Paź 022019
 

Przeczytałem wczoraj, w niemym przerażeniu, fragmenty książki Pauliny Młynarskiej. Książka nosi tytuł „Jesteś spokojem” i dotyczy dzieciństwa pani Pauliny oraz jej relacji z ojcem Wojciechem Młynarskim. Rzadko się zdarza by ktoś z kasty uprzywilejowanych tak prosto i bezkompromisowo pisał o własnej przeszłości. Paulina Młynarska wprost oznajmia nam, że jej rodzina należała do wybranych, że w zasadzie wszystko w domu było, nawet w czasach największego kryzysu. Pisze też, że ona – mając w domu permanentne piekło – nie była w stanie poradzić sobie z najprostszymi sytuacjami życiowymi, czy to w szkole czy to poza nią. Ja się tymi jej wyznaniami wzruszyłem szczerze. W jednym tylko miejscu coś mnie ukłuło w serce. Otóż napisała pani Paulina coś takiego – skoro my, rodzina uprzywilejowana, mieliśmy w domu takie piekło, to jak musiało wyglądać życie innych, gorzej sytuowanych rodzin? No właśnie, jak ono wyglądało? Ja zawsze zastanawiałem się, mieszkając w Warszawie, w jaki sposób dzieci ze stolicy wyobrażały sobie życie nasze, życie dzieci z prowincji i ze wsi. I w tym kontekście zdumiewające jest to, co napisała Paulina Młynarska. Jej się wydawało, że my mieliśmy gorzej. Nieprawda. To ona miała najgorzej i ja dokładnie rozumiem jej traumę. Mój ojciec był nałogowym alkoholikiem, ale był też postacią głęboką i mającą swoje tajemnice. W przeciwieństwie do ojca pani Pauliny miał taki nawyk, że niczego z domu nie wynosił i sam raczej zeń nie wychodził na dłużej. Żartowaliśmy, że z przynosi do domu wszystko, z wyjątkiem drobnych kamieni i drutu kolczastego. Pił w domu i awantury były dla nas wszystkich codziennością, ale miały one pewną ustaloną strukturę, którą wyczuwało się w głosie i ruchach, a przez to każdy wiedział, kiedy można się czegoś obawiać, a kiedy sytuacja, mimo pozornej dynamiki, jest stabilna. Mnie ojciec nie uderzył nigdy. Irytowałem go, wkurzałem, ale nie zrobiłem nigdy nic takiego, co uznałby za przestępstwo na tyle groźne i destabilizujące sytuację – której czuł się strażnikiem – żeby mnie naprawdę poważnie zbić. A bić potrafił. W przeciwieństwie do ojca Pauliny Młynarskiej mój ojciec nigdy nikomu nie groził śmiercią. Może dlatego, ze jako siedemnastolatek zdążył jeszcze polatać po polu z karabinem w ręku. Nigdy też, nawet po pijanemu, nie przeklinał. Brzydkie słowo na k, usłyszałem z jego ust może kilka razy. My dzieci, klęliśmy za to okropnie. Był człowiekiem stanowczym, bardzo zdecydowanym i pewnie groźnym. Ja zawsze starałem się schodzić mu z drogi. Unikałem konfliktów i pewnie dlatego jakoś to dzieciństwo przeżyłem. Miał dziwne nawyki. Nie wydawał, na przykład, pieniędzy w poniedziałek. Nawet na wódkę. Był okropnie skąpy. Ze względu na naszą skomplikowaną i nieoczywistą sytuację musiał uprawiać pewien rodzaj podwójnej lojalności, co było dla niego z pewnością dużym kłopotem. I pewnie jednym z powodów dla których pił stale. Kiedy przejmował na własność dom i działkę, na której mieszkaliśmy, ukrył przed sądem, że ma drugą żonę i dziecko z drugiego małżeństwa czyli mnie. Miałem wtedy osiemnaście lat i nic nie powiedziałem, bo bałem się ojca i czułem przed nim wielki respekt. Byłem całkiem inny niż on. Dobrze sobie to jednak zapamiętałem. A kiedy już sobie coś dobrze zapamiętam, nie tracę tego z oczu nigdy. I dziś ten dom i ta działka, w całości należą do mnie. Jeżdżę tam czasem i siedzę sobie cicho, patrząc przez okno na mokrą ulicę Nową, dziś pokrytą asfaltem i wspominam dawne czasy.

Kiedy zdarzyło mi się powtarzać klasę w technikum, bardzo się bałem, że ojciec mnie zbije. On jednak nic nie powiedział, dał mi jakieś pieniądze, co nie zdarzyło się przez całe moje życie więcej niż trzy razy i powiedział, żebym sobie pojechał na ryby.

