Sty 072019
 

Taki tytuł mi przyszedł do głowy kiedy zobaczyłem, że powstaje coś, co ma nosić roboczą nazwę katolicki netflix. Rzecz firmują dominikanie no i oczywiście ojciec Szustak, który ma tu u nas tylu zwolenników co przeciwników, choć może tych ostatnich jest trochę więcej. Jak widzę formułę – katolicki netflix – to przyznam, że mnie trzęsie. Co to bowiem znaczy? No tyle, że – tak jak w tym zalinkowanym materiale https://www.youtube.com/watch?v=2Mcy9AekBu8&feature=youtu.be – będą tam udający poczciwców obarczonych gromadką dzieci członkowie jakichś korporacji telewizyjnych, realizujących kolejny chybiony projekt. Dlaczego chybiony? Już tłumaczę. Mając do dyspozycji media, wydawnictwa, zakresy fal, park maszynowy niejednokrotnie, księża i zakonnicy, realizują swoją misję wśród dwóch jedynie grup – młodzieży, która ma mieć dzieci i starców, którzy za chwilę odwalą kitę. Przepraszam, że tak piszę, ale to jest prawda. Można nawet rzec, że zakonnicy, tacy jak ojciec Szustak obstawiają segment młodzieżowy, a proboszczowie geriatrię. Co z resztą? No dla nich są te wszystkie pląsy sobotnie, które proponuje neokatechumenat, a także pararycerskie stowarzyszenia, gdzie panowie z brzuszkami mogą pomodlić się wspólnie i poudawać templariuszy. Pytanie istotne jednak dotyczy nie tego do kogo Kościół kieruje ofertę medialną, ale po co to w ogóle robi. Ja się już trochę powtarzam, ale po 10 latach prowadzenia bloga chyba mogę. Po co Kościołowi oferta medialna? Te różne netflixy katolickie i inne rzeczy? Po to chyba, by ktoś dysponujący większymi pieniędzmi mógł to, po dłuższej lub krótszej kampanii, przejąć w całości. Okay, trochę się przekomarzam, ale nie bardzo. Mam bowiem wrażenie, że te wszystkie media kościelne służą tylko i wyłącznie kokieterii. My się tu czasem zastanawiamy, czy telewizja Trwam jest bardziej profesjonalna niż TVN i jak to wpływa na odbiór wiadomości, przez widza. A po jaką cholerę nam takie problemy? Ojciec Rydzyk stworzył organizację mającą wpływ na realną politykę, narzędziem tego wpływu są oddani jego mediom ludzie, którzy głosują tak jak im ojciec Rydzyk każe. Czy to jest profesjonalne czy nie znaczenia nie ma żadnego. Z tym netflixem jest jeszcze gorzej. To tak, jakby w Kościół Zachodni porzucił myśl, żeby zatrudniać artystów eksperymentujących z perspektywą i kupował obrazy od takich co doskonalą się jedynie w pisaniu ikon, albowiem Konstantynopol ma w tym zakresie duże sukcesy, więc my musimy go naśladować. To jest co najmniej dziwne. Nie chcę przesadzić z krytyką, ale mam wrażenie, że cała oferta medialna Kościoła jest ofertą indywidualną. To znaczy, księża i zakonnicy mówią – mamy coś dla ciebie Janku, Krzysiu, Franku. I ty Kubusiu, co tam stoisz w tym głupim sweterku, też możesz przyjść. Posłuchasz co mamy mądrego do powiedzenia. I ci wymienieni z imion i nazwisk rzeczywiście przyjdą. Czego więc się czepiam? No tego, że za rzadko mówi się o tym po co Kościół w ogóle jest na Ziemi i tego, że jego misję sprowadza się do pogadanek z Kubusiem w głupim sweterku, który opowie jakie to miał trudności z wychowaniem dzieci. W ten prosty sposób powstanie złudzenie, że ci przed telewizorem i ci w telewizorze tworzą wspólnotę. Nie tworzą. Tworzą tylko nowy program w telewizji. Takie „Truskawkowe studio” dla dorosłych.

