Cze 032018
 

Na tych wszystkich spotkaniach i pogadankach z Józefem często szydzimy z aspiracji polskich polityków opozycyjnych, które sięgają nie dalej niż do Berlina. Zastanawiam się czy słusznie, zważywszy na to, że niemieckie aspiracje sięgają dalej i układają się na osi, gdzie po jednej stronie jest Hollywood, a po drugiej Auschwitz. Mam tu na myśli aspiracje dostępne umysłom płaskim i kokieteryjnym, które za dobrą monetę biorą tak zwane sukcesy gospodarcze i inne cuda na kiju. Zakładam jednak, że są jeszcze na świecie jacyś poważni Niemcy i oni bez przerwy myślą, jak tu się wywinąć od kolejnej prowokacji. Bo co do tego, że obydwie wojny były sprowokowaniem Niemiec do akcji, a następnie ich dewastacją, zgadzamy się chyba wszyscy. Na czym polega nasz problem? Na wytłumaczeniu Niemcom, że nie jesteśmy przedmiotem, ale podmiotem polityki w Europie Środkowej, oni zaś sami, nigdy nie będą mogli prowadzić polityki globalnej. Nikt im na to nie pozwoli. Ja wiem, że to jest niemożliwe, albo prawie niemożliwe i po każdej takiej próbie Polacy osuwają się w zaciekłą wobec Niemiec wrogość. Może jednak warto próbować. Nie z pozycji „sługa i podnóżek”, ale z jakiejś innej. Ktoś może jeszcze raz powtórzyć, że to niemożliwe, albowiem nie ma w Niemczech tradycji porozumiewania się ze wschodem, jedyna taka tradycja to kontakty z Moskwą, a te są z istoty naznaczone fałszem i kończą się tak, jak wiemy. Mają za to Niemcy zawsze otwartą alternatywę – jeśli nie USA i nie ta beznadziejna Moskwa, to może Chiny? Może, ale czy opcja chińska nie jest dla Niemiec kolejną pułapką? Oczywiście, że jest tylko my jeszcze nie widzimy jej mechanizmu. Poza tym sam mówiłem, że dopóki Niemcy mówią językiem lewicy, nie można się z nimi w żaden sposób porozumieć. A dlaczego oni mówią tym językiem? Bo muszą ładować nadwyżki w aklimatyzację imigrantów. To jest prawdopodobnie przedstawiona im i dobrze uzasadniona alternatywa wojny w Europie. Ktoś mądry, a być może oni sami doszedł do wniosku, że nie ma już czego w Niemczech ulepszać, bo wszystko jest doskonałe, pieniądze zaś trzeba na coś przeznaczyć. Nie można przyłączyć Polski i Czech, odbudowa Enerdówka mogłaby się komuś nie spodobać, a imigranci są w sam raz i wpisują się w politykę innych krajów, takich jak Francja czy Włochy. Ktoś może mi zarzucić, że odwracam kota ogonem – Niemcy nie prowadzą polityki niemieckiej tylko europejską i imigranci to plan na cały kontynent. Śmiem wątpić, Niemcy zawsze prowadzą politykę niemiecką, tylko, że koszta prowadzenia tej polityki okazały się w stuleciu XX nie do udźwignięcia. Teraz więc próbują kombinować, jak tu połączyć politykę niemiecką z polityką regionalną, a może globalną – patrz Chiny.

