Gru 152017
 

Tekst ten będzie miał naturę dwoistą. Po części stanowić będzie odpowiedź na to co wczoraj napisał Toyah, a po części porządkował będzie sprawy na blogu. Zacznę od tego drugiego. Kochani, mam za mało czasu na realizację planów, które sobie wyznaczyłem, żebym jeszcze musiał zwracać dorosłym ludziom uwagę na to, jak się mają zachowywać. Ostatnio komentuję mało i tak to pozostanie, dopóki nie uznam, że dobrze sprzedających się książek jest tyle, iż mogę sobie znów pozwolić na przesiadywanie na innych blogach i wpisywanie tam komentarzy. Nie mam czasu czytać wszystkich wpisów, to jest oczywiste, ale miałem wrażenie, że każdy z osobna autor i wszyscy razem, stanowią jakość przewidywalną i nie wymagającą nadzoru. Wiem dobrze jak niestosowne zachowanie pojedynczych osób może zniechęcić całą resztę do zaglądania na blogi, do komentowania, a tym samym obniżyć rankingi stron. Na czym mi, nie ukrywam, zależy. Jeśli więc ktoś zabiera się za postponowanie koleżanek i kolegów, a nie ma przy tym za sobą wyraźnej jakości w postaci dorobku autorskiego na autorskim blogu, powinien się nieco zastanowić. Tak myślę. Powinien wziąć serio to co tu piszę i w żaden sposób nie poddawać próbie mojej cierpliwości, ani stanowczości. Mam bowiem poważny kłopot ze stanowczością, jestem za miękki, niezdecydowany i nieco rozlazły. Zanim więc podejmę decyzję mija sporo czasu. Z podejmowaniem decyzji jednak, jak dobrze wiecie, kłopotów już nie mam żadnych. Piszę to wszystko do A-tema, który bardzo brzydko odezwał się do Teresy Wycichowskiej i ja przez to nie mam teraz w sklepie książki z rysunkami niewolnika. Napisać, że mnie to wk…iło, to jest gruby eufemizm, ale jak widzicie, moja kluchowata ciaptakowatość bierze górę i znów cierpliwie tłumaczę i wyjaśniam….Miły A-temie przeproś Teresę i nie wpisuj się na blogu, ani na SN do momentu, kiedy ona nie wróci. Nie rób tego, bo cię po prostu wyrzucę i już nie wrócisz. Tak naprawdę będzie lepiej. Powstrzymaj się też, przed wyrażaniem bezpośrednich opinii dotyczących stałych, komentujących na blogach osób.

Bardzo nie lubię kiedy ktoś nadużywa mojej cierpliwości, wynika to wprost z moich życiowych doświadczeń. Potrafię znosić to bardzo długo, bo znam własne ograniczenia i nie oczekuję od nikogo jakiejś szczególnej atencji. Dobrze wiem, jak rozczarowujący i nudny być potrafię i staram się nigdy nie dręczyć ludzi ponad miarę. Kiedy jednak już tracę cierpliwość, to tracę ją naprawdę.

