Lip 192021
 

Zalinkowano tu wczoraj wypowiedzi publicystów i polityków, zatroskanych o Kościół i przejętych decyzją papieża dotyczącą mszy trydenckiej. Nikt nie odmówił sobie krytyki tej decyzji, a ja z niekłamaną satysfakcją stwierdzić muszę, że chyba jako jedyny próbowałem napisać coś, co nie byłoby nacechowane oburzeniem. I jeszcze wciągnąłem w te swoje machinacje ojca mniszysko.

Być może czegoś nie zrozumiałem, ale chodzi zdaje się o to, że natychmiastową decyzją papież uzależnił odprawianie mszy trydenckiej od decyzji lokalnego biskupa. Jeśli to prawda, nie rozumiem wspomnianego wyżej oburzenia. To co? Wierni nie ufają już swoim biskupom? Chcą coś robić bez nich? Może mają sobie wybrać własnych? Przepraszam wszystkich znajomych i przyjaciół, którzy uczestniczą we mszy trydenckiej i poczuli się oburzeni. Niestety nie mogę spokojnie słuchać argumentów używanych przez niektórych, że nowy ryt spowoduje uzależnienie Kościoła od organizacji politycznych. Kościół przez całe swoje istnienie boryka się z uzależnieniem od organizacji politycznych, a kwestia ta w ogóle nie jest związana z rytem. To kwestia polityczna. Powiem więcej, kiedy nadchodziła tak zwana odnowa Kościoła, która miała zetrzeć to co złe i naprawić wszystko na wzór obowiązujący kiedyś dawniej, na pewno za tą imprezą krył się niemiecki cesarz, który nie próbował przecież reformować Kościoła inaczej, jak tylko w duchu prawdy i czystości. I miał, powiem Wam, rzesze zwolenników.

Dla ludzi wiążących kwestie rytu w Kościele z polityką, a nie lubiących przykładów z odległej przeszłości, mam inny argument. Oto uwięzienie Stefana Wyszyńskiego, księża patrioci, donoszące na prymasa zakonnice i cały szereg atrakcji świadczących o tym, że Kościół jest uzależniony do organizacji politycznych, miało miejsce przed soborem watykańskim II. O czym zdaje się wszyscy zapominają.

Myślę, że mamy do czynienia z pewnym nieuporządkowaniem. Bronimy tu Kościoła hierarchicznego, nader podejrzliwie podchodząc do wszelkich odosobnionych wspólnot, mających swoje obrządki. Wiem, że są ludzie, którzy uwielbiają takie rzeczy, albowiem wydaje im się, że przez to są bliżej Boga. Zwykle taka postawa wiąże się z przywiązaniem do form liturgicznych, pomieszanych ze spostrzeżeniami natury politycznej. Te ostatnie podejmowane są bez zrozumienia wobec jakich problemów stawał Kościół przez stulecia swojego istnienia. Zrozumienie to nie jest możliwe, albowiem nikt nie studiuje historii Kościoła, nikt nie myśli o politycznej historii Kościoła, ale wielu uważa, że taka czy inna forma liturgii załatwia kwestie polityczne. Jeśli zaś ktoś twierdzi inaczej tej jest, według nich, niedowiarkiem. Ta postawa wiąże się z częstym cytowaniem encyklik, bez zrozumienia, jakie pokłady decyzji, zaniechań i przemyśleń, konkretnie osadzonych w czasie stanową podłoże każdego takiego dokumentu.

Powtórzę, papież uzależnił odprawianie mszy trydenckiej od decyzji biskupa. Kiedy więc ksiądz Roman Kneblewski wyraża swój sprzeciw wobec tej decyzji, powinien chyba pamiętać, że biskup Tyrawa, czy jak on się tam nazywał, który wysłał go na emeryturę, został przez tegoż samego papieża także gdzieś odesłany.

Jeśli decyzję papieża krytykuje Terlikowski, który nie rozumie dlaczego w Kościele mogą być obecne ryty afrykańskie, a msza trydencka nie, można wskazać to samo – papież Franciszek usunął biskupa Tyrawę, a mszę tradycyjną uzależnił od decyzji biskupa. Terlikowski wątpi w biskupów, w których kreacji próbuje uczestniczyć? Nie ma tu chyba nikogo, kto uwierzyłby w szczerość owej troski pana redaktora. O rytach afrykańskich w ogóle nie chce mi się gadać.

Jeśli Konfederacja prowadzi przez całe lato intensywną kampanię, za pomocą bardzo niewyszukanych środków i haseł, która obecna jest przede wszystkim na fejsbuku, a Krzysztof Bosak, zabiera głos w sprawie decyzji papieża, to nie jest ów głos czasem próbą uzależnienia Kościoła od organizacji politycznych?

