Cze 272017
 

Miało być dziś o tekście Unii Lubelskiej, ale czas jest zbyt niespokojny i ja niestety myślę bez przerwy o czymś innym. Postanowiłem zmienić dość drastycznie politykę sprzedażową. Każdy kolejny rok pokazuje, że wystawianie się na targach książki, gdzie cena powierzchni wystawowej, w porównaniu z takimi choćby targami biżuterii jest horrendalna, nie ma sensu. To znaczy można się pokazać na kluczowych imprezach, ale nic ponadto. Imprez średniej wielkości jest tyle, że można w nich przebierać, ale cena stoiska w stosunku do obrotu jest zwykle skrajnie niekorzystna. Poza tym w niektórych ośrodkach tworzą się lokalne, sprofilowane rynki treści, które przyciągają określonych odbiorców, na przykład literatury dziecięcej o charakterze terapeutycznym. Cóż więc pozostaje? Wczoraj rozmawiałem z dwoma kolegami, którzy stale są obecni na blogu, a do tego są mocno osadzeni w regionach i zamierzają wydawać książki. Jeden z nich to znany wam Dzierzba, który mieszka na Śląsku, drugi zaś kolega pochodzi z Podhala. Ich obecność i aktywność na rynku wydawniczym nasunęła mi pewne pomysły. Z grubsza chodzi o to, by stworzyć rynki lokalne w regionach, w których i tak mamy wielu czytelników, a ci którzy tam są mogą przyciągnąć nowych. Nie ma szans, byśmy na wielkich targach książki, organizowanych dla celebrytów z telewizji mogli zainteresować kogoś swoją ofertą. To są niemożliwe rzeczy i ja to ćwiczę od lat. Cała sprzedaż targowa to sprzedaż dla klientów, którzy są wierni blogowi. A skoro tak, nie ma sensu płacić za stoiska na imprezach, gdzie ciągle pojawiają się ci sami ludzie, wielbiciele Bondy i Twardocha, głęboko niezainteresowani naszą ofertą. Dla klientów z bloga można zorganizować trzy spotkania pod rząd w różnych miastach Śląska czy Podhala, przywieść książki, Toyaha i zrobić trzy wieczory autorskie każdy po trzy godziny. Jeśli ktoś nie będzie miał czasu przyjść w piątek, przyjdzie w sobotę, jak ktoś będzie zajęty w sobotę, wpadnie w niedzielę. Koszt takiej imprezy jest do zaakceptowania, bo w grę wchodzi w zasadzie tylko wynajem sali. A do tego można całe spotkanie nagrać i korzyść będzie podwójna. Można też zorganizować przy tym jakiś poczęstunek, mam na myśli ciasto i herbatę, żebyśmy pogadali sobie w atmosferze seminaryjnej i przyjacielskiej. Taki mam pomysł na dziś, o jego realizacji jeszcze nie rozmawiałem z kolegami, bo gadałem z nimi tylko ogólnie o tworzeniu wydawnictwa.

Ktoś zapyta – a czym to się różni od normalnego spotkania autorskiego? Tym, że ja jestem mniej zmęczony przede wszystkim. Na spotkaniu autorskim, na które i tak nikt mnie nie zaprasza, bo zwykle nie ma pieniędzy na honorarium dla autora tak mało znaczącego jak ja, bywa, że organizatorzy mają tak długą listę życzeń, że już w połowie dnia autor jest pół żywy. Na koniec zaś jeszcze trzeba iść na jakiś wieczorek, albo kolację i tam opowiadać dykteryjki przy alkoholu starannie wyselekcjonowanemu towarzystwu. Wiele osób się w tym realizuje, ale ja, wybaczcie, nie podejmę takiego wyzwania. Po pierwsze dlatego, że lubię sam wszystko kontrolować, po drugie, że nie realizuję i nie będę realizował żadnych pomysłów i propozycji poza tymi, które sam wymyśliłem lub po głębokim namyśle zaakceptowałem. Jeśli idzie o konkrety, pojawią się niebawem. Niech tylko uporam się z bieżącymi sprawami. Myślę, że pierwsze takie tournée zorganizujemy na jesieni. Największy kłopot w tej organizacji to obecność zaufanego koordynatora na miejscu. Kłopot, bo ja z zasady nie ufam nikomu, a jak już zaufam to dręczę potem takiego osobnika bez litości różnymi propozycjami. No, ale może jakoś sobie z tym poradzimy. Według jakich kryteriów odrzucać będziemy udział w imprezach targowych? Podstawowym kryterium będzie zysk, ale jego wysokość pozostanie jak się domyślacie niejawna. Na pewno będę w tym roku na targach historycznych w Warszawie, na pewno będę we Wrocławiu i na pewno będę w Gdyni na przełomie lipca i sierpnia. Nic w tej Gdyni nie zarabiam, ale dzieci muszą mieć jakiś kawałek wakacji. Jedziemy tam więc w czwórkę. No i trzeba zaprezentować jakoś publiczności autorkę książek dla dzieci czyli Hanię. Mam nadzieję, że przyjdzie.

