Cze 152017
 

Nie zrezygnujemy szybko z podsumowań, bo jak wiecie mam nawyk zwalczania kryzysów zanim one naprawdę napęcznieją. A teraz mam głębokie przeczucie, że nadchodzi poważny kryzys i musimy się z nim uporać. Ostatnie targi w Bytomiu pokazały, że żadne krótkoterminowe inicjatywy promocyjne nie działają. Żadne eventy, huki i eksplozje, nawet bardzo kolorowe nie mają znaczenia, liczy się tylko uporczywa trwająca latami praca. Ja taką pracę wykonałem, ale dobrze wiem, że może być ona zniweczona w krótkim czasie na różne sposoby. Poprzez gwałtowną zmianę koniunktur, poprzez przyduszenie rynku, które przeżywamy teraz w związku z polityką historyczną dobrej zmiany, a także poprzez dezintegrację środowiska skupionego wokół bloga. To ostatnie dokonać się może na kilka sposobów. Nie będę ich opisywał, żeby nie ułatwiać roboty wrogom, ale zrobię wszystko, by do takiej dezintegracji nie doszło. Naprawdę wszystko.

Zacznijmy od tego czym się zajmowałem przez ostatni rok. Otóż głównie były to realizacje inicjatyw innych niż projekt wiodący, czyli Baśń, jak niedźwiedź. Nie mogę powiedzieć, żeby to był błąd, wykreowaliśmy dodatkowy numer kwartalnika, powstało blogowisko, pomagałem przy targach. Nie może być jednak tak, że niezależny rynek książki, o który na tutaj, mam wrażenie, wszystkim chodzi, zależy od tego co powie i zrobi coryllus, bloger prowadzący codzienne pogadanki na stronie Baśń jak niedźwiedź. To jest pomyłka. Muszą być inne, silne inicjatywy o innym niż mój projekt charakterze. Póki co widzę jedną taką inicjatywę, całkowicie niezależną, opartą o mocny, lokalny target nie wywodzący się ze środowiska skupionego wokół bloga. Mam na myśli wydawnictwo Przemsa założone przez kolegę Dzierzbę. Póki co mają tylko jedną książkę, o wyprawie kajakami do Paryża. Książkę, która od razu znalazła wielu czytelników w aglomeracji Śląskiej, albowiem jej bohaterowie pochodzą ze Śląska i książka ta spełnia podstawową funkcję dobrej publikacji – integruje środowisko, daje nadzieje i budzi pozytywne emocje. Było tak. Nieznany nikomu tytuł i nie znani szerzej autorzy zgromadzili na pierwszym spotkaniu 60 osób, z czego 30 kupiło książkę. To jest w warunkach nam zadanych i w warunkach runku lokalnego sukces. Takich spotkań musi być w ciągu roku 50. To jest do zrobienia, jak sądzę, na samym Śląsku. Piotr, właściciel wydawnictwa, jest zdeterminowany i będzie swoje dzieło kontynuował. Mam nadzieję, że w przyszłym roku w Bytomiu wystawi się z większą ilością publikacji.

Pojawiła się propozycja, żeby zmienić charakter oferty targów bytomskich. Zdaje się chodzi o gwałtowną zmianę, a nie taką jaką tutaj zaproponowałem wcześniej. Nie jestem do tego przekonany. Bo niby na co mielibyśmy zmienić dotychczasowy religijno-historyczny garnitur książek? Na poradniki działkowca czy na książki w stylu „7 sposobów skutecznego działania”? Bo rozumiem, że nie chodzi o dokooptowanie Miłoszewskiego i Bondy. Nie popieram tego pomysłu i jestem przeciwny rewolucjom ofertowym.

Do tej pory za wszelkie niepowodzenia i kryzysy obarczaliśmy siebie i w sobie szukaliśmy winy. Dziś będzie trochę inaczej. Oto koledzy, którzy wystawiali się na targach w Bytomiu, nie liczę tu wydawnictwa Rewasz, które ma ofertę sprofilowaną i mocną, ani Agnieszki z Hubertem, ale innych kolegów, pojawili się w Bytomiu z jakimś trzecim garniturem książek. To mnie nieustająco dziwi, bo są to jedyne targi, na których pojawia się czytelnik świadomy i do końca przekonany co to swoich preferencji. Nie trzeba go na nic namawiać, nic mu nie trzeba tłumaczyć, wystarczy mu pokazać nowości. Ja zawsze staram się mieć na targach nowości. W Bytomiu, w zeszłym i w tym roku, pojawili się prawie wyłącznie ludzie z bloga. Oni przychodzą tam po to, by się obkupić w książki. Nie można im więc pokazywać oferty trzeciego sortu, a tej prawdziwej, ważnej, ujawniać na imprezach masowych, gdzie każdy ma w nosie prawicę, Kościół i tradycję, a szuka jedynie gwiazd medialnych, które mogą podpisać mu jakiegoś śmiecia w broszurowej oprawie. To jest działanie na szkodę firmy. Ja wiem, że tak zwany prestiż mierzy się czym innym niż zaangażowanie czytelnika, ale to jest zawsze, podkreślam – zawsze, przyczyną największych klęsk i rozczarowań. Oddalamy więc wszelkie pretensje dotyczące organizacji targów i jej rzekomego wpływu na słabą sprzedaż innych wydawców. Oddalamy albowiem przejrzałem ofertę wydawnictw dostępną w sieci i tę, która była na targach.