Powraca także kwestia dwóch papieży. Jakoś mało emocjonalnie podchodzę do tego wszystkiego, albowiem pamiętam, jak Benedykt XVI powiedział, że być może za lat kilka Kościół będzie zbiorem małych wspólnot. Bardzo przepraszam, ale Kościół nie będzie już nigdy zbiorem małych wspólnot. To bowiem co się stało, nigdy się nie odstanie. Tak zwany powrót do przeszłości jest mrzonką i fikcją. Albo Kościół będzie hierarchiczny, albo go nie będzie wcale. Takie jest moje zdanie. Ci zaś, którzy chcą być jak pierwsi chrześcijanie powinni się walnąć w czoło gumowym młotkiem. Pierwsi chrześcijanie cierpieli za wiarę i umierali. Im nikt tego nie zafunduje, oni, jeśli dojdzie do powstania jakichś małych wspólnot, będą firmowali nowy porządek polityczny i zgodzą się na to bez specjalnego szemrania. W zamian za coś, co da im poczucie wybraństwa i jednokrotności, a także sprawi, że będą się czuli „bliżej Boga”. Jeśli zaś pada słowo „w zamian”, to mamy do czynienia z interesem.

Wielokrotnie obecni tu kapłani, nie tylko ojciec mniszysko, ale także ojciec trzy krainy, tłumaczyli, że duchowość to nie są emocje i formy. Ja wiem, że można ich lekceważyć, bo to są tylko zakonnicy, przypomnę jednak, że najważniejsze zmiany w Kościele, czy jak kto woli reformy, zaczynały się do zakonów, a nie od parafii czy diecezji. Może więc warto się zastanowić nad tym, co wczoraj napisał mniszysko.

Powtórzę – msza trydencka musi być zaakceptowana przez miejscowego biskupa. Chcecie, żeby nie była?

Uważam, że najgorsze co może się przytrafić wiernym w Kościele to polemika na tematy dotyczące liturgii i wiązanie tej liturgii z polityką. Dokładnie tak samo rzecz ma się, jeśli chodzi o demografię. Jeśli wiążecie ilość narodzin z polityką i tym tylko motywujecie politykę prorodzinną, to znaczy, ze szykujecie te dzieci na śmierć, sami usiłując jej uniknąć.

Kolejna kwestia dotyczy protestantyzacji Kościoła i jego arianizacji, bo i taki argument wczoraj padł. To znaczy, że co? Już nie śpiewamy – bo tu już nie ma chleba? Czy coś przeoczyłem? Protestantyzacja Kościoła zaś to właśnie są owe małe wspólnoty, do których wiele osób tęskni, a ja zawsze podejrzewam iż najważniejszym powodem takiej tęsknoty jest chęć sprawowania osobistej władzy nad małą wspólnotą.

Powtórzmy więc jeszcze raz – msze trydenckie nadal mogą się odbywać, papież zaś widzi zapewne więcej niż wierni, ma też lepsze źródła informacji, wyraźniej także rozpoznaje zagrożenia stojące przed wspólnotą. Dobrze by było, gdybyśmy ten fakt zaakceptowali.

  58 komentarzy do “O uzależnieniu Kościoła od organizacji politycznych”

  1. zgoda, za wszelką cenę musimy bronić się, przed małymi wspólnotami z „charyzmatycznymi” nie do zastąpienia liderami, którzy „skradną” nasze dusze i umysły. Leader wspólnoty ma być podporządkowany biskupowi miejsca, proboszczowi nadanemu przez biskupa itp. Jak pozwolimy na dzielenie i marketingi liderów małych wspólnot, wydzieranie sobie wiernych, to po nas. Jaka jest pewność , że ci z „charyzmatami” nie będą lub nie są nam podsyłani, przez tych trzymających kapitał.

  2. Ależ właśnie są. Na tym polega ich rola.

  3. Wczoraj byłem na niedzielnym spacerze familijnym w Norymberdze i donoszę uprzejmie, że na kościele katolickim w rynku (jest mnóstwo innych przybytków protestanckich) na fasadzie wisi szesciokolorowa flaga LGBT o wymiarach 2×4 metry z napisem Bóg jest tam, gdzie jest miłość.

     

    To jest ten kościół:

     

    https://images.app.goo.gl/JrY1eArZxtyz7Aih9

     

    Kościół autorstwa budowniczego, który budował kaplice przy katedrze św. Wita w Pradze. Zabytek wysokiej klasy, pod ścisłą ochroną.

     

    Druga flaga dwa razy większa powiewa na kopule zabytkowego dworca głównego.

    To wygląda tak, jakby na Kapitolu powiewała szesciokolorowa flaga.

     

    Po drodze widziałem wiele par jednopłciowych trzymających się za rękę.

     

    Podsumujmy:

    – nasza wiara jest niesłuszna

    – słuszna jest wiara i kanon LGBT

    – kościół należy zburzyć albo zrobić w nim klub gejowski, bo Bóg jest tam, gdzie jest miłość, a najwięcej miłości jest chyba w klubach gejowskich,

    – Kościół zgadza się na to wszystko.

