Kwi 042015
 

Wiem że jest wielka sobota, ale nie potrafię niestety ani wczytać się, ani napisać nic korespondującego z notkami dotyczącymi tych wszystkich religijnych przeżyć, których ludzie doświadczają co roku przy Grobie Pańskim. Przepraszam. Jestem tu od sześciu prawie lat i czytając te opisy tych corocznych nawróceń, mam wrażenie deja vu. Postanowiłem więc napisać coś o sławie i zysku, albowiem jest po temu okazja. To znaczy była wczoraj, ponieważ zostałem zwinięty z powodu awantury o pink panthera.
Zacznijmy jednak od czegoś innego. Dane mi było wysłuchać fragmentu programu o literaturze wyemitowanego przez program drugi Polskiego Radia. Pierwszy i ostatni raz słuchałem tego programu i nikt mi nie powie, że osoby nim zarządzające mają cokolwiek w głowach. Tematem przewodnim były wiersze Miłosza. Czytał je Gosztyła i powiem Wam, że dopiero kiedy się tych wierszy słucha widać dokładnie jakie są nędzne, pretensjonalne i słabe. Są normalnie gorsze niż esej Herberta o kataryzmie. No, ale pod tej udręce przyszła kolej na rzeczy gorsze, na wystąpienie Stefana Chwina. Zamarłem. Ten Chwin ma obecnie 66 lat, a to co mówi nie nadaje się dla żadnego odbiorcy. Na blogach nie zagrzałby miejsca nawet przez pół dnia, dlatego musi występować w państwowym radio. Bo tam ma zagwarantowaną sławę właśnie i zysk. Pan prowadzący pytał Chwina, czy się budzi o 4 nad ranem. Na to Chwin, że tak, budzi się. I o czym pan wtedy myśli? Czy o śmierci i szatanie, jak Czesław Miłosz, kiedy budził się o 4 nad ranem? Tak właśnie – Chwin na to – o 4 nad ranem myśli się wyłącznie i śmierci i szatanie. I tak przez piętnaście minut, bo dalej nie wytrzymałem.
Miałem też okazję obejrzeć piętnaście minut programu TVN. Nie robiłem tego, nie licząc krótkich wstawek od ponad dziesięciu lat. I wiecie co Wam powiem, z tym WSI to musi być prawda. Ja pochodzę z miasta garnizonowego. Miałem taką ambicję w młodości, by rozpoznawać stopnie oficerów snujących się po okolicy w cywilu. Jak ktoś długo mieszka w mieście garnizonowym, nie ma siły, żeby nie odróżnił cywila od wojskowego, nawet jeśli obydwaj są w garniakach. No, ale sztuka polega na tym, żeby odgadnąć stopień. Jak na przykład po wale wiślanym jechał rowerem Wigry facet w krótkich gaciach, białych skarpetach i klapkach, a do kierownicy miał przyczepioną smycz z psem na końcu, nie mógł być niższy rangą od majora.
Popatrzyłem na tego prowadzącego w TVN i powiem Wam, że to nie był nawet chorąży. To był szef sali w jednostce Obrony Cywilnej, skierowany na to stanowisko ze względu na przyrodzony idiotyzm i nie możność piastowania innych niż wymieniona funkcji. Dyskusja polityczna zaś, miesiąc przed wyborami toczyła się wokół kwestii czy Komorowski jeszcze poluje czy czy tylko fotografuje. No i przedstawiciele PiS opowiadali, że on kłamie, ten Komorowski, bo na pewno strzela do zwierząt. Szef sali z jednostki obrony cywilnej opierniczał Migalskiego, który się w tych kwestiach wypowiadał, ponieważ porównał polującego Komorowskiego do nałogowego alkoholika. I to było oburzające. Na to wyszedł Mistewicz, mentor i nauczyciel Karnowskich i powiedział: A matka Dudy zbierała podpisy…po czym dodał…ale to nic złego. Potem w kontekście tych polowań pokazywali jeszcze Cymańskiego. Po tym wszystkim ja mam jedno właściwie pytanie, kiedy Jarosław Kaczyński ogłosi sezon polowań na takich Migalskich i Cymańskich, którzy idą do TVN robić Komorowskiemu klakę i dają się prać po mordzie przez podoficerów obrony cywilnej. No kiedy?
Na tych dwóch przykładach, mam nadzieję, dobrze widać, jak jest w Polszcze rozpracowany moment sławy. Jeśli ktoś nie rozumie tego jeszcze niech się zastanowi gdzie są te wszystkie zdolne osoby biorące udział w programach „Mam talent”. Dlaczego w radio ciągle lecą piosenki Markowskiego i jego córki, albo Kukiza, albo jakichś innych dziadów. Dlaczego nie ma tam młodych zdolnych ludzi?
Moment sławy został wyeliminowany z naszego życia, ponieważ z naszego życia została wyeliminowana całkowicie kultura z przymiotnikiem „polska”. Ona została zagospodarowana przez różnych Chwinów i sprowadzona do roli wycieraczki, którą taki Chwin myli z ręcznikiem i wyciera się tym po codziennym goleniu parskając głośno. Język, szkolnictwo, drogi awansu, budżety, wszystko zostało podporządkowane środowiskom, które wymyśliły sobie w pewnym momencie, że z tego co zwykle nazywa się wolnością, zrobią folwark i będą ciągnąć nie tylko zyski, ale też chodzić w blasku gwarantowanej przez wysokość budżetów sławy. Tego się niestety nie da zrobić, trzeba kraść państwowe pieniądze, żeby tę fikcję utrzymać. A w tej konkurencji startuje bardzo wiele osób i bardzo szybko robi się nerwowo. To oczywiste, a jeśli nie ma się dostępu do państwowych pieniędzy, to trzeba żebrać o jakieś pieniądze u obcych, u Niemców, Amerykanów, Rosjan. Kiedy się te pieniądze otrzyma człowiek nabiera złudzenia, że zdobył sławę. Nic bardziej błędnego, on się tylko na własne życzenie zamienił w pretekst do wydawania pieniędzy przez państwa obce. Jego zaś użyteczność, którą myli ze sławą, jest problematyczna. Nie on bowiem decyduje, nawet jego fani nie decydują. Władza leży w rękach tych, którzy mają budżet. No, a oni mogą zechcieć pewnego dnia zmienić pretekst na inny jakiś, poręczniejszy.
Wszyscy ci ludzie, mediów i budżetów, wszyscy ci ludzie dysponujący dostępem do prime time i pieniędzy, chcieliby jeszcze, żeby ktoś ich lubił. Ale tak wiecie, szczerze…i żeby kupował ich książki i słuchał ich wykładów. No, ale tego momentu w ich życiu nie ma i oni nie rozumieją dlaczego.
Tydzień ponad wisi przed naszymi oczami notka zachwalająca studia liderów w instytucie wolności. Nazbierała ta notka niewiele ponad 2 tysiące odsłon. Wczorajsza notka, zawieszona na tym blogu, ukryta z powodu awantury o pink panthera, ma prawie 3 tysiące odsłon. To jest jedyny ważny miernik, zainteresowanie czytelników. Innego nie ma.
Czy można utrzymać opisaną tu fikcję? Przy tych okolicznościach jakie mamy nie można. Trzeba by od nowa wprowadzić komunizm, zrobić fikcyjne pieniądze, zlikwidować Internet, i postawić głośniki na ulicach jak w nie świętej pamięci Czechosłowacji. Do tego jeszcze musieli by przez nie przemawiać na zmianę Kuźniar z tym szefem sali z jednostki OC. To jest nie do wykonania.
A więc w ten szczególny dzień życzę Wam wszystkim i sobie również wytrwałości, siły i dużo, dużo zdrowia.

