wrz. 202016
 

Wspominaliśmy wczoraj Adama Wycichowskiego, geniusza rysunku, architekta, człowieka, który odniósł w swoim życiu kilka znaczących sukcesów i zostawił ślady, nie tylko w naszych sercach, ale także w przestrzeni. Mam tu na myśli przestrzeń miejską stolicy Szwecji, gdzie stoi ten wielki, zaprojektowany przez Adama Stadion, nie znam bowiem innych jego realizacji i nie mogę ich wymienić. Współpracując z Adamem przez te kilka lat, nie miałem pojęcia kim jest, wiedziałem, że architektem, ale to w zasadzie wszystko. Sądziłem, że jest trochę starszy ode mnie i zaczyna dopiero swoją wielką karierę. Dziwna pomyłka. Adam miał za sobą o wiele więcej lat niż ja i o wiele więcej ciężkich doświadczeń, o których tu wczoraj przeczytaliśmy w zalinkowanym reportażu. Naprawdę nie wiedziałem, że co dwa miesiące piszę do autora wielkich projektów i zwracam się doń ze słowami – Adam, Adam, teraz coś o Niemcach, albo – Adam, Adam, następny numer będzie francuski, wymyśl coś….I Adam wymyślał. Odrywał się od swojej, jakże ważnej pracy, od swoich obowiązków, z których pewnie był rozliczany i rysował swoją oszczędną kreską piękny rysunek dla mnie, nieznanego mu człowieka w Polsce, który wymyślił sobie, że będzie wydawał kwartalnik. Jeszcze wczoraj rano wydawało mi się to całkiem zwyczajne, a dziś już nie mogę w to uwierzyć. Mam jednak to doświadczenie i ono jest dla mnie i dla nas wszystkich szalenie ważne, albowiem uczy nas, że z wszelkimi prośbami zwracać się należy wyłącznie do ludzi naprawdę utalentowanych. Oni się na pewno zgodzą, no chyba, że będą tak zarobieni, że im tylko czubek głowy spod papierów będzie wystawał. Po tym, że się zgodzą, poznaje się też, czy mają prawdziwy talent, czy tylko udają. Wielokrotnie to ćwiczyłem, nie tylko tutaj w salonie, nie tylko z autorami i rysownikami i ludźmi posiadającymi inne talenty, ale także w życiu prawdziwym, idąc gdzieś po prośbie, w jakiejś ważnej i niecierpiącej zwłoki sprawie. Zawsze trzeba iść do samego króla, a nie zatrzymywać się przy odźwiernych. Tylko wtedy jest szansa na pozytywne załatwienie sprawy. Adam był bez wątpienia królem. Wszyscyśmy to widzieli i wiedzieli. Widziało to także wiele osób spoza blogosfery, ale na to, by poprosić go o komentowanie politycznej rzeczywistości kreską, na przykład w jakiejś telewizji, nie wpadł nikt. Nie chcę teraz przekłamać czegoś, ale coś mi świta, że on się nawet kiedyś gdzieś z tym zwrócił, ale został zlekceważony. No, a przecież jemu nie chodziło o pieniądze ani o karierę? Jakież pieniądze mogła mu zaproponować ta nędzna prawicowa telewizja? Albo jaką karierę? Adama interesowała polemika i sukces tej polemiki podkreślony doskonałością jego warsztatu. Na taki sukces nikt w Polsce nie jest gotowy i to jest, po raz który ja to piszę, demaskatorskie. W Szwecji Adamowi Wycichowskiemu, wygnańcowi z Polski, zaproponowano pracę w wielkim biurze projektowym ze względu na jego oczywisty i nie kwestionowany talent. I nikt nie mrugnął. W Polsce niekwestionowany i oczywisty talent, jak napisał tu wczoraj jeden z komentatorów, jest strasznym obciążeniem i w zasadzie uniemożliwia karierę i sukces. Szansę mają jedynie ci, którzy swoim durnowatym wyglądem i beznadziejnymi realizacjami nie budzą niepokoju przełożonych. I nie myślcie sobie, że ja dziś tutaj wymienię w negatywnym kontekście choć jedno nazwisko. Mowy nie ma. Żeby mi się zaraz zwaliła na blog gromada troli wołając, że nie szanuję pamięci zmarłego? Nic z tego, musicie się domyślać i zgadywać – wolno wstawiać zdjęcia pod tekstem.

