Mar 222014
 

Propaganda, mam wrażenie, polega na tym, by za pomocą jak najbardziej zróżnicowanych i rozbudowanych narracji maskować sprawy proste i dość oczywiste, wynikające z proporcji sił, albo po prostu z geopolityki, czyli jak my tutaj lubimy mawiać – z mapy. Z tą mapą to jest niezły ambaras, bo ja już dawno temu zauważyłem, że mnóstwo ludzi po prostu nie czyta map. Nie potrafią i już. Nie chodzi mi o jakichś skończonych gamoni, co do trzech nie potrafią zliczyć, ale o magistrów, doktorów i profesorów. Dla wielu z nich mapa to gadżet niepotrzebny i szkodliwy, który mąci ludziom w głowach. Im bowiem do opisu różnych zjawisk wystarczają pojęcia, które mają w głowie, pojęcia tyleż abstrakcyjne, co oszukane będące, produktem propagandy politycznej bądź kulturalnej. Sam spotkałem kiedyś absolwentkę studiów wyższych, jak to się pięknie zwykło mówić w pewnych kręgach, która po 5 latach spędzonych na uniwersytecie zapytała mnie czy Lwów jest na Litwie czy na Ukrainie.
O tym by wyciągnąć z mapy jakieś refleksje głębsze niż to, że morze jest na górze, a góry na dole wielu wykształconych ludzi nie może nawet marzyć. Kiedy im się zaczyna na przykład tłumaczyć, że rzeka to szlak transportowy, a port rzeczny jest tak samo ważny jak morski, warto więc zainteresować się tymi portami, otwierają dzioby i dokładnie widać jak narasta w nich agresja i wściekłość.
Podobnie jak z mapą jest z różnymi kalkami historycznymi. Gadowski powiedział wczoraj na portalu Stefczyk info, że Putin jest groźny, bo ma mentalność sowiecką i jest zamordystą, a do tego ma kompleks na tle Polski. Najlepiej zaś byłoby gdyby USA zdecydowały się go zastrzelić. Ja nie wiem, jak jest z obsesjami Putina, ale sądzę, że są one traktowane jako instrumenty propagandy i równie łatwo Władymir Władymirowicz nabawiłby się różnych obsesji, jak też się ich pozbył, gdyby tylko było to do czegoś potrzebne. Tego strzelania do Putina to nawet nie chce mi się komentować. Kiedy Grzegorz Braun powiedział, że do kogoś tam trzeba strzelać, wszyscy musieliśmy zeznawać w prokuraturze. Teraz zaś cisza. Nikt się nie martwi, że Gadowski rozjuszy Rosjan i dostarczy im pretekst do zemsty. Ciekawe dlaczego? Może Gadowski zamierza poprowadzić atak na bagnety kiedy rozpocznie się natarcie z obwodu Kaliningradzkiego i potrzebuje się przed tym trochę nakręcić? Może Gadowski jest jakąś wunderwaffe, która w kluczowym momencie zapewni nam sukces? Ja nie wie, tak sobie tylko plumkam.
Wszyscy, jakby się czegoś objedli powtarzają, że Putin to Hitler, a nad Europą unosi się duch Monachium. I to jest straszne i godne pogardy jednocześnie. Europa bowiem powinna występować solidarnie wobec wrogów. Co to znaczy „solidarnie” to znaczy wspólnie ze słabymi krajami przeciwko silnej Rosji. Tak to sobie wyobrażają krzewiciele tezy o duchu Monachium, którzy rozrywają szaty i pokazują bąble po ukąszeniach komarów, płacząc przy tym rzewnie.
Przyjrzyjmy się temu duchowi Monachium i zastanówmy się czym on jest. Otóż chodzi o to, że polityka europejska realizuje się w owym duchu Monachium zawsze. To jest element stały tej polityki i niedostrzeganie tego u ludzi aspirujących do znawstwa mapy i geopolityki wydaje się dziwne. Ma także ów duch Monachium znaczenie praktyczne i jak się wczoraj okazało na naszym blogu jest to praktyka ciężka. Popatrzmy więc na mapę i spróbujmy opisać sprawy tak jak one się mają w rzeczywistości, a nie tak jak sobie jest imaginują Gadowski z Ziemkiewiczem.