Zapraszam na stronęwww.coryllus.ploraz do sklepu Foto Mag przy stacji metra Stokłosy w Warszawie. Przypominam też, że 9 kwietnia w Gdańsku odbędzie się mój wieczór autorski, początek o 17.00, miejsce – biblioteka w budynku Manhattan. 24 kwietnia mam wieczór autorski w Białymstoku, a 25 kwietnia w Sokółce. 30 kwietnia, w Opolu, w sali braci Kowalczyków, ale nie wiem jeszcze o której godzinie, Toyah i ja będziemy uczestniczyć w debacie prezydenckiej. Wszystko będzie nagrywane i zapowiada się niezła zabawa.
23 maja planowane jest spotkanie w Częstochowie, wystąpimy ja i Tomek i będziemy gadać o komiksach, ale także trochę o polityce, bo organizatorzy obawiają się, że jak będzie o samych komiksach to ludzie nie przyjdą. No, nie wiem. Mnie się wydaje, że może by przyszli. A wy? Jak myślicie? Na 6 i 7 czerwca zaplanowaliśmy spotkania w Szwajcarii, w zamku w Rapperswilu i w Genewie. Okropnie się boję tej podróży, bo ja wiecie nie podróżuję, a muszę tam jechać samochodem, żeby zawieźć książki.
Na koniec jeszcze raz dołączam nagranie z wieczoru autorskiego w Dęblinie i z wieczoru w Kawiarni niespodzianka

