Wrz 072017
 

Mieszkałem kiedyś w akademiku z socjologami. To był dopust Boży i katastrofa na wszelkich możliwych polach. Towarzysko byli nie do wytrzymania, takiej kondensacji pretensjonalności, a były to wszystko, chłopcy i dziewczęta, dzieci ze wsi, nie spotkałem już nigdy potem. Oczywiście pili straszliwie, ja im dotrzymywałem kroku, bo po praktyce w technikum leśnym mało kto mógł ze w mną w owym czasie stawać do zawodów. Pretensjonalność moich socjologów wyrażała się w stroju, a także w podejściu do kwestii studiowania. Jeden nosił w uchu długi, zwisający, srebrny kolczyk, inny ubierał się jak filmowy amant i w tym stroju potrafił zasnąć pod koszem na śmieci, jak się schlał, a jeszcze inny kazał mówić do siebie per „prozaik”. Miał bowiem za sobą jakieś próby literackie, gdzieś tam nawet opublikowane. Zapytał mnie kiedyś czy ja nie zamierzam może startować w jakiejś literackiej konkurencji. Powiedziałem mu, rzecz jasna, że nie. Nie zamierzam albowiem nie potrafię tak zgrabnie składać wyrazów w zdania jak on i w ogóle mam dużo ograniczeń. Jeśli idzie o dekoracje, to nasz pokój wyglądał mniej więcej tak – u sufitu goła żarówka, żeby było bardziej egzystencjalnie, na stole sześć szklanek do połowy wypełnionych starą herbatą i niedopałkami papierosów. W oknie firanki, o które wycierałem nóż, po uprzednim posmarowaniu chleba dżemem, albowiem taki wtedy miałem zwyczaj. Niedawno zupełnie opuściłem internat technikum leśnego, w którym panowały obyczaje oryginalne i zaskakujące. Wycieranie noża o firankę nie było wcale krańcem ekstrawagancji. Na stołach i łóżkach porozkładane były dzieła wielkich filozofów, które służyły temu by moi koledzy z socjologii zademonstrować mogli swoim koleżankom pogardę dla nich, wyrażającą się na przykład ustawieniem popielniczki wprost w otwartym tomie Kanta, albo do tego, by ich znajomością imponować takim greenhornom jak ja. Mi jest trudno zaimponować, o czym koledzy przekonali się szybko, a już na pewno nie można mi zaimponować bełkotem po wódce. Bo ja od zawsze dawałem na trzeźwo lepsze przedstawienia i to bez dzieł słynnych filozofów. A jak sobie jeszcze wypiłem, to hej…módlcie się, żebyście nigdy nie musieli tego oglądać.

Kiedyś zapytali mnie czy jestem wierzący. Ja nigdy nie miałem z tym problemu, bo obojętnie czy byłem w Kościele czy poza nim zawsze byłem wierzący. Wszelkie zaś przychodzące na mnie wątpliwości gasiłem za pomocą różnych prostych obserwacji i zdarzeń, na które wiele osób nie zwróciłoby wcale uwagi. Mówiłem o tym rzadko, bo wiedziałem, że takie rzeczy mogą być odebrane jako krańcowe zdziecinnienie, a jak ktoś ma dwadzieścia lat, bardzo boi się, żeby nie nazywano go dzieckiem, bo jest już przecież dorosły. Nic jednak nie mogłem na to poradzić. O jakie przypadki chodzi? Już mówię. Kiedyś jechałem do WKU w Zamościu, to było jeszcze w szkole czy też może tuż po jej ukończeniu. Okropnie się bałem, że wezmą mnie do wojska i nie pozwolą studiować historii sztuki, bo co to za leśniki, panie dziejski, co chce tę całą historię studiować? Jechałem autobusem firmy „Autonaprawa”, kto zna dawne województwo zamojskie ten wie o co chodzi. „Autonaprawa” to były stare jelcze-ogórki, które ratowały komunikację na tym obszarze. Śmierdziało w środku jak nie wiem co i zawsze był tłok, ale jakoś się tym jeździło. Oczywiście całą drogę stałem i trząsłem się ze strachu, patrzyłem w przednią szybę i widziałem różne pocztówki, które sobie kierowca przyczepił nad kokpitem. Były na nich także napisy, które usiłowałem odczytać, ale niestety stałem za daleko. W sprzedaży, w księgarniach i kioskach, były wtedy takie okazjonalne karteczki ze zdjęciami jakichś śmiesznych zwierzaczków i dodaną do tego religijną sentencją. Taka nowoczesna pobożność, na którą już dziś nie ma miejsca. Kiedy wysiadałem zauważyłem, że wśród widokówek jest i taka kartka. Podszedłem bliżej i odczytałem napis – nie bój się, jestem z tobą. Do wojska mnie oczywiście nie wzięli, a ja już nigdy potem nie byłem „niewierzący”, ani przez moment.