Wczoraj wieczorem zajmowałem się także oglądaniem oferty wydawnictw diecezjalnych. Jestem zdumiony. Nie rozumiem dlaczego w zeszłym roku Wydawnictwo Diecezjalne z Sandomierza nie przywiozło tych wszystkich ciekawych książek, które widać u nich na stronie. To jest naprawdę zdumiewające. A są inne wydawnictwa diecezjalne, które mają równie ciekawą ofertę i mają zapewne autorów, których można by zaprezentować na stoisku, oddając prelekcje osobom naprawdę wybitnym i znanym. To jedna z propozycji, które mi przyszły do głowy. Trzeba zacząć z nimi jakieś rozmowy, ale do tego potrzebny jest ktoś inny niż ja, bo ja się w nadchodzącym roku będę zajmował wyłącznie poprawianiem wyników sprzedaży swojego wydawnictwa, a także konstruowaniem nowej grupy docelowej dla naszej oferty. Tego nie zrobi za mnie nikt i to się nie zrobi samo. Co było do okazania w zeszłym i w tym roku w Bytomiu.

Joanna wysłała mi wczoraj link do nagrania, w którym Cejrowski wychwala tragi sakralne w Kielcach, że to może być dobry kierunek. Być może. I ja się nad tym zastanowię, ale z tego co mówią księża o tych targach, raczej jednak nie. Już dawno przyszło mi do głowy, żeby ustawić swoje stoisko na innych niż książkowe targach. Trzeba to było zrobić już dawno i mielibyśmy ten eksperyment za sobą, no ale nie było czasu, woli i coś zawsze było pilniejsze. W tym roku chyba to zmienię. Napisałem wczoraj do Joanny, że stanę na targach stomatologicznych, ubiorę się w czerwoną koszulę, czarne spodnie i lakierki, nie ogolę się przez dwa dni, obok postawię Huberta, który będzie rysował wojowników w komiksach, ja zaś będę perorował na temat swojego pisarstwa i planów na przyszłość. Poczekamy w tej aranżacji na dentystki w przedziale wiekowym 30 -50 lat. Po dwóch zaś sezonach będziemy mieli taki target, że klękajcie narody. To jest oczywiście żart. Można jednak odnaleźć inne imprezy, na których da się zaprezentować książkę. Pomyślę nad tym.

Wczoraj rozpoczęła się tu dyskusja o pisaniu recenzji na portalach książkowych. To jest absolutna konieczność i to Wy powinniście takie recenzje pisać. Ja już nic w tej sprawie zrobić nie mogę, nie będę też powtarzał tego apelu. Mogę o to poprosić jedynie raz. Bardzo też dziękuję wszystkim, którzy podejmą ten trud.

Zapraszam na stronę www.basnjakniedzwiedz.pl gdzie dziś pojawi się książka o wyprawie kajakami do Paryża oraz kalendarz z obrazami Agnieszki Słodkowskiej

  102 komentarze do “O nowych sposobach promocji”

  1. > Mam nadzieję, że w przyszłym roku w Bytomiu wystawi się z większą ilością publikacji.

    Też mam taką nadzieję i do tego dążę. Aha. I przeczytaj koniecznie tę książkę w wolnej chwili 🙂

  2. Obawiam się, że nie będę miał wolnej chwili

  3. To chociaż przejrzyj…

  4.  Napisałem wczoraj do Joanny, że stanę na targach stomatologicznych, ubiorę się w czerwoną koszulę, czarne spodnie i lakierki, nie ogolę się przez dwa dni, obok postawię Huberta, który będzie rysował wojowników w komiksach, ja zaś będę perorował na temat swojego pisarstwa i planów na przyszłość. Poczekamy w tej aranżacji na dentystki w przedziale wiekowym 30 -50 lat. Po dwóch zaś sezonach będziemy mieli taki target, że klękajcie narody.

    Jak dla mnie pomysł bomba. Ty wiesz jak wszyscy są tam znudzeni łażeniem pośród towarów okołozębnych. Co druga pani stomatolog myśli, jaki prezent dla dziecka kupić z delegacji, no i co druga ma nadzieję, że w tym roku to już na pewno będzie miała czas przeczytać coś ambitnego.

  5. Byłbym zapomniał. Wykład profesora Kucharczyka

     

    https://www.youtube.com/watch?v=zkVzI8HdTwQ

  6. Ty nie wstawiaj uśmiechniętych buziek.  Najbardziej oczywiste są rzeczy  zupełnie dla innych nieoczywiste. Jak będzie jeszcze Agnieszka z oryginałami obrazów i pan Krzysztof ze „Sztuką cięcia”, to będzie prawdziwa bomba …

  7. Obejrzałem właśnie wykład księdza  prałata Romana Kneblewskiego. Coś wspaniałego, piękne, podnoszące na duchu i nazywające rzeczy po imieniu oraz stawiające prawdę na właściwym miejscu przemówienie.

