Eungerrand de Marigny, a jego działania nie prowadzą do sukcesu naszego królestwa, ale do jego klęski. Żeby to ukryć wynajmuje się różnych „przyzwoitych ludzi”, którzy dbają o to, by nikt tego nie zauważył. Dziękuję za czas poświęcony na przeczytanie tej notki.

Bardzo dziękuję wszystkim, którzy przez ostatnie miesiące wspierali ten blog dobrym słowem i nie tylko dobrym słowem. Nie będę wymieniał nikogo z imienia, musicie mi to wybaczyć. Składam po prostu ogólne podziękowania wszystkim. Nie mogę zatrzymać tej zbiórki niestety, bo sytuacja jest trudna, a w przyszłym roku będzie jeszcze trudniejsza. Nie mam też specjalnych oporów, wybaczcie mi to, widząc jak dziennikarskie i publicystyczne sławy, ratują się prosząc o wsparcie czytelników. Jeśli więc ktoś uważa, że można i trzeba wesprzeć moją działalność publicystyczną, będę mu nieskończenie wdzięczny.

Bank Polska Kasa Opieki S.A. O. w Grodzisku Mazowieckim,

ul.Armii Krajowej 16 05-825 Grodzisk Mazowiecki

PL47 1240 6348 1111 0010 5853 0024

PKOPPLPWXXX

Podaję też konto na pay palu:

[email protected]

Przypominam też, że pieniądze pochodzące ze sprzedaży wspomnień księdza Wacława Blizińskiego przeznaczamy na remont kościoła i plebanii w Liskowie, gdzie ksiądz prałat dokonał swojego dzieła, a gdzie obecnie pełni posługę nasz dobry znajomy ksiądz Andrzej Klimek.

Zapraszam też do sklepu FOTO MAG, do księgarni Przy Agorze, do Tarabuka, do antykwariatu Tradovium w Krakowie, do sklepu GUFUŚ w Bielsku Białej i do sklepu HYDRO GAZ w Słupsku i do księgarni Konkret w Grodzisku Mazowieckim.

  88 komentarzy do “O kunszcie literackim i narracjach marksistowskich”

  1. czy psucie pieniądza jest od zawsze?

    w radiowej dwójce czytają

    Jądro Ciemności

    szklane koraliki za kość słoniową

  2. My niestety nie mamy sił reakcji, tylko same postępowe.

  3. Od momentu, kiedy pojawił się wytopiony z kruszcu pieniążek

  4. propaganda w służbie postępu polega na zamianie starych przesądów na nowsze.

  5. sztabki może trudniej fałszować

    choć Chińczykom sprzedawano fałszywe

    kilkanaście lat temu?

  6. MM jest dziś w Gdańsku

    na obchodach grudnia

  7. „Potrzeba było odwagi katolika, Andrzeja Sarwy,  ” i jego książki  „Wieszczba krwawej głowy”. Z recenzji książki  przez M. Dakowskiego:

    http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=21699&Itemid=119

    Tu dopiero jest zamulanie historii, i gra na emocjach, ale chyba nie z  serca, tylko z tych położonych nieco niżej organów. Tym ma się interesować katolik, a nie prawdziwymi przyczynami herezji,  i rzeczywistą przyczyną wykończenia templariuszy. I te obietnice, że Matka Boża za nas wszystko załatwi.

    Na koniec zdumienie autora, że aż tyle wydawnictw oferuję tą książkę.

  8. 416 stron pan Sarwa wyłupał, a pan Dakowski mu wierzy…czym się kończy dla człowieka czytanie niemieckiej propagandy z epoki….niesamowite….

  9. Handel niewolnikami, częste wymiany pieniędzy oraz ich psucie to

    stałe elementy wydarzeń historycznych.

    W historiografii te ważne sprawy dla ludności są traktowane

    całkiem marginalnie.

    A przecież fałszerzy monet karano spaleniem na stosie.

    A takie „renovationes monete” nawet trzy razy w roku

    było dla ludności znacznie gorze od najazdu Tatarów…

  10. a przy okazji średniowiecznych gangów miejskich. Jaką rolę w upadku Królestwa Węgier odegrały Heptapolitana i Pentapolitana? Czy szły nimi pieniądze na powstanie sztucznych tworów : Rumunii i Mołdawii?