Kto będzie płacił za wynajem sal na spotkania z czytelnikami? Ja, rzecz jasna, skoro mam płacić 2300 netto za stoisko i czekać przez cztery dni na klientów nudząc się przy tym jak mops, mogę te wrażenia zintensyfikować, skupić je jak w soczewce i za dużo mniejszą kwotę, być do dyspozycji czytelnika przez trzy godziny w każdy weekendowy wieczór. Warunek jest jeden, jeśli ja zapłacę za salę, ja decyduję jaki jest program spotkania. Nie realizuję też wtedy żadnych indywidualnych propozycji towarzyskich. Stali klienci przyjdą, spotkanie zostanie zarejestrowane, a nagranie umieścimy w sieci. Jeśli ktoś będzie mógł przyprowadzić kogoś nowego na taki wieczorek, będzie mi bardzo miło. Wielu ludziom, którzy chcieli organizować ze mną spotkania będzie z pewnością lżej, po przeczytaniu powyższego. Odpada bowiem problem zapłaty za salę, trzeba tylko załatwić nagłośnienie i rozpropagować imprezę na miejscu, za pomocą plakatu, który my tutaj przygotujemy. To wszystko. Jeśli ktoś będzie chciał mi pomóc i wesprzeć taki event finansowo, oczywiście chętnie pomoc przyjmę. Podobnie będzie ze wsparciem medialnym.

Do takiego postawienia sprawy skłania mnie, prócz nieadekwatnych do zysku cen stoisk na targach, także świadomość, że wiele osób chciało mnie zaprosić gdzieś na spotkania, ale z powodu odległości oraz związanych z tym kosztów, rezygnowało. Trzeba też stanąć w prawdzie i powiedzieć wprost, że wobec tak ogromnej liczby internetowych gwiazd jeżdżących po Polsce ze spotkaniami, my tutaj, autorzy Kliniki Języka, mamy marne szanse na zaistnienie. O tym bowiem czy ktoś jest popularny czy nie decyduje ilość kontrowersyjnych treści w serwowanym przekazie. My zaś nie startujemy w tej konkurencji. Jak wiecie i tak nam kradną tematy i tak się tym naszym dorobkiem posługują, a nie mają przy tym żadnego wstydu i nie muszą się borykać z prowadzeniem wydawnictwa. Nie możemy więc tak stać i gapić się na ten proceder. Samo się nie zrobi, a może być gorzej. Każdy kolejny dzień dowodzi, że siła tego bloga jest duża i czytelnicy chętnie się pojawią na spotkaniu z autorem, byle ten autor do nich dojechał. No więc możemy zacząć negocjacje z organizatorami. Tak jak to zadeklarowałem, pokrywam koszta wynajmu sali. Trzeba tylko zorganizować nagłośnienie i rozlepić plakaty. Pierwszą taką imprezę przygotuję sam, z pomocą któregoś z kolegów, odbędzie się ona na jesieni. Jeszcze nie wiem gdzie. Dam znać.