    Jedyne uwagi to może nieco idealistyczne podejście księdza do roli pisarzy/poetów (vide Kochanowski) oraz brak kluczowej informacji o dzwonie Zygmunta, że zamiast go podziwiać król i Polska powinni iść wtedy na pomoc Węgrom.

    Ale żeby proporcje były jasne powtórzę: świetne, ważne i bardzo dobre wystąpienie!

  8. A ja i tak sprawdzę ile kosztuje stoisko na targach w Krakowie, bo takie na pewno się odbywały.

  9. pytania publicznosci po wykladzie ks. Romana Kneblewskiego – https://www.youtube.com/watch?v=HZW1QH5wwuI&t=65s

  10. Przywieźć ludzi trzeba. Kto bez samochodu, ten – zwłaszcza, gdy pierwszy raz w życiu ma trafić do Szombierek, bezbłędnie trafić i stamtąd wrócić do domu, szczęśliwie – nie dotrze na Targi Książki w Hali Na Skarpie, znanej lokalnie paru sportowcom, bo nie wie, gdzie to jest.

    Trzeba przywieźć odwiedzających dedykowanymi autobusami, zapowiadanymi 50 razy, co tygodnia, w każdej parafii Aglomeracji Śląsko-Zagłębiowskiej. Aby oswoić przebraną starannie publiczność – kościół w sobotę i w niedzielę zapełniają wybrani ludzie, wyjątkowi, nie trzeba więc ich dodatkowo prześwietlać na okoliczność pasowania do imprezy targowej – z ideą niedzielnej, parugodzinnej podróży do Szombierek, trzeba wcześniej i to wielokrotnie, tę ideę zaprezentować. Na miesiące wcześniej niech parafie, gdzie pidstawiony będzie autobus, poogłaszają plan takiej niezwykłej, na wskroś katolickiej, niedzieli z podróżą na spotkanie tym wyjątkowym księżom i wspaniałym publicystom, jacy czekają na nich na targach. Policzmy.

     

    Niechby dziesięć autobusów przywiozło zaciekawionych z dziesięciu śląskich miast, z Sosnowca, Dąbrowy, Olkusza, Częstochowy. Kurs autokaru nie kosztuje dużo, a wręcz przeciwnie: miejski czy turystyczny autobus jest najtańszą komunikacją, taniej to już tylko autonogi poniosą. Bilet połączyć z biletem wstępu a cenę jego obniżyć do połowy – tak jest, zapełniony autobus gości uzasadnia zniżkę biletu targowego tak znaczną, że i jazda do Szombierek się zapłaci. Autobus to jest 200 gości, a autokar 100. Więc gdy każdy weźmie jedną książkę, a weźmie, to mamy przybliżony utarg. A teraz razy dziesięć. I po trzy kursy na bus, czyli razy 30. Warunek: na mszy ogłoszą, że sprzed kościoła rusza autobus, przywożący na targi książki i odwożący do domu z targów książki, uwaga: katolickiej, polskiej, pokazującej prawdziwą historię tak Kościoła jak i Polski. To jest atut bytomskiej imprezy. Tak, to!

     

    To ostatnie było obecne w wykładach i na stoiskach, a jednak w nazwie Targów się nie znalazło, a już w ogóle nie znalazło wsparcia u biskupów katowickiego, gliwickiego, częstochoskiego, itd.

    Władze miasta? – Bardzo ważne. Ale gdy nie ma wsparcia biskupa, to co się będą proboszczowie wychylać? Zwłaszcza, gdy te 20km do Szombierek pokonywać trzeba trzema środkami komunikacji przez dwie godziny, przesiadając się co rusz, a do tego jadąc full w nieznane, bo gdzie są Szombierki, to wie ledwie połowa Bytomian i trzej Zabrzanie. I jeden z Rudy, ale to się nie liczy, bo jeden z Rudy się i tak znajdzie w każdym porządnym towarzystwie.

     

    Powtarzam: przwieźć gości dedykowanymi, tanio wynajętymi, autobusami — prosto pod halę i stąd też gości do domu, 2h później, tą samą trasą, pod ich kościół, odwieźć. Tam wziąć następną partię, po sumie, i znów po 2h (miłośników książek po 4h pobytu i zakupów) odwieźć wygodnie do dom.

     

    Wcześniej przypilnować ogłoszeń, by stale – w tych skomunikowanych z Targami kościołach co tygodnia, na blogu codziennie już 100 dni przed imprezą, pisać, mówić, przypominać. Tylko wtedy, gdy gości na Targi przywiozą „Linie Targowe Valsera”, a kierować jazdą autobusów będzie Główny Logistyk, goście targowi rejonowi przyjadą. Piotr mianuje kogoś młodego, kogoś, kto sztabową mapę Śląska z Zagłębiem rozpostrze, a chorągiewki (oznaczające zakontraktowane  autobusy) będą asystenci przesuwać, podczas gdy Logistyk będzie informował pasażerów Skype, Wazzupem, Hangoutsem (to są komunikatory internetowe, kto młody, ten je świetnie zna) i/lub sms-ami (te zna każdy) o tym, kiedy jest odjazd ich dedykowanego autobusu. Da się to TANIO zrobić? Ależ oczywiście, że się to da tak, jak to tu naszkicowałem, albo odrobinę inaczej, ale proaktywnie, zrobić.

