wrz. 232021
 

Ogłoszono niedawno, że powstanie seria filmów o przygodach znanego nam wszystkim bohatera. Ludzie bowiem nieustannie fascynują się zagadkami historycznymi, różnymi ciekawostkami i chcą przez nie poznawać przeszłość. A także, jak to deklarują, niektórzy wybitni publicyści, zrozumieć co się dzieje dookoła i co się działo kiedyś. Ja tu celowo szydzę, albowiem wszyscy wiemy, do czego służą zagadki historyczne. Do odwracania uwagi od spraw istotnych, ciekawych i póki co jeszcze dostępnych legalnie, w wolnym obiegu. Istnieją oczywiście prawdziwe zagadki w historii, łatwo nawet dostępne, ale ich nikt nie rozwiązuje, albo czyni to tak, by odpowiedź na postawioną kwestię była możliwie absurdalna i idiotyczna. Weźmy taki przykład. Każdy wie, jak brzmi po angielsku nazwa gatunkowa świerka – spruce. Czyta się sprus. Każdy wie dlaczego i nikomu niczego tłumaczyć nie trzeba. Do portów wschodniej Anglii sprowadzano mnóstwo drewna z Prus, nie tylko świerka, ale także sosny i dębu, a wszystko to służyło potrzebom floty, tak handlowej, jak i wojennej. Gdzie zagadka, spytacie? Na samym wierzchu. Jak to jest możliwe, że kompanie, małe i wielkie ściągały hurtowo dłużycę z tak dużej odległości, by rozbudowywać flotę, a w pobliskim porcie, w Gdańsku i w drugim – Władysławowie, nie można było zbudować floty z miejscowego surowca? Nie można jej było zbudować w ogóle. Kiedy Zygmunt August rozpoczął swoje eksperymenty z przemysłem okrętowym cały materiał na galeon, który miał blokować Zatokę Gdańską ściągał z Italii. Stamtąd też przyjechali majstrowie, którzy wykonywali poszczególne prace przy okręcie. Jak wyjaśnić taką zagadkę historyczną? Wierni uczniowie Tomasza NN, a także naśladowcy Jacka Komudy i redaktora Janickiego, znają odpowiedź. To wszystko przez tę rozpijaczoną polską szlachtę, która była zapatrzona na Ukrainę, zamiast myśleć o handlu morskim i flocie wojennej. To przez nich nie można było wyrąbać lasu, przygotować desek na poszycie i zbudować pływających jednostek. Tak było! No, ale Anglikom opłacało się ciągnąć surowiec przez duńskie cieśniny, w wielkich bardzo ilościach, a my musieliśmy tylko stoczyć go do Wisły gdzieś pod Tczewem i poczekać aż dopłynie do Gdańska, tam już byli ludzie gotowi do obróbki i budowy okrętu. Może za tym stała jakaś polityczna decyzja? Może istniały w kraju jakieś organizacje i lobby, które nie dopuszczały do budowy tej floty? Może było tak, jak z przekopem mierzei? To niemożliwe, to wszystko przez zatabaczoną psychikę szlachty, nie rozumiejącej racji stanu.

Tak to właśnie wygląda, a jeśli czegoś nie można wyjaśnić w sposób zachowujący zasady elementarnej logiki, bo mózg wyjaśniającego dawno się z tymi zasadami rozstał, wtedy włącza się psychologię. Wczoraj oglądałem fragmenty filmu dokumentalnego o Iwanie Groźnym. Słowo kompania nie padło ani razu. Za to jakiś szwajcarski historyk udowadniał, że Iwan był groźny tylko w paszkwilach i ulotkach, które na jego temat kolportowano. Był srogi to prawda, ale także miał polityczny geniusz. Mówił to wszystko jakiś staruszek, który siedział sobie w Szwajcarii i historii Europy Wschodniej nie rozumiał absolutnie nic. Zamiast kwestii dotyczących handlu z Anglią przez Morze Białe w filmie umieszczono serię idiotycznych porównać Iwana ze Stalinem. Wystąpił tam także biegły sądowy, który na podstawie paszkwili z epoki usiłował zdiagnozować rodzaj obłędu, jakim dotknięty był car. I to jest naprawdę niezwykłe. Poza tym zakwestionowano autentyczność największego zbioru listów cara, który przetrwał do dzisiejszych czasów, a który ma być ponoć falszywką. Podejrzewam, że jest autentyczny. Jeśli badacze ciekawostek historycznych mówią, że coś jest fałszywką, możemy przypuszczać, że jest to autentyczne.