  11. Nie wiem. W czasie upadku Węgier nie istniało takie słowo jak „Rumunia”

  12. dużo się pan zajmował rozbijaniem Wielkich Węgier przez niemiecki kapitał a niemcy mieli jaczejki w miastach po Morze Czarne więc sądziłem że pan dużo wie o tym. Co do „rumunii” to chodziło mi o Drakulę i jemu podobnych odrywających od Węgier kolejne tereny. Nigdy nie było „Rumunii”, „Mołdawii” czy „Słowacji”, to wszystko sztuczne twory. Również w powstaniach, za Bocskaya czy Rakoczego tamtejsi słowianie czy niemcy popierali Węgrów.

  13. Drakula walczył z Turkami?

  14. Popatrz Conrad, stale żywy, chociaz lezy w grobie tutaj niedaleko mnie.

    Jest tak pięknie w tym rejonie, pagorkowaty Kent, zwany ogrodem Anglii i te doverowskie biale klify, uznane za najpiękniejsze miejsce Brytanii przez samych Brytyjczykow, jezeli wierzyc „The Sun” tego Murdocha, bo tam o tym przypadkiem czytalem. A Conradowi, bo musial przeciez to tez widziec chcialo sie budowac to Imperium. Czy chcialo? Przyjmę wersję, ze byl on za słaby, by zmierzyć sie nie tylko ze sobą ale tymi, ktorzy go wykorzystali.

    A coś w tym jest, bo ostatnio w radio BBC4 ktore podsluchuje w aucie czasami, czytana byla ostatnia biografia Conrada.

  15. Nie wiedziałem, że gang Jana Turzo nosi taką wdzięczną nazwę – Pentapolitana – myślę, że i jedno i drugie było całkowicie uzależnione od Jakuba Fuggera

  16. Wszyscy mieli jaczejki wszędzie. A historią Węgier zacząłem się zajmować z przypadku. Efekt, który osiągnąłem, jest zajmujący, ale wymaga uzupełnień. Może to zadanie dla pana?

  17. poprzednio czytano

    Szaleństwo Almayera chyba

    i to nowe tłumaczenia

  18. CZłowieku, nie męcz się trak strasznie w tym opresyjnum UK – wracaj  -Tychy czekają na Ciebie!

  19. w Polsce rok conradowski?

    ktoś wie?

    sorry za OT

  20. „złodzieje reprezentują postęp, a oszuści nazywani przyzwoitymi ludźmi”

    cytat sześćsetlecia

    Od kilku lat zwracam na to uwagę.
    – Podobał ci się film?
    – Świetny
    – A zauważyła(e)ś, że to źli w końcu wygrali, to im kibicowała(e)ś, prawo zostało wystrychnięte na dudka?
    – No tak, ale jakby było tak normalnie, że dobro wygrywa, to film byłoby nudny.

    Właściwie tylko Jackson nie uległ i nie zrobił z Gandalfa geja zakochanego we Frodo (choć z aktorem grającym czarodzieja wszyscy wiedzą jak jest) Chybaby się Tolkien przewrócił w grobie.
    Rowling już po sukcesie pierwszych dwóch części stanowczo nie zaprzeczała gdy fani sugerowali dlaczego rektor-czarodziej tak lubi Harry’ego

  21. Jednym i drugim związkiem trzęśli protestanci. Herezja, herezja Panie !!! A herezja to produkcja jak mówi gospodarz. Czyste przechwytywanie dochodu.

  22. Były wtedy chyba dwa księstwa. Mołdawskie i Wołoskie. Rumunia to twór II połowy XIX wieku pod zarządem Hohenzollernów.