Po, latach, po paru głębszych, opowiedziałem o tym moim socjologom. Uśmiali się jak nutrie. Powiedzieli, że jestem zabobonny chłopak z prowincji, nie czytałem Kanta i w ogóle gówno wiem o życiu. Najbardziej śmiał się ten, co zawsze chodził w garniturze, kamizelce, bieluchnej koszuli i krawacie – serdeczne pozdrowienia Andrzej. Nigdy nie zgadniecie co się z nim potem stało – został księdzem rzecz jasna. Nie wiem czy wytrwał w stanie kapłańskim, nie wiem co robi teraz, ale poszedł do seminarium w okolicznościach i z inspiracji, o których nic nie wiem, bo przestałem się z nimi już wtedy zadawać. Ja nigdy nie miałem zamiaru iść do seminarium, moja wiara bowiem była jak przemarznięty kartofel, twarda i nie do zjedzenia, nie szukałem żadnych jej potwierdzeń i nie miałem nigdy poczucia misji. Nie przeżywałem też nigdy żadnych rozterek, nie doznawałem objawień i nie uwznioślałem się w żaden szczególny sposób. Stałem sobie w bocznej nawie naszego drewnianego kościółka i patrzyłem na róże w dłoniach św. Tereski z Lisieux. Potem gdzieś się tam szwendałem. To wszystko.

Po co ja to piszę? Chcę Wam oto opowiedzieć pewną historię, która potwierdza moje spostrzeżenia dotyczące sposobów w jaki Pan Bóg się z nami komunikuje. Jemu naprawdę nie są do tego potrzebne jakieś ekstraordynaryjne narzędzia, czasem wystarczy telewizor.

Nasza znajoma znalazła się w szpitalu z bardzo poważną diagnozą. Mieli ją operować, ale okazało się, że z miasta nawieźli tyle kalek po wypadkach, że operację przesunięto. Potem był kolejny termin, ale także coś się wydarzyło i ona znów wylądowała na sali. Płakała i modliła się, bo co miała robić. Żeby się pocieszyć, wrzuciła dwa złote do telewizora, gdzie akurat pokazywali film pod tytułem „Wskrzeszenie Łazarza”. Obejrzała go w całości i poszła spać. Następnego dnia przy jej łóżku zjawiło się całe konsylium, żeby deliberować nad jej stanem i terminem operacji. Tym razem już ostatecznym. Wszyscy byli mili i grzeczni, ona zaś bardzo niespokojna. Kiedy poszli, pozostał przy niej jeden z doktorów. Powiedział, że to on ją będzie operował i przedstawił się jej podając rękę. – Nazywam się Wojciech Łazarz – powiedział.

Taka oto historia. Nawet nie specjalnie mądra. Nasza znajoma jest już po operacji, nie będzie z pewnością łatwo, bo sprawa jest poważna, ale jest jej lżej.

Teraz ogłoszenia.

Jak pewnie już wszyscy wiedzą okoliczności zmuszają mnie do ogłoszenia tutaj pokornej prośby o wsparcie tego bloga. Jeśli ktoś uzna, że moja ośmioletnia, jakże intensywna działalność, warta jest jakiegoś zaangażowania, ponad wpisanie komentarza pod tekstem, będę mu nieskończenie wdzięczny za pomoc.

Bank Polska Kasa Opieki S.A. O. w Grodzisku Mazowieckim, 

ul.Armii Krajowej 16 05-825 Grodzisk Mazowiecki

PL47 1240 6348 1111 0010 5853 0024

PKOPPLPWXXX

Podaję też konto na pay palu:

[email protected]

Teraz inne ogłoszenia.