Dlaczego ja nie piszą o polityce polskiej, ale o niemieckiej i dlaczego chcę tym wkurzyć dobrych patriotów? A o czym mam pisać? O specjalnej strefie ekonomicznej premiera Morawieckiego? Czy może o Polskiej Fundacji Narodowo-Osmotycznej? Chciałbym napisać o czymś poważniejszym, a Chiny są za daleko i obstawia je Bartosiak. Niemcy za to są pod bokiem, a nie dość tego, pojawił się tam teraz jakiś pan, który organizuje nową populistyczną partię i mówi, że Adolf to jest epizod w tysiącletniej historii niemieckich sukcesów. Dokładnie mówi, że Adolf to ptasia kupa. Mnie szczerze zastanawiają te niemieckie partie populistyczne, bo one są naprawdę populistyczne, to znaczy do istnienia nie jest im potrzebny nawet Mein Kampf, ani żadna dokładniejsza wiedza na jakikolwiek temat. Wystarczy, że wiedzą iż kiedyś był Bismarck, miał on coś wspólnego z Prusami i cesarzem Wilhelmem i zawsze wygrywał. To w zasadzie wszystko. O tym kim był von Caprivi, niemieccy populiści wiedzieć nie muszą, bo to by im tylko zaburzyło obraz i zdewastowało morale. Jak wiemy wszystkie partie populistyczne to skrajny przypadek narzuconej hierarchii, to znaczy takiej która ma w ręku marchewkę i kij, ale najpierw pokazuje tylko marchewkę. Partie populistyczne służą do dyscyplinowania lokalsów, którzy zgnuśnieli i nie chcą już bronić ojczyzny, a myślą tylko o tym, by się wzbogacić, a także do tego by umożliwić karierę tym, którzy sami, bez pomocy jakiejś struktury żadnej kariery nie zrobią. Ciekawe kto wobec tego stoi za tym panem od Adolfa Ptasiej Kupy? A także – na ile poważną alternatywą jest ów pan dla dominującej w Niemczech narracji lewicowej? Obstawiam, że on jest mało poważną alternatywą, ale jego istnienie jest konieczne, żeby przywracać niemieckich polityków do przytomności. Gdyby na przykład przyszło im do głowy odejść od obowiązującej linii i zrobić coś innego. Ja wiem, że oni nie odejdą, bo nie ma w Niemczech tradycji politycznej, która pozwalałaby na rozmowy ze wschodem innym niż Moskwa. Jest tradycja narzucania swojej woli przez agentów i to widzieliśmy i widzimy nadal w postaci Tuska-Europejczyka. Teraz zaś będziemy to oglądać w postaci pomysłów premiera Morawieckiego, który zbuduje w Polsce specjalną strefę ekonomiczną. Czyli taki twór, który od stuleci był marzeniem globalnych graczy – stworzenie w Europie Środkowej strefy przeładunkowej dla towarów ze wschodu, utrzymywanej z podatków lokalnych i obsługiwanej przez lokalsów, ale całkowicie bezpiecznej i nie wymagającej żadnych zobowiązań podatkowych. Ot wystarczy ta praca dla lokalsów. Być może jest to szczyt naszych aspiracji i na nic więcej przez najbliższe 20 lat liczyć nie możemy. To się jednak jeszcze okaże, bo nie wiemy dokładnie po co są ci populiści w Niemczech przygotowywani, a także jaka jest istotna rola imigrantów w Europie Zachodniej.

Jeśli tak jest, jeśli to jest rzeczywiście szczyt aspiracji politycznych elit, a także każdego z osobna Polaka, to rzeczywiście nie mamy o czym gadać. Uczelnie i instytuty badawcze będą potrzebne do tego, by robić pierwszą selekcję ludzi przeznaczonych do pracy na stanowiskach menedżerskich, a tych najlepszych po prostu skieruje się do roboty w poważniejszych instytucjach. PFN zaś ogłosi kolejny sukces – Polacy mają potencjał. Oczywiście, że mają, to się jednak zawsze okazuje gdzie indziej. Tylko Niemców stać na to, by mieli potencjał u siebie. No, ale oni są dyscyplinowani bez przerwy jak nie paradą równości, to imigrantami, jak nie imigrantami to Adolfem i tak w kółko. Mimo wszystko coś próbują robić. I pewnie trochę się dziwią widząc, jak my bierzemy za dobrą monetę te wszystkie obietnice lepszego życia. Nigdy się nie porozumiemy, bo Niemcy potrafią załatwić sobie lepsze życie u siebie, bez niczyjej pomocy. My zaś od dwustu ponad lat nie potrafimy tej sztuki dokonać. Dziwimy się jednak, że oni tak łatwo wpadają w te dziejowe pułapki. No wpadają, bo też i są dla porządków globalnych znacznie bardziej groźni. My zaś aż przebieramy nogami, żeby nam ktoś dał szansę uczestniczenia w tworzeniu nowego ładu. I proszę, od razu tę szansę dostajemy – Polska będzie specjalną strefą ekonomiczną. Super. Dobrobyt i szczęście przed nami. Podsumowując – o poważnej komunikacji z Niemcami nie ma mowy. Nie ma do tego narzędzi. W obecnej chwili, sądzę, ideałem jest już zaprzestanie komunikacji niepoważnej i pomilczenie w spokoju. A co czas przyniesie, to zobaczymy.

