Lip 162020
 

Jestem zdumiony niektórymi komentarzami pod porannym tekstem i dlatego postanowiłem napisać tekst drugi. Od wczoraj, kiedy przeczytałem pamiętniki księdza kanonika Pstrokońskiego, nie mogę przestać myśleć, o tym, zacytowany z rana fragmencie. Może go jeszcze raz przytoczę:

Sławna zawsze przedtem akademija krakowska na inszy tryb jest przekształcona. Już w tej akadmiji krakowskiej rektoryją posiada świecki i żonę mający obywatel, Oraczewski. Już w niej i po inszych wojewódzkich szkołach katedry mają, i lekcyje dają żonaci. Ale czy taka odmiana, przeinaczenie nauk i nauczycieli, jest lepszym dla wiary świętej, dla Kościoła, dla ojczyzny, dla obyczajów? Jeszcze się nie dało poznać, dopiero nas nauczy dalsze z czasem doświadczenie. W tem tak ważnem artykule są przeciwne zdania: jedni wielką zaletę dają tej reformie; wystawują prawie arkusy i kolosy komisji edukacyjnej; uwielbiają mądrość i roztropność jej, i publikują pamiętnikami i drukiem, że w całem świecie nie masz lepszej teraz dla młodzi edukacji, jak w naszej Rzeczpospolitej.

Ale inni mówią i ja mówię, że to nowomodne mistrzostwo Aten do Polski nie wprowadzi; że małżeńskie profesorstwo z tułaczów zagranicznych zbierane, wiarę świętą katolicką osłabi, deizm wprowadzi i młódź w obyczajach skazi; że parafialne kościoły bez pasterzy, klasztory bez zakonników zostaną, albo samych nieuków mieć będą; że stala katedralne posiadać będą sami fryzjerowie i perukarze, toga przemieni się w kartkę arlekińską, że księgi, archiwa, tranzakcyje odwieczne zostaną bez tłómaczeń, i najświętsze tajemnice zostaną pogrzebane, przez zagubienie języka łacińskiego, który jak czerwony złoty, ma kurencyją po całym świecie; że stan rycerski i miejski wpadną w ostatnie barbarzyństwo bez nauk, na które do teraźniejszych a la mode szkół brzydzą dawać się dzieci swoje, aby się w religii nie osłabiły i w obyczajach nie skaziły, z której bojaźni nieoddawania dzieci do nich, tak zdrobniały klasy, że co przedtem jedna classis to jest: jedna gramatyka, jedna sintaxis, jedna retoryka, liczyła studentów stami, to ich teraz wszystkie classes w szkołach wojewódzkich Poznańskiej, Kaliskiej itd. tyle osób nie liczą, a wiejski kmiotek, chłopek, choćby się mógł przepomódz, z kilku synów, nie śmie oddać żadnego do dzisiejszej szkoły, tak dalece, że trudno będzie o ministranta do usłużenia do mszy świętej, o nauczyciela do szkółki parafialnej; o organistę do pozytywu i odpowiadania kapłanowi celebrującemu; a może wnet i o czytelnika, żeby znał litery A, B, C, D. Tak mówią, tak gadają.

Ksiądz kanonik wyraża tu poważne zaniepokojenie faktem, że na uniwersytecie zajęcia prowadzą osoby świeckie, posiadające żony. Dziś, nie widzimy w tym nic nadzwyczajnego, ponieważ oświecenie odniosło triumf pełny i nikt nie pamięta, że uniwersytet był instytucją kościelną. Dziś mamy uniwersytet państwowy, co w zasadzie jest oksymoronem. A co za tym idzie nauka Kościoła i jej promocja przeniosły się gdzie indziej. Na obszar tradycyjnie zawłaszczony przez świeckich. Do redakcji, do klubów, jak na przykład KIK, a także do internetu, kiedy ten internet w końcu wynaleziono. I nikt nie zauważa, jak wygląda postęp i podstęp, ponieważ każdy traktuje serio deklaracje składane przez ludzi, którzy „słowem żywem” bronią Kościoła i tradycji. A nie hamują się przy tym wcale.

