lipiec 242018
 

Trzy kwestie – jedna w linku od kolegi, dwie z telewizji. Wszystkie trzy demaskatorskie na poziomie niesłychanie prymitywnym i rzecz jasna całkowicie niezauważalnym. Zacznę od wyjaśnienia przyczyny tego dziwnego zjawiska – wiara w to, że sukces i prosperity, w której udział będziemy mieli wszyscy jest tak hipnotyzująca, paraliżująca wręcz, że zasłoni każde kłamstwo i manipulację.

Zacznę od telewizji. Oto mamy nowego trenera kadry, którego wybrał Boniek. Na pierwszy rzut oka widać, że to Boniek rządzi i decyduje o tym, kto jest w kadrze, a kto z niej odpada, a trenerzy służą mu jedynie za narzędzia i nie ma doprawdy znaczenia czy tym trenerem jest Nawałka czy Brzęczek, czy może Kasperczak. Wczoraj ogłosili, że Lewandowski zostaje w kadrze, a pewnie zostanie także Błaszczykowski, który – co było dla mnie zaskoczeniem, bo miałem pewne złudzenia – jest siostrzeńcem Brzęczka. Jak tylko przypomnę, że jakiś czas temu wszyscy ekscytowaliśmy się tym, że Błaszczykowski ujawnił swoją mroczną przeszłość, to znaczy powiedział, że jego tata zabił jego mamę, czyli siostrę obecnego selekcjonera Brzęczka. Proszę Państwa, to są sprawy niezwykłe. Mamy bowiem w pamięci mord jakiego dokonano na matce sędziego Listkiewicza, a teraz mamy tę rodzinę Błaszczykowskich. To nam daje pewną wiedzę o środowisku. Może niezbyt głęboką, ale jakąś na pewno. Jeśli w tym środowisku, dzieją się takie rzeczy, trudno od tych ludzi wymagać, żeby traktowali piłkę tak jak my – czyli jak szansę dla młodych i zdolnych. Takich rzeczy nie ma, a futbol w Polsce jest kolejną odsłoną kultu cargo. Im się zdaje, że to jest obszar, na którym rządzą niepodzielnie. Z faktu, iż Błaszczykowski jest spokrewniony z Brzęczkiem wnoszę, że takich historii jest tam więcej, a więc selekcja do kadry nie odbywa się na zasadach, jakie nam się czasem śnią, ale na innych. W grę bowiem wchodzą duże pieniądze, a cały system jest firmowany przez autorytety niepodważalne. Unosi się zaś na wodach światowego oceanu kłamstwa, osadzony na grubym kożuchu fanów i kibiców, którzy gotowi są usprawiedliwić wszystko i wszystko wytłumaczyć. Po części z obawy, żeby nie było gorzej, po części za iluzoryczną bardzo aurę znawstwa tematu, która otacza każdego, kto potrafi wymienić pięć nazwisk zagranicznych piłkarzy i z czymś ich skojarzyć. No i zostaje jeszcze wiara w to, że jeśli nie reprezentacja, to może kluby coś pokażą. Sytuacja w polskich klubach jest zapewne jeszcze gorsza niż w reprezentacji. Istnienie bowiem tej ostatniej ma wymiar polityczny, a istnienie klubów to jedynie biznes, który jest nieprzewidywalny, ale ma pewne stałe, według których działa.

Dlaczego, skoro reprezentacja i jej działania mają wymiar polityczny, rząd, ten czy inny, nie zrobi z porządku z działaczami? Bo nie ma siły. Poza tym działacze to są postaci osadzone w mediach i, jak to już udowodniliśmy, na przykładzie Listkiewicza, uwikłanie w różne propagandowe zagrywki mające związek z uchodźcami. Poza tym politycy uważają, że ruszenie piłki sprowadzi na nich odium, staną się niepopularni narobią sobie wrogów i wszystko skończy się dla nich źle. Uważam, że jest dokładnie odwrotnie. Polityk, poważny i serio myślący o swojej pozycji, powinien przede wszystkim zająć się działaczami PZPN. I to sposób podobny do tego, w jaki Adolf Hitler zajął się organizacją Ernsta Roehma. Oczywiście bez strzelania i mordowania nożami, ale z udziałem prokuratury i śledczych. Myślę, że to pomogłoby polskiej piłce, a otwarcie drogi do reprezentacji zawodnikom naprawdę zdolnym, którzy nie mają nic do stracnia, spowodowałoby przełom, na który czekamy. Tylko, że takich polityków nie ma, a jeśli się jakiś znajdzie, to będzie ktoś w rodzaju Tarczyńskiego, który może i wie, że gdzieś dzwonią, ale po co on miałby tego słuchać i co z tym zrobić dalej kiedy się już zacznie aferę, o tym pojęcia nie ma.