Opowiem teraz anegdotę, żeby nieco rozładować tę napiętą sytuację. Dwa lata wstecz zepsuł się nam w czasie wakacji samochód. Było to w Lubsku i musieliśmy jechać przez całą Polskę na lawecie. Nasz znajomy mechanik polecił nam laweciarza, a ten przysłał samochód z kierowcą. Okazało się, że ten kierowca, to kolega brata mojej żony, dawny kolega ze szkoły. Drogi ich rozeszły się i nie mieli ze sobą żadnego kontaktu, ale było o czym porozmawiać. To znaczy kierowca i moja żona mogli ze sobą rozmawiać, a ja mogłem słuchać. Tak się szczęśliwie złożyło, że siedziałem między nimi, co miało znaczenie, bo kierowca był człowiekiem niezwykle ekspansywnym. Moja żona zwykle robi wrażenie, ale w jego przypadku, nawet gdyby nie robiła tego wrażenia i tak byłby kłopot. Pan kierowca ocenił mnie najpierw jednym spojrzeniem, uznał, że nie nadaję się do niczego, a fakt, że mam przy sobie taką kobietę, to jest jakiś ponury żart losu, który może nawet dałoby się zmienić w krótkim czasie. Jedzie się z tego Lubska do Grodziska pięć godzin. Więc możecie sobie wyobrazić co się tam działo. Moja żona, szczególnie jak się zasłucha wygląda bardzo ładnie i trudno przerwać gadanie, kiedy ona tak słucha. Trochę się więc obawiałem o nasz los, bo pan kierowca nie mógł przestać opowiadać. Z dawnych znajomych rozmowa przeszła szybko na jego przygody. W połowie drogi oznajmił, że jest spod znaku skorpiona, a gdzieś na wysokości Konina był już przy omawianiu roli kobiety w stadle małżeńskim oraz swoich na tę kwestię poglądach. Dość, przyznam, tradycyjnych. W tym czasie mnie już na tym środkowym siedzeniu w zasadzie nie było. Ja się do takich sytuacji zdążyłem przyzwyczaić, więc nie przeżywałem tego szczególnie mocno. Jakoś tak się zawsze układało, że kolegując się z różnymi dziewczętami, napotykałem zdziwione spojrzenia samców alfa, które mówiły – ona? Z nim?! Przyzwyczaiłem się jak powiadam i albo siadywałem gdzieś w cieniu na imprezach, albo szukałem towarzystwa kolegów, bo nie miałem ochoty opędzać się od nachalnych adoratorów moich koleżanek. W zasadzie powinienem nosić przy sobie szynel i przy każdej takiej przygodzie kłaść się ostentacyjnie na ławie, przykrywać tym szynelem i zasypiać. No, ale kto by w lipcu woził szynel do Lubska? Siedziałem więc tylko i gapiłem się przed siebie. Kiedy dojechaliśmy do domu, kierowca został zaproszony na herbatę. Wszedł, rozejrzał się po tym wszystkim, po tych książkach porozkładanych wszędzie, po kwiatkach stojących w różnych dziwnych miejscach, popatrzył na bałagan na moim biurku, i powiedział, niespodziewanie dla samego siebie chyba – widzę tu optymizm. Zjednał sobie tym moją dozgonną sympatię, okazał się bowiem człowiekiem wrażliwym i dobrze rozpoznającym sytuację oraz właściwie oceniającym charyzmaty. Cała, tak żywa przez drogę, substancja, wypełniająca jego ciało i umysł, wyparowała w jednej chwili. I już nic nie mówił. Wypił herbatę, podziękował, na drogę dostał prezenty i pojechał. Pora na pointę – nie prowokujcie mojego optymizmu, bardzo Was proszę, bo on jest naprawdę ogromny.

Teraz pora na tekst Toyaha. Napisał on, o tym, jak to poseł PiS, Dominik Tarczyński, wstawił się za uwięzionymi w USA polskimi gwałcicielami. Ja celowo nie piszę, że to byli muzycy, bo sprawa ta ma znaczenie drugorzędne. Podobnie jak drugorzędne znaczenie w rozmowie mojej żony z kierowcą miał fakt, że ja piszę książki. To byłby nawet niezły powód do śmiechu, gdyby wszystko wyglądało tak, jak to sobie kierowca w głowie ułożył. Tak więc ja byłem niepotrzebnym nikomu pasażerem na gapę, a ci panowie są gwałcicielami. Takie są nagie fakty. Jeden z kolegów Tarczyńskiego, niejaki Schreiber, kiedy sprawa nabrała już rozgłosu, wypowiedział następujące słowa – My nie uważamy, że postradaliśmy wszystkie rozumy. To jest moim zdaniem jedna z ważniejszych wypowiedzi polityka PiS w ostatnim czasie, bo ona porządkuje nam i klasyfikuje charyzmaty. Zanim podam schemat tej klasyfikacji, opowiem kolejną anegdotę. Mieliśmy w szkole średniej dyrektora. Był to tak zwany stary dyrektor, którego potem wyrzucono, nie z jego winy, bynajmniej, ale w wyniku dość skomplikowanej intrygi obyczajowej. Ja tej intrygi nigdy nie opiszę, tak więc niech żyjący jej uczestnicy śpią spokojnie. Nowelka z tego nie powstanie, choć byłoby co czytać…Stary dyrektor był przedmiotem nieustających drwin uczniów, nie cieszył się też przesadnym szacunkiem. Był bowiem człowiekiem całkowicie pochłoniętym swoimi myślami, a te potrafił artykułować w ograniczonych bardzo zakresach. Mówił na przykład, stojąc przed rzędami umundurowanych, chmurnych młodzieńców tak – picie piwa ograniczyć do maksimum…I jak tu zachować powagę w takich okolicznościach? Albo – ja wiem wszystko…od a….do be….Umieraliśmy ze śmiechu, bo młodzież jest okrutna i bezwzględna. On zaś uśmiechał się zawsze tajemniczo i nie robił sobie nic z naszych żartów. Niektórych dziwiło to, że to właśnie ten człowiek jest dyrektorem, a nie na przykład żelazny Władek, albo Antek, który jako jedyny w całym województwie leśnik miał doktorat. Ja też się dziwiłem, ale dziś po upływie wielu lat już się nie dziwię. Pan ten bowiem reprezentował typ charyzmatu omyłkowego. To znaczy na ludziach, którzy go wykorzystywali z całą bezwzględnością robił właściwe wrażenie i dlatego skierowano go na odpowiedzialny bardzo odcinek jakim była budowa i uruchomienie resortowej placówki oświatowej, o unikalnym w skali regionu charakterze. Podobny rodzaj charyzmaty reprezentują Schreiber i Tarczyński, ten ostatni posiada jeszcze inny charyzmat, mianowicie agresywny. On w zasadzie łączy w sobie dwa – pomyłkowy i agresywny.

