Wrz 162017
 

Jeszcze przed wakacjami wysłałem do Budapesztu list, skierowany na ręce profesora Pala Fodora, a dotyczący naszego komiksu „Święte królestwo”. Wysłałem też, rzecz jasna sam komiks w wersji angielskiej. Odpowiedź długo nie nadchodziła, ale wreszcie przyszła oto ona:

Szanowny Panie Maciejewski,

Z wielką przyjemnością potwierdzam otrzymanie pocztą pańskiej pracy, co było dla mnie wielką niespodzianką! (Niestety przesyłka dotarła do mnie z pewnym opóźnieniem w związku z letnimi wakacjami w Centrum Badań /Research Center/). Czuję się uhonorowany Pańskim listem i książką.

Jestem ogromnie wdzięczny Panu i Tomaszowi Bereźnickiemu, że zaangażowaliście się

z takim oddaniem w historię Węgier i w tak kreatywnej formie.

Jako dyrektor naczelny Centrum Badań Humanistycznych Węgierskiej Akademii Nauk

w imieniu moich kolegów gorąco dziękuję Panu za tę innowacyjną inicjatywę.

Prawdę mówiąc, wygląda na to, że podjął Pan pracę, która powinna być naszym dziełem;

na przestrzeni naszych dziejów, my Węgrzy, nigdy właściwie nie byliśmy w stanie sprostać naszym interesom i wartościom, ani zaprezentować się mądrze i pozytywnie.

Pokazał nam Pan dobry przykład, który jest wart naśladowania.

Poważnie rozważam jak mógłbym spopularyzować Wasz komiks, który przewyższa konwencjonalne narracje. To nie przypadek, że wersja polska została wyprzedana.

Szanowny Panie Maciejewski,

Pragnę ponownie wyrazić moją wdzięczność i proszę też o przekazanie moich najgorętszych podziękowań Pańskiemu współautorowi za Panów pracę i za obdarowanie mnie Panów albumem.

Z serdecznymi pozdrowieniami,

Pal Fodor

Jak się domyślacie list ten ucieszył mnie bardzo, nie wierzę oczywiście w to, że profesor Fodor zrobi cokolwiek w sprawie popularyzacji naszego komiksu, ale wiem, że stanie się tak nie z powodu jego złej woli. Popularyzacja tej pracy w okolicznościach w jakich znajdują się Węgrzy i w jakich my się znajdujemy nie jest po prostu możliwa. Cieszę się jednak, że album został doceniony i trafił we właściwe ręce, mam nadzieję, że obejrzą go jacyś zdolni, węgierscy studenci i stanie się od dla nich inspiracją do tworzenia własnych dzieł. List ten jest dla mnie ważny także z tego powodu, że Węgrzy są raczej ludźmi powściągliwymi i nie okazują przesadnych emocji. Jeśli więc ktoś z nich pisze: Prawdę mówiąc, wygląda na to, że podjął Pan pracę, która powinna być naszym dziełem, to ho, ho, ho, a może nawet jeszcze trochę.

Teraz pora wyjaśnić dlaczego ten album mimo polityki Trójmorza i innych cennych inicjatyw politycznych nie zostanie spopularyzowany. Zacznę od Węgrów i ich postawy tak powściągliwie opisanej tu przez profesora Fodora. Kim są Węgrzy? To jest hermetyczna korporacja, zamknięta na ścisło jak słoik z musztardą, swoim niezrozumiałym dla nikogo językiem. W środku słoika panują okoliczności niejasne dla postronnych obserwatorów i zapadają decyzje, które na ludziach nie rozumiejących zasad rządzących słoikiem, robią dziwne wrażenie. Węgrzy są zdyscyplinowani, pracowici, posłuszni rozkazom i szanują hierarchię. Ta zaś jest sztywna i nikt nie przewiduje w niej zmian. Jeśli tak – zdziwi się ktoś – dlaczego nie opanowali jeszcze kluczowych obszarów gospodarki w środkowej Europie? Dlaczego nie zdominowali jednej choćby branży? Myślę, że oni po prostu nie wiedzą po co mieliby to robić, to sprawa pierwsza, a druga to przywiązanie Węgrów do ziemi. Oni już od dawna nie są nomadami, a to o czym marzą jest tak samo proste, jak w okolicznościach nam danych niewykonalne – chodzi o zakwestionowanie traktatu z Trianon. To jest cel polityki węgierskiej i on jest czasem artykułowany, ale zaraz jest też negowany. Nie można sobie wyobrazić (chyba), by tak zwani poważni Węgrzy gadali coś o zmianach granic. Widzimy tu więc pewne rozdwojenie. Mamy więc następujące czynniki decydujące o tym, dlaczego promocja Węgier jest tak samo beznadziejna jak promocja Polski: brak celu, ukryte marzenia, nie nadające się do realizacji, hierarchię kontrolującą budżety oraz pomysły i lęk przed ujawnieniem tego co i tak wszyscy wiedzą. Nie wyobrażam sobie, że ktokolwiek na Węgrzech wydałby choć forinta na taki projekt jak Święte królestwo. Nie ma mowy, bo zbyt wiele czynników byłoby przeciw. Album jest jawnie antyniemiecki, porusza kwestie gospodarcze i łączy je ze współczesnością, a tym samym może zaburzać delikatne zależności hierarchiczne. Bóg jeden wie, kto mógłby się dziś na Węgrzech utożsamić z Georgiem Hohenzollernem. Poza tym nie ma narzędzi promocyjnych, które by mogły taki album spopularyzować. Teraz dochodzimy do rzeczy najistotniejszej. Klinika języka jest jedynym wydawnictwem, które traktuje poważnie historię Europy Środkowej, czyli tego całego Trójmorza. Jedynym powiadam, bo ja tu decyduje i wiem, że tylko poprzez podniesienie poziomu artystycznego wydawnictw można uzyskać efekt właściwy. Dziś jednak cała promocja idzie w tym kierunku, by maksymalnie zaniżyć poziom, stworzyć target złożony z półpijanych proli i im coś sprzedawać. Coś, co zostanie wyprodukowane za pięć groszy, bo resztę się ukradnie. Niech mi nikt nie próbuje wmawiać, że na Węgrzech jest inaczej, bo to co powyżej dotyczy oczywiście Polski. Jeśli zaś tak jest, jeśli promocja projektów politycznych i naszej wersji przeszłości jest traktowana w ten sposób, to również same te projekty są nic nie warte. Są tak poważne i znaczące jak wąsy Świrskiego. Nie więcej.

To nie koniec. To czym dziś się ekscytują ludzie jeśli idzie o tę – zaraz chyba zwomituję – całą promocję historii, to technologia, oraz prosty przekaz. Jeśli nie wierzycie, obejrzyjcie film, który wypuścił ostatnio IPN. To jest coś przerażającego. Nędza, powtórka z rozrywki i utrwalanie kłamliwej narracji dla idiotów. Czym zaś ludzie powinni się ekscytować? Kunsztem artystów proszę Państwa. Tylko poprzez wypromowanie artystów można wypromować przekaz taki jak chcemy. Wiedzą o tym doskonale tamci i dlatego lansują do upadłego tego całego Sasnala. Czy po tak zwanej „naszej” stronie ktoś promuje jakichś artystów? Tak, tych co posługują się technologią i prostym przekazem – Bagińskiego i Wencla. Czy wobec tego są to artyści? Gówno prawda, to są propagandyści lansujący nowinki i tępotę. Ja to jeszcze raz powtórzę, bo pisałem o tym wielokrotnie – tak zwany impresjonizm to promocja Francji na rynku amerykańskim. Promocja przemyślna, celowa, głęboka i piękna. Promocja, która dokonała się nie za pomocą obrazów, nie za pomocą techniki, ale poprzez nazwiska. I jej siłę odczuwamy do dzisiaj. Ktoś powie, że właśnie w podobny sposób promuje się Sasnala. Porównajcie go z Monetem i przekonacie się, że nie w ten sam sposób. Nawet jeśli mamy jakieś zastrzeżenia do dziewiętnastowiecznego malarstwa, to trudno ludzi takich jak Renoir podejrzewać o wyrachowanie. To jest bezwzględny i wielki autentyzm. Dziś próbuje się jedynie naśladować tamten sukces, ale to nie działa tak prosto, bo nie ma w tym prawdy. Prawdą zaś jest to za co gotowi jesteśmy umrzeć. No więc ja gotów jestem umrzeć za swoje produkty. Tylko co zresztą? Tą, która kroi budżety i lansuje się w mediach? Czy oni będą umierać za Trójmorze?