Mamy starą Europę, która zajmuje obszar dawnego Cesarstwa Rzymskiego plus Niemcy. Europa ta rozszerza się wskutek pędu zwanego misją, jaki nadaje jej chrześcijaństwo. Kłopot w tym, że pęd ten zostaje zahamowany na terenach zwanych dziś Ukrainą, bo ze wschodu misję chrystianizacyjną prowadzą Grecy. Sytuacja się stabilizuje, a różne konflikty mają charakter kłótni w rodzinie. Nierzadko krwawych, ale jednak kłótni. Poza tym jest jeszcze mnóstwo pogan do nawrócenia i chrześcijanie z Europy Środkowej łudzą się tym, że owo nawracanie jest właściwą misją ich kolegów z zachodu. A to nie jest prawda, a na pewno nie do końca i my się o tym przekonujemy boleśnie w związku z organizacją noszącą nazwę Krzyżaków. Właściwą misją Zachodu jest przejmowanie kontroli nad gospodarczymi centrami i miastami Europy środkowej. To jest przymus, w momencie, kiedy dalszy ruch na wschód, związany z misją chrześcijaństwa jest tamowany przez schizmę. Ta praktyczna prawda jest przed mieszkańcami Polski i Węgier, a także przed mieszkańcami Rusi ukrywana za treściami propagandowymi. One zaś są czynne do dziś, bo też i misja ta nie zmieniła się wcale. Jest identyczna jak dawniej. I dlatego dziś także mówi się o duchu Monachium, o wspólnocie i o tym, że na wschodzie mieszkają dzicy, których trzeba cywilizować. O żadnym cywilizowaniu nie ma mowy. Bez ewangelii nie ma cywilizowania jest tylko juma.
Wracajmy jednak do czasów dawniejszych. Nasz kolega FDR zauważył wczoraj, że osadnictwo niemieckie na wschodzie sięga IX wieku. Konkretnie chodziło o saskie osadnictwo w Siedmiogrodzie. Ono było związane z górnictwem rzecz jasna. Niemcy zostali do Siedmiogrodu doproszeni, żeby obsługiwać kopalnie złota, srebra i miedzi. No i teraz warto byłoby zbadać jak kształtowały się relacje pomiędzy tymi Sasami, a władcami Węgier i jaki wpływ owe relacje miały na aktywność różnych „dzikich” plemion nad granicą węgierską. Nasz nieoceniony Georgius podrzucił nam wczoraj cytat z Normana Davisa, w którym przeczytać możemy, że po najazdach mongolskich wyludnione Węgry i Polska zostały poddane intensywnemu osadnictwu niemieckiemu. Nie tylko ja, ale też kilku innych kolegów zauważyło, że akcje te – najazd mongolski i osadnictwo niemieckie mogły być skoordynowane. To jest oczywiście trudne do udowodnienia, tym trudniejsze, że nasze głowy zaczadzone są propagandą o wyższości cywilizacyjnej zachodu nad wschodem, a także o jedności krajów cywilizowanych oraz – co najgorsze – o tym, że wschód jest zagrożeniem dla zachodu i my ten zachód musimy ratować. No więc obrona chrześcijaństwa, wspólna obrona nie udawała się nigdy. Dziś zaś nie mamy nawet chrześcijaństwa, czego więc mamy wspólnie bronić? Długoterminowego kredytu we frankach?
Najazdy mongolskie miały pewien określony kierunek – oni zawsze zmierzali ku centrom gospodarczym ówczesnej środkowej Europy i pustoszyli je bez litości. Byli bowiem dzikimi ludźmi i nie znali cywilizacji, jak nas się poucza w szkołach. No i nie można było z nimi pertraktować. Oczywiście, że było można i już dawniej ktoś tu podał informację, że Mongołów na Śląsk ściągnęli Niemcy, żeby się rozprawić z monarchią Henryków. Śląsk był bowiem pełen zasobów, był dobrze zarządzany, a jego władcy zamierzali restaurować Polskę w oparciu o ten teren. No to lu, wołamy Mongołów i pozamiatane. Czyste ręce, czyste myśli i teren pod osadnictwo też czysty, a jak się okazało, że nie za bardzo to Mongołów można zawołać raz jeszcze.
Jeszcze ciekawiej jest z historią Rusi i z Kijowem, który był największym portem handlowym pomiędzy Bałtykiem a Morzem Czarnym. No i w dodatku ciągle przeszkadzał Wenecjanom, bo ściągał do siebie handel bizantyjski. Wszyscy pamiętamy taki event jak bitwa nad Kałką. Książęta ruscy, chłopcy bogaci, nieco znudzeni i raczej zniewieściali, zostali namówieni przez jakichś ludzi podających się za Połowców do wyprawy na Mongołów, którzy akurat mieli jakieś kłopoty w Azji. Książęta ruscy dali się wpuścić w ten kanał i zorganizowali letnią wyprawę nad Kałkę, tam zaś nieopodal brzegów morza Azowskiego spotkali wojska mongolskie, które – co skonstatowano za późno – nie miały żadnych kłopotów, przeciwnie, wszyscy byli swobodni, rozluźnieni i akurat ćwiczyli się w strzelaniu z łuków. Doszło do bitwy straszliwej, po której cała Europa wschodnia zmieniła się nie do poznania, po tej bitwie to co wyglądało na kłótnie w rodzinie, jakieś bójki pomiędzy wujkiem Cześkiem, a wujkiem Zenkiem, nabrało charakteru katastrofy. Mongołowie bowiem nie musieli niczego udawać i nie przejmowali się piarem. Spalili ruskie miasta, wymordowali ludzi, a część z nich sprzedali w niewolę. Ciekawe gdzie? Warto byłoby to ustalić. Po tej katastrofie wzrosła w regionie rola Polski i Węgier, a także pewnego gangu, który nazywano Litwą.