W czasie kiedy Janek, Franek i Kubuś będą się nasładzali tym truskawkowym studiem, członkowie partii Nowoczesna i Biedroń, rozpoczną, bo już rozpoczęli, kolejną nagonkę. Tej wariatce z Nowoczesnej nie podoba się, że są lekcje religii w szkołach, a księża dostają pensje od państwa. Biedroń zaś straszy, że odbierze Kościołowi majątek. Rewelacje te idą we wszystkich głównych wydaniach wiadomości i nie są polskim netflixem. Jak mamy to rozumieć? Mam na myśli to zestawienie – Szustak z jednej strony, a Nowoczesna i Biedroń z drugiej. Dlaczego Dominikanie nie odpowiedzą Biedroniowi w kwestiach, które wielu katolików interesują bardziej niż sweterek Kubusia i jego kłopoty z onanizmem, to znaczy w kwestiach własności i majątku Kościoła? Może dlatego, że dominikanom aż tak bardzo na tym majątku nie zależy? Może dlatego, że zindywidualizowanie oferty zwalnia duchownych od odpowiedzi na pytanie – jak wygląda misja Kościoła na ziemi w skali globu, nie w skali mieszkania Kubusia i jego żony Marysi. Pisze do mnie czasem zakonnik, który jest na misji w Sudanie, kiedyś nawet tu komentował. Zapytałem go czy nie spisałby tych swoich wrażeń. Odpowiedział, że nie, bo i tak nikt by w to nie uwierzył. Musiałem mu przyznać rację, bo to byłby kolejny raz kiedy duchowny, przy moim w dodatku udziale, epatowałby publiczność makabrą. Tam w tym Sudanie śmierdzi, trupy rozkładają się naprawdę i nie ma się jak znieczulić. Nie można tak robić, bo to też byłby katolicki netflix tyle, że nie dla Kubusia, Franka i Tosi, ale dla tych co siedząc w kapciach przed telewizorem udają templariuszy. Kłopot z nami, świeckimi jest taki, że my w zasadzie nie mamy możliwości ruchu. To znaczy ja mam, bo piszę już drugi krytyczny tekst wobec duchownych i jakoś się specjalnie nie przejmuję. Piszę go w dodatku z punktu widzenia praktyki dystrybucyjnej, a nie z punktu widzenia jakichś dogoworów doktrynalnych. Wielu jednak świeckich czeka na to, co im tam kapłani podsuną do skonsumowania, to tak jak z dominikanami w zajawce katolickiego netflixa – czekają aż im ktoś poda posiłek.

Tyle, że kapłani są często albo zbyt zajęci, albo korzystają z gotowych, wyprodukowanych przez organizacje wrogie Kościołowi, formatów. Jaki jest tego efekt? Dla mnie tragiczny. Wydałem bardzo wiele książek ważnych, książek napisanych przez duchownych lub traktujących o sprawach istotnych dla Kościoła. I powiem Wam, że to są najsłabiej sprzedające się książki w naszej ofercie. Nie mówię, że to przez ojca Szustaka, bo on tylko korzysta z tych formatów, nie rozumiejąc dlaczego powinien popracować nad własnym. Mówię o całym trendzie. Wspomnienia księdza Blizińskiego w zasadzie rozdajemy, o tym, by spośród wszystkich śledzących masońskie spiski moderatorów życia politycznego, jeden choć pochylił się nad książką „Dekret kasacyjny roku 1819” nie może być nawet mowy. Księdza Tokarzewskiego wypchnęliśmy z oferty z najwyższym trudem, po obniżeniu ceny egzemplarza do 10 zł, a i to dzwonili tu jacyś ortodoksyjni katolicy z pytaniem czy jak zamówią trzy egzemplarze to dostaną rabat. Czego ci ludzie się domagają? Już mówię – przekazu uproszczonego oraz wyzwań nierzeczywistych a tylko medialnych. To znaczy przedstawienia maksymalnie czytelnych i nie pozostawiających miejsca na pytania, powiązań żydowsko-masońskich wymierzonych w Kościół, albo gawędy dla Franka i Kubusia. To jest jedna oś. Druga to wspomniany już podział odbiorców na młodzież zajmująca się prokreacją i geriatrię co się szykuje do trumny. Osie te tworzą krzyż. Nie mam dobrej pointy do tego tekstu. Powiem Wam tyle jeszcze, że oferta medialna Kościoła polega na redukcji targetu, to znaczy Kościół w miarę jak może coraz mniej, ogranicza swój przekaz do kilku tylko grup i do kilku tylko formuł. Ja zaś, kompletnie przez ostanie dni oczadziały, od historii papieża Grzegorza VII, powiem Wam, że on się już w roku 1075 domagał krucjaty. Ciekawe czemu? Jak myślicie? Pewnie przez te srebrne dirhemy będące w obiegu, w Europie.