Powiem teraz o naszej przewadze nad Węgrami. Oni, ponieważ są organizacją hierarchiczną i rozbudowaną w górę i w dół, a także czynną na małym w sumie obszarze, nigdy nie zrobią tego co możemy zrobić my. Ja się mogę spotkać z rysownikami i powiedzieć, że będziemy robić coś co ja uważam za słuszne. Następnie wynegocjujemy cenę w drukarni i to po prostu wydamy. Potem zaś jeszcze sprzedamy, bo przecież nikt nie zamknie rynku. Rynek można tylko zalać darmochą i taniochą, co się też stanie w nadchodzących latach i z czego się pewnie nie podniesiemy. Sprzedając nasze albumy i książki, trochę zarobimy, a nagrodą naszą będzie uznanie ludzi takich jak profesor Pal Fodor. I to nam naprawdę wystarczy. Resztę możecie sobie zabrać.

Jak pewnie już wszyscy wiedzą okoliczności zmuszają mnie do ogłoszenia tutaj pokornej prośby o wsparcie tego bloga. Jeśli ktoś uzna, że moja ośmioletnia, jakże intensywna działalność, warta jest jakiegoś zaangażowania, ponad wpisanie komentarza pod tekstem, będę mu nieskończenie wdzięczny za pomoc.

Bank Polska Kasa Opieki S.A. O. w Grodzisku Mazowieckim, 

ul.Armii Krajowej 16 05-825 Grodzisk Mazowiecki

PL47 1240 6348 1111 0010 5853 0024

PKOPPLPWXXX

Podaję też konto na pay palu:

[email protected]

Teraz inne ogłoszenia.

Oto musimy stanąć w prawdzie i ponieść odpowiedzialność za nieprzemyślane decyzje jakie stały się moim udziałem w tym i pod koniec zeszłego roku. Po sześciu latach prowadzenia wydawnictwa wiem już mniej więcej w jakich cyklach koniunkturalnych się poruszamy. Oczywiście nie potrafię tego opisać, ale biorę rzecz na wyczucie. I to wyczucie mówi mi, że jeśli nie zaczniemy już teraz opróżniać magazynu z książek, które na pewno nie będą się dynamicznie sprzedawać, położymy się na pewno. Nic nas nie uratuje. Zanim przejdę do rzeczy, chciałem coś jeszcze zaznaczyć. To mianowicie, że od dziś nie słucham nikogo. Nie biorę pod uwagę żadnych opinii, rad, cudownych przepisów na biznes i zwiększenie sprzedaży, nie robię też nic, co nie jest bezpośrednio związane z moją pracą. Słucham tylko siebie. Howgh. Weźcie to pod uwagę. Teraz clou. Nie sprzedamy nakładu wspomnień księdza Wacława Blizińskiego. To jest dla mnie już dziś jasne. Zajmują one poważną powierzchnię w magazynie i ona musi się zwolnić. Nie sprzedamy tego, bez względu na deklaracje jakie padają na temat tej książki oraz jej autora. Nie sprzedamy jej nawet wtedy jeśli obniżę cenę bardzo drastycznie, bo doświadczenia z obniżaniem cen książek mamy już za sobą i one nas o mały włos nie doprowadziły do katastrofy. Pomysł jest więc taki – wszystko co uzyskamy ze sprzedaży wspomnień księdza Wacława Blizińskiego, pod odliczeniu podatków rzecz jasna, zostanie przekazane na remont kościoła i plebanii w Liskowie, gdzie proboszczem jest dziś nasz dobry znajomy ksiądz Andrzej Klimek. To nie jest ekstrawagancja tak wielka jak „dżdżownica jest to:”, ale uważam, że trzyma jakiś standard. Nie mogę inaczej. Tak więc jeśli ktoś chce pomóc w remoncie kościoła i plebanii w Liskowie, niech kupi jeden egzemplarz książki księdza Blizińskiego i komuś go podaruje.

Zapraszam na stronę www.basnjakniedzwiedz.pl Michał wrócił już z urlopu, więc FOTO MAG jest już czynny. Zapraszam także do Tarabuka, do księgarni Przy Agorze w Warszawie. Do antykwariatu Tradovium w Krakowie, do sklepu Gufuś w Bielsku Białej, do sklepu Hydro Gaz w Słupsku i do księgarni Konkret w Grodzisku Mazowieckim. Nasze książki są także dostępne w Prudniku w księgarni „Na zapleczu” przy ulicy Piastowskiej 33/2

  133 komentarze do “O Węgrach i naszej przewadze nad nimi”

  1. A sacco di roma?

  2. Należy tu zaznaczyć, że gdy w granicach Wielkich Węgier znajdowały się liczne ziemie słowiańskie, nigdy nie było konfliktów, które tworzą tzw. kocioł bałkański – dopiero Habsburgowie, chcąc skłócić narody Bałkanów, rozpalili między nimi wrogość (wśród Ukraińców również). Ludwik Wielki, syn Elżbiety Łokietkówny, został królem Polski i powstrzymał rozpad królestwa po śmierci Kazimierza III Wielkiego. Wspierał polską gospodarkę, zaś same Węgry za jego rządów sięgały od Adriatyku po Morze Czarne.

    Przez długi wpływ habsburskiej i innej niemieckiej propagandy niewiele się o nim uczy w Polsce, nie był tu też nazywany Wielkim.

    W XV wieku Maciej Korwin objął władzę również nad Śląskiem, częścią Austrii, Łużycami, a nawet został wybrany na króla Czech przez Nadwełtawian mających dość husyckiej zarazy. Widać, że sąsiedzi Węgier sami do nich dołączali, mimo różnic etnicznych i językowych. Habsburgowie przeciwnie, utrzymywali okajdanione narody, zatruwając je jadem wzajemnej wrogości. Dziś nawet od studentów slawistyki słyszę frazy wrogie wobec Węgier, co świadczy, jak trwała jest habsburska propaganda w stylu dziel i rządź. Za to Królestwo Węgier działało dobrze poza swoimi granicami.

    . Być może bez ich pomocy w latach 920-954 nie byłoby Francji, w której zawsze były silne tendencje decentralistyczne. Kto wie, gdzie poszliby Arabowie z Italii i Szwajcarii, gdyby ich nie powstrzymały węgierskie strzały. Od 1010 Madziarowie utrzymywali w Jerozolimie klasztor wraz z sadami i winnicami, kościół oraz szpital. porównajcie „modę na patriotyzm” w 3rp z zespołem Karpatia. Każdy może się umówić, że z nimi zagra czy zaśpiewa na koncercie. w 3rp wszystkie funkcje pełnią „wasi”, podtatusiali i z brzuszkami. Karpatia przeciwnie, zgadnijcie ile lat ma wokalista:
    https://www.youtube.com/watch?v=BxcZIFDq7i4

  3. Będzie, ale wszystko się opóźnia. Możesz mnie nie poganiać?

  4. odnośnie do niezrozumiałości języka to habsburgowie skłócili rumunów ze słowiańskimi sąsiadami, szkoląc im ętelygencję, która na rozkazy z „widnia” wykreślała z rumuńskiego wyrazy brzmiące jak u sąsiadów i zastępowała francuskimi. Każdy sposób był im przydatny, żeby stworzyć wrogość.