Wiele osób zwracało mi ostatnio uwagę na to, że w zasadzie każdy z prawicowych celebrytów ma na swojej stronie skarbonkę, do której zbiera jakieś groszaki na przeżycie. Nawet Witold Gadowski coś takiego uruchomił, choć przecież jest dziennikarzem pełną gębą i pokazują go po telewizjach. Jak wiecie ja jestem przeciwny tego rodzaju akcjom. Z wielką rezerwą podszedłem do tematu zbiórki pieniędzy na komiks o Sacco di Roma. Rzecz się jednak udała i komiks będzie. Realizacja się nieco opóźni, bo opóźnia się wydanie Baśni socjalistycznej, przy której Tomek także jest potrzebny. Tak więc musicie się uzbroić w cierpliwość. Ponieważ zgromadzenie funduszy celowego zostało uwieńczone sukcesem, postanowiłem, że w przyszłości spróbujemy to powtórzyć. Niebawem zdradzę na co będziemy zbierać, ale do zbiórki jeszcze daleko. Nie rozpoczniemy jej dopóki nie zostanie ukończony komiks Sacco di Roma, tak by wszyscy zobaczyli, że pieniądze nie zostały zmarnowane i mamy kolejną realizację. Inaczej tego w ogóle nie widzę. Takie oto są plany na najbliższy rok. Mam nadzieję, że wszystko się uda i odniesiemy kolejny sukces.

Póki co przypominam, że 30 czerwca w piątek przez cały dzień – od 9 do 17 – jestem na Festiwalu Komiksów Historycznych w lokalu IPN przy Marszałkowskiej, tam gdzie kiedyś był lokal Budapeszt. Zapraszam serdecznie. Zapraszam również na stronę www.basnjakniedzwiedz.pl

  73 komentarze do “O nowych sposobach organizacji sprzedaży”

  1. dobry pomysł

  2. We Wrocku i tak będę w grudniu, a spotkanie będzie u karmelitów

  3. „O to nam chodzi, ta koncepcja nam odpowiada!”

  4. >kontrowersyjnych treści w serwowanym przekazie. My zaś nie startujemy w tej konkurencji.

    Dzięki Panu Bogu.

  5. Jak to zwykle się dzieje, Google wstawia reklamy w okienka na przeglądanych stronach takie, jakie wyśledzi, czym człowiek się interesuje, czyli gdzie łazi po sieci. No więc pokazala mi się reklama tego, co poniżej, polskiej księgarni wysyłkowej w UK. Proponuję pozwiedzać ją trochę. Nawet, jak dla mnie, jakby nie było technokraty, to naprawdę byl szok
    http://ksiegarniainternetowa.co.uk/en/
    I jak to wspaniałe, że mamy
    https://basnjakniedzwiedz.pl
    a będąc w UK, czy gdziekolwiek indziej w świecie, książki w tej księgarni można kupić, jak najbardziej

  6. Poniekąd testujesz nowe podejście do rynku. Chyba tylko rozpoznanie bojem da odpowiedź, czy to działa, czy nie.

  7. Ta księgarnia internetowa w uk to okazałe bagno.

  8. o 20.oo, wpadnę do MBŁaskawej i o TYM WSZYSTKIM pomyślę i za nas westchnę.

  9. A jak wrzód na dupie będę przypominał o lubimyczytac.pl i biblionetka.pl. Jeszcze tego nie rozpracowałem ale mogą tam być (?) grupy czy miejsca gdzie wymienia się wiadomościami o spotkaniach z autorami etc.

  10. Arabski mąż i Gorzka pomarańcza…no i biografia wojskowa Fritza. A żeby ktoś napisał biografie hetmanów to doprosić się nie można.

