styczeń 202021
 

Nie jestem w tej kwestii żadnym autorytetem, ale lubię rozmyślać i wypowiadać się na temat życia konsekrowanego i wspólnotowego. Sam z całą pewnością nie mógłbym w nim uczestniczyć, ale co sobie pogadam, to moje.

Poprawcie mnie jeśli się mylę, ale mam wrażenie, że życie konsekrowane uważane jest za fenomen właściwy dla chrześcijaństwa. Pisząc życie konsekrowane, mam na myśli właśnie ten sposób życia, ale też po części, życie wspólnotowe, którego żaden świętych charyzmat nie dotyczy. Dlaczego tak? Albowiem przypuszczam, że życie konsekrowane było w rzeczywistości odpowiedzią chrześcijaństwa, na pogańskie wspólnoty tajne, które w zhierarchizowanych społecznościach miały istotną funkcję do spełnienia. Wspólnoty żyjące w klasztorach zakładanych przez św. Benedykta na wzgórzach nie były czymś nieznanym, były ujawnieniem i zawłaszczeniem pewnej starej bardzo idei i praktyki, bez której zorganizowane życie ludzkie w ogóle nie może istnieć. Jeśli sobie dokładnie uświadomimy konsekwencje takiego sposobu interpretacji, włosy powinny nam się zjeżyć na głowie.

Co ja właśnie napisałem? Powtórzę – zorganizowane życie ludzkie nie jest możliwe, bez życia wspólnotowego. Chrześcijaństwo, świadome tego, albowiem było ono na początku w całości życiem wspólnotowym, rozwijając się z bożą pomocą i z bożej inspiracji, stworzyło kilka instytucji, które były, nie kopią może, ale naśladownictwem instytucji pogańskich o charakterze tajnym. Zostały one w chrześcijańskim świecie ujawnione i konsekrowane właśnie, a ludzie, którzy zdecydowali się na życie według reguły, stawali się świętymi i stawiano ich za przykład innym. Wspólnoty chrześcijańskie działały na obszarze kontemplacji, ale także produkcji. To istotne, albowiem wszystkie one miały także, prócz duchowej, funkcję świecką i, jakby to rzec, ziemską. Z tej funkcji właśnie uczyniono potem zgromadzeniom zarzut. Chodziło o to, że za mało się modlą, a za wiele czasu poświęcają sprawom doczesnym. Ponieważ jednak są to wspólnoty konsekrowane, świeckich nie powinno interesować w jakich kierunkach się one rozwijają, byle tylko pełniły przepisane regułą i misją funkcje. No, ale nie tylko świeccy atakowali zgromadzenia, w czasach kiedy zostały one ogłoszone głównymi wrogami ludzkości. Czynili to także hierarchowie. Dlaczego? Ponieważ niektórym z nich zaproponowano przystąpienie do życia wspólnotowego w starym, dobrym, pogańskim stylu, tyle że nowocześniej trochę zaaranżowanym. No i oni na to poszli, z przyczyn rozmaitych, które nie są przedmiotem dzisiejszych rozważań. A skoro tak, życie konsekrowane stało się natychmiast ich największym wrogiem.

Wróćmy jednak do czasów dawniejszych. Powstawanie zgromadzeń i wspólnot zakonnych miało, tak sądzę, zawsze funkcję praktyczną i takiż cel. My tego nie rozpoznajemy, albowiem nie mamy wglądu w działalność odpowiadających chrześcijańskim zakonom, instytucji pogańskich o charakterze niejawnym. Można oczywiście powiedzieć, że nigdy ich nie było, albo, że ich egzystencja zakończyła się z chwilą kiedy religią panującą w cesarstwie rzymskim stał się Kościół Chrystusowy. Mniemam jednak, że było inaczej i pozwolę sobie upierać się przy tym. Zastanówmy się, czysto hipotetycznie, czym mogły zajmować się organizacje wspólnotowe o charakterze niejawnym w świecie antycznym i średniowiecznym? Sądzę, że kontrolowaniem produkcji i dystrybucji. Także produkcji i dystrybucji, która funkcjonowała w dobrach kościelnych i w diecezjach. Odpowiedzią na owe próby zawłaszczenia procesu produkcji i kanałów sprzedaży oraz kreowania cen i wynagrodzeń, były konsekrowane wspólnoty, które najpierw modliły się na wzgórzach, pracując przy produkcji żywności, potem zeszły w doliny i zajęły się kolonizacją wewnętrzną, czyli eksploatacją nieużytków. To w istocie nie były nieużytki, ale tereny, których nie można było zagospodarować ze względu na braki technologiczne. Potrzebny był nadzwyczajny wysiłek i nadzwyczajna organizacja. I ona się wyłoniła z Kościoła. Potem zaś, kiedy udało się zająć wzgórza i doliny, wspólnoty konsekrowane zaczęły zagospodarowywać nadwyżki, które były efektem gospodarczej prosperity. Powstanie zakonów żebraczych nie było fanaberią, ale koniecznością. Gdyby one nie powstały nadwyżki produkowane w gospodarstwach cysterskich zostałyby przejęte przez inne wspólnoty o charakterze niejawnym, które przekupując dwory i hierarchów, a także siły zewnętrzne, wykorzystałby je przeciwko Kościołowi.