Czy stara Europa się tym przejęła? Oczywiście, że nie, postarała się wyciągnąć z tego jak najwięcej korzyści. I tak się to właśnie plecie. To nie jest żaden duch Monachium, bo Monachium było jedynie powtórzeniem zagrywek znanych już dawniej. Wyhodowano dla wygody jakiegoś monstera, a jego słabszym przeciwnikom naobiecywano różnych rzeczy. Kiedy przyszło co do czego zastosowano zagrywkę klasyczną – pomoc nie zdążyła.
Pamiętacie bitwę pod Legnicą? Czesi mieli przyjść naszym z pomocą, ale jakoś tak wolno szli i na przełęczy Jugowskiej dowiedzieli się, że już jest po ptokach, więc wrócili. W Monachium to Czesi byli w kotle, a cała reszta się na nich wypięła. Pytanie istotne brzmi – ile Chamberlain wziął od Hitlera za ten numer i w jakieś walucie realizowano płatności. W to bowiem, że oni się na to zgodzili za darmo, pod presją siły jedynie, nie uwierzę nigdy.
Mamy więc zdefiniowaną misję starej Europy wobec tej drugiej, nowej. Jest nią przejmowanie potencjału gospodarczego Polski i Węgier oraz pauperyzowanie i degradowanie obywateli tych obszarów, bo przez Polskę i Węgry rozumiem to co zajmowały owe kraje dawniej, a nie dziś. Zauważcie, że choć Polska ochrzciła się w roku 966, a Węgry jeszcze wcześniej, to ciągle jesteśmy „nową Europą”, tak jakby wszystkie wydarzenia wcześniejsze, jakby ponad 1000 lat historii nie znaczyło nic. Jedyne na co nam się pozwala to aspiracje do coraz to nowych fikcji. A to humanizm, a to kapitalizm, a to jeszcze jakiś inny kapitalizm, lepszy, a to coś innego. I tak jest do dziś. Teraz jednak przyszła pora na księstwa ruskie i ich potencjał. To one są dziś przedmiotem sporu. Pytanie jak będzie wyglądało przejęcie tego potencjału? Czy tak jak w dawnych czasach? Czy najpierw przetoczą przez Ruś hordy, które ją spustoszą, a potem dopiero pojawią się wybawiciele z umowami kredytowymi w kieszeniach? Czy może nie będzie żadnego wybawienia, a Putin zajmie Ukrainę, jej mieszkańcy zaś zostaną sprzedani na targach niewolników? Nie wiem.
Wiem, że państwa takie jak Polska nie mogą brać za dobrą monetę żadnych gwarancji i powinny liczyć przede wszystkim na siebie i na własne możliwości. To jest oczywiście mrzonka, zważywszy na realizację wspomnianej misji Zachodu w naszym kraju, na kwalifikacje obecnego rządu i partii, mającej większość w sejmie. Tak więc nie ma szans na to byśmy się obronili, bo nie ma tu żadnej organizacji zdolnej do obrony. Wszyscy liczą na Zachód, a żeby poprawić sobie humor mówią, że Putin to Hitler. Skoro tak to trzeba się spodziewać reaktywacji obozów koncentracyjnych? Prawda panie Ziemkiewicz?
Pytanie istotne brzmi: czy osadnictwo niemieckie w naszym kraju już się rozpoczęło i fakt ów powstrzyma zaprzyjaźnionych z Niemcami Mongołów przed agresją? My zaś zostaniemy rozmiękczeni i rozpuścimy się za dwa pokolenia w innym jakimś żywiole? Czy może wszystko przed nami i Putin musi dojść do Odry, niszcząc wszystko po drodze, żeby tamci mogli zaprowadzić tu swój porządek? Ja tego nie wiem, ale dość dobrze idzie mi praca z mapą i widzę, że od roku 1241 mapa ta nie zmieniła się wcale. Jedyne co ulega zmianie to narracja propagandowa. Dlaczego ja się upieram, że chodzi jednak o nas, a nie tylko o Ukrainę? Otóż dlatego, że ci wszyscy obdarzeni nadludzką odwagą publicyści głoszący, że Putin to Hitler i trzeba go zastrzelić, czynią to ponieważ czują się bezpiecznie i pewnie. Im się zdaje, że u nas, panie święty, nic się nie stanie. Inaczej by takich rzeczy nie opowiadali. A skoro oni tak myślą i tak się zachowują, to może być różnie. Powiem wprost – jeśli Gadowski struga bohatera to znaczy, że naprawdę może być różnie.