Pamiętam, kiedy pierwszy raz wpadłem na pomysł, żeby ilustrować swoje książki. Zwróciłem się do jednego z czynnych w salonie rysowników, z którym zdarzało mi się polemizować. Nie pamiętam, co mi odpowiedział, ale nie było to ani miłe, alni sensowne. Coś w sensie – nie stać cię. Rysownik ten próbował potem zaistnieć w pewnym prawicowym tygodniku i nawet napisał tutaj tekst pod tytułem „Przebiłem szklany sufit” czy jakoś podobnie. Bardzo szybko się ta kariera skończyła, a szklany sufit pozostał tam gdzie był. I myślę sobie teraz o tym, jak wiele wspólnego ma ów mityczny szklany sufit z betonową ścianą aresztu, pod którą ubek nazwiskiem Cholewa ustawił kiedyś działacza Solidarności Adama Wycichowskiego, obiecującego, młodego architekta, którego straszył utratą pracy i złamaniem kariery. Czy ma to coś wspólnego ze sobą czy nie ma? Toż dookoła sami „nasi”, więc to chyba niemożliwe, żeby miało? A może klucz – szklany sufit – betonowa ściana nie jest ważny? Może klucz do rozwiązania najważniejszej zagadki w życiu trzech powojennych pokoleń leży gdzie indziej? Może to nie chodzi wcale o tych nędznych funkcjonariuszy reżimu, poprawiających sobie samoocenę biciem ludzi, tylko o coś znacznie głębszego? Tak sobie tylko gdybam. No, ale pogdybajmy jeszcze. Pamiętam taki program, w którym występowali Man i Materna. Obaj obdarzeni tak licznymi talentami i taką aparycją, że wszystkie szwedzkie biura projektowe powinny się o nich zabijać. W programie brali udział jacyś aktorzy, ale nie pamiętam dokładnie kto. Dwóch było całkiem niezauważalnych, ale jeden zwracał powszechną uwagę, bo bardzo się starał. Był to Jerzy Kryszak. Można nie lubić Kryszaka i mieć doń różne uwagi, ale to jest bezwzględnie utalentowany aktor. I wiecie co. Przez cały czas trwania tego programu Man z Materną po prostu tego Kryszaka flekowali, żeby mu pokazać, że w tej całej zabawie chodzi jednak o coś innego niż się Kryszakowi zdawało. Podobnych sytuacji było w telewizji polskiej sporo, a jeszcze więcej zdarzało się ich w życiu.

Nie będę dziś tutaj snuł jakichś poważnych rozważań na ten temat. Powiem tylko tyle, że jeśli grupy zarządzające jakimś krajem nie są zainteresowane sukcesem w rozumieniu takim, jak pojmują to obywatele tego kraju, to znaczy, że aspirują do czegoś innego. Ludzie zarządzający Szwecją chcą mieć ładne stadiony za dobrą cenę. To się okazało wczoraj. A co chcą mieć ludzie zarządzający Polską? Ukraińskie sprzątaczki w urzędach? Myślę, że dotykająca nas co jakiś czas katastrofa oraz nasze pojedyncze tragedie i małe dramaty, które nieraz kończą się dobrze, a nieraz źle wynikają wprost z tępoty i niezrozumienia okoliczności jakimi odznaczają się elity polityczne. To my ich powinniśmy się wstydzić, a nie oni nas. Dotyczy to także sytuacji, którą mamy dzisiaj. Rzeczywistość polityczno-historyczna ma swoje poziomy, korytarze, zakręty i piwnice. Jeśli ktoś nie potrafi się po niej poruszać, bo mu się zdaje, że wszystko załatwi książką Mackiewicza zatytułowaną „Klucz do Piłsudskiego”, to chyba oszalał. No, ale takie mamy właśnie dziś realia i tak się pojmuje historię. Czy można z tej drogi zawrócić? Nie tylko można ale także trzeba. Musimy mieć tylko jakieś drogowskazy, bo łatwo nie będzie. Oto, jak zapewne pamiętacie, nasz kolega toyah, dysponuje sporym pakietem korespondencji, którą swego czasu wymieniał ze śp. Zytą Gilowską. W tych jakże prywatnych, ale dotyczących sytuacji w kraju listach do nieznanego sobie przecież blogera zawarła Pani Profesor Zyta Gilowska sporo wskazówek dotyczących marszu. Ja zaś, po długim namyśle postanowiłem te listy wydać. Co one mają wspólnego z Adamem Wycichowskim, zapyta ktoś? Wiele. Zyta Gilowska była bez wątpienia królową. Może opuszczoną, może wygnaną, ale na pewno królową i bloger Toyah, którego nie znała przecież, mógł do niej pisać listy. My zaś możemy je dziś przeczytać. Kolegom blogerom, którzy marzą o różnych ścieżkach kariery życzę dziś miłego rozbijania głową szklanego sufitu. Powiem jeszcze tyle, że jeśli składam komuś propozycję to jest ona zawsze poważna, bez względu na to w jakiej sytuacji znajduję się ja sam, czy się akurat głupkowato uśmiecham, czy jestem smutny czy gapię się w sufit, propozycja zawsze jest poważna. Mam duże doświadczenie i zawsze idę do tych, którzy mają talent, mniejszy większy, ale jakiś mają. Jeśli ktoś tego nie rozumie, albo woli walić łbem w ścianę, życzę mu powodzenia, chciałbym jednak, żeby taki jeden z drugim zawsze pamiętał o prawdziwym królu kreski – Adamie Wycichowskim, który nigdy nie zostawił mnie w potrzebie i zawsze odpowiadał na moje maile, choć przecież miał mnóstwo innych, znacznie poważniejszych zajęć.

