Kwi 072015
 

Czytanie gazowni bywa bardzo inspirujące. Lansują tam teraz książki niejakiego Reszki, słynnego współautora publikacji o Lechu Kaczyńskim, do niedawna dziennikarza jak najbardziej „naszego”. Napisał on właśnie zbiór reportaży o Polsce współczesnej i jej mieszkańcach, który Szczygieł Mariusz reklamuje takimi oto słowy:

Na każdy reportaż Pawła. P. Reszki czekam jak na wydarzenie. I każdy jest dla mnie niespodzianką. Paweł ma zaskakujące tematy i świetnych bohaterów. Ma też talent, ale nie tylko reporterski. Otóż on ma talent chirurga – jest chirurgiem mentalności. W tej książce pokroił swoim skalpelem Polskę i wyciągnął z jej wnętrza głupotę, nienawiść, mądrość i miłość. Przyjrzyjmy się im. Czego jest więcej i dlaczego.

Na pewno bez pudła odgadniecie o czym są reportaże Reszki. Nic Was tam nie zaskoczy, ani nie zdziwi. Mnie nawet nie dziwi to co napisał Szczygieł. Ja dobrze pamiętam tom poezji Barańczaka, który się nazywał „Chirurgiczna precyzja”. Tamten też był chirurgiem mentalności i też kroił skalpelem. Oni w ten sposób uzasadniają swoją misję, ludzie którzy robią najgorszą, najczarniejszą propagandę, chcą uchodzić za sterylnych mistrzów skalpela, którzy usuwają guzy. Ta metafora paraliżuje wprost idiotyzmem, ponieważ każdy kto choć trochę zajmował się pisaniem wie, że warsztat autora w niczym nie przypomina warsztatu chirurga, nie jest to też żadna alchemia słowa, jak się wydawało Przybosiowi. To są wszystko propagandowe chwyty mające usprawiedliwić propagandystę w oczach publiczności, tak było z Przybosiem, tak było z Barańczakiem, a teraz to samo jest z Reszką i Szczygłem.
Podejrzewam wręcz, że tam nie ma żadnych reportaży, tam są po prostu szczere wymysły na reportaż ustylizowane. Udowodnienie tego wymagałoby trochę czasu, ale myślę, że dałoby się zrobić. Udać reportera, przy takiej masie tekstów reporterskich jakie codziennie powstają na świecie i przy tak wytresowanym czytelniku jak czytelnik gazowni, jest najbanalniejszą rzeczą na świecie. Nie wierzę w autentyczność większości z tak zwanych polskich reportaży opublikowanych w gazowni po roku 2000 no chyba, że bohaterami są koledzy i koleżanki autorów, albo jacyś Żydzi. Można do tego jeszcze dorzucić urzędników, bo ich rolę trudno sfingować. Nigdy nie zapomnę reportażu Mariusza Szczygła o dzieciach co siedziały na przystanku przy trasie Warszawa-Lublin i marzyły o lepszym świecie. To był wręcz modelowy tekst, sztanca, którą można odbijać kolejne demaskatorskie reportaże, wydawane następnie w formie książek. I to właśnie zrobił Reszka – chirurg mentalności – były cyngiel szkalujący Lecha Kaczyńskiego.
Gazownia publikuje jeden z jego tekstów, dotyczy on rzecz jasna ponurych, polskich katolików, którzy dokonywali egzorcyzmów nad własną córką bo im się zdawało, że zły duch w nią wstąpił.
Pomyślałem sobie, że nie od biedy byłoby napisanie tomu opowiadań wystylizowanych na te ich reportaże, z jakąś ciekawą pointą, albo wręcz tomu opowiadań o nich po prostu. Bez nazwisk, albo z sugerowanymi nazwiskami i podobnym jak w ich książkach szacunkiem dla człowieka. Myślę, że rzecz jest do zrobienia i możemy się przy tym nieźle zabawić. Szczególnie montując szczegóły ich życia z precyzją inżyniera od nanotechnologii. Może być naprawdę sympatycznie. Tytuł roboczy – antyreportaże. Potem wydam to w formie książki.
W tejże gazowni, w świątecznym dodatku jest jeszcze jeden tekst absolutnie fantastyczny. To fragment książki niejakiego Podgórca zatytułowanej „Rozmowy z Jerzym Nowosielskim”. Oto nieżyjący od roku 2011 artysta przemawia do nas z zza grobu i w dzień Paschy katolickiej mówi tak: Jeśli mam być niezgodny ze swoją prawdą wewnętrzną to wolę być w piekle niż w Kościele.
Niestety nie doprecyzowano o jaki Kościół panu Jerzemu chodziło, ale o ile pamiętam nigdy nikt go nie ciągnął do KK, ale w tekście nie ma słowa Cerkiew, cały czas jest mowa o Kościele. No więc moje pytanie brzmi: gdzie jest teraz Jerzy Nowosielski, zmarły w roku 2011 wybitny teolog prawosławny. I czy mówiąc te słowa temu całemu Podgórcowi pamiętał, że to Chrystus jest drogą, prawdą i życiem. Na czym właściwie wyczerpywać powinna się dyskusja o prawdach wewnętrznych artystów i chirurgów, które nie dają się pogodzić z nauką Kościoła.
Ja nie lubię malarstwa Jerzego Nowosielskiego, uważam, że jest pretensjonalne, być może jestem uprzedzony, ale niech tam…chciałem się jednakowoż tylko dowiedzieć gdzie dziś przebywa ów wybitny prawosławny teolog.
Ponieważ prócz gazowni mam pod ręką także „Politykę” nie sposób nie zauważyć, ale pisma te próbują trafić parę złotych na micie ziemiaństwa i Kresów. Polityka wydaje cały niezbędnik inteligenta poświęcony temu tematowi, a gazownia publikuje fragmenty wspomnień Izabeli Cywińskiej, zatytułowanych „Dziewczyna z Kamienia”. Kamień to rzecz jasna majątek jej rodziców. Nie czytałem tego, jedynie początek, gdzie jest napisane, że Cywińska jest spokrewniona z Dzieduszyckim. Dalej mi się nie chce. Nie mam ochoty nawet tego przeglądać. Mamy tu bowiem nieustający festiwal usprawiedliwień dla kolaboracji, przy jednoczesnym szkalowaniu albo przemilczaniu bohaterów. I tak już będzie do końca, tej gazety lub nas. Mamy także w tej gazowni, co każdy już zapewne zauważył, jedną wielką promocję książek. Książka Reszki, książka o Nowosielskim, książka Cywińskiej. Ja się im nie dziwię, ale uważam, że dalsze lansowanie w ten sposób tych publikacji doprowadzi ich klęski całkowitej i nieodwołalnej. Te chirurgiczne precyzje stają się coraz bardziej nachalne i nawet najgłupszy czytelnik gazowni coś w końcu zwęszy. No, ale nie uprzedzajmy faktów i nie spieszmy się z dobrymi radami, bo nie ma po co. Każdy ma swój rozum.
My na szczęście nie musimy podejmować tak rozpaczliwych prób ratowania sprzedaży nieciekawych lub oszukanych książek. Możemy te książki sprzedawać spokojnie, z godnością. Książki bowiem Reszki, Szczygła a nawet książka o Nowosielskim, czy też książka Cywińskiej nigdy nie zostają opublikowane w edycji tak luksusowej jak nowy I tom Baśni.
Wczoraj rozpoczęliśmy sprzedaż tej książki, choć pierwsza partia nakładu dojedzie do nas dopiero w środę. Musimy tak zrobić albowiem nakład będzie przyjeżdżał do nas w kawałkach, a ja spodziewam się bardzo dużych zamówień. Nie będzie łatwo się z tym uporać, zwłaszcza, że w przyszłym tygodniu zaczynają się Targi Wydawców Katolickich w Warszawie, pod Zamkiem Królewskim. Jeśli więc ktoś zamówi książkę, a przesyłka nie przyjdzie do niego w ciągu dwóch dni, niech się nie denerwuje. Wszystko dojdzie, sytuacja w związku z nową edycją i dużym nakładem jest po prostu trochę bardziej złożona niż poprzednio. My zaś, mając skromne dość moce przerobowe, będziemy robić wszystko co można, by się uporać z wysyłką w możliwie najszybszym terminie.
Zapraszam na stronę www.coryllus.pl