Myślę, że przynajmniej do czasów jezuitów wszystkie wyłaniane z Kościoła wspólnoty miały bardzo jasno i trzeźwo określony cel. Być może było tak także później, ale ja tego nie potrafię stwierdzić, albowiem misja Kościoła, wskutek gwałtownej działalności jego przeciwników przestała być czytelna dla wielu wiernych, a hierarchia zaczęła się po prostu opędzać od wrogów. Wśród tych wrogów pogańskie organizacje o charakterze niejawnym, były czynnikiem przemożnym. Korzystały one z tego, że Kościół pozwolił na atakowanie zgromadzeń i ich likwidację pod idiotycznymi pretekstami, które wyłożył swego czasu biskup Ignacy Krasicki – kury gdaczą, świnie kwiczą, na ołtarzu jajca liczą.

Dziś wszyscy zachowujemy się tak, jakby zgromadzenia zakonne to był jakiś niedzisiejszy folklor, który w zasadzie nikomu nie jest potrzebny, nawet samym zakonnikom, którzy przecież nie robią dziś nic szczególnego. Modlą się tylko, ale ich ziemska funkcja, wszystkie te sprawy, o które mieli dbań, poszła w zapomnienie. Są oczywiście siostry uczące religii, ale nie ma już sióstr posługujących w szpitalach. Są siostry, które pomagają w hospicjach i opiekują się ludźmi starymi, ale to w zasadzie wszystko. Kto w takim razie pełni wszystkie funkcje, które z takim trudem, przez tysiąclecia Kościół przejmował na chwałę bożą z rąk pogańskich organizacji o charakterze niejawnym? Jak to kto? Te właśnie organizacje, które przecież nie przerwały swojej działalności ani na moment. Nikt ich nie zlikwidował i nie doprowadził do upadku. Ktoś może zapytać w jaki sposób utrzymały one swój niejawny charakter? Normalnie, za pomocą parawanów takich jak ministerstwo zdrowia, albo partia chłopska, istniejąca w sytuacji, kiedy jedynymi poczuwającymi się do etosu rolnika ludźmi, są urzędnicy nie posiadający ziemi, albo potomkowie chłopów robiący kariery na uniwersytetach. Wszystkie te instytucje, gwarantują, że to co się za nimi kryje, będzie, jak w czasach Piotra z Werony, kontrolować produkcję, dystrybucję i przejmować nadwyżki wypracowane przez ludzi, którym się zdaje, że posiadają własność nieruchomą.

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/dekret-kasacyjny-roku-1819/

  21 komentarzy do “O życiu konsekrowanym i wspólnotowym”

  1. Kosciół Katolicki ma wiele zadań, najważniejsze to oczywiście przyprowadzić ludzi do Jezusa i zabawienia, ale tego nie da sie zrobic bez zaplecza, które nakarmi i ubierze oraz „wyedukuje” tych co nawracaja i tych nawracanych.
    Klasztory były zapleczem, ale jak Coryllus już wielkrotnie wspominał olbrzymią konkurencja na rynku.

    Nie dało sie rozbić KK bez rozwalenia zaplecza.
    Bezużteczność zgromadzeń można jedynie udowadnić przez wypierania ich, tak jak za komuny wyparto ich ze szpitali oraz sal uniwersyteckich.

    Reformacja też musiała ograbić i zniszczyć klasztory co by sie zabrać za reszte.

    Co do jawnych i nie jawnych struktur ja wolę jednak ETOS i misja Koscioła na ziemi.