No i nasze trailery.

  16 komentarzy do “O sławie i zysku”

  1. Wesołego Alleluja 😉

  2. W nawiązaniu do rozpoznawania „mundurowych”. W latach 80 – tych kiedy w Warszawie były strajki, to autobusy musiały jednak kursować, i do autobusów oznaczonych literowo jeżdżących w czasie szczytu, za kierownicę wsadzano mężczyzn o bardzo badawczym spojrzeniu, no niby patrzył taki na pasażera, a jednak wzrokiem przeszył na wylot .
    Takie spotkanie z badawczym spojrzeniem przeżywam co roku 11 listopada kiedy na „patelni” przy stacji metra Centrum, panowie w czerwonych koszulkach z napisem „popieram okręgi jednomandatowe” zbierają podpisy poparcia. Ich badawcze spojrzenie skierowane na składającego głos poparcia i podpisującego listę, od razu mówi, że to inne cele temu służą tej akcji zbierania PESELI.
    No coś jest w tym spojrzeniu, tego się nie da ukryć, jakaś fotograficzna pamięć, ale po co ? przecież mają PESELE? .

  3. Pogodnych Świąt, zdrowia i pomyślności w planach i interesach.

  4. Coryllusie, choć w wielu punktach się z tobą nie zgadzam, czasem polemizuję, to jednak w wielu sprawach jesteśmy po tej samej stronie. Na różnych pozycjach gramy do tej samej bramki. Spokojnych i rodzinnych Świąt Wielkanocnych!

  5. maja pieniadz a potrzbuja nobilitacji w postci bycia lubianym…
    wiec pewnie wszyscy ich polubiom…

    wesolych swiat

  6. W nawiazaniu do wczorajszej notki, a i dzisiejszego tylułu (autor wielce sławny jest… w waskich kregach co prawda na razie). Ktos wspomniał o wstawieniu paypal na stronie głównej tego blogu czy też przyszłego blogowiska, mniemam, że taki na „darowizny” (nazwa do uzgodnienia) tak zwane. Znam kilka osób ktore nie maja czasu na czytanie blogów czy inne „aktywnosci” gdyż pracuja od rana do nocy „na swoim walcząc z nieuczciwą konkurencją”. Wielu z nas zna takie osoby. Jeden klik zajmuje chwile a przekazanie €5 (koszt 2 piw) €10 (paczka fajek) mysle ze nie stanowiłoby problemu. A co można by było zrobic z tą kasą, jakie plany i projekty stworzyc to chyba autor wie najlepiej.

    Pozdrawiam i życze zdrowych i pogodnych Świąt Wielkanocnych pana wraz z rodziną.