Na naszej stronie dostępne są od przedwczoraj nowe książki. Przede wszystkim nowa książka Krzyśka Osiejuka, o nauczaniu języka angielskiego i różnych przygodach z tym związanych. Mamy także fantastyczną zupełnie książkę napisaną przez rodziców Grzegorza Brauna, która nosi tytuł „Dobrzy księża” i opowiada o kapłanach, których Zofia Reklewska-Braun i Kazimierz Braun spotkali w swoim życiu. Mamy tam też nowy numer dwumiesięcznika ‚Polonia Christiana”. Zapraszam – www.coryllus.pl

Aha, byłbym zapomniał – zerknijcie jeszcze raz na trailer naszego komiksu „Romowe”.

  35 komentarzy do “O misji Zachodu na wschodzie”

  1. Twit od Krzysztofa Bosaka:

    „Jutro MFW opuszcza Kijów. Rewolucyjny rząd w zamian za $15 mld przyjmuje ich warunki, m.in. podwyżki cen energii i dewaluację pieniądza..”

  2. I cóż tu powiedzieć….?

  3. Spostrzeżenia Kolegów z rodzimego portalu są dla mnie objawieniem, bo przyjmując je za punkt wyjścia można zrozumieć pozornie bezsensowne – w dzisiejszej historiografii – bombardowanie Drezna przez Aliantów. Skuteczność tego działania to już zupełnie inna bajka.

  4. I wiele innych bezsensownych rzeczy…

  5. A splądrowanie przez jakże wygodnych Mongołów Bagdadu (hekatomba miliona mieszkańców w czasach, kiedy wysyłający „krzyżowców” Londyn liczył pewnie z 20000?). Ponoć w otoczeniu chana było sporo Koptów, którzy dobrze dogadywali się z Mediolańczykami, a bardzo słabo z Saracenami.

