Paź 042017
 

Przez chwilę pozostanę przy naszym telewizyjnym występie. Ludzie komentują to w najróżniejszy sposób, tak między innymi, że gawęda nasza jest zbyt hermetyczna. Ja bardzo przepraszam, ale ona nie może być inna. Nie można zmieniać sformatowanego na wielu poziomach przekazu, budując jakieś korespondujące z nim konstrukcje o coś tam wzbogacone. Nie ma to sensu, bo nic się nie zmieni. Trzeba przestawiać te klocki, na ile to możliwe, choćby początkowo wszyscy patrzyli na nas jak na wariatów. Na ten blog też patrzono źle przez długi czas, aż się to wreszcie zmieniło. Gdyby zdarzyło się tak, że telewizja mnie więcej nie zaprosi nagramy swoje własne pogadanki z Michałem i też będzie dobrze.

To o czym napisałem wiąże się bezpośrednio, ale nieco tajemniczo z tym, co wczoraj napisał Valser. Chodzi o inaugurację roku akademickiego i wystąpienie rektora Pałysa. Otóż sformatowany przekaz nie może być sformatowany bez udziału akademii, bo ona służy temu jedynie, by zagwarantować stabilność tego przekazu i jego nienaruszalność. Dziś rano, na WP, znów przeczytałem, że będzie wojna w Korei, która chce się uwolnić spod wpływu Chin przy pomocy Ameryki. Napisał o tym prof. Góralczyk. Gadaliśmy na ten temat z Józkiem dzień wcześniej i komentarze pod naszym wystąpieniem były bardziej niż krytyczne, mam na myśli komentarze na stronie telewizji „W Polsce”. Dziś te same kwestie, powtórzone przez profesora, uważane są za prawdę objawioną. Góralczyk napisał całkiem przyzwoity tekst, czego o innych analitykach i specjalistach od problemów dalekowschodnich powiedzieć w żaden sposób nie można. No, ale nie o to chodzi, żeby oni byli wiarygodni, ale o to, by ciągle powtarzali to samo. Jak to się łączy z rektorem Pałysem? Prosto. On jest ciężko wystraszony tym, że istotna rola akademii nie da się dłużej zamaskować i ludzie parskną śmiechem, tak jak wczoraj Valser, kiedy to po wystąpieniu pana rektora, jakże krytycznym dla postaw paranaukowych rozpoczął się wykład „Jak intymne życie roślin wpływa na dobrostan ludzi”. Ja rozumiem, że to nie jest tak, jak się naszemu koledze Valserowi zdaje, wiem, że pod tym kokieteryjnym tytułem kryje się zapewne jakaś równie kokieteryjna, choć w istocie poważna praca o rozmnażaniu się flory ziemskiej. No ale….Nie można do jasnej cholery mówić o postawach antynaukowych i kokietować studentów takim tytułem. To jest kpina jawna, wyszydzona wielokrotnie, ten sposób tytułowania prac naukowych i wykładów. Może więc czas przywrócić powagę akademii i zacząć od delikatnych zmian formalnych przy konstruowaniu tych dysertacji? To by wyszło wszystkim na dobre, a uniwersytet przestałby, w całości i w każdym swoim przedstawicielu z osobna, przypominać staruszka-pierdołę, który usiłuje przekonać do czegoś niesforną młodzież. To mu się w żaden sposób nie udaje, więc ima się a to kija, a to prośby, a to przekupstwa, aż wreszcie zaczyna śpiewać jakieś piosenki wraz ze studentami i to się wszystko razem nazywa życiem akademickim.