  5. Wydaję mi się Gabrielu, że cierpimy na tę samą przypadłość, tylko ja już sobie z niej zdaję sprawę. Cierpiał na nią Norwid, pisząc dla późnego wnuka. Dlatego też nie zgodzę się z Twoją krytyką filmu IPN. To nie jest to film dla nas. Ani do Twoich czytelników. To jest film dla tych co z umiłowania Stalina przeskoczyli do umiłowania Wałęsy, a później do umiłowania Piłsudskiego. To jest też film dla widzów zagranicznych, którzy nawet z szeptów nie mieli szans dowiedzieć się o historii Europy Środkowej, nazywanej dzięki propagandzie Europą Wschodnią.
    Idziesz w dobrym kierunku i masz wsparcie.

  6. Węgrzy w tym zakręconym słoiku trwają, ale wielu nie wytrzymuje i stąd przodowali (nie wiem jak obecnie) w ilości samobójstw w odniesieniu do populacji. Niby południowcy, a bardzo mroczni.

  7. to dotyka społeczeństw hermetycznych np. Japonii kilkanaście lat temu i dot. młodzieży ale przezwyciężono m.in. organizując wymiany młodzieży czyli negując zasadzie odosobnienia w świecie

  8. Complimenti!!! Takie perełki podnoszą na duchu i dają sporo satysfakcji, gratuluje!

  9. No piękny list, bardzo dobrze że wakacje nie są dłuższe, bo termin odpowiedzi byłby może jeszcze nie nadszedł.

    Taki wątek osobisty, moja mama  pod koniec sierpnia 1939 jako studentka medycyny została zmobilizowana i musiała pojawić się w szpitalu we Lwowie, szpital ten na początku września 1939 ( może 7 – 8) zbombardowany przez Niemców i wszyscy się ewakuowali przez Kuty na Węgry i towarzyszyły wojska gen. S. Maczka. Na Węgrzech byli dobrze przyjęci, mama i jej koleżanki pielęgniarki rozpoczęły studia medyczne, rząd Horty`ego to umożliwiał.

    Moja mama zawsze mówiła że Węgrzy to bardzo porządni ludzie.

    Jeszcze raz gratulują „Królestwa niebieskiego” i tego listu od p. Fodora.

  10. Ale wiesz, że najbardziej obiektywny ogląd świata ma się w lekkiej depresji?

  11. Owszem, Węgrzy to bardzo porządni ludzie.

  12. Takie filmy do nikogo nie trafią. To jest obraz z żabiej perspektywy, bardzo w dodatku skróconej

  13. Przede wszystkim, kto i po co miałby je oglądać?

  14. No właśnie. Nie ma żadnej interakcji. To jest żebranina. Komunikacja zaś ustawiona jest na poziomie bardzo płytkim – Hitler vs Nie-Hitler. To wszystko. Żeby robić promocję prawdziwą, trzeba zdominować i przejąć jakiś segment rynku wydawniczego, albo rynku sztuki czy też mediów. Bez tego każda promocja poza schematem Hitler vs Nie-Hitler jest rzucaniem kamieni do sadzawki w nadziei na trafienie ryby w głowę.

  15. Kropla drąży skałę… Jeszcze raz udowodniłeś, że uporczywość i wytrwałość są ważniejsze niż chwilowe uniesienie. Czyli jednak: myślcie o tym stale

  16. Oczywiście, myślcie o tym stale, ale nigdy o tym nie mówcie…

  17. trafiają. Skoro trafiają teledyski to i takie filmy trafiają.

  18. Jakie teledyski i do kogo trafiają?

  19. ale rozmawiamy o faktach, czy o tym jak się wam wydaje. Kto ogląda, to można będzie za tydzień zobaczyć po ilościach odsłon. Prawda będzie taka, że niewielu nie obejrzy.

  20. Dokładnie. Humaniści kontra swiat realny.

  21. imbecyl obejrzy, coś zapamięta coś chlapnie, będzie miał dzieci z Kariną, powiedzmy Alana i Biedronkę, a one douczą się w szkole, zajrzą do sieci i zmienią sobie imiona na Kazimierz i Jadwiga, a swoje dzieci będą już historii uczyć.

  22. Sugerujesz, że obejrzy 65 milionów Niemców? Zakładając, że pozostałe 15 mln to „niewielu”?

  23. Jaki to odsetek populacji? 10 mln odsłon?

  24. a istnieje coś takiego, jak najbardziej obiektywny ogląd świata?

  25. chcesz porozmawiać o liczbach? Czyżbyś został ukąszony przez demokrację? Od kiedy to większość o czymkolwiek ważnym decyduje?

  26. Imbecyle nas nie interesują, bo nie mają na nic wpłuwu

  27. No i jeszcze cel/doktryna + oczywiście jakość, a więc poważne traktowanie odbiorców/wspólników;-)

  28. Nie. Chcę ci wykazać, że skuteczność tego, skądinąd fajnie zrobionego filmiku, będzie żadna. Przekonywanie przekonanych to jedyne cobten filmik robi. Ew.przygotowuje ich na nowe Monte Cassino.

  29. Imbecyle obejrzą sobie gołe baby.

  30. Owszem, najbliższa realiom ocena swojej sytuacji. Realnej nie ma praktycznie nikt. Może święci.

  31. Na razie Ci nie wychodzi to przekonywanie. Ja tam nie chce nikogo przekonywać. Ja tylko wieszczę.

  32. Nie ma nic pomiędzy „obiektywnie”, a „subiektywnie”, więc dodawanie do nich najbardziej, bardziej, mocniej czy mniej jest bez sensu.

  33. co do filmów to wzorem dla Polski jest przykład globalnego sukcesu niehollywoodu czyli ita westerny. Zwycięstwo dobrych pomysłów nad brakiem budżetu. Corbucci nakręcił poważny antykomunistyczny thiller „bersaglio mobile”, ale wiedział, że szerszej publiczności we Włoszech nie przekona. Tak powstał słynny Zawodowiec z 1968, z licznymi odniesieniami do ówczesnych „lat ołowiu” i Polakiem jako głównym bohaterem. Z kolei „due volte giuda” to najlepszy prokonfederacki western, jaki widziałem

  34. nigdy nie byli, nie są i nie będą południowcami, tylko Ugrofinami, „zakręcony słoiku”

  35. Nie wiadomo co z nich wyrośnie. Przed wojną niektórzy latali cały tydzień na bosaka bo jedyne buty oszczędzali do kościoła i chodzili do najprostszej możliwej szkoły a wyrośli na mądrych, porządnych Polaków. Jakoś, ktoś im Polskę w sercu i głowie zaszczepił. Najprostszymi środkami, no bo jakimi?

  36. Sasnal to karuzel vatowski- tak mi się coś wydaje.

  37. No ale wtedy nie było telewizji.

  38. Super tekst, zwłaszcza o pseudoartystach.

  39. Ugrofini to wynalazek uniwersytetu wiedeńskiego, więc się nie wymądrzaj, bo mam na ciebie oko

  40. Teraz też już praktycznie nie ma. Są smartfony i treści w internecie.

  41. Otóż to. Powinno być lepiej. Ale dobrozmianowcy musieliby skończyć z „darmochą” na rynku książek i filmików.

  42. Co nie zmienia faktu, że są z północy

  43. Węgrzy faktycznie powszechnie uważani są za ugrofinów i z tego co wiem na razie tego nikt nie zakwestionował. Chyba nawet nie słyszałem o jakichś innych propozycjach. Natomiast w filmie IPN są nieścisłości tego typu że to może być dzieło bardziej propagandystów niż historyków. Np nie było powstania w getcie tylko likwidacja getta. Jest róźnica.  Polacy w Anglii nie mogli latać po własną szachownicą bo sojusznik (he he) wcielił ich do RAF u. Jak jest tłumaczenie (napis) to do Polski wkraczają Rosjanie a w filmie sowieci. No i pytanie czy niepodległość odzyskaliśmy czy nadal o nią walczymy

  44. A dzisiaj w Salonie24 juz ten „film” wisi na pierwszej stronie wielkimi bykami stoi:

    „IPN promuje polska historie na swiecie. Niezwyciezeni – zobacz film.” Chyba musiala maczac w tym palce nielicha artystka jaka jest Joanna Lichocka. Tak na moj gust.

