Paź 102019
 

Najważniejszą zaletą portalu Szkoła Nawigatorów jest to, że zalogowani tu autorzy, nie biorą udziału w sformatowanych dyskusjach. To jest także największy problem dla tych, którzy takie dyskusje formatują. Władza bowiem, prawdziwa władza, zaczyna się od opanowania umysłów ideami. Te zaś zawsze muszą być szlachetne i wzniosłe. To zaś oznacza tyle, że muszą być jak najbardziej oddalone od konkretów, okoliczności faktycznych i zależności, w których udział biorą żywi ludzie ze swoimi problemami. Formatowanie przekazu to zadanie mediów, służb specjalnych i organizacji globalnych. Jego najważniejszą cechą jest dążenie do całkowitej szczelności, przy jednoczesnym zachowaniu pozorów pluralizmu. Pułapką w jaką wpadają ludzie i organizację formatujące przekaz jest zwykle pycha, która powoduje utratę czujności. To znaczy od czasu do czasu macherom od narracji wydaje się, że ludzie są już tak głupi, że można im pozwolić na to, by mówili co chcą. Kiedy się zorientują, że jednak nie, że to oni są durniami, usiłują zatrzymać dynamicznie wyrażane poglądy i opinie nie mające nic wspólnego z proponowanymi przez nich formatami. To jest trudne, ale nie niemożliwe. Nie opisujmy teraz metod, jakimi operacja ta może zostać dokonana, ale skupmy się na ideach, które poprzez formaty transportowane są do mózgów. Najważniejsza z nich to idea wolności słowa. Wszyscy zamordyści, jeden w drugiego, wszyscy manipulatorzy, domagają się wolności słowa. Dla wszystkich. W praktyce oznacza to wolność słowa przez nich dystrybuowanego. Bo ani na moment nie możemy tracić z oczu faktu podstawowego, to znaczy relacji pomiędzy emitującym komunikaty, a odbiorcą, która to relacja opisana jest jednym słowem – dystrybucja. Jeśli zaczniemy słuchać o wolności słowa, oddamy się w niewolę dystrybutorów słów, które uznane zostaną za wolne. Co z innymi słowami? One zostaną uznane za nieistotne w najlepszym razie, albo za szkodliwe dla wolności w wypadku najgorszym. Nie ma zaś wolności dla wrogów wolności jak powiedział Saint-Just.

Żyjemy w epoce post rewolucyjnej, a co za tym idzie mamy pozwolenie na demaskowanie pseudowolnościowych ideologii. To przychodzi nam łatwo i bez kłopotu, albowiem mamy liczne przykłady takich manipulacji, czy to z czasów komuny, czy z czasów dawniejszych. Wszystkie one mają dziś charakter rozrywkowy. Informacja bowiem jest rozrywką przede wszystkim. Potem zaś jest paralizatorem i narzędziem władzy. Tego jak władza nad umysłami realizowana poprzez dystrybucję informacji działa dzisiaj, wiemy trochę, ale nie zbyt wiele. Dowiedzielibyśmy się więcej gdyby portal SN rozrósł się bardziej i dystrybuował produkowane tu informacje i modyfikacje narracji obowiązujących, na szerszym nieco rynku. Na razie jednak jesteśmy zbyt mali, żeby zająć się nami poważnie. Nie znaczy to, że nie są podejmowane próby zdezawuowania albo przejęcia pojawiających się na tym portalu narracji. One są podejmowane bez przerwy, a różnią się tylko stopniem nasilającej się histerii. Tylko bowiem histeria może tu cokolwiek poradzić. Zbyt wielu dorosłych i doświadczonych ludzi, wykonujących poważne zawody się tu zebrało, by komukolwiek, nawet bardzo wytrawnemu manipulatorowi udało się przekonać ich do czegoś. Dlaczego ci ludzie tu siedzą? Po co piszą i komentują? Otóż czynią to dlatego, że nie są tu oszukiwani. To znaczy, nie ma niebezpieczeństwa, że ja nagle przebiorę pozę Katona i zacznę wygłaszać jakieś ciekawe, ale wtórne komunikaty, a na koniec okaże się, że wszystko to zmierzało ku temu, by uwiarygodnić mnie w oczach macherów od polityki, bo właśnie postanowiłem zapisać się na jakąś listę wyborczą. Takich rzeczy tutaj nie ma i wszyscy to wiedzą.