I tak, w przeciwieństwie do kanonika Pstrokońskiego, nie czujemy dziś żadnego niepokoju, kiedy na tematy religijne wypowiada się rozwodnik Lisicki, nie niepokoi nas wcale, że dwa razy wywalony ze zgromadzenia zakonnego dziennikarz uchodzi za autorytet w kwestiach wiary, a zakonnik, który wyznaje iż w młodości się prostytuował, jest ulubieńcem młodej, katolickiej publiczności. To są kwestie nieistotne, albowiem najważniejsze jest to, by w przestrzeni publicznej były obecne treści, które kojarzą się z Kościołem, wiarą i tradycją. Kto je wygłasza, nie ma żadnego znaczenia. Taka jest wykładnia dzisiaj, a przodują w jej umacnianiu zwolennicy Konfederacji w ogóle i Grzegorza Brauna w szczególności. Nic do nich nie dociera, albowiem interesuje ich jedynie to, by jak najwięcej ludzi „gadało Braunem”, a to znaczy, by jak najintensywniej stymulowano sensory ich emocji. A także by czyniono to publicznie. To nie jest przygoda intelektualna i nie jest to przygoda z transcendencją, to jest przygoda behawioralna. Rozpisana na głosy i sterowana zdalnie. Jej sukces zaś zasadza się na tym, że treści ważne i trudne wymagają zaangażowania, na to zaś nikogo nie stać, albowiem zaangażowanie stawia człowieka wobec problemów, które musi rozwiązać sam. I wyklucza element najważniejszy, czyli ekscytację grupową. Ta zaś odbywa się zawsze za pomocą ludzi, którzy powtarzają do, pardon, usranej śmierci te same frazy, które integrują grupę. I dokądś ją prowadzą. Śmiem twierdzić, że nie do nieba.

Sytuacja ta jest nie do odwrócenia w zasadzie i można, tak jak ja teraz, pisać jedynie o niej wprost. Teraz słowo o duchownych. Oni są w zasadzie w odwrocie. Bez świeckich kaznodziejów nie są w stanie obronić ani siebie, ani swoich pasji, ani misji, a niedługo nie będą w stanie obronić swoich święceń. Z wyjątkiem tych, rzecz jasna, którzy schronią się pod skrzydła świeckich kaznodziejów. Duchowni ci, nie chcą się nawet za bardzo pokazywać publicznie, a jeśli już, to po to, by wypowiedzieć garść jakichś banałów. Nie ma mowy, by ktokolwiek zainteresował się tym, co robią księża historycy, albo teologowie. Nie ma mowy, bo o wiele łatwiej słucha się dziennikarzy, którzy nie poświęcając całego życia Bogu, uprawiają tę swoją quasi ewangelizację na pół etatu. Bynajmniej nie za darmo.

To jest największy dramat. I ludzie go nie rozumieją, bo oczekują triumfu swoich idoli tu na ziemi. Szczególnie silnie zaś owego triumfu wyczekują zwolennicy Grzegorza Brauna, co moim zdaniem całkowicie ich demaskuje. To wszystko są ludzie, gotowi sprzedać duszę tylko po to, by uniknąć rozczarowań.

Powiem tak, ja jestem tu chyba najbardziej rozczarowującą osobą. Rozczarowałem sobą i swoją postawą już tyle osób, że w zasadzie mógłbym wziąć udział w mistrzostwach świata w tej dyscyplinie, jaką jest rozczarowywanie bliźnich. Więcej – uważam, że to dobrze. Uważam, że znakomicie jest, kiedy ludzie oczekujący od bliźnich ponoszących jakieś tam ofiary, bo umówmy się, poświęcanie życia na prowadzenie bloga i pisanie książek, bez gwarancji, że się je sprzeda, to ryzyko i ofiara, przeżywają rozczarowania i odchodzą zniechęceni. Nie ma bowiem na liście grzechów i zaniechań, którą sobie dawno przygotowałem, gorszej przewiny niż kokieteria i brak realizacji konkretnych projektów. Tym zaś zajmują się właśnie ludzie świeccy promujący – zamiast duchownych – cnoty ewangeliczne. Od tej promocji do najbrudniejszej polityki jest tylko krok. A skoro krok, to wolę już brudnych polityków, którzy nie wycierają sobie dekoltu Matką Najświętszą.