  11. Dzięki. Musimy zmienić to moje zdjęcie i opis, ale dziś się tym nie zajmę, bo nie mam czasu.

  12. Coryllusie, coś takiego to dobra droga czy raczej nie warte zainteresowania?

    http://autorzy365.pl/miesiac-spotkan-autorskich-2017_a5293#close

  13. Przypominaj, przypominaj. Z ręką na sercu się przyznam, że odciągnęły mnie od tematu inne sprawy i  fiuuu… uleciało.

  14. Ok:) Tam naprawdę 20 minut miesięcznie da dobre rezultaty. A co dopiero 20 minut tygodniowo? Nie mówię o 20 minutach dziennie. Teleexpress i przerwa na reklamy tyle trwają.

  15. Mam wrażenie że Gietrzwałd zaczyna „być modny”. Słyszę o nim i czytam z wielu stron. A pomysły Gospodarza ciekawe (szczególnie konsekwencja w sprawie funduszu celowego).

    Pozdrawiam

  16. O, to dobra wiadomość. I uważam, że pomysł ze spotkaniami autorskimi jest bardzo dobry. Da to moim zdaniem dobry efekt i pozwoli spędzić więcej czasu na posłuchaniu, dyskusji, rozmowach w cztery oczy. Mnie np. brakuje Pana wystąpień. Jeśli coś takiego będzie w okolicy Wrocławia na pewno zechcę przyjść i zachęcę też tych znajomych, których warto. A jak będzie to gdzie indziej, to obejrzę potem film. Na takie spotkania można też przynieść tą nową gazetkę, rozdać ludziom chętnym to ich mniejszej lub większej dystrybucji w swojej parafii albo sąsiedztwie.

  17. Dlatego teraz trzeba kupić książkę ks. Hiplera o objawieniach w Gietrzwałdzie. Przeczytać i dać link do sklepu Coryllusa na jakimś forum czy fejsie. Najlepiej kupić dwie książki. Drugą dać swojemu proboszczowi. Myślę że reakcją po przeczytaniu będzie zorganizowanie pielgrzymki do Gietrzwałdu.

  18. Sprawdziłem. Książka ks. Hiplera to 20 zł. Jakaś masakra to to nie jest dla portfela. 140 lat od objawień jak w mordę strzelił (i to jedynych uznanych przez Kościół w Polsce). O tym mogą nie wiedzieć tacy co to do kościoła chodzą. Potencjalny zainteresowany to każdy proboszcz. Kupić dwie, jedną przekazać. Ad maiorem Dei gloriam. Książka ks. Hiplera jako email do wierzących via ksiądz proboszcz. W przypadku tej konkretnej książki, to jest skuteczniejsze niż lubimyczytac.pl

  19. Pomysł jest dobry, można go powtórzyć w mniejszej skali

  20. … zaprosiłbym p. Maciejewskiego na takie spotkanie w miejscowej bibliotece. Nowy dyrektor tej placówki jest – jak wnioskuję z ostatnich imprez – sympatykiem prawicowej rzeczywistości. Póki co, zadałem pytanie o możliwość zorganizowania spotkania w sali biblioteki.

  21. drugi zaś kolega pochodzi z Podhala

    Jakby coś było na rzeczy, to też namówię kogo trzeba i kilka plakatów powieszę w tymże regionie.

  22. No to jak prace nad II tomem Baśni nabiorą intensywności, zaczniemy coś planować. Teraz już spadam, nie będzie mnie do wieczora

  23. Jak próbowałem zmieniać(na lubimyczytac.pl) pare tygodni temu to wyświetliło mi że „treść może zmieniać tylko twórca profilu i bibliotekarze” (Co to są „bibliotekarze” nie wiem), ale nie wiem, czy jak napisze do administracji strony to będą chcieli zmienić. Możliwe, że ty osobiście będziesz musiał do nich pisać. Mimo wszystko, jeśli chcesz moge wysłać maila z prośbą o edycje, a nuż zadziała.

  24. Postaram się nie zawieść w Gdyni 🙂 Byle tylko auto działało, a ma swoje nagłe kaprysy, skubane.

  25. zbiórki sa te z forma integrowania środowisk oraz łaczą w quasiinwestoweaniu jeśli produkt rynkowy jest na koncu łańcucha dystrybucji

  26. 28-30.07.2017
    6. Nadmorski Plener Czytelniczy 2017
    Bulwar Nadmorski im. Feliksa Nowowiejskiego, Gdynia

  27. Rzeczywiście, koszmar,  głównie polskie tłumaczenia autorów anglojęzycznych, książki-reklamy państw islamskich, oraz religie wschodu (joga itp.).  Ciekawa jestem kto jest właścicielem tej księgarni (jeśli można to tak nazwać).