  4. Ma pan oczywiście na myśli kościół niemiecki, bo przecież nie Kościół Rzymski

  5. U nas w Poznaniu msza w dawnym rycie była/jest sprawowana w parafii Maryi Królowej. Przez 5 lat lat należałem do tej parafii. Mszę odprawiał/odprawia wspaniały ks. proboszcz Maciej Węcławski. Przypomina mi trochę ks. Blizińskiego z Liskowa. Ks. proboszcz odkupił dawny budynek Urzędu Skarbowego i zrobił w nim żłobek i powiększył przedszkole. Odprawia msze święte także w novus ordo i robi to w piękny sposób.  Czyta po woli, celebruje każdy gest, człowiek ma poczucie, że uczestniczy w ofierze. Dodatkowo nie tworzy klimatu anyfranciszkowego. Prowadzi pracę u podstaw i każdemu takiego proboszcza życzę.

    Jest też w  Poznaniu taki ksiądz Michał Woźnicki celebrujący w rycie dawnym i ten to jest numerant. Okupuje pomieszczenie zakonu salezjanów, a w internecie można znaleźć filmiki jak bluzga na papieży – JPII również jest u ks. Woźnickiego tym niedobrym.

    KS. Woźnick wydaje mi się jest suspendowany, ale jakaś mała trzódka przy nim trwa.

    Wydaj mi się, że pan Gabriel może mieć rację i papież broni Kościoła przed tymi, którym się „coś wydaje”.

  6. Wśród księży jest nakaz posłuszeństwa, to moim zdaniem załatwia sprawę.

  7. Tego księdza Michała Woźnickiego kiedyś widziałem na tradycyjnej procesji ulicami Poznania w święto Najświętszego Serca Pana Jezusa. Szedł razem z niewielką grupką osób uzbrojoną w transparenty z hasłami w stylu:

    SALEZJANIE! Oddajcie nam codzienną mszę w rycie rzymskim!

    Grupka łagodnie mówiąc nie pozostawiła po sobie dobrego wrażenia, a sam ksiądz przedstawiał się jako „wykluczony ze wspólnoty salezjańskiej”.

    Czytając wczoraj decyzję papieża od razu pomyślałem, że to z uwagi na tego typu ludzi została podjęta.

  8. ” papież uzależnił odprawianie mszy trydenckiej od decyzji lokalnego biskupa” – w tym sęk, że wielu biskupów nie daje takiej zgody. Papież Franciszek nie jest Papieżem malowanym, wątpię czy któryś z biskupów się odważy wydać teraz zgodę na ryt trydencki. Pełna zgoda, że msza w takim czy innym rycie, nie może być odprawiana jako demonstracja przeciw komuś. Do wspólnoty katolickiej zostałam przyjęta w dawnym rycie i nowe porządki nie za bardzo mi się podobały, mówię o stronie estetycznej, ale nigdy do głowy mi nie przyszło, że nowa wersja mszy jest heretycka czy jakaś inna. Świadczy to pewnie o tym, że jestem teologicznym nieukiem. 

  9. Z tą warunkową zgodą to jest tak, że godzina policyjna też jest w porzo, bo każdy porządny obywatel, który musi wykonywać obowiązki w czasie trwania godziny policyjnej, ma przepustkę a społeczeństwo czuje się bezpieczne i zaopiekowane, bo jak ktoś nie ma określonego celu, to nie powinien przebywać na dworze, bo pewnie ma nieczyste zamiary.

     

    Ciekawe, kiedy wprowadzą obowiązkowe opaski czy jakieś gwiazdy jako oznakowanie nas.

  10. Ale Ojciec Święty nie może się zachowywać wobec swojej wspólnoty , jak Chaim Rumkowski.

    Już lepiej, gdyby powiedział że są sukinsyny, ale to są nasze sukinsyny.

  11. To, co się dzieje w Niemczech z Kościołem, to jest po prostu Zagłada. Tak to wygląda przynajmniej w niektórych miastach i regionach.

    Moim zdaniem remonty zabytkowych kościołów noszą znamiona działań pozorowanych, bo coś się robi, ale długo i nieudolnie (vide: remonty katedry w Kolonii i taca w każdym kościele na remonty, gdzie ludzie rzucają po 1 euro, żeby zebrać na remont) i państwo mówi: ale o co chodzi? – przecież remontujemy i w Paryżu, i w Nantes, i tu i tam, więc macie to, co chcecie!