Jak wiecie przypisuję sobie jedną tylko funkcję i jedną rolę – sprzedawcy bezpośredniego. I tak, jak to dziś rano zaznaczyłem, czy to się komuś podoba czy nie, będę sprzedawał książki księży, którzy zamiast wędrownym kaznodziejstwem zajęli się polemikami politycznymi, historycznymi i kulturowymi z ideologią oświecenia. Będę też sprzedawał takie książki, które wyjaśniają na czym triumf oświecenia polegał i dlaczego odniosło ono sukces. I nigdy nie zrezygnuję z funkcji obwoźnego handlarza.

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/kosciol-w-krzyzanowicach-fundacja-hugona-kollataja/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/miedzy-altransztadem-a-poltawa-stolica-apostolska-wobec-obsady-tronu-polskiego-w-latach-1706-1709/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/z-kronik-klasztoru-i-kosciola-o-o-bernardynow-w-zaslawiu/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/dekret-kasacyjny-roku-1819/

 

Uważam, że to jest jedyne wyjście z pułapki, w której tkwimy, z pułapki łatwych do konsumpcji formuł stymulujących emocje. Jak skomplikowana jest ta zapadka, niech świadczy przykład książki, którą od dziś zamierzam sprzedawać. Oto produkt wydawnictwa „Pardwa” – „Kuszenie nowoczesnego człowieka” autorstwa księdza doktora Jana Stepy. Tak się złożyło, że wydawca postarał się o maksymalnie dobrą jakość tej edycji, a także zadbał, by wstęp napisała osoba, ciesząca się szczególnym poważaniem. Jest nią Paweł Lisicki. Ja dziś, nie bacząc na to, że mi to może położyć sprzedaż, zapytałem pana Damiana, dlaczego umieścił w tej pracy wstęp rozwodnika. On zaś wyznał, że nic o tym nie wiedział. Może trzeba było zwrócić się do mniszyska, albo do jakiegoś innego duchownego? Może, ale wtedy ludzie, którzy konsumują treści zwarte w książce księdza Jana Stepy, czuliby się może zlekceważeni, bo nie ma tam słowa od kogoś, kto jest medialnym autorytetem w sprawach wiary. Jak wiecie, ja bym tego wstępu tam nie umieścił, ale wydawca naprawdę chciał dobrze. Nie jest winien tego, że kryteria oceny systemu edukacji i komunikacji pozostawione przez księdza kanonika Pstrokońskiego są dziś nie do zrozumienia przez wszystkich właściwie. Na uwagi moje do wymienionych tu i w porannym tekście osób pada zwykle odpowiedź taka – ale on gada z sensem. A czy Wam się wydaje ludzie, że diabeł gada bez sensu? A kuszenie nowoczesnego człowieka odbywa się poprzez chaos i niewiarygodne wyczyny? Jest dokładnie na odwrót.

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/kuszenie-nowoczesnego-czlowieka/

 

  35 komentarzy do “O ludziach, którzy unikają rozczarowań”

  1.  

    Na internecie nic nie ma o tym że Lisicki to rozwodnik. Nie wiedziałem. Zarzut jest atomowy. 

    Jest z inną kobietą czy go żona opuściła i jest sam, bo to dwie różne rzeczy z punktu widzenia Kościoła?

  2. Nie czytał pan jego pornograficznej powieści? Jaka szkoda…

  3. Ale jak się czyni taki zarzut z tego, że rozwodnik, to wypadałoby doprecyzować. Dla uczciwości.

  4. Dla poparcia tekstu autora , przytoczę jeszcze raz definicje liberalizmu M. Lefebrve : Liberalizm to choroba rozumu polegająca na tym, że umysł nie jest zdolny przyjąć niczego bez natychmiastowego przedstawienia sobie twierdzenia przeciwnego, do czego czuje się zobowiązany.

    Dlaczego łatwiej jest się nam odszczekiwać się do Autora bloga niż się z nim zgodzić? Akceptujemy w konsekwencji prawdę i kłamstwo.