     

    Nie zdajecie sobie sprawy, ile jest autokarów „po ludziach”, które nie jeżdżą, bo nie ma kto ich nająć. Wykorzystajmy ten potencjał do proaktywnego pozbierania gości, do koszyka, jak grzybów po ciepłym, jesiennym deszczu tam, gdzie oni są.

     

    Nie szukać gości tam, gdzie ich nie ma. Zebrać tych, którzy są. Tam pozbierać, gdzie oni są. Przywieźć do hali targowej. Reszta jest sukcesem; sukcesem jaki należy się Piotrowi, należy całej Rodzinie Piotra. Trzecie Targi Polskiej Książki będą wielkie, a organizatorzy usatysfakcjonowani sumą odwiedzających, przekładającą się…

  11. Z tymi stomatolożkami to dobra nisza nabywców bo (lekarze) zamożni, czyli wypłacalni, natomiast mocno zakręceni na temat postępu. Trudno im będzie przyjąć że Żeromski et consortes to grupa tzw wyjadaczy kierująca się w życiu jedyną zasadą, że wiedzą z której strony chleb jest posmarowany. Ale kaganek oświaty coryllusowej  wśród świata lekarskiego – bardzo optymistyczne.

    Zakręceni są na temacie szczepionek i całego tego medycznego postępu, przyjmując z lat  studiów pewnik  że przed nimi nie było nic. Medycyna to jest dopiero teraz . Postęp to oni.

    No ale w ślad za sformułowaniem ks Kneblewskiego niech i oni pojmą,  że oświecenie to ględzenie, a postęp to nie może polegać na  odczłowieczeniu.

  12. Książka o wyprawie kajakami do Paryża jest już na stronie

  13. Ostatnie trzy wolne stoiska.

    Ale cena nie podana. Nocleg proponuję u mnie.

    Deska do wyprasowania czerwonej koszuli też jest.

    http://krakdent.pl/pl/dla-wystawcow/ostatnie-wolne-stoiska.html

  14. Cena może być zaporowa. W Warszawie są w kwietniu, może tam najpierw spróbuję. No w każdym razie dziś i tak nie zadzwonię. Trzeba czekać do poniedziałku

  15. A po za tym kazda z nich przyjmuje od 250-300 czlowiekow miesiecznie  i z wlasnego doswiadczenia wiem , ze uwielbiaja panie dentystki rozmawiac , to czemu by nie mialy rozmawiac o ksiazkach , zgadzam sie, pomysl bardzo dobry.

  16. Rozumiem, ze sie zglaszasz na organizatora tych przwozek i chcesz miec procent od biletow?

  17. Zarysowały się dwa wyraźne nurty, jeden, to dalsze bycie nas tutaj razem w tym coryllusowym świecie, ze wszystkim, co on niesie, a drugi, to wyjście w świat z tym światem ale też bycie z nim z innymi, podobnymi.

    Ten pierwszy nurt wydaje się niezagrożony i Coryllus nas o tym zapewnia, a ja znalazłszy się w nim przypadkiem, by znaleźć odpowiedź, jak to się stało, ze emigrowalem, tę odpowiedź właśnie niedawno w postaci książki “Socjalizm i śmierć”, otrzymałem lub przynajmniej, jest to dla mnie koniec pewnego znaczącego etapu.

    A drugi nurt? Opisany nieco w notce właśnie jest, “polskie piekiełko”, każdy orze, jak może ale nie daj boże, by ten drugi miał więcej. I zdaje się, nie ma to znaczenia, jaki profil działania reprezentuje jeden i drugi w tym wzajemnym poszturchiwaniu się, bo zdaje się w wiekszosci, to rywale z naszej katolickiej bajki. Ta bajka musi być jedna. I przecież jest.

    A też Polak, to Katolik, nawet, jak o tym nie wie.

  18. No więc ta powierzchnia na targach –  Krakdent –  może być (niestety) wpasowana w dochody stomatologów, chyba że organizatorzy okażą się otwarci na taki event, jak proponuje Coryllus. Z Coryllusem nie byłoby nudno. Pamiętam taki program z Kabaretu Starszych Panów z Dziewońskim, jako takim wiodącym bohaterem skeczów. Tytuł tamtej rozrywki brzmiał: „Divertimento stomatologiczne” (divertimento w języku włoskim to „rozrywka” , „przyjemność”, buono divertimento – wesołej zabawy,). Dziewoński jako stomatolog z Ireną Kwiatkowską w roli pomocy dentystycznej to była zabawa, którą pamiętam do dzisiaj.

    Z kolei dla Coryllusa – taka nazwa stoiska  ” Baśń”  dla … stomatologów” , … i p. Bereźnicki jako autor rysunków blisko, chyba jest mieszkańcem Krakowa.

    Oczywiście fantazjuję, i składam życzenia pomyślności wszystkim Pana pomysłom.