Jak napisał nam wczoraj Toyah, prezydent Lech Kaczyński nie ułaskawiał gwałcicieli. A to znaczy, że Tarczyński w żaden sposób nie może być zaliczany do ludzi prezydenta, ani do ludzi jego brata. Tak więc, jeśli chcemy wyjaśnić sprawę charyzmatów omyłkowych i ustrzec się skutków ich działań, to znaczy serii nie dających się niczym zniwelować kompromitacji, powinniśmy dowiedzieć się kto się myli. Bo nie posiadacz charyzmatu, to jasne, on nie myli się nigdy. On działa pewnie i stanowczo, jest przy tym tak intrygujący, że musiałbym mieć przy sobie nie jeden, ale dwa szynele, żeby jakoś wytrzymać jego obecność. Myli się wyłącznie ten, który go wyznacza. Kim on jest? Tego nie wiem, ale wyznaczam kierunek poszukiwań. W przypadku naszego dyrektora był to ktoś z bardzo ścisłego kierownictwa PZPR na dawne województwo lubelskie, bo szkoła powstała jeszcze przed podziałem kraju na 49 województw. No, ale kto wyznaczył Tarczyńskiego i Scheibera i pomazał im czoła przenikającym do mózgu olejem obłędu? To bardzo ciekawe, bo odkrycie tego faktu, w połączeniu ze zdemaskowanym właśnie przeze mnie mechanizmem – ja wiem wszystko od a do be i nie postradałem wszystkich rozumów – daje nam dużą przewagę nad przeciwnikiem. Może nie tak dużą, jaką ja miałem siedząc pomiędzy moją żoną, a kierowcą, ale sporą.

A jakie są jeszcze, prócz pomyłkowego i agresywnego rodzaje charyzmatów? Zapyta ktoś ciekawy…No, jak to jakie? Są jeszcze charyzmaty niewidoczne. To chyba oczywiste.

Bardzo dziękuję wszystkim, którzy przez ostatnie miesiące wspierali ten blog dobrym słowem i nie tylko dobrym słowem. Nie będę wymieniał nikogo z imienia, musicie mi to wybaczyć. Składam po prostu ogólne podziękowania wszystkim. Nie mogę zatrzymać tej zbiórki niestety, bo sytuacja jest trudna, a w przyszłym roku będzie jeszcze trudniejsza. Nie mam też specjalnych oporów, wybaczcie mi to, widząc jak dziennikarskie i publicystyczne sławy, ratują się prosząc o wsparcie czytelników. Jeśli więc ktoś uważa, że można i trzeba wesprzeć moją działalność publicystyczną, będę mu nieskończenie wdzięczny.

Bank Polska Kasa Opieki S.A. O. w Grodzisku Mazowieckim,

ul.Armii Krajowej 16 05-825 Grodzisk Mazowiecki

PL47 1240 6348 1111 0010 5853 0024

PKOPPLPWXXX

Podaję też konto na pay palu:

[email protected]

Przypominam też, że pieniądze pochodzące ze sprzedaży wspomnień księdza Wacława Blizińskiego przeznaczamy na remont kościoła i plebanii w Liskowie, gdzie ksiądz prałat dokonał swojego dzieła, a gdzie obecnie pełni posługę nasz dobry znajomy ksiądz Andrzej Klimek.

Zapraszam też do sklepu FOTO MAG, do księgarni Przy Agorze, do Tarabuka, do antykwariatu Tradovium w Krakowie, do sklepu GUFUŚ w Bielsku Białej i do sklepu HYDRO GAZ w Słupsku i do księgarni Konkret w Grodzisku Mazowieckim.

  102 komentarze do “O szczególnych charyzmatach władzy”

  1. =nie postradałem wszystkich rozumów=

    czy to nie jest poruszające? 🙂

  2. Zawsze mnie drażni tak zwany uśmiech losu. Jakoś nigdy nie mam farta do spotkań z ludźmi. Inni spotykają Coryllusa i nawet nie mają pojęcia, że tych 5 godzin spędzonych z nim w ograniczonej i zamkniętej przestrzeni może całkowicie wywrócić jego dotychczasowy ogląd świata ( oczywiście mam tu na myśli ogląd historii świata 🙂 ). Mnie niestety trafiają się albo byli tego czy owego a zazwyczaj miłośnicy telenowel itp.