    Autor rozjuszył mnie swoim tekstem w chwili gdy odkryłem mechanizm „spisku styropianowo – wełnianego” i to nie na poziomie interesów ale naukowo-technicznym. Chciałem się tym z kimś podzielić, ale nikt tego słuchać nie chce.

  5. Diabeł jest czystą racjonalnością. Nienawidzi życia, jest bezbłodny, niczego nie tworzy, przdrzźnia Boże Dzieło, albo niszczy… jest zaprzeczeniem prawdy, dobra, piękna. Zimny, racjonalny dekonstruktywista? Oświecenie jest epoką kultu rozumu, sprowadza człowieka do czystego intelektu, okalecza. Słowem pycha, która szepce do ucha: „Będziecie jako Bóg”. I tak siadają na ołtarzu i mówią: „mnie to kadzą”.

  6. Niech pan go zapyta przy okazji, dobrze, ja nie muszę udowadniać, że nie jestem wielbłądem. I niech mi pan nie zarzuca nieuczciwości, a lepiej zajmie się pogłębianiem swojej wiary, nie w oparciu o fałszywe autorytety

  7. A chociażby tego, że do  ocieplenia dachu nie potrzeba 24 cm a od Nowego Roku 28-30 cm styropianu lub wełny mineralnej a wystarczą grubości ok 7 cm  materiału który jest u nas dostępny.

  8. Cd.

    Ciepło rozchodzi się przez przenikanie – konwekcję i promieniowanie. Norma  europejsko polska która obowiązuje  zakłada straty ciepła przez przenikanie a konwekcję i promieniowanie pomija. Istnieje inna norma europejska która uwzględnia te fakty ale nie została nawet przetłumaczona (obie normy z 1992r)

    Obliczeniowe straty ciepła wg tej drugiej normy kształtują się 5 % przenikanie,45% konwekcja, 50% promieniowanie, tak że zależność od grubości przegrody dotyczy w zasadzie tych  5 %. To jest właśnie ta grubość styropianu. Pół biedy z tym że jacyś producenci styropianu się nachapią jakby powiedzieli socjaliści, ale zamknięto całe obszary badań i możliwości na wiele lat.

    I tu przydało by się słówko o wydawcy a jednocześnie autorze : Polskim Komitecie Normalizacji.  Ustawa o normalizacji mówi, że stosowanie Norm Polskich jest dobrowolne. Polskie Normy są traktowane jak utwory literackie i chronione są prawem autorskim. Kopiowanie w całości lub fragmentach jest zabronione, można je jedynie przywoływać. Sam Komitet Normalizacji na liczne pytania odnoście interpretacji w stosowaniu norm odpowiada, że Komitet jest autorem , oraz nie wnika kto i do czego te normy zastosuje i nie ma obowiązku niczego tłumaczyć. Oczywiście jeśli je legalnie nabędzie.

    Obowiązek stosowania norm natomiast wprowadzają ministrowie w rozporządzeniach a na interpelacje, że stosowanie norm jest dobrowolne odpowiadają, że oni ich nie wprowadzają a jedynie przywołują.

    Aby nie było że nie jest na temat, to liberał wg przytoczonej poprzednio definicji jest wstanie zaakceptować jednoczenie prawdę i fałsz, tym samym zawsze uniknie rozczarowania.

  9. Po prostu chcę się upewnić. Kobieta zostawiona przez męża z dziećmi po rozwodzie też jest rozwódką ale jeśli nie wchodzi w ponowny związek to nie ma grzechu śmiertelnego, więc taki zarzut wymaga precyzji by kogoś nie skrzywdzić pochopnym osądem.

    Co szkodzi napisać skąd Pan to wie?

    A Szustak w swoim świadectwie nie mówił o prostytuowaniu się tylko o tym że w czasie kryzysu niewiary korzystał z usług tego typu. To przed nawroceniem i stanem zakonnym.

    Znam młodych którzy dzięki niemu w tym zlaicyzowanym świecie mocno trzymają się wiary. Po co to od razu całkowicie przekreślać. Choć nie neguję tego, że w tym światowym zaangażowaniu popełnia błędy. Ale od razu „fałszywy autorytet”? 

