Lis 242017
 

Miałem tę kwestię poruszyć już jakiś czas temu, ale jestem obłożony obowiązkami, z którym radzę sobie coraz słabiej. Lepiej chyba już nie będzie. Wczoraj zadzwonił Jacek i powiedział, że ludzi sukcesu poznaje się po tym, że przestają panować nad swoim czasem. No więc ja właśnie przestałem, ale sukcesu jakoś nie widzę. Przeciwnie, ciągle jest pod górkę. W przyszłym tygodniu rozpoczynają się targi książki historycznej w Warszawie pod zamkiem, a za dwa tygodnie mam wykład i spotkanie autorskie we Wrocławiu. Wykład będzie w czwartek 7 grudnia, a spotkanie w piątek 8 grudnia. Nic więcej nie będzie we Wrocku, bo tak się ułożyły sprawy organizacyjne. O godzinach rozpoczęcia wykładu i spotkania dam znać. Przypomnę też, że za obecność na wykładzie ludzie z miasta muszą coś zapłacić, suma jest niewielka, a pieniądze zbierał będzie ojciec Antoni Rachmajda. Ludzie z miasta nie mogą też zadawać pytań, w trakcie wykładu. Pogadamy sobie następnego dnia, na spotkaniu.

Teraz o sprawach ważnych. Mieliśmy na SN dyskusję na temat Ebenezera Rojta i jego misji, która nie jest mi bynajmniej obojętna. Pan podpisujący się tym nazwiskiem usiłuje bowiem zaistnieć w przestrzeni publicznej, jako anonimowy autorytet w każdej dziedzinie. Imponuje zaś swoim czytelnikom rzekomym wyrobieniem warsztatowym. Afera jaką wywołał w związku z II tomem Baśni przewaliła się przez ten blog i całą społeczność w roku 2012. Ponieważ jestem jedynym autorem spośród spostponowanych przez Rojta, który nie jest zasilany zewnętrznie przez dotację, nie ma mowy o tym, by porzucił myśl o zdemaskowaniu go, a jeśli się to nie uda, o czynnej obronie przeciwko jego insynuacjom. Tym bardziej, że cały czas różni trolle powołują się na jego analizę i linkują ją gdzie się da. Rojt to żywy człowiek, który ma jakieś emocje, twarz i lęki. Jak powiadam, nie zapomnę mu tego nigdy i zawsze będę o nim myślał, a także pilnował jego spraw. Nie możemy prowadzić innej polityki, albowiem jest ona zbyt kosztowna. Każdy potencjalny krytyk posługujący się metodą Rojta musi dobrze wiedzieć, że na pewno mu odpowiemy, jeśli nie zrobię tego ja, poprzez gwałtowny tekst na blogu, to zrobi to ktoś inny. Tak jak ostatnio zrobił to rotmeister. Miłośnicy warsztatu historyka, a także ci, którzy tylko takich udają, muszą się na tym pochylić i zastanowić na ile łgarstwa i przeinaczenia Rojta mają za cel postawienie rzetelności przed fantazją, a na ile są zleconą za pieniądze robotą.

Ja to już pisałem wielokrotnie, ale jeszcze powtórzę – rynek książki w Polsce jest komicznie ubogi i jego naśladowczy charakter wprost bije w oczy. Każda więc interesująca i oryginalna forma jaka się tam pojawia, powinna być przez czytelników dobrze odebrana. I tak było z Baśnią jak niedźwiedź. Nie można tolerować ludzi, którzy jak Rojt, albo ostatnio ten gruby pan w czerwonych butach, udają osoby mające wpływ na kształt tego rynku i zabierają się za krytykę książek, których nie rozumieją. Nigdy na to nie pozwolimy. Jeśli nie jesteście wydawcami, autorami czy pośrednikami, a jedynie wynajętymi szczekaczami, to po prostu mili panowie oberwiecie po rogach. Jeśli bowiem toleruje się ułomność rynku i czerpie się z tej ułomności zyski, to trzeba się liczyć z tym, że pojawi się na nim ktoś inny, kto zechce zrobić to samo tylko innymi metodami. No i oto jestem. Pośmialiśmy się i pożartowaliśmy z pracy pana Rojta. Teraz nasza kolej.

Panuje całkowicie fałszywe przekonanie, że rynek książki zarządzany jest przez akademię i kreowane tam autorytety. No, nie cały rzecz jasna, ale ta część poważniejsza, publicystyczna, historyczna i polityczna. To nie jest prawda i widać to dokładnie po odzewie jaki płynie ze strony czytelników. Akademia nie ma nic do powiedzenia, nie potrafi sprzedać swoich książek i nie potrafi nimi nikogo zainteresować. Pochłania za to budżety. Dyskusje zaś, które proponują tak zwane naukowe autorytety to jest noc żywych trupów poprzebieranych w dziwne stroje w dodatku. Jeśli do tego dodamy słabe zainteresowanie studentów kierunkami humanistycznymi jawi się przed nami obraz nędzy i rozpaczy, pudrowany jakimiś popularyzacjami niby śmiesznymi oraz agresywną polityką wynajętych świń, takich jak Rojt.

Dlaczego rynek książki w Polsce jest tak nędzny, a jego strażnicy, opłacani przez nie wiadomo kogo psują go jeszcze bardziej i krzyczą, że to w imię zasad, jakości i dla dobra czytelników? To jest proste – jeśli w języku polskim zaczęłyby powstawać jakieś oryginalne treści i formułowane były oryginalne i świeże myśli, dotyczące spraw nie tylko polskich, ale od Polski odległych, nie byłoby ani jednego powodu, żeby zacząć na ten temat jakąś dyskusję na forach szerszych niż lokalne. Ot, choćby z Hiszpanami. Mam na myśli całkiem pozasystemową dyskusję. No i wtedy okazałoby się, że jest nie tylko stół, nie tylko flaszka i zakąska, ale jeszcze widownia, która gotowa jest za to widowisko płacić. I nie ma pomiędzy widownią a ludźmi formułującymi oryginalne myśli w języku polskim żadnego pośrednika. I wtedy człowiek utrzymujący Rojta, mógłby się zastanowić, czy jego inwestycja w ten projekt nie była pochopna, czy nie lepiej go zdemaskować, rzucić na pożarcie i popatrzeć jak to ścierwo jest rozszarpywane, sprzedając jeszcze na owo widowisko bilety. W końcu zgromadziła się niezła publiczność i jest o co powalczyć. Tak sobie tylko gdybam…Nie zamierzam na razie organizować debaty z Hiszpanami, może w przyszłości. I w ogóle słabo się czuję, chyba będę się musiał rozchorować na dniach. Śpij więc spokojnie Ebenezerze Rojt, twój czas jeszcze nie nadszedł. Nadejdzie jednak, to pewne.