Jak wiecie uruchomiłem wczoraj profil na Patronite, żeby rozwiązać choć jedną z prawdziwych zagadek historycznych. Taką, której rozwiązania nikt w Polsce nie spróbuje, albowiem narracja na temat tych wypadków została zabetonowana przez Sienkiewicza i autorów, którzy w sposób całkowicie idiotyczny go naśladują. Oto link do profilu

https://patronite.pl/Coryllus?podglad-autora

Każde działanie musi mieć jakiś początek, a ja muszę Was informować o wszystkich poczynaniach, które podejmę, by zapisany tam cel zrealizować. Oczywiście w dążeniu do tego celu prosił będę o wsparcie i pomoc ludzi, którzy z pewnymi kwestiami radzą sobie lepiej ode mnie. I tak jeden z kolegów, na razie nie ujawnię jego nazwiska, wskazał mi taki oto zbiór listów i dokumentów. Link ten opatrzył listem, który zacytuję.

Najpierw link http://www.sequiturbooks.com/a-collection-of-the-state-papers-of-john-thurloe-esq-secretary-first-to-the-council-of-state-and-afterwards.html

Teraz list

Przedkładam profil Johna Turloe – bliski współpracownik Olivera Cromwella, który w 1652 r. został mianowany sekretarzem stanu. Rok później został szefem służby wywiadowczej, rozwijając rozległą siatkę szpiegów w służbie Korony na kontynencie. Należeli do nich holenderski dyplomata Lieuwe van Aitzem, matematyk John Wallis, który był odpowiedzialny za utworzenie wydziału łamania szyfrów.

Jego obszerna korespondencja stanowi jedno z głównych źródeł historycznych dla okresu rządów Cromwella. Liczy 7 obszernych  tomów.

Cytuję ten list in extenso, albowiem idę dziś do dentysty i nie mam czasu na opisywanie wszystkiego własnymi słowami. Stosunkowo niewiele listów dotyczy lat poprzedzających wojnę na Ukrainie, ale jak powiedziałem, od czegoś należy zacząć. Poprosiłem już Rafała, który zajmuje się tekstami francuskimi, żeby przejrzał opracowania korespondencji dyplomatycznej zebrane i wydane we Francji, w XIX i XVIII wieku. Łatwo nie będzie, bo wszyscy są zajęci i pewnie zajmie nam to trochę czasu, ale chyba warto.

Na koniec umieszczam jeszcze jeden list kolegi, który zajął się Johnem Turloe, długi i wyjaśniający wiele kwestii. Można go potraktować jako kamień węgielny rozważań na temat rzeczywistej sytuacji w Polsce i na Litwie w I połowie XVII wieku.

Londyńskie gazety dostarczały prawie codziennie relacje z postępów armii króla Karola X Gustawa w wojnie z Rzeczpospolitą. Owe raporty z roku 1655 nie aprobowały expressis verbis konfliktu, ale ich format i wymowa ewidentnie faworyzowały stronę szwedzką.. Nie można ustalić narodowości, ale można dostrzec, że szwedzcy korespondenci znacznie przewyższali liczebnie Polaków. Ponadto obszar propagandowy zmonopolizowany był przez szwedzką narrację wydarzeń, w oparciu o listy nadsyłane przez Szwedów. Niewątpliwie Szwedzi zdominowali kanały komunikacji. Nawet bezstronne komunikaty donosiły o „kolejnym wielkim zwycięstwie”, a Polaków określano jako „wrogów” i „buntowników”, których należy doprowadzić do „prawdziwego posłuszeństwa”.

Nic dziwnego, albowiem kontrolowane przez rząd brytyjski gazety informowały o konflikcie w wersji lansowanej przez Olivera Cromwella, który to namawiał króla szwedzkiego aby wojnę z Rzeczpospolitą prowadzić pod pretekstem wojny religijnej. Aprobata dla agresji Karola X Gustawa połączona z negatywną postawą Cromwella wobec Polski, wychwalającego tym samym bunt Chmielnickiego jako „niszczyciela błędów papistowskich”. Ponadto lordowi protektorowi zależało aby nakłonić do zbrojnej agresji na Rzeczpospolitą również Portę.