  23. Hmm, bylo, minęło. Ktoś ty? Zawsze można do mnie napisać tutaj https://cbrengland.wordpress.com

  24. na tej samej stronie jest coś lepszego:|
    Żywot św. Mateusza, czyli opowieść o tem, jako Mateusz nie zjadł w piątek pierogów z mięsem wieprzowem; odgryzł jeno brzegi:
    – Przekaz dla chrześcijan: nie zjadł, bo piątek.
    – Przekaz dla Żydów i muzułmanów: nie zjadł, bo z wieprzowiną.
    – Przekaz dla patriotów: nie zjadł, bo wśród pierogów mógł być ruski.
    – Przekaz dla Putina: nie zjadł, bo lubi tylko

  25. Któż reprezentuje siły postępu w takim razie? No przecież dostojny pan de Marigny, wyniesiony do szlachectwa mieszczanin z Normandii, który zamierzał ograniczyć wpływy baronów i wzmocnić rolę miast.

    Przepraszam ale nie mogę tego ominąć lukiem szerokim, Normandia, czyli Normanowie, czyli Wikingowie, Ludzie Północy, bo Wikingowie to nazwa zdaje się dopiero od XIX wieku. Taki przypadek normalnie, ze Joanne d’Arc spalono w Rouen, a księdzu przy ołtarzu wyznawca Allaha poderznął gardło tez tam, w Normandii.

    Pierwsza inwazja Ludzi Północy na Wyspy Brytyjskie to

    Pierwszy odnotowany napad wikingów miał miejsce w roku 793 na wybrzeżach Anglii(Lindisfarne).

    więcej tutaj np https://pl.wikipedia.org/wiki/Wikingowie, a wcześniej nie znowu tak długo wcześniej, Mahomet zorganizował ludy pasterskie Półwyspu Arabskiego i stworzył swoja własną wiarę. Atak z południa, potem z północy. Na Chrześcijaństwo.

  26. My tu sobie często o własności rozmawiamy. I jak jest ona ludziom stopniowo odbierana. I ja to przyspieszyło w ostatnich latach. Zobaczcie np. na to, przykład teraz z życia wzięty:

    https://www.instagram.com/p/BczUnSshxTG/?hl=pl&taken-by=simpliciteblog

    https://simplicite.pl

    Nie wiem kto tę dziewczynę namówił do propagowania pewnych pomysłów, a może ją po prostu kupił, ale ma ona wielu naśladowców i  sprzedaje te pomysły w bardzo ładnych opakowaniach, co dzisiaj jest w modzie i dobrze działa. A takich jak ona są dziesiątki jeśli nie setki. Oni też (niestety) wykorzystują siłę rażenia internetu do dalszego ogłupiania ludzi w imieniu, o których  istnieniu pewnie nawet nie mają pojęcia. Ale robotę robią.

  27. A to nie Sam był zakochany we Frodo?

  28. Tak. Wolframowe. Afera, która nigdy nie ujrzała światła

  29. Lepszej recenzji „Królów przeklętych” – nigdzie nie przeczytamy. „Siły postępu i wstecznictwa na dworze Filipa Pięknego”:))) Zawsze mi się wydawało, że jeżeli tę serię Druona wydawano w PRL w dużych nakładach i to stało we wszystkich bibliotekach publicznych, to w tym – musiał być jakiś haczyk.  Zwłaszcza, że władza, również obecnie, pilnuje, aby ten Druon był dostarczany na półki księgarskie i biblioteczne – regularnie.

    Ile trzeba zmienić, żeby się NIC nie zmieniło w „narracji”. „Wstecznictwo” i „postęp” i już jesteśmy w domu.
    PS. Twórcy III RP mają jakieś pudełko z fiszkami „ludzi przyzwoitych” i co jakiś czas te fiszki wyciągają, aby kolejne pokolenia mamić. Ale chyba się już wycierają do niemożliwości te fiszki.

  30. Dołóżmy do tego ‚walkę’ z marnotrawieniem żywności pod nazwą freeganizm (tak, chodzi o jedzenie żywności ze śmietników) i już wiadomo ‚jak żyć’.

  31. oooo    Jadwigą „celna” Staniszkis – miała celne skrobanki i robiła opinie – albo odwrotnie

  32. Why don’t you preach what you practice  –  należy przypominać autrytetom

  33. A mozesz napisac szerzej czemu to krytykujesz?

    Bo dobrobytu od pekatych szaf to chyba nie przybywa. Wiesz, mole, kurz, itp.