Nasz kolega Toyah umieści tu dziś ostatni rysunek Adama Wycichowskiego, który ukaże się niebawem w szkockim numerze Szkoły Nawigatorów. Uważam, że wszyscy powinni go zobaczyć. Jest bardzo zabawny, ale wymaga pewnego komentarza. Nową książkę toyaha zaś można kupić na stronie www.coryllus.pl

  46 komentarzy do “O ludziach małych i wielkich”

  1. Pan Adam miał 66 lat.
    Młody człowiek.

    Pewnie praca projektowa, z terminami, utrzymywała wysoki poziom napięcia w Jego życiu.
    Dodatkowo – na obczyźnie. Też nie sprzyjało spokojowi.

  2. Zastanawiam się , co stoi na przeszkodzie aby osoby utalentowane robiły u nas w Polsce karierę. I sądzę, że to jest jakiś celowo wprowadzony systemowy błąd, wprowadzony do zarządzania naszym krajem. Stawianie na czele jednostek słabych, bojących się własnego cienia, ale silnych w odruchach obronnych. Ja tu jestem wójtem, prezydentem , czy naczelnikiem i ja wiem najlepiej, bo mam na górze układy.
    I tak się dzieje od sołectwa do stolicy.
    P.S.
    Ale są wyjątki.Jeden z wójtów w podkieleckiej gminie podpadł PSL-owi z którym był w układzie. I chcieli go zniszczyć, ale o dziwo mieszkańcy stanęli za wójtem murem i nie pomogły PSL-owi Ochotnicze Straże Pożarne ani koła gospodyń wiejskich, ani kontrole z województwa.

  3. O Marianie Kowalskim i Narodowcach RP – rozmowa z byłym liderem Mazowsza. https://www.youtube.com/watch?v=4cIOAjxJ2Ns

  4. Ja się przekonałam na przykładzie moich bliskich krewnych, (w tym przypadku mogę być nieobiektywna, więc te pominę) i znajomych. To jest sprawnie działający system. Teraz już nawet niekonieczne jest stawianie przez ubeka pod ścianą, w tej chwili jest to robione poprzez ograniczenie dostepu do awansu, do mieszkania, podstawowych dóbr i usług, żeby się człowiekowi odechciało i żeby sam wyjechał. A po tej „ścieżce zdrowia” po jakiej go w Polsce przegonia, w początkowym okresie nawet praca na przysłowiowym zmywaku stanowi ulgę, że się w końcu nikt nie czepia.

    Ten system działa bezszelestnie. Typuje ludzi do eliminacji. O to chodzi żeby się ich pozbyć.