Powtórzę jeszcze raz – rynek książki w Polsce jest nędzny, wtórny i reaktywny dlatego, by w języku polskim nie ukazywały się żadne oryginalne treści. On nie jest taki z natury, on jest tak skonstruowany. Myślę, że podobnie jest z innymi rynkami, a wszystko po to, by każdy wiedział i dobrze sobie zakarbował, że prawdziwie ważne treści mogą być publikowane wyłącznie w języku angielskim. I dotyczy to nie tylko treści naukowych, one są marginesem tak naprawdę, dotyczy to przede wszystkim treści popularnych czyli najważniejszych.

Wczoraj jeden z czytelników zwrócił mi uwagę na niesłychanie ważną kwestię jeśli idzie o popularyzację. Sami zobaczcie jak to brzmi w języku angielskim Power must be either sacred, or secret . A przecież myśl ta została najpierw sformułowana po polsku, prawda…

Bardzo dziękuję wszystkim, którzy przez ostatnie miesiące wspierali ten blog dobrym słowem i nie tylko dobrym słowem. Nie będę wymieniał nikogo z imienia, musicie mi to wybaczyć. Składam po prostu ogólne podziękowania wszystkim. Nie mogę zatrzymać tej zbiórki niestety, bo sytuacja jest trudna, a w przyszłym roku będzie jeszcze trudniejsza. Nie mam też specjalnych oporów, wybaczcie mi to, widząc jak dziennikarskie i publicystyczne sławy, ratują się prosząc o wsparcie czytelników. Jeśli więc ktoś uważa, że można i trzeba wesprzeć moją działalność publicystyczną, będę mu nieskończenie wdzięczny.

Bank Polska Kasa Opieki S.A. O. w Grodzisku Mazowieckim,

ul.Armii Krajowej 16 05-825 Grodzisk Mazowiecki

PL47 1240 6348 1111 0010 5853 0024

PKOPPLPWXXX

Podaję też konto na pay palu:

[email protected]

Przypominam też, że pieniądze pochodzące ze sprzedaży wspomnień księdza Wacława Blizińskiego przeznaczamy na remont kościoła i plebanii w Liskowie, gdzie ksiądz prałat dokonał swojego dzieła, a gdzie obecnie pełni posługę nasz dobry znajomy ksiądz Andrzej Klimek.

Zapraszam też do sklepu FOTO MAG, do księgarni Przy Agorze, do Tarabuka, do antykwariatu Tradovium w Krakowie, do sklepu GUFUŚ w Bielsku Białej i do sklepu HYDRO GAZ w Słupsku i do księgarni Konkret w Grodzisku Mazowieckim.

  85 komentarzy do “O polityce wewnętrznej i tej drugiej”

  1. Zacznijmy od drugiej strony. Aby istniało coś takiego jak rynek, musi być kupujący i sprzedający oraz potrzeba. Czy istnieje potrzeba czytania książek? Po co czytamy książki?
    Ja czytam aby mieć większą wiedzę i aby uczyć się na cudzych błędach a nie własnych.
    Skąd kupujący wie, że książka będzie spełniała jego wymagania?
    Skąd ja wiem? Kieruję się zwykle autorem i jego wcześniejszą twórczością, ale w beletrystyce jest łatwiej, bo powieść poprzedza zwykle fragment, lub parę opowiadań.
    Miło byłoby przeczytać jeden rozdział za darmo aby wyrobić sobie zdanie.
    (Tak zrobiłeś z II tomem Baśni)
    Książka to nie film, więc nie można zrobić oszukańczego „teledysku”, który po wyjściu z kina okazuje się wszystkim co miało dzieło do zaoferowania.

    Nie kieruję się zwykle zdaniem zawodowych sprzedawców chłamu, czyli krytyków literackich, a jeżeli już to na indiańskiej zasadzie „wysłuchaj kobiety do końca i zrób odwrotnie”

  2. Książek jest bez liku. W jaki sposób wybierać te warte przeczytania kiedy się nie ma godnego zaufania przewodnika/mistrza? Człowiek prosty skazany jest na zniechęcające do czytania, grzebanie w śmietniku. Doświadczam tego uczucia zawsze kiedy wejdę do Empiku

    No ale zanim zaczniemy mieć takie problemy musimy wyuczyć młodych nawyku czytania. Ktoś ma na tym polu sukcesy?

  3. Drogi Coryllusie, ludzie sukcesu, a Ty jesteś nim ponad wszelką wątpliwość, dochodzą w pewnym momencie do etapu, w którym aby panować nad swoim czasem muszą sprawić sobie asystenta. Bo organizacja czasu to jest właśnie zadanie asystentów. Używam rodzaju męskiego bo długonogie asystentki służą jedynie do dalszej dewastacji organizacji czasu. Nawet Akademia o tym kiedyś wiedziała tworząc etaty asystentów. Dziś sens asystentury jest generalnie zapoznany.

  4. w temacie Lutra i dystrybucji. Wczoraj ze skrzynki pocztowej wyjęłam zaproszenie na pokaz filmu G.Brauna pt ” Luter i rewolucja protestancka”, a więc projekcja w kinie „Wisła”,dnia 27 listopada (poniedziałek) , godz 18.30 . W  bieżącym  tygodniu można pobrać w kasie kina, wejściówki na film,  w godzinach 12.00 do 20.00.

    Kino „Wisła” Plac Wilsona 2.

  5. Ja mam sukces że hej. Moja córka czyta naprawdę dużo. Prawie wyłącznie horrorów i mrocznych kryminałów.

  6. To chyba porażka 🙂 ???

    Horrory czyta się z 2 powodów. Snobizmu, czyli potrzeby bycia w temacie do pogadania ze środowiskiem do którego się aspiruje.  Dwa to brak alternatywy w obrazie rynku jaki mamy w głowie.