  3. ukryta charyzma 🙂 🙂

  4. Mi to raczej wygląda na deklarację: zrobię wszystko, żeby tylko zaistnieć, bez względu na koszty – taki człowiek do wynajęcia, którego nikt nie docenia, a który ma rozdęte ego; zatracony kompletnie, bo nie rozróżnia dobra od zła. Aż dziw bierze, że nie zrobił jeszcze międzynarodowej kariery – chyba, że drzwi się właśnie uchyliły, po tej deklaracji. To nazwisko już się kiedyś tu i Toyaha pojawiało, ale nie pamiętam, czym on wtedy błysnął. Pytanie – czy nie można takiego delikwenta po prostu odwołać, bo chyba nabiera rozpędu i szkód narobi, niczym El Ninio.

  5. czy może tak ma być?

    polityka jest bardzo dziwną funkcją

    coryllus nam to rozjaśnia

  6. Dobra ta anegdotka, powinieneś ją zamienić na dłuższe opowiadanie.

  7. Inteligentny był ten kierowca lawety, zobaczył w Grodzisku gdzie jest jego  miejsce i nie bronił swojej (w podróży zbudowanej barykady), zapewne skojarzył sobie , że przeczytał w swoim życiu niewiele i że nie będzie się nadymał,  bo  jednym słowem spuścisz z niego powietrze. Ratując swój wizerunek gawędziarza idealnego na podróż, wypił herbatę i odjechał.

    Taki poradzi sobie w biznesie, bystrzak.

  8. najpierw zakładam, że ktoś ma czyste intencje, co daje mu jedną, dwie szanse na pomyłki…

  9. Napisz o tych miłośnikach telenowel zgryźliwe opowiadania. Ci od telenowel są  dobrym tematem na ironiczne spojrzenie. Coś jak Zbyszewski o Kluchosławie (Stanisławie Auguście Poniatowskim). Tak mi się ten Kluchosław skojarzył, bo Coryllus o sobie napomknął że jest „kluchowaty”.

  10. Pan poseł Schreiber to  nostradamus wszystkich rozumów

  11. 🙂 🙂

  12. czy ja wiem?

    Rysiek Petru?

  13. No ale to jest inna sytuacja, po to zostali stworzeni – a tu mamy delikwenta po KUL-u, asystenta jednego z brytyjskich egzorcystów – który nie pierwszy raz robi koło pióra PiS, do którego wstąpił, i robi to w celowy sposób, bo nie wierzę że jest tak głupi. On sam deklaruje, że nie jest – więc ma zadanie i się wywiązuje. A że nęci go zło…

  14. chodzi o to, że kończyli szkoły w innym miejscu?

    pamiętam Tarczyńskiego u Sakiewicza

    no nie wiem

  15. nie, chodzi o to żeby odróżniał dobro od zła

  16. Instynkt szybkiego rozpoznawania w po raz pierwszy widzianym człowieku, kogoś zupełnie nie ważnego mają biznesmeni i dzieci w wieku przedszkolnym.

    Tak miałem kiedy stałem pod budynkiem Urzędu Miejskiego, i zajechał sam Prez. Miasta. Wysiadł, podniósł klapę przednią i w czymś gmerał. Popatrzył na mnie przez sekundę. Pół sekundy niepokoju i pół wniosku: „e, jakiś frajer”.

  17. taką wiedzę o człowieku

    dogłębną

    ma tylko Bóg

    nie oceniam osoby a czyny

  18. dlatego napisałem, że margines błędu dopuszczam

    ale nie chciałbym się z kimś takim użerać przez dłuższy czas

    albo więc jest przydatny, albo z jakichś powodów nieusuwalny albo warto go, mimo szkód, które robi, trzymać przy sobie – jak jest, nie wiem

    ja również nie ujął bym się za gwałcicielami,

    a to, według mnie, mówi coś o tym człowieku

    ale nie chcę już na niego więcej czasu tracić

  19. Równie poruszające jak niegdyś „puszka z Pandorą”

  20. czy nie porusza nadzieja w człowieku?

    że nie postradał?

  21. coryllus

    odzywam sie po raz ostatni
    zeby bylo jasne dla wszystkich

    13-go grudnia wyslalam mejl z informacja, ze ksiazke drukuje sama tzn zrywam wczesniejsza umowe i dla przyzwoitosci podalam powod
    upubliczniles ta wiadomosc na swoim blogu
    po co?
    mam w nosie jakiekolwiek przeprosiny i obroncy nie potrzebuje
    zwlaszcza, ze sam napisales:
    ”A tem to świr, kto się nim przejmuje…?”