Ja oczywiście wiem, że do żadnych zmian nie dojdzie, bo system akademicki żywi zbyt wielu wpływowych ludzi i oni za nic do dopuszczą do zmian. Nie mogą tego zrobić bo będzie po nich. Zmiany mogą jedynie przyjść z zewnątrz i będą to zmiany narzucone. No i oczywiście wszystko zmieni się na gorsze, to jasne. Żaden polski uniwersytet nie ma takiej siły ani mocy, ani też wiedzy, by określić się jakoś wobec państwa, które go przecież finansuje. No, a jest to przecież instytucja, która zasila państwo kadrami i która ma dla tego państwa produkować i powielać uzasadnienie jego istnienia. Czy akademia to czyni? Nie. Ona wpisuje się jedynie w dominującą w Europie propagandę, w której na Polskę, Polaków i ich rolę miejsca przewidziano tyle co brudu za paznokciem. Uniwersytety polskie są częścią jakiejś rzekomo uniwersalnej organizacji hierarchicznej, która pilnuje raz na zawsze ustalonego porządku. Aspirują w sposób niemożliwy do zniesienia, nie mając zamiaru swoich aspiracji realizować. Wprowadzają tym samym w błąd studentów, którzy przychodzą na uczelnie wierząc, że coś potem będą mogli w życiu zdziałać. Nic nie będą mogli, to jest jasne, bo nie taką rolę im przeznaczono. Studenci bowiem są jedynie uzasadnieniem istnienia wymienionych wyżej hierarchii. Nie do pomyślenia jest bowiem, by w jednym kraju istnieli studenci, a w innym nie. Nie byłoby wtedy hierarchii, która jest koniecznym elementem machiny manipulacyjnej obrabiającej nasze mózgi. Do czego wtedy aspirowali by intelektualiści w Polsce czy Serbii?

Ten sposób opisu wyraźnie wskazuje nam, że uniwersytet, w skali globalnej to także kuźnia kadr politycznych, tych najgorszych rzecz jasna. Tych wszystkich Kimów i Pol Potów, którym się potem dziwią polscy politolodzy w swoich pogłębionych analizach – jak to panie możliwe – mówią – kończył Sorbonę, a świnia i krwiopijca? Czy to nie zaskakujące? No nie, wcale, właśnie dlatego świnia i krwiopijca, że kończył Sorbonę, bo do tego ta Sorbona służy, czego na polskich uniwersytetach nie rozumieją, bo nikt ich do podobnych wtajemniczeń nie dopuszcza, ze względu na sztywną i od wieków ustaloną hierarchię.

Wróćmy teraz do rynku treści, którego uniwersytet jest aktywnym i koniecznym uczestnikiem. Profesorowie służą, jak to zostało powiedziane na początku, do podtrzymywania fałszów politycznych. One muszą być podtrzymywane, a nie demaskowane, bo to daje wolną rękę i pole do działania politykom, służbom i gangom. Dopiero kiedy sprawa się przedawni, albo zapadnie decyzja o ostatecznym rozwiązaniu ZSRR profesorowie przystępują do ostrożnych demaskacji. Mieliby pewnie z tego dość sporo satysfakcji i pieniędzy, gdyby nie wynalazki takie jak internet. Nikt ich nie uprzedził jednak o tym, że coś takiego się pojawi, a i skali zjawiska nikt nie mógł przewidzieć. Nie uprzedzono naszych biednych akademików, bo i po co? Kim oni są, żeby się angażować w sprawy, które ich nie dotyczą. Mają wykonywać polecenia, zabierać głos w sprawach wymagających kłamliwych uzasadnień i tyle. Do niczego więcej nie są potrzebni. I na to wszystko wychodzi rektor Pałys i zarzuca gawędę o paranukowym sposobie myślenia, które degraduje uniwersytet przede wszystkim, a także człowieka samego w jego istotnym wymiarze, czyli jako tego całego homo sapiensa. To jest nawet śmieszne, jeśli przyjrzeć się temu z boku, śmieszne jak śmieszny jest alkoholik przekonujący swoich kolegów od kielicha, że już się wyleczył z nałogu i nigdy więcej pić nie będzie.

Jak pewnie już wszyscy wiedzą okoliczności zmuszają mnie do ogłoszenia tutaj pokornej prośby o wsparcie tego bloga. Jeśli ktoś uzna, że moja ośmioletnia, jakże intensywna działalność, warta jest jakiegoś zaangażowania, ponad wpisanie komentarza pod tekstem, będę mu nieskończenie wdzięczny za pomoc.

Bank Polska Kasa Opieki S.A. O. w Grodzisku Mazowieckim, 

ul.Armii Krajowej 16 05-825 Grodzisk Mazowiecki

PL47 1240 6348 1111 0010 5853 0024

PKOPPLPWXXX

Podaję też konto na pay palu:

[email protected]

Teraz inne ogłoszenia.