  28. Przedwczoraj, w niedzielnych Wiadomościach TVP1 był ok. 3-4 minutowy, entuzjastyczny reportaż o uprawianiu jogi, tak w ogóle, tak w szczególe i zbiorowo, na Polach Mokotowskich.

    Jakby kto nie wiedział, joga jest dobra dla zdrowia i dla „spokojnosci”.

  29. A ja dwa dni temu wysłuchałam w radiu o dniach kultury polskiej  /czy czymś w tym stylu/ w Mołdawii, w Kiszyniowie. Impreza była oficjalna, stąd relacja. I tam jakiś pan od szefowania archiwum powtarzał dwukrotnie, że ichnia arystokracja i szlachta /o której nawet byśmy nie pomyśleli, że jest…/ ma pochodzenie POLSKIE.

  30. tekst o unii lubelskiej b ędzie kontynuacja tego?

    http://coryllus.salon24.pl/434727,polska-racja-stanu

  31. W mieście przeklętym …

    Drzewiej heretyckim a obecnie postsowieckim.

    Które ugościło Komensky’ego.

  32. >O nowych sposobach organizacji sprzedaży
    Od sposobu towarzyskiego w Anglii w 1788 do przymusu społecznego w ZSRR w 1958.

  33. Jeżeli się mogę wtrącić to fajny pomysł to te filmiki o książkach na YT. każda książka to kilka minut pogadanki o niej (proszę sobie zerknąć na ilość wświetleń)

  34. Lubię sarkazm, zwłaszcza gdy uda mi się go w porę zrozumieć. Kontrowersyjne treści to chyba ukryty tytuł każdej Pańskiej książki. Prawda w dzisiejszych czasacb to dobro luksusowe, a więc niedaleko kontrowersji w rozumieniu mas.

  35. Mój komentarz o towarzyskim i społecznym przymusie czytania książek to czysty przypadek. Dziś przed świtem odwiedziły mnie dwa teksty.
    Jeden o klubach książki w 18. wieku, które były miejscem spotkań towarzyskich połączonych z piciem. Usprawiedliwieniem były wysokie ceny książek. Chyba alkohol był tańszy niż książki.

    Wrzuciłem hasło book club do google. Natychmiast wyświetliły się dziesiątki linków do dzisiejszych klubów angielskich.
    Drugi tekst, to miesięcznik USSR wydawany przez ambasadę ZSRR w USA, gdzie w 1958 roku z dumą pisano o miliardzie wydanych książek. Książki był tam wówczas tak tanie, że chyba opłacały się bardziej niż wódka (nie jestem pewien co do samogonu).

  36. o klubach książki czyli

    Even in the 1700s, Book Clubs Were Really About Drinking and Socializing

  37. Z papieru daje się pędzić bimber. To jest opłacalne dopiero przy bardzo niskiej cenie książek.

  38. Wyzarlam cały przydziałowy przesył danych, muszę sobie zrobić przerwę. 🙁

  39. „Wiele osób zwracało mi ostatnio uwagę na to, że w zasadzie każdy z prawicowych celebrytów ma na swojej stronie skarbonkę, do której zbiera jakieś groszaki na przeżycie. Nawet Witold Gadowski coś takiego uruchomił, choć przecież jest dziennikarzem pełną gębą i pokazują go po telewizjach. Jak wiecie ja jestem przeciwny tego rodzaju akcjom.”