Oto musimy stanąć w prawdzie i ponieść odpowiedzialność za nieprzemyślane decyzje jakie stały się moim udziałem w tym i pod koniec zeszłego roku. Po sześciu latach prowadzenia wydawnictwa wiem już mniej więcej w jakich cyklach koniunkturalnych się poruszamy. Oczywiście nie potrafię tego opisać, ale biorę rzecz na wyczucie. I to wyczucie mówi mi, że jeśli nie zaczniemy już teraz opróżniać magazynu z książek, które na pewno nie będą się dynamicznie sprzedawać, położymy się na pewno. Nic nas nie uratuje. Zanim przejdę do rzeczy, chciałem coś jeszcze zaznaczyć. To mianowicie, że od dziś nie słucham nikogo. Nie biorę pod uwagę żadnych opinii, rad, cudownych przepisów na biznes i zwiększenie sprzedaży, nie robię też nic, co nie jest bezpośrednio związane z moją pracą. Słucham tylko siebie. Howgh. Weźcie to pod uwagę. Teraz clou. Nie sprzedamy nakładu wspomnień księdza Wacława Blizińskiego. To jest dla mnie już dziś jasne. Zajmują one poważną powierzchnię w magazynie i ona musi się zwolnić. Nie sprzedamy tego, bez względu na deklaracje jakie padają na temat tej książki oraz jej autora. Nie sprzedamy jej nawet wtedy jeśli obniżę cenę bardzo drastycznie, bo doświadczenia z obniżaniem cen książek mamy już za sobą i one nas o mały włos nie doprowadziły do katastrofy. Pomysł jest więc taki – wszystko co uzyskamy ze sprzedaży wspomnień księdza Wacława Blizińskiego, pod odliczeniu podatków rzecz jasna, zostanie przekazane na remont kościoła i plebanii w Liskowie, gdzie proboszczem jest dziś nasz dobry znajomy ksiądz Andrzej Klimek. To nie jest ekstrawagancja tak wielka jak „dżdżownica jest to:”, ale uważam, że trzyma jakiś standard. Nie mogę inaczej. Tak więc jeśli ktoś chce pomóc w remoncie kościoła i plebanii w Liskowie, niech kupi jeden egzemplarz książki księdza Blizińskiego i komuś go podaruje.

Zapraszam na stronę www.basnjakniedzwiedz.pl Michał wrócił już z urlopu, więc FOTO MAG jest już czynny. Zapraszam także do Tarabuka, do księgarni Przy Agorze w Warszawie. Do antykwariatu Tradovium w Krakowie, do sklepu Gufuś w Bielsku Białej, do sklepu Hydro Gaz w Słupsku i do księgarni Konkret w Grodzisku Mazowieckim. Nasze książki są także dostępne w Prudniku w księgarni „Na zapleczu” przy ulicy Piastowskiej 33/2

  57 komentarzy do “O zabobonach i dawaniu świadectwa”

  1. Odnośnie do pana wczorajszego tekstu: dla frądelka makrela to „liderczyni wolnego świata” i takie teksty dają codziennie. jak tylko zaczął się trump to „proamerykańskie” pis przeszło na stronę szkopa, dla niepoznaki fikając z odszkodowaniami.

  2. do tego najnowszy zdupertowicz:

    „Marksizm miał być ufundowany na ideologii naukowej, która, w odróżnieniu od wszystkich poprzednich ideologii, miała opisywać nie pragnienia i iluzje, tylko rzeczywiste fakty i mechanizmy.”

    „ednym z tych utopijnych wyobrażeń jest przekonanie, że poprzez masową edukację dobrej jakości prawie wszystkich możemy wychować na światłych obywateli. Obywateli w większości zdolnych do krytycznego, metapoziomowego myślenia, zdolnych do pogłębionej refleksji oraz do dystansowania się od własnych przedzałożeń religijnych czy filozoficznych. Czyli że jesteśmy w stanie wychować osoby, których myślenie będzie jakoś spełniało ideały dyskursu naukowego opisywane np. przez amerykańskiego filozofa Richarda Rorty’ego.
    Tymczasem jest to utopia, bo spora część ludzi, być może większość, albo nie posiada genetycznego uposażenia, które by dawało im szansę na wielopoziomowe myślenie oraz autorefleksję, albo uwięziona jest w kontekstach społecznych, które nie preferują takiego myślenia, nie premiują go. A zatem pewna wizja racjonalnie ułożonego świata społecznego pod ważnymi względami okazała się mutacją ideologii, które krytykowała. Karl Popper piszący o społeczeństwie otwartym w reakcji na budowanie świata na fundamentach ideologii marksistowskiej, oferował wizję alternatywną, ale nawet ci, którzy nawiązywali do myśli Poppera, przyczynili się do stworzenia świata, który również okazał się być oślepiony ideologią.”