  12. Może być…ale malinowe chyba lepsze

  13. Skoro tak postępowo, to się już nie krępujmy, tęczowe w wersji poprawionej…

  14. Konstytucja apostolska Quo primum tempore Piusa V z 14 lipca 1570 r. promulgowana w dołączeniu do wydanego wówczas Mszału Rzymskiego stwierdzała: „[…] na mocy treści niniejszego aktu i mocą Naszej Apostolskiej władzy, przyznajemy i uznajemy po wieczne czasy, że dla śpiewania bądź recytowania Mszy św. w jakimkolwiek kościele, bezwzględnie można posługiwać się tym Mszałem, bez jakichkolwiek skrupułów sumienia lub obawy o narażenie się na karę, sąd lub cenzurę, i że można go swobodnie i zgodnie z prawem używać. Żaden biskup, administrator, kanonik, kapelan lub inny ksiądz diecezjalny, lub zakonnik jakiegokolwiek zgromadzenia, jakkolwiek nie byłby tytułowany, nie może być zobowiązany do odprawiania Mszy św. w inny sposób, niż przez Nas polecono. Podobnie nakazujemy i oznajmiamy, iż nikt nie może być nakłaniany bądź zmuszany do zmieniania tego Mszału; a niniejsza Konstytucja nigdy nie może być unieważniona lub zmieniona, ale na zawsze pozostanie ważna, i będzie mieć moc prawną […]. Podobnie, nikomu nie wolno naruszyć lub nierozważnie zmienić tego tekstu Naszego zezwolenia, ustanowienia, nakazania, pozwolenia […] Ktokolwiek by ośmielił się tak uczynić, niech wie, iż naraża się na gniew Boga Wszechmogącego oraz błogosławionych Apostołów Piotra i Pawła” – ten cytat jest wystarczająco jasny i doniosły.
    Kiedy opracowano po Soborze Watykańskim II nowy ryt zmienił on stosunek czci oddawanej Bogu na pozorny i złudny (nie chodzi mi o postawę wiernych, lecz właśnie treść i formę sprawowanego kultu przez kapłana). Już same okoliczności najpierw soboru i potem reformy kard. Bugniniego budzą zdziwienie… Kard. Ratzinger miał odwagę wyrazić się we wstępie do książki Klausa Gambera La Reforme liturgique en question: „To, co zaszło po Soborze, jest czymś zupełnie innym – w miejsce liturgii będącej owocem ciągłego rozwoju, wstawiono liturgię sfabrykowaną”. Jak dobrze jest przeciwstawiać zdrowy rozwój orędownikom postępu. Ale nawet ci orędownicy postępu nie mogli unieważnić konstytucji Piusa V – co wynika z treści oraz braku jakiegokolwiek dokumentu podobnej rangi, który mówiłby, że to, co napisał Pius V już nie obowiązuje. „Oświeceni” XX i XXI wieku myślą raczej, że dokument tylko dlatego, że ma ponad 400 lat, nie może obowiązywać. To są tylko moje wątpliwości i przemyślenia i rozważając to wszystko w wielu kontekstach, także jako osoba wierząca, staram sobie jakoś racjonalizować istnienie i przyjęcie jako coś oczywistego novus ordo, co mi się automatycznie kojarzy z takim napisem na banknocie jednodolarowym novus ordo saeclorum. Można mieć dodatkowo myśl, że około 1970 r. po prostu zaprzestano odprawiać Mszy św. jeżeli udowodniłoby się, że ten novus ordo nie wiele ma wspólnego z tym, co było… Na szczęście jednak ma coś wspólnego, bo konsekracja się dokonuje niezależnie od tego jaką świadomość na ten temat posiada ksiądz – najważniejsze by mu się święcenia przyjęły, więc by ten kto mu ich udziela też posiadał prawo sukcesji apostolskiej.
    Oczywiste są zapędy czynione przez różne siły na Kościół, które przedostały się i do jego struktur. W XVIII i XIX wieku nastąpiło apogeum zjawiska nazywanego kasatami, co miało przecież swoje przyczyny polityczno-gospodarcze i skutki także. Kasata jezuitów, mimo, że ogłoszona pod naciskiem burbońskich dworów w 1773 r. realizowała się przecież już w l. 60. XVIII w. Z resztą na papieża Klemensa XIV „obrażono się”, że tę swoją decyzję wydał w formie bulli, a więc nie z pozycji tej tak modnej dzisiaj nieomylności; bullę tę zabroniono ogłosić we Francji. Najważniejsze jednak, że „oświeceni” tamtych czasów mogli wykazać się brakiem pokory, Wolter pisał, że „za dwadzieścia lat nie będzie więcej Kościoła”, a d’Alembert twierdził, że skoro najważniejsze wojska Kościoła (jezuici) zostali zlikwidowani, to z resztą sobie poradzą. Papieże XIX wieku zdawali sobie sprawę z zagrożeń, masoneria dawała się we znaki, i obiecywała, że wejdzie w struktury Kościoła, będzie przeć do samych szczytów. Kard. Ratzinger kiedy zawiódł się modernizmem przejrzał na oczy i dlatego mieliśmy takiego papieża jak Benedykt XVI. Jego motu proprio Summorum Pontificum było aktem otwierającym możliwość rozwoju Kościoła, nie traktowania ludzi świadomych jak fanatycznych oszołomów, którzy chcą wyjątkowości i małych wspólnot… Wyszli wówczas z małych wspólnot i mogli bez obawy iść do swojej parafii, gdzie podczas porządku Mszy Św. jedna godzina była przeznaczona na Nadzwyczajny ryt… – jak to określił Benedykt XVI. Nie znam intencji ani powodów decyzji Franciszka, mają one jednak swoją konsekwencję w jednym kierunku, więc i jego motu proprio mnie nie zdziwiło. Jednak nic złego nie jest w tym by kontrolę mieli biskupi nad udzielaniem pozwoleń – tak poniekąd było, bo każdy biskup rządzi swoją diecezją. Według Franciszka wspólnoty trydenckie mają wynieść się z parafii, nie można tworzyć nowych wspólnot… Zatem gdzie mają iść te wspólnoty? Pewnie zamiast czerpać nauki o wierze i Kościele podawane przez świadomego kapłana znowu zacząć słuchać na kazaniach, że wszyscy musimy się kochać, a Komunia św. na rękę jest fajna, że Luter to był w sumie fajny gość… Dawniej nie wszyscy kapłani mogli mówić kazania, były na to pozwolenia.
    Cała ta sprawa jest złożona i też staram się wierzyć, że Głowa Kościoła Powszechnego ma informacje, i nie jest to po prostu jego niechęć do Kościoła (tego istniejącego od jego założenia). Ale traktowanie każdej decyzji Papieża jako wyroczni nieomylności to przesada. W kwestiach wiary (a kult i ryt temu podlegają niejako) należałoby dyskutować, jeżeli są wątpliwości. Istnieją w końcu w Biblii ustępy: „Gdyby wam kto głosił inną Ewangelię różną od tej, którą [od nas] otrzymaliście – niech będzie przeklęty!” [Gal 1, 9]; albo jak św. Paweł tłumaczył: „Gdy następnie Kefas [Piotr] przybył do Antichii, otwarcie mu się sprzeciwiłem, bo na to zasłużył” [Gal 2, 11].