Wczoraj wieczorem czytałem, dla uspokojenia, fragmenty książki Braudela o Morzu Śródziemnym. Mam wielki sentyment do francuskich autorów. Myślę, że to przez fakt iż mamy dobrych tłumaczy tekstów napisanych w tym języku, bo tłumaczeń z angielskiego czytać się nie da. Uspokajałem się więc wczoraj krótką biografią papieża Piusa V, a trzeba Wam wiedzieć, że parafia w Dęblinie jest pod jego wezwaniem i jak, dziecięciem będąc chodziłem do kościoła, to czasem w głównym ołtarzu wisiał wielki portret ojca świętego w pełnej postaci. Braudel tak o nim napisał:

…cechuje go chłopska żarliwość, chciwość i niechęć do wybaczania. Na pewno nie jest to papież epoki renesansu, epoki już minionej. Jeden z historyków uznał go za osobowość średniowieczną, innemu wydaje się on – nam to bardziej odpowiada – osobowością biblijną

O papieskiej zaś diecie przeczytać możemy takie słowa:

Jada niewiele: w południe zupa chlebowa, dwa jajka i pół szklanki wina; wieczorem zupa jarzynowa, sałata, kilka małży i gotowany owoc. Mięso pojawiało się na stole tylko dwa razy w tygodniu

Wyobraźcie sobie, że jego poprzednik – Pius IV – książę, pan z panów, kiedy Hiszpanie poprosili o subsydiowanie floty przeciwko Turkom, kazał im uposażyć wszystkich swoich krewnych pełniących funkcje kościelne w Iberii, a także potrącił z sum przeznaczonych na ratowanie chrześcijaństwa 15 tysięcy dukatów. Pius V, kiedy zaczął władać Kościołem i podsunięto mu stosowne dokumenty dotyczące subsydiowania floty walczącej z Turkami na Morzu Śródziemnym, po prostu je podpisał. Bez jednego słowa. I nie wziął za to ani obola.

Czy Kościół i chrześcijaństwo wymagają dziś ratunku? To pytanie ciekawe i chyba ważne, a jeśli tak to ile nas ten ratunek będzie kosztował?

Zapraszam na stronę www.prawygornyrog.pl

  31 komentarzy do “O robieniu porządków pod celą”

  1. Odnoście – ” Księdza Tokarzewskiego wypchnęliśmy z oferty z najwyższym trudem, po obniżeniu ceny egzemplarza do 10 zł, a i to dzwonili tu jacyś ortodoksyjni katolicy z pytaniem czy jak zamówią trzy egzemplarze to dostaną rabat.” Sprzedaje Pan po kosztach i jeszcze znajdują sie ludzie, którzy chcą aby Pan im dopłacił do interesu? To straszne – ci ludzie są bezmyślni albo chcą oszukać. 

  2. Nie straszne tylko dziwne. Na pewno nie chcą oszukać, ale chcą podkreślić jacy są biedni i z jakimi ograniczeniami się zmagają. To jest do zrozumienia, ale ja takich rzeczy nie akceptuję

  3. Nie straszne tylko dziwne. Na pewno nie chcą oszukać, ale chcą podkreślić jacy są biedni i z jakimi ograniczeniami się zmagają. To jest do zrozumienia, ale ja takich rzeczy nie akceptuję

  4. Drogi Coryllusie, im bardziej staję się przedmiotem zainteresowania lekarzy geriatrów tym bardziej jestem przekonany, że przez całe moje życie umiałem prosto chodzić jedynie dzięki kręgosłupowi wbudowanemu mi przez KK. Najpierw przedszkole sióstr Sercanek a potem religia w salce katechetycznej oo Jezuitów do matury włącznie. Edukacji od dziecka nie wolno odpuścić. Wydaje mi się również, że to nakierowanie na młodzież w wieku rozrodczym ma właśnie ten cel. 90% tej młodzieży to neopoganie a mają wychowywać swoje dzieci, następne pokolenie. Mam dużo więcej zaufania do zbiorowej mądrości zakonów i zakonników, zwłaszcza oo Dominikanów, którzy mają za sobą doświadczenie  30 letniej walki z sektami w Polsce. I też bym położył krzyżyk na 40 letnich templariuszach w kapciach (by nie powiedzieć dosadniej).