    Taką „branżą” są również wszelkie zawody około medyczne. Jak ci najlepsi wyjadą, to zostają tylko głupki i trochę bardzo dobrych, ale ci są tak zatyrani, że w końcu też im się odechciewa i Polacy zostają bez porządnych lekarzy pielegniarek, rehabilitantow itp. Najpierw duże nakłady rodziny i społeczeństwa na wychowanie i wykształcenie, potem won do opieki na starymi SS-manami. Swoich rodziców, dziadków, krewnych i znajomych zostawić.

    To jest tak dopilnowane, że się taka osoba nigdzie nie zaczepi, dostaje co najwyżej jakieś propozycje płac na godzinę w wysokości ukraińskiej sprzątaczki. Chyba, że się ześwini, to wtedy tak, to dostanie jakieś okruchy ze stołu pańskiego. Mniej więcej jak Jerzy Kryszak. W tym przypadku w branży kabaretowej.

  5. Problem nie jest nowy i zjawisko „improductive slave” też trzeba w tym kontekście brać pod uwagę. Najlepszym rozwiązaniem będzie propagowane przez Gospodarza tego bloga DZIAŁANIE, konsekwentne i w efekcie skuteczne, niezależnie jakie poletko się uprawia.

  6. Rozumiem że mowa o Cat-Mackiewiczu a nie o Józefie,chociaz Cat miał prawidłowa opinię o Angolach

  7. w taki sposob czyści sie cale sektory aktywności gospodarczej/społecznej/politycznej/…; natomiast jest ciekawe jak organizowane są tzw. centra decyzyjne – w małych społecznościach to widać w relacjach inetrpersonalnych i wykorzystywanych narzędziach, ale w duzych to już zupelnie inna zabawa – całe struktury administracji panstwa poddawane są obróbkom ideologizujących macherów i t wcale niekoniecznie z sb

  8. jednym z elementow jest respektowanie wzorca obywatela, ten kto nie pasuje jest przeznaczony do eliminacji, bez znaczenia scenografia prawna – ponieważ prawem nikt się nie przejmuje bowiem prawem jest pieczęć i urzędowy podpis – jest to nowa jakość w RP i europie, papier mache jako istota podstawa/wartości/walorow/.. i skala bez granic; argumety, dowody, litera prawa, orzecznictwo, .. – bez znaczenia w dyktacie skuteczności w eliminowaniu z życia, i niestety jest to wojna wielopokoleniowa, oni naprawdę mają świetne bazy danych

  9. Przystojny mezczyzna… mila, sympatyczna twarz… i 66 lat. Odszedl w tym samym wieku, co
    moj tata… nie stary czlowiek jeszcze, mogl jeszcze pozyc… dla rodziny, bliskich, no i dla nas…

    … ale widocznie Pan Bog musial Go bardzo potrzebowac.

  10. Tylko są tak zadufani w sobie i z takim zacięciem realizuję tę socjotechnikę ,że nie zauważyli ,że wyczerpał się już model i dalsze takie postępowanie to niechybna katastrofa.

  11. popelniają bledy krytyczne w swym poczuciu pychy i bezkarności, i to jest szansą w obronie – wywolywanie błędów krytycznych to też sztuka [dezinformajca i prowokacja jako narzędzia w relacjach]

  12. i tej katastrofy im zyczymy i pomagamy w dotarciu do katastrof jak możemy

  13. Pieknie to „stresciles” Qwerty… w tym bezdusznym systemie…
    bezlitosnym dyktacie nie ma miejsca dla czlowieka… nie ma w nim
    przyszlosci dla nas… ani tym bardziej przyszlych pokolen…
    … to jest patologia…

    … to musi sie zawalic… nie ma nawet o czym dyskutowac… ratuje
    nas nie tylko Polakow calkowite wyjscie z tego unijnego syfu…
    i osadzenie rzadzacych za grozna destabilizacje calego kontynentu.

  14. Opinie Cata, im więcej się czyta gazet z epoki są coraz mniej wiążące

  15. ” Obecnie w Polsce na 18 milionów pracujących, PKB jest wytwarzane przez 6 milionów pracujących. 12 milionów to rozmaitego rodzaju administracja. Czyli każdy pracujący musi utrzymywać aż 3 obiboków. Średnie wynagrodzenie pracującego to 4300 zł. Średnie wynagrodzenie w administracji to 6400 zł. ” J.J.”