  19. @valser @ Wojtek Szeligowski
    pytałem wcześniej ale ”zginęło w tłumie”: Witam Panie Wojciechu

    pytałem się na blogu u Coryllusa o koszulki /ale może ”umknąć w tłumie”/ prośba moja brzmiała: proszę o info, może przez pocztę SN, gdzie i jak można nabyć z góry dziękuję za odpowiedź /może jednak na blogu, myślę, że niejeden chętny jest/ Matejek

  20. Koszulki mają być na stronie rozetta.pl. ale nie wiem jeszcze kiedy

  21. Dołożymy bibliotekę niepokonanych ok?

  22. Tylko spróbuj mi dokładać jakąś bibliotekę niepokornych na targach stomatologicznych to zobaczysz…

  23. No to jak agregować wysiłki i łączyć cele?

  24. Agregowanie wysiłków nie istnieje, zwykle to ja przypieprzam, a reszta patrzy. Tak więc nie będę niczego agregował. I mowy nie ma o łączeniu celów.

  25. do jutra przygotuje szczegoly. Dzis swieto, a ja siedze z filmami z targow. Jutro mam plan wyjechac na wakacje i musze sie pozamykac z wieloma sprawami, bede odciety od neta i calej reszty okolo 2 tygodnie.

  26. No właśnie, może więc lepiej wrzuć te filmy naraz. Sam Ci doradzałem, żeby je puszczać po kolei, ale zapomniałem o wakacjach.

  27. z tym nie ma problemu. Wydam dyspozycie i co dzien lub dwa bedzie sie upubliczniac jakis film.

  28. No to witaj w klubie zapieprzających ad łączenie celów – ruszyliśmy z wykładami dla przedsiębiorców i nie chceszbyć polecanym dobrem? Może jednak warto

  29. dzięki
    to wstrzymam się z zamówieniem do kiedy będą

    co do ”wypuszczania” filmów, to chyba jest możliwość. o ile się nie mylę, ustawienia daty emisji

  30. Może zdefiniujmy te cele to wtedy wiemy z czego rezygnujemy- gazetę teżwydawaliśmy i swoje zdanie o motywach bycia rynkiem mamy

  31. Nie będę ujawniał i definiował swoich celów, zapomnij o tym

  32. To nie ma sie co ograniczać. Zjazdy hematologów, np. Aczkolwiek kongres medycyny rodzinnej mógł by być jeszcze lepszy.

  33. a po co?  Wydawnictwo jak sama nazwa mowi jest po to, zeby wydac i zarobic, a targi, zeby pohandlowac i zarobic.

  34. Te zjazdy hematologów i medycyny rodzinnej uzmysłowiły mi, że po stronie medycznej taką Coryllusową rolę pełni dr. med. Jerzy Zięba. Ma za sobą kawał czasu zawodowego życia,  spędzony w medycznym świecie zachodnim, więc ci nasi polscy lekarze nie mają argumentów żeby krytykować go za jego działalność propagatorską no i za to że zmanierowaną polską medycynę przywraca do pionu.

    Coryllus przywraca do pionu inny obszar.

  35. Dla tych co nie znają: Dr med. Jerzy Zięba na you tube do wyboru do koloru.

  36. Szanowna Nebrasko
    Pan Jerzy Zięba nie jest lekarzem sam o tym mówi

  37. lekarzem jest Jerzy Jaśkowski; też do wyboru do koloru w sieci.

  38. o, tutaj: ”Z jak Zięba” https://www.youtube.com/watch?v=uBBPVB3NHgk
    fakt, temat zakłamania medycyny istotnym jest,
    zakłamywanie od lat ”zdrowia, leczenia, żywności” to temat ”na czasie”, bo także tu lawina ruszyła, coraz bardziej to widać i coraz więcej tzw. zwykłych ludzi, ale i lekarzy, zaczyna zastanawiać się, pytać, szukać, rozmawiać ze znajomymi, zaczyna coraz więcej z nas kupować nie tylko zdrową żywność, tzw. suplementy, zioła itd., ale i wiadomości w postaci książek /przykład popularności ”Ukrytych terapii” 1 i 2/, jak również wzrasta popyt na materiały z tym związane, także o tym jak to jest fałszowane, zakłamywane i jakie przekręty były i są stosowane w historii dawnej i współczesnej

  39. tak, dr Jaśkowski też ”robi swoje” i ma wiele cennych porad

  40. Chcialbym zobaczyc wyniki jakiegos profesjonalnego klubu sportowego po zatrudnieniu Jaskowskiego jako dietetyka.  Mnie to wyglada na szamanizm graniczacy z glupota.