  3. czy to jest tekst o Zybertowiczu?

  4. Bardzo trudno jest słowami opisywać doznania odczytywania komunikacji i przeżywania jej skutków niektórych dotyka to jak błysk czy to z tv czy to w zdarzeniu bywa we śnie ale jak widać trzeba mieć otwarty rozum i zmysły zawsze

  5. A cóż oni wszyscy oferują wobec casusu Łazarza?

  6. Dla krytyków A.M. w nawiązaniu – Podczas wizyty w Bazylice Drzewa Krzyża Świętego szef resortu obrony Antoni Macierewicz powiedział, że Ministerstwo Obrony Narodowej chce objąć szczególną opieką Święty Krzyż, który miałby stać się sanktuarium Wojska Polskiego.

  7. Podszedłem bliżej i odczytałem napis – nie bój się, jestem z tobą.

    To takie proste jest, prawda? Dlaczego o tym tak często zapominamy? Sluchajmy siebie i Jego.

  8. Już sformułowanie „ideologii naukowej” wskazuje, że autor intelektualnie pobłądził. Nauka to metodologia badania rzeczywistości. Nie ma w niej miejsca na ideologie, bo wtedy przestaje być nauką (przestaje służyć poznawaniu rzeczywistości).

  9. Będę jechał „ogórkiem” 22 września!!!! Naprawdę, odnowionym jak nówka. W Broku.

  10. Kiedy jeździłem na Kickiego do znajomych (1992/93), był tam pewien student, zawsze w białej koszuli, poważny człowiek, który myślał o zostaniu księdzem i, jak słyszałem, jest księdzem. Ale to nie był Andrzej.

  11. Kiedy widzisz, że sprawy się komplikują, powiedz z zamkniętymi oczami w duszy: „Jezu, Ty się tym zajmij!”. Czyń tak za każdym razem! Czyńcie tak wszyscy, a ujrzycie wielkie, nieustające i ciche cuda! Daję wam słowo, na moją miłość 
– Jezus podyktował te słowa ojcu Dolindo Ruotolo w latach 40. XX wieku. Neapolitański tercjarz franciszkański, dziś sługa Boży, spisał w 33 tomach swoje duchowe przeżycia mistyczne, wskazówki dla kapłanów oraz to, co dyktował mu Jezus. Jego teksty są szczere, kipią pokorą i są trafną diagnozą kondycji dzisiejszego człowieka, są niczym kadr z często niełatwego życia kapłana.

  12. OT (nie wiem czy ktoś wstawiał)

    http://www.tvn24.pl/arnon-milchan-przesluchany-ws-przekupienia-premiera-izraela,770616,s.html

    Od zawsze nienawidziłem filmu(chyba w całości go nie widziałem) „Pretty woman” a jeszcze bardziej idiotki grającej główną rolę.

    Pozdrawiam

  13. Pozazdrościć postawy! Niestety, wiem po sobie, jak łatwo jest zignorować znaki, które dostajemy. Dziękuję za ten tekst!

  14. I co z tego ma wynikać? Geniusz?

  15. A kabała jest ideologią nie naukową czy naukową? Specjaliści od bredzenia na każdy temat

  16. Jest takie sformułowanie naukawość i to oddaję istotę

  17. O, cytat z x.Ruotolo! Tez od razu o tym pomyslalem.

  18. krzysztof bekiersz 7 września 2017 o 10:59
    @Krzysztof Bekiersz
    Tak, prawda. rozumiała ją nawet moja 8-letnia wnuczka, układając modlitwę, którą codziennie z rodzinką odmawia.
       Gdzie jesteś Jezusku, powiedz mi…
       Ty jesteś ze mną , gdy śpię, gdy jem,
       Ty zawsze jesteś ze mną.
    (przepraszam, bo już kiedyś to wspominałam)

  19. Jest jeszcze weselej, bo ja się urodziłam 11 lutego, tego dnia  jest dzień imienin  Łazarza.  Oczywiście to imię, czyni zawsze jedno skojarzenie z drewnianą rzeźbą „Wskrzeszenie Łazarza”  (Karpacz – postać siedząca owinięta bandażami itp.).  Stąd zawsze podkreślam, że urodziłam się w święto Matki Boskiej z Lourdes, bo tak też ten sam dzień. Przemilczam Łazarza, żeby się wydawało że życie jest łatwiejsze niż jest.