Wspomniana jest również sylwetka Hieronima Radziejowskiego, który został gorąco polecony przez królową szwedzką Krystynę, co skutkowało jego ekspedycją do Anglii. Radziejowski składał propozycję na ręce angielskiej Komisji Spraw Zagranicznych odwrócenia konfliktu między Wenecją a Portą i tym samym przekierowanie sił osmańskich przeciwko Rzeczypospolitej, zaś Cromwell zostałby wówczas wykreowany na mediatora i orędownika sprawy protestanckiej.

Autorka przywołuje również strukturę wywiadowczą niejakiego Hartliba, która jednak była znikoma w porównaniu z rozległą siecią informatorów w służbie rządu Anglii. Rozwinięta przez sekretarza stanu Johna Turloe, składała się z kilkudziesięciu informatorów od Archangielska po Lizbonę, w tym wielu nieświadomych wywiadowców, których korespondencja była kontrolowana i przechwytywana. Większość meldunków pochodziła albo bezpośrednio z Polski i Litwy, albo z Rzeszy. Wiedeń określano jako ośrodek, który dostarczał obfitych informacji o Rzeczypospolitej. Generalnie miasta niemieckie stanowiły główne źródło informacji o Polsce i Litwie.

Jednak niemieckie miasta były zaledwie częścią złożonego systemu wywiadowczego Thurloe, który był zasilany nie tylko przez intelektualistów z kręgu Hartliba (m.in Jan Amos Komensky) i Oldenburga. Informacje o Polsce i Litwie spływały do Londynu od dyplomatów, kupców i żołnierzy z całej Europy, zaś raporty ambasadorów takich jak Prideaux w Moskwie, majora Rolta w Polsce (co znamienne to jego misja w 1655 r. do króla Karola X Gustawa, a nie króla Jana Kazimierza), Meadow w Kopenhadze, Bendysze w Konstantynopolu i szpiegów takich jak Stouppe z siedzibą w Paryżu.

Jedną z głównych trosk informatorów Thurloe’a była dokładność pozyskiwanych informacji. Według anonimowego nadawcy piszącego w 1655 r.

„wiadomości z Polski są tak niepewne i różne, że prawdziwy pisarz niechętnie wysyła je do przyjaciela”, a jednak dostarczał albowiem pochodziły one „z dobrych rąk do cesarskiego dworu”.

Wysoką pozycję w hierarchii źródeł informacji uznawano taki, które potwierdzały ich autentyczność jak te, które pochodziły od królowej Polski. Ponadto informatorzy Thurloe dokładali starań aby dostarczać tylko zweryfikowane informacje. Co interesujące to, że również uzupełniali poszczególne raporty, ale i kontrolowali się nawzajem, co można wywnioskować z korespondencji rezydującego w Hamburgu szpiega Bradshawa, który doniół Thurloe’owi o jego kontaktach z majorem Roltem.

Na razie to tyle. Są oczywiście historycy, którzy się tymi kwestiami zajmują, ale piszą oni po angielsku i teksty ich nie są w zasadzie dostępne polskiemu czytelnikowi. Ten bowiem uważany jest, w najlepszym razie, za sympatycznego podludzia, który niewiele rozumie. Na dziś to tyle. Jeszcze reklama książek

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/kredyt-i-wojna-tom-i-2/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/kredyt-i-wojna-tom-ii/

 

No i zasygnalizowana wczoraj wrześniowa promocja

 

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/basn-jak-niedzwiedz-socjalizm-i-smierc-tom-i/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/basn-jak-niedzwiedz-socjalizm-i-smierc-tom-ii/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/miedzy-altransztadem-a-poltawa-stolica-apostolska-wobec-obsady-tronu-polskiego-w-latach-1706-1709/

 

  22 komentarze do “O zagadkach i ciekawostkach historycznych w stylu Pana Samochodzika”

  1. To wywraca całą dotychczasową narrację.

  2. Panie Gabrielu, za to Pana tak cenię i podziwiam. Niech Pan nie pęka, bo takich ludzi (żuczków) jak ja będzie miał Pan coraz więcej. Razem stanowimy siłę. Tej siły ta „dotychczasowa narracja” boi się jak ognia… Dlatego w naszym życiu są trudności. Trudności rodzą hart Ducha. Czasem ciało doskwiera, ale duch uskrzydla!!!