  10. Nie uniknie, nie uniknie.

    A na pocieszenie, rośnie nam nowe pokolenie. Dziewczanka do swojej babci (około 6 – 7 lat), dziewczynka nie babcia. „Ona jest uzależniona od Internetu. Ona jest głupia. Ale to wina jej rodziców.”

  11. Jasne, po co przekreślać. Skąd wiem?Pisali o tym w sieci. Rozumiem, że bez podania linku mi pan nie uwierzy. To on zostawił żonę, a nie ona jego. Szustaka nie przekreślamy, bo gada z sensem, jak wszyscy.

  12. Ok. Choć ja bym uważał z tym bo nie wiadomo jak tam było, a jak nie jest w ponownym związku to z katolickiego punktu widzenia może ten zarzut nie przejść.

    Za to Ziemkiewicz to rozwodnik, ma nową cywilną żonę.

    Cóż… o czasy… Marta Kaczyńska też już po którymś rozwodzie w tygodniku Sieci daje chrześcijańskie rady. A w PIS rozwodnikow nie mało. Kurski chociażby.

    Ja tego nie toleruje, więc chcę pewności w takich zarzutach.

    A swoją drogą świat się zmienia i dziś studentów wykładowcy uczą że nie przejdzie nigdy cos takiego jak się powie „czytałem w internecie”, tylko konkretna strona internetowa, bo to tak jakby powiedzieli „czytałem w jakiejś książce”. To plus.

  13. Czy Ziemkiewicz albo Marta Kaczyńska zajmują się ewangelizacją? Sprawa rozwodu Lisickiego była dwa lata temu jeszcze najbardziej oczywistą oczywistością. Ile ma pan lat? Szesnaście? Dziś została zamieciona pod dywan.

  14. Myślę że nie powstała jeszcze taka książka, która wyjaśniła w pełni sukces oświecenia. Gdyby powstała, to wytworzylaby przeciwciała. Katolicyzm nie rozpoznał swego wroga. Trzeba zamawiać takie książki u teologów i historyków religii. Oświecenie jest religią a nie tym za co się podaje, kult rozumu itd. to tylko kamuflaż okultystycznej treści. Mamy opętanie w skali cywilizacyjnej.

  15. To się zaczęło wcześniej, w dobie renesansu, Oświecenie ze swoim kultem rozumu, było kontynuacją. Kościół rozpoznał i nazwał wszystko, co trzeba. Kolejne encykliki o tym świadczą. Kościół  został podporządkowany państwu, stopniowo tracił wpływ na treści nauczania. W II RP mimo wszystko nauczano historii Kościoła i robili to duchowni. Walka była zaciekła, świadczy o tym historia Zakonu Jezuitów. W jaki sposób objawiał się kult rozumu można odnaleźć w literaturze. U nas doskonale to pokazał Krasiński w „Nie – Boskiej komedii”. Dlatego czyta się to teraz „we fragmentach” albo wcale. A jest tam obraz totalnego,  satanistycznego ataku , na cywilizację chrześcijańską.

  16. Ada 1 to się zaczęło jeszcze wcześniej niż w renesansie, działo równolegle. ” Przewagą” nieprzyjaciela jest to, że mówi szyfrem formatując nasze postrzeganie rzeczywistości, jednocześnie jest to jego słabość, bo nie jest zdolny do całościowej analizy. Kult rozumu to lekkie nieporozumienie, czy kamuflaż. Racjonalizm to święty Tomasz, a oświecenie jest dionizyjskie, ciemne. Czyta się tę historię ” we fragmentach” częściowo dlatego, że zostaliśmy sformatowani. Serum novarum są bardzo stare.

  17. Rerum novarum

  18. To jest prawda, ale w zasadzie to jest blog a nie kancelaria parafialna czy USC. Chociaż w naszych rejonach rozwodnik znaczy tyle, że wziął nową żonę, a zostawił tę z kościelnym ślubem.

  19. U Św. Tomasza  racjonalizm  to zdrowy rozsądek, nie ma u niego kultu rozumu. Podmiotem kultu jest Bóg, a nie ludzki rozum. Św. Tomasz takiego od kultu rozumu by wyklął. Apage satanas. Oni nie mówią szyfrem, tylko my nie rozumiemy, bo zatraciliśmy rozumienie, bo jesteśmy nieuki i często mieliśmy fałszywych nauczycieli.