     
    i to wszystko

  22. Zapewne Tarczyński został namaszczony wieloma charyzmatami jak był tym animatorem wspólnoty w katedrze Westminster.

  23. Jednak wróciłem do posła Tarczyńskiego, bo nalazłem taki fragment u naszego Gospodarza:

    „Co takiego chce nam powiedzieć istotnie poseł Tarczyński?
    Otóż on nas próbuje oswoić z obecnością uchodźców,
    którzy już wkrótce przybędą do naszego kraju.
    Nie może być inaczej, albowiem jest to człowiek pozbawiony władzy i wpływów,
    człowiek który się parę razy obsunął w kompromitację,
    a jednak ciągle funkcjonujący w przestrzeni publicznej.”

    https://coryllus.pl/jak-zaimponowac-kobiecie-bedac-malym-grubym-brzydkim-i-do-tego-glupim/

    I powiem, że z tymi gwałcicielami, to może być jednak wynik konsekwentnego oswajania nas z tymi uchodźcami.
    Czy po tych wczorajszych rozmowach w PE, myśmy się przypadkiem już na coś nie zgodzili?

  24. możliwe

    myślę o pieniądzach dla biełsatu i kilku innych faktach

  25. czy przed zmianą premiera?

    PBS dała twarz konkretnej postawie na forum unijnym

  26. Jak się chce psa uderzyć, kij się zawsze znajdzie.

  27. to nie muszą być kwoty uchodźców

    jest J. Daniels

  28. w sumie to staram się tego wszystkiego nie śledzić, bo bym chyba zwariował, no i dodatkowo pochłania to masę czasu, a odrywa od spraw, na które jednak wpływ mam… więc odrywam się 🙂

  29. 65 mld $

  30. też tak sądzę (+ trochę uchodźców w pakiecie)

  31. Jezeli ta książka jeszcze jest w trakcie tworzenia, proszę o dołączenie do niej plyty CD lub karty pamięci (co teraz to nawet wygodniejsze jest) z ruchomymi obrazkami Niewolnika. A może tak juz jest ☺?

  32. Jaka władza takie charyzmaty. Jedno jest pewne: lokalnym socjaluchom ktoś siedzący w odległym wieżowcu w dalekim kraju kazał zamknąć Okęcie. Gdyby tak nie było, nie opiewaliby tego jako „sukces”.

  33. ak, dobry J. Daniels to raczej kolejny powrót do kolejnej starej jak świat ziemi obiecanej.

  34. Upubliczniłem ją, bo są tu ludzie zainteresowani tą książką i należą im się wyjaśnienia. Wszyscy lubili rysunki Adama i każdy by tę książkę chętnie kupił. Podstawową zaś zasadą jaką kieruję się na tym blogu jest lojalność wobec czytelników. Jeśli coś było obiecane musi się zmaterializować. A jeśli nie może się zmaterializować konieczne są wyjaśnienia. Nie mam zamiaru ukrywać przed czytelnikami niczego co dotyczy książek.

  35. Uznaję tylko dementowane oświadczenia, tak to szło. Z Frondy:

     

    Czy nowy polski premier, Mateusz Morawiecki, ma korzenie żydowskie? To dość rozpowszechniony pogląd, prezentowany także przez zagraniczne media, w tym media izraelskie. Sprawę tę wyjaśnił dziś na antenie RMF FM ojciec premiera, Kornel Morawiecki.

    Pogłoski o żydowskich korzeniach wzięły się ze słów samego Mateusza Morawieckiego, który opowiadał swego czasu, że jedna z jego ,,ciotek”, Irena, została uratowana w Holokauście, druga zaś, Roma, mieszka dziś w Izraelu. Rzeczywistość jest jednak inna.
    Mieszkająca w Izraelu Roma nie jest krewną Morawieckich, a jedynie przyjaciółką matki premiera. Podobnie rzecz ma się z drugim przypadkiem. ,,Historia była taka w rodzinie mojej żony, że brat jej ojca miał przyjaciółkę żydówkę, którą uratował z Holokaustu” – powiedział Kornel Morawiecki.
    Tak więc żydowsie korzenie Mateusza Morawieckiego to wyłącznie plotka. Wynika z określania przez niego mianem ,,ciotek” związanych z rodziną przyjaciółek.
    Można powiedzieć: trochę szkoda, że wyszło to tak szybko na jaw! Bo media zagraniczne były święcie przekonane, że jest inaczej. Tymczasem jak trudno byłoby oskarżać naród o ,,faszyzm” i ,,ksenofobię”, gdyby u steru w istocie stał premier o korzeniach żydowskich!

  36. do wszystkich zainteresowanych rysunkami niewolnika

    informuje, ze ksiazka juz jest wydrukowana i bedzie gotowa w tym roku
    naklad 50 szt, tylko rysunki bez gifow
    coryllus dostanie 1 egzemplarz na pamiatke

    ksiazka w wersji web sie robi
    jak bedzie gotowa wszystkich poinformuje 

  37. Z Wiki o Tarczyńskim: ” Został założycielem Stowarzyszenia Wspólnota Katolików Charyzmatycy”.

    Jak słyszę katolik-charyzmatyk to odbezpieczam rewolwer.