  5. Nic dodać nic ująć. Nie noszę tylko głupich sweterków, to Kubuś tylko.

    Z tym przejęciem dobre! Wyobrażam sobie jak za 2 lata o. Szustak tłumaczy, że jest tylko zakonnikiem i musi się skupić decyzją przełożonych na czymś innym, ale ma kogoś, kto to wszystko ogarnie nawet lepiej niż on. I tu wyskakuje z kapelusza Szymon Hołownia, niespełniony Dominikanin.

    Mnie w ogóle przerażają ci wszyscy świeccy, którzy chcą mówić innym jak mają żyć i przy okazji coś sprzedać, jakąś książkę albo wykład – wystarczy się hajtnąć, nazwać jakoś dziarsko typu KatoMama i lecimy, target od truskawkowego studia to kupi.  Nawet nikt nie czeka, by coś w życiu przeżyć, doświadczyć i potem o tym opowiadać. Fajne logo, intro do filmu i parę zaproszeń na konferencję w kościele wystarczy by szybko przejąć kilkadziesiąt tysięcy widzów.

    I jeszcze na koniec powtórze, kiedyś już to tu pisałem. Książki o księżach w Pana księgarni to jedne z najlepszych jakie czytałem. Jeszcze raz napiszę – to są pozycje o prawdziwych bohaterach, przy nich te wszystkie popkulturowe papki a’la Tolkien bledną.

  6. Ja też jestem świeckim, który chce coś sprzedać, ale słabo mi idzie

  7. Może to dlatego, że Pan się z prof. Święcickim widujesz jedynie w studio nagraniowym.

  8. Dotychczasowy prezydent Słupska ogłosił program świeckiego państwa i proponuje dobranie się do pieniędzy z tacy, wprowadzenie podatków i zaniechanie nauczania religii w szkołach. Pozyskane pieniądze mają być ponoć namiastką 500+ dla niedostających od swoich byłych alimentów. Dzielą już wyszarpane pieniądze i spodziewają się ich lekko licząc ok 0,2 mld zł.

    KK strasznie tych aktywistów z LGBT uwiera, tłamsi i ogranicza. To zapewne rozpoznanie bojem, ale myślę, że nie będzie im dane tego wcielać w życie.

  9. Taca to ostatni bastion wolnego rynku na taką skalę w RP. Ktoś dobrowolnie daje komuś kasę, a państwo ani tego nie może policzyć ani zabrać swojej doli. Wiecie jak to musi te bandę boleć?

  10. Chyba jest jakieś pospolite ruszenie skoro nawet takie dziwolągi są promowane: https://muzyka.interia.pl/wiadomosci/news-jaka-bedzie-partia-popka-ujawniono-program-manifest-mloda-po,nId,2770632
    Ten dreszcz potrzebuje pilnie dobrego egzorcysty a nie partii!

  11. Bardzo prosiłbym o odniesienie się do tego tekstu. W kontekście także miejsca (Klub Jagielloński?) w jakim został opublikowany:

    https://klubjagiellonski.pl/2018/12/30/potrzebujemy-mentalnego-przelomu-by-w-kosciele-docenic-malzenstwa-tak-jak-kaplanow/

  12. Każdy z dotychczasowych rządów koszty swojej nędznej polityki finansowej stara się przerzucić na zwykłych ludzi i w tym celu wprowadził VAT, skarbówkę, komorników, policję celną i podobne wynalazki. Powstaje pytanie ile razy można opodatkować pieniądze, z których już ściągnięto podatek?

  13. Wojujący ateiści mają w sobie coś z ludzi opętanych. Następuje obsesyjna fiksacja na punkcie kościoła, padają wielkie kwoty szacunku kościelnego majątku i kosztów kleru. Nie ma z nimi rzeczowej dyskusji, argumenty odbijają się jak od ściany, na twarzy zacietrzewienie i piana na ustach.

