lt. 122014
 

Metody zarządzania polityką lokalną, na poziomie krajów takich jak Polska są nieskomplikowane i można rzec, że nawet biedne. Właściwie jest to tylko metoda, a nie metody. Polega ona zaś zawsze na zastosowaniu jednego prostego chwytu, trzeba znaleźć środek, a kiedy się już go znajdzie postawić tam posłusznego człowieka, który będzie wykonywał polecenia i reprezentował sobą maksymalną bezbarwność i nijakość. Będzie, słowem, uosobieniem marzeń, tak zwany przeciętniaków o świętym spokoju i zwykłym życiu. Niczego bowiem w Polsce nie pragnie się tak gorąco jak spokojnego życia. To jest wielki triumf manipulatorów politycznych, owo pragnienie wyhodowane w ludziach w latach osiemdziesiątych, a dziś pielęgnowane przez wszystkich kanciarzy jak kraj długi i szeroki – spokojne, zwyczajne życie. Spokojne zwyczajne życie jest też tym miejscem, gdzie spotykają się interesy politycznych oszustów oraz banków. Jedni za pomocą tego chwytu przedłużają sobie kadencję, a drudzy sprzedają kredyty długoterminowe. Na spokojne, zwyczajne życie właśnie. Niestety ja nie znam sposobu, który wyleczyłby Polaków z tego chorego pragnienia i nauczył ich myśleć zadaniowo, oraz myśleć o triumfie. Nie mam tego sposobu, powiadam i nie sądzę, by miał go ktokolwiek. Bezwład jest zbyt duży, masa krytyczna ciąży w drugą stronę. Wszystko pozostanie jak dawniej. Wracajmy jednak do środka. Środkiem przez długi czas był Olechowski Andrzej i na niego dawali się nabierać ludzie przez trzy przynajmniej kadencje sejmowe i prezydenckie. Potem im przeszło, bo też czasy się trochę zmieniły, PiS doszedł do władzy i było jakoś inaczej. Jednak pragnienie opowiedzenia się za politykiem środka pozostało i było ono systematycznie podgrzewane przez ludzi zarządzających opinią publiczną, takich jak właściciele salonu24. To tutaj, między innymi, koncentrowały się te wszystkie chętki, dotyczące prawdziwej, dojrzałej demokracji, społeczeństwa obywatelskiego, koniecznie rozwarstwionego, z grupą przejętych swoją rolą, ale rozważnych i myślących o przyszłości liderów. Ja nie chcę dziś pisać tu komedii w trzech aktach, więc omówienie owych projekcji odłożę na później. Chodzi dziś bowiem o coś innego. Chodzi o to, że politycy środka powracają w triumfie i są na nowo lansowani. Z Ziobrą nie wyszło, ale to jak sądzę przez ten jego dziwaczny wygląd, wielkiego niemowlęcia. To nie jest człowiek reprezentacyjny i on zupełnie nie pasuje do wizerunku, jaki w głowach mają piewcy i inżynierowie społeczeństw obywatelskich dojrzałych. Ziobro się nie nadaje, no więc Gowin. O tak, Gowin jest w sam raz. On, jeśli zwrócimy na to baczniejszą uwagę, opowiada to samo co dawniej opowiadał Olechowski, z jakimiś niewielkimi korektami. Narracja ta jest tak samo oszukana i oszustwa owe ujawniają się w tych samych momentach. Było już o likwidowaniu etatyzmu, a teraz jest o przestępczości, którą należy zwalczać z większą surowością. I to się czyni, ja już trzy razy licząc od pół roku zostałem zatrzymany przez policję, mimo że jestem jednym z najostrożniejszych kierowców na tej planecie. No, ale to pewnie dlatego, że łatwo mnie złapać, nie jeżdżę zbyt szybko.
Ja bardzo chciałbym, żebyśmy się skupili nie na Gowinie, ale na metodzie. Mamy bowiem do czynienia czymś co dałoby się określić jako macka ośmiornicy, jedna z wielu. Oto system scentralizowany i szczelny, który proponuje nam UE zmierza do tego, by maksymalnie zwiększyć dopływ pieniędzy do centrali oraz zminimalizować koszta zarządzania regionami. W Polsce widać to bardzo dobrze. Mamy grupę, ściśle wyselekcjonowaną, która rządzi, korzystając z nadań, oraz dziedzicznych kontaktów. Grupa ta pilnuje przepływu gotówki z agend lokalnych wyżej i to jest jej właściwe zadanie. Można ją zwiększać lub zmniejszać redukując lub powiększając zatrudnienie, ale zawsze według pewnego klucza maskowanego wolnymi wyborami, na które wielu przytomnych ludzi po prostu nie chodzi. Cała reszta lokalsów coś tam sobie robi, w coś inwestuje, czymś