    Tak w nawiązaniu do wczorajszego kryzysu… jak czasem człowiek stanie przy ścianie, to zauważa w niej PanaSamochodzikowy wyłom czy luźny kamień i otwiera się tajne przejście… np. jakiś John np. Turloe….

    Pozdrawiam serdecznie, T.

  3. Ciekawe. Na pewno lepiej wesprzeć ten cel niż inne z tego patronajta którego sobie przejrzałem i wiele mnie tam zdziwiło, np. spora kasa u Rosiaka.

  4. Rosiak jest znanym pisarzem i ma wielu czytelników

  5. Mam jeszcze inne rzeczy w zanadrzu

  6. Proszę nie ujawniać zbyt wcześnie… the tension must be stable or increasing, if it can be… T.

  7. Jakoś tak też wdepnąłem wczoraj w tę gawendę o Iwanie Groźnym. Wytrzymałem 5 minut, bo  komentarz „naukowy” zapodawany był przez niemieckich sklerotyków

  8. Lepiej nie ujawniać czego się szuka, bo będzie jak chyba z prof. Kucharczykiem i jego wizytą w archiwum w Niemczech. Trafił bodajże na jakieś ważną korespondencję, a jak wrócił za jakiś czas żeby sobie zrobić kopię to usłyszał, że owa korespondencja zaginęła w czasie Drugiej Wojny Światowej.

  9. Oczywiście wszyscy źli dookoła i robią wszystko by okraść,obrabować bogatą nieruchawą ,spasioną krowe zwaną 1RP.My niemoglìśmy nic zrobić podobnie jak teraz totalna niemoc no bo jak to taka 17 wieczna Anglia czy zapiziała Szwecja tego okresu to demon wcielony nie do ruszenia.

  10. Hej, Ryszard! Kpisz czy o drogę pytasz? Zastanów się. Ten portal jest dla ludzi myślących… no przynajmniej starających się reflektować… Na początek ten malowany obrazek 7-latka to jest dobre wyjście – spróbuj pójść dalej… Nie zatrzymuj się…. Życzę Ci dużo cierpliwości do siebie…

  11. Jakie refleksje Pan ma po informacji że poważne państwa mają swoje służby i miały je już w 17 wieku .Służby te oczrniały,prowadziły pracę operacyjną różnego rodzaju kombinacje,przekupstwo jak było trzeba to i zabójstwo.A co w tym czasie robiła szlachecka  1RP?pewnie nic każda koteria na swój strój.To jest  ciekawe .Mnie interesuje jaki potencjał gospodarczy ,finansowy,ludzki miała 1 RP a jaki jej wrogowie ile z tego przeznaczano na wojsko,szpiegów,dyplomację, propagandę.Co zrobiono by zniszczyć taką Moskwę,Szwecję czy mieszać w takiej Anglii by oni mieli ciężko i pod górkę. Kto że ktoś tam pisał to co pisał jakie to ma znaczenie ,znaczenie ma jaka była reakcja jeśli była a jeśli nie to dlaczego nic nie robiono.

  12. „Wczoraj oglądałem fragmenty filmu dokumentalnego o Iwanie Groźnym. Słowo kompania nie padło ani razu. Za to jakiś szwajcarski historyk udowadniał, że Iwan był groźny tylko w paszkwilach i ulotkach, które na jego temat kolportowano.” i o to tu chodzi – o propagandę i dezinformację. Cała edukacja w PRLu aż do dzisiaj to mniej lub bardziej cwana dezinformacja. Nie trzeba nawet wysilać się na logikę, koherencję, odwoływanie się do dokumentów czy tekstów źródłowych. Cała tzw. wiedza popularnonaukowa jest zapośredniczona i wsobna.