W co, wobec faktu, że nie można promować Polski w sporcie, angażuje się nasze państwo? W ratowanie szwedzkich lasów. Wczoraj dowiedziałem się, że 140 samochdów strażackich wraz z ekipami ratowniczymi pojechało na północ, żeby gasić pożary. Wiadomości pełne są entuzjazmu, wypowiedzi strażaków podnoszą wszystkich na duchu, mamy jawny dowód, że Polska jest krajem, który stać na poświęcenie się dla innych. Nie w wymiarze wojennym na całe szczęście, ale w tym innym, także wymagającym bohaterstwa. Wszystko zaś dzięki temu, że – tak powiedzieli w wiadomościach – PiS wdrożył ustawę o służbach mundurowych. I przez to służby mają więcej pieniędzy. I jest super. Proszę państwa, jeśli komuś się zdaje, że służby, nawet jeśli chodzi o strażaków, to państwo, ten jest w błędzie. Newsa o strażakach nie można powtarzać w nieskończoność. Ja oczywiście wiem, że to świetnie, Polacy pomagają Szwedom, ale tacy Francuzi też pomagają, tyle, że w wymiarze nieco mniejszym i bardziej zaawansowanym technologicznie. To znaczy wysłali tam chyba z pięć śmigłowców. Wszyscy się cieszymy z sukcesu, ale przypominam, że Błaszczykowski jest siostrzeńcem Brzęczka, myślę także, że na jego miejscu mogłoby się znaleźć dziesięciu przynajmniej zdolniejszych i młodszych zawodników z lepszymi motywacjami do gry, którzy nie mieli by przymusu występowania w reklamach. Występy zaś strażaków w Szwecji, po raz kolejny obnażają deficyty zbiorowości, do której należymy, deficyty łatwo rozpoznawalne i proste do wykorzystania.