    Ale czyta więc wystarczy podmienić styropian na treść.

  7. Zwyciężymy.

  8. Jak jest Imperium, to i jest imperialny język. Imperium Rzymskie było i się zbyło. Teraz mamy British Empire albo juz konkrety jego narodzin, Global Britain, no ale język tego imperium już jest. Nie będzie tym razem lekko ale ja mam cały czas nadzieję na przebudzenie narodów i ich języków narodowych.

  9. Czytanie wyłącznie kryminałów, zwłaszcza klasycznych świadczy o przytłoczeniu problemami życiowymi, tak ogólnie.

  10. Kogo ew. z kim – precyzyjniej proszę.

  11. Tekst dotyczy rynku treści. Z tekstu: Dlaczego rynek książki w Polsce jest tak nędzny, a jego strażnicy, opłacani przez nie wiadomo kogo psują go jeszcze bardziej i krzyczą, że to w imię zasad, jakości i dla dobra czytelników?.
    Szanowny pan jest strażnikiem ?

  12. Inercję. Artykuł coryllusowy – dzisiejsza notka blogerska – pokazuje, kto hamuje. I kto chamuje, też.

  13. niewielkie, naprawdę niewielkie
    ale każde dziecko od pewnego czasu dostaje ode mnie książkę w ramach prezentu

    PS. Z pamiętnika uzależnionego. Właśnie kupiłem w „taniej książce” ostatni egzemplarz najbardziej klimatycznej książki jaką zdarzyło mi się czytać. jej tytuł stanowi motto mojego profilu w szkole nawigatorów

  14. A ja dziękuję Gospodarzowi za wydawnictwo i możliwość nauki tego, czego nasz podziurawiony system edukacji i tzw. mainstream mi nie powiedzieli. Po kilku tygodniach bezowocnego polowania mam wreszcie wspomnienia ks. Blizińskiego i uważam je za genialną pozycję, którą ze względu na zakup dwóch egzemplarzy będę starał się promować wśród księży i znajomych. Przy okazji pozdrawiam Pana z księgarni Przy Agorze za inspirującą rozmowę i wspomnienie o ks. Wawrzyniaku, o którym również nie miałem pojęcia. Zwyciężymy! 🙂

  15. @ArGut

    Nonsens – po prostu nie lubię w dyskusji takich zdawkowych szczeknięć ala Sowiniec z s24.

  16. To że ja chamuję to oczywiste, prawda?

  17. Głęboka polityka- tak tę drugą politykę określał Retinger.

  18. >Wczoraj zadzwonił Jacek i powiedział, że ludzi sukcesu poznaje się po tym, że przestają panować nad swoim czasem. No więc ja właśnie przestałem, ale sukcesu jakoś nie widzę.

    :):)

     

    >Każdy potencjalny krytyk posługujący się metodą Rojta musi dobrze wiedzieć, że na pewno mu odpowiemy, jeśli nie zrobię tego ja, poprzez gwałtowny tekst na blogu, to zrobi to ktoś inny. Tak jak ostatnio zrobił to rotmeister.

    w ryj też można dać

  19. Takie książki czyta się dla czystej przyjemności. W ogóle ludzie w czasach internetu i kultury obrazkowej zapominają, że książki czyta się przede wszystkim dla przyjemności.

  20. Rynek czytelników książek kurczy się. Niektórzy twierdzą że umiera. Myślę, że trzeba stworzyć nowy rynek bo książka papierowa nie zginie jeśli chce przetrwać wolność i niepodległość człowieka. Dopóki rodzicom zależy na tym by ich dzieci wchłaniały prawdziwą i użyteczną wiedzę, zawsze będzie szansa na renesans książki. Żeby stworzyć nowy rynek książki trzeba ustawiać drogowskazy i p0pularyzować wiarygodne bo autentyczne autorytety.

    Myślę że nasze środowisko dojrzało już żeby wygenerować z siebie taki ruch.

  21. Pewnie, że zwyciężymy, po „różańcu bez granic”, wszędzie kłopoty: Brexit, już chyba dwuletni stan wyjątkowy w państwie co to miało rewolucyjne osiągnięcia, ledwo uratowane próby rozwalania ostatniego państwa co ma chrześcijańskiego króla przez wybijanie się jego krainy geograficznej na tzw niepodległość, no i brak rządu po sąsiedzku, w państwie co to instruowało innych ex cathedra, bo wydawało mu się, że mu wolno, bo jest prymusem.

  22. Promocja języka ma duże znaczenie. Jeśli ktoś publikuje np w języku angielskim to wzbogaca kulturę angielską kimkolwiek by nie był. Patriotyzm w dużej mierze polega na pielęgnowaniu języka i poszerzaniu jego znaczenia. Z historii najnowszej wystarczy przypomnieć sobie np kulturkampf, Niemcy wówczas mieli nadzieję na to, że to co ich przodkowie zrobili z Połabiem oni zrobią z resztą zachodniej Słowiańszczyzny. W zasadzie gdyby nie I wojna św. nie wiadomo co by było, sukcesy jakieś mieli. Widać to choćby po rdzennych mieszkańcach ziem, które dopiero w 45 r. znalazły się w orbicie urzędowego j.polskiego.

  23. Żeby stworzyć nowy rynek książki trzeba ustawiać drogowskazy i popularyzować wiarygodne bo autentyczne autorytety.

    Przecież Coryllus to zrobił i robi – stworzył rynek, ustawia drogowskazy i popularyzuje autentyczne autorytety, vide ks. Bliziński. Problem jest z tymi, co mają stemple z napisami T—-a O—-y Gepruft  i licencję na używanie tych stempli. To znaczy, chciałem powiedzieć z treścią: „Polsko-europejska, demokratyczna prawicowo-narodowa socjalistyczno-liberalna Centrala Rybna”.

    Gabriel napisał „na początek” piękną książkę – I tom Baśni – a oni pytają, a kto to k… jest? I zastanawiają się, co zrobić – który z „naszych” siadł i napisał jej recenzję? Który opublikował, ilu ich jest?