    Ostatnio Biedroń zrzucił maskę sympatycznego homo, albo postanowił zagrać wyborczo na antyklerykalnej nucie. Zaatakował zwyczajowe spotkania wigilijne, wskazując na ich sztuczność. Teraz te wyliczenia.

    W ogóle „pod PiS-em” pewna grupa moich znajomych, których poglądów bliżej nie znałem, ale uważałem za sympatycznych i fajnych ludzi, ujawniła taką właśnie obsesyjną nienawiść do kościoła. NIe wchodzę w dyskusję, bo szkoda czasu. Wystarczy wojenek z bliższymi znajomymi, które ujawniają niereformowalność w antyklerykalnej obsesji.

    Z mojego punktu widzenia oczywistą kwestią jest bardzo pozytywny wpływ formacji katolickiej na człowieka, wyhamowanie złych emocji, wskazanie praktycznych duchowych rozwiązań, dostępne prawie w każdym kazaniu, jakie od dziecka miałem okazje usłyszeć. Ten argument jednak do nich nie przemawia. Oni chcieliby, żeby kościoła instytucjonalnego i ludzi religijnych w ogóle nie było. To w takiej niechęci, przeradzającej się w nienawiść, ma swe korzenie odwieczna heretycka reakcja, gotowa na wszelkie radykalne działania wobec wiary, wobec nas i wobec Boga.

  14. Jeśli połączyć Charamsę, film „Kler” i inne Smarzowskiego, wyszukiwanie na potęgę pedofilów wśród księży, łupienie fundacji kościelnych to zdaje się, że te działania zaczynają wyznaczać kierunek na najbliższe lata.
    Ten z wytatuowanymi oczami przepadnie, ale wśród młodych wprowadzi sporo zamętu.

  15. Wybacz ale to są pobożne życzenia w krakowskim towarzystwie wzajemnej adoracji.

  16. rzadko mówi się o tym po co Kościół w ogóle jest na Ziemi

    Kościół i był i jest jedynie jedynym możliwym ‚narzędziem’ utworzonym by  pamięć o:

    „ukrzyżowan, umarł i pogrzebion, trzeciego dnia zmartwychwstał”

    zachować na wieki wieków, czyż nie?

  17. Myślę, że św. Maksymilian miałby tu dużo do powiedzenia.

  18. Następna znamienne informacja, że Sekielski zebrał 450 tys. zł na film o pedofilii w kościele.

  19. I prawidlowo, Panie Gabrielu…

    … wiem z praktyki, ze tak jest… takich „klientow” trzeba gonic  !!!

  20. Oczywiscie…

    … ze ma Pan racje, na 99%  !!!   Od wielu lat ja i moja rodzina  omijamy  szerokim lukiem wszystko co ma w nazwie „katolicki”… z bardzo nielicznymi wyjatkami, ze nie ma o czym nawet wspominac.  Netflix Ojca  Szustaka  tez bedzie pominiety  !!!

    To jest zgroza z ta dzialalnoscia medialna Kosciola i ta cala „oferta Kosciola”…  nie sadzilam wczesniej, ze takiej degeneracji niektorych duchownych doczekam… tyle sie o tym satanizmie mowi, pisze… i nie dociera  do niektorych duchownych  !!!

    To jest naprawde zgroza… licze wciaz, ze jednak po trudnym namysle wielu katolikow nie da sie zlapac na te „oferte kosciola”… normalnie pomieszanie z poplataniem.

    Dobrze, Panie Gabrielu, ze Pan pisze o tych problemach, bo sa one ogromnie wazne, jest naprawde wielu ludzi pogubionych i wielu nawet nie zdaje sobie sprawy z zagrozen… a tu nalezy krzyczec o tym – dokad zmierzamy  ?!?!?!

    I nie zadne netflix’y sa tu remedium… tylko madre, rzeczowe i odwazne kazania  !!!

  21. Według mojego rozeznania na obrazie Benedetto Luti widnieje Hozjusz jako ambasador Zygmunta II Augusta na audiencji u Piusa V w roku 1569.

  22. Tak…

    … to jest kolejny  „atak”  tej wykolejonej  choloty… oni doskonale wiedza, ze w panstwie normalnym, moralnym i z zasadami  oni wyzdychaja… to dlatego taka wscieklizna ich ogarnia  !!!