  6. No co do szczegółów znalezionych w internecie to w bitwie pod Legnicą, obóz niemiecki znajdował się 30 km od miejsca bitwy i niemcy sie nie ruszyli, ale podobno (inf tez z internetu) w niemieckiej propagandzie jest do dzisiaj obowiązująca narracja o współnej niemiecko – polskiej sile która przeciwstawiła się mongołom.
    To uparte kultywowanie narracji nieprawdziwej, przekonuje mnie do postawionej przez Ciebie tezy, że miało miejsce porozumienie między Niemcami i Mongołami. A jeszcze ta sensacja sprzed kilku lat, kiedy dokładna penetracja zapisków o tej bitwie pozowliła któremuś z historyków postawić tezę (właściwie pewnik) że mogoowie w kierunku wojsk polskich rozsypywali materiały dusząco – trujące. Nie opiszę tego dokładnie, ale wg tej nowej interpretacji historyka: mongołowie na długich kijach mieli osadzone czaszki (zbiorniki z chemikaliami) i nakierowując te czaszki w strone wojska polskiego potrząsali czaszkami i spadał pył. W ten pył wjeżdżało rycerstwo i … było po nim. A obóz wojsk niemieckich 30 km dalej (dlaczego nie np 10 km) czyżby byli uprzedzeni o sile tego pyłu bojowego?
    Tak wyraźnie widać, że chodzi o zmiecenie Europy środkowo.

  7. A moze nie o niemieckich osadnikow tu chodzi?? Przeciez mamy spotkanie Peres-Miedwiediew. Wycofanie tarczy… Przepowiedznia Kissingera… W Tel Avivie wydawanie polskich paszportow na ”mase”…. wiec kropki lacza sie w jedna calosc.

  8. Czy rozpoczęło się osadnictwo niemieckie? a czy rolnik polski może kupić ziemię w północno zachodnich województwach. A czy hipoteka odwrócona nie stwarza możliwości bankom np niemieckim w przejęciu własności za tzw „dożywocie”. A dokument „o dobrym sąsiedztwie” z Niemcami jest niesymetrycznym dokumentem i co i przez 20 lat sejm polski tego nie naprawia (dlaczego nie może tego naprawić?) itd. A jakie media rządzą na polskim rynku ? itd Osadnictwo niemieckie się rozpoczęło.
    .

  9. Jedno z drugim można pięknie połączyć. Bardzo przydatny jest element własny lub obcy, nie związany emocjonalnie z kawałkiem tej ziemi, jej historią a tylko z pieniądzem.
    Jeśli idzie o element własny to działania ostatnich 25 lat doprowadziły do wyhodowania, takich, którzy zatracili miłość Ojczyzny, patriotyzm kojarzy im się z faszyzmem, a za to nabyli wysoce pożądaną miłość do pieniądza. Niektórzy szukają go na obczyźnie i robią tutaj Lebensraum.

  10. Jeśli chodzi o spiski mongolsko – niemieckie byłbym dalece ostrożny. Równie, a nawet bardziej, prawdopodobna jest hipoteza, że to Chińczycy puścili hordy mongolskie na jedwabny szlak odsuwając troszkę rabunek południowych Chin. Oczywiście po zajęciu stepów nadwołżańskich chętnie dawali się wynająć do różnych robótek mieczowych.
    Co do książąt ruskich to wyraźnie widać upadek wareskiego ducha poprzez roztapianie się Rurykowiczów w miejscowym żywiole. Zarzucili np przeniesienie stolicy z Kijowa do ujścia Dniestru, skąd byłoby bliżej do rabunkowo – handlowych wypraw po Morzu Czarnym.

  11. Znalazłam w internecie, że dywanowe bombardowanie Drezna rozpoczęło się nastepnego dnia po konf. jałtańskiej, że lotnicy polscy odmówili udziału, że im przedstawiono konieczność bombardowania jako formę pomocy dla armii czerwonej.
    Nalot dywanowy na Warszawę pod koniec września w 1939 też pomagał armii czerwonej.
    Raz niemcy raz anglicy i USA wszyscy w swoim czsie pomagali armii czerwonej, tylko my bylismy w opozycji nie dając się zmieść z powierzchni ziemi.

  12. W okolicach bitwy pod Legnicą (XIII w.) niektórzy Tatarzy najprawdopodobniej byli jeszcze chrześcijanami – wyznawali herezję nestoriańską. To mało znany fragment historii chrześcijaństwa i choć wśród Mongołów nie było ono zbyt znaczące – to jednak było faktem, że nawet niektóre z żon Czyngis Chana były nestoriankami.