    Do ludzi z zagraconymi mieszkaniami trafia ten przekaz, i chyba slusznie…

  34. ciekawe będzie przekonać się kto za kilka lat będzie szczekał

  35. mswia posiada tzw. zasoby osobowe [stare i rozszerzane w sposob ciągły [inicjacje, werbunki, etc]] i tylko z tych zasobów obsadzane są stanowiska w administracji oraz w innych rejonach życia społecznego;- realnie to każdy resort ma własne zasoby osobowe do dyskontowania i życie w RP zostało sprowadzone tylko i wyłącznie do formalnego funkcjonowania z tzw. nadania; lokalnie w czasie dyskontuje się niepokornych ale z zaleceniem aby wykreować własnych, sterowalnych naśladowców; przykład: każdy aktywny podmiot administracji państwa ma swój kod, którym wpisuje dane dot. obywateli do baz danych np. 03301 [poglądy, meldunek, paszport, etc]; elektorniczne fiszki nie wycierają sie nigdy i sa tylko rozbudowywane [stan na grudzien 2017r. zweryfikowane osobiście]

  36. „Atak na chrzescijanstwo”.

    Tez mi taka czasami mysl przychodzi do glowy-potem ja wyrzucam bo to wymagaloby w tamtych czasach koordynacji dzialan na skale kilku kontynentow-wyrzucam a potem uparcie powraca.Chyba cos w tym jest.Zreszta pociagnieto to dalej:herezja na polnocy,schizma na wschodzie i Turcy na poludniu.Potem poganscy faszysci i komunisci a teraz lewacy-zawsze antychrzescijanscy-nigdy antybuddyjscy,antyislamscy czy antycokolwiek-zawsze antychrzescijanscy.

  37. Jeszcze meble ze starych palet i tzw.mikroapartamenty zbudowane ze starych kontenrow.Oraz tai-chi-nie ma jak tai-chi-po co komu jakas wydumana sluzba zdrowia?Normalnie „high life” niewolnika pozbawionego doslownie WSZYSTKIEGO.

  38. była by to utrata twarzy

    dla Chin

    pamiętają o aferze

  39. masz się momentalnie spakować w mały węzełek

    i iść gdzie nakaz pracy

    pożyczone oddasz 🙂

  40. Minimalizm(niezla rzecz)to nie to samo co narzucone silowo/propagandowo dziadowanie.Pekata szafa i zagracone mieszkanie to zly pomysl(zbyt przywiazuje do swiata doczesnego a i komfort zaden)ale chodzenie w tych samych szmatach caly rok i jedzenie ze smietnika sa jeszcze gorsze-jakos freegan wsrod establishmentu i celebrytow nie widze.

  41. I Wegrzy na wschodzie zapedzajacy sie na wybrzeza Atlantyku i Morza Środziemnego.

  42. I ten pieniazek…

    … jest coraz mniejszy… i coraz cienszy  !!!

    Wlasnie wczoraj jedna pani handlujaca na targu w Bloniu pokazywala mi roznice pomiedzy STARYM 5 ZL, a nowym… takze miedzy STARA  zlotowka, a nowa  !!!… te nowe 5 ZL malo juz rozni sie od starego… pomijam fakt, ze prawie z lupa trzeba sie przygladac co tam na nich jest nadrukowane… starsze osoby albo slabowidzace beda mialy duzy problem z rozroznieniem  !!!

    No, a notka – zwlaszcza przy niedzieli –  fe-no-me-nal-na  !!!

  43. Bo tu nie chodzi wcale o walkę z nadmiarem gratów w domu.

  44. Dlatego…

    … trzeba przywrocic  dla wszelkiego  zlodziejstwa KS  !!!

  45. wbrew temu co piszą inni cenię Twoje szczere, pozytywne emocje. To autentyczność, której tak wymaga coryllus, a której brak srakiewiczom i reszcie pisuarowego sowchozu. Tak więc nie krępuj się, Twoje emocje mogą pociągnąć innych do czynu.

  46. kpisz czy o drogę pytasz?