Państwo musi dawać szansę ludziom chcącym robić kariery, ludziom zdolnym i samodzielnym. Oczywiście unowocześnianie służb także jest potrzebne, ale jak to zauważył tu ktoś ostatnio, bez postaci wybitnych, każda struktura w dłuższej lub krótszej perspektywie zajmować się będzie przeżeraniem budżetów, ulegnie także degeneracji, a to w konsekwencji zaowocuje postawieniem na jej czele gromady figurantów, którzy zajmować się będą jedynie dzieleniem budżetów. Żeby do takich rzeczy nie doszło potrzebna jest bardzo subtelna, ale jednocześnie skuteczna i momentami brutalna propaganda wewnętrzna oraz inne niż organizacyjne drogi awansu ludzi zdolnych i potrzebnych. Nie będę tu już pisał o sposobach zarządzania Prusami w XVIII wieku, bo wielu kolegów to denerwuje. Wiecie jednak o co chodzi. Nie można nikomu dać świętego spokoju, bo się zdegeneruje. Poza tym urośnie w pychę tak mocno, że utożsami interes swojej organizacji z interesem państwa. Czy w Polsce są w ogóle jacyś politycy, którzy ten mechanizm rozumieją? Nie ma. Powód jest prosty. Jedyną dostępną tradycją polityczną jest tradycja socjalistyczna, czyli tradycja rzekomej opieki nad rzekomo słabszymi i gorzej zorganizowanymi grupami. W praktyce oznacza to po prostu pozbawianie ludzi szans, po to, by utrzymać i wdrażać zasady doktryny. Ta zaś nie ma żadnego przełożenia na sytuację poza krajem, bo socjalizm to w istocie trucizna eksportowa, którą państwa zajmujące się globalnymi interesami infekują organizmy konkurencyjne. To jest do zaobserwowania dzisiaj także, choćby na tych przykładach, które wymieniłem. Czy ktoś ma jakieś inne pomysły? Kolega przesłał mi linki do wystąpień całej grupy profesorów czy też rzekomych profesorów deliberujących o złożach w Polsce. Złoża te miałby być zapezpieczniem pieniądza lokalnego i lokalnego bezpieczeństwa. Proszę Państwa, złoża nigdy nie były, nie są i nie będą żadnym zabezpieczeniem. Złoża to jest tylko cholerny kłopot sprowadzający na kraj nieszczęścia. To jest pretekst do organizacji taniego pozyskania złóż, co zawsze kończy się jakąś formą niewolnictwa. I nie jest istotne czy taką jak w Kongo, czy taką jak w PRL. Złoża nie istnieją bez rynku, a kwestia ta została już, miałem taką nadzieję, wyjaśniona w książce „Europa na peryferiach” i ja stosowny fragment tu cytowałem. Same złoża nic nie znaczą. Potrzebna jest technologia, rynek, gdzie złoża lub wytwarzane z nich półprodukty będą upłynniane i organizacja, która strzeże bezpieczeństwa obrotu złożami. Dodam, że nie może to być straż pożarna, nawet najlepiej wyposażona. Tego w Polsce nikt nie rozumie, nie rozumieją tego przede wszystkim doradcy PiS, rekrutujący się ze zdegenerowanych komuchów i socjalistów z aspiracjami, bredzący coś o złożach i szlakach handlowych. Inni, którzy wierzą w złoża, automatycznie też zaczynają wierzyć w Wielką Lechię. Wszystko bowiem wydaje im się lepsze niż to w czym tkwimy teraz. Zarówno straż, jak i złoża, a także piłka nożna, to są fetysze, którym współczesna polityka i publicystyka polityczna oddaje niezasłużone hołdy i które czci zupełnie bez sensu. Powtórzę tu jeszcze raz, to co pisałem wcześniej – potrzebna jest królewska komisja. Bez niej nie ruszymy dalej. Potrzebny jest spektakularny event oczyszczający atmosferę w piłce, czy gdzie tam chcecie – jeśli nie piłka, może być coś innego. Potrzebne są sukcesy. Mnie najbardziej drażni w tym to, że ludzie niby zdają sobie z tego sprawę. Ich marzeniem jest jednak, żeby sukces przyszedł poprzez samo tylko ględzenie, a najlepiej bez ich udziału, z całą zaś pewnością bez narażania się na jakieś nieprzyjemności. Od 10 lat narażam się na nieprzyjemności, w tym roku po raz pierwszy od tych 10 lat, a może i jeszcze dawniej, mam prawdziwe wakacje i nie oczekuje doprawdy fajerwerków i jakiegoś szczególnego uznania za to co zrobiłem do tej pory. Mam pewność całkowitą, że w podobny sposób powinni zachowywać się wszyscy. Niestety pragnienie, by klaskano tu i teraz, by kłaniano się w pas i by grały surmy, jest nie do zwalczenia. Jest tak głębokie, jak wiara niektórych doradców w to, że Polska może skorzystać ze swojego położenia na szlakach handlowych. To jest wiara analogiczną z tą, która każe ludziom ufać, że kolejna reforma Bońka przyniesie Polsce sukces na mistrzostwach. Ludzie! Nic takiego się nie stanie. Zrozumcie wreszcie. Trzeba to wszystko robić inaczej.

Zapraszam na portal www.prawygornyrog.pl

  26 komentarzy do “O selekcji negatywnej i sposobach na promocję państwa”

  1. To prawda. Państwo słabe i źle zorganizowane, strachliwe, rządzone przez durniów czekających na oklaski z za granicy nie powinno nawet myśleć o czerpaniu zysków z eksploatacji zlóż mineralnych czy „ludzkich”, bo wszystkie jego zdobycze zostaną przejęte przez państwa poważne. Na miejscu zostanie kupa śmieci i mnóstwo bardzo taniej pracy nie wymagającej umiejętności. Afryka po prostu.

  2. Gdy wczoraj słyszałem wiadomość o polskich strażakach, to naszła mnie refleksja: Szwecja, wzorcowy, socjalistyczny, współczesny twór państwowy a na sikawki ich nie stać.

  3. Jasne że stać, ale skoro frajerzy się sami pchają za darmo..Jeśli w tym samym czasie gdy nasi strażacy wyjadą, zaczną palić się polskie lasy, to sprawa będzie jaśniejsza.

  4. Niby tak, jak frajer daje się golić, to trzeba golić bez litości.

    A jeszcze o piłce, trenerem bramkarzy w kadrze został gość skazany prawomocnym wyrokiem za korupcję. Andrzej Woźniak, ciekawe co nauczy Fabiańskiego?