się bawi, ale to są sprawy chwilowe, bo kiedy władza umocni się na tyle, że lokalne elity będą po prostu wykonywać polecenia centrali bez żadnych sztafaży i ozdób, ludzie ci zostaną zapędzeni do wykonywania czynności, które jeszcze bardziej zintensyfikują zyski centrali i zyski banków ją obsługujących. Takie rzeczy już się dzieją i nie mamy na to żadnego wpływu. Decyzje dotyczące naszego życia zapadają poza nami i my musimy, a nawet nie musimy tylko chcemy wręcz, im się podporządkować. Jeśli ktoś zdecydował, że gospodarka brytyjska będzie obsługiwana przez Polaków, to po prostu będzie i już. Chodzi o to, że póki co mamy jeszcze jakiś margines swobody, ale on się będzie zmniejszał. Udział w jego zmniejszaniu zaś będą miały głównie banki oraz media. Te pierwsze poprzez regulacje na rynku kredytów, a te drugie poprzez serwowane codziennie kłamstwa. I to jest właśnie mili moi istota demokracji w wydaniu, na które się zgodziliśmy poprzez swoich demokratycznie wybranych przedstawicieli. Teraz zaś wielu z nas, widząc co się dzieje szuka środka. Niepotrzebnie, bo ów środek i jego szukanie to czynności wpisane w system zarządzania stadem, a przymus szukania środka wywołuje się korzystając z omówionego już cielęcego pragnienia, żeby było dobrze, miło i spokojnie i żeby można było wznieść toast za zdrowie wujka Zdziśka na imieninach cioci Jadzi postukawszy uprzednio nożem w nóżkę kieliszka, ale nie tylko przez to. Przymus szukania środka wywołany jest także poprzez ekstrema. To są postaci, które na scenie politycznej i medialnej pojawiają się na zmianę z człowiekiem środka. Ekstrema są łatwe do zdyscyplinowania, bo one-oni są ekstremami naprawdę. To znaczy są to świry albo ludzie uzależnieni, których jedną funkcją jest jak najbardziej malownicze demonstrowanie własnego obłędu. Są też wśród ekstremów zimne dranie takie jak Palikot, ale w mojej ocenie łatwo może się zdarzyć, że Palikot w swojej chęci bycia politykiem naprawdę, zamieni się przed nami w postać tragiczną. Poczekajcie, niech się jeszcze troszkę zestarzej i niech mu coś tam się w głowie przestawi.
Pojawienie się w polityce istot takich jak Biedroń czy Grodzka nie jest przypadkowe, można tylko żałować, że człowiek nie był przy castingu, gdzie ich wybierano, bo tłum tam był zapewne niezgorszy i wielu interesujących wariatów odpadło. Nie wystarczy być bowiem świrem, żeby wejść do polityki na zasadzie ekstremum, trzeba być świrem z określonego środowiska, a także świrem zdolnym do poświęceń. I to wszystko reprezentują Biedroń z Grodzką. No więc kiedy mamy już zbudowaną całkowicie fałszywą alternatywę, że albo Leszek Miler, albo Biedroń, a w sercu pali nam się ta przemożna chęć, by było normalnie, wychodzi Gowin i mówi: terasz ja. No i wiele osób patrzy nań z zainteresowaniem. I ten numer odwalany jest już któryś raz, ale mowy być nie może, by się ludziska opamiętali i nie zaczęli dziobać tych plew. One są bowiem tak atrakcyjne, że każdy się skusi. I nie chodzi tylko o „naszych”, czy o tak zwanych zwykłych ludzi, co chcą chodzić do pracy i doczekać emerytury. Chodzi także o tamtych, oni także widząc Gowina doznają lekkiego drżenia w sercu. Wiedzą co prawda, że to jest wstrętny prawicowiec, co stłamsi wolność i zabroni chłopakom noszenia stringów, ale w miarę jak się będą starzeć do głowy im przyjdzie, że może jednak nie…., że trzeba się może ustatkować i zacząć normalnie żyć. Ktoś im podsunie jakąś kojącą prawicową lekturę, bo ja wiem co, Andrzeja Bobkowskiego może, albo wręcz Feliksa Konecznego….I oni się na moment wyciszą i pomyślą, że jeszcze tylko dwa razy pójdą z pedałami na domówkę gawędzić o ich skomplikowanych relacjach osobistych, a potem to już tylko poranna msza dwa razy w miesiącu i poszukiwanie całkiem nowych wrażeń intelektualnych oraz złotego środka. I wtedy przypomną sobie Gowina i przyjdzie im do głowy, że wcale nie był taki straszny. I tam właśnie, przy Gowinie spotkają się z naszymi, którzy rozczarowali się także zbyt wielką