  45. „Węgrzy faktycznie powszechnie uważani są”

    Węgrzy są Ugrofinami niezależnie kto ich za kogo uważa. Jednak zwróć uwagę, że „powszechne uważanie” to słaby argument. Obozy kont. są „powszechnie uważąne” za polskie – bo gudłaj za to płaci.

  46. Wiesz co, ja widzę, że ty tak dalece nic nie rozumiesz, że musimy się pożegnać. Poza tym czujesz się tu zdecydowanie zbyt pewnie.

  47. No i nasz „sojusznik” każdy samolot, każdą bombkę, każdą godzinę lotu, szkolenia, nabój, mundur, koszarowanie, itd,itp – skrupulatnie odliczył sobie co do pensa z polskiego złota, którego do dzisiaj już nie zobaczyliśmy.

  48. Angielski lektor to celowa zmyłka – drogą pośrednią ipeenowski koszmarek skierowany jest oczywiście tylko do Polaków.

  49. Cytuję:

    „…w okolicznościach, w jakich znajdują się Węgrzy, i w jakich my się znajdujemy…”

    Na czasie są nie tylko gratulacje dla szefa wydawnictwa KJ, ale i mała informacja dla PT Cytelników: sprzątnięto Sorosa, a dziki burdel w pozostawionych przez niego kontach, rachunkach i sprawozdaniach nie jest jeszcze, aż do obecnej chwili, opanowany. Wygląda na to, że ktoś nie znający się na dowcipach odpłacił Sorosowi pięknym za nadobne.

     

    Orban oczywiście wie o tym. Charakterystycznie poinformował swoich wrogów, że on wie, plakatując facjatę prawdziwego Sorosa (excitus) na ulicach Budy i Pesztu. To zaproszenie dla konfabulantów: wystawcie teraz waszego dublera, misiaczki puszyste, gdy ja tu pokazuję moim Węgrom, jak kiedyś był wyglądał ten gangster. Wy wystawicie dublera, a moi Węgrzy go rozpoznają, ha!

     

    Szkoda, że zabrakło dobrozmianowcom odwagi, by raz rozpowiedzieć unieszkodliwienie Sorosa, a dwa zwinąć agencje i agentów tego bandyty.

    Czyźby dlatego, że zbyt dużo nagrań wiąże obecny dobrozmianowy rząd z Sorosem, że sami są jego agentami (pewna część)? Oczywiście, że tak.

     

    Nie, nie podam daty, kiedy to się stało. Taki dobry nie jestem, briefingów o zlikwidowaniu Sorosa & Co. na biurko nie dostaję. To Orban i Szydło takie rzeczy wiedzą od razu. Gdy jednak upływ czasu wywoła dostatecznie dużo zjawisk towarzyszących, nawet drobny i nieistotny człowiek w trakcie codziennych zajęć zauważy: „sądzę że Sorosa, jak Kutcherę kiedyś, usunięto”. Zacznie wtedy sprawdzać, pytać swoimi kanałami i… potwierdzi się. Nie ma zapisu na tę informację, więc podaję ją tutaj.

  50. Oczywiscie ze zmylka. Recze ze zaden Brytol czy Francuz tego nie obejrzy bo i co ich to obchodzi. Ten film chyba nie jest do nikogo skierowany, po prostu byla jakas kasa do wydania to i wydali.

    Ciekaw jestem ile pieniedzy pojdzie na organizowanie obchodow 100-rocznicy odzyskania niepodleglosci w przyszlym roku. Juz Komitet czy raczej komitety sie uroczyscie i z pelna pompa pozawiazywaly.

    Gdyby tak jakis dziennikarz czy media poczekaly cierpliwie i po zakonczeniu tej calej hucpy, jak juz Hanna Gronkiewicz-Walc zlezie z tej trybuny z Patrykiem Jakim i innymi kolegami i podsumowal ile dokladnie to wszystko kosztowalo podatnikow. Dokladne cyfry chcialbym.

    Wyobrazam sobie jaki wrzask by sie podniosl. Chyba by takiego goscia do sadu podali albo moze pozbawili obywatelstwa polskiego i na sygnale do Tworek zawiezli.

  51. Pozwole sie nie zgodzic co do oceny produkcji Baginskiego (obejrzalem prze chwila wersje ang.). Baginski i Sasnal dzialaja w zupelnie innych obszarach. Praca Baginskiego to popskròt historyczny dla mlodego odbiorcy na zachodzie a moze I na swiecie. Znajac tu ludzi np.w College of Art Im to sie na pewne spodoba I utrwali  cos we lbie nowego. Cos w poprzek narracji rodem z wersji roszczeniowych srodowisk zydowskich. To taka szczepionka na filmy type Ida. A poniewaz tu w Anglii Polacy sa lubiani wiec bedzie skuteczna – dziala szybko I masowo – obrazy zapadaja w pamiec natychmistowo (dlatego dobra robota).

    Co do zas obszaru obslugiwanego przez Sasnala jest paru kandydatow jednak musialby ktoś ich wybrac. Najwyraźniej prezes sie nie zna I mamy do czynienia z banda Wolskiego vel Pawlickiego. Wyglada generalnie na to , ze Glinskiemu pisf pasuje a od wysadzenie w powietrze  tych ludzi trzeba by zaczac.

    Jesli chodzi o prawde historyczna to czekamy na moment, w którym bedzie wolno wreszcie mowic w „sztuce” , ze glownym wrogiem Polakow nie sa Niemcy czy Ruscy a miedzynarodowy kartel bankowy. Film Baginskiego to przejsciowa madrosc etapu (wszyscy wiedza, ze zaklamana – gniew Coryllusa) ryczaltowo jednak w dobry my kierunku.

  52. Przez kilka dni w TVP kręcono fundacjami Kramka – za to nikt nie zająknął się ani słowem o kwotach jakimi Soros futruje fundacje w Polsce, jedyny Michalkiewicz o tym napisał: „Fundacja Przestrzeń Kobiet (kobiety LGBT, czyli gomorytki) – 154 tys. zł,
    Stowarzyszenie Interwencji Prawnej („osoby” LGBT, a więc również sodomici) – 344 876, 02 zł,
    Lambda Warszawa (sodomici i gomorytki) – 212 532,61 zł,
    Fundacja Kreatywnej Przestrzeni i Rozwoju CampoSfera (kobiety i „osoby” LGBT) – 231 328,63 zł,
    Stowarzyszenie Otwarta Rzeczpospolita, co to walczy z „antysemityzmem” – 348 677,94 zł,
    Stowarzyszenie Miłość Nie Wyklucza („osoby LGBT, znaczy – sodomici i gomorytki) – 224 575,14 zł,
    Fundacja LGBT Business Forum (pracownicy LGBT) – 156 230,14 zł,
    „Osoby transpłciowe” za pośrednictwem Fundacji Kultura dla Tolerancji dostały 62 516,98 zł”

  53. Węgrzy nie są Ungrofinami bo coś takiego nie istnieje Ungrofinowie to wytwór niemieckiej propagandy imperialnej

  54. >latali cały tydzień na bosaka bo jedyne buty oszczędzali do kościoła

    To jest opis porządnych Ludzi.

  55. Ja nie mogę się niestety cieszyć z tego, że jadę na pace ciężarówki do ciężkiego więzienia, ale za to patrzę wstecz i to jest dobry kierunek. Musi mi pan wybaczyć.

  56. Taki list od pana Pala Fodora to zjawisko autentyczne. Może ucieszyć po trudach.

  57. Rozumiem. Niestety ponosi Pan cene swojej przenikliwości. Mam nadzieje, ze uda mi sie kiedyś Pana zatrudnic jako konsultanta za porzadne pieniadze i sobie ten czas odbijemy a i szampanem zakropimy.