  15. Wyobrażam sobie, że Pani oraz inni wierni zanurzeni w tradycji przeżywają trudności w związku z reformą liturgiczną. Jeden raz uczestniczyłem w mszy w rycie przedsoborowym i dla człowieka urodzonego w 1987 to był zupełnie inny świat. Jest we mnie chęć odkrycia tego skarbu, ale muszę odchować moje małe szkraby i wtedy zrobię drugie podejście do tridentiny jeśli jeszcze będzie taka możliwość.

    A co do traditionis custodes to dziwi mnie argumentacja papieża, że boli go, że mszę celebruje się tyłem do wiernych.  Możliwe też, że to tylko medialny szum i bzdury pismaków.

  16. A co do traditionis custodes to dziwi mnie argumentacja papieża, że boli go, że mszę celebruje się tyłem do wiernych. To jakaś bzdura. Papież nie wiedziałby jaki jest sens takiej postawy kapłana ? Napisałam o sobie,że nie znam się na rożnych kwestiach teologicznych, ale nawet taki niedouk jak ja, wie o co chodzi. 

  17. Gospodarz uparcie tkwi w błędzie. Jose Bergoglio nie miał zdolności bycia wybranym na papieża. Święcenia nie mają znaczenia, gdy ktoś tkwi otwartej lub zuchwałej albo upartej apostazji.

    Tym bardziej gdy wszystkie 3 przypadki mają miejsce naraz.

    Przypominam, że głównym celem istnienia masonerii jest likwidacja Kościoła Katolickiego

    https://rotary.org.pl/papiez-franciszek/

    Jak bardzo podłym trzeba być człowiekiem, by otrzymać „honorowe” członkostwo od zadeklarowanych satanistów?

  18. A kogo konkretnie porównuje pan do św. Pawła?

  19. W Niemczech biskupi żyją całkiem nieźle ze sprzedaży nieruchomości należących do Kościoła. Działki w samych centrach miast, zabudowane historycznymi, pięknymi budynkami. W sam raz na drogie apartamenty czy kluby taneczne.

  20. uważam, że nadużywa pan wyrazów i nie okazuje należytej pokory

  21. https://katolikintegralny.files.wordpress.com/2014/06/pope-francis.jpg?w=700&h=438

    od 1998 ten człowiek jest osobistym nieprzyjacielem Pana Jezusa.

    Jemu nie należy się pokora tylko kamień młyński u szyi i nauka pływania.

  22. Bo pana wywalę. O tym kto jest osobistym nieprzyjacielem Pana Jezusa nie pan będzie orzekał.

  23. A’propos biskupów niemieckich:

    Okazuję pokorę mojemu Panu Jezusowi oraz mojemu dobrodziejowi księdzu proboszczowi . Oraz księżom wikarym. Dzięki Bogu Kościół to organizacja feudalna i mogę na razie lekceważyć Jose.