  13. Oczywiście, że osadnictwo niemieckie trwa w najlepsze!
    Ostatni głośny przykład tylko z tego tygodnia – Volkswagen ogłosił, że wybuduje nową fabrykę samochodów we Wrześni.
    No i co można powiedzieć więcej w tym temacie??? Hektary ziemi, przywileje i ulgi podatkowe – to wszystko będzie ich… A dla nas? Obiecują, że będzie robota dla miejscowych… A mi do głowy przychodzi jeden z tematów, który przerabiałem na historii: „Strajk dzieci we Wrześni”. Obyśmy nie doczekali się tzw „powtórki z rozrywki”… że też akurat wpadli na pomysł budowy we Wrześni??? Zapewne długo i z rozmysłem przyglądali się mapie i studiowali historię aby zdecydować się na taką lokalizację!!!

  14. Ciekawa rzecz z tym moderatorem panie Gabrielu. Zamiescilem swoj komentarz z linkiem do ciekawej strony internetowej ktora zawiera informacje o m. innymi cenach w sredniowiecznej Anglii i zostalo to zatrzymane przez moderator do akceptacji po czym usuniete.
    Pozwole sobie jeszcze raz zamiescic ten link:

    http://www.luminarium.org/medlit/medprice.htm

  15. Artykuły pierwszej potrzeby, czyli środki higieny osobistej, artykuły spożywcze, w tym słodycze, są w rękach niemieckich, a wracając do mediów. Jest taki portal onet.(jeszcze pl), który uprawia politykę dyskredytowania obecności polaków na ZO. Robi to np. przez przypominanie widoków z przedwojennego Wrocławia, przez publikowanie zdjęć budynków, czy innych obiektów, które zostały zniszczone lub wyburzone już po wojnie.

    Czasami jest to robione w sposób dość toporny, jak pisanie, że najwyżej położona w Górach Sowich wioska została przez Polaków opuszczona z powodu trudności aprowizacyjnych i kłopotów z dostarczaniem mediów. Hmm, Niemcy potrafili to na przełomie XIX/XX w., a Polacy nie potrafią tego zrobić w XXI w.
    Wydaje mi się, że idzie o znalezienie stosownej polityki urabiania Polaków, jak i stopnia jej nachalności.

    Jak często pisze St. Michalkiewicz Niemcy to państwo poważne. A oto mały dowód.

    Oglądałem film o tajemnicach zamku Książ. Pod zamkiem jest dosłownie labirynt korytarzy, są też sztolnie, które zostały zbudowane przez organizację Todt w czasie II WŚ.
    Próbowano je po wojnie penetrować, bo chodziły słuchy o tym, że Niemcy pozostawili tam wiele interesujących rzeczy.
    W jednym korytarzy w specjalnie komorze zainstalowano sejsmograf PAN. Wejście do podziemi zostało zamknięte, a klucze ma pracownik PAN. Ponoć nie można penetrować podziemi, bo zakłóca to pracę superczułego sejsmografu. Najciekawsze, że broniącym wejścia do podziemi pracownikiem PAN jest wnuczek zasiedziałej na tym terenie rodziny. Niedługo po wojnie będzie 70 lat.

  16. Często ,gęsto pisano o tym że Mongołowie wycinali wszystkich z wyjątkiem ,,artystów i rzemieślników,,.Czy są gdzieś ślady po działalności tych ludzi ?Musiały być ich tysiące .

  17. Czyż nie powinniśmy to rozpropagować? 😉

    A na poważnie; widać, że nasza katolicka nacja nie ma racji bytu, bo utrudnia misję Zachodu na Wschodzie.

  18. Ja tu jestem moderatorem i niczego nie wyrzucałem, bo nie było mnie w domu.

  19. Ucząc się w szkole peereloeskiej o historii , zawsze miałam na koścu języka pytanie ,, dlaczego „” . Będąc uczennicą w czasach bez internetu a nawet bez telefonu w domu miałam do dyspozycji tylko książki z domu i pożyczone . I czytałam o historii naszego kraju i Europy dużo . Nigdy jednak nie znalazłam odpowiedzi . Historycy i powieściopisarze nie byli zaiteresowani daniem prawdziwej odpowiedzi . Ich wyjaśnienia były jednak brane przez wszystkich na poważnie . Ponieważ nie były prawdziwe to ludzie uczyli się ich na pamięć i stawali się ludźmi wykształconymi . A ja rzeczy nielogicznych , nieprawdziwych zwyczajnie nie umiem zapamiętać … nie trzymają się mojej głowy i tyle .
    Pisał ostatnio Tadman o swojej przygodzie z pracą z fizyki …. Fałszu nie dało się wyjaśnić … i docent musiał sprawę zagadać… a wszyscy rozumieli co się dzieje i siedzieli cicho .