    Proszę zwrócić uwagę, katolicy mówią : „obrazili moje uczucia religijne”, nie Boga, moje uczucia!

  20. Te wszystkie tzw. świadectwa to jakieś straszne nieporozumienie. To budzi niesmak, jeszcze trochę, a zaczną namawiać do podobnych doświadczeń. Nie chodzisz do burdelu, to co ty wiesz o grzechu? To jakieś pogaństwo.

  21. ada1 mówią językiem symbolicznym, szyfrem, taka jest istota ezoteryzmu. Zmieniają znaczenia słów, budują nową siatkę pojęć, nową konfigurację,aby formatować ludzi. My nie rozumiemy, bo daliśmy odebrać sobie język. Na tym polegają zabiegi językowe Hegla, za nim idą polscy romantycy, Krasiński i Cieszkowski, wiedzą, że coś nie w porządku, ale brną w nowomowę. Mickiewicz nie, on śmiał się z Hegla, temperament kresowy i dynamika języka go chroniły, ale i on popadł w swoje choroby. Oświecenie i romantyzm to kontynuacja, lub inne aspekty tego samego. Ale trzeba cofnąć się dalej, powołujemy się na Platona za Augustynem, ale go nie rozumiemy, czym jest anamneza, bez wędrówki dusz niezrozumiała. I po latach alegorycznego pojmowania tych konceptów powraca antyk, Krasiński i Cieszkowski wierzą w wędrówkę dusz, dosłownie, a stąd krok do powstania kast, do triumfu masońskiego projektu. Cieszkowski w porę się odciął i napisał swoje Ojcze nasz. I trzeba do niego wracać, tam jest odtrutka na truciznę, której sam próbował.

  22. Kłamstwo potrzebuje wielu słów, prawda nie.

    Mój ulubiony cytat z „Pana Tadeusza”:

    „Podczaszyc zapowiedział, że nas reformować,

    Cywilizować będzie i konstytuować;

    Ogłosił nam, że jacyś Francuzi wymówni

    Zrobili wynalazek: iż ludzie są równi…

    Choć o tym dawno w Pańskim pisano Zakonie,

    I każdy ksiądz toż samo gada na ambonie.

    Nauka dawną była, szło o jej pełnienie!

    Lecz wtenczas panowało takie oślepienie,

    Że nie wierzono rzeczom najdawniejszym w świecie,

    Jeśli ich nie czytano w francuskiej gazecie.”

  23. Oświeceni mówili rozum, romantycy uczucie. Katolicy mówią, po to Pan dał nam rozum, by ten panował nad uczuciami. Nie albo – albo, ale jedno i drugie w należytym porządku.

    I jeszcze jedno, ponieważ jestem takim sobie zwykłym prostaczkiem, jak nie wiem co          z czym zrobić, przykładam sobie do tego Dekalog.

  24. ada 1 zgadza się. Był jeszcze Ignacy, który powiedział „wola”, a to nie podobało się wielu, Wolter w Kandydzie wyśmiał jego towarzyszy, którzy następnie zostali rozpędzeni i obrabowani. I tak się odbyło oświecenie w sensie przedsięwzięcia gospodarczego, w czym nie odbiegało od swych reformacyjnych wzorców. Teraz wróciliśmy do tematu tego wątku. Ale mało tego, aby pilnować swej złodziejskiej schedy, założyli reformatorzy tajne kluby zajmujące się dobroczynnością, dywersja ideologiczną, czyli filozofią idealistyczną, i interes się kręci, aż pacjent wyzionie ducha, czyli my. Do dekalogu dodałbym obronę konieczną.

  25. Ten Cieszkowski, to taki trochę komunista.  Romantycy byli strasznie pokręceni. Ten ich cały prometeizm i mesjanizm zalatuje dużą dawką pogaństwa.  Krasińki jednak kończy „Nie -Boską”  słowami : „Galilejczyku zwyciężyłeś.”

    Warto chyba zajrzeć do O.Jacka Woronieckiego. Tam są niezłe odtrutki na pacyfizm        i inne -izmy.