Póki co jedyną metodą jaką można zastosować wobec zebranych tutaj ludzi jest histeria stosowana na przemian z kokieterią. Od czasu do czasu pojawiają się tutaj osobnicy, którzy już na samym wstępie deklarują swoją wyjątkową delikatność, wrażliwość, chęć współpracy ze wszystkimi dookoła, a także to, że są depozytariuszami jakiejś prawdy powszechnie obowiązującej. Nie są nimi w istocie, bo takimi staliby się dopiero po ujawnieniu swojego imienia i nazwiska. Póki tego nie zrobią są jedynie dystrybutorami histerii, którzy pojawiają się tu w nadziei na zdewastowanie jednej czy drugiej dyskusji. Przypadków takich jest sporo i one zawsze są traktowane w jeden sposób – usunięciem z tego miejsca. Potem zaś pada seria zarzutów dotyczących wolności słowa i jej ograniczeń na naszym portalu. Powtarzam jeszcze raz – nie ma tu miejsca dla domokrążców handlujących zleżałym towarem, który opylają masowo w mediach cwaniacy od moderowania przekazu globalnego. Nie będzie tu więc żadnej dyskusji o aborcji, nie będzie peanów na cześć Mary Wagner i nie będzie gawęd o tym, czy małżeństwa homoseksualne są fajne czy nie fajne. Wolałbym także, wiem, że to trudne dla ludzi, którzy ze wszystkich sił starają się zwrócić na siebie uwagę, żeby oryginalne i ważne dla wszystkich tutaj dyskusje nie były z miejsca zamieniane w sieczkę. To znaczy, na przykład, żeby dyskusja tocząca się wokół odkryć Betacoola, nie była przez nikogo – bo to tak fajnie – przerabiana na kokieteryjną bieżączkę. Bo mamy przecież wolność słowa, prawda? I każdy może się wyjęzyczyć. Oczywiście, że każdy, ja też. Powtarzam więc – jeśli ktoś nie pojawił się nigdy i nigdzie osobiście, a korzystając z anonimowości w sieci, domaga się szacunku, uznania, czy czego tam, a przy tym jeszcze wygłasza poglądy, które służą temu jedynie, by zaśmiecać ten portal, ten sam jest sobie winien.

To samo dotyczy osób, które domagają się, by prowadził jakieś dyskusje z przedstawicielami tak zwanej prawicy i ustosunkowywał się do produkowanych przez tych ludzi fikcji. Nie będę tego robił, albowiem wszyscy oni są, jak jeden, wyłącznie próbą uszczelnienia obowiązujących formatów. To znaczy sprawy muszą być tak poukładane, żeby każdy powielany masowo komunikat był dystrybuowany przez koncesjonowanego i wyznaczonego sprzedawcę. Do tego celu służą różne narzędzia, a najprostszym z nich jest wsparcie tak zwanych autorytetów. Te zaś rodzą się zwykle w tym samym miejscu – na pograniczu mediów, akademii i polityki. I tak prof. Żaryn może wychwalać Patlewicza, albowiem ten ostatni został mianowany domokrążnym sprzedawcą idei prawicowych i demaskujących przeniewierstwa lewicy. Całe szczęście ludzie formatujący przekaz masowy nie mogą unieważnić akademii i produkowanych tam treści, które są poza ich zasięgiem, a także poza formułą dystrybucji przez nich proponowaną. Mogą je tylko ograniczać, co się dzieje na naszych oczach i jest częścią globalnej „walki o dostęp do wolnego słowa”.