  20. To jeden z tych socjologów z opowieści coryllusa? Za stary na moje oko. Chociaż może jak tyle wódy pili… 🙂

  21. Dlaczego nie lubisz Pretty woman? Popatrz na film tak , jak na broń, która ma być przeciwko komuś skierowana. Ten film miał złamać normy moralne:  ładna dziewczyna ma buty zapinane na agrafkę,  zarabia na ulicy,  trafia się jej kilka dni życia ponad stan i wyobrażalny dla niej poziom – ale to nie romans z happy endem,  w gruncie rzeczy chodzi o to by „łamać tabu”.  Także proszę zwrócić  uwagę, że takie „łamanie tabu” to sedno każdego filmu Woody Allena. Nie będę wyliczać, ale proszę popatrzeć  na scenariusz, tak jakby z zewnątrz, w kogo uderzają danym filmem ? Jak daleko się posuną, co jeszcze wykpią, a szarża filmowa idzie jak burza.

  22. Dziękuje bardzo za poświęcenie mi czasu 🙂

    Przede wszystkim nie znoszę Julii(nie znoszę i już) , po wtóre nie cierpię romansideł (jak to chłop) a sama historia w filmie wydaję mi się mało wiarygodna(tak jest w romansach) Może kiedyś się zmuszę do oglądnięcia raz jeszcze tego filmu stosując się do Pani przemyśleń.

    Serdecznie Pozdrawiam

  23. Bo nasza wiara jest prosta. Rozpropagowali ją niepiśmienni rybacy z Galilei biorąc sobie do pomocy faryzeusza strzelonego piorunem i niosąc do dziwek, pijaków, zbereźników i wszelkiej maści grzeszników. Stąd kartka w śmierdzącym autobusie jest wiarygodna, a książki Kanta nie.

  24. wydano książkę po polsku, autor: Joanna Bątkiewicz-Brożek, „Jezu Ty się tym zajmij” – polecam

  25. Ciekawe czy dużo mężczyzn w Polsce nosi imię Łazarz. To imię teraz się kojarzy niesłusznie z nieszczęściem lub nędzą. Zresztą u nas też nie daje się chłopcu na imię Jezus. Jedni nie chcą słyszeć tego Imienia,  a dla innych byłaby to profanacja. W krajach latynowskich Chesusów jak… chciałam  napisać,  mrówków, ale należę do drugiej kategorii i prawie nie napisałam.

  26. Pani Rozalio! Słusznie się kojarzy z nędzą i nieszczęściem, tyle że nie chodzi w danym razie o Łazarza wskrzeszonego, ale o tego, który z nędzy i głodu zmarł u bram bogacza. 🙂

  27. Nie potrafię zrozumieć irracjonalnego strachu przed służbą wojskową, nic strasznego … tylko trochę nudno. Kiedyś byłem w mieście gdzie odbywała się  duża impreza dla rekonstruktorów historycznych. Usłyszałem tam jak jedna dziewczyna mówiła do drugiej cyt.”Ja to bym chciała prawdziwego żołnierza, a nie jakiegoś ch..a przebierańca” . Tak mnie tym rozbawiła, że do dziś patrzę jej oczami na wszelkie rekonstrukcje historyczne.

  28. W ten kolejny dżdżysty dzień polecam nieco nowszą i doprawdy ciekawie opowiedzianą wersję tej historii – The Equalizer (2014) z moim ulubionym Denzelem Washingtonem. I chodzi tam nie o łamanie tabu lecz tych co je łamią. Choć w sumie film jest o czytaniu książek.

  29. Służbie (poborowej) w WP zrobili czarny PR’aj, że niby skończona patologia i strata czasu.

    Sam nie jestem rekonstruktorem ale wiem o kilku tego typu grupach, którzy ćwiczą się w musztrze, kopią ziemianki (i nawet w nich spędzają od czasu do czasu weekendy – nawet w zimie), organizują przemarsze i „ćwiczenia” w pełnym oporządzeniu.