    Nie wiem czy każdy celebryta, czy pełną gębą dziennikarze i czy tylko ci prawicowi. Do niektórych czasami zaglądam tak, żeby zobaczyć co w trawie piszczy i na jaką nutę gra się aktualnie. Niestety bardzo często są to powtórki z rozrywki przenicowywane w te i wewte  i publikowane w różnych mediach, więc to „czasami” zdarza się bardzo rzadko. Faktem jest, że mają na swoich stronach internetowych zakładki (vide np. michalkiewicz.pl), które dają możliwość dokonywania wpłat. Tym bardziej publicysta piszący dzień w dzień oryginalny tekst ukazujący się tylko w jednym miejscu, mógłby umożliwić swoim czytelnikom zapłacenie za korzystanie z owoców tej pracy. Wszak „Godzien jest robotnik zapłaty swojej”, a poza tym – nie wiem jak inni – ja od paru lat nie pozwalając okłamywać się nie kupuję gazet.

  40. Szanowny gospodarzu

    poniżej link z sacroexpo z W. Cejrowskim, być może skorzystasz

    https://www.youtube.com/watch?v=jQR5N8_loTg

  41. pięknie dziękuję Panu za przypomnienie:-)

    już kilka osób z bloga od połowy czerwca harcuje na lubimyczytac.pl, ale ciągle jeszcze uprasza się o wzmożenie aktywności wszystkich sympatyków Gospodarza i jego książek. Za pióra kochani! 🙂

  42. i mamy już nowy opis Coryllusa ze zdjęciem na lubimyczytać.pl, więc pora tam rozbujać nasze, czyli czytelników możliwości:)

  43. Właśnie wróciłem. Nigdy nie zgadniecie gdzie byłem. Jutro relacja….

  44. No nieźle. Trzeba by to połączyć ze Wschową i można montować sprawę

  45. Kurcze…w kurii po 23.00?! To już prędzej w kasynie, w dawnym pałacu prymasowskim

  46. w pudle? (takim jak republika np. :))))

  47. zależy u kogo….drzwi wyjściowe nie są zamykane o 22.00

  48. O takich szczegółach to ja nie mam pojęcia

  49. z resztą..o takiej porze trudno już zgadywać, szczególnie bez wskazówek, bo słowo nigdy nią nie jest;) jutro się okaże

  50. Jutro wszystko się wyjaśni…a dziś mówię już dobranoc

  51. A mnie sie slowo „joga” kojarzy z Yogi Bear. Czyli z Misiem Jogi.

  52. Sądzę, że wspólne z polskim. Gdyby ktoś chciał pociągnąć temat to podaję hasło: despotówny.

  53. >Z papieru daje się pędzić bimber

    Świetna konluzja. Chemicy mogą wszystko!

  54. Jak pani to zrobiła? Mi nie dawało dostępu do edycji.

  55. nie wiem 🙂 zobaczę jeszcze raz w jaki sposób dodawałam autora i zrobię skan;)

  56. Zdjęcie/opis dodawał kto inny. Z naszego pułapu możemy uzupełniać książki.

  57. Dzięki. Zdjęcie i opis dodał Pan Tadeusz z antykwariatu Tradovium w Krakowie

  58. wiesz jak to daleko do grudnia?

  59. Pałac prymasowski kupiony przez jakieś Przedsiębiorstwo Zespołów Rozrywkowych podobno za 1 zł. Ludzie to umieją interesy robić. W obszarze interesów to ja jestem zwykła niezdara.

  60. Ale że co? Napisz kobicie prostej.

  61. Właśnie o edycje zdjęcia i opisu mi chodziło, myślałem, że to Pani zrobiła.

    Jeśli chodzi o uzupełnianie książek to wiem. Jakiś czas temu chciałem dodać „Kredyt i Wojna”, ale zanim się za to zabrałem, to ktoś mnie uprzedził.

  62. Myślę o trzech córkach despoty Jovana Brankovića i Jeleny Jaksić:
    Hanna wyszła za Fiodora Sanguszkę
    Jelena za Petru IV Rareșa
    Marija za Ferdinanda Frangipani

  63. sam profil mogą tylko autorzy lub bibliotekarze. Wczoraj uzupełniałam info o BN Kredyt i wojna, bo tylko wydawnictwo było 🙂

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.