ilością ekstremów po „naszej” stronie. I wszystkim będzie się zdawało, że oto wreszcie nastąpiła zgoda, że wreszcie znaleźli to czego szukali i będzie już dobrze i demokracja, społeczeństwo obywatelskie oraz przyszłość bez stresu. I wtedy właśnie zza pleców zwycięskiego Gowina, wysunie się dziwny pan, z jakimiś papierami na chybcika wyciąganymi z teczki. Położy je na mównicy, wygładzi białą dłonią odczyta nowa warunki umów kredytowych, które zgromadzeni tu zwolennicy środka powinni przyjąć, jeśli rzeczywiście chcą tego co zadeklarowali gromadząc się wokół polityka środka. Nie wierzycie? Poczekajcie.
No, a co na to wszystko środowiska szczerych patriotów, którym ani w głowie myśl o spokojnym życiu. Co na to wszystko ludzie, którzy z uśmiechem na ustach wsiadaliby do bydlęcego wagonu jadącego w kierunku Tobolska albo rzucali się na przeważające siły nieprzyjaciela z plastikowym nożem w zębach. Co na to wszystko środowiska zdolne do największych ofiar dla ojczyzny takich jak kupowanie trzech lub nawet czterech egzemplarzy Gazety Polskiej Codziennie? Cóż oni na to? Ja się dowiedziałem dziś z rana i zaraz Wam powiem. Otóż wyobraźcie sobie, że taki symbol krystalicznego patriotyzmu jak Jan Pietrzak wymyślił coś co będzie się nazywało „Maturą Orła Białego”. Będzie to egzamin z prawdziwej historii Polski, nie oszukanej, nie genderowej, nie jakiejś tam europejskiej, ale prawdziwej. Czego ja się czepiam, ktoś spyta? To piękna idea i do tego dzięki niej można uzyskać to o czym marzą środowiska patriotyczne już od dawna, można trafić do młodzieży, a przez to zyskać nowe pokolenia czytelników i słuchaczy, którzy nie pozwolą patriotycznym myślicielom i twórcom zginąć z głodu. I ja życzę panu Janowi i szanownym jurorom szczęścia, oraz wielu intensywnych przeżyć w związku z tą maturą. Pozwolę sobie jednak zwątpić w sens istotny takich przedsięwzięć. A to z tego względu, że lansowanie wśród dzieci i młodzieży tak zwanej prawdziwej historii Polski jest dla mnie niczym więcej jak lansowaniem historii fałszywej spreparowanej w XIX i na początku XX wieku przez środowiska uniwersyteckie zmanipulowane z Wiednia, Berlina i Petersburga, albo przez środowiska postępowe, tworzące II RP. Szczególnie w owych deklaracjach składanych na stronach niezależna.pl przez Jana Pietrzaka uderza mnie kłamstwo zawarte w tym zdaniu
Czy nasza akcja się powiedzie, zależy od tego czy znajdzie się w Polsce młodzież licealna i studencka, która chce znać niesamowitą, heroiczną, barwną historię swego kraju
Jasne jest, że chodzi o to, by w kolejnej już odsłonie barwnych naszych dziejów dać szansę twórcom, żeby sobie dorobili na pisaniu książek i śpiewaniu. I o nic więcej. Nie przyjmuję do wiadomości, że „Jan Pietrzak jednak nadal apeluje do środowisk „rozumiejących wagę przeszłości dla teraźniejszości”,
Bo gdyby rzeczywiście chodziło o owo rozumienie przeszłości dla teraźniejszości, nikt nie stawiałby sprawy w ten sposób, że organizowano by jakąś maturę, całkowicie fikcyjną i nieważną powszechnie. Gdyby chodziło o rozumienie przeszłości dla teraźniejszości zorganizowano by konkurs dla młodych reżyserów na etiudę filmową poświęconą jakiemuś określonemu zagadnieniu z historii Polski, a następnie wręczono by zwycięscy budżet na film pełnometrażowy, który miałby zapewnioną dystrybucję i udział w konkursach zagranicznych. Dlaczego nikt tego nie robi? Bo nie chodzi o wyłonienie liderów i osiągnięcie sukcesu. Liderzy już są i należy do nich Jan Pietrzak między innymi, teraz zaś chodzi o zgromadzenie w jednym miejscu publiczności dla tych liderów. Czy zza ich pleców również wyłoni się jakiś sprzedawca kredytów, kiedy już publiczność będzie wystarczającą liczna? Pewnie tak, choć na razie mowy o tym nie ma. Ja, ponieważ nie zależy mi ani na publiczności, ani na lansowaniu „prawdziwej historii Polski” czynić będę to co uważam za słuszne. Na razie ogłosiłem konkurs na komiks. A co potem? ….Się zobaczy. Żadnej w każdym razie matury u mnie nie będzie.