    Na blogach kąśliwe uwagi, aha, więc żyje z reprintów. Treść tych reprintów nie jest ważna, tylko z czego autor żyje. Bo, że nie z budżetów, to już wiedzą. I może o to właśnie chodzi, że to jest małe i miałkie, niskie i podłe – że chodzi tylko o ten słoik z melasą, ten lęk przed spadkiem poziomu życia. To, jak piszą w książkach dla ekonomistów – podobno jedna z głównych motywacji homo oeconomicus, żeby ze słoika z melasą nie ubyło, albo żeby kto się do niego nie dosiadł. Ten potworny lęk, że towarzystwo uzna, że mi się gorzej powodzi.

    Jak powiada JKK (Piosenka z dedykacją

    Że dolar rodzi dolar – rzekło ile wiem – sam Bertold Brechtmuzyczki robił mu Kurt WeilMilion jak świnia prośny jestjebał was wszystkich zatem piesWasz Kriegsgefangener. Lorelei.

    Jakie są zarzuty do I Tomu Baśni – że do Afryki na rowerze jeżdżą tylko pedały i wariaci – a Heinz Reinefarth to był spoko gość? Bo, co, bo nie będą mogli chodzić na rauty do ambasad i brać pensji i stypendiów z tego powodu, że za Reinefartha przeproszono dopiero w 2014, a Baśń Tom 1 wydana w 2011.? (Niemcy przepraszają za rzeź Woli. Przeczytaj przemówienie burmistrz Westerlandu [2014]

    To kto, ja się pytam, rządzi polską narracją – Rojt we współpracy z następcami prawnymi SS-manów czy kto inny?

    Przecież tamci nie mają narzędzi – niech nikt mi tu nie opowiada, że to BND we współpracy w WSI zabroniło naszym napisać recenzję I Tomu – to zrobiły anonimowe kreatury, z pyskami zanurzonymi w słoju, czy do tego słoja aspirujące.

  24. Tak na marginesie – a Henryka Sienkiewicza kto finansowała skoro cenzura carska pozwoliła na wydanie dzieła Krzyżacy, opisującego okres od 1399 (śmierci królowej Jadwigi) do 1410 roku (bitwa pod Grunwaldem). Później po raz drugi cenzura Marksa i Engelsa dopuszcza Krzyżaków do szkół i jeszcze kręci film, który staje się sacrum PRL-u (32 miliony widzów obejrzało film do 1987 roku, a 14 milionów w ciągu pierwszych 4 lat – tak podaje wiki).

  25. Wiem że Coryllus orze na 4 lemiesze na raz 🙂 i rezerw już nie ma za wiele…

    Chodzi mi o całą resztę która mogłaby się przyłożyć i też parę cegieł ulepić, wysuszyć i wypalić. A konkretnie chodzi mi o to co napisałem Shorkowi: „Książek jest bez liku. W jaki sposób wybierać te warte przeczytania kiedy się nie ma godnego zaufania przewodnika/mistrza? Człowiek prosty skazany jest na zniechęcające do czytania, grzebanie w śmietniku. Doświadczam tego uczucia zawsze kiedy wejdę do Empiku

    No ale zanim zaczniemy mieć takie problemy musimy wyuczyć młodych nawyku czytania. Ktoś ma na tym polu sukcesy?”

    Jest to apel o ruszenie głową i wymyślenie jak skonstruować elementarny kanon lektur współczesnego Człowieka Polaka Katolika tak by ktoś kto zdecyduje się kształcić tym tokiem nie musiał „grzebać w śmietniku”.

    No i zamieściłem też prośbę o zamieszczanie konkretnych, skutecznych wypraktykowanych w życiu sposobów zachęcenia dzieci do czytania książek.

  26. Może ukształtował w świadomości zbiorowej obraz tamtych czasów i coś istotnego pominął; )

  27. 100% trafne. Tylko za wysokie dla stworków, przyssanych do budżetu państwa. DZ zacznie się wtedy, gdy wysuszy bagno dopłat do obcej agentury; dopłat wypłacanych z polskiego budżetu. Ów pomysł, by za zrabowane pracującym Polakom pieniądze futrować własną, trzymającą Polaków pod butem agenturę, należy odwrócić. Dopiero takie odwrócenie — po którego zastosowaniu to obcy utrzymywać będą propolską, wysokowykształconą, działającą dla obustronnej korzyści (bo dlaczego niby nie) agenturę Rzeczpospolitej — oznaczy początek odradzania suwerennego państwa.

    Wtedy nastanie nam Dobra Zmiana, zasługująca na to miano.

  28. Tylko kto do tego dopuści ?

  29. Tak jest.

    To, czego jeszcze brakuje — to, co jeszcze będzie potrzebne — to dobre nastawienie do Rodaków po obu stronach granicy, wyrażające się odciążeniem fiskalnym rodzin (firmy mają płacić podatki, ci absolutnie najbogatsi – jeśli tacy plutokratyczni Polacy będą kiedyś – też płacić powinni na państwo podatki, zaś pracujący, a zwłaszcza utrzymujący rodziny – ci powinni być odciążeni, konstytucyjnie, wolni od ściągalności danin, domiarów, VAT-ów i innych supercwanie nazwanych podatków) a będzie radośnie można powiedzieć, że zwyciężymy. Dziś jest w tym haśle mnóstwo nadziei i cząstka dokonań. Na samej rozsypce u sąsiadów i demontażu oszalałej Łunii Ełro budować się nie da, choć wtedy łatwiej jest robić swoje – a w perspektywie także budować.

  30. Ja myślę, że to trzeba będzie wywalczyć. Tzn należy jako pierwsze zostawić za sobą słownictwo typu dopuści. Przekroczyć ten etap i wejść na pole suwerenności, jeszcze przed „całym państwem”. Myślę tu o uzbrojeniu się (w odwagę, cierpliwość, zasady) i o uzyskaniu suwerenności (w ocenianiu zdarzeń, w postępowaniu, a szczególnie w myśleniu).

     

    Gospodarz daje nam przykład, ba! Daje konkretne wskazania. Np. powyżej nie mówię zupełnie sam, lecz częściowo mówię Coryllusem. Gdzie? — Choćby we fragmencie „kto ponosi koszty czyjej agentury”.