Zapraszam na portal www.prawygornyrog.pl

  24 komentarze do “O poważnej komunikacji z Niemcami”

  1. Przed jakimkolwiek dyskursem z Niemcami – najpierw podróż do Gietrzwałdu. Kilka z wymienionych w tekście zwyczajnie po ludzku wrednych osobowości, zostało przez cud w Gietrzwałdzie pozbawione swojej złej „skuteczności”.

  2. Jak dotychczas to Niemcy nie mieli tutaj z kim rozmawiać, cały czas banda debili, no niestety. Najlepsze co mieliśmy do tej pory to był Józef, jeśli chodzi o dialog z nimi, czyli agent austriacki, a to troszku mało, jak się niezadługo okazało. Teraz wcale nie lepiej.

  3. „… Partie socjalistyczne sluza do dyscyplinowania lokalsow, ktorzy zgnusnieli i nie chca bronic  ojczyzny, a mysla tylko o tym by sie wzbogacic, a takze do tego, aby umozliwic kariere tym ktorzy sami bez pomocy jakiejs struktury  ZADNEJ  KARIERY  NIE  ZROBIA”…

    Wezykiem,  wezykiem  !!!    !!!    !!!

  4. A propos…

    … to zastanawiam sie juz od bardzo dawna kiedy w Polsce taki  tFUr  populYstyczny powstanie… bo, ze stary,  sHorowany Morawiecki ze solYdarnosci  walczONcej  toto juz zarejestrowal – profilaktycznie – to juz wiadomo od roku…

    … ciekawe  kto u nas w Polsce za tym  ZEROWISKIEM  stoi… za tym  pSZyszlym  PRZETRWALNIKIEM  dla tej calej  BANDY  PO’papranej  i  PiS’owskiej  razem wzietych… dla tego  calego detego  ZONdu  „dobrej zmiany”  i tej  detej  opozycji z tego samego  ROZDANIA… i  PASNIKA  !!!

    Wpis  fenomenalny  !!!

  5. Pierwsza Wojna Światowa ukierunkowana była na Niemcy, no ale w drugiej to jednak narody słowiańskie padły największą ofiarą. Tak więc sądzę, że jednak stale sił zł dążą do zniszczenia słowiańszczyzny.

  6. Co do Niemców  to niejaki Spengler, Oswald Arnold Gottfried znaczy, w pracy „Duch Pruski i Socjalizm” wyjaśnił prawie wszystko; prawie bo selekcję a’la Mendel  pominął.

  7. W temacie niemieckim przypomnę wypowiedź Gustlika z jednego z ostatnich odcinków pancernych: „jak zrobią jeszcze jedną wojnę, to nie będzie miał kto mówić po niemiecku”

    Ciekawe, czy ta sekwencja nie została wycięta we wznawianym dość często filmie?