I zachęcam do oglądania naszych nagrań

No i nasze trailery.

  20 komentarzy do “O warsztacie autorskim i nowych pomysłach”

  1. Mało, że w szambie siedzą to jeszcze gazują 😉

  2. Widziałem w marcu b.r. wystawę m.in. z obrazami Nowosielskiego .Nie przemówiły do mnie ale warsztatowo są dobre .Hasior był bardziej wyrazisty a najlepsze były rzeżby .Wystawa nazywała się SPACEMEN.

  3. Co to za kategoria „wyrazisty”?

  4. Tadeo: O, rany!.. gdzie przestrzeń?

  5. Niezbędnik inteligenta: ))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))!!!!!!

  6. Jesli Reszka jest „chirurgiem mentalnosci” to kim jest Szczygiel? Tragarzem bzdur bez znaczenia?

  7. Jedną z rzeźb Hasiora pokazali onegdaj w naszej TV. Została zbudowana w kilka godzin, bodajże ze śniegu, umajono ją jedliną, a na końcu, jak to Hasiora, podpalono; zamieniła się w kupkę popiołu i wodę.
    Była to najlepsza rzeźba Hasiora, najlepsza, bo już jej nie ma. 🙂

  8. chyba źle się wkleiło, przepraszam,
    chodzi o ten obraz z powieszonymi na sznurku do góry nogami postaciami, które mają narządy płciowe na wierzchu
    albo ktoś to odwrotnie powiesił i tak zostało
    głupie w każdym razie

  9. No to na obrazach Nowosielskiego (ea), nie ma miejsca na poszanowanie krzyża, to co ten malarz, albo nie był religijny, albo się leczył na kozetce. Albo szanujemy albo urągamy. Zdaje się, że brak spójności w tym względzie może oznaczać jakąś przypadłość mentalną ?