Zawsze chciał mnie zabierać ze sobą na świniobicie, na które jeździł regularnie w stroju tak dziwnym, że dziś to jest nie do wyobrażenia – garnitur i sandały. W tym garniaku i sandałach, okazjonalnie w kolejarskim mundurze, ojciec mordował prosiaki, które potem przerabiał na wędliny. My to później jedliśmy i w zasadzie nigdy nie czuliśmy, że czegoś nam brakuje. Tak jak wszystkie dzieci chcieliśmy wydawać pieniądze na fanaberie i czasem je rzeczywiście wydawaliśmy. Kupowaliśmy książki, prenumerowaliśmy gazety, jeździliśmy na wycieczki. Na wczasy nie, bo strach było pojechać z ojcem na wczasy. Tak myślę dziś, choć może powody były też inne. Ojciec nie miał żadnych dysfunkcji psychicznych, nawet po pijanemu był człowiekiem bardzo przytomnym i błyskawicznie liczącym wszystkie aktywa. Nie liczył chyba nigdy na to, że będę kiedyś taki jak on.

Przeczytałem to, co o swoim ojcu napisała Paulina Młynarska i pomyślałem, że nigdy nie mogło i nie może być żadnego porozumienia pomiędzy dziećmi takimi jak ja i takimi jak ona. To jest niemożliwe z istoty. Miara jaką do oceny życia innych przykłada pani Paulina jest zafałszowana. Ona miała najgorzej i to jest w mojej ocenie oczywiste. Jeśli się bowiem ma sławnego ojca, który tworzy dzięki psychozie i wszyscy muszą ten fakt ukrywać, to nie ma chyba nic gorszego. I doprawdy nie ma sensu zarzucać Paulinie Młynarskiej, że próbuje teraz rozliczać się z przeszłością i głośno mówić o swoim niełatwym dzieciństwie. Moim zdaniem każdy, jeśli ma wolę i potrzebę, powinien dokonać takiego rozrachunku. Ona zrobiła to w formie książki, nie pierwszej zresztą. Ja nie będę czytał książek Pauliny Młynarskiej, to jasne, ale tę o ojcu przeczytam w całości. Także dlatego, że postać Wojciecha Młynarskiego fascynowała mnie kiedyś bardzo i mój ojciec też go lubił. Uważał go za człowieka rozsądnego…Nawet nie chcę myśleć, co by było gdyby przeczytał książkę jego córki. Ja, mając w domu ojca pijaka, który jednakowoż miał i ten rys w charakterze, że pilnował domu, nie popadałem w otępienie, nie uciekałem nigdzie, nie miałem zaburzeń psychicznych, dysgrafii, dysleksji i przez długi czas byłem jednym z najlepszych uczniów w szkole. To się w pewnym momencie skończyło, bo wszystko ma pewną określoną trwałość, cierpliwość dzieci także, ale ciągnęło się naprawdę długo, mam na myśli ten spokój – prawie do końca podstawówki. Paulina Młynarska miała znacznie gorzej i ja przypominając sobie Wojciecha Młynarskiego z ostatnich lat i ostatnich wystąpień, mogę sobie tę grozę odmalować w pewnym tylko stopniu. Prócz szaleństwa, prócz wszystkich traum domowych, w grę wchodziło przecież jeszcze uzależnienie artysty od władzy, które musiał on przedstawiać w swoich wystąpieniach, jako uzależnienie od publiczności, dla której śpiewa i pisze. Ja byłem raz na występie Młynarskiego i myślę – mogę się mylić – że on, tak naprawdę dobrze, czuł się jedynie na scenie. Bo tam wszystko grało i układało się tak, jak chciał. Kiedy schodził ze sceny wszystko mu się rozsypywało. Łącznie z przeszłością, którą także musiał ubarwiać. Być może było inaczej, nie wiem, ale taki opis mam dziś do zaproponowania, po przeczytaniu fragmentów tych wspomnień.