     

    Rozbudowałem coryllusjańską myśl o własne przekonanie, że nasza agentura ma być najlepiej wykształcona, oraz działać z korzyścią dla podmiotu, nad którym będzie panować. Wtedy dopiero będzie to agentura nie do ruszenia — że tak wesoło, potocznym językiem podstawowy cel sformułuję. Elementarna własność agenta to jest nie dać się zniknąć. Niechaj zatem będzie kiedyś tak, że obcy nie tylko będzie utrzymywał, ale i będzie bronił polską agenturę, zainstalowaną u niego w przyszłości. Tak widzę Autentyczną Dobrą Zmianę, akronim ADZ.

  31. To są bardzo piękne marzenia. W zasadzie chyba nawet jakieś dalekosięźne plany…. dobrze by było gdyby się udało 🙂

  32. W każdym razie na pewno nie przegramy

  33. Resztki istniejąvej jeszcze w latach 70-tych ub.w. ruskiej jazdy, właściwie całość wojsk konnych ZSRR, kawaleria sowiecka utrzymywana zresztą głównie na Kresach Rzeczpospokitej, w dzisiejszej Białorusi i na Smoleńszczyźnie, zagrała sceny batalistyczne w Panu Wołodyjowskim. Czy wcześniejsze takie sceny, to nie wiem, ale i w „Panu Wołodyjowskim” grała konnica ruska (z jaką chęcią ubierali stroje i przypasywali szable! z jaką atencją podejmowano Łapickiego – koniecznie wystrojonego! jak fetowano na Białej Rusi ekipę filmową Hofmana! kto rozmawiał z Łapickim o tym-ten wie) i w „Potopie” zagrali Rosjanie, stawiając polską jazdę. Piękne, prawda? Zdaje się, że Hoffman się tym specjalnie nie chwalił, że go tu „towarzysze radzieccy” wspomogli statystami na koniach. Kto dopytał się, ten wie, że Rosjanie umożliwili mu nakręcenie tych filmów z takim rozmachem, z jakim one ostatecznie powstały. Ale idźmy dalej, do Twojego pytania.

     

    Co się cenzorom podobało. Łapicki opowiadał o tym swobodnie, chociaż – czy on był przy Krzyżakach…? Nieważne, jedziemy: krzyże Chrystusa pokazywano na płaszczach szwarccharakterów, raz. Następnie, dzielni Słowianie (miód na serce sowieckiego cenzora) pobili „tych z krzyżami”, to dwa. Elitę oficerów politycznych (rycerzy) wspierał stanowiący z nimi jedność lud, który żywił, odziewał i uwielbiał elitę rycerstwa (kolejne mokre marzenie politruka, już widzącego siebie w lśniącej zbroi Zbyszka z Bogdańca, jak to wybiegają takiemu na spotkanie Danusie z włosem rozwianym, itd.) to by było trzy.

    Chyba wystarczy argumentów…

  34. Dzięki. Zawsze mnie to dziwi, że może być ktoś, kto nie wie (lub udaje, że nie wie) iż uwagi dyskutujących mogą i powinny dotyczyć notki Coryllusa.

    Dobrze się stało, że z artykułu Gabriela zacytowałeś. Pięknie to pasuje. Jestem Ci wdzięczny — zwłaszcza, że mam młynek, stąd mogę pisać krótko, lub zdawkowo.

  35. Myślę, że jak ktoś przebije nam opony w samochodzie – to nie ma powodu zastanawiać się nad budową fabryki aut – czy kupnem lub wręcz opracowaniem nieprzebijalnych opon – tylko zainstalować kamerę, złapać sprawcę i przykładnie ukarać, by świecił przykładem dla innych. Zmienić opony i jechać dalej.

    W przeciwnym przypadku dojdziemy do wniosku, że trzeba założyć partię, zdobyć władzę i zmienić realia, albo co najmniej „naciskać na kogoś z PiSu”. Skończy się zebraniem kilkuset złotych albo traumą po sprawdzeniu, jaki ten ktoś z pis’u naprawdę jest.

    Dobra zmiana – to też my – tu i nie tylko tu – to nie jest tak, że dzieje się tylko na górze, a my biedne żuczki mamy klapać łapkami, jak coś idzie dobrze i pomrukiwać z wyrozumiałością, jak idzie źle.  Np. z tzw. reformą wymiaru sprawiedliwości to nie jest tak, że komuś to przeszkadzało. Powody są dwa proste – jak konstrukcja cepa. Pierwszy – ten, że jak się nie opanuje sądów, w tym SN, to będzie się przegrywać wybory – a do tego trzeba opanować KRS, bo to Prezydent na wniosek KRS powołuje do SN.  Drugi – to być może ten, że podczas akcji Duda-pomoc – zobaczyli, czego oczekuje elektorat (to ci, co dają głosy) – czyli, że jak przy okazji da się coś elektoratowi, to można liczyć na 80%. Elektorat dał pisowi bezwarunkową zgodę na rzeź – więc trzeba co najmniej przywalić kijem. I tyle – i nic więcej.

  36. Ja myślę że w 90 r. elektorat dał jeszcze większą zgodę na rzeź, ale co z tego jak okazuje się źe dla rządzących liczy się nie tylko siła elektoratu 😉

  37. A ja myślę, że liczy się też wyobrażenie o tym, czego nie widać, a czego być może w ogóle nie ma – przynajmniej nie w takiej formie i sile, jak się sądzi  – i granice tego, co wolno są o wiele dalej, niż się nam wmawia. O tym jak jest decyduje często nie żadna potężna siła – a fakt, że ktoś jest miernotą bez skrupułów – albo, że zna się z kimś ze szkoły czy podwórka.

  38. Tak też może być (niekoniecznie musi). Tylko jak sprawdzić  (najlepiej bez ofiar w ludziach) w jakiej formie i w jakiej sile jest to czego nie widać i czego być może nie ma i jakie są tego granice ?