  41. Jaśkowski, prócz tego, że jest znakomitym lekarzem, od jakiegoś czasu opowiada też o tym jak straszliwy był wpływ polityki Londynu na Wschodnią Europę w XVI wieku. I różni ludzie mi to podsuwają w sensie tym, że mam się z nim spotkać i stworzyć patriotyczny tandem. Jakaś niestandardowa terapia by się im przydała, jak mniemam…

  42. Czy możesz mi przywieźć jeszcze dwie czarne M-ki ze Skargą?

  43. nie, dr Jaśkowski praktycznie nic lub prawie nic nie mówi o diecie jako diecie, czyli co, jak ile i kiedy jeść, już prędzej Jerzy Zięba, który zawsze podkreśla istotną rolę pożywienia w zdrowiu człeka.
    Jaśkowski mówi jak działają konkretne substancje i gdzie się znajdują

  44. Myślę, że jednak nie takie są realia targów stomatologicznych czy innych z branży medycznej. Wszelkie targi medyczne są poświęcone wręczaniu łapówek, prezentów, gadżetów oraz darmowej wypitki i zakąsek lekarzom i wszystkim ważnym z danej branży. Pomysł, że wydadzą na coś pieniądze, coś kupią jest chybiony gdy dookoła darmocha po daszek w czapce. Problem, który dostrzegam tu  to brak ostrego rozróżnienia sprzedaży od marketingu. Są targi, w których główną rolę odgrywa sprzedaż. Ale są to imprezy w rodzaju glanz, mydło i powidło. Generalnie, specjalistyczne imprezy targowe, organizowane przez przemysł targowy (tak, przemysł!) to jest narzędzie marketingu i promocji i po to się na nie jedzie. To dlatego na niszowych targach sprzedażowych wydawnictwa będą wypychać ogony, zapasy magazynowe, bo to nie buduje im pozycji na rynku ale można spróbować upłynnić stoki. Dodatkowym argumentem przy podejmowaniu decyzji o udziale w targach promocyjno – marketingowych jest że są organizowane głównie w miejscu gdzie są środowiska ludzi czytających i kupujących książki (wyższe uczelnie = nauczyciele akademiccy + studenci, biblioteki i klasa urzędnicza decydująca o zakupach itp, itd).

  45. Nauczyciele i nauczyciele akademiccy nie czytają książek, skąd ci się wziął taki oryginalny koncept?

  46. Rozmawiałem kiedyś z małżeństwem, które sprzedaje biżuterię na targach stomatologicznych, zawsze tam zarabiają kupę forsy

  47. Pan Tadeusz Górecki z antykwariatu Tradovium napisał mi taki list

     

    Dzień dobry,
    dodałem do lubimyczytac.pl brakujące książki z Pana wydawnictwa – oprócz ostatnich,
    dodam je, gdy będę miał ISBN.
    Warto się tym portalem zająć, gdyż jest najbardziej popularny.
    Teraz może Pan zachęcać w ogłoszeniach parafialnych do intensywniejszego komentowania tam.
    W przyszłości uzupełnię też biblionetkę.
    Tadeusz Górecki
    Proszę więc, by każdy kto chce i może popierał nasze wydawnictwa na portalu lubimyczytac.pl
  48. Nie o to chodzi czy czytają czy nie drogi Coryllusie, chodzi o to co myślą o nich marketingowcy i organizatorzy targów.

  49. Marketingowcy i organizatorzy targów nie są w stanie przewidzieć wszystkich reakcji klienta, ryzykujemy….przygotowujemy się do szarży.

  50. Co do biżuterii zgoda. Stomatologia to bardzo sfeminizowany zawód. Na targach dla chirurgów tak dobrze by nie poszło. Tam raczej wóda ale mają ją za darmo na stoiskach wystawców.

  51. Jestem członkiem grupy na fejsie ‚książki niszowe, szalone i niezwykłe i coś tam’. Chętnie się Tobą tam podzielę, sęk w tym, że nie mam talentu recenzenta i boję się czy nie zepsuję. Ale obiecuję, że spróbuję.

  52. Matejek – wierni Zięby słuchacze, mówili o jego wieloletnim pobycie w szpitalnictwie chyba australijskim i w St, Zjednoczonych  w kadrze leczącej, więc tak za nimi powtarzam, ale jeśli jest tak,   jak mówisz, że Zięba nie jest lekarzem z wykształcenia, to jeszcze weselej, bo w takim razie jak  Coryllus jest naturszczykiem wśród historyków , tak i Zięba wśród lekarzy jest naturszczykiem – wykładowcą przy pełnej sali słuchaczy.

    Dwa samorodki.

  53. Dlatego chcę iść do dentystek, a nie do chirurgów.

  54. Zycze Valser’ku blogoslawionych wakacji… i zasluzonego odpoczynku…

    … a za minione 2 targi „Rozetta” – dla Ciebie, brata Wojtka, pozostalych organizatorow – z mojej strony  tylko… ENTUZJAZM  i  PODZIW !!!…

    … i mam ogromna nadzieje… i chec… na 3 targi „Rozetta”.

  55. Teraz różaniec w Radio Maryja za dobre pomysły i ich realizację –  czołowego Blogera zwanego  Coryllusem.

  56. Gdyby cena stoiska targowego byla dla Pana przyzwoita, a tym samym przystepna to mysle, ze warto by bylo zaryzykowac…  a warunkami sprzedazy bizuterii  – to ja sie tez zainteresuje ze swojej strony… to cos dla mnie.