    Czyli ma kto pilnować i żerować na utalentowanych i pracowitych. Aż się nie chce wymieniać tych wszystkich urzędów, sądów, fundacji, biur takich czy owakich. Tych służb tajnych, jawnych. Po co, tylko się człowiek zniechęca i zaczyna myśleć, że oni są niezniszcalni. Trzeba się starać nie dopuszczać do siebie takich obaw, bo nie dość, że każda chwila życia brzydnie, to jeszcze mimochodem pomaga im się osiągnąć zakładany cel.

    Góra stoi.

  16. Tak! To rekord swiata w nierobstwie! 12 milionow pasozytow!!!

    To z nich pewnie to „srednie wynagrodzenie pracujacego”! Banda
    zlodziejstwa administracyjnego!

    Trzeba zmusic pania Kempe aby przygotowala projekt uchwaly sejmowej
    o zmniejszenie uposazen i likwidacje tego zbednego obciazenia dla naszego
    budzetu… a posel z PiS Schreiber ja stosownie zreferuje… to zaden problem dla takiego mlodego, eteligentnego i wyksztalcunego.

    Dla dobra Ojczyzny, oczywiscie!

  17. remedium, K.Pasierbiewicz: „Z tego widać, że są ogromne rozbieżności frekwencyjne w różnych częściach Polski, bo ja byłem na filmie SMOLEŃSK w krakowskim kinie Kijów, w niedzielę, na godzinę 18-tą i na widowni dla ponad 800 osób było jak naliczyłem 21 widzów, wyłącznie seniorów, a moja córka była jedyną młodą osobą w kinie. I prawdę mówiąc trochę mi było głupio przed córką, bo kilka razy przed pójściem do kina przypominałem jej by koniecznie zarezerwowała przez Internet miejsca, bo z pewnością będzie pełne kino, co jest
    dowodem tego, że my, Pani Ewo, jako starsze pokolenie o poglądach prawicowych ulegamy czasem podświadomie syndromowi myślenia życzeniowego (ang. wishful thinking).” bez komentarza!!!!

  18. będzie powolana nowa służba z bronią, uprawnieniami, etc, – dot. ochrona kopalin w RP;- ochroną ludzi nikt nie zamierza się zajmować na poważnie, ajesłi dzialania to w takich celach i w takim kierunku;- jeszcze jeden agent dzisiaj….

  19. http://www.niepokonani2012.pl/?p=1350

    i tutaj się zgadzamy co do diagnozy, we wszystkim

  20. Najlepiej tę ewidentną małostkowość chowaną za „ważnym stanowiskiem” ukazuje moim zdaniem fragment z misia: „nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobi!”
    Tak jak napisał gospodarz. Pora zacząć się tych ludzi publicznie WSTYDZIĆ.

  21. Kto „z nami” temu micha z „publicznego”, albo etat… Kto przeciw temu płaszcz i to dziurawy żeby z daleka było widać że podpadł.
    No i jeszcze ogromna łapówka dla „wyborców” żeby znali „łaskę pana” i wiedzieli skąd się bierze „dobrobyt”.

  22. Jeden z lepszych tekstów Pana Gabriela.

    Tak się zastanawiam czy obecnie już jesteśmy skazani tylko na złodziei i kanalie lub durniów i karierowiczów jeszcze nie napasionych. Takie mamy ”elity władzy” w tym państwie sezonowym.

  23. Zobaczymy Qwerty… zeby to tak nie bylo jak z ta przyslowiowa koza…
    ze jak przyjdzie z lasu to i mleko bedzie… ale wszystkie znaki na ziemi
    i niebie wskazuja, ze raczej nie bedzie.

    Jak ja we francuskim telewizorze widze wqr*wiona na maxa Marine…
    jak slysze… jak francuskie presstytutki zaczynaja juz oficjalnie
    gadac… o wyjsciu z UE… o poniesieniu za ten bardak… odpowiedzialnosci… szczegolnie za „obcych przybyszow”… to
    zwyczanie opada mi szczeka!

    Teraz jest absolutnie idealny wprost czas tylko na „sprzatanie
    stajni Augiasza” ze zlodziejstwa… nic wiecej… szybko i bez litosci.