Nie jest to, jak już powiedziałem, jedyna książka Pauliny Młynarskiej. Napisała ona jeszcze kilka rzeczy o sobie i swoim życiu, które – co też nie może dziwić – jest w jakimś stopniu powtórzeniem tego co działo się u niej w domu. Jak bowiem wyjaśnić można fakt, że córka Pauliny Młynarskiej, Alicja Neuman, zajmuje się aranżowaniem różnych performansów, w miejscach mających kontekst polityczny? Co ona robi konkretnie? No idzie pod sejm, zakłada dziwne łachy i wygina się. Nagrywa to jakiś człowiek i potem to jest wrzucane do sieci. Nazywają to tańcem. Po co Alicja Neuman wnuczka Wojciecha Młynarskiego to robi? Otóż ona chce zaprotestować przeciwko prześladowaniu osób LGBT. Tak właśnie i dlatego tańczy pod sejmem. Paulina Młynarska mając za sobą tę straszną traumę, czyli życie z ojcem wariatem, który bije i grozi śmiercią całej rodzinie, wydała także książkę, która jest takim zapisem dialogów z tą córką. Wszystko jest tak zaaranżowane, żeby każdy widział tę normalność, która bije ze wszystkich razem zdań i z każdego osobnego sformułowania w tej publikacji. Żeby nikt nie pomyślał, że w tym jest może jakieś szaleństwo. Bo przecież go nie ma prawda? Jest tylko totalna akceptacja, czułość i zrozumienie. No i normalność, taka jak tutaj na przykład

https://gwiazdy.wp.pl/dziwne-tance-corki-pauliny-mlynarskiej-egzorcyzmuje-sejm-6278378457228929a

Najważniejsze bowiem jest, by akceptować swoje dzieci. Ja na przykład, odwrotnie niż mój ojciec, nawet nie próbuję namawiać moich dzieci, bo robiły to, co było i jest moim udziałem. Paulina Młynarska i jej córka, mają jednak – jak się zdaje – pewien przymus bycia blisko władzy i blisko polityki, podobnie jak Wojciech Młynarski. Po co? Mało jeszcze tych traum?Można robić inne rzeczy, nie trzeba koniecznie tańczyć przed sejmem czy pomnikiem smoleńskim. Nie trzeba prawda? Można zostać inżynierem, można założyć sklep z konfekcją, albo wyjechać gdzieś daleko, gdzie w ogóle nikt nie mówi po polsku. A tu nie. Jednak nie. Wojciech Młynarski, ze względu na swój talent, nie ważne czy był on skutkiem psychozy, czy nie, znajdował się w sytuacji przymusowej. Nawet gdyby chciał, nie mógłby opuścić sceny. Był zbyt cennym walorem dla władzy. Paulina Młynarska zaś, a pewnie jej córka także, to zwyczajne osoby, ani lepsze ani grosze niż my tutaj. Nie mają, co widać, żadnych talentów, a jedyne czym dysponuje pani Paulina, to odwaga, dzięki której może sobie dziś pozwolić na szczerość. I ja ją rozumiem, wiem, że nie jest jej łatwo i wiem jak bardzo musiała cierpieć. Nie rozumiem jednak dlaczego do oceny nas i siebie stosuje podwójne standardy. I dlaczego uważa za istotne informowanie mediów, że jej córka wzięła ślub z kobietą. Kogo to obchodzi? Konsekwencji z tego nie będzie żadnych przecież.

Przypominam, że pojutrze rano zamykam listę uczestników konferencji w Turznie. Nie mogę jakoś zamknąć ostatecznie III tomu socjalizmu, bo się pochorowałem, siedzę w domu, gdzie nie za bardzo da się pracować. Na dokładkę w biurze popsuło się ogrzewanie, więc mowy nie ma, żebym tam siedział i coś nadgonił. No, ale kolejny nawigator poszedł do druku, a komiks Sacco di Roma pójdzie jutro mam nadzieję. Wszyscy, którzy wspomogli wydanie tego albumu kwotą przewyższającą cenę jednego egzemplarza dostaną taki egzemplarz w prezencie. Terminy druku są jednak odległe, czasy kiedy mieliśmy w drukarni PAN we Wrocławiu specjalne przywileje minęły bezpowrotnie. A ta drukarnia jest już niestety zamknięta. Tak jest sytuacja na ten moment. Nie wiem więc czy uda się wydrukować III tom socjalizmu przed nowym rokiem.

Zapraszam do księgarni www.basnjakniedzwiedz.pl do sklepu FOTO MAG, do księgarni Przy Agorze i na stronę www.prawygornyrog.pl

 

 

Tak się niestety składa, że dynamika rynku (a nie mówiłem, a nie mówiłem) w związku z okrągłymi rocznicami politycznych sukcesów Polski, jest tak słaba jak nigdy chyba do tej pory. Mamy wielkie plany dotyczące tłumaczeń, które od kilku lat są realizowane z budżetów, generowanych bieżącą sprzedażą. Niestety budżety te nijak nie pokryją dalszych, będących w trakcie realizacji projektów. Jeśli więc ktoś ma taki kaprys, żeby wspomóc mnie w tym dziele i nie będzie to dla niego kłopotem podaję numer konta. Ten sam co zwykle