  47. „Od czasu kiedy napisałem II tom Baśni jak niedźwiedź zarzucają mi różni znawcy, że uprawiam narrację marksistowską. Wszystko przez to, że zainteresowałem się przepływem gotówki i przemysłem …”

    Może ja pozwolę sobie wtrącić swoje trzy grosze. Tak na wszelki wypadek. Gwoli wyjaśnienia. Narracja marksistowska to jest taka narracja, która uzasadnia, że wszelkie zło płynie z faktu posiadania jako takiego. Posiadanie czegokolwiek przez kogokolwiek jest źródłem wszelkich niesprawiedliwości, jakie przydarzają się nam na tym łez padole … Trzeba wszystkich wywłaszczyć, ustanowić kolektywne zarządzanie (cokolwiek, kryje się pod tym bełkotem) a wtedy nastąpi raj na ziemi, wszyscy będą szczęśliwi i nie będzie nam potrzebny Kościół oraz oczekiwanie na przyjście w chwale Pana Jezusa, kiedy nastąpi raj, będący darem Boga a nie owocem kolektywnego wysiłku pod światłym przewodem władzy płynącej od ludu.
    Twoja narracja jest właśnie narracją antymarksistowsą lecz na twoim Coryllusie przykładzie bardzo ładnie sprawdza się przysłowie: „złodziej krzyczy: łapcie złodzieja”. Tym złodziejem są twoi krytycy oczywiście, którzy posługują się tym argumentem, żeby było jasne.

  48. Ta pani trzepie szmal aż miło, kupuje małe mieszkania na wynajem, i próbuje nauczyć swoich klientów jak mogą żyć na kupie w jednej izbie.

  49. tak ględzi zdupertowicz: „jest konsumpcjonizm i dlatego ludzie nie są solidarni”. tymczasem jego ekipa(w znaczeniu światowym) od ok 100 lat nakręca skrajną biedę, udekorowaną folderami megapropocji na czasy luksusu.

  50. Jakos nie zauwazylam przez te wszystkie lata, zeby Coryllus czegos ode mnie wymagal…  a sakiewiczom, reszcie pisuarowego sowchozu czy pozostalym srakiewiczom – jak najbardziej – brakuje szczerosci, pozytywnych emocji i autentycznosci…

    … tu rzeczywiscie masz racje…  sakiewicze i srakiewicze  NIKOGO nie pociagna do czynu  !!!

  51. Dokładnie. A w ręce notatnik agitatora.

  52. >Król Filip przegrywał kampanię we Flandrii…
    Lew Flandrii czyli Bitwa Złotych Ostróg i rzeź francuskich baronów przez tkaczy

  53. „Tak się, jak wiemy nie stało, na stosie spłonęli Templariusze, którzy nie reprezentowali tradycji feudalnej, ale nowoczesną bankowość, o czym możemy przeczytać w każdym opracowaniu odrobinę tylko uczciwszym niż książka Druona.”

    Ciekawie to przedstawil Zbigniew Nienacki w swojej powiesci dla mlodziezy „Pan Samochodzik i Templariusze.”

    Napisal ze krol potrzebiwal pieniedzy na wojne i wiedzial ze Templariusze maja wielka kase wiec dla tej kasy ich uwiezil i wymordowal. Ale kasa gdzies przepadla, nigdy jej nie odnaleziono.

    A wielki mistrz Krzyzakow, Zygfryd von Feuchtwangen , ten sam co to przeniosl swoja siedzibe z Wenecji do Malborka, przekazal szefowi Templariuszy Jakubowi de Molay zloty krzyz z wyrytym na nim zdaniem: „Tam skarb twoj gdzie serce twoje.”

    Jak na bankierow to ci rycerze zakonni byli cos z bardzo sentymentalni i poetyccy. No ale to wersja zbeletryzowanej historii wedlug Nienackiego. Kim byl ten pan wiemy doskonale.

  54. „Kiedy wychodziłem z Empiku zauważyłem przy wyjściu reklamę nowej płyty Maleńczuka – Maleńczuk gra Młynarskiego, było tam napisane. I to jest zdumiewające, że akurat on gra Młynarskiego, bo syn samego Młynarskiego lansuje się teraz z jakimiś aranżacjami udającymi przedwojenne, kabaretowe kuplety.”