  2. cudne: o sytuacji chłopskiej decydują urzędnicy nie posiadający ziemi ani tym samym praktycznej wiedzy o rolnictwie ani wyobraźni

  3. Dzień dobry. Bardzo dobry temat i taki trochę „wierzchołek góry lodowej”. Od jakiegoś czasu moją ideą fix jest powiązanie wszystkich, albo większości organizacji niejawnych działających w znanej nam historii, od kapłanów egipskich – protoplastów, jak sądzę, wszystkich późniejszych tajnych organizacji, poprzez tajne kulty Demeter, stowarzyszenia hermetyczne, kabalistów, różokrzyżowców, później masonów i ich pochodnych. Ja nie jestem  żadnym ekspertem, ale z tych strzępów, które mogłem znaleźć wynika, że oni mieli zadziwiająco dużo wspólnego jeśli idzie o doktrynę i metody działania. Współcześnie działające mafie też, jak sądzę, zaczerpnęły z tych doświadczeń. Dlatego tak spodobała mi się myśl Gospodarza, że nic się nie zmienia, są zawsze tylko ludzie Papieża i ludzie Cesarza. Reasumując – materiał na kapitalną książkę. Tylko lata studiów są potrzebne do tego i dostęp do skrzętnie poukrywanych dokumentów…

  4. kury gdaczą, świnie kwiczą, na ołtarzu jajca liczą. – cytat pochodzi z Krótkiej rozprawy … Mikołaja Reja. 

    Ignacy Krasicki napisał „Monachomachię” ocierającą się o bluźnierstwo.

  5. „są zawsze tylko ludzie Papieża i ludzie Cesarza” – a co widzimy?     Ludzie papieża jawnie stoją przy Cezarze. 

  6. „cudne: o sytuacji chłopskiej decydują urzędnicy nie posiadający ziemi ani tym samym praktycznej wiedzy o rolnictwie ani wyobraźni”

    Witamy w świecie gdzie rządzą urzędnicy. O sytuacji uczniów i nauczycieli decydują ludzie co przesiedzieli w oślej ławce; o sytuacji hotelarzy goście co co najwyżej w hotelu mieszkali a o polityce zagraniczej filozofowie. Jedynie z finansami jest ok, bo decydują absolwenci London School of Economics:)

  7. Bardzo świetny wpis. Wydaje się również, że kwestia: ludzie Cesarza czy ludzie Papieża jest bardzo mocno powiązana z informacją. To zapewne banał, ale bardzo chciałem go napisać. Obecnie cesarscy są w zdecydowanej ofensywie i nic, jak się zdaje, nie jest w stanie jej zakłócić. Ja, osobiście, jestem na tyle mocno przesterowany, że mimo wielu wysiłków nie potrafię nawet wyobrazić sobie sytuacji, w której informacja papieża byłaby w przewadze. Nawet nie umiem sobie tego wyobrazić, a więc właściwie, nie umiem nic. Ponieważ nie wiem, do czego dążyć.

    Zakony, jak wspomniał Gospodarz, w naszych głowach od dawna nie istnieją. Gdy znikną – nie zauważymy tego. Pogańskie organizacje niejawne zatryumfują monopolowo jak dawniej. I co dalej? Zjedzą się nawzajem czy będą istnieć w stanie umiarkowanej neutralności? Ta druga odpowiedź to wizja eksperymentu komunistycznego 2.0 o powiększonej skali.

  8. „Dziś wszyscy zachowujemy się tak, jakby zgromadzenia zakonne to był jakiś niedzisiejszy folklor, który w zasadzie nikomu nie jest potrzebny, nawet samym zakonnikom [..] nie ma już sióstr posługujących w szpitalach. Są siostry, które pomagają w hospicjach i opiekują się ludźmi starymi[..]. Kto[..] pełni wszystkie funkcje?”

    Jak to kto? Nikt:) Albo prawie nikt, stąd mamy taki kryzys w służbie zdrowia i opiece.

    A tak na serio, to Autor nie ma racji. Te funkcje nie przejeły żadne tajne organizcje ale jawne politczne gangi zwane dla porządku partiami w samorządach. Wiem troche z pierwszej ręki jak taka struktura jest zorganizowana w mnieszych miastach: krewny lokalnego kacyka gminnego ma parę spółek i specjalizuje się we wszystkim: raz jest to recykling, kiedy indziej roboty drogowe a teraz także i opieka społeczna. Gminny urząd na przetargu podnajmuje jego przedsiębiorstwo jako podwykonawcę i on już zatrudnia głównie dwie grupy osób: młode dziewczyny chcące zrobić coś dobrego w życiu i starsze panie z Ukrainy chcące nie być ciężarem u siebie w kraju. Płaci im nieregularnie i pod psem, wymaga nieproporcjonalnie dużo, stosuje mobbing etc. A jednak sie kręci.