  38. czy z tym można coś zrobić?

  39. „…asystenta jednego z brytyjskich egzorcystów …” – kto taki, ci brytyjscy egzorcyści?

  40. tak długo, jak sam Grzegorz Braun nie zechce z tym czegoś zrobić, to bym obserwował  – bo ciekawi mnie, czy ktoś się za nim ujmie – mam na myśli „naszych” patriotów a rozpowszechniałbym tę wyżej wymienioną opinię JD

  41. nie wiem kto zacz – to fragment jego bio z wiki

  42. zobacz tekst ESKI na SN

    o MM i Macronie

  43. Gdzie można kupić książkę ?

  44. Tylko 50 szt ?  Czy to nie pomyłka ?

  45. Nakład 50 egz.? To jakiś żart?

  46. jak bedzie gotowa wszystkich poinformuje

    Gdzie? Czyżby tu , na tym blogu?

    A swoją drogą….. Moja św. p.  Babcia Marianna pouczała mnie często. Pamiętaj dziecko, obrażanie nie przystoi w żadnym względzie – pani. Obrażać to się może tylko służąca. Takie nauki pamięta się przez całe życie.

  47. Niestety, chyba nie wiemy o wszystkich warstwach problemu. Czy wybuchowy charakter A-Tema nie był jedynie pretekstem? Czy może konflikt sięga znacznie głębiej niż widzieliśmy to na blogu?

  48. Czyli, dwie osoby mniej wśród komentujących, nie mówiąc o innych stratach. Szkoda.

  49. Dziękuję, ale nie wezmę od Ciebie tej książki, daj ją komuś innemu.

  50. Nie wiem, jak ty ale ja się nigdzie nie wybieram.

  51. Ja nie widzę żadnego głębokiego konfliktu

  52. Przepraszam, sklamalem ☺Wybieram sie do Szkocji na Święta Bożego Narodzenia. Dam znać.

  53. Mam na myśli żonęniewolnika i A-tema.

    PS ja też zostaję pomimo czasowej zmiany miejsca zamieszkania.

  54. Trochę się nawarstwiło tematów w dzisiejszej dyskusji.. 🙂 Pan T. jest prawnikiem, a więc może widzi jakieś perspektywy  finasowe w obronie tych podejrzanych o gwałt, zweszył interes… Jednocześnie wykonuje jakieś zlecenie kogoś .kogo my nie znamy.. Generalnie widać po nim ,ze jest koniukturalista… Jak każda „papuga” ,będzie zawsze zasłaniał się słynna formułą, ze kazdy ma prawo do obrony i na koniec doda ,przecież ów goście jeszcze nie zostali skazani ,sparawa jest w toku.. Itp. itd. … Również kolesie mogli prosić o pomoc w naszym konsulacie.. Wśród tzw. nadzwyczajnej kasty, coś takiego nie istnieje jak etyka.. A może się mylę .. Kasa ,kasa i sława.. Byle jak ,ale żeby się mówiło .. I to gdzie, w tym wypadku , w samej Ameryce..

  55. masz rację, etyka i zasady moralne wśród prawnikow wszelkich to tylko bajki dla frajerow, ale prawo do rzetelnego procesu ma każdy i istota zasadza się na definiowaniu: co to jest rzetelny proces? oskarżonemu wolno kłamać [jego prawo] ale adwokatom nie wolno kłamać czego oni nie chcą pamiętać w swej ‚trudnej’ i kiepskopłatnej[?] pracy; skala pomocy obywatelom RP przez Państwo jest prawnie dość obszerna i nie wymaga kabotynów na wizji

  56. „Uchodźcy” nie idą w pakiecie z $65 mld. Nie są potrzebni beneficjentom.

  57. I sędzia i rejent i komornik i inni profesjonalni pełnomocnicy pracują dla pieniędzy. Sorry mate. Ja pomagam Pro bono, ale słowem dziękuję garnka nie napełnię. Tarczyński raczej nie adwokat. Gdybym był obrońcą sprawę bym wziął. Medialna.

  58. Adwokatom nie wolno kłamać 😀 hehehue cóż to jest prawda?:)

  59. Wybaczcie kochani, ale już nie mogę. Ten p…. Schreiber, co to ,,nie postradał wszystkich rozumów”,  miał życzenie brać ślub całkiem niedawno, pół roku temu w mojej ukochanej, rodzinnej parafii skoszewskiej. Parę kilometrów od Brzezin.

    Już pół wieku minęło, a ja dotąd pamiętam majowy szczebiot ptaków, dźwięk dzwonków, zapach kadzidła i śpiew litanii, jak mnie mama prowadzała na majowe do Skoszew. Jak tylko mogę,  to jeżdżę tam na mszę świętą niedzielną.