Na naszej stronie www.coryllus.pl pojawił się już regulamin konkursu na komiks według „Baśni jak niedźwiedź”. No więc jest tak, mamy trzy kategorie: bitwy, kresy, święci. Do każdej kategorii przyporządkowane jest jedno opowiadanie i można sobie wybrać co się chce rysować. Czy bitwę pod Żyrzynem według opowiadania „Żyrzyn 1863”, czy historię księcia Romana Sanguszki według opowiadania „Baśń kresowa”, czy może historię św. Ignacego de Loyola według opowiadania „Trzydniowa spowiedź kochanka królowej”. Nagrody są niekiepskie, w każdej kategorii po trzy. Za pierwszą 5 tysięcy minus podatek, który w takich razach koniecznie trzeba odprowadzić, za drugą 3 tysiące minus tenże podatek, a za trzecią 2 tysiące minus wspomniany podatek. Myślę, że warto się pokusić, tym bardziej, że z autorami najlepszych prac chciałbym potem podpisać umowy na stworzenie całych albumów, według mojego scenariusza. Aha, jeszcze jedno: na konkurs nie rysujemy całej historii, ale jedynie od 4 do 6 plansz formatu A 4 w pionie. Szczegóły są już na stronie www.coryllus.pl w specjalnej zakładce „Konkurs”. Prace będzie można nadsyłać do 20 maja, a ogłoszenie wyników nastąpi 20 czerwca.
Ponieważ intensywnie zbieramy pieniądze na nagrody, które są dość poważne, umieściłem w sklepie kilka nowych tytułów, są to albumy z archiwalnymi zdjęciami, dość szczególne o tematyce raczej mało spopularyzowanej. Opisy znajdziecie przy zdjęciach okładek. Zysk z ich sprzedaży przeznaczamy w całości na nagrody konkursowe.