    Niezależnie jakie były głębsze przyczyny wojen światowych, łatka, aczkolwiek coraz bardziej wybielana, narodu butnego i wojowniczego, wciąż obowiązuje. I rzeczywiście trudno sobie dzisiaj wyobrazić jawnie agresywną politykę Niemiec. Zresztą jaką wojowniczą politykę może prowadzić państwo de facto pod kontrolą wojskową USA?

    Natomiast wszelkie przejawy tej polityki, którą Niemcy mogą prowadzić bez naruszania pewnych granic, wskazują na dążenie do dominacji gospodarczej i dobrej pozycji politycznej w przyszłości.

    Oni jednak mają jakiś narodowy instynkt, żeby działać skutecznie w granicach możliwości. Ktoś ładnie podkreślił, że zachowują rozsądek, choćby wybierając właściwych ludzi na odpowiednie stanowiska. Niezależnie czy polityczne czy gospodarcze.

    Wreszcie choćby w miniaturze do bólu popierają siebie samych, kupując niemieckie produkty. Znam świeży przypadek małej niemieckiej firmy, która oddział w Polsce konsekwentnie wyposaża tylko w niemieckie, oryginalne produkty. Począwszy od wyposażenia magazynów, po papier toaletowy. Właściciel robi to z otwartą przyłbicą, podkreślając jakość tych produktów i narzekając na polskie mydełka czy ręczniki kuchenne…

    Role muszą być zachowane, od wachlarza mają być operatorzy wachlarzy, a wachlarz musi być solidny, niemiecki…

  8.  do bólu popierają siebie samych, kupując niemieckie produkty.

    No właśnie.  Ja kiedyś poszłam do małego sklepu polskiego tutaj w US żeby kupić kabanosy. Właścicielka sklepu zaczęła zachwalać: ” te są bardzo dobre, nienieckie”. Ha na to że dziękuję, ale nie popieram przemysłu niemieckiego. Pani popatrzyła na mnie jak na raroga i nic nie odpowiedziała.

    Niestety nie mamy instynktu trybalistycznego. Nie wiem skąd to się bierze.

  9. Swietne podsumowanie „sasiada”…

    …  sONsiad pod kontrola USA… i prawie 20-milionowa „mniejszoscia” turecka  !!!

  10. Dobry tekst.  Jedna sprawa tylko: „Uczelnie i instytuty badawcze będą potrzebne do tego, by robić pierwszą selekcję ludzi przeznaczonych do pracy na stanowiskach menedżerskich”….

    Myślę, że nie. Na takich stanowiskach będą ludzie, których sprowadzi nad Wisłę ustawa 447. O niczym nie zapomniano.   

  11. „Pośród żarcików, anegdotek, szlachecki popijając miodek, chyli się Polska w trudne czasy; przed bóstwem Wódki i Kiełbasy. I przed płaczami i po płaczach po prasłowiańsku się zatacza i z czkawką chwaląc swe ubóstwo przyczyn do chluby widzi mnóstwo.”

  12. Tak się składa, że to za kanclerza von Caprivi „Czerwony Napoleon” Bebel wzywał do wdeptania Rosji w ziemię.

  13. Albin Siwak opisywał jak się ratowali niemieccy ojcowie (Albina rówieśnicy)  hodując bródkę i wąsy aby zmniejszyć podejrzenie, że wychowywane przez nich ich dzieci nie są do nich podobne.

  14. chodzi o udział Armii Czerwonej w reaktywacji niemieckiego narodu.

  15. Albin Siwak, to był gość. Przebijał go tylko sławny kiedyś polityk nazywany ostatnim polskim komunistą. Nie pamiętam nazwiska. Chyba szef KPP po 1980. Pracował z towarzyszami albańskimi.

  16. Przyznam się, że nie rozumię Niemców, chociaż mam z nimi dosyć częste kontakty. Na pewno dążą do nominacji gospodarczej, bo na polityczną nie pozwolą im inne państwa, które bardziej lub mniej jawnie boją się Niemców.