Oto musimy stanąć w prawdzie i ponieść odpowiedzialność za nieprzemyślane decyzje jakie stały się moim udziałem w tym i pod koniec zeszłego roku. Po sześciu latach prowadzenia wydawnictwa wiem już mniej więcej w jakich cyklach koniunkturalnych się poruszamy. Oczywiście nie potrafię tego opisać, ale biorę rzecz na wyczucie. I to wyczucie mówi mi, że jeśli nie zaczniemy już teraz opróżniać magazynu z książek, które na pewno nie będą się dynamicznie sprzedawać, położymy się na pewno. Nic nas nie uratuje. Zanim przejdę do rzeczy, chciałem coś jeszcze zaznaczyć. To mianowicie, że od dziś nie słucham nikogo. Nie biorę pod uwagę żadnych opinii, rad, cudownych przepisów na biznes i zwiększenie sprzedaży, nie robię też nic, co nie jest bezpośrednio związane z moją pracą. Słucham tylko siebie. Howgh. Weźcie to pod uwagę. Teraz clou. Nie sprzedamy nakładu wspomnień księdza Wacława Blizińskiego. To jest dla mnie już dziś jasne. Zajmują one poważną powierzchnię w magazynie i ona musi się zwolnić. Nie sprzedamy tego, bez względu na deklaracje jakie padają na temat tej książki oraz jej autora. Nie sprzedamy jej nawet wtedy jeśli obniżę cenę bardzo drastycznie, bo doświadczenia z obniżaniem cen książek mamy już za sobą i one nas o mały włos nie doprowadziły do katastrofy. Pomysł jest więc taki – wszystko co uzyskamy ze sprzedaży wspomnień księdza Wacława Blizińskiego, pod odliczeniu podatków rzecz jasna, zostanie przekazane na remont kościoła i plebanii w Liskowie, gdzie proboszczem jest dziś nasz dobry znajomy ksiądz Andrzej Klimek. To nie jest ekstrawagancja tak wielka jak „dżdżownica jest to:”, ale uważam, że trzyma jakiś standard. Nie mogę inaczej. Tak więc jeśli ktoś chce pomóc w remoncie kościoła i plebanii w Liskowie, niech kupi jeden egzemplarz książki księdza Blizińskiego i komuś go podaruje.

Zapraszam na stronę www.basnjakniedzwiedz.pl Michał wrócił już z urlopu, więc FOTO MAG jest już czynny. Zapraszam także do Tarabuka, do księgarni Przy Agorze w Warszawie. Do antykwariatu Tradovium w Krakowie, do sklepu Gufuś w Bielsku Białej, do sklepu Hydro Gaz w Słupsku i do księgarni Konkret w Grodzisku Mazowieckim. Nasze książki są także dostępne w Prudniku w księgarni „Na zapleczu” przy ulicy Piastowskiej 33/2

  39 komentarzy do “O wpływie plam na słońcu na rozwój kolarstwa torowego w Mozambiku”

  1. Brawo!!!! Studia, szkolenia, kursy, etc prawnicze sa tylko przykładem jak produkuje się oszołomów i złodzieji jako kadry dla: Państwa, kancelarii, biur, etc –  vivat edukacja, vivat akademia

  2. bo nikt ich do podobnych wtajemniczeń nie dopuszcza, ze względu na sztywną i od wieków ustaloną hierarchię

     

    http://archiwum-niewolnika.blogspot.co.uk/2013/02/nr-0305-obieg-zamkniety-wersja.html

  3. Gdyby kto chciał przypatrzeć się z bliska Rektorowi Pałysowi i zadumać się nad jego słowami to :

    https://www.youtube.com/watch?v=mlFQdHLSwr0

    Dla mnie jednak zagadką jest, dlaczego „akademia” tak po chamsku gryzie rękę miłościwej dobrozmianowej władzy. Na miejscu wiceministra nauki prof. Szumowskiego wymienionego na trzydziestej której pozycji po Gersdorfach, Bodnarach, Kwiatkowskich – będących obecnie w ostrej kontrze do władzy –  i innych luminarzach poprzedniej władzy  wypadałoby ostentacyjnie wyjść (w końcu wiceminister nie reprezentuje siebie tylko samego Ministra Nauki i Szkol. Wyższ.).