    BTW – za św. Janem przypomnę, że modlenie się za złych ludzi jest OK, ale za niegodziwych jest niebezpieczne.

  24. Na końcu i tak zawsze liczą się intencje a że Ja jako ,, trybik ” w machinie jestem za głupi by ufać intencjom zarówno oficjalnej hierarchii Kościoła pod przewodem Papieża Franciszka jak i z drugiej strony coraz bardziej agresywnych ,, samozwańczych apokaliptycznych proroków ” pokroju ojców Natanków , Międlarów , Kneblewskich , Pelanowskich czy Lengów pokładam swoją ufność w intencje Pana Boga ukrytego w Najświętszym Sakramencie którego mam zaszczyt Adorować i na tym się skupiać a nie uzależniać swój byt rozmyślaniem całe doby o staniu , klęczeniu , łacinie , szatach , przodem , tyłem , tiarach , kielichach czy tym kto Watykan okupuje albo nie. Wierzę , że kiedy przyjdzie czas próby Jezus pozwoli Mi poznać gdzie jest czerwona linia i czy Kościół wciąż Go głosi czy już zaprzestał jak te na Zachodzie…

  25. Franciszek, jak Pani zauważyła na pewno wie o co chodzi w celebracji ad orientem. Tu albo mamy zafałszowany przekaz medialny, albo papa stwierdził, że owieczki już nic nie rozumieją i można tak łatwo wytłumaczyć się ze swojej decyzji. Tak na marginesie owieczki rzeczywiście mało co rozumieją. Gdy pytam mamy jak dawniej odprawiana była msza święta to mówi, że po łacinie i tyłem do ludu i w zasadzie nic z tego nie pamięta.

  26. Halo?

    Przynależność do rotarian?

    Przewodzenie „gangowi z St. Gallen” który otwarcie mówił o złamaniu praw obowiązujących na konklawe by zaklepać wybór „postępowaca”?

    Deklaracja z Abu Zabi z 2014, gdzie Jose przyznaje się do otwartego politeizmu?

    Ten człowiek sam się zadeklarował. Ja nie muszę nikogo oceniać.

  27. A wyniesionych przez niego na ołtarze uznaje pan za świętych czy nie?

  28. Naturalnie nie siebie czy wiernych, ale tylko duchownych, i to raczej z grona biskupów (czyli kardynałów także). Wiadomo, że św. Paweł to druga najważniejsza osoba w Kościele po pierwszym Papieżu, więc faktycznie mogłem doprecyzować i dziękuję za pytanie. Kardynał Robert Sarah, który niedawno znalazł się na emeryturze jako były prefekt kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, który przez ostatnie lata wchodził czasem w polemikę z Papieżem, co można wnioskować z wydawanych przez niego tekstów, nie tylko dokumentów, przed podpisaniem papieskiego motu proprio opublikował w mediach wypowiedź:

    Historia zapamięta Benedykta XVI nie tylko jako wielkiego teologa, ale także i jako papieża Summorum Pontificum, papieża liturgicznego pokoju, który zbudował ekumeniczny most ze wschodnim chrześcijaństwem poprzez łacińską liturgię gregoriańską. [Benedykt XVI] zostanie zapamiętany jako papież, któremu na sercu leżało odnalezienie chrześcijańskich korzeni i jedności Europy. Sprzeciwiał się bezsensownemu laicyzmowi i dezintegracji europejskiej kultury. Mimo postaw nieprzejednanego sprzeciwu duchowieństwa względem czcigodnego łacińskiego rytu gregoriańskiego, postaw typowych dla klerykalizmu wielokrotnie potępianego przez papieża Franciszka, w samym sercu Kościoła pojawiło się nowe pokolenie ludzi młodych. To pokolenie młodych rodzin potwierdza, że liturgia ta posiada przyszłość, bowiem posiada ona przeszłość, historię świętości i piękna której nie sposób z dnia na dzień zniszczyć czy znieść. Kościół nie jest polem bitwy w której ktoś stara się o zwycięstwo poprzez zadanie krzywdy duchowej wrażliwości swoich braci i sióstr w wierze. Jak powiedział Benedykt XVI zwracając się do francuskich biskupów: W Kościele jest miejsce dla każdego, bo wiemy jak traktować się z szacunkiem i jak razem żyć, oddając chwałę Panu w Jego Kościele, wyznając tę samą, prawdziwą Wiarę. Kryzys liturgiczny doprowadził do kryzysu wiary. Tak samo szacunek względem dwóch form liturgii łacińskiej, zwyczajnej i nadzwyczajnej, da nam misyjny impuls dla ewangelizacji , w końcu będziemy mogli wyjść z tego tunelu kryzysu.

  29. Ta wypowiedź kard. R. Sarah pochodzi z 12 lipca t.r., opublikowana na twitterze po francusku, więc podałem ją za polskim tłumaczeniem na jednym z portali.

    https://twitter.com/card_r_sarah

    https://pch24.pl/kard-sarah-zabral-glos-w-sprawie-summorum-pontificum-reforma-jest-nieodwracalna/

  30. To nie jest kwestia mojego uznawania.

    Katolik uznaje na 100% dokładnie jeden cud – Zmartwychwstanie.