 

47 1240 6348 1111 0010 5853 0024

i pay pal [email protected]

Jestem tą koniecznością trochę skrępowany, ale ponieważ widzę, że wielu mniej ode mnie dynamicznych autorów nie ma cienia zahamowań przed urządzeniem zbiórek na wszystko, od pisania książek, do produkowania filmów włącznie, staram się odrzucić skrupuły. Jak nic się nie zbierze trudno, jakoś sobie poradzę…

  15 komentarzy do “O naszym przegranym dzieciństwie”

  1. Bilans dzialalnosci rodziny Mlynarskich (linii „zakopianskiej”) jest ujemny przez to, co robia corki i wnuczka. Lepiej, zeby pana Wojtka Mlynarskiego w ogole nie bylo, jesli uwzglednimy zlodziejstwo inwentarza (slowo dobrodziejstwo tu nie pasuje). To samo odnosi sie do Leszka Millera, jego syna i wnuczki. Leszek Miller wypowiedzial sie ostatnio w telewizji – gdzie kazda minuta emisji kosztuje miliony zl – ze jego suczka jest najlepsza partia na osiedlu. Nie rozumiem, po co w ogole wpuszczaja takiego czlowieka do studia? Jesli sprawa jest kontrowersyjna, to przeanalizujmy ja od strony finansowej i korzysci spolecznych. Pozytywnie natomiast wyroznia sie rodzina Morawieckich.

  2. „Kiedy przejmował na własność dom i działkę, na której mieszkaliśmy, ukrył przed sądem, że ma drugą żonę i dziecko z drugiego małżeństwa czyli mnie. Miałem wtedy osiemnaście lat i nic nie powiedziałem, bo bałem się ojca i czułem przed nim wielki respekt. Byłem całkiem inny niż on. Dobrze sobie to jednak zapamiętałem. A kiedy już sobie coś dobrze zapamiętam, nie tracę tego z oczu nigdy. I dziś ten dom i ta działka, w całości należą do mnie.” Świetne.

  3. W prawie rzymskim infamia zapadala automatycznie z powodu wykonywanego zajęcia (np. jeśli wolny człowiek został gladiatorem, czyli sportowcem lub aktorem).
    Osoby dotknięte infamią dotknięte były takimi ograniczeniami, jak niegodność dziedziczenia.

  4. „Miał dziwne nawyki. Nie wydawał, na przykład, pieniędzy w poniedziałek. Nawet na wódkę.”

    Prawdopodobnie było to związane z przesądem i jego pochodną: „Jaki poniedziałek, taki cały tydzień” > „Nie wydawaj pieniędzy w poniedziałek, bo będziesz wydawał przez cały tydzień.”

  5. Ojciec premiera nie przegral walki z rakiem – byl remis. Zwolniono dyrektora placowki, w ktorej byl leczony. Prawdopodobnie ktos nadgorliwy z otoczenia premiera wykonal odpowiedni telefon. Zwolniony lekarz pewnie ma juz zabukowany bilet do Londynu, ale powinien jeszcze przyjsc w sobote na cmentarz i spojrzec w oczy premierowi. Mimo to uwazam, ze i tak mamy dobrego premiera, bo to nie byla jego wina, ale stereotypowego podejscia Polakow do medycyny, ze to lekarze sa winni naszym chorobom i odpowiadaja za zgony. Przeciez nie kazdy musi wiedziec, ze rokowanie przy wykrytym raku trzustki to sa od 3 do 6 miesiecy, a ze pacjent pil i palil cale zycie? A co, zdrowy mial umrzec? Moj ojciec zmarl w ten sam sposob, a kilka tygodni przed jego zgonem lekarka w hospicjum poprosila mnie do pokoju i drzacym glosem zapytala, czy jak pacjent umrze, to bedzie proces, bo ona ma juz niedlugo do emerytury i juz marzy o tej emeryturze, wiec uspokoilem ja, ze nie, ze smierc uwazam za naturalna sprawe. Wplyw alkoholu na zdrowie i gwarantowana bezkarnosc dla alkoholikow jest w Polsce swietoscia i tabu, odkad najznakomitsze rody zainwestowaly pieniadze w browary i gorzelnie pod koniec XIX wieku i twierdze, ze choroba afektywna dwubiegunowa, na ktora rzekomo zmarl Mlynarski to jest takie eleganckie okreslenie na zwykly egoizm i skutki nalogow. 