    To są sytuacje z którymi wszyscy się spotykaliśmy w życiu … i pewnie nie raz trzeba było siedzieć cicho …
    A kiedy czyta się prawdziwą wersję wydarzen , zaraz wiadomo , że tak , że to dobry kierunek poszukiwań…

  20. Z onetem istotnie tak jest .
    Są też strony internetowe miłośników starego niemieckiego Wrocławia . AniazUW kiedyś tu wspomniała fotografie zburzonej Warzszawy …. wykonane przez kogoś o nazwisku Cobb …. ja zobaczyłam , że jest też i Szczecin i Wrocław . Z tego zrobiono zestawienia z dawnymi zdjęciami , Polscy miłośnicy pokazują świetnośc miasta . Płacza że zburzono w czasie przejścia frontu pałac królewski drugi po Berlinie ….. Na wszelkie sposoby wzdychają do dawnej świetności .
    Zresztą Niemcy jeżdzą jeszcze za PRLu tak było … i pilnują swoich domów itp ….. To można wszystko znaleźć w internecie jak się już złapie za koniec nitki .

  21. Miałem w LO dziwnego profesora historii, który czytał nam teksty źródłowe, a odpytywanie było szczególną męką dla kujonów. Takiemu delikwentowi dawał pytanie problemowe z materiału jeszcze nieprzerobionego; mianował go np. królem i w oparciu o informacje już posiadane kazał opracować zręby polityki wewnętrznej lub zewnętrznej. Czasami podrzucał najświeższe doniesienia i domagał się objaśnień. Dla najzdolniejszych to była frajda, która i dla nich stała się męczarnią im bliżej było XX wieku, bo następował wyraźny rozziew między rozumem a wykładnią PZPR.
    Profesor stracił wtedy nasze uwielbienie, bo uważaliśmy, że stawia nas niepotrzebnie w kłopotliwej sytuacji.

  22. Ja miałam normalną historyczkę , z pewną obawą pewnie ale wspominała o np Katyniu itd . Ja to akurat wiedziałam i tak z domu … Ona nas nie męczyła niczym nienormalnie . Tyle że może sama nie rozumiała pewnych mechanizmów . Ja do tego co cCoryllus szłam przez historię gospodarczą Anglii … jeśli chodzi o zarys pewien .
    Mnie historia bardzo ciągnęła .. tylko to był PRL . Nie dała bym rady uczyć się czegoś nakłamanego . Rodzice mnie uprzedzali , znali swoje dziecko … Wiadomo było , że ja muszę rozumieć, bo nic nie wykuję na pamięć … No to nie zaliczyła bym niczego na historii . Jeszcze bym miała kłopoty … Wojenna i powojenna przeszłość Mamy też stawiała by mnie od razu na pozycji wroga ustroju .

    Bardzo się cieszę , że trafiłam do Akademii Coryllusa , bo mi się wreszcie wszystko zgadza . Nasz gospodarz stawia dużo pytań . Kto wie i ma możliwości odpowiada .

  23. Taka anegdota mi się przypomina . Ja nie kończyłam studiów na wrocławskim uniwerku , Tak się ułożyło , że po przerwie w dośc ekstremalny sposób gdzieś tam dojeżdżałam niby zaocznie , w istocie eksternistycznie … Uzupełniałam brakujące przedmioty . Min ekonomię . Uczyłam się sama i umówiona pojechałam zdawać . Efekt był taki . : pytanie z ekonomii kapitalizmu na 5 pytania z ekonomii socjalistycznej nie ,,ugryzłam ” … czyli 2 . No i w sumie zdałam na 3 … Powiedział mi pan , ze gdybym odpowiedziała odwrotnie to by było 4 …… 🙂 🙂 😉

  24. Poznaniaków serdecznie zapraszamy na najbliższą niedzielę 23 marca, godz. 13 – koronację obrazu św. Józefa z Dzieciątkiem w naszym kościele (wzgórze św. Wojciecha, Dzialowa 25). Nie-poznaniaków – także, lecz polecamy również transmisję w TV Polonia o tej godzinie.