  58. Ugrofiński to grupa językowa do której należy język węgierski, fiński estoński i mnóstwo innych nieprzypisanych narodowo z lokalizacją w północnej Syberii. Madziarowie przywieźli ten język najeżdżając Europę w starożytności, podobno pod koniec XIX wieku wyruszyła ekspedycja która odnalazła parę wiosek Madziarów właśnie na północnym wschodzie. Języki były tak podobne, że można było się swobodnie komunikować. Kilkanaście lat później wyruszyła druga ekspedycja i śladu po mówiących tym językiem nie znaleziono. Krążyły plotki,  że do grupy języków ugrofińskich należy baskijski i język Ajnów badanych przez  Bronisława Piłsudskiego. Ale językoznawcy to odrzucają. Wywodzenie Węgrów od Skandynawów jakichkolwiek jest śmieszne

  59. Drugi cytat:

    „…maksymalnie zaniżyć poziom, stworzyć target złożony z półpijanych proli i im coś sprzedawać. Coś, co zostanie wyprodukowane za pięć groszy, bo resztę się ukradnie.”

    Oczywiście. Aby nie zakończyć na przytakiwaniu, rozwiążę zagadkę nieustannych napadów na Toyaha, nad których przyczyną On łamie sobie głowę. To jest w Twoich cytowanych słowach zawarte: atak na Pisarza przypuszczają zawodowi zaniżacze poziomu, chcący nie tylko zaanektować dla siebie Toyaha, ale przy okazji skaperowania go, chcą wyrwać mu pióro, komputer, smartfon, rozum i chcą przerobić Go na wypuszczacza najtańszej („zrozumiałej”) propagandy; propagandy głupoty. Wszystko Mu wybaczą, tylko nie trafny a piękny styl i Jego wezwanie do poważnego traktowania każdego Czytelnika.

     

    Jest anglojęzyczny autor nazwiskiem Mathi, który to samo, co Toyah, pisze od lat u siebie — bo naturalnie głównościekowi publicyści atakują go i – jak Toyaha – chcieliby utopić w łyżce wody. Za co… za wezwanie piszących do jakości, do poważnego traktowania Czytelników. A quote from Mathis’ work is in order:

     

    [Various nouveau-intellectuals] saw this time of great change as their chance to subvert all the old hierarchies, not just the hierarchies of the Church or the State. It wasn’t just the gods or the kings they wished to dethrone, it was anyone and everyone who had done anything in the past, good or bad—and especially good. It was the desire to erase history, so that they didn’t have to compete with it any longer. They weren’t mainly progressives who wanted to get rid of corrupt governments or popes or institutions. What turned out to be a majority of them were more interested in getting rid of the Newtons and Michelangelos and Leonardos of history. As it turned out, these intellectuals were more oppressed by Newton and Michelangelo than they were by fake kings or popes. That should tell you who you were dealing with right there.

    This thesis is very easy to sell regarding the arts in the 20th century, since the nouveau-intellectuals were quite transparent in their attacks. They admitted it. The critics and artists said in clear sentences that they wished to destroy the past, regardless of quality. They admitted that they didn’t wish to destroy Leonardo because he was bad, but because he was good. He oppressed their small spirits.

    They still admit it, in print, to this day.

     

    To this VERY day. They „feel oppressed” in their small spirits. They wish to destroy any good artist, painter, writer — so as they have not to compete. [mój przypisek do diagnozy Toyaha-Mathisa]

     

    Komu Toyah się spodobał, ten Go znajdzie na toyah.pl  Komu zaś Mathis się spodobał, czy z powyższego cytatu o Niczem (poważnie, tutaj analizowany jest nitscheanizm) ten Czytelnik znajdzie więcej myśli zawartych w atykułach, dostępnych tutaj:

    http://mileswmathis.com/updates.html

     

    A dokładnie, skąd cytowałem? Z artykułu o „wielkim ujednoliceniu nauki” znanym też jako „kopenhaska deklaracja” lub jako „model standardowy”. Ujęte w cudzysłów pojęcia mają swoje (długie) hasła encyklopedyczne. Nie żartuję…

    Kto ich nie zna, ten nie wie NIC o dwudziestowiecznej nauce. Nie, naprawdę. Tutaj jest całość, pod zgrabnym skrótem 20c, 20th century, XX wiek:

    http://milesmathis.com/20c.pdf

  60. Były wioski, ale zniknęły? Oj Shork, Shork, a Dogonowie pochodzą wprost z Syriusza B, wiesz….

  61. Przeraża mnie brak natychmiastowej likwidacji sorosowskich przybudówek agentury, tych „Batorych”, tych „fundacji”. Nie ma lepszego momentu… chyba że dobra zmiana to wykwit Sorosa. Aa, to przepraszam. Jakżeby, tak sami siebie mieli likwidować.

    Michalkiewicz pokazuje swój pazur w takich chwilach. Widać prawnika, posła, patriotę.

  62. wioski nie zniknęły, ale nikt już w nich tym językiem nie mówił. Całkiem możliwe, że podróżnik wyssał wszystko z palca.

  63. Zadziwiająca jest ta bierność, niby bronimy terytorium, wróg, Rosja zagraża a Soros jest „neutralny”

  64. w filmie bagińskiego jest stan wojenny i zaraz potem ue przedstawione jako wielkie szczęście. Nic o Janie Pawle Wielkim

  65. pisze w kółko to samo

  66. Chyba ogladalismy dwa rozne filmy.

  67. Aby cokolwiek likwidować trzeba mieć aparat i doktrynę tutaj nie ma tego bo jeszcze trzeba mieć rozum i wolę korzystania z rozumu

  68. Winniśmy deklarować bronienie własności bo terytorium jest tylko jej elementem

  69. Świat na sorosach się nie kończy i od nich też się nie zaczyna

  70. Dobrozmianowcy mają dobrze rozpoznane kto ich w ciemno popiera i jakimi wartościami się przy tym kieruje. To jest istotna jeszcze część społeczeństwa polskiego, której na Polsce, jej trwaniu sile i rozwoju werbalnie i realnie bardzo mocno zależy. Ciśnienie jakie stwarzają oczekiwania polskich patriotów względem uznawanej przez nich za patriotyczną władzy musi być więc przez nią w jakiś sposób kontrolowane – strumień uchodzącej pary trzeba ukierunkować i wykorzystać. Ponieważ dobrozmianowcy czują się spadkobiercami i kontynuatorami międzywojennej sanacji, to oczywiste jest, że odtwarzany i kopiowany przez nich jest ówczesny model państwa, którego kwintesencją jest treść Pierwszego Rozdziału Konstytucji (tzw. Kwietniowej) z 23.04.1935 r. Poniżej cytuję jego obszerne fragmenty, by każdy mógł sobie uzmysłowić, dlaczego Dobra Zmiana w obszarze tzw polityki historycznej (ale także społecznej i gospodarczej), postępuje tak a nie inaczej (pogrubienia moje):

    „I. Rzeczpospolita Polska.

    Art. 1.
    (1) Państwo Polskie jest wspólnym dobrem wszystkich obywateli.
    (2) Wskrzeszone walką i ofiarą najlepszych swoich synów ma być przekazywane w spadku dziejowym z pokolenia w pokolenie.
    (3) Każde pokolenie obowiązane jest wysiłkiem własnym wzmóc siłę i powagę Państwa.
    (4) Za spełnienie tego obowiązku odpowiada przed potomnością swoim honorem i swojem imieniem.

    (…)

    Art. 4.
    (1) W ramach Państwa i w oparciu o nie kształtuje się życie społeczeństwa.
    (2) Państwo zapewnia mu swobodny rozwój, a gdy tego dobro powszechne wymaga, nadaje mu kierunek lub normuje jego warunki.
    (3) Państwo powoła samorząd terytorialny i gospodarczy do udziału w wykonywaniu zadań życia zbiorowego.

    Art. 5.
    (1) Twórczość jednostki jest dźwignią życia zbiorowego.
    (2) Państwo zapewnia obywatelom możność rozwoju ich wartości osobistych oraz wolność sumienia, słowa i zrzeszeń.
    (3) Granicą tych wolności jest dobro powszechne.