  6. To ja za siebie się wypowiem: nie uważam, że my, plebs, mieliśmy lepiej czy gorzej, tylko nie mamy czasu, żeby to rozpamiętywać, bo musimy zasuwać, żeby się utrzymać na powierzchni. Tak, wielu z nas mogłoby takie rozliczenia robić, ale nikt nam nie zapłaci za pisanie książek o trudnym dzieciństwie. Ta pani całe swoje życie spędziła na publicznym praniu brudów: a to mama, a to tata, a to Wajda, a to rozwód. Dlatego ja osobiście jej nie współczuję tzn. ja rozumiem co ona mogła czuć w takiej czy innej sytuacji i nawet się z nią licytować, ale naprawdę nie można całe życie tłumaczyć swojego popaprania traumą z dzieciństwa.

    Zalewa nas od dawna pisanina „jestem pijakiem, narkomanem, córką świra” etc. a nawet Jaruzelska chlipie jak jej ciężko było. Nie długo i Millerątko coś skrobnie o tatuażach, traumie i samookaleczaniu. A dajta spokój

  7. dzieciństwo zawsze jakoś zleci, niezależnie od tego czy w rodzinie wytwornie określają ten czas etapem adolescencji, czy zwyczajnie oczekuje się od dziecka aby przechodziło z klasy do klasy. Czas szkoły podstawowej był w PRL pozbawiony sentymentów, ważne było, żeby  przetrwać i stać się dorosłym. A już dorosłe życie to jest dopiero wojna …

  8. wojna dorosłych jest o to,  aby nie dać się zapchnąć z danego szczebla drabiny społecznej i pani autorka książek nie ma innych możliwości utrzymania się na tym szczeblu na którym posadowił ją tata i mając atuty: nazwisko taty i pełną wiedzę o nim i ciekawość czytelnika, żeby popodglądać  „co też tam było u tych Młynarskich ?” – może sobie opisywać dom rodzinny jak zechce … skoro  czytelnik tylko czeka na takie treści …

    Czy mamy przegrane  dzieciństwo? Chyba nie,  skoro umiemy sobie radzić w bardzo trudnych sytuacjach, no mamy wyuczone życiem podstawy,  jak trwać żeby się nie dać, żeby trwać …

  9. Dwubiegunowe dziewczyństwo.

    Rozmawiałem z Wojciechem Młynarskim kilkanaście minut na zapleczu sceny Ogniska Polskiego w Londynie ćwierć wieku temu. Nie wykluczam, że miałem zamiar zaprosić go na kolację. Przez widownię był przyjęty entuzjastycznie, ale za sceną bluzgał bez znanego mi powodu na swoich przyjaciół piosenkarzy i zacząłem się go obawiać. Wiele lat później dowiedziałem się z drugiej ręki, że na statku, którym płynął, pasażerowie zamykali się w kabinach w obawie o swoje życie.

    Rodzice odciskają swe piętno na dzieciach, co legło u podstaw obsesji Freuda (nasikał za młodu do sypialni rodziców), ale dzieci mają szanse być sobą mimo traumy dzieciństwa. Gorzej jest z traumą dziewczyństwa.

  10. A propos dzieciństwa to mi się jeszcze taki film przyrodniczy przypomniał jak pajęczyca „rodzi” stadko młodych pająków i one ją żywcem zjadają żeby przeżyć. Młynarski plays Młynarski, można powiedzieć

  11. Wtedy to prawie w każdym domu był ojciec alkoholik. Mam świetne wspomnienia z dzieciństwa, ale dopiero teraz gdy mam syna i drugiego w drodze to te dobre wspomnienia wracają. Nie mogę znaleźć powodu dlaczego swoje dzieciństwo wymazałem z pamięci. Czy to alkoholizm ojca, czy coś innego ?

    U mnie w mieście pewna rodzina uprzywilejowana w tamtych czasach skończyła tak, że facet mieszkał w pokoju, a jego żona z kochankiem w reszcie mieszkania, w bloku. Wszystkie dzieci są alkoholikami.

    Ja nie zamieniłbym nic z mojego dzieciństwa z tego względu, że takie doświadczenia ukształtowały mnie jako człowieka. Poza tym wszyscy z rodzeństwa pokończyliśmy studia, mamy rodziny. Na alkohol wydaję może 15 zł w miesiącu na jakieś piwo z lepszej półki lub radler. Nie rozumiem co to znaczy pociag do alkoholu, choc zdarzało mi sie np. na studiach, coś dłużej popić. Do mojego taty nigdy nie udało mi się dotrzeć. Jest bardzo tajemniczy i rozmawiamy tylko o powierzchownych sprawach. Mimo, że chciałbym, aby poopowiadał to i owo.

    Świetny Pana tekst.

  12. W punkt 🙂

  13. Ale patologia..

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.