  7. Mówi się polubiejom

  8. w nawiązaniu do polubiejom, rzeczywiście mundurowych też się rozpoznawało po tzw „końcówkach” zawsze ich wypowiedź brzmiała mniej więcej tak: „jesteśmy z każdom ludzkom tragediom ” (słowa Kiszczaka wypowiedziane w TVP 1 po pacyfikacji kopalni)

  9. Pozwolę sobie na zacytowanie własnego wpisu na Niezależnej
    http://naszeblogi.pl/53519-czy-prawica-przerznela-kulture-debata-w-niespodziance

    „Model funkcjonowania czarnej skrzynki z napisem „kultura” ( sowiety, Polska i wiele innych ofiar żydokomuny) jest stworzony przez lewaków. Towarem jest sieczka kontrolowana przez urzędników. Autorami sieczki są „twórcy” opłacani przez urzędników. Gdy działa tzw mechanizm rynkowy, czyli urzędnik płacy za to, co MY, towarzysze, chcemy ( my, czyli ci, co okradli podatnika), to cenzura nie jest potrzebna. Odbiorcą jest robol/ niewolnik. Funkcja tzw kultury: pranie mózgu. W Polsce ten sam mechanizm działa i po lewej, i po prawej stronie. Szyld niczego nowego nie wnosi. Większość „prawicowych intelektualistów”, to przefarbowane lewactwo, bo w takim systemie to towarzystwo było wychowane.
    PRAWDZIWA ( tak prawdziwa, jak grzyb prawdziwek, co ma smak i zapach) kultura jest tworzona przez odbiorcę, który kupuje bilety, książki i dzieła sztuki. Takiego odbiorcę trzeba jednak wychować, a proces ten zaczyna się gdy dziecko zaczyna mówić i ma miejsce przede wszystkim w domu. Dalej. Aby być konsumentem kultury trzeba mieć wolny czas, pieniądze i czuć „głód” ( jak na konsumenta przystało) kultury. Polacy są sprowadzani do roli zagonionych, walczących o przetrwanie niewolników, do dziczy mających pracować na „właścicieli”, którzy coraz rzadziej mówią po polsku. Gdzie tu miejsce na „kulturę”?

    MECENAN? I owszem. Osobny temat. Rzecz w tym, że „mecenat” kontrolowany przez państwo, czyli przez urzędnika, to model lewacki. I tu się kółko zamyka w temacie prawica a kultura.”

    Do powyższego tekstu dodałbym jeszcze, że system ten kształtuje odbiorcę debila, pasywnego oglądacza telewizorni i czytelnika śmierdzących GWien. Tragiczną konsekwencją „roli” tak zwanej kultury w kształtowaniu/ wychowaniu wyborcy jest upadek kultury muzycznej i sztuk plastycznych.
    Te bowiem nie służą okupantowi ( nie pierze się mózgów w filharmonii ) , a ich utrzymywanie jest kosztowne. Tak więc zamyka się szkoły muzyczne, likwiduje orkiestry, chóry, galerie.
    Niewolnik nie musi śpiewać ani zachwycać się Mozartem.

  10. Tragiczną konsekwencją „roli” tak zwanej kultury w kształtowaniu/ wychowaniu wyborcy jest upadek kultury muzycznej i sztuk plastycznych.

    W powyższym zdaniu miałem na myśli ową „państwową kulturę, czyli mecenat/ monopol państwa na wydawanie sporej w końcu forsy pochodzącej z podatków.

  11. Świetne! Trafił Pan w samo sedno problemu i chyba główne motto tego tekstu to: „Moment sławy został wyeliminowany z naszego życia, ponieważ z naszego życia została wyeliminowana całkowicie kultura z przymiotnikiem „polska”…..” I dlatego w radio ciągle lecą piosenki Markowskiego i jego córki, albo Kukiza, albo jakichś innych dziadów i dlatego nie ma tam młodych zdolnych ludzi.
    Tak mało tradycyjnie, życzę pogody ducha, dobrego nastroju i wreszcie trochę luzu.

  12. Sława czyli – rozgłos
    Zysk czyli – (dochód – koszty).
    Ani dla sławy ani dla zysku nie ma potrzeby wstawania o 4 nad ranem, chyba że może Chwin jest z rodziny chłopo – robotniczej i mu taki zwyczaj wstawania o świcie został po ojcu i dziadku chłopo – robotniku.

  13. poza tym inaczej sie pisze niz mowi…
    poza tym w dobrze zbudowanym zdaniu mamy przedmiot i podniecenie

  14. Ja tam poznawałem po akcencie. W większości byli to frontowcy ze wschodu.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.