    We Francji bedzie musialo nastapic to samo… nie ma innego
    wyjscia.

  24. Pomalutku ale sukcesywnie piłują gałąź na której sami siedzą. To niesamowite że robią to bez mrugnięcia okiem jakby w ogóle tego nie dostrzegali. Zachowują się jak kretyni albo pod wpływem prochów. Nie wiem czy oni spodziewają się umrzeć zanim uderzą o ziemię? Przecież wielu z nich ma dzieci, wnuki… Dla mnie jest to nie do pojęcia.

  25. Nie poszli na seans bo widocznie czytają Coryllusa :). Na poważnie: ten epizod potwierdza, że Coryllus ma dobre rozeznanie rynku, znacznie lepsze niż „starsze pokolenie o poglądach prawicowych” 🙂 .

  26. „Wśród ślepców jednooki królem” co w wypadku gospodarza wcale nie oznacza kaleki, ale że wystarczy spojrzeć jednym okiem i się wie. Drugiego nawet używać nie trzeba przez co można je wykorzystać do ważniejszych spraw.

  27. improductive slave

    „Dwa oblicza Sarmatów
    Marek Arpad-Kowalski
    Od dziesięcioleci obcy mówią o polskim rozmamłaniu, gnuśności, nieumiejętności czy też niemożności wykańczania spraw, lenistwie, niezgulstwie, ba, nawet jest określenie improductive slave, przy czym pod określeniem tego Słowianina ma się na myśli Polaka (bo już na pewno nie Czecha).
    Z drugiej strony możemy poszczycić się osiągnięciami przeczącymi owej gnuśności czy rozleniwieniu. Grunwald, Kłuszyn, rozbijanie kilkakroć liczniejszego przeciwnika pod Kircholmem, Chocimiem. Także konstytucją Nihil novi, Neminem captivabimus, artykułami henrykowskimi, Konstytucją 3 Maja. A
    unia lubelska, hadziacka? Mówi się o tolerancji wyznaniowej (Konfederacja Warszawska) i narodowościowej (Rzeczpospolita Obojga, a w istocie co najmniej Pięciorga Narodów).
    Tylko co z tych zwycięstw, jeśli większość z nich nie została wyzyskana politycznie; co z tych praw, jeśli były omijane, nadużywane, szarpane; co z tych unii, jeśli druga praktycznie nie została zrealizowana, a pierwsza rozpadła się (co prawda po 200 latach, a właściwie 400, jeśli liczyć od unii
    krewskiej); co z owych tolerancji, jeśli nadal popularne jest utożsamienie Polak-katolik?
    Więc może ta tolerancja wynikała z obojętności, czyli letnich uczuć religijnych i narodowych, niedoróbki polityczne z lenistwa, rozpad Rzeczypospolitej z fuszerki albo zaniechania w swoim czasie koniecznych napraw? Ba, ale dlaczego? Próbuje na to znaleźć odpowiedź Jacek Wegner w książce „Biesy sarmackie”. Sarmackie, gdyż w pewnym okresie dziejów nasi przodkowie zaczęli uważać się
    za potomków legendarnych czy też rzeczywistych Sarmatów. Kim w istocie byli Sarmaci – o to badacze wiodą spory, ale powiada się, że nasza kultura ma sarmackie podstawy. Pojęcie to obrosło negatywami. Sarmacki, czyli ciemny, zacofany, nietolerancyjny, szowinistyczny, zaściankowy. Ba, ale to ci nasi sarmaccy przodkowie umyślili owe neminem captivabimus, artykuły henrykowskie,
    pojęcie rzeczy pospolitej, czyli wspólnej, w której prawosławni zasiadali w sejmach, protestant mógł stać na czele izby poselskiej albo być „starszym nad armatą”, a wszyscy czuli się w całej Europie, jak u siebie w domu (acz w Rzeczypospolitej przystojniej było mieszkać…). Więc autor pokazuje sprawiedliwie obie strony sarmatyzmu. Tę naganną i tę wzniosłą, a szale tej wagi równoważą się. Skąd jednak te ciągłe niedoróbki polityczne, militarne, gospodarcze i wszelkie inne w działalności państwa. Na zdrowy rozum niczym nie wytłumaczalne. Bo dla każdego z konkretnych zaniechań
    da się znaleźć jakiś powód. Lecz całość nie układa się w jakieś jedno logiczne wytłumaczenie. Tedy autor cierpliwie szuka syntezy, wyjaśniającej dlaczego tak akurat przebiegała nasza historia. Czyni to wielce dociekliwie, przytacza na każdą okoliczność mnóstwo przykładów. Ale i on w pewnych
    momentach staje bezradny. Zatem winne są jakieś siły nadprzyrodzone, jakieś biesy, które od wieków hulają po naszym narodzie? Jednak to żadne wytłumaczenie, bo jest defetystyczne: „tak już jest, więc my nie jesteśmy winni, bo tacy jesteśmy”, zatem zrzucające odpowiedzialność za klęski błędy na los i uciekające od odpowiedzialności.
    Tedy autor żmudnie analizuje dalej. Tak, my jesteśmy winni! Ponieważ za dobrze nam się żyło i przegapialiśmy momenty, kiedy trzeba było brać się do remontu. Zresztą inne narody też miały swoje biesy. Jedne na czas zdołały poradzić sobie z nimi, inne nie, u jeszcze innych ponownie ukazują się ich
    biesy. Historia trwa; nic nie jest skończone i dane raz na wieki. A właśnie! Bo też autor, gdy śledzi owe biesy z XVI, XVII, XVIII stulecia, idzie ich tropem i dochodzi do czasów obecnych, wręcz dosłownych, bo wprost do 2003 roku. Te biesy sarmackie sprzed trzech czy czterech wieków, nadal są obecne
    wśród nas. Przykłady z tamtych stuleci przedziwnie są podobne do współczesnych nepotyzmów, korupcji, zdrad, lokajstwa, prywaty. Czas najwyższy wyegzorcyzmować je. Szansa jest, bo przecież historia to nauczycielka życia, więc powinniśmy wiedzieć co czynić. Ba, ale do tego trzeba woli politycznej! A tej nie ma, gdyż naprawa współczesnej Rzeczypospolitej znalazłaby się w
    konflikcie z interesami indywidualnymi, grupowymi, partyjnymi, a kto przy zdrowym rozumie wyrzekałby się korzyści? Że państwo?… Moja chata z kraja. Bardzo to bogata książka i trudno tu wymienić wszystkie wątki w niej poruszane, zwłaszcza że zasupłują się one ze sobą. Lecz przecież autor daje ostateczną diagnozę, a czyni to w stylu potoczystych gawęd, które w tej książce często gorzko zapierającej dech w piersiach i skłaniającej do zarwania nocy, bo trudno od niej oderwać się, sprawiają, że wreszcie zaczynamy w pełni rozumieć, że jeśli nie poradzimy sobie z tymi starymi, a
    może nowymi, wygenerowanymi z tych starych biesami, wówczas…”