  5.  Potrzebne są sukcesy. Mnie najbardziej drażni w tym to, że ludzie niby zdają sobie z tego sprawę. Ich marzeniem jest jednak, żeby sukces przyszedł poprzez samo tylko ględzenie, a najlepiej bez ich udziału, z całą zaś pewnością bez narażania się na jakieś nieprzyjemności.

    …i chcą Ją wyrzucić ze szkoły…

     
    Stale poszukuję nowych metod pracy. Uczestniczę w licznych szkoleniach MOOC, globalnych konferencjach prowadzonych online, webinariach, jestem członkiem wielu globalnych społeczności. Wiedza, którą przekazuję uczniom osadzona jest w szerokim kontekście globalnym. Nieodłącznym elementem tego jest rozumienie postępu technologicznego, które ma odzwierciedlenie na moich lekcjach. Uczniowie wykorzystują bazy danych i zasoby internetowe. Korzystają z programów do tworzenia map myśli i notatek online, podsumowania materiału (np. One Drive, Simple Map Mind), programów do tworzenia prezentacji (np. Prezi, Sway, Buncee), narzędzi umożliwiających wspólną pracę na odległość przy projektach (np. One Drive, Google Drive, Padlet). Bardzo lubię pracę z Padletem, bo daje on również uczniom możliwość komentowania swoich efektów pracy i docenienia wysiłku włożonego przez kolegów, co dodatkowo wzmacnia ich motywację do pracy. Uczniowie tworzą strony internetowe realizowanych projektów, wykorzystują programy graficzne do tworzenia plakatów, pamiętników, książeczek, nagrywają i montują filmy, nagrywają audycje telewizyjne w profesjonalnym studio, przeprowadzają i nagrywają wywiady z mieszkańcami Krakowa, wykorzystują narzędzia umożliwiające tworzenie filmów (np. Biteable, Animoto, Adobe Spark), prowadzą kanał filmowy na You Tube. Wykorzystujmy też narzędzia do zbierania i wizualizacji danych jak Mentimeter, Formularze Google, Survey Monkey. Zaczęłam też korzystać z platformy Flipgrid, teraz będę ją stosować częściej, gdyż jest już bezpłatna. Gości na naszych lekcjach platforma Kahoot, szczególnie często jest ona wykorzystywana podczas lekcji nadawanych na żywo ze stacji polarnych (projekt EDUarctic). Oczywiście korzystamy z zasobów Creative Commons (muzyka, zdjęcia) przy tworzeniu posterów, filmów.
    Wykorzystujemy wiele innych interaktywnych aplikacji edukacyjnych, jak na przykład obliczenie własnego śladu węglowego, śladu wodnego i na tej podstawie wdrażanie odpowiednich działań zmniejszających nasz negatywny wpływ na środowisko naturalne. Oczywiście przy współpracy międzynarodowej niezbędne są wszystkie narzędzia komunikacji, a więc Facebook, Wiki, Skype, Messenger, WhatsApp. Zachęcam uczniów do korzystania z zasobów Khan Academy. W najbliższym roku szkolnym planuję wdrażać zasoby platform z wirtualnymi doświadczeniami takie jak Go-Lab. Nawiązałam też kontakt z Harvard University, który wdraża globalną platformę do nauczania przedmiotów przyrodniczych zawierającą między innymi wirtualne laboratoria i która umożliwi uczniom bezpośrednią współpracę z naukowcami i ich rówieśnikami na całym świecie. W tym roku korzystanie z platformy będzie bezpłatne dla wybranych szkół na świecie, które uczestniczą w fazie testowania projektu. Będę oczywiście kontynuować lekcje prowadzone przez ekspertów przez Skype’a czy wideokonferencje z uczniami z różnych zakątków świata. Mam jeszcze kilka pomysłów na inspirujące globalne projekty.
    To wszystko jest dla mnie niezwykle pasjonujące. Uczę się przez całe życie, nie zamykam w rutynie i metodach pracy, które stosowałam wcześniej. Przede wszystkim uczę się z uczniami i od uczniów. Mam świadomość, że innowacyjność nauczyciela powinna się przejawiać nie tylko w użyciu technologii, ale w sposobie myślenia o roli nauczyciela w procesie edukacji.
    https://edunews.pl/badania-i-debaty/wywiady/4314-nauczyciel-nigdy-nie-przestaje-sie-uczyc

  6. Makabra. Nie mogłaby ta Pani normalnie uczyć czegoś sensownego: fizyki, chemii, geografii, czy rachunków zamiast stwarzać „nowego człowieka”?