    _Wszyscy_ święci są opcjonalni, bo Kościół nie uznaje czy ktoś jest święty, Kościół jedynie rozpoznaje na podstawie dostępnych dowodów. I tak np. Izabela Kastylijska jeszcze nie jest, a ks. Maksymilian Kolbe został uznany za męczennika.

    Dlatego zdaję się kwestii świętych na decyzję legalnego papieża, wybranego w zgodności z wolą Ducha Świętego a nie przeciw Jego woli.

  31. W sprawie mszy trydenckiej papież podjął właściwą decyzję.

    Łatwiej czynnie uczestniczyć w Eucharysti, jak się zna język w którym odprawiana jest Msza Święta. A przypomnę – mamy uczestniczyć czynnie, czyli słuchać i zapamiętywać słowa Pisma Świętego, śpiewem wielbić Pana, korzystać z sakramentów.

    Natomiast mam nadzieję, że zwolennicy mszy trydenckiej, zarówno w Polsce jak i innych krajach ropoczną zbieranie pidpisów po incjatywą ustawodawczą o wprowadzenie obowiązkowe łaciny od klasy 1 np. po pretekstem nauki języka globalnego naszych Ojców.

    Najlepiej byłoby wyprowadzić edukację powszechną z pod kurateli państwa i ponownie przekazać ją kościołowi. Jednak nie wiem, czy kościół jest na to przygotowany i skuteczną komunikację trzeba stworzyć ze społeczeństwem. Na dziś to mało realne.

    Dla mnie nawet lepiej, jak kapłan odwrócony jest twarzą do wiernych i modli się wspólnie z nami w języku polskim.

    Najpierw jednak proponuję tym wszystkim, którzy już ogłosili Ojca Świętego prawie antypapieżem, aby wymogli na tych politykach i publicystach sumienne przedstawienie wkładu Kościoła Powszechnego w rozwój państwa i nas samych w aspekcie społecznym, gospodarczym i politycznym.

    Tak na marginesie patrioci – spotkaliście się z obszerną publikacją książkową, może film dokumentalny poświęconą wywiadowi i kondrwywiadowi Królestwa Polskiego i Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Mamy ponad 400 lat unii i nic nie wiemy o agentach działających dla dobra mocarstwa. Nie wiemy co się stało z archiwum.

    Tylko strzępy.

    Papieża zadaniem jest doprowadzić do zbawienia jak najwięcej dusz ludzkich. Myślę, że żaden z krytyków, niczym w kościele pierwotnym nie jest w stanie wyznać publicznie swoich grzechów wszystkich.

  32. Mam takie pytanie. Do kogo skierowane jest pierwsze czytanie z niedzieli po ogłoszeniu motu proprio i czy należy je odczytywać jako niefortunny zbieg okoliczności czy jako Słowo Boże. To z Jeremiasza.

  33. Musimy się przez to właśnie pożegnać. Do widzenia

  34. Daj spokój Kuba, tu nie chodzi o zbiegi okoliczności

  35. Wszystkim zajadłym krytykom Franciszka polecam, jeśli zechcą, przeczytać książkę, proponowaną też niedawno przez Coryllusa, o Grzegorzu Wielkim. Są tam opisane wybory i decyzje podejmowane przez Papieża w skrajnie trudnych warunkach, warto się zastanowić nad tą książką i wyciągnąć wnioski, bo te najistotniejsze  mechanizmy rządzące światem wcale nie są znowu tak różne od obecnych, jak nam się wydaje. Grzegorz Wielki też miał zajadłych krytyków…

  36. Zapytał Pan, kogo porównuję do św. Pawła. Więc starałem się odpowiedzieć…

  37. Laudetur Jesus Chrystus

    Wspominajac Ks .Woznickiego SDB  nie nalezy zapominac o Ksiedzu Jacku Balembie SDB , Ksiedzu Dariuszowi Kowalczykowi SDB , u ktorych znalazlem odpowiedzi na wiele pytan , ktore mnie nurtowaly przez nascie lat!

  38. Czytam w tym roku Grzegorza i Franciszka. Grzegorza rozumiem ale nie wiem co chce przekazać Franciszek. Brak jego s)owom mocy i prostoty, która przebija z lektury Grzegorza. (W Poście czytałem komentarze do Hioba). To zestawienie pism dwu papieży nasunę)o mi się automatycznie a słowem które je opisuje jest regres.