Jeśli miałbym to wszystko teraz uprościć i sprowadzić do jakiejś syntetycznej formuły, rzekłbym, że oto przepoczwarzona rewolucja, sięga – poprzez masowy system dystrybucji – który sama wytworzyła, po idee kontrrewolucyjne. Przekuwa je według swoich wzorów i puszcza na rynek, ku radości frajerów i gamoni. No i ku zadowoleniu wynajętych dystrybutorów. Moja odpowiedź na to jest jedna – pocałujcie mnie w dupę. Nie z nami takie brunnery. Jeśli zauważę jakieś takie prowokacje, spotka się to z reakcja natychmiastową.

Dziękuję za uwagę.

  36 komentarzy do “O sposobach rozumienia misji portalu SN”

  1. Bogu niech będą dzięki za odstąpienie na końcu tekstu od próśb żebraczych … żebranie – proszenie w miejscu publicznym o dobrowolne wsparcie materialne bez oferowania czegokolwiek w zamian … żebractwo, jako sposób na życie, tzw. „figury” żebracze („nikt”, „ofiara losu”, „kaleka”, „kwestarz”, „figura z rekwizytem”, „współczesny trędowaty”, „dziad”, „menel”, „żebrak okazjonalny”, „wędrowiec”),  uzasadnienie próśb żebraczych („jestem biedny”, „jestem samotny”, „jestem bezradny”, „jestem uczciwy”) … no może za dużo się o tym ostatnio naczytałem …

  2. Wie pan co, niech pan idzie z tymi uwagami do Polonia Christiana albo do Grygucia albo do Brauna i niech im pan powie, żeby odstąpili od próśb żebraczych. Bo u mnie pan już miejsca nie ma. Dzięki Bogu

  3. tekst Smieciu o błaznach, to nie Smiecia stylistyka.

  4. A propos kokietowania. Obejrzałem ostatnio reklamę piwa na you tube, która polegała na tym, że rozmawia sobie Prokop z np. Kubą Wojewódzkim. I Wojewódzki w pewnym momencie mówi o Tomaszu Lisie – „on ma wszystko ale nie ma w ogóle poczucia humoru”. Ho ho tak tak 😉 To też pokazuje wyższość propagandy rozrywkowej nad publicystyką.

  5. tylko że Smiecia/autora tekst, prowadzący rozważania błazenady aż do współczesności pozwala np. wyprowadzić wniosek, że gender to właśnie błazenada, teatr absurdu dnia dzisiejszego.

    Smieciu/Autor miał chyba inne cele, zdaje się chciał DZ nieco zdezawuować  a dla mnie jego konstatacje o współczesnych metodach rozbawiania ludzkości  to np. właśnie kojarzą się z takim numerem rozrywkowym jak  gender – lansowana naukowo wbrew antropologii.

    że już o innych skojarzeniach wypływających z tekstu Smiecia/autora, odnoszących się do sposobów rozbawiania współczesności nie wspomnę , ale nie mój blog, nie wypada …

  6. A może niech Greg Zorba mniej czyta. 😉

  7. Dawno temu sformulowalem sobie teze, ze dozylismy takich czasow, iz o wyksztalceniu i klasie czlowieka decyduje nie to, co widzial, przeczytal i zrobil, ale na odwrot – to znaczy to, czego nie zrobil, nie widzial i nie przeczytal. Swiadome nie sieganie po pewne ksiazki, filmy, omijanie wydarzen i ignorowanie konkretnych, wybranych autorow jest takze pewnym ciekawym aspektem wolnosci slowa, jak rowniez wyrazem wolnosci w ogole.

  8. Chłopie jakie „żebractwo”,czytasz Coryllusa i co pasuje ci darmocha a abonament TV płacisz?

  9. Cd. Najwiekszym sukcesem Jaroslawa Kaczynskiego jest – i pisze to bez ironii – ze podzielil Polakow. Dzieki temu mamy ten wentyl bezpieczenstwa psychicznego, ze kazde wydarzenie odnoszace sie do Polski moze byc interpretowane w ramach pewnej refleksji w dwojaki sposob, bez obawy automatycznego posadzenia o zdrade lub brak patriotyzmu. Po prostu – nawet zwykly wschod i zachod Slonca spowoduje, ze czesc rodakow (oprocz jednego Lecha Walesy) bedzie „za” a czesc „przeciw”. Nie zgodzimy sie zatem na zadna forme poprawnosci politycznej ani totalitaryzmu! Według prezesa PiS „Polska musi pozostać w Europie wyspą wolności słowa, wolności religijnej”