    Art. 6.
    Obywatele winni są Państwu wierność oraz rzetelne spełnianie nakładanych przez nie obowiązków.

    Art. 7.
    (1) Wartością wysiłku i zasług obywatela na rzecz dobra powszechnego mierzone będą jego uprawnienia do wpływania na sprawy publiczne.
    (2) Ani pochodzenie, ani wyznanie, ani płeć, ani narodowość nie mogą być powodem ograniczenia tych uprawnień.

    Art. 8.
    (1) Praca jest podstawą rozwoju i potęgi Rzeczypospolitej.
    (2) Państwo roztacza opiekę nad pracą i sprawuje nadzór nad jej warunkami.

    Art. 9.
    Państwo dąży do zespolenia wszystkich obywateli w harmonijnym współdziałaniu na rzecz dobra powszechnego.

    Art. 10.
    (1) Żadne działanie nie może stanąć w sprzeczności z celami Państwa, wyrażonymi w jego prawach.
    (2) W razie oporu Państwo stosuje środki przymusu.”.

  71. myli sie Pan, swiat sie konczy na Sorosach wlasnie

  72. przeczytałem ten fragment i… to by można skrócić: „wszystko w państwie nic poza państwem nic przeciw państwu” – tam nie ma słowa o człowieku ani o jego własności.

  73. Węgrzy o Trianon,”myślą o tym o tym stale ale nie mówią”,natomiast „polscy politycy”o traktacie w Rydze ani nie myślą ani nie mówią.Aż zadziwiające jest jak te traktaty są do siebie podobne,likwidacja ostateczna dwóch starych królestw w Europie Środkowej

  74. „Jeśli więc ktoś z nich pisze: Prawdę mówiąc, wygląda na to, że podjął Pan pracę, która powinna być naszym dziełem,” to jest to ho… ho…  ho… honoris causa. Ani mniej ani więcej. Przepraszam że się jąkam, ale się dzisiaj nieco przepracowałem.  

  75. Ćwierć wieku temu uświadomił mnie pewien Węgier, o imieniu które przypominało brzmieniem Georga, ale to nie był Jerzy, raczej coś jakby Giorgi, ale nie całkiem, starszy ode mnie przebywający na stypendium w Stanach, uświadomił mnie na temat Trianonu i Transylwanii. Szczęka mi wtedy opadła.

    Ale w zasadzie czemu? Bo niby propaganda nawet podziemna lansowała polską miłość do utraty Kresów? Bo Węgrzy nie dostali na osłodę Słowacji albo Słowenii? Bo byłem szczawiem tak samo jak wszyscy ogłupiony propagandą „polskiej miłości do ludzkości”.

    No … i teraz możemy sobie zrobić konkurs na dowcip co to jest „miłość po polsku”. A może lepiej nie, bo jeszcze jak zaczniemy czynić jakieś poetyckie aluzje do poufnych rozmów z kasztanką, to mnie weźmie deprecha. Pogoda dzisiaj do bani.

    Przecież nasze Kresy to jest to samo. Takie same proporcje, w przybliżeniu. Trzy czwarte kraju odcięte, u nich bez znieczulenia i bez ziem z odzysku na osłodę.

    Ziemie z odzysku?! Miłość „po polsku” do utraty Kresów?! Jak się zastanowić to ja pierniczę … ! Sobieski z Paskiem i z Woyniłłowiczem mało że przewracają się w grobie! Szablami trzaskają i zaciskają bezsilne, kościste dłonie!  Ciemny gwint, co to mi się dzisiaj w tym łbie kotłuje? (No ale przynajmniej mogliby wytarzać w tej czyśćcowej smole Zygmunta Starego z synalkiem)

  76. ”myślą o tym o tym stale ale nie mówią” – dobrze powiedziane, czego sobie i wszystkim życzę.

  77. totalitaryzm? TAK – dla innych nie ma miejsca w takiej przestrzeni;- Prezes SA w Krakowie Sobierajski tą doktrynę zrealizował w 100%; portret JPiłsudskiego w gabinecie szefa SKOKu Wolomin a na jego działce pomnik Dziadka;- rolę wagonów z gotówką pełnimy my

  78. może Schetyna o tym śni? a Petru nad ranem rozważa? i raporty ślą Kwaśniewskiemu/…

  79. Imię to na 100% Gergely czyta się Dzierdzieli. A z Kresami Twoje słowa potwierdza głupia piosenka, której tytułu nie znam. Zaczyna się smutnym tonem o utraconych kresach, po czym następuje ni z tego ni z owego radosny refren „ale tutaj jest Polska”

  80. a co będzie dzień po sorosu? koniec świata? coryllus przestanie pisać?

  81. Witam.

    Miałem napisać to wczoraj ale nie zdążyłem. Wybiera się Pan do Gdyni. Chciałbym polecić Panu hotel. Nazywa się Villa Admirał, mały hotelik willowy w samym centrum Gdyni z niewielkim wjazdem koło przystanku autobusowego. Klimatyczne wnętrza, kute z metalu łóżka, rodzinna obsługa, jadalnia wielkości pokoju. Parę lat temu, nie wiem jak teraz, w recepcji były różne książki. To aby się nie nudzić wieczorem w pokoju (choć telewizory oczywiście mają). Jedną z tych książek był pięknie wydany, bogato ilustrowany zdjęciami, album o historii powstania Gdyni. Od zdjęcia szczerego pola z piaszczystą plażą, przez pierwszą zabudowę aż do cumowania pierwszych statków. Zdjęcia różne. Pożółkłe, czarno białe, sepia, kolor. Wszystko wydane w jednym celu. Pokazania, ku pamięci, jak powstało coś z niczego. Szczerze polecam hotelik. Może jeszcze mają tam ten album.

    Pozdrawiam

  82. >Od zdjęcia szczerego pola z piaszczystą plażą, przez pierwszą zabudowę aż do cumowania pierwszych statków.

    >jak powstało coś z niczego.

    Oświecę Ciebie – Gdynia to dawna wieś Kaszubska a nie „szczere pole”.  Montować kadry to trzeba umieć, aby było ciekawie, dramatycznie i prawdziwie.

  83. Nie zgadzam się!

    Podobnie jak Czechy i Węgry słynęli jeśli nie nadal słyną z najpiękniejszych kobiet, z których niestety wiele ale to wiele trafiło do porno-biznesu. I przewaga kobiet z tych dwóch kraików w tym biznesie jest przytłaczająca, oczywiście producenci i dyrektorzy wiadomo jakiego pochodzenia. A wszystkim wydawało się, że to były Włoszki!

    Ja chciałem się zapytać Gospodarza co uważa o promocji naszej wiary poprzez noszenie koszulek w stylu „I belong to Jesus” itp. aha i co uważa na temat tzw. ulicznej ewangelizacji, którą wielu oddanych katolików uważa za jedną z najbardziej przykładnych i pokornych zarazem form propagacji wiary, którą ja akurat uważam za stratę czasu i kolejny ukłon w stronę protestantyzmu a od tego już tylko krok do judaizacji. Aha i co uważa o tych skłonnościach co niektórych katolików do recytowania jakichś modłów po hebrajsku. Ja nauczyłem się co nieco po łacinie, ale czy Bóg rzeczywiście biegnie w te pędy jak ktoś modli się po hebrajsku? A może mowa o aramejskim?

    Dlaczego odnoszę wrażenie, że jeśli nie samo KK to wierzący wracają do chrześcijaństwa we wczesnych jego wiekach prawie całkowicie ignorując osiągnięcia łacińskiego KK, gdzie symbol ryby zaczyna nadpisywać znak krzyża a tym bardziej krucyfiksu?

    Nie wiem czy Orban podobnie jak Duda odpala hanukowe świeczki, ale pamiętam jak m.in. wspomniał i zapewniał, że obywatelom i Żydom na Węgrzech żyć się będzie bezpiecznie. Zdaje się było to w czasie jakichś ataków terrorystycznych, od których wiadomo Węgry póki co są wolne. Może liczy na żydowskich inwestorów z Anglii, Niemiec i Francji?