  10. nowosielsli – stara szkola, przasna z prlu – malowane dla cepelii a potem sprzedawane w empiku

  11. on ma wszystko co powinien mieć osobnik cytowany w tej gazecie, na Boże Narodzenie opowie o natłoku skojarzeń , które mu nie dawały spać gdy sąsiad szedł na pasterkę, na Wielkanoc już wiemy, w Boże Ciało dadzą coś o traumie poprocesyjnej i jak nie mógł dojść do siebie na widok tłumu, w wakacje przypomną, że nie doszedł do równowagi po szoku pielgrzymkowym, w listopadzie staną mu przed oczami upiory cmentarne i bezsenność, to dlatego musiał malować na przemian św. Michała i to co w powyższym linku, to przez opresywny charakter struktur kościelnych straszących piekłem wziął się chłop i zmarnował

  12. No tak, charakterystyczny dla Nowosielskiego trzecia droga czyli nie chodziło o poszanowanie krzyża, nie chodziło o urąganie krzyżowi on po prostu zarabiał. Malowanie na zlecenie – czyli malarstwo typu „namaluję wszystko za co zapłacą” , może być przaśne , może być z PRL-u. No jednak ten alkoholizm chyba oznacza że czuł że nie jest w porządku i że to widać.

  13. Krystyna Czerni ” Nietoperz w Świątyni. Biografia Jerzego Nowosielskiego” ZNAK 2011

  14. Były Święta, więc z pewnym opóźnieniem, ale.. ważne. W zasadzie powinienem był ten link zamieścić w temacie ,,Sława i zysk” z 4 kwietnia br. co nie nastąpiło z powodów jw. wiadomych. Natomiast każdy przykład ,,jak przewala/ło się budżet” jest godny ,,wrzucenia na wokandę” tego blogu i kolejny mocny punkt dla gospodarza…
    Szanowni Państwo, proszę zapiąć pasy, ruszamy…

    http://pokazywarka.pl/wsi/

  15. Co się znęcacie nad tym Nowosielskim i Hasiorem ,odbiegamy od meritum ale wyjaśniam autorowi że wyrazisty to nie kategoria a moje określenie czegoś,kogoś .W tym przypadku powinno być nie wyrazisty bo zabrakło przestrzeni jak słusznie zauważyła lila.Pisząc o rzeżbach nie myślałem o Hasiorze .Zainteresowanym mogę wysłać próbkę ,zrobiłem kilka zdjęć.

  16. No Obserwatorze – zamieszczony przez Ciebie tekst, to jest jazda bez trzymanki.

  17. No, cóż mnie również malarstwo Nowosielskiego jakoś nie powala. Nie mam pewnie odpowiedniego wykształcenia kierunkowego, może wyrobienia i wiedzy w tym temacie. Być może coś w nim jest bo jest po prostu inne i zostało wykreowane i właściwie sprzedane odbiorcy w tamtym okresie. Dzisiaj często liczy się podpis pod obrazem i wtedy zaczynają się ochy i achy no i oczywiście podstawowe pytanie, a ile to warte gdy wisi u kogoś na ścianie? Taka jest niestety podstawowa wiedza o temacie, a zainteresowanie najczęściej jest wynikiem snobizmu, szpanu i pozowania na wtajemniczonego intelektualistę.
    Pamiętam jak jeszcze w czasach komuny przyjechał do nas kuzyn z Warszawy co to już gdzieś tam bywał i miał stosunki, po wejściu do mieszkania od razu pierwsze kroki skierował ku książkom poustawianym w regale na półkach. Takie zachowanie miało pewnie zrobić wrażenie na gospodarzach i pokazać, że mamy do czynienia z nie byle kim. I podobnie jest z tymi zachwytami na różnych prezentacjach, wystawach i wernisażach.
    A, że mamy nieustający festiwal usprawiedliwień dla kolaboracji, przy jednoczesnym szkalowaniu albo przemilczaniu bohaterów, mogliśmy się przekonać po projekcji „Idy”. A czy tak będzie jeszcze długo? Trudno wyczuć, ale sam fakt czynienia prób usprawiedliwiania niegodziwości świadczy tylko o tym, że nie da się już dłużej wciskać ludziom kitu, więc trzeba wyciszać nastroje.

  18. Stawiam tezę, że kuzyn interesował się książkami, zdarzają się takie przypadki w Warszawie.

    Problemem raczej jest, jak kuzyn nie podejdzie do biblioteki lub jeszcze gorzej, gdy żadnej biblioteki nie ma, co wydaje się coraz częstsze.

  19. Nie znam jeszcze zasad panujących na blogu i dlatego nie odpowiedziałem na zadane mi pytanie o przestrzeń w twórczości w/w artystów ,podyskutujmy o tej przestrzeni bo nie załapałem o co chodzi

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.