  13. Pannie Ryszardzie, przecież diabeł tkwi w szczegółach… żeby czegoś realnie się dowiedzieć, musi Pan poznać to coś od podszewki – a tu nici… i jeszcze poplątane… Więc trzeba grzebać w tych niciach, by dojść do kłębka, poznać układ splotów…

    Co do 1 RP to jak Pan wie (czytaj niżej – Samuel G.) mamy za cienką warstwę polskich elit, które chciałyby poznać potencjał 1 RP. Nasi sąsiedzi czy „przyjaciele” już pilnują nas, abyśmy nie szli tą drogą i posyłają nam „obrazki propagandowe” ściemniające obraz naszej historii… Nie mamy narzędzi, instytucji – to wszystko jest do odbudowania… siła jest w młodych ludziach… Jest kwestia, czy mają rozum, aby przynajmniej spróbować budować swoje państwo (parlament (nie cyrk w rozbudowie z kukłami organizującymi heppeningi), poważne służby, budżet, jak Pan pisze, instytucje, edukację, uniwersytety, gdzie wykuwa się jakaś poważna myśl – a nie powielanie deinformacji), chyba się zagalopowałem w tym ględzeniu…

    Podsumowując: Panie Ryszardzie – dużo cierpliwości, życie przed Panem, dążenie do Prawdy wyzwala człowieka – głównie z własnej niemocy….

    Pozdrawiam, T.

  14. Moje refleksje są takie, poważnym Imperium Bryt. do dzisiaj nie wiadomo kto rządzi, synowie elity ginęli ,tracili ręce i nogi w ciągłych wojnach ,plebs był mięsem armatnim albo głodował pracując w ,,nowoczesnym” przemyśle, był wysyłany karnie na krańce świata ,a jego dzieci były wieszane za kradzież chleba. Żal mi biednych Brytyjczyków , a jak pomyślę że te wszystkie legendy o Bogu sprawiedliwym miały by okazać się prawdą , i jakaś kara za udział w ludobójstwie miała by ich spotkać Tam, to tylko łzy i łzy…

  15. Przyjacielu, pozwól, że wyjaśnię jak to było z tymi stoczniami. Otóż Polacy od wieków charakteryzują się dwoma cechami: niskim poziomem agresji i niskim kapitałem społecznym. Mówiąc inaczej, są to spokojni ludzie, niezbyt skłonni do wynalezienia i użycia bomby atomowej. Nasi sąsiedzi, Niemcy i Rosjanie, wręcz przeciwnie. Dlatego od zawsze i na zawsze będziemy dostawać od nich wpierdol, czy to na polu walki, czy też konkurując w budowie statków, samochodów czy tomografów.

  16. Tobie tomograf jest potrzebny i to zaraz, ale nie wiem czy nasi sąsiedzi Niemcy zgodzą się byś go od nich wypożyczył

  17. Polakom wystarczylaby niewielka, starannie przemyslana modyfikacja genomu.

    Pozdrawiam!

  18. Pewnie gospodarz bloga zna tę stronę. Ale napiszę.

    https://archive.org/search.php?query=John+Thurloe&sort=date

    Można poczytać, można zapisać w pdf.

    Mnie zawsze zaskakuje znikoma ilość ”obejrzeń” , tym bardziej ”polubień”  starodruków.

  19. Zapowiadając swe działania może Pan popełniać nieodwracalny w skutkach błąd, ponieważ wiedząc, że Pan węszy, skrzętnie zaczną sprawdzać dostępność do dokumentów, które mogą naprowadzić Pana na prawdziwe ścieżki i zamkną do nich dostęp lub dokumenty te staną się po prostu niedostępne, a co gorsza – urwie się przez to trop do innych, nieznanych jeszcze dokumentów. Mówię to na podstawie własnego doświadczenia z przeszukiwaniem repozytoriów krajowych; ktoś zauważył, co mnie interesuje, czego faktycznie szukam, i część publikacji wcześniej dostępnych bez ograniczeń zmieniła status na dostępne z miejsca archiwizacji fizycznej lub bez podania przyczyny jest niedostępna. Inne – wyparowały. I ja publicznie niczego nie ogłaszałem. jedynym sposobem na uniknięcie powyższego jest prowadzenie poszukiwań w sieci z wielu różnych maszyn i nie kumulowanie w krótkim interwale czasowym zapytań do baz danych.

  20. Doxa, tzn.  Preussen Gloria?

    Kto cię tu przysłał?

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.