  7. Chyba tego za dużo, a co za dużo, to niezdrowo, powiadają.

    Letni oboz żeglarski załatwia sprawę młodych ludzi na lata, by nie powiedzieć, na całe życie. Komputery były moja pasją, dorastalem z nimi, pierwszy PC miałem w 1990, a zajecia na ODRZE jeszcze w latach 70-tych ubieglego stulecia, potem Windowsy, a potem program Net Meetings juz od roku 1995 przez mnie używany do kontaktów z ludźmi ze świata, nawet z transmisja video już, coś, co teraz jest Skypem.

    A teraz czuję się najszczęśliwszy, gdy wszelka technika jest gdzieś tam, obok.

  8. skazany i karę odbył, i odpuść nam nasze winy…

  9. W nawiązaniu do wczorajszej dyskusji o rynku muzycznym – wczoraj w radio nadano wywiad z niejaką Magda Femme, byla wokalistką grupy Ich Troje. Jaka to była jakość artystyczna każdy pamięta, nie sposób dziewusze odmówić znajomości rynku. Otóż ona zeznała ze zagraniczne koncerny płytowe (tylko takie w Polsce są) cały zysk u nas robią na zagranicznych wykonawcach, a to że podpisują w ogóle jakieś kontrakty z polskimi jest dla niej niezrozumiałą zagadką. Zreszta i to ostatnio zostało ograniczone. Nie było w tym zeznaniu śladu wyrzutu, tylko beznamiętne stwierdzenie faktu.
    To po co Wojewódzki ma wynajdywać jakieś talenty?

  10. Dokladnie to samo pomyslalam  !!!

    Co za dno ta Szwecja… niegdys kraj Volvo,  Sab’a… a dzis troche sie pali i pol  Europy wali z pomoca… co za dno  i  dziadostwo  !!!

    Ciesza sie te polskie barany w kurwizji… bo Szwedzi im dziekuja… co za dno  i  6  metrow mulu  !!!

  11. Krzysiu…

    … najpierw to idz do lekarza… i modl sie o zdrowie, bo o rozum juz za pozno… co do Twojej calozyciowej nauki – to i tak nic to nie pomoze… i tak glupia umrzesz… tak jak mowi madre polskie przyslowie…

    … i tyle na temat Twoich  muNdrosci  !!!

  12. Pardon Krzysiu,  oczywiscie dotyczy to muNdrosci tej dziuni  Kuleszy  !!!

  13. 140 samochodów strażackich wyjechało do Szwecji aby im pomóc gasić lasy i rozumiem że  z powrotem  samochody te będą wiozły dobra ukradzione przez Szwedów w czasie tzw „potopu”.

  14. No proszę, mamy telepatyczne zdolności 😉

  15. Najlepiej się Woźniakowi współpracowało z trenerem Wdowczykiem, tak więc może on byłby lepszy od Brzęczka. A zresztą wszystko jedno.

  16. Wielkie pożary+ czyli promocja Polski w książce o Wielkim Pożarze Londynu z 1666 (jako przykład spalonej drewnianej zabudowy)

  17. No nie da sie ukryc…

    … oby tego  „telepatycznego myslenia”  bylo w nas coraz wiecej.

  18. O tym samym pomyślałem.

  19. Samuel Pepys „Dzienniki” t.II (s. 85) „… 8 października 1666  … komendant Tower powiedział mi że pożar zaczął się nad ranem od domu królewskiego piekarza na Pudding Lane i że strawił Kościół Św. Magnusa i większość Fish Street, … król poruczył mi pójść do Lorda Majora i nakazać mu w jego (króla) imieniu nie szczędzić domów , tylko burzyć je wszędzie. dokąd zbliża się pożar…. (str 116) 5 listopada – Komisja do spraw pożaru doszła do przekonania , że był on dziełem spisku. Wielu świadków potwierdza  że w różnych miejscach widziano ogień, podżeganym i podkładanym i że na mieście , jak i w okolicy wielu papistów przechwalało się, iż takiego to a takiego dnia będziemy mieli największy upał jaki kiedykolwiek nawiedzi Anglię.”