    Wielu mlodych wie tez, ze takiemu zeru jak ten Popek zalezy tylko na dopchaniu sie do koryta… i nic wiecej  !!!

  23. Pierwsza znana mi awantura między blogerami (w związku z Piusem IV/V i Elżbietą)

    Od roku 1849 w Londynie ukazuje się kwartalnik „Notes and Queries” z podtytułem „Medium interkomunikacji dla ludzi pióra, artystów, antykwariuszy, genealogów, etc”, który zamieszcza krótkie doniesienia czytelników i polemiki.

    W roku 1855 czytelnik o nicku „T.L.” napisał notkę, w której zakwestionował domniemany list papieża Piusa V do królowej Elżbiety I, gdzie papież miałby proponować uznanie anglikańskiej liturgii „The book of common prayer”, o ile Elżbieta uzna zwierzchność papieża. Na to zareagował anglikański kanclerz katedry w Exeter i pisarz Edward Charles Harington powołując się na opublikowane świadectwo najwyższego sędziego elżbietańskiego (Lord Chief Justice Coke), który co prawda listu nie widział, ale wiedział od samej królowej. „T.L.” zakwestionował tę publikację jako fałszywą, ale Harrington stwierdził, że może jest gdzieniegdzie fałszywa, ale co do listu – prawdziwa. Potem obaj polemiści prześcigają się w szukaniu autorytetów i interpretowaniu ich słów, ale pozostają zgodni, że tak czy tak, to wszystko wina papistów.

  24. Temu Biedroniu…

    … to chyba czegos do zarcia dosypywali w czasie tych wakacji w Nikaragui albo innej Wenezueli, co to sie chwalil u Sakiewicza, ze tak pie***li  jak potluczony  !!!

  25. Faktycznie, bystrze Pan spostrzegł oderwanie o Szustaka od prawdziwego życia i tu mleko się wylało. Ja kupiłam u Pana po kilka egzemplarzy Tokarzewskiego i Blizińskiego, mam też Dekret. Rozdaję to  księżom. Pozdrawiam i życzę wielu sił w tej cennej pracy.

  26. Z tego wynika, że księża nie traktują nas świeckich poważnie, z tym że do tego to już się przyzwyczaiłem, jedyny ksiądz z tych poważnych, którego poznałem w miarę dobrze i osobiście, to świętej pamięci ojciec Chabielski, ale to był Jezuita w dodatku starszy wiekiem, innych sobie nie przypominam, choć poznałem różnych, w większości bardzo dobrych kapłanów.

  27. Tak na marginesie, wspomniana „Straż Przednia” która osiągnęła promocyjna cenę 10 zł, jest teraz na rynku internetowym tylko jedna, na znanym portalu akcyjnym, za sumę 86 zł. Ech ten rynek 😉

  28. W 2010, w miesiącu bodajże lutym przyjechał był o. Szustak do Warszawy głosić rekolekcje pt. ‚Pachnidła’. Nie pamiętam daty, pamiętam jak mi się na to nie chciało iść. Ostatecznie wbrew sobie poszedłem, gdyż moja Małżonka (wtedy jeszcze nie) nalegała. Poszedłem na jedną konferencję z trzech i tego wieczora zaczął się mój proces nawrócenia który mam nadzieję trwać będzie do mojego zgonu. Wtedy w rok może słuchałem wszystko jak leci z beczki i pomarańczarni.

     

    Potem był czas że się na o. Szustaka nasrożyłem bo jakichś w moim mniemaniu głupot o ‚byciu gejem’ naopowiadał.

     

    W międzyczasie na o. Szustaku na drogę nawrócenia weszła moja twardogłowa siostra (moim zdaniem cud).

     

    Rok temu były ‚straszne rekolekcje’.

     

    Do czego zmierzam? Do niczego, święci błądzili to co dopiero o. Szustak? Głowę trzeba mieć na karku i myśleć, a o. Szustakowi można też po prostu powiedzieć gdzie mógłby zmienić kurs bo może tak byłoby mądrzej…

  29. (Mądrzej dla o. Szustaka, niegramatycznie mi się napisało)

  30. (Dla niektórych komentatorów zresztą też.)

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.