  30. Tak, pozostaje sprawa, co z tymi  znakami uczynimy. Znajoma opowiadała mi, że jej ciocia mieszkająca od lat w Brukseli w dniu kiedy były zamachy w metrze cudem nie wsiadła do tego właśnie pociągu, w którym była eksplozja, bo idąc zauważyła na ziemi w przejściu podziemnym krzyżyk medalik i postanowiła go podnieść, z szacunku, by ludzie go nie deptali. To opóźniło jej dotarcie do peronu i zobaczyła, że drzwi feralnego pociągu właśnie się zamykają. Tak się uratowała. Jak znajoma mówiła, ciocia na bakier z Kościołem, ale odczytała to jako znak, że może pora się nawrócić i powrócić. Było to powiedziane w nieco żartobliwym tonie, więc czy tak się stało, nie wiem, ale mam nadzieję.

  31. http://www.radio.kielce.pl/pl/post-60667

    „Superior klasztoru na Św. Krzyżu o. Zygfryd Wiecha przyznaje, że idea Ministerstwa Obrony Narodowej wpisuje się w dziedzictwo Świętego Krzyża. Dodaje, że na razie ewentualne zacieśnienie współpracy z wojskiem nie zostało skonkretyzowane. Na razie nie wiadomo, jak ministerstwo wyobraża sobie funkcjonowanie takiego miejsca. Poza tym, Kościół jest hierarchiczny i we wszystkich ustaleniach muszą uczestniczyć i wyrażać zgodę zwierzchnicy diecezji sandomierskiej oraz Zakonu Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej. Za Św. Krzyż jest bowiem odpowiedzialny cały zakon, a nie świętokrzyska wspólnota zakonna.”

    Ciekawe co AM przez to rozumie (wzięcie pod opiekę) ?

  32. Dzięki, ja juz mam to za sobą i naprawdę nie potrzebuje żadnego wsparcia. Chyba tutaj, czy u Toyaha napisalem kiedyś, w kontekście działań niektórych księży, czy nawet biskupów, a nawet naszego Papieża dzisiaj, że czerpię siłę z Pisma Swietego i Mszy Świętej, a mam fiola na punkcie Joanny d’Arc, jeżeli tak to mozna nazwać :-). Może dlatego, ze tak bardzo ją czuje tutaj będąc w UK, a ona tak niedaleko stąd się urodzila, żyła i dokonala tak niewiarygodnych czynów, cudów, po prostu w kontakcie z Nim.

  33. To dziewczyna trafiła w punkt. Dla mnie kwintesencja rekonstrukcji historycznej jest na poniższym zdjęciu i towarzyszących komentarzach:

    JK: Ale Medali
    T-JP: To tylko ten rok działalności, a jeszcze się nie skończył

    https://www.facebook.com/photo.php?fbid=1579250362145199&set=pb.100001807527045.-2207520000.1504793919.&type=3&theater

  34. A co niby wynika z tych ćwiczeń musztry, kopania ziemianek, spania wnich nawet w zimie, przemarszów i ćwiczeń w pełnym oporządzeniu?

  35. „pioeenka i chorągiewka” tylko została, nawet jeśliby uznawać Piłsudskiego…

  36. Szanowny Coryllusie,

    Wielkie Dzięki za linki do piosenek śpiewanych przez  Maxa Raabe.

    Pozdrawiam

  37. Jezeli ciocia tej znajomej nie odczytalaby tego jako znak, to musialaby miec jakies wyjatkowo twarde serce i glowe..

  38. >Ciekawe co AM przez to rozumie (wzięcie pod opiekę) ?

    Możliwe, że pan Macierewicz chce przekazania połowy lasów państwowych klasztorom. Jeśli jednak nie ma takiej siły, która umożliwiła by to w szybkim tempie, to nie powinien firmować tej ważnej sprawy swoim nazwiskiem, aby nie zaszkodzić sprawie.

  39. Może mu chodzi o Jeremiego Wiśniowieckiego.

    Jak twierdzą przewodnicy jest tam pochowany.

    Zwłoki są wystawione do oglądania w specjalne szklanej gablocie

    (widziałem – niski był).

  40. Przy katastrofie lotniczej w Lesie Kabackim, też podobno jakaś pani nie zdążyła na samolot, a kiedy stało się to co się stało, to w rocznicę katastrofy, obsługa lotniska miała ufundowane przez tę panią pączki od Bliklego. Taki dowód wdzięczności dla pracowników, że dla niej spóźnionej, nie ugięli się i nie wstrzymali odlotu, ratując ja w ten sposób od …. Nie pamiętam czy fundowanie miało miejsce raz w rocznicę, czy trwało przez  kilka lat.