    Malenczuk gra Mlynarskiego? No, moze jak jest trzezwy. Ale to rzadko ma miejsce.

  55. W Pegazie, chyba dwa tygodnie temu, p. Jerzy Kisielewski osobiście reklamował książkę p. Wellman. Prezes chyba mu pozwolił na taki ukłon wobec konkurencji. Ponadto rozpływano się nad subtelnościami kolejnej książki p. Michała Cichego.

  56. czy ten młody Młynarski nie „zrzyna” przypadkiem z maniery Maxa Raabe? Bo coś mi mignęło takiego ostatnio na tvp kultura tylko nie zdążyłem odnotować nazwiska „odkrywczego i oryginalnego” wykonawcy

  57. Joyeux Noel, bonne Annee 2018

  58. Kilka anegdot z czasów Pięknego
    1. Filip był nie tylko piękny ale także niezwykle oszczędny. Ograniczył swym poddanym liczbę dań przy posiłkach, a każde danie mogło zawierać tylko jeden rodzaj mięsa. Żaden książę, hrabia czy baron nie mógł nosić w ciągu roku więcej niż czterech strojów. To samo dotyczyło ich żon. Prałaci i rycerze mogli mieć dwa stroje. Kobiety zamężne lub wolne, których roczny dochód nie przekraczał 2 tysięcy liwrów, mogły mieć tylko jeden strój. Krój, kolor, ozdoby i cena były regulowane królewskim dekretem. Rozmiar kapelusza, długość sukni i futrzane przybranie zależało od rangi.
    2. W porannej masakrze w Bruges Flamandowie wymordowali francuski garnizon i wszystkich Francuzów, razem 2 tys. osób. Odróżniali ich od swoich każąc powtórzyć słowa „schild en vriend” (tarcza i przyjaciel) trudne do prawidłowego wymówienia przez Francuzów lub pytając „Des gilden vriend” (Przyjaciel gildii?).
    3. Pod Courtrai Robert II d’Artois zwany Szlachetnym bez sensu pchał konnicę po podmokłym terenie przeciw flamandzkim milicjom, mimo pułapek w postaci zamaskowanych kanałów. Flamandowie nie brali jeńców. Może oszczędziliby hrabiego, gdy ten błagał o życie, ale udawali, że nie znają francuskiego. Kilkadziesiąt a może kilkaset złotych ostróg z placu bitwy umieścili w kościele. Nieźle się tkaczom powodziło.

  59. No to nie dziwię się tym kolejnym „zmianom” : fala za falą – nieloty jeden za drugim – w administracji i „wszędzie”. A Naród idzie swoją drogą. Jest oczywiście – trudniej, ale tam już chyba zaczyna się chów wsobny:))

  60. (Znowu sprawdzam, czy wciąż nie jestem zablokowany, i jeśli to wejdzie, to naprawdę nie wiem już co tu się dzieje! Totalne rozprężenie chyba. Nie napiszę wiele, bo pewnie jednak pójdzie to się kochać – takich rzeczy jak porady dotyczące backupu, czy cierpkie uwagi na temat bezpieczników w rewolwerach, nie mogą ujść bezkarnie, tylko trzeba zachować czujność…)

    Dobra, to był poniekąd żart, wiesz że Cię cenię, choć zgadzam się (w odróżnieniu od tej tutaj zacnej trzódki, bez urazy) tylko w 30%-40%. No więc spytam: nie podyskutowałbyś raz na parę lat z kimś, kto jednak ma nieco inne poglądy i wychodzi z innych założeń? Rozumiem, o czym mówisz z tą filozofią, ale to tylko złe doświadczenia i marni przedstawiciele, bo bez filozofii („moja ty Pietrowna Zofio”) się po prostu nie da.

    Co do Twojej „marksistowskiej” historiozofii, to ja ją b. lubiłem, jeszcze studiując historię w Uppsali, choć marksistą nigdy nie byłem. Drążenie jednej dobrze sprecyzowanej hipotezy do do samego dna widzi mi się rzeczą o wiele bardziej sensowną, niż większość tego, co się w historii, nie mówiąc już o „filozofii”, robi. Naprawdę uważam, że to ma swoją wartość, choć oczywiście, i tuszę, że się nie obrazisz, jako robota ESEISTYCZNA (czyli super burza myślowa w udatnej formie), niż „poważna historia”.