    Sytuacja wydaje się analogiczna z Polską, gdzie mamy miks Żydów z którymi dałoby się jakoś współpracować, ale i większość żydo-marksistów, którzy w tej węgierskiej hierarchii zapewne nisko nie siedzą, dlatego przyzwolenie jest jedynie na uprawianie bubel-patriotyzmu, aby przypadkiem nie złapał przyczepności, bo nikt a tym bardziej Żydzi powrotu królów sobie nie życzą, za dużo zainwestowali w herezje, rewolucje, republiki i szerzenie demokracji aha i psychologii.

    Może nie bezpośrednio w każdym przypadku, ale idea getta i „reszty obrzydliwego świata za murem” sprzyja wytrącaniu się za tymże murem różnego sortu degeneratów, którzy następnie dobre z pejs-wychodźcami potrafią robić akcje, hece i interesy.
    Kolejny przyszedł mi do głowy wniosek, że kto jak kto, ale to od zarania dziejów Żydzi ze swoją skłonnością do wyjątkowości a zarazem alienacji musieli być i są istotnym agentem w propagacji nepotyzmu we władzach. A prędzej czy później komunizowanie władz przez Żydów w krajach „wysoko rozwiniętych” jest dowodem na to, że Żydzi w większej ilości są tak samo a może i bardziej ograniczani od ludzi zza muru, ponieważ pociotki, którymi wybitni i sprytni Żydzi obsadzają różne stanowiska zamiast sprytu i przedsiębiorczości prędzej czy później uciekają się do bardzo prymitywnych metod rządzenia właśnie opartych na hierarchiach nepotycznych i niewydolnych, spoil a nie merit systemu. I skuteczność lewicowych Żydów, to nie jest żaden intelekt, a jedynie brak skrupułów podyktowany bliską zeru moralnością. A „wybraństwo” tak czy inaczej wbija każdego nawet najbardziej nieudolnego żydowskiego aparatczyka w ambicję, a Polacy powinni się takiemu „starszemu i mądrzejszemu” kłaniać.

    Mnie tylko martwi, że w niektórych produkcjach Gospodarz podaje kogoś jako Polaka, a to był Żyd władający językiem polskim, który do tego służył kilku wywiadom na raz, jego zadaniem było pilnowanie figuranta Sikorskiego, a jak jego problem rozwiązano założył grupę Bilderberg, która nie ma nic wspólnego z interesem polskim, a tym bardziej katolickim.

  84. Aczkolwiek gest Gospodarza popieram, nawet jeśli grunt wydaje się spalony, ale jeśli nie ma lepszego podłoża ziarno i tak należy zasiewać.

  85. Linki do map w niezłej rozdzielczości (2536 x 2018) znajdują się pod ilustracją.

  86. Już mam zarezerwowane miejsce. Dziękuję

  87. Nie istnieje w języku polskim forma „co uważa”.

  88. Zacytowałem jedno z trafniejszych określeń Gospodarza…

  89. Aha, jeśli jeszcze raz będziesz tu podnosił podobne sensacje, to wylecisz.

  90. To nie jest moje, powiedział to Leon Gambetta

  91. Robota dobra, ale nie jestem w stanie sobie wyobrazić, żeby angielski nastolatek z własnej woli obejrzał ten film do końca.

  92. Dodam OT

    Większość Polaków mało wie o Kaszubach. Ziemia Kaszubów to dzisiejsze Pomorze (+/-), Zachodniopomorskie (+/-), część  starej Meklemburgi – to tak apropo roszczeń terytorialnych Kaszubów, jako składowa Korony Polskiej. Kaszuby historyczne to liczne bogate miasta-państwa de facto z Duce Cassubie Gryfitami, itd.
    Historie Kaszubów wielu próbowało zawłaszczyć – Pan Gerard Labuda określa je jako – „teutonizację”, „brandenburgizację”, „polonizację”. Przez większość czasu tylko Kościół Katolicki chronił wiedzę o Kaszubach i jej używał w swoich dokumentach – co na pewno wiązało się z trudnościami.

  93. Dobrze, ale czy dowiem się coś w kwestii tych koszulek i ewangelizacji?

  94. Przepraszam, że porno gwiazdami sieję zgorszenie, ale sam byłem w szoku, bo spodziewałem się, że podobnie jak w Polsce na to nie pozwalają, a Czeszki to mnie akurat nie dziwi bo to trochę inna bajka.

  95. Nie chodzi mi o pornogwiazdy, ale o to pieprzenie o Żydach, na poziomie Bolka Tejkowskiego sprzed trzydziestu lat. Masz przestać, albo wylecisz.

  96. Jeśli przyjąć źe np Wieleci i Obodrzyce to teź Kaszuby to wtedy tak. Np Węgrzy to lingwistyczne grupa ugryjska (Chantowie i Mansowie mówią do dziś podobniechociaż rasowo są źółci). Bo Węgrzy to głównie zmadziartzowani Słowianie panoramy. Niemcy parli na Zachód i współcześni Kaszubi i Kociewiacy to  był ostatni punkt  oporu, reszta albo wybita albo zgermanizowana. Dzięki Katolicyzmowi powstał naród węgierski a Kaszubi zachowali tożsamość.

  97. Słowianie panońscy miało być

  98. Gdzieś czytałam, że narodowy strój męski Węgra to kożuszek bez rękawów czyli bekiesz. (O ile się nie mylę) , ale nie ma bekieszy na Twoich rysunkach, może to jest kożuszek charakterystyczny dla chłopów. ?

  99. Dokładnie, Węgrzy i Austriacy genetycznie mało się różnią. Ale jednych podbili Madziarzy, a drugich Niemcy, więc mają inne języki.

  100. Nie znam Tejkowskiego, więc nie wzorowałem się na nim.

    Podkreślam tylko, że to są ludy obce, które podobnie jak muzułmanie w swojej „ortodoksji” wpisane mają zabezpieczenia, aby przypadkiem (przede wszystkim) nie nawrócić się na jedyną wiarę, a wektory są zupełnie przeciwnie nastawione. A tym bardzie jestem w szoku kiedy przeanalizowałem wypowiedzi i psychikę pierwszych syjonistów a Izrael jest bezpośrednim tego odzwierciedleniem. To Gospodarz opisuje te postaci i nie moja wina, że 60% bohaterów, dark-characters, których opisuje, są obrzezani. 🙂 I nie moja wina, że Gospodarz nie wysilił się jeszcze, aby spróbować wyjaśnić powód tej ich nadreprezentacji. Pewnie zwykły przypadek.

    Możliwe, że zawsze będą siedzieć nam na plecach, ale może od czasu do czasu wypadałoby zrobić beczkę i usiąść im trochę na ogonie?

    Wydaje mnie się, że na schodach bazyliki, nie jeden Żyd przebrany za arianina dostał w zęby od Św. Ambrożego. To, że KK odpuściło z nawracaniem Żydów, a przeszło do ich głaskania, nie znaczy, że ja zamierzam odpuścić.

    W Polsce widocznie dobra konspira, pozmieniane nazwiska, spowodowały, że trudno to zauważyć w przeciwieństwie do tego, co można zauważyć tutaj. Szkoda mnie tych ludzi, a przede wszystkim tych dzieci, według mnie tak jak muzułmanie porywali chrześcijan na niewolników tak katolicy powinni porywać młodych Żydów, pozwolić im zasmakować prawdziwej i odpowiedzialnej zarazem wolności.

    I wystarczy o Żydach. Yippi ki-yay!

  101. Nooo…

    … ta to jest „artystka”  od Sakiewicza… i poslanka tez  !!!

    W zyciu nie ogladalam i  nie  obejrze zadnego dziela tej  dziuni  sejmowej… to naprawde jest karygodne, ze takie  pasozyty jak ona  narod pracuje  !!!

  102. Jak zesz Panie A-Tem’ie  czesc DZ moglaby unieszkodliwic Sorosa, przecize to tak jakby „wyrok smierci” na siebie wydali… a Sakiewicz pierwszy musialby sobie petle na szyje zalozyc…

    … ale co sie odwlecze to nie uciecze  !!!