Na stronie www.coryllus.pl mamy nowe obrazy Agnieszki Słodkowskiej, ze słynnej już serii „japończyków” mamy też cztery portrety bohaterów naszego komiksu o bitwie pod Mohaczem. Można tam także kupić poradnik „100 smakołyków dla alergików” autorstwa Patrycji Wnorowskiej, żony naszego kolegi Juliusza. No i oczywiście inne książki i kwartalniki. Jeśli zaś ktoś nie lubi kupować przez internet może wybrać się do sklepu FOTO MAG przy stacji metra Stokłosy, do księgarni Tarabuk przy Browarnej 6 w Warszawie, albo do księgarni wojskowej w Łodzi przy Tuwima 33, lub do księgarni „Latarnik” w Częstochowie przy Łódzkiej 8. Nasze książki można także kupić w księgarni „Przy Agorze” mieszczącej się przy ulicy o tej samej nazwie pod numerem 11a. No i jeszcze jedna księgarnia ma nasze książki. Księgarnia Radia Wnet, która mieści się na parterze budnynku, przy ulicy Koszykowej 8.

  19 komentarzy do “O ludziach szukających środka”

  1. Z tymi poświęceniami to trzeba uściślić, że to nie Biedroń poświęcił Grodzką, tylko Biedroń poświęca szynkę a osobnik legitymujący się dowodm osobistym na nazwisko Grodzki poświęcił jajka 😉

  2. Moje trzy grosze:
    „Wsi spokojna, wsi wesoła..”, „Moja chata z kraja”, „Niech tam w całym świecie wojna byle nasza wieś spokojna” ……. Mamy to pragnienie zwykłego życia chyba wdrukowane w geny i nic dziwnego, że nie można na to wynaleźć szybkiego sposobu zmiany. Jest jeden znany sposób – potępiany przez Brauna i Ciebie Coryllusie – idea szabli w dłoń i galopu przez Somosierrę. Niestety nazywasz to fałszywą, spreparowaną historią.
    Co do centrum – kilka tygodni temu moja śp.(od 5 lat) teściowa zostawiła u mnie „wSieci” a w nim wywiad z Hofmanem, rzecznikiem PiS. Otóż po kilkunastu daremnych próbach znalezienia złotego runa „centrum”, które każdorazowo kończyło się przegraną wyborczą i rozłamem (pijonki i ziobryści ostatnio), postanowili zbudować centrum wokół siebie. Hofman mówi wprost – nic takiego jak centrum nie istnieje. Będzie bo zbudujemy je sami. I to ma sens jeśli będzie realizowane z pełną konsekwencją.
    Poza pretensjonalną nazwą sam pomysł „prawdziwej” matury jest OK. Jest jednak warunek, że będzie ona z matematyki, fizyki, chemii, biologii, geografii, astronomii, polskiego, dwóch języków obcych i, na koniec z historii.

  3. Cortes, ja cię nie rozumiem, jak to twoja teściowa śp, od 5 lat zostawiła u ciebie ilustrowany magazyn kilka tygodni temu? Weź się zastanów….

  4. Zmylił cię teściową a historię wstawił na koniec 😉

  5. Jest chyba tylko jeden sposób na wyzwolenie od tej Bankowo-Medialno-Wirualnej Niewoli.
    Potężny wybuch na Słońcu, który zniszczy wszystkie urządzenia elektroniczne. Natychmiast cofamy się o jakieś 500 lat, łapiemy za maczugi i piszemy naszą Historie na nowo. Innej drogi nie ma, można tylko bić pianę co też robimy…
    Jest tu ktoś komu taką robotę na tym Słońcu można by zlecić ?

  6. No taka figura stylistyczna!

  7. „Zaginiony ląd” to pewnie była Atlantyda 😉

  8. Wyprowadziłeś mnie Pan (chłopakami) z Remizji, to i z Chlewika poproszę : D

    Do widzenia się

  9. Swiete slowa panie Gabrielu. Ten tak zwany oboz patriotyczny organizuje wiece, protesty, pochody, raz nawet widzialem na zdjeciach zgromadzonych wokol Kaczynskiego w jakims kosciele osobnikow przebranych za husarzy. A gdyby tak obnizyc podatki, rozgonic urzednikow, zlikwidowac ZUS I KRUS i ruszyc ten bajzel do przodu?