    Do tego dodam, żeby Ci ułatwić ew. decyzję o wywaleniu mnie (przypominam, że z Osiejukiem jesteśmy na noże, to znaczy on), że „Królowie przeklęci” (mam i czytałem w oryginale) to b. dobra historyczna powieść, a Twoje na jej temat argumenta są b. interesujące i sporo wnoszą, możesz też mieć sporo racji, ale jednak to nie jest cała i jedyna obiektywna prawda.

    Pozdrawiam czule i czekam – albo na zasłużonego nie od dzisiaj bana, albo też na jakąś drobną choćby chęć podyskutowania z kimś, kto, w odróżnieniu od większości Twych wyznawców (a ja Cię cenię, przypominam), ma poglądy i to inne niż Twoje. (I nie zniżaj się do hipotezy, że ja się chcę lansować Twoim kosztem, błagam! Nie chcę i nie muszę, gdybym chciał, to bym potrafił bez tego.)

    Jeszcze raz czule

    P.S. Zachowam sobie ten komęt, bo może jednak Lew się obudził i komęt nie wejdzie. 😉

  61. Ad.1 Czy ten system reglamentacji wynikał a) z wojny, b) z pobożności króla- żeby umartwiać poddanych w słusznej sprawie, c) z chytrości i głupoty?

    Ad.2) We wrześniu 1939 r. polska kawaleria poszła na białą broń porą nocną na wojsko pancerne niemieckie śpiące pod czołgami, bo noce były ciepłe – posługując się jako znakiem rozpoznawczym – jednym (chyba prawym) rękawem zawiniętym do łokcia i hasłem oraz odzewem : „Maciuś”. Niemiec ( i nie tylko Niemiec) za nic nie powie poprawnie słowa „Maciuś”. Straszną masakrę tym niemieckim czołgistom urządzili.

  62. Przypomina mi to kawalek ksiazki „Gniewko syn Rybaka” autorstwa Aliny Korty i Tadeusz Nowaka. Latwo bylo scierwo niemieckie wylowic, trzeba bylo tylko kazac schwytanemu powiedziec „soczewica, kolo, miele, mlyn.”

    Za diabla nie mogl wymowic.

    Podobny zabieg zastosowal Wiktor Gomulicki w swojej uroczej powiesci „Wspmnienia niebieskiego mundurka.”

    Kazali kiedys Lutrowi odmowic „od powietrza glodu ognia i wojny zachowaj nas Panie.”

    A jego przekrecilo w druga strone i wybelkotal : „od pol wieprza, glowa, ogon i noga.”

    Scierwo latwo wykryc a Slowianie zmyslni ludzie.

  63. no są takie wyrazy, pamiętam we wspomnieniach młodych Sobieskich z podróży po  Zachodniej Europie. Odnotowuje autor „Diariusza …” , że dni nastały dżdżyste, tak sobie myślę no wyraz nie do wymówienia, dla nikogo poza nami. Rosjanin też nie wymówi „dżdżu”

  64. Également… merci.

  65. Dawno nie przeglądałem tu komentarzy, więc chciałem sobie trochę ułatwić i wyszło tak: jeśli komentujący nie ma swojego gravatara (każdy może dodać sobie na  https://pl.gravatar.com/) to będzie się pojawiał z unikalnym kolorowym maziajem.

    Do odwołania, bo nawet tego nie konsultowałem z Gabrielem.