    A co do obrony koniecznej, to Z.Herbert mawiał, że on jest rzymski katolik, ale bardziej rzymski niż katolik. Dobra rada.

  26. OK, jak zwykle znowu coś u pana kupię ale nie rozumiem tematu z rozwodnikami. No ok, istnieją i czasem coś mówią i piszą. Jak rozwodnik napisze coś z sensem/prawdę to jest dobre, zgadzamy się tutaj? A jak wierny mąż napisze głupotę/nieprawdę to chyba jest gorzej? Chociaż trochę. Merytorycznie tekst jak zwykle ciekawy, nie rozumiem tych rozwodniczych wtrętów po prostu. Pozdrawiam.

  27. ada1 Cieszkowski komunista nie był, znał się na ekonomii w teorii i w praktyce. Prusy zaproponowały mu ministerstwo finansów. Nie przyjął. Jego Ojcze nasz jest jedną z podstaw nauki społecznej kościoła. Z rady Herberta, aby być bardziej rzymskim niż katolickim nie skorzystam na pewno, bo to i zdrada i ograniczenie.

  28. Szczególnie silnie zaś owego triumfu wyczekują zwolennicy Grzegorza Brauna, co moim zdaniem całkowicie ich demaskuje.

     

    Czy to jest jakaś sprzeczność: jestem zwolennikiem Grzegorza Brauna ale na jego triumf nie liczę, a dzień zaczynam od przeczytania teksu Coryllusa i tak już od ładnych kilkunastu lat?

  29. „Cieszkowski jako filozof krytykował idealizm dialektyczny Hegla, natomiast zasadą bytu i historii uczynił ideę czynu. Podczas pobytu w Paryżu w latach 40. XIX wieku wywarł wpływ na Pierre’a Proudhona, który przyznawał, że jest jego dłużnikiem, jak i na Karola Marksa, który tego nie przyznawał. Według m.in. Normana Daviesa i Leszka Kołakowskiego Cieszkowskiego można zaliczyć do prekursorów marksizmu… ”

    Podstawą nauki społecznej Kościoła jest Ewangelia, a nie idea czynu.

    Ani zdrada, ani ograniczenie tylko powrót do tradycji Kościoła. Nie dajmy się szantażować słowami :”to nie po chrześcijańsku”, bo często jest to usprawiedliwianie zła.

  30. ada1 według tej teorii Jezus był pierwszym komunistą, oczywisty nonsens. Co może innego powiedzieć marksista Kołakowski? Cieszkowski był uczniem Hegla i oddziałał na innych heglistow. Tak to idzie. Nauka społeczna kościoła powstała pod koniec XIX w.,w kontekście bieżącej myśli filozoficznej. Dlaczego nie wcześniej? Bo teologia ufundowana jest na Platonie (wiele wysiłku zabrało Ojcom Kościoła aby przezwyciężyć platoński dualizm), bo  Grecy generalnie uznawali materię i związaną z nią pracę za nic. Zmieniło to średniowiecze, ale po mrokach reformacji i wojny trzydziestoletniej, potopu trudno było zachować i tradycję i życie. A tradycja nie jest tylko rzymska, jest syryjska, ormiańska, grecka, słowiańska, nawet chińska.

  31. Ale się pan rozpędził. Polska ma własną cywilizację wyrosłą na pniu cywilizacji  łacińskiej. Tego się trzeba trzymać. Ten cały Hegel wymyśł tę swoją filozofię, na użytek pruskiego totalitaryzmu. Przecież u niego państwo jest Bogiem! To co ten Cieszkowski studiował? Kołakowski odszedł od marksizmu, bo się połapał, że to zbiór zabobonów, zwłaszcza tzw. marksizm – leninizm.

  32. ada1 Cieszkowski studiował to co było aktualne wówczas, jak inni romantycy, ale znał też Anglię, praktycznej wiedzy tam zaczerpnął. Polecam go, bo to nietuzinkowa postać. Natomiast Kolakowskiemu nie wierzę, sądzę, że pozostał nadal janczarem. Konecznego cenię, ale trzeba go dynamicznie czytać, a nie ” redukcyjnym Hunttingtonem”. Może zakończmy konwersację, bo gospodarz się zaniepokoi.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.