    Konsekwencja i konkretność – na dzisiaj takie widzę remedium.
    H.A.

  28. Radzę przeczytac obszerne fragmenty „Pająków” – fragmenty ale oddające istotę problemu- w ostatnim
    Nawigatorze.”Pajaki” napisane ok 120lat temu przez K.Junoszę Szaniawskiego winny być jedną z lektur w szkołach srednich zrozumianą przez nauczycieli i analizowaną w dawnym stylu,”co autor chciał powiedzieć”.Może od tego należy rozpocząć edukację,pomijam prawdziwą historię…

  29. Bo to w duzej mierze sa autentycznie kretyni, tlumoctwo i buractwo,
    ktore to swoja pozycje i to co posiada osiagnelo przez koneksje
    i zaprzedanie duszy diablu.

    Mowi sie, ze jak Pan Bog chce kogos pokarac… to odbiera mu rozum…
    to ten przypadek… odlot i oderwanie od rzeczywistosci.

  30. Voila,

    Nie ma potrzeby tracic czasu na inne media… tu jest wszystko… doskonale
    rozeznanie rynku… historia… polityka biezaca. Od Gospodarza i komentatorow
    idzie dowiedziec sie prawie wszystkiego… nie ma tylko modlitwy…

    … ale jest Radio Maryja… jak ktos chce to mozna sie przy Radio pomodlic z rodakami.

  31. Exactement!

    Tak wlasnie to widze… konsekwencja i konkretnosc w walce… „z tymi starymi, a moze nowymi,
    wygenerowanymi z tych starych biesami.”