    I tu pojawia się pytanie – co Kościół robi nie tak? Te młode dziewczyny są bardzo często całkiem wierzące, a jednak nie wybrały struktur związanych z Kościołem jako miesca swojej półniewolniczej pracy a takie przyklejone do władz lokalnych ni to spółki ni to NGOsy. W kraju gdzie jest edukacja religijna i w rejonie gdzie obecność struktur Kościoła jest silna.

    Niektórzy już powiedzą, że to stutki propagandy medialnej, etc. A ci bardziej zafiksowani, że to skutek II Soboru Watykańskiego. Niestety nie jest to prawda, spadek powołań do żeńskich klasztorów rozpoczął się na poważnie już przed I Wojną Światową, jak jeszcze wszyscy się modlili po łacinie.

    Zgaduję, ze problemem jest organizacja: w dużych miastach są jacyś lokalni liderzy parafialnych grup charytatywnych ale w mały miastach jak jest dziewczyna która jest chętna to takiej pracy, to musiałaby sobie sama coś zorganizować. I tu jest główny deficyt: prowincja jest systematycznie pozbawiana swoich liderów, bo wszyscy kandydaci kończą w metropolii. I na to nie mamy absolutnie żadnej rady:(

  9. Czyli wierzy pan w to, że to Sasin rządzi, tak? Niech się pan napije czegoś zimnego może. Tylko bez alkoholu

  10. Ludzie papieża są od lat ofiarami bełtania wody w mózgach, nawet ci, co noszą sukienki duchowne. Z jednaj strony ogłupiająca propaganda, z drugiej korupcja i infiltracja. Trzeba być naprawdę z tytanowej stali, żeby się temu skutecznie oprzeć. Nie każdy ma dość dobre przekazy rodzinne, które choć trochę pomagają bronić się przed zatruciem umysłu. Większość ludzi w Polsce jest po prostu bezbronna. A trwa to już lata. Smutne jest to, że ze strony Kościoła nie widać jakiejś kontrofensywy, takiej, jaka była po reformacji. Wprawdzie niezbadane są wyroki niebios, ale nie rokuje to dobrze na przyszłość.

  11. Trudno nazwać ofiarą I.Krasickiego, ponoć świetnie wykształconego, a uderzył obłudnie i perfidnie w dwa bardzo zasłużone klasztory w Polsce, w dominikanów i karmelitów.

  12. Ofiara nie musi chodzić z podbitym okiem i skarżyć się na swój los… Większość tych ofiar, o których myślę uważa się za wygrańców jak mało kto. Rachunek przychodzi z opóźnieniem. Ale zawsze przychodzi. Nawet jeśli na tamtym świecie.

  13. Ja nie wierzę, że Sasin rządzi. Ja wierzę, że on przepala przypisaną sobie część budżetu.

    PS Poza tym Polska lokalna to nie Sasin a PSL i spółka

  14. co w PRL handlowali grabiami .nawozami i gumofilcami w sieci Samopomocy Chłopskiej teraz w lokalnych samorządach dzierżą prym przedsiębiorczości

  15. I jeszcze jedno, wydaje mi się że wszystkie te tajne organizacje (pomiając oczywiście najniżej postawione w hierarchii gangi siłowników) działają dziś jawnie – przynajmniej na Zachodzie. Być może kiedyś było tak, że się bardziej kryli – bo w świecie islamu oraz Chin to wszystko może być inaczej (choć Faul Gong jest prawie jawne, a Bokserzy byli tajni), więc niewykluczone, że wyjśce z cienia to konsekwencja przemian demograficznych. U nas już można, w Iranie jeszcze nie.

    Przecież wariaci z Extinction Rebellion działają zupełnie otwarcie. Masoneria rekrutuje członków na koncertach anglikańskich kolęd stoiskami jakby z targów pracy. Nie mówiąc już o wszystkich „stowarzyszeniach miłośników wina” czy „klubów absolwentów” albo Collegium Invisible. Po drugiej stronie jest tak samo: Opus Dei, Ordo Iuris czy Korporacja Akademicka Sarmacja są jak najbardziej jawne. Z resztą czego można było się spodziewać to całe towarzystwo się wzajemnie przenika i choć nie lubi to zna osobiście więc dane mi było obserwować takie struktury na żywo i praktycznie w 100% jest to ten sam modus operandi:

    1. Najbardziej poszukiwani są młodzi, którzy dla idei będą odwalać czarną robotę. Czy to kwestia zbierania podpisów, czyszczenia klatek norkom czy noszenie zakupów starszym ludziom. Doktryna (po co to się robi) nawet jeśli nie jest jawna jest dla wszystkich oczywista.