  4. http://niezalezna.pl/204860-skandal-w-amerykanskiej-telewizji-po-tych-slowach-o-ofiarach-las-vegas-zwolniono-wiceszefowa-stacji

    Wrzuciłem na szkołę to i tu wypada – to dzięki takim jak jego magnificencja jesteśmy gatunkiem do „wycofania”

  5. Mysle ze wszystkie polskie uniwersytety mozna podsumowac cytatem z jednej polskiej komedii

    „Droga koleżanko! Taka pobłażliwość wobec studentów jest niedopuszczalna! Gotowi pomyśleć, że my tu jesteśmy dla nich!”

    tego nawet nie trzeba komentowac.. madrej glowie dosc w dwie slowie..

  6. Jedynym celem istnienia polskich uczelni jest szybkie i tanie produkowanie jak największej ilości inżynierów i magistrów. Reszta jest fikcją utrzymywaną po to by to wyglądało „jak na Zachodzie”.

  7. Uniwersytety przesiąknięte sa ideami oświeconiowymi i tymi wywodzącymi się ze szkoły frankfurckiej .

  8. Polskość uczelni w Polsce zaczyna być coraz bardziej problematyczna. Otóż hurrapatriotyczny rząd PiSu rozpoczął projekt depolonizacji uczelni w Polsce, oczywiście za pieniądze polskiego podatnika (patrz: artykuł poniżej). Wygląda na to, że to właśnie PiS wprowadzi multi-kulti. Gowin depolonizuje uczelnie, Morawiecki depolonizuje gospodarkę i bankowość (dotacje dla Daimlera, JP Morgan itd. + sprowadzanie milionów imigrantów z Ukrainy i Azji), Waszczykowski depolonizuje politykę zagraniczną (Ukraina ponad wszystko) itd.

    http://wolnosc24.pl/2016/12/22/kontrowersyjna-decyzja-mnisw-bedziemy-doplacali-do-studiow-cudzoziemcow-30-tys-zl-do-studiow-polakow-tylko-10-tys-zl/

  9. kardynał i nuncjusz uplasowali się w środku, a ks. Bartołd tuż przed przewodniczącym samorządu studenckiego, daleko, daleko za grantodawcami 🙂

  10. To też. Tym bardziej, że nuncjusz jest formalnie szefem korpusu dyplomatycznego (jakby pierwszym wśród ambasadorów) a kardynał Nycz Kanclerzem Wielkim UKSW (w zasadzie nad rektorem UKSW).

    Tymczasem wyżej szanowani są prezes Sądu Najwyższego, prezes NIK, Rzecznik Praw Obywatelskich, prezes Urzędu Patentowego, Prezes Urzędu Zamówień Publicznych, prezes ZUS [jaki oni mają związek z nauką, badaniami, akademią w ogóle???), wiceminister Nauki i Szkol. Wyższ., wiceminister Finansów, przewodniczący Sejmiku Wojewódzkiego, zastępca Prezydenta Warszawy  (whaaaat ???) …

  11. „Ja oczywiście wiem, że do żadnych zmian nie dojdzie, bo system akademicki żywi zbyt wielu wpływowych ludzi i oni za nic do dopuszczą do zmian. Nie mogą tego zrobić bo będzie po nich.”

    Nie tylko dlatego. Również z powodu tego że kasy coraz mniej. Gangi globalne zwijają stare siatki zakładają nowe. Widzimy kolejne odsłony nowej roszady. Autentyczna demokracja wraz ze swoimi akademickimi klakierami ma już trzęsawkę i do pieniędzy ma podejście nieco nerwowe, jak przy łapaniu wszy.

    „Uniwersytety polskie są częścią jakiejś rzekomo uniwersalnej organizacji hierarchicznej, która pilnuje raz na zawsze ustalonego porządku.”

    Tak jak wyżej. Pilnuje autentycznej demokracji. Jak mi się zdaje tę frazę już chyba można pisać bez cudzysłowia.

  12. No tak, bo demokracja nie pilnowana zamienia się w rządy działające w interesie większości, czyli czysty faszyzm paniedzieju.

  13. „Wpływ plam słonecznych na kolarstwo afrykańskie” to pikuś tak jak „wpływ życia seksualnego roślin na wzrost patriotyzmu”.