  103. Frankow…

    … zwlaszcza tych kolorowych musialoby dobrze pogiac, zeby zmusili sie do ogladania jakichs detych filmow IPN’u…

    … oczywiscie, ze jest kasa do przewalenia i ja sie przewala…  w swietle tych „rocznic” i tego „swietowania”  narod musi byc czujn… musi kontrolowac… i zadac pelnych rozliczen swojej krwawicy…  przewalanych bez sensu publicznych pieniedzy  !!!

    Zamiast tego „patriotycznego” przewalania panstwowej kasy moznaby – choc troche – doposazyc cala mase bardziej potrzebnych projektow.

  104. Ja myślę że z ich punktu widzenia to jest dobry projekt mogą potestowac spostrzegawczość i ewentualną siłę oporu narodu na propagandę

  105. co prawda ciamajdan nie powiódł się w Parlamencie, ale w s24 udał się jak najlepiej.

  106. dokładnie tak samo uważam

  107. Ich punkt widzenia tych wszystkich „cfaniakuf” od promocji Polski za granica nie ma najmniejszego znaczenia i jest absolutnie zbedny… co wiecej jest wrecz  SZKODLIWY  !!!

    Narod  jest bardzo odporny na taka propagande… a jego odpornosc bedzie tylko rosla w obliczu takiego wszechobecnego belkotu, zaklamania, sciemy i wszelkich detych ustawek  !!!

  108. Opole. Jest Pietrzak, jest Makowiecki, a ten pierwszy reklamuje w swojej piosence łuk triumfalny. Mam wrażenie, że festiwal we wrześniu w Opolu to specjalnie dla p. Janka TVP zrobiła.

  109. Nie.

    chyba pójdę się ….. za blok, aby być z naturą XXI centurii.

  110. Bekiesza jest w drugim rzędzie ilustracji u postaci trzeciej od lewej, wyobrażającej polskiego szlachcica. To nie był kożuszek lecz sznurowany kaftan na ogół podbity futrem (tu u Czarnieckiego).
    Über dem Rock die Bekiesche, mit ungarischen Einflüssen in der Auszierung der Knöpfung mit Schnüren. Diese Einflüsse wurden sehr befördert durch die Wahl des Fürsten von Siebenbürgen, Stefan Bäthori, zum König von Polen, 1575. (Aus Bekiesche ist der Studentenausdruck Pekesche oder Pikesche verdorben.)

  111. Może to i był Gergely György, ale mógł też być każdy inny o imieniu György. Jako łaciński Georgius przedstawiam małą rozprawę.

    Grecka wersja imienia to Γεώργιος (Geōrgios, ΓΕΩΡΓΙΟΣ , Γεώργιος ), a także współcześnie Γιώργος (Yórgos). W innych językach to George (angielski), Georges (francuski), Đurađ czyli Djuradj (serbo-chorwacki), Ђурађ (serbski, cyrylica), Юрий czyli Jurij (rosyjski), Giorgio (włoski), György (węgierski) oraz wiele odmian: Georgio, Georgi, Georgie, Georgii, Giorgii, Zorzi, Чорьжи, Zorçi, çorçi, Žuрьgь, Dżurż, Żurż, Czurż, Zurigi, Zore, Gheorghe, Jurgius, Juraj. Ta różna pisownia imienia jest istotna przy poszukiwaniu informacji w źródłach pochodzących z różnych krajów i okresów.

    We współczesnym języku polskim jest to imię Jerzy, lecz wcześniej imię to było także używane w nawiązaniu do jego brzemienia w innych językach, np. Jurij, Żorż czy Dziurdzia, np. Jerzy Barbeli z oddziałów węgierskich króla Stefana Batorego nazywany był w Polsce Barbidziardzia lub Barbidziurdzia).

  112. >Jeśli przyjąć źe np Wieleci i Obodrzyce to teź Kaszuby to wtedy tak.

    Książeta kaszubsy panowali po obu stronach Ordy. Gryfici to dynastia 500 letnia z także krwią Piastowską.
    Mozna założyć, że w połowie tysiąclecia Kaszubi porzuciwszy swoje pierwotne siedziby położone w rejonie dzisiejszego północnego Mazowsza lub Podlasia, zajęli opuszczone nowe siedziby między dolną Wisłą i Odrą. Okazało się później, że Mazowsze podobnie było niezależne w Koronie, ale biedne w przeciwieństwie do północy.
    Nie zamierzam zapominać o Wieletach i Obodrzycach. Z resztą „kaszubizacja” już działa się. Można w nazwie księstwa kaszubskiego zawrzeć także Wieletów i Obodrytów. 🙂

    Apropo Węgrów, to w roku 1038 była potyczka/pojedynek zamiast starcia z Kaszubami   w którą włączył się książę węgierski.
    W kronice węgierskiej Szymona Kezy(1285) jest zapisane, że potem „została mu oddana córka Mieszki za żonę”. Ale nie wiem czy księciu kaszubskiemu czy węgierskiemu.

     

    >Dzięki Katolicyzmowi powstał naród węgierski a Kaszubi zachowali tożsamość.

    Troszkę wcześniej Kaszubi niestety odrzucili wtedy Pana Jezusa, ale za to najpewniej jeden Kaszub poinformował i pomógł sprowadzić z Prus ciało Świętego Wojciecha.

  113. Jeszcze raz, bo nie rozumiesz – zaniżasz poziom.

  114. Gratulacje Panie Gabrielu !

  115. Na przełomie XIX i XX wieku niedaleko ode mnie, za Dunajcem, w Górnych Węgrach (dziś Słowacja) żyło wielu Polaków (w tym kilku z mojej szerokiej rodziny). Wspominają o masowym programie madziaryzacji ludności Górnych Węgier w ramach cesarsko-królewskich Austro-Węgier. To doprowadzało do wielkiej nienawiści wobec Węgrów wśród ludności tych terenów, i nawet ucieszył niemadziarów traktat z 1920. Jeszcze nie wiedzieli jak się mogą zachowywać Czesi.

  116. Do Coryllusa:

    Dlaczego akurat prof.Fodor stał się adresatem Twojej przesyłki?Czy miałeś jakieś sugestie,że on jest odpowiednią osobą?

  117. kreatywnej” „Centrum Badań Humanistycznych” „innowacyjnym” „mądrze i pozytywnie” „konwencjonalne narracje” ufff  oby tak był, że album trafił we właściwe ręce…

  118. Chyba tak. Dzięki. Gergely. Czego to można się dowiedzieć z głupich piosenek. Nie znam tej piosenki. „Ale tutaj jest Polska” – w sensie tutaj w Wielko-, Mało-polsce i Kongresówce i reszcie? Tak, tutaj jest Polska. Tylko czemu Polacy gonią ciągle w piętkę u siebie w kraju?

  119. W takim razie proszę wskazać publikacje, które go podniosą.

  120. Jeśli mogę, ja myślę, że to nie o to chodzi.

    Po latach czytania tego bloga, sądzę, że Gospodarz sprzeciwia się drogom prowadzącym donikąd albo, innymi słowy, narracjom nieskutecznym.

    Trzyma Pan w ręku wytrych i dłubie nim w zamku, ale za tymi drzwiami nic nie ma, nie ma żadnych schodów, którymi moglibyśmy pójść w górę. Jest kilka takich wytrychów o podobnej skuteczności.

  121. To skoro zgromadzeni tutaj posiadają jakąś wiedzę tajemną, o której nie wiem, to wypadałoby napisać jakiś podręcznik operacyjny, gdzie narracje skuteczne są wypunktowane.

  122. Nie jest tajemna. Wystarczy przeczytać parę książek.

  123. Może nie tajemna, ale nie aż tak jawna.
    Czekam na tytuły tych książek, bo w SN opinie autorów niektórych artykułów w tym samym wydaniu nierzadko są rozbieżne.

  124. nie rozbieżne, miałem na myśli, że sprzeczne

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.