  39. Potężne siły lubią miernoty bez skrupułów, a kto kogo zna nigdy nie było bez znaczenia 🙂

  40. w tle jest wywołanie podziałów w środowisku sędziowskim, ponieważ procent normalnych sędziów jest już w granicach ok. 15; pozostala część jest spatologizowana i powiązana z grupami przestępczymi; skutkami są m.in. hermetyzacja zawodu i przekształcenie całych struktur wymspr w gangi; casus SA w Krakowie i rola Prezesa jest tylko czubkiem góry lodowej – powstały całe lokalne szkoły stosowania prawa wbrew obowiązującemu, pisanemu prawu [ustawy, konstytucja, orzeczenia SN, itd.] – praktycznie można każdego wsadzić do więzienia a jego rodzinę pozbawić majątku – powstały całe gangi kreujące fikcyjne wierzytelności kierowane do egzekucji z nieruchomości np. fikcyjna wierzytelność 1 tys. zł i egzekucja skierowana do willi wartej 2 mln zł, celem jest uniemożliwienie obrotu nieruchomością i utworzenie rzeszy wierzycieli, w tym Skarbówka z fikcyjnymi długami, rozgrywanie w czasie procedur zapewnia skuteczność takich egzekucji w 100%,  a potem zabor mienia ruchomego w asyście komorników tzw. wyłudzenia na zaspokojone tytuły wykonawcze;- a jakie są uzasadnienia orzeczeń? każda brednie byle wyrwać wytypowanym ofiarom kasę

  41. przykład: różnica między(1) przeniesieniem własności w postępowaniu egzekucyjnym a (2) istniejącym wpisem do księgi wieczystej; (1) służy tylko do wprowadania w posiadania i dokoanie wpisu w KW i do niczego innego, nowa szkoła interpretacji i stosowania prawa wskazuje, że (1) można wyłudzać mienie i odszkodowania za tzw. bezumowne korzystanie z nieruchomości przez osobę wpisana do KW jako właściciel -ot. gangsterski, sędziowski proceder;- w tle jest wyrzucanie ludzi z domostw i zabory mienia, itd., itd., … i to jest RP

  42. Tak to rzeczywiście na chwilę obecną wygląda, ale wątpię,  że ci którzy z tej patologii mają zyski podali się bez walki. Zresztą jest duże prawdopodobieństwo że te walkę wygrają.

  43. Nie strollujmy Gospodarzowi notki 🙂

    Ja to wszytko wiem i też mógłbym sypnąć przykładami z rękawa.

    W odniesieniu do takich przykładów – i w luźnym nawiązaniu do zagadnienia kto komu i w co wietrzy – to jak „robiono” mojego kolegę – to własna matka tłumaczyła mu, że to niemożliwe, że musieli coś pomylić, albo on sam coś źle zrozumiał.

    Własna matka – w my tu o przekonywaniu młodzieży in gremio.

  44. „Dyskusje zaś, które proponują tak zwane naukowe autorytety to jest noc żywych trupów poprzebieranych w dziwne stroje w dodatku.” [np. w togi] – to jest też związane z treściami i dystrybucją treści [czyli jak Gospodarz prawi] – ja tez usłyszałem na sali sądowej w W-wie od sędziów [zeznawałem jako świadek]  „jak byśmy nie słyszeli i nie widzieli to własnym matkom byśmy nie uwierzyli” zdarzają się jeszcze Sędziowie w RP;- ale, ale oni też są rynkiem na treści, które może powstaną na naszych klawiaturach

  45. albo będą konkurencyjne gangi w środowisku i tak się to chyba skończy

  46. Co z tego źe konkurencja jak ten sam towar sprzedają 😉

  47. to też w temacie: http://3obieg.pl/kupujemy-lng-z-usa-ale-czemu-placimy-prowizje-brytyjskiemu-posrednikowi

  48. Power must be either sacred, or secret 

    W państwie świeckim sądy są narzędziem władzy tajnej – ale uzurpują sobie prawo do boskości (świętości). Stąd np. „szaty liturgiczne” – „batmany”.

    Co do procentów zgoda spór jest czy to 20, czy 10 – 15 – akurat pośrodku. Są tacy, co chcą być przyzwoici – i są.

  49. Która poważna centrala da sobie zabrać takie narzędzie 🙂 ?

  50. Alegorie starych mistrzów:

    Czas, Prawda, Historia, Sukces

  51. „w ryj też można dać”

    A za groźby karalne można pójść siedzieć.

  52. Nic dodac – nic ujac, Qwerty…

    … wlasnie przerejestrowuje auto zakupione we Francji w US… i znowu doswiadczam tej paranoi biurokratycznej… zadanie detych dokumentow i rozgrywanie proceduralne, pomimo zalaczonej, przetlumaczonej faktury z zaplaceniem stosownego podatku we Francji !!!

    Stosuja kazda brednie byle wyrwac kase… byle utrudnic zycie… a noz-widelec sie uda – zwyczajnie – ocipiala z zadzy kasy banda biurasow !!!

  53. To nie marzenia tylko Boży Plan.

    Z wizji Teresy Neuman z 15 października 1948 r.

    …Światłych i mądrych Polsce nie odmówię. W języku polskim będą głoszone najmądrzejsze prawa i najsprawiedliwsze ustawy, zaś Warszawa stanie się stolicą Stanów Zjednoczonych Europy.     Polska, która pierwsza karę poniosła, choć wina jej nie była największa, prędzej niż inni się podniosła. W czym zawiniła, przez to musiała doznać kary. Ale już bliski jest koniec jej pokuty. Wytrwa przy Kościele swoim i doczeka wyzwolenia. Nieprzyjaciołom swoim krzywdy pamiętać nie będzie, dobrem za zło zapłaci. Będzie mieć chwałę między narodami i skrzydła szeroko otwarte, rozszerzy też granice swoje. Weźmie narody wierne Kościołowi w nagrodę wierności swojej.