    Gratulacje za poruszenie tematu Polskiej Strefy Ekonomicznej. Jest to marzenie globalnych koncernów, które przynosimy im na tacy. Minimum kosztów i ryzyka oraz minimalne koszty obsługi przez nisko-płatną miejscową ludność.

    Będącym w Berlinie polecam Muzeum Historii Niemiec przy Unter den Linden. Jest tam w holu podświetlana mapa Europy pokazująca poprzez podświetlenie jak zmieniały się granice Niemiec, od olbrzymiego zasięgu z I wojny światowej do obecnego karła geograficznego. I proszę popatrzeć na twarze Niemców patrzących jak znikało im imperium. Chyba mają to jakoś podświadomie zakodowane.

  17. ”To się jednak jeszcze okaże, bo nie wiemy dokładnie po co są ci populiści w Niemczech przygotowywani, a także jaka jest istotna rola imigrantów”

    właśnie, właśnie
    biorąc jeszcze pod uwagę naszych populistów – niedocenianych, a rozkręcających się …

  18. Jedna uwaga do tekstu Coryllusa. Wyraźnie widać, że PiS robi z Polski kolonię zagranicznych firm i niszczy firmy polskie, ale praca będzie nie dla lokalsów, lecz dla imigrantów. W tym celu PiS będzie m.in. dopłacał biedocie imigranckiej do czynszu i to przez … 9 lat („Dopłaty mają być wsparciem np. dla osób, które przyjechały za pracą i chcą wynająć mieszkanie. „):

     

    https://www.tvp.info/37019029/beda-doplaty-do-czynszow-dla-osob-z-niskimi-dochodami-zobacz-kto-moze-liczyc-na-ulgi

     

    Polskojęzyczni socjaliści z PiSu nigdy nie pozwolą, żeby powstała silna polska klasa średnia. Biedota imigrancka zablokuje wzrost płac w PL i wypchnie resztę Polaków na emigrację, czyli zrealizowane zostanie to, co nie udało się ani carowi, ani kaiserowi, ani bolszewikowi. Co o tym sądzi propisowski J. Orzeł z wiadomej fundacji, który tak przenikliwie i nieustraszenie szydzi „z aspiracji polskich polityków opozycyjnych”?

  19. Amerykański „fellow” Bartosiak wcale nie obstawiactematu Chin. On się gobjeszxze nawet nie naumiał. 😉

  20. W Niemczech bardzo dużo ludzi mieszka w wynajmowanych mieszkaniach. Index „Home Ownership Rate” jest dla Niemiec 51.7%, dla Polski  83.5%.  Przez długi czas mieszkania w Niemczech były tanie, właścicielem było miasto, a prawa lokatora bardzo duże. Jakiś czas temu sytuacja się zmieniła.  Miasta zaczęły sprzedawać swoje zasoby lokalowe różnym funduszom inwestycyjnym z Ameryki.  Ceny wynajmu na wolnym rynku poszły w górę. Ceny wynajmu od miasta dla nowych najemców też poszły w górę. Od czasu kryzysu imigracyjnego sytuacja stała się w niektórych dużych miastach drastyczna. Miasta zaczęły wypowiadać wieloletnim najemcom umowę najmu, by wynająć to mieszkanie później wielodzietnej rodzinie uchodźców. Niemiec musi szukać nowego mieszkania na wolnym rynku, bo miasta obecnie interesują się tylko uchodźcami. Często ci wyrzucani to emeryci.  W ogóle wielu emerytów w Niemczech nie ma lekko.  Wielu z nich wydaje większość swojej emerytury na czynsz i świadczenia, a do życia po zapłaceniu wszystkich kosztów stałych nie zostaje prawie nic. Widziałam wywiad z kobietą, której na życie po zapłaceniu kosztów zostaje 150 euro na miesiąc.  Tacy emeryci próbują sobie radzić zbierając butelki czy dorabiając na boku. Są tacy co grzebią po śmietnikach.  Umowa społeczna wprowadzona przez Bismarcka się sypie.  Rośnie też niechęć do uchodźców, którzy wszystko dostają za darmo.