  10. Jakiś komentarz do literackiego Nobla dla Olgi Tokarczuk?

  11. Bo moglaby to byc fascynujaca lektura.

  12. Szkoda, że nie Jaś Kapela. Jeszcze tylko ‚pokojowy’ dla Grety i w takim układzie planet ludzie połapią się że nobel znaczy c**j cały i nie będą się miotać jak Bolek będzie odprowadzany na szafot.

    Amen

  13. Olga Tokarczuk już nie do rudzenia, bo jest już dobrem narodowym.

  14. Nie mozemy mowic o sobie, ze jestesmy cywilizacja lacinska jako Europejczycy. Dokonalismy przewrotu i dzisiaj jestesmy kims zupelnie innym w sensie kulturowym – jestesmy w wiekszosci cynicznymi chamami bez ludzkich odruchow, jak Tusk albo Neumann. Przypomne radosc z tegorocznych niskich cen wypoczynku w Turcji, gdy jednoczesnie Trump oglaszal, ze chce doprowadzic Turcje do katastrofy gospodarczej. W zwiazku z tym jakosc hoteli w Turcji pogorszyla sie do tego stopnia, ze zdarzaja sie smiertelne zatrucia i inne nieszczescia wsrod turystow, a teraz wysuwamy pretensje do Turkow, bo chcemy zeby bylo tanio i dobrze. A niby z jakiego powodu? Czupiradlo z Wroclawia zgarnie 3,5 miliona nagrody za pisanie w „Biegunach” jakichs totalnych bzdur o Turcji, gdy tymczasem trwa tam wojna, a Kurski pokazywal nam ostatnio filmy fabularne o tureckich haremach, zeby zwiekszyc ogladalnosc TVP. Turcja grozi, ze wysle nam migrantow, ktorzy obecnie pelnia role zakladnikow politycznych, a przez zachodnioeuropejskie spoleczenstwa nie sa lubiani, ale sa otwarcie traktowani jako tania sila robocza i ratunek dla systemow emerytalnych. Gardze pania Tokarczuk, ktora jest trudna do zniesienia ignorantka podobnie, jak to cale cyniczne, geriatryczne towarzystwo we frakach, a co mozna powiedziec o polskiej publicznosci, ktora pieje z zachwytu i wreszcie ma okazje, zeby dokopac adwersarzom i poprawic sobie samopoczucie? Nie czytalem tych smieciowych ksiazek i nie zamierzam, jak rowniez ich nie polecam. Mam swoj gust, rozum i honor!

  15. To już tylko wypatrywać jak Juras Owsiak też dostanie tego całego medala z brodatym gościem od dynamitu. W sumie z Tokarczukową mogliby robić na „etatach” (dotowanych rzecz jasna) Adama i Ewy tak wyglądanego przez panią z dredami „narodu WOŚP”.

  16. wiesz Lenin, załóż swój blog i nazwij go „Iskra”, wtedy się odnajdziesz, bo teraz to na cudzym blogu się wygłupiasz, hasaj na swoim

  17. nie gardź panią Tokarczuk, podziwiaj, socjolożka z polskiego domu napisała książkę (grubą) o kulturze żydowskiej.

  18. Nie wiem jakim „cudem” wolność słowa doprowadziła mnie do ponownie do francuskiego ludobójstwa. Kluczem był San-Just, ale wg historyków Bastylia i późniejsze burdy motłochu, to nie była rewolucja, bo ta potrzebuje przywódców. Biedni ci historycy, którzy uważają, że motłoch zrywa się bez aktywistów, a ci rosną sami na fali. Moje ilustracje pokazują kolejki po żywność. A więc mimo biedy pieniądze były, tylko piekarzom się nie opłacało. Ostatnia ilustracja z 1789 to marsz parasolek=kos na Wersal (patrz mój wczorajszy wpis). Co je obchodziła wolność słowa? Bluzgały bez ograniczeń. A gdy nastała prawdziwa rewolucja i inflacja musiały się zamknąć. Następne ilustracje, to fotografie, które zrobiłem w warszawskiej siedzibie Stowarzyszenia Wolnego Słowa. Świeże bułeczki mamy bez ograniczeń, a co z wolnością słowa? O tym decydują kolporterzy i sądy.