  54. Link do całej wizji Teresy Neumann z dnia 15 października 1948 r. Chyba nie przerabianej. Tzn. nikt nie próbował jej opowiadać własnymi słowami.

    http://www.fronda.pl/a/niesamowita-wizja-dla-polski-mistyczki-teresy-neumann-w-jezyku-polskim-beda-gloszone-najmadrzejsze-prawa,61120.html

  55. Niektóre rzeczy już istnieją. Będzie można po nie we właściwej chwili sięgnąć. Na przykład Powszechna encyklopedia filozofii, która powstała bardzo szybko, bo tylko w osiem lat. Pomysł dzieła i nadzór nad redakcją wszystkich haseł o. Mieczyslaw Albert Krapiec. W chwili śmierci pracował  nad hasłem „Paruzja”.

    https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Powszechna_encyklopedia_filozofii

    Przypuszczam, że w innych ważnych dziedzinach też są gotowe drogocenne zasoby. Albo właśnie powstają…

  56. *** ZACHĘTA NA LUTRA ***

    Byłem dziś na szczecińskiej projekcji filmu G. Brauna. Co tu dużo mówić? Potwierdzam w tzw. całej rozciągłości opinię Szanownego Gospodarza, iż jest to dzieło wybitne. Ponadto: mistrzowskie, znakomite, błyszczące, frapujące, inspirujące, szokujące (to wniosek z reakcji widzów). Podział filmu na dziewięć części obejmujących różne aspekty lutrostwa – fenomenalny. Dobór prelegentów, sposobu opowiadania oraz podawanych przez nich informacji – genialny. Muzyka – świetna. Zdjęcia – w tym ujęcia z dronów – fantastyczne. Animacje to majstersztyk – sceny w której Martin-reformator wyrywa z Biblii kartki z fragmentami, które mu nie pasują po prostu nie da się zapomnieć.

    Grzegorz Braun i reszta Szanownych Twórców – wspólnym wysiłkiem ściągnęli to gigantyczne kłamstwo tam gdzie jego miejsce – na śmietnik dziejów gatunku ludzkiego. I jeszcze – za przeproszeniem – ściągnęli mu gacie. Nikt ich już nie podciągnie.

  57. CZAS w łóżku z gołą PRAWDĄ – Giovanni Battista Tiepolo (1696–1770)
    HISTORIA pisząca na plecach CZASU – Vittorio Maria Bigari (1692–1776)
    SUKCES – okładka do książki „The Man of Pleasure”, NY, 1913

  58. Tak ją określił? No no…

    No bo wiesz genezy, tak się właśnie zastanawiałem: na ten przykład, jaką politykę prowadzi taki JK? I wiesz co ci powiem, ze wszystkich tych przymiotników to jak ją określił Retinger brzmi… no spoko to brzmi. Kto by się tego po Retingerze spodziewał…?

  59. Dobre wieści z filmem – Pan Grzegorz pokazał pazur i jakość.

    Powspomniałem sobie czasy, jak to Gospodarz przecierał szlaki w II Tomie Baśni, a Pan Grzegorz miał film dopiero w planach.

    A co robili wtedy inni? [2013]

    A, pisali tak:

    „Gdybym był płk. SB i ruskim agentem, przypilnowałbym, by PiS jednak wygrał wybory parlamentarne, bo jego kadry są gwarancją całkowitego bezpieczeństwa systemu i takiej kompromitacji w sytuacji katastrofy gospodarczej, że żadnej już partii antysystemowej nie będzie NIGDY.

    i tak:

    „PiS wprawdzie dobrowolnie przyjął rolę „konstruktywnej” opozycji, jednak na straży tej postawy stoją zastępy „naszych” autorytetów, doradców, ekspertów i publicystów. To ci ludzie, z których większość doskonale funkcjonuje w obecnym systemie, dbają o „przestrzeganie standardów demokracji” i są głównymi piewcami „ewolucyjnych przemian”. 

    Zagadka – kto i kiedy tak napisał i kto i gdzie to zacytował.

    Cytujący pisał tak:

    Mam jak najgorsze zdanie o duchowej roli katolicyzmu w kształtowaniu losów naszego narodu, ale nie można mu odmówić spełniania funkcji moralnego gorsetu dla większości Polaków. Z faktu, że był to tylko gorset zewnętrzny, bez głębi ducha i serca, nie wynika, że zniszczenie go przyniesie poprawę.

  60. Wysłuchać kobiety do końca i zrobić odwrotnie to jest zasada niezbywalna u każdego indianina .

    Głoście ją wszyscy jak dobrą nowinę ,a przynajmniej jako ratunek w kłopotach .

  61. To nawet nie jest żądza kasy, bo za łapówkę też nie zalatwisz.

  62. Stefan jak się nazywasz? Dobrze się czasem spotkać.

    Przecież nikt tu nie grozi – wyluzuj

  63. Stefan, nie pij tyle

  64. Aby zachęcić do czytania dzieci, mamy czas do maksymalnie 6 roku życia. Dziecku trzeba czytać codziennie różne opowieści. Potem dostarczać ciekawą książkę, odbiegającą od panującej na rynku tandety. Tak by nasza pociecha czuła się wyjątkowo między rówieśnikami. A potem albo złapie dziecko cug albo nie, 10% społeczeństwa ma tzw. cug.

  65. Bóg zapłać za przypomnienie.

  66. Mam cały czas wrażenie, że bieżączka jest sprytnie sterowana przeciwko wyborcom. To znaczy (chcę, byśmy się tu i teraz zrozumieli) że nie jest prawdą liczenie się z wyborcami, że nikogo z aktorów sceny politycznej nie obchodzi badanie, czy zgrubne, czy dokładne „na co im elektorat naprawdę dał zgodę”. Aktorzy sceny politycznej to serdecznie mają w dolnych plecach. Całe poparcie elektoratu dla dezeciarzy, załatwione dzięki socjalistycznemu pomysłowi Kosiniaka-Kamysza, załatwione w ten sposób, że  przy okazji da się coś elektoratowi, potrzebne jest im tylko po to, by elektorat uśpić, by elektorat się odczepił od robienia polityki. To jest Tusio z chudą facjatą w praktyce. Tusk li tylko gadał „ciepło wode móta – to z polityki wynocha” a dezeciarze zrobili z tego codzienną praktykę.

    Inaczej mówiąc:

    DZ-ciarze już przebili Tuska. Są skuteczniejsi. A idą jego koleiną. Żadne naprawianie sądownictwa nigdy nie byłoby przewidziane. To znaczy, poprawię to na wyraźnie: nigdy nie było planowane i nadal nie jest poważnie brane pod uwagę.