    2. Kręci się tam dużo ludzi zupełnie pozbawionych jakiejkolwiek właściwości poza kompleksami, deficytami i potrzebą umieszczenia się w hierarchii nad kimś. To jest najgorszy sort, idealni by potem ich wychwytywały kolejne organizacje coraz bliżej koryta. „Co robić by się nie narobić” to ich motto:)

    3. Osoby które orientują się po co jest ten cały pic na wodę i na tyle inteligentne by z jednej strony umieć całkiem sprawnie udawać zaangażowanie ideologiczne [1] ale też na tyle bezwzględne by rozumieć, że ta zabawa jest po to by wkręcić się wyżej. To są bardzo poważni i niebezpieczni ludzie, nawet jak mają tylko 17 lat. Oni dojdą po trupach do samego jądra ciemności.

    Nie potrzebny jest tu żaden kamuflaż: Świątyna Szatana jest zarejestrowaną organizacją religijną:) Nie przypominam sobie by żaden Boży Bojownik czy inny Haszasyn obrzucił ją koktajlami Mołotowa.

    To czego nie widać, to jaka nastąpiła rotacja na stanowiskach i że cała wierchuszka zna się osobiście, jak nie przez powiązania rodzinne to przez transfery między sektami albo przez wspólną przynależność do klubu wioślarskiego.

    Dlatego Kościół i zakony się tak wyróżniają bo są na całe życie i często od razu po szkole. Tacy outsiderzy co czasem psują zabawę.

  16. Ja myślę, że tajne organizacje nie mogą stać się jawne. Podobnie, jak Murzyn nie może stać się białym rudzielcem. Fakt ujawniania się tajnych niegdyś organizacji dowodzi jedynie ich degeneracji, lub jak kto woli, spadku z drabin. Nie rezygnuje się dobrowolnie z tajności – jest ona niemal bezcenna.

  17. Organizacje te są tajne z natury rzeczy. Ponieważ nie znają pojęcia prawdy, która jest podstawą nauczania Kościoła, to ich przekaz jest ezoteryczny, ukryty, zrozumiałym inaczej na różnych poziomach. Nie znają też pojęcia dobra, a więc nie mogę, kierując się korzyścią własną, zdradzać swoich celów, bo to by ludzi przeraziło. Być może, kiedy uda się im zaprowadzić ustrój kastowy, totalitarny staną się bardziej otwarci. Ale na razie spotykają się że sprzeciwem. Dlatego stosują kamuflaż, do którego należy udawanie transparentności.

  18. Kryzys demograficzny na Zachodzie zaczął sie 20 lat wcześniej. Nadrabia się imigrantami, ale oni niejako z definicji są „na zewnątrz” wszelkich formalnych i nieformalnych tradycyjnych struktur. To rodzi różne ciśnienia, których nie da się sensownie przenieść na naszą młodość. Np mamy konflikt między mafią włoską a nigeryjską:)

  19. Nie tylko w Polsce ludzie są bezradni. Okazuje się, że w Brazylii następuje gwałtowna protestacja. O ile w latach 70-tych 90% Brazylijczyków deklarowało się jako katolicy, to już w 2010 tylko 65% (protestanci 22%). Przechodzą do protestantów nazywanych tam ewangelikanami, głównie do zielonoświątkowców i innych wspólnot charyzmatycznych. Wg Wiki kościół katolicki zaczął kopiować protestanckie metody, a nadzieję upatruje się w rozwoju ruchu charyzmatycznego wewnątrz kościoła katolickiego. W roku 80tym charyzmatyków w kościele katolickim było 4 mln, w 2013 – 13 mln. Liderem charyzmatycznych katolików jest ks. Marcelo Rossi, były instruktor aerobiku.

  20. W  medycynie z pewnością działają od lat organizacje niejawne  ( w tym piramida finansowa? ), które doprowadziły do jej ruiny. Wycofano podstępnie łacinę, przysięgę Hipokratesa…upadek poziomu ksztalcenia, wymierają wielcy mistrzowie, barbaria

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.