  19. Nasza kultura, tradycja i wychowanie wymaga, zebysmy a) okazali bohaterstwo i poswiecenie na miare Powstawnia Warszawskiego lub b) powiedzieli kilka sensownych, w miare prawdziwych zdan.o sobie lub o swiecie. Obydwie czynnosci maja dla potomnych te sama wartosc, ale koszt i ryzyko jest w obu przypadkach nieporownywalne, a nazbyt czesto wybieramy a). Gdyby minister Glinski powiedzial wczesniej, ze zna ogolnie temat, ale nie czytal noblistki, bo osobiscie nie lubi tego typu prozy lub ma jakies konkretne zastrzezenia do jej pisarstwa, to nie musialby sie rumienic dzisiaj i tlumaczyc jak uczniak. Nie rozumiem, dlaczego uczy sie nas, zebysmy ukrywali swoje gusta i uczucia, a potem, jak sie pojawi gosc typu Janusz Korwin-Mikke, ktory mowi, ze 2 razy 2 jest 4, to jest szok i entuzjazm na przyzwoitym poziomie 5%. No coz, jakie mlodziezy chowanie… i tak dalej…

  20. …mowi, ze 2 razy 2 jest 4, to jest szok i entuzjazm na przyzwoitym poziomie 5%. No coz, jakie mlodziezy chowanie… i tak dalej…

    Po pierwsze 4.5% co najwyżej 🙂

    Po drugie  młodzież chowana jest przez nauczycieli, nie rodziców

  21. Zarowno nauczyciele jak i rodzice stosuja pedagogike wstydu, co powoduje, ze w wyniku wychowania i edukacji, a takze pozniejszej praktyki zycia codziennego nie dorastamy do takich zagadnien, jak wolnosc slowa. Rozumiemy natomiast, co to jest bat i marchewka i na tym przewaznie dyskusje sie koncza.

    https://www.youtube.com/watch?v=CBIdn-Ka5AY

  22. No i gola d*** oczywiscie, jako wazny element dydaktyczny pedagogiki wstydu.

  23. Wystarczy przeczytać stare teksty Coryllusa nt. Tokarczuk . Wystarczą za komentarz w zupełności.

  24. Fascynujace sobie Pan te nicki wybiera. Ten wyjatkowo beznadziejny..

  25. Nobel dla Tokarczuk? Tym gorzej dla Nobla.

  26. Karoń jakby się radykalizował, takie mam wrażenie 🙂

    „Jak pelikan cegłę” 🙂

  27. no to mamy od PRL-u istny noblowy róg obfitości: Miłosz, Szymborska, Tokarczuk

  28. Zajrzałam do wiki, nie ma wzmianki o rodzicach, może noblistka wychowywała się w domu dziecka, ale nie jakoś tak z tekstu wynika że: urodzona w Sulechowie, wychowywana w Klenicy, mieszkała w Kietrzu, studiowała psychologię, pracowała w placówkach niosących pomoc psychiatryczną.

    (moja pomyłka z wykształceniem, bo powyżej napisałam że O.T. skończyła  socjologię, bo wydawało mi się że z ta psychologią to pomyłka, bo jak o kulturze żydowskiej pisać będąc jedynie absolwentem psychologii i pracując w placówkach pomocy psychiatrycznej)

    Gdzież autorka mogła poznać takie wnikliwe sprawy dot. kultury żydowskiej jak to opisuje Boson na SN ?

  29. Wielokrotność osobowościowa? Osobowość wielokrotna?

    Mimo wszystko chyba trudno będzie prześcignąć pięciodzielnego Tytusa de ZOO  🙂

 Dodaj komentarz

(wymagane)

(wymagane)