    Z drugiej strony osadnictwo muzułmańskie w Niemczech nie skupia się tylko w wielkich ośrodkach przemysłowych.  Małe miasteczko uzdrowiskowe Akwizgran ma trzy meczety i jeden z najwyższych odsetek ludności muzułmańskiej w Niemczech. Przypadek? Nie myślę. Tak jak przypadkiem nie jest, że w Polsce właśnie w  Częstochowie trzej muzułmańscy uczniowie zażądali dla siebie lekcji religii w szkole.

    Niemcy dewastują swój system szkolnictwa w dużo wolniej i dużo oporniej niż inne kraje europejskie. Chyba zdają sobie sprawę, że sukces gospodarczy nie jest możliwy bez odpowiednio wykształconych kadr.  Jak na razie skrócili czas nauki w gimnazjum z 9 lat na 8 lat i to budzi straszny sprzeciw.  Dla porównania w Polsce liceum ogólnokształcące trwa tylko 3 lata.  Dzięki podziałowi na różne szkoły po 4 klasie podstawówki, tylko w Hauptschule (szkoła o najniższych wymaganiach) w wielu miejscowościach muzułmańskie dzieci są w większości i terroryzują miejscowych.

    Ja widzę tylko dwa wyjścia dla Niemiec:

    Albo staną się krajem muzułmańskim dobrowolnie i wykorzystają islam w swoich planach imperialnych.

    Albo skończy się to wszystko bardzo krwawą wojną domową, którą jeszcze teraz Niemcy mają szanse wygrać.

    Można by dodać jeszcze nierealny wariant optymistyczny, że zarówno muzułmanie jak i Niemcy w Niemczech się nawrócą na katolicyzm i wszystko się skończy happy endem.

  21. Ten ostatni wariant się zrealizuje, ale razem z terrorem, jakiego świat nie widział.

  22. Tak, ten ostatni wariant jest najbardziej prawdopodobny. Niedawno ks. Stanislaw Małkowski wspominał, że: „W obliczu kolejnego aktu agresji wobec Polski ze strony władz niemieckich, określających w znacznym stopniu wrogą nam politykę Unii Europejskiej, przypominam słowa Chrystusa Pana dla Niemców:

    Ich czyny osądzą ich przed światem. Oczekiwałem od nich wstydu i żalu za to, co uczynili ze sobą i względem innych narodów. Dałem czas na poruszenie sumień, na naprawienie krzywd, na postanowienie zmiany i zwrócenie się ku Mnie. Lecz oni pewni swej bezkarności, zwrócili się ku światu, na jego bogactwach budując swoją przyszłość, nie chcą się zmienić, nie Mnie pragną lecz władzy, bogactwa i mocy, by znowu powrócić do dawnych błędów. Dlatego nie ostrzegam ich, że przyszłości dla nich już nie ma. Zakończą swój żywot jako państwo w pełni swych nieodpokutowanych win (Boże wychowanie, cz. III t. 1, s. 75).”

  23. W Polsce liceum już jest 4 letnie. Przywrócono także szkoły techniczne 5 letnie (b. ważne). Będą odbudowywane szkoły zawodowe (pod nazwą – branżowe). To chyba najważniejsze zmiany wprowadzone przez PiS. Ale pozytywne skutki będą dopiero widoczne za kilkanaście lata.

  24. „Znam świeży przypadek małej niemieckiej firmy, która oddział w Polsce konsekwentnie wyposaża tylko w niemieckie, oryginalne produkty.”

    A ja z kolei niedawno przekonałem się jakimi nacjonalistami, jeżeli chodzi o kupowanie tylko własnych produktów są ci rzekomo kosmopolityczni, zlewaczeni i otwarci Szwedzi.

    Na punkcie wyrobow szwedzkich mają wprost obsesję.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.