    Przecież mógł ten Schreiber gdzie indziej,  taki pan, to co dla niego za trudność ?

    On ponoć gdzieś spod Bydgoszczy.  Tyle jest przecież parafii, ale nie. Tu panisko zechciało,
    w Skoszewach.  Już mi się nie chce nawet dociekać, dlaczego tak mu było niesporo ucieszyć własnych bydgoskich ziomków swoją wybranką, tylko ponad dwieście kilometrów jechał,
    i dojechał z narzeczoną aż tu. Że niby tak mu się spodobało Skoszewskie Sanktuarium.

    Wiem, że to nie jest wpis mocno intelektualny, chyba nawet wcale, ale tak mi jest po ludzku żal, że mi tak się w te ,, moje” Skoszewy w……. jakby tam od zawsze był. Ja o tym Schreiberze wiedziałem od chyba lipca, tylko nie myślałem, że po tym ślubie jeszcze o nim usłyszę.

  60. Może to była parafia panny młodej?

  61. Trochę klimat przedszkola. Zawsze lubiłem czytać komenty A-Tema pani zaś od Niewolnika wstawiała tylko obrazki. Nie wiem konkretnie co A-Tem wrzucił ale śledząc jego długoletnią wpisodziałalność nie zetknąłem się nigdy z jego strony z chamstwem, czy chęcią jakiegoś pozamerytorycznego dokuczenia komuś. Moje trzy grosze.

  62. Ty nie masz konfliktu.

  63. A skąd,  Pani Mario? Oni oboje byli tam zupełnie nieznani! Proboszcz się ucieszył w nadziei przyszłych, ewentualnych dobrodziejstw, ja go rozumiem, bo potrzeby tej parafii są ogromne. Po ślubie nastąpiła pełna cisza.

    I jeszcze Pani powiem, że naw

  64. Coś ucięło, przepraszam. Nawet zwyczajowo kwiatów nie zostawili, co się je potem, po każdym ślubie  w tej parafii zanosi na pobliski cmentarz, na groby żołnierzy września.

  65. Potrzebni mogą być. Jako np nadzorcy (bardziej bezwzględni jak będzie trzeba i może bardziej pewni) płacących podatki (czyli pracujących na panów swoich)  🙂

  66. Piękny zwyczaj. Oby przetrwał.

  67. Pod warunkiem, że etruski ich będą umiejętnie nadzorowali.

  68. Dlatego ich liczba musi być ograniczona i pod kontrolą 🙂

  69. A wracając do treści notki, to i mnie zdarzają się omyłki, i to uporczywe. Bardzo lubię chleb o nazwie „zaścianek”. Wchodzę do piekarni i mówię – Poproszę zapiecek – Słucham? – Przepraszam, zaścianek. Następnym razem idę i powtarzam – zaścianek, zaścianek. Moja kolej – Pół krojonego zapiecka proszę. Panie w piekarni już wiedzą, o co chodzi 🙂

    No, ale ja nie jestem posłem, ani żadną personą. Nikt mnie nie wyznaczał, ani nie mazał po czole, na szczęście.

  70. Ma to sens, jak mawia Valser.

  71. Trzy dni tu nie zaglądałem i proszę, galimatias nieziemski. Nie wiem co pani Atem nagadał, cokolwiek by to było spotkała go zasłużona kara. Tak po prostu nie można.

    Ale rysunki niewolnika w 50 egzemplarzach, to nie jest coś takiego, czego nie umiem nazwać. Gospodarz stosuje zimny „chów komentatorów”, każdy odpowiada za swoje wpisy, ale trudno się mu dziwić. Usprawiedliwiam wstrzemięźliwość jego ingerencji, bo ja mam tylko jednego bloga i to raz na tydzień, a i to czasem przekracza moje możliwości moderowania. A tu jest Baśń, SN, i wydawnictwo na dokładkę. Apeluję o wyrozumiałość dla Gospodarza. Sama pani wie że rysunki niewolnika to wartość nieoszacowana.

  72. To nie są pomyłki. Młodzi ludzie nie rozumieją popularnych związków frazeologicznych. Studentka polonistyki ma wytłumaczyć uczniom co to znaczy „sypać sól na rany” , wg. niej to znaczy-  „opatrywać rany”. Mówię do niej: a dotknęłaś kiedyś soli skaleczonym palcem? I widzę tylko wielkie, puste oczy.

    Te różne puszki z Pandorą są urocze w wykonaniu Adama Małysza, ale nie posła.

    Oto próbka ojczyzny-polszczyzny w jego wykonaniu:

    1987- narodziny w Bydgoszczy :))))

    http://lukaszschreiber.pl/zyciorys/

  73. „Założenie struktur miejskich (…)” – cudne zdanie, barokowo-socrealistyczne-postmodernistyczne! Tylko nie ma pewności, że sam nasz bohater spłodził ten życiorys.