  10. Kiedy odwołano p. Tomkiel to zmiana warunków kredytowych chyba jest ante portas.

  11. Czy tak może gadać prezydent podobno patriota:

    https://www.youtube.com/watch?v=x9o9m08F5AE

  12. To nie banki były przyczyną ale praktyki monopolowe dużych graczy energetycznych na naszym rynku.

  13. ..jeśli w danym momencie działa w oparciu o taki sojusz to może tak mówić,
    ale jaki był finał tej dziwnej kalkulacji to wiemy wszyscy…myślę, że to był element polityki LK, oprzeć się na tej części Narodu Wybranego, która buduje Izrael /własne Państwo/ i poprzeć go i mieć poparcie w zamian dla naszego celu, wiemy że taka ideę /wbrew naszym potocznym przekonaniom/popiera tylko część Żydów i na nich . między innymi, LK chciał coś budować…

  14. To tak jak dowcipie..
    – jak dlugo powinna zyc tesciowa?
    – max. do dwoch dni po weselu…
    – A czemu tyle?
    – Bo ktos musi posprzatac…

    Mnie sie podoba „myslec zadaniowo i myslec o triumfie”. Tego sport uczy. Jak sie potrafi ten sposob do codziennego zycia przerzucic to sprawy staja sie proste, a dylematy o szukaniu srodka – calkowicie nieistotne. W obecnej sytuacji to jest szara strefa i gotowka w kieszeni, nie wchodzenie w zadne relacje urzedowe, zadne granty i dotacje. Tylko to pozwoli portfelowi spokojnie puchnac.

  15. A co On mógł budować i gdzie i z kim, to że był żydem dla Izraela
    nie miało znaczenia . Latał z handlarzami bronią do Tybilisi, a tam
    jest rorociąg z ropą Baku-Tibilisi-Ceyhan ochrania to Izraelska BTC.
    Prezydent Gruzji w tej sytuacji jest i będzie agentem Mosadu.
    Czy on nie znał swojej sytuacji.
    Podrzuczać nasza broń przeciw Rosji w tym miejscu …?!

  16. Myślę, że za bardzo zaufał swoim sojusznikom, tak bardzo że stracił czujność.. to objaw dużej słabości. Wystarczyło, że zmienił się układ sił i ta polityka upadła, w dosłownym znaczeniu. Ja osobiście odczuwam z tego powodu wstyd i mimo tragedii trudno mi zaakceptować kolejny martyrologiczny motyw w naszej historii. Czasem do tego wracam i zastanawiam się jak zaczadzony to musiał być człowiek i jak bardzo miał uśpioną czujność żeby zapakować się z całym dworem i polecieć na teren nieprzyjaciela, któremu aktywnie szkodził. Biorąc pod uwagę niezwykłą podejrzliwość braci musiało to być jakieś zaślepienie wynikające z bardzo mocnych przesłanek o sojuszu z siłą, która czyni nietykalnym. Inaczej to tylko głupota wchodzi w grę. Ale tak czy owak to wstyd.

  17. Kiedyś zauważyłem, że Państwo systemowo czuwa by nic nie było tanio. Myślałem, że to efekt uformowania świadomości urzędników decydujących o podatkach, że mają we krwi instynkt ściągania kasy. Uzupełniałem to spostrzeżenie nieskończonymi potrzebami Państwa, które wyda każdą ściągniętą sumę i wciąż będzie mało. Potem jeszcze dostrzegłem, że system polityczny miesza się z systemem bankowym i ogólnie przemysłowym, następuje podkupywanie polityków, którzy stają się ludźmi uniwersalnymi, do wszystkiego. Nauczyciel Marcinkiewicz zostaje po marionetkowym premierostwie pracownikiem banku europejskiego, jest dumny ze swojej kariery biznesowej, ha ha! Ci podkupieni ludzie decydują potem o sprawach, np. zadłużają państwa, samorządy i oczywiście tworzą gąszcz odpowiednich przepisów. Kariera pani Gronkiewicz modelowym przykładem na poziomie stolicy peryferyjnego regionu. I w takiej układance nie ma miejsca na tanie produkty, na dobrobyt kierdla… Spektakl „Oczy szeroko zamknięte” w wydaniu polityczno-gospodarczym toczy się bez większych przeszkód…

  18. …. 🙂 ….

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.