     

    To jest moje wyczucie. Setek argumentów na poparcie z rękawa nie wytrząsę. Poszlaki, owszem. Ścisłego dowodu nie, bo właśnie na tym ich rola polega, aby ludzie się nie złapali i nie wiedzieli, że obecnie rządzi Tusk wersja 2.0

     

    Na koniec najważniejsze.

     

    Prośba do b. doświadczonego negocjatora: spójrz proszę RAZ na to moimi oczami. Wpadają niepasujące klocki do otworów w układance? U mnie wpadają, i to wszystkie. Od samości – nie muszę potrząsać, ani ich w palcach obracać. To spojrzenie wystarczy i mamy przed sobą sytuację, w której zmiana opony przeznakomicie pasuje wrogom.

  67. Dokładnie! To jest właśnie TO spojrzenie, o którym mówię powyżej.

  68. Weź tu „zmieniaj oponę” jak radzi nasz Wolfram.

     

    Rada Wolframa — ależ ona jest, na inne niż obecne czasy: niezła, trzeźwa, oszczędna, rozsądna. Tylko czasy dzisiejsze nie są takie, że można liczyć na rozsądek czy na działanie prawa.

     

    10.4.10 pokazał mi, że Państwa już nie ma. Podmieniono je obłąkańczym konwolutem klik. Dowolna „zmiana opony” umożliwia tym gangsterom jeszcze szybsze działanie. Aktorzy nie rządzą, oni nie panują nad bandą klik. Ale zmienioną oponę chętnie łykną, to zawsze. Taki ich aktorski charakter.

  69. Sprawdziłem, kto pisał – to byt netowy pseudo Ścios.

    Link, proszę:

    https://bezdekretu.blogspot.de/2013/10/spektakl.html

  70. Dobrze, że w swojej wypowiedzi nie narzucasz, a tylko podkreślasz, że takie jest Twoje zdanie. I tylko Twoje. Oczywiście przyznajesz, że pełnej wiedzy nie masz, ale wydaje Ci się, że jest tak jak piszesz …. No a mnie się wydaje, że nie jest tak cynicznie, że jest poprawianie sytuacji, że nie jest tak,  jak Tobie się wydaje. Zatem pozostańmy przy swoich  opiniach.

    Nawet sobie nie zdajesz sprawy jak ważne jest wyekspediowanie (wiek) komuszych urzędników na emeryturę, nie wiesz jak dewastuje państwo ciągła obecność komuszej mentalności, to jest ta pozostałą po PRL „nadzwyczajna kasta”. Na szczęście dla kolejnych pokoleń, oni już zrozumieli że „nie kumają”, że już nie ma „wicie, rozumicie” załatwianego w gronie ludzi z departamentów które „trzęsły krajem”.

  71. Na nic nie da się ludzi tak złapać, jak na obietnicę „zrobienia z tym porządku”. Żaden cynizm, realizm.

  72. Weź „zmień oponę” w spółdzielczości mieszkaniowej. Prezesi spółdzielni nie odwoływalni, bo rada nadzorcza i zarząd to konglomerat „interesików”. Jeśli już umieszczony będzie w porządku obrad Walnego , punkt „odwołanie prezesa”, to jest to punkt przedostatni i wtedy zawsze okazuje się, że nie ma kworum.

    Powiesz że przykład banalny, nie jest banalny, bo połowa społeczeństwa mieszka w spółdzielczości mieszkaniowej i portfel wydatków rodziny,  oscylujących wokół kosztów czynszu to trzecia część dochodów. Jeszcze uzmysłów sobie w jakim wieku są prezesi i jakie koterie za nimi stoją oraz że … dopiero natura, odwołuje ich ze stanowiska.

  73. I jeszcze jedno: pstryczkiem-elektryczkiem wyłączyłem uczuciowość. Komentarze pow. są beznamiętne. Uwagę na to skierowałem, by nic a nic nie dać się ponieść. W żadną stronę. Jeśli komentarze sprawiają wrażenie wyspowych, to dlatego, że mają takie być. Równowaga i ogląd całości, a nie entuzjazm dla szczegółu.

     

    Mimo to nie polecam takiego podejścia każdemu. Niech będą i te emocjonalne uwagi, jak zapałki czy co to było (źdźbła trawy?) nakładane na grzbiet wielbłąda czy osła. Osobiście czytam w takich komentarzach dużo i głęboko. To nie znaczy, że sam zacznę wygrzebywać kilometrowe studnie, zionące emocjami. Raczej nie tutaj. Wolę jasno i jednoznacznie, a że szeroko — taka to własność beznamiętnego komentarza, że idzie w szerokość.

     

    Opisuję cały dom. Mieszkać możemy jednak na raz w nie więcej, niż w jednym pokoju.

     

    Dość metafor na dziś. Myślę, że zrozumieliśmy się.

  74. W ramach sobotniego popołudnia , wskocz na portal „Temidacontra.pl”, bez emocji, popatrz jakie ma problemy połowa społeczności , tej  głosującej.

  75. A więc publika już tak zdurniała, że można jej wciskać te kity o Murzynach…

  76. To miało być do dzisiejszej notki 😀

  77. Mozliwe…

    … sklaniam sie rowniez ku temu, ze to czesto nadgorliwosc… czesto zwykla zawisc… i rownie czesto brak kompetencji… albo brak samodzielnosci.  Wszystko to – razem – tworzy  KOSZMAR  dla petenta… zbyt wiele wydumanych „papierkuf”… zaswiadczen, poswiadczen, oswiadczen, itp. czesto beznadziejnie glupich, nielogicznych… i czesto sie wykluczajacych…

    … jednym slowem  USTAWODAWCA  spowodowal, ze… JEDYNIE  BIURWY  moga sie o brak roboty  nie martwic… liczba zwyklych  KNOTOW administracyjnych – po prostu –  PORAZA… np. kolejny  BUBEL  wyprodukowany przez  USTAWODAWCE… a wiec tych  baranow sejmowych – „nowy dowod osobisty”  bez  adresu !!!   Istne horrendum !!!

    Jednym slowem  USTAWODAWA  stworzyl  piekna  PARANOJE… i  CHAOS !!!

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.