    Natomiast wypowiedź Schreibera w sejmie osiągnęła taki poziom absurdu, że może być lapsusem, ale nie upieram się.

    A pan Małysz mógł cytować Antoniego Słonimskiego. No co, nie wolno mu? 🙂

  74. Szkoda, bo wyszlo tak, ze przez jedna osobe „kare”ponosi Coryllus i czytelnicy. A Coryllus byl wtedy jedynym mezczyzna, ktory zareagowal.

  75. 🙂 mam podobnie

    publiczna wypowiedź to coś innego niż w zaprzyjaźnionym sklepie 🙂

  76. wygląda na to

    że dla nas jest osobny plan

  77. to jest prawda

    adwokaci kłamią

    uzgadniają, powiedzmy 🙂

  78. radiowa dwójka ma program – konkurs

    na temat związków frazeologicznych

    ciekawe nieporozumienia

  79. Super, że będzie.

    A swoją drogą to internet tworzy złudne poczucie wspólnoty. Z takimi numerami jak w przypadku A-tema trzeba się liczyć zawsze. Nie, żebym cokolwiek usprawiedliwiała ale chodzi o naszą własną na takie coś reakcję. Jeśli ktoś powie do mnie „ty k…o” – to właściwie nie obrażam się, lecz omijam osobę szerokim łukiem (czasem też miejsce ale nie zawsze). Życzę sukcesu wydawniczego!

  80. Już prędzej uwierzę, że Małysz Słonimskiego cytuje, niż w ten lapsus. Ale cóż, wszystko płynie, jak powiedział Pantarej, więc…

  81. poruszajace jest to, ze wladza postrada, ot, za wszytko trza placic w jakis sposob

  82. 🙂 cóż zrobić?

  83. Ten drugi maly misio tez…

    … blysnal juz na samym poczatku DZ… w porozumieniu z posel Kempa mial sprawozdawac czytanie uchwaly czy ustawy o podwyzkach dla tych sejmowych darmozjadow  !!!

  84. Też nie wiedzialam o co chodzi. Znalazlam tekst z 15 listopada chyba, i – pod nim jak zwykle dyskusję. No, pojechal „po całości” …

  85. Ja: Trzynastego to było na szczęście w środę, nie w piątek.

    BT: Czy dla pana to coś znaczy ?

    Ja: Nie.

    Ja to Marek B.

    BT to bohater wożący saletrę na północ.

  86. Fajna historia z tym kierowcą lawety, też jestem spod znaku Skorpiona i mieszkam w Koninie tak że 🙂

  87. Oj „pięknie” , co niektorzy komentujący sami się zdemaskowali. Powstał obraz, ktorego wcześniej się być może, nie dostrzegało.

    Dobrej nocy.

  88. o w pikadora, rzeczywiście… nie doceniłem… celowo nie dawałem się wciągać przez te 2 lata w sprawy bieżące, żeby mi ciśnienie nie skakało, ale cokolwiek bym teraz nie czytał, to wyłazi, że nie dorastają, zgroza, ale jeszcze cierpliwie poczekam na jakiś cud…

  89. To blad…

    … Gospodarz rozszyfrowal te bande znacznie wczesniej, a potem…

    … to juz tylko  „slowo stawalo sie cialem”  !!!   Tak naprawde  ZLUDZEN  pozbylam sie nieco przed wyborami.

  90. no sense makes sense- a to Manson

    żaden sens nie ma sensu, czy raczej brak sensu ma sens? Wot zagwostka…

  91. A-Tem is ok.

  92. Świr to ktoś głoszący idee niepopularne, kontrowersyjne, często wizjonerskie, niezrozumiałe na danym etapie. Takimi świrami byli Jan i Jezus dla wielu im współczesnych, o czym mówi dzisiejsza ewangelia. Dla wielu nam współczesnych teorie Gospodarza i jego postępowanie są równie kontrowersyjne.

    Ku przestrodze:

    Obecnie zwiedzamy przepiękne kościoły Paryża. Powstały dzięki danymi od Boga talentom projektantów, bezimiennych dziś architektów, inżynierów, artystów, oraz mrówczej pracy niezliczonych robotników. Powstały dzieła ponadczasowe na wieki ku chwale bożej.

    Nasz Gospodarz swój niewątpliwy talent pisarski, wizjonerski, syntezujący ma szansę wykorzystać do stworzenia dzieła ponadczasowego, jeśli celem będzie sława ku chwale bożej, a tylko czasami dla zysku.

  93. Też uważam,że A-Tem is ok.

  94. Naprawdę? A ja uważam, że jest trochę inaczej i powinien się czasem zastanowić. Idźcie ze swoimi uwagami gdzie indziej

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.