    Polski Kaszpirowski został kawalerem Orderu Św. Stanisława, czyli Zbyszek „Ręce-które-leczą” Nowak, w Kamieniu Śląskim w zeszłą sobotę. Wygłosił wykład „Energetyczna droga rozwoju kreatywności i efektywności działania” w ramach konferencji tejże Kapituły Królewskiego Orderu św. Stanisława „O ład moralny w Rzeczypolspolitej”. Król Staś musi być zadowolony. Wykładu nie znam ale nie trudno się domyśleć o jakiej kreatywności i efektywności mowa.

    Mój znajomy doniósł mi, iż w poszukiwaniu wołowiny, którą dziwnym trafem wymiotło z najbliższej okolicy na czas tejże konferencji, dojechał do Kamienia Śląskiego i miał okazję oglądać orszak Zbyszk Nowaka przechadzającego się z tym orderem po okolicy w obstawie staropolskich dragonów pod szablą.

  14. Ci którzy leczą rencami to albo wierzą w swoją moc, czyli wariaci, albo wyczuli target, czyli oszuści. Nie ma innego wariantu. Kim jest pan „ręce które liczą” Nowak?

  15. Bardzo się nie pomylę jeśli postawię tezę roboczą, że funkcjonariuszem, względnie czymś w rodzaju tw z misją specjalną.

  16. ”Na kogo wyłożą ręce swoje,uleczeni będą.”

  17. Grono mądrych, ubranych w widoczne znamiona władzy (gronostaje, aksamity), zaprosili na  uroczystą gawędę  tylko tych których lubią, no ale  zapomnieli o tym z której strony jest chlebek posmarowany, no poczekajmy…. Pewnie wredna jestem, ale lubię takie sceny kompromitujące do reszty takich z grona „mendrcuw i tfurcuf”  jak np pokazano w filmiku z  Kudrycką kiedy z pustej sali parlamentarnej z Brukseli czyta z kartki zdania szkalujące własną ojczyznę. Wstydziła się ministra tej sytuacji, stała ze spuszczonymi oczami, właściwie udawała, ze to nie ona.

    Część z tych osób zaproszonych przez rektora, tylko czekać, jak będzie w tej samej sytuacji, zażenowania i wstydu za swoje „dokonania”.

  18. To taki różdżkarz od wody w butelce PET.

  19. Nikt nie zaprosił weterynarza. 🙁

  20. A propos gawedy w telewizorze…

    … ona  MUSI  BYC  hermetyczna  !!!… z udzialem „naszystofskih rozmufcuf” – gaweda  TRACI  SENS  !!!… o polskojezycznych – nawet nie wspominam.

  21. Skończył technikum i zawsze miał paranormalny węch do pieniędzy. Czyli kumaty i sprytny. Stąd te jego ręce które liczą.

  22. Nie jest tak źle. Jak dobrze zrozumiałem wPolsce pierwszym gościem  pana Orła był nasz Gospodzarz.

  23. Dowcip opowiedziany przez wykładowcę:

    „Przeprowadziłem wykład – studenci nic nie rozumieją. Powtórzyłem wykład – to samo.

    Za trzecim razem nawet ja zrozumiałem, a oni nadal nic.”

    Wykładowcy nie uczą, tylko wykładają. Niewielu obchodzi czy uczeni coś rozumieją i czy to wszystko jest przydatne w praktyce.

  24. przydatne 🙂

  25. Ten wplyw moze byc silny. Juz nawet nie czysta logika o tym mowi.

  26. Pewnie…

    … ale ja tam innych gosci pana Orla ciekawa nie jestem… i tym samym… ogladac nie bede.  Zwyczajnie – wszystko co najlepsze znajduje na blogu Gospodarza i SN… to jest najlepsze dla mnie miejsce.

  27. Jest  naprawde piekne  !!!

    Mam duzo rodziny ze strony mamy na Podlasiu… Garwolin, Zelechow, Lukow… praktycznie po calym tamtym terenie jest „rozrzucona” rodzina…

    … akurat „lunia” placi… tak samo jak Jurgiel… pic na wode fotomontaz  !!!

  28. Wlasnie tam w okolicach Sokolki musze sie dobrac do lasku, ktory tam rosnie

  29. No przede wszystkim Puszcza Knyszynska, liczne rezewaty

  30. Tak, powinienem wiecej czytac raczej niz pisac

  31. Masz rację. Do tej pory nie ma telewizora, który co kilka sekund przełącza się na następny kanał. Trzeba robić to ręcznie.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.