  41. Tabu najlepiej lamac przy pomocy filmu. Przeciez to najwazniejsza ze sztuk jak mawial Lenin, dociera do milionow, zadna ksiazka czy wystapienia tego nie zalatwia. A przy tym jaka kasa leci.

    Wie o tym miedzy innymi Woody Allen ktory zapytany kiedys o to czy jest religijny powiedzial ze jest „walczacym Freudowskim ateista.”

  42. U nas jest Marian, odpowiednik Mario. Ale mamy też Bożydara, które to imię doskonale służy do wskazywanie nierobów i innych, którym się wydaje, że mogą żyć jako te kochane przez wszystkich pijawki.

  43. I to jest świetny pomysł! Dziękuję 🙂

  44. Dziękuję za ten tekst. Takie też są bardzo potrzebne.

  45. Komunikacja ważna sprawa.

    Lucyfer

    Luter

    Hitler

    Potter

    ?Jarod Kushner

  46. Dokładnie tak jest, czasami wystarczy Mu fragment piosenki czy napis na ścianie. To naprawdę niesamowite jak On potrafi przełamywać nasze cymbalstwo. Jest jak łowca, który ciągle się do nas zakrada i nie traci nigdy cierpliwości.

  47. Dobre! Dobra pamięć. To były czasy. Ciekawe co Gospodarz wyprawia po głębszych, pewnie wyciąga drzwi z zawiasów kiedy zamknięte 😀

    A czy ten co to w garniturze chodził to ten sam co spał w nim koło kosza na śmieci?

    Wycieranie noża w firankę, ale się obśmiałem. My tego nie robiliśmy, ale nasz moduł uchodził za najgorszy na cały 10-piętrowy akademik.

  48. Moja wiara wykoleiła się na skutek pewnych okoliczności bardzo wcześnie, bo w wieku 5 lat. Potem zbliżałam się i oddalalam do Kościoła kilkakrotnie, ale jak wpadłam to z przytupem. Nie będę opowiadać, bo długie i osobiste, a do tego poprzedzone widzeniem sennym. I tak się pewnie niektórzy ze mnie śmieją jak nutrie z powodu mojej nadmiernej emocjonalnosci.

    Po co ja to piszę? Chcę Wam oto opowiedzieć pewną historię, która potwierdza moje spostrzeżenia dotyczące sposobów w jaki Pan Bóg się z nami komunikuje. Jemu naprawdę nie są do tego potrzebne jakieś ekstraordynaryjne narzędzia, czasem wystarczy telewizor.

    Cztery dni temu Coryllus zapodal nam do dyskusji temat „O sposobach przemawiania do wiernych”. Zwykle trudno mi odejść od internetu, a właśnie tego dnia,  kiedy wydawało mi się, że miałabym wiele do przekazania,  nagle mi się po prostu nie chciało. Za dużo wątków,  za dużo do wybrania i inne wymówki. Ponieważ temat był szczególny zaświtała mi myśl że „ktoś” mnie odwodzi od aktywności. Wieczorem odmawialam Różaniec z TV Trwam, przy czwartej dziesiątce słuchaczka przedstawiła się z imienia i powiedziała, że jest z parafii Św Rozalii. Poczułam się upomniana.

    Oczywiście nie wiem,  czy choćby jeden mój komentarz z tego dnia, miał dla kogoś znaczenie,  nie moja to rzecz, ważne że ja wróciłam do „roboty”. Po raz pierwszy,  bo zwykle to przede wszystkim przyjemność.

  49. Kto wie, siedziba firmy pod numerem 666 i wielkie wpływy tak młodego człowieka mogą o tym świadczyć. Jared Kushner ma brata o imieniu Joshua. Bardzo śmieszne.

  50. To jest coś niebywałego ta informacja o Św. Krzyżu. Jest gorzej niż nam się wszystkim wydaje.

  51. Rozalio, jest wielkim niebezpieczeństwem łączyć wiarę z emocjonalnością. Trzeba bardzo uważać, żeby nie brać własnej podświadomości za głos z niebiesiech (i vice versa zresztą też). Bóg, oczywiście, może działać przez nasze emocje, ale ten drugi też. Poruszenia duchowe są czymś innym niż emocje, ale nie jest łatwo je odróżnić. Dla osób bardzo emocjonalnych szczególnie polecane jest kierownictwo duchowe.

  52. Jestem szczęściarą. Od dziewięciu lat mam kierownika duchowego. Trzyma mnie w ryzach.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.