  20. Tu chodzi o etos pracy. A ten został podważony przez możliwości zarobkowania przez pracę ujemną. Praca ujemna to praca szkodliwa dla Narodu. Wykonuje ją większość urzędników państwowych, ludzie mediów. Po co Nawalka i jego pilkarze mają się starać tzn.  tracić zdrowie, skoro mogą o wiele więcej zarobić na reklamie ?

    W ten sposób degeneruje się sens żmudnej, ciężkiej i pełnej poświęcenia pracy. To się nie opłaca po prostu. Tak jak nie opłaca się czegokolwiek naprawiać, bo taniej kupić nowe.

    Tu nie chodzi tyle o ludzi zdolnych, ale o autentyczny patriotyzm.  Ten nie istnieje. Naród, który gotowy jest robić dużo za pieniądze jest przegrany.

    Tu potrzeba idei narodowej i religijnej, która zmiecie i podważy wymuszoną prostytucję  ludzi pracy. Nie może się im opłacać występować w reklamach ani być prezesem spółki państwowej z nadania partyjnego.  Te prace o efekcie ujemnym dla Narodu winny być zdegradowane w świadomości każdego Polaka.

    A więc chodzi o przebudowane systemu wartości, który obecnie jest systemem dla ludzi traktowanych jak zwierzęta.  Ale przecież nawet psy nie zrobią wszystkiego za jedzenie. Bo mają, co ciekawe tez swój honor.  Ale nas traktuje się gorzej, bo wystarczy dać 200 tys. za reklamę piwa – i nie ma takiego, który by się nie ugiął. Nie ma człowiek honoru, który swoje człowieczeństwo zrownuje z butelką piwa.

    Tak więc bez honoru jest każdy reprezentant reprezentacji, który cokolwiek reklamował. To ludzie sprowadzenie do poziomu świni.  Bo pies rasowy nie zawsze na to pójdzie.

    Ale czego wymagać, przecież jesteśmy pod okupacją i jak powiedział dr Krajski, najgorsze jest to ze jesteśmy pod samookupacją. Tzn. że jesteśmy w dużej części zdemoralizowani i zdeprawowani, dlatego na tę okupację tak łatwo się godzimy.

  21. Małgorzata Kulesza – autor i koordynator projektu ”Nauczyciel architektem uczenia się”. ”  Przewalanie budżetów i nic więcej. Podobno ta paniusia jest nauczycielem chemii – ciekawe, czy nauczyła czegoś przydatnego. Cały czas szuka, uczy się i nie ma czasu na myślenie. Chemia w szkole to była zwykła teoria nieprzydatna w praktyce.

    Jeśli chodzi o geografię, to duża część materiału zawierała informacje o bogactwach naturalnych, uprawach i gałęziach przemysłu. Te rzeczy mogą się  zmieniać szybko i ich nauka na pamięć, bez określania całości uwarunkowań i znaczenia to strata czasu.

    A te „rachunki” to większości teoretyczne g…o, nieprzydatne do niczego.

  22. Dawno się tak nie ubawiłem. W szczególności zaś zaimponowało mi śledzęnie śladów. Proponuję wdrożyć ucz iom, przy zastosowaniu wszystkich wymienionych tu narzędzi problem:różnic śladów zapachowych po sushi a swojskie grochówce w kontekście ochrony środowiska. Przerażające.

  23. Na tym polega sztuka uczenia, by nauczyciel przy pomocy nauczanej teorii nauczył czegoś praktycznego.  A w zasadzie to zaszczepił uczniowi chęć poznawania i tworzenia czegoś nowego. A nie oglądania się za siebie i opowiadania , że już wszystko wymyślono i już zbadano wszystko. Ale po co ja to piszę , wszyscy na forum to wiemy.

  24. Pisałem o organizatorskiej roli obecnego prezesa PZPN przy wyciąganiu za uszy bramkarza Widzewa, kiedy po pijaku potrącił przechodnia i zwiał z miejsca wypadku. Że nic się nie zmieniło „w tym temacie” świadczy reklama piwa z tym propagatorem sportu, jakim ponoć jest piłka nożna. Bońkowi nie grozi dymisja po blamażu kadry w Rosji, bo on nadziany jest z góry i widać świetnie wywiązuje się z innych, zapewne pozasportowych, powinności.

  25. Nawet im do głowy nie przyjdzie, żeby powiedzieć – dobrze, wyślemy straż, ale w zamiana chociaż część zrabowanych podczas „Potopu” skarbów wraca do nas. Znów „robią laskę za darmo”.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.