  57. Nie mam lekkości pióra Coryllusa ani tym bardziej talentu recenzenta. Rzadko komentuję, jestem bardziej z tych czytających niekomentujących. Pisanie wypracowań w szkole to była dla mnie męka, niemniej jednak napisałem  kilka zdań recenzji czy raczej wyraziłem moją własna opinię na temat książki Toyaha, i wiecie co ? Czuję się z tym teraz bardzo dobrze. Będę pisał te recenzje. Może po kilka zdań ale będę. Może prostym językiem bez nadmiernego rozbudowywania ale będę.

    http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4714857/o-samotnej-wyspie-zapomnianej-lodzi-i-oceanie-bez-kresu-listy-od-zyty-gilowskiej

  58. Jako żywo, Valserze, jako żywo.

  59. Zjazd hematologów masz w Wawie pod koniec września: https://www.termedia.pl/Konferencje?Informacje_o_Zjezdzie&e=629&p=4209

    Lekarze rodzinni spotykają się m.in. w Krakowie, w listopadzie: http://szkolenia.mp.pl/szkolenia/bigsite.html?congress_id=12205&page_id=154811

  60. Ani Jaśkowski, ani Zięba nie są lekarzami. Żaden lekarz nie odważyłby się udzielać porad zdrowotnych w necie.

    Nb. taka ciekawostka do sprawdzenia, maksymalna długość życia ludzkiego w Europie w ciągu ostatnich stu lat wzrosła, zmalała, czy się nie zmieniła?

  61. Nie ma za co.  Czułem się w obowiązku już od wczoraj.

    Tak sobie myślę jeszcze , moze mozna by zrobic naklejki np. na samochód z logo szkolanawigatorow.pl Kto by chciał i mógł to przykleił by np. z tylu w widocznym miejscu. Ludzie stoją w korkach i patrzą. Ale tak tylko głośno myślę.  

  62. No i dopisek „Kurs na prawdę”.

    W Krakowie korki duże…

  63. Bardzo trudno znaleźć wiarygodne dane, ale powolutku rosła gdzieś do lat 90′ a od tego czasu stoi. Przy czym ten wzrost był i tak rzędu kilku lat na przestrzeni wieku.

  64. Szanowny gospodarzu, pomysł z Kielcami trzeba sprawdzić przez udział.

  65. Zięba siedzi od lat po uszy w biochemii.

  66. Ja jestem wiernym, acz internetowym słuchaczem Zięby. Od 4 lat.

    Zapewniam Cię, że nie jest z wykształcenia lekarzem. Jest magistrem inżynierem mechanikiem po AGH. Jak napisał Matejek – niemal naturszczykiem w branży – jak Gabriel w historii.

    Gabriel niemal – bo po historii ale sztuki. Zięba też niemal – bo jednak ma australijski dyplom z psychoterapii i hipnozy (serio) – ale nie jest lekarzem. Natomiast od 20+ lat jest zagrzebany w specjalistyczną literaturę medyczną i biochemiczną. Co widać w powoływaniu się na konkretne badania w jego książkach.

    Gabriel od 7 lat zagrzebany w literaturę historyczną – z pierwszej ręki – wspomnienia lewaków i prawaków, ziemian i księży.

  67. To jest Jerzego Zięby strona internetowa:

    https://jerzyzieba.com/

  68. Jeśli dentyści to może i specjaliści  od architektury wnętrz?        http://warsawhome.eu

    Tu warunki uczestnictwa: http://warsawhome.eu/wp-content/uploads/2016/11/Warunki-uczestnictwa-Home-2017.pdf

    I ceny:   http://warsawhome.eu/ceny/

    Nie wiem jak teraz, ale przed laty wielu Szwedów, za bezcen kupowało, na metry (dosłownie) na tak zwanych lopmrknadach, książki z ładnymi grzbietami. Cieszyły… oko!

  69. Jest już katalog, a w nim Wydarzenia Towarzyszące, między innymi meble, dekoracje, akcesoria, upominki, moda, biżuteria.

    http://warsawhome.eu/files/katalog-warsaw-home-2017.pdf

  70. Targi kosmetyków w marcu przyszłego roku     http://wiosna.beauty-fairs.com.pl/

    a za kilka miesięcy tutaj:   http://www.beauty-forum.com.pl/fileadmin/user_upload/targi_BF/Targi_BF_SPA_2017/Informator_dla_Wystawc%C3%B3w_-_BF_SPA_2017.pdf

  71. ”Ani Jaśkowski, ani Zięba nie są lekarzami.”
    Zięba – prawda
    Jaśkowski – nieprawda

  72. Ma dyplom lekarza, ale praktykującym lekarzem nie jest i chyba nigdy nie był. Jak W.Jagielski.

    To dosyć proste – żaden praktykujący lekarz nie odważyłby się dawać takich porad publicznie, zwłaszcza przez internet, bo pozwy by go zjadły.

    Z tych dwóch panów zdecydowanie lepszy i bardziej merytoryczny jest Zięba, ale tego co mówi, nie można wprost przekładać na życie. To tak prosto nie działa.

  73. Myślę,  że penicylina przyczyniła się do wydłużenia  długości  życia  i chyba nie zdajemy sobie sprawy z jej zasług w tym zakresie.

  74. Penicylina i wiele inych, ale w kwestii zmiany wskaźników populacyjnych. Maksymalna długość zycia w zasadzie się nie zmienia mimo postępów wszelakich.