    Wlasnie tak.

  32. Zyta Gilowska też zmarła w wieku 66 lat. Krótki fragment z jej wystąpienia 13.12.2010 roku.
    https://youtu.be/G5Ofabe6pEw

  33. Utwór, który może być także metaforą naszej Ojczyzny.
    https://youtu.be/U1UdAkEm9ec

  34. No prosze… tez 66 lat… to wystapienie jest fantastyczne i ciagle aktualne…

    … wieczny odpoczynek racz Jej dac Panie,
    a swiatlosc wiekuista niechaj Jej swieci,
    niech odpoczywa w pokoju wiecznym, amen.

  35. Przeczytajcie dzisiejszy tekst wpisując w miejsce pana Adama Wycichowskiego Polska a w miejsce Polska świat.

  36. Pani Rozalio, w TV trwam przed kilku tyg. pokazano dyskusję zakonnika z Torunia z dr. Kieszem ( Kiesz imienia nie pamiętam) o stanie polskiej kardiologii. To był b.interesujący spektakl.

  37. Nie oglądałam. Poszukam w archiwum TV Trwam.

  38. pamiętam ten tekst Pana Marka…

  39. (15:35) popelniają bledy krytyczne w swym poczuciu pychy …

    (15:37) i tej katastrofy im zyczymy i pomagamy w dotarciu do katastrof jak możemy

    ??

  40. jest i modlitwa, szczegolnie każdego 22 w miesiącu

  41. do Triis
    z tekstów CBRENGLAND (chyba nie przekręcam) wynika ze mieszka on na emigracji w bardzo spokojnych , przewidywalnych warunkach, moja krewna od 7 lat mieszka w okolicach Londynu i tez powtarza , tu przekaziory nie judzą i nie straszą i żyjemy spokojnie zupełnie inaczej jak w Polsce. W Polsce to kiedy się otworzyło gazetę czy włączyło wiadomości telewizyjne to od razu w człowieku było wywoływane poczucie zagrożenia. Niskie pensje, strach przed utratą pracy, jak przeżyć do następnej pensji, ciągła obrona przed degradacją społeczną. to wygląda wg słów mojej krewnej na programową robotę.

  42. Tak to wygląda. Nieustanny hurgot, wrzaski i wprowadzanie ludzi w lęki i niepokój. I szyderstwa, szyderstwa, szyderstwa. I chamstwo, chamstwo, chamstwo. Ludzie bywali w świecie mówią, że nie ma gorszej telewizji niż w Polsce. Mam na myśli wszystkie dostępne stacje. Nie tylko o telewizję chodzi, a o wszystkie media. Te dobre, prawdziwe i wartościowe, muszą pływać w oceanie gówna. Czasem toną, albo i u nich rozpoczyna się proces gnilny.

    Ci z nas, którzy jakoś jeszcze rozeznają się w tym Matrixie, muszą starać się zadbać o swoją kondycję duchową i fizyczną, bo jak się rozpadniemy w sztucznie kreowanych dygotach, to ani sobie nie pomożemy, ani innym.

  43. Tak to wyglada, Pani Rozalio. Hurgot, wrzaski, celowe wprowadzanie ludzi w leki
    i niepokoj… szyderswa i chamstwo wyjatkowe… na swiatowa skale bezczelnosc i tupet…
    tego nigdy nie widzialam w tv francuskiej…

    … rzeczywiscie nie ma gorszych przekaziorow na swiecie od „polskich” i „naszych”.

    Ssssakiewicz przechodzi sam siebie… wariactwo na niezaleznej.pl-od rozumu niebywale.
    Bardzo sie „staraja” zjednoczone merdia zarabiac po 30.000 zeta na miesiac… nie ma
    zadnej rzeczowej dyskusji… zadnego tematu, problemu doyczacego Polakow
    i Polski… tylko… Smolensk… teraz Wolyn…

    … bardzo staraja sie o „siwy dym” w Polsce… ale Polacy jeszcze rozeznaja sie
    w tym „struganym” matrix’ie… w tych sztucznie „struganych” dygotach.

    Trzymajmy sie i nie dajmy sie… Franki sa spoko… pomimo kampanii prezydenckiej…

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.