  25. Wszyscy mamy tendencję do patrzenia na historię przez pryzmat Europy. Ten europocentryzm nie pozwala patrzeć na prawdziwe przyczyny pojawienia się Mongołów w naszym świecie. Pamiętajcie, że ekspansja mongolska była skierowana przede wszystkim przeciw Chinom i tam zainstalowała się pierwsza poza stepem dynastia z rodu Czyngis – chana – Yuan. To Ugedej – syn i następca Temudżina wysłał swojego bratanka – Batu chana do Europy. Gdy Ugedej nagle zmarł w Karakorum mongolskie zagony pustoszyły przedpola Wiednia i z pod Wiednia gwałtownie zawróciły na Wielki Kurułtaj czyli nasz sejm elekcyjny. Nasz gospodarz ma 100% racji upatrując źródeł „historii” w działalności kupców i banków ale banki to nie tylko Wenecja, Londyn, Norymberga itd. To również banki chińskie, kupcy ujgurscy, którzy podpuszczali Mongołów bo chcieli przejąć jedwabny szlak i, wreszcie banki i kupcy słabnącego Bizancjum bo, na Boga, spójrzmy na mapy i pokażmy gdzie się zaczynał i gdzie kończył najważniejszy szlak handlowy ówczesnego świata. Ten szlak to przecież strumień pieniędzy płynący w obydwie strony.

  26. Choć oczywiści na tym szlaku spotkalibyśmy członków gangu Polo rodem z Wenecji. Ale to nie oni ustawiali wtedy finansowe gry polityczne.

  27. coś mi świta .. Czingis chan istotnie rządził na północy Chin ….Teraz nie mam tej ksiązki bo pożyczyłam komuś … ale odzyskam.. tam były ciekawe rzeczy jeśli chodzi o tworzenie państwowości …
    Ale on chyba nie miał godnego następcy .. jakoś ten mongolski projekt się rozsypał ???

  28. .Chyba Czyngis miał baby w haremie spośród wszystkich możliwych ludów i religii ,więc i nestorianki musiały tam się znależć .Podobno co dziesiąty mężczyzna na naszej planecie ma jego geny.Tak twierdzą genetycy.Linku nie wrzucę bo czytałem w papierowych gazetach.Jeśli to prawda to Czyngis ciężko pracował przez całe życie nie tylko przy mapach.Dziw że tak póżno zszedł z tego padołu.

  29. „Propaganda, mam wrażenie, polega na tym, by za pomocą jak najbardziej zróżnicowanych i rozbudowanych narracji maskować sprawy proste i dość oczywiste”. Bardzo to celne i wręcz warto zdanie to traktować jak klucz do zrozumienia całości tekstu.
    Zastanawiałem się kiedyś ( w końcu lat`90) jak będzie wyglądała operacjonalizacja idei eurazjatyckiej (ze szczególnym uwzględnieniem straszliwego, atlantyckiego Lewiatana) na rynek exportowy. Więc tak ma wyglądać?

  30. Rozumiem, no ale moj komentarz zostal wstrzymany a potem usuniety. Niewazne.
    Polecam strone ktora zawiera ciekawe informacje odnosnie Anglii:

    http://www.luminarium.org/

  31. Czytałem, ze ma 17 milionów potomków.

  32. A Rosja? Nie jest kontynuacją imperium mongolskiego?

  33. Misją Zachodu było rzecz jasna szerzenie chrześcijaństwa. Przykład Krzyżaków i dzieje sporu rozstrzygniętego na korzyść Jagiełły na soborze w Konstancji pokazuje, że nawet peryferia miały (i mają) możliwosć wpływania na standardy ograniczające „grę interesów”.

  34. Nestorian, nie Koptów. z mongolskiego, chrześcijańskiego plemienia Kereitów. przepraszam.
    matką i żoną Hulagu-chana były nestorianki. Liczne kontakty z Rzymem są dobrze udokumentowane. No i portugalskie miasta na tatarskim Krymie.

  35. Kiedy po bitwie nad Kałką Batu-chan podbił wszystkie ziemie ruskie, oszczędził Nowogród (który jednakowoż opłacał mu trybut). Można? Można. A już wtedy był nazywany początkiem Rusi. Czy już wtedy należał do Hanzy?

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.