  75. Z wyjątkiem tych, których wysłała na tamten świat, choć ze mną się ten numer w końcu nie udał.

  76. Jeśli coś leczy, to musi mieć dzialania uboczne. Nie ma innej możliwości. To choroby, starość i śmierć są bowiem naturalne. Lecząc je i zapobiegając im nieuchronnie ingerujemy w naturę.

  77. gdybyś powiedział mi to dwa, trzy lata temu i posłuchałbym Ciebie, to musiałbym potem podziękować za ‚dobrych’ pare tygodni bólu i choroby – tak to przekłada się na życie
    /nie będę pisał o przykładach od rodziny i znajomych – a tam, i Smyrtka już zaglądała/
    gdy dr Jaśkowski mówi o tym, jak działają określone substancje i gdzie się znajdują /żółtka jajek, mleko ‚prosto od krowy’, ”słońce”, leki, szczepionki, …, … / – nazywanie tego ‚udzielaniem porad medycznych’ jest nadużyciem
    również w stosunku do p. Zięby, który zawsze powtarza: ”leczcie się u lekarza … nie róbcie tego sami”

    złe zdrowie przyczynia się do utraty własności, a dobre do jego pomnażania …

    PS
    kto i po co ‚wziął’ go do programu: https://www.youtube.com/watch?v=R3lYCJPqP4w /ten film się uchował, reszta (szukałem) ”zniknęła” ”zaginęła” ”wyparowała”/
    http://www.kuprawdzie.pl/zakaz-wystepowania/

    pozdrawiam

  78. Większość tzw.chorób leczy sie sama. Czym innym zresztą jest leczenie, a czym innym profilaktyka. Natomiast lekarz, występując publicznie i zalecając jakieś postępowanie (lub zniechecajac) buerze za to odpowiedzialność. Stąd lekarze publicznie wypowiadają się na dużym stopniu ogólności. Podobnie jak prawnicy, zresztą.

  79. ”Czym innym zresztą jest leczenie, a czym innym profilaktyka.”
    właśnie, o tym mówię; o zapobieganiu i gdy już mnie choroba ”dopada” /nie da się temu całkowicie zapobiec/ o leczeniu i wspomaganiu leczenia, bez wiedzy /tu kłaniam się dr. Jaśkowskiemu, Jerzemu Ziębie, dr. Czerniakowi, …/, wiem to na 100%, chorowałbym dużo częściej i dużo dłużej i nigdy nie traktowałem wypowiedzi w/w, jako porady medyczne
    fakt, Jaśkowski mógłby zaznaczać: ”to jest informacja o …”, ”lecz się u lekarza” itp. ale często zapomina, że istnieją jednak i słuchają go też debile ”łykające wszystko” /ale na nich to i tak nie ma sposobu, cokolwiek byś nie zrobił/, /zresztą, często podkreśla; umiesz czytać, to czytaj ze zrozumieniem; masz rozum, to go używaj – tak to mniej więcej brzmi/
    tak czy siak uważam, że pan Jerzy /jeden i drugi/ swoją dobrą robotę robi i niech robi ją nadal w tym obszarze i na tym terenie, gdzie obecnie się znajduje

  80. Ok, ale nie jesteś w stanie zweryfikować podawanych informacji. Dla mnie np. działalność Jaśkiewicza jest gwoździem do trumny dla wszelkiej racjonalnej dyskusji o szczepieniach. On zwyczajnie idzie na rękę koncernom, pewnie dlatego też żadne poważne konsekwencje go jednak nie spotykają. Oczywiście, ktoś musi być whisrleblowerem, ale prawdziwy whistleblower zostałby szybciutko unieszkodliwiony..

  81. nie zgadzam się
    no cóż, pozdrawiam
    i pogodnego, zdrowego dalszego ciągu ‚długiego weekendu”
    🙂

  82. Wzajemnie. Ale przemyśl to. Samotny rycerz od 20 lat walczący mieczem prawdy z siedmiogłową bestią?

  83. zaprawdę powiadam Ci Grzeralts’ie; wiem, bo srawdziłem i stosuję, i ”przypomniałem” sobie wiele rzeczy z dawnych lat, i widzę to w swojej rodzinie i u znajomych
    wiedzę/informacje, jako osoba z zacięciem bio-chem-fizycznym weryfikuję i da się je dość łatwo sprawdzić
    co do osób udzielających się publicznie, zawsze trzeba się bacznie przyglądać

    jeszcze raz, wszystkiego Dobrego 🙂

  84. Wszystkiego dobrego ☺

  85. Rezygnuję z procentu, na organizatora zgłaszam się. Zadzwoń, to przekażę to, czego tu wyrzucić nie mogę.

  86. W wielu miastach/wsiach są organizowane odpusty/festyny. Tam też powinno się szukać odbiorcy. Za pierwszym razem może nie będzie rewelacji ale ludzie przyzwyczają się, że można kupić książkę i będą kupowali.

    No i w księgarniach powinny być jakieś podstawowe plakaty o książkach. Księgarnia Foto-Mag jest tak zręcznie ukryta, że nawet urzędnik skarbowy miałby trudność aby wpaść np. na kontrolę 🙂

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.