  39. Myślałem, że to BK napisał, przepraszam

  40. Nie o to mi szło. Z całym szacunkiem do Franciszka, ale Grzegorzem Wielkim to On nie jest.

    Jest jednak coś w tym, o czym Pan pisze, są teksty, które chce się czytać, bo jest w nich moc i prostota i takie, które są niby poprawnie napisane, ale brzmią słabo. Zauważyłam, że coś podobne się dzieje, gdy porówna się teksty współczesne z tymi wcześniejszymi. I to po polsku i to po polsku, ale siła słowa nie ta sama. Odnosi się wrażenie, że coś jest nie tak.  Współcześni ludzie nie potrafią myśli przełożyć na słowo? A może myśli splątane?

  41. Myślę że słowo, by brzmiało, musi być w zgodzie z głową i z sercem. Kiedy czytałem Hioba to wziąłem tysiąclatkę, Miłosza i Cylkowa. Niektóre wersy najlepiej brzmały po polsku u rabina.

    U Grzegorza rozwala mnie szczerość i skromność, zwłaszcza w posłowiu do komentarzy. Jest w niej moc prawdy. Zero aspiracji czy pretensji. On nie chce wydać się dobrym czy mądrym, jego interesuja Prawda i Miłosierdzie, które nie są z nas.

  42. >O rytach afrykańskich…

    Kościół powszechny jest opoką dla wielu kultur.

    Św. Maksymilian Kolbe w Afryce

  43. Nie rozumiem Twej intencji. Ani małość ani przeźroczystość nie predystynują mnie do zasłaniania Pana Boga nawet gdyby wrodzona głupota mnie ku temu skłaniała.

  44. Ale to nie o Panu! Grzegorz Wielki np.: nie zasłaniał nigdy sobą Pana Boga, dlatego jego pisma są tak klarowne.

  45. Tak czy owak ta decyzja wprowadziła niezgodę między chrześcijany. Po owocach ich poznacie. Czy ktoś widzi jakiś dobry owoc tej decyzji ? Może ktoś coś chociaż przeczuwa – niech się wypowie.

  46. Deo gratias

    „. Jednak nic złego nie jest w tym by kontrolę mieli biskupi nad udzielaniem pozwoleń – tak poniekąd było, bo każdy biskup rządzi swoją diecezją. ”

    Jak mozna zezwalac na cos co , niebylo zabronione

  47. Przepraszam, przez egocentryzm i małą bystrość odniosłem  napomnie do siebie. Będzie na przysz)ość.  Grzegorz znał swoje i człowieka miejsce w szyku. W encyklikach Franciszka brak mi czasem odniesienia do Boga, które przywraca bytom takim jak ONZ właściwą proporcję. (FT)

  48. ukrzyżowan, umarł i pogrzebion. Trzeciego dnia zmartwychwstał

    Kościół to jedyna metoda/sposób by zachować wiedzę o zdarzeniu.

    Wyłącznie zachowanie wiedzy o jest istotne.

    Rzeczony tekst pomaga w, jest obojętny czy też nie?

    Zaznaczam, chodzi o eony.

  49. Nie ma sprawy. Czasami jak piszę, to zapominam, że nie wolno pisać za bardzo na skróty. Grzegorz Wielki to prawdziwy człowiek Boży. Franciszek i trudno mi się z tym pogodzić, nie odnosi się do konkretu. Przypominam sobie, że dokonywał kanonizacji męczenników za wiarę i były to ofiary Turków. Nie wspomniał o tym. Pewnie miał ważne powody. Dlatego życzę mu, by miał odwagę w sprawach Kościoła Grzegorza Wielkiego.

  50. Zbytnie uproszczenie redukujące Kośció) do metody przechowania wiedzy. Kościół to także wspólnota wiernych ale, przede wszystkim, mistyczne ciało Chrystusa. Nie do końca to pojmujemy ale wystarczająco odczuwamy, jak to bywa z sacrum.

  51. Forma, treść i dr Alzheimer :); hybris w tle.

  52. Skoro posoborowa reforma liturgiczna jest słuszna i sprawiedliwa, a NOM, jak należy mniemać, lepszą drogą do świętości niż stara msza (oczywiście w  zakresie, jaki w tej mierze wynika ze mszy św.), to dlaczego do tej pory nikt nie podniósł kwestii uhonorowania autorów NOM? Kim faktycznie byli autorzy NOM? Dlaczego przewodniczący zmianom w liturgii abp. H. Bugnini  do tej pory nie jest kandydatem na ołtarze, w przeciwieństwie do promotora mszy dawnej, św. Piusa V? Jakie były losy promotora NOM? W jakich okolicznościach zszedł z tego świata. Kim się okazał, zanim zastał wysłany na ambitną pod względem apostolskim  placówkę do Teheranu?

  53. Dziury w głowie mam od SM nie od Alzheimera niespeawność rąk rzutuje na formę bo nie chce mi się poprawiać wielu literówek ani pisqć d)uższych zdań ale nie wiem skąd wziąłeś hybris w tej chybionej diagnozie 🙂

  54. biblia-online.pl/Biblia/Warszawska/1-List-do-Koryntian/15/1

 Dodaj komentarz

(wymagane)

(wymagane)