  66. Wiesz za co powinienes wyleciec? Za ten jieuzasadniony trescia, paternalistyczno-kpiaco-cyniczny ton.

  67. Teraz to Panu wirusy zakodują nawet książki.

  68. Temaziaje pojawily sie dzisiaj i to chybs wieczorem, po poludniu nie zauwazylam

  69. Pardon, klawiaturka szaleje.

  70. Zgadza się. Ustawiłem je z pół godziny temu.

  71. Ad.1 Czy ten system reglamentacji wynikał a) z wojny, b) z pobożności króla- żeby umartwiać poddanych w słusznej sprawie, c) z chytrości i głupoty?
    Świetnie, że zapytałaś.
    Sam chciałbym wiedzieć, ale chwilowo umieściłem to w anegdotach. Gdy nie znam (bo nie drążę) sprawy rozglądam się wokół siebie. Niczym nie różnimy się od ludzi z tamtych czasów. Chytrość i głupota władzy na wszelkich szczeblach dominuje. Rożnica w stosunku do Dark Ages polega na tym, że głupot było wówczas mniej i poddani mieli szanse wiedzieć, co muszą a co mogą.
    O dekretach Pięknego wyczytałem w amerykańskiej gazecie katolickiej z roku 1886, która zajęła się „Sumptuary Laws” czyli prawem dotyczącym konsumpcji, które w zasadzie służyło bilansowi handlowemu, ale świetnie sprawdzało się w temacie społecznych przywilejów. Sprawdza się do dziś.
    W tej gazecie było też o Karolu VI, księciu z domu Valois, którego edykt mówił: „Niech nikt nie gości niczym więcej niż zupą i dwoma daniami”. Zostawiam ten temat dla Akademii. Ale skoro jesteśmy przy Walezych, to wczoraj lub przedwczoraj w TVP Historia jeden z trzech dyskutujących historyków bez oporu pozostałych przyznał, że co prawda widelce do Polski i Francji przyszły z Włoch, ale pałacowe ustępy Walezjusz poznał dopiero na Wawelu.
    Powrócę jeszcze na chwilę do starych gazet amerykańskich. Obok wikipedii są wspaniałym źródłem wiedzy, gdyż tak jak wiki czerpały z wielu europejskich książek. Nie wpadłbym na powieść „The Lion of Flanders” flamandzkiego Sienkiewicza czyli Hendrika Conscience (1812-1883), gdyby nie amerykańska gazeta z roku 1874.

  72. jest- można było zrobić im taki rok conradowski, o jakim nawet nie śnili

  73. Za to sie wylatuje ponoc nie tylko z blogow. Czerniak polaczyl zmiane premiera z depopulacja, kobiety sa za wrazliwe na masowe szczepienia, nawet Kopacz cos krzyczala w 2010 w parl. europ., potem spadl samolot i wiecej nigdy o tym nie wspomniala

  74. Gdyby ktos nie wiedzial o co chodzi to po krotce,

    Metale ciezkie otumaniaja mozg, populacja staje sie po prostu glupia i chora, zapalenie mozgu trwajace nieustannie. A w Polsce patriotyzm..   i w Bulgarii jeszcze tylko. Trawa do leczenia z Izraela przylatuje, taka cwana ustawa

  75. Az ciarki przechodza kiedy Zmorawiecki zapowiada zwiekszenie srodkow na opieke zdrowotna..

  76. Właśnie to robi, ale o wiele mniej udatnie

  77. Zastanawiam się, czy możesz pisać na jakiś inny temat niż ty sam, ale dochodzę do wniosku, że chyba nie

  78. do tego służy nowa ideologia relacji: wierzyciel-dłużnik; -stąd wysyp tworzenia fikcyjnych wierzytelności i realnych wierzycieli wspomaganych w bezprawiu przez cały aparat państwa [sądy, prokuratury,etc]; przykład: eksmisje na zaspokojone tytuły wykonawcze [owe 30 minut na wyjście z walizką ale bez mienia]

  79. Przenieśli na ekrany „Królów przeklętych” w 2005. Depardieu grał Jakuba de Molay. To druga ekranizacja, pierwsza była kręcona w latach 1972-1973.

    Filip Piękny z 1972:

    https://www.google.pl/search?q=georges+marchal+philippe+IV&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwis_–VkJPYAhXF8qQKHbd0A6IQ_AUICigB&biw=1366&bih=634#imgrc=Pnvm6fRhOnQXhM:

  80. „studiując historię w Uppsali, choć marksistą nigdy nie byłem.” i pewnie nadal nie jesteś…

  81. U nas mistrzem tego był Mieszkio Stary.

  82. Wolynska pod Kamienskiem wymiatala.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.