Paź 262018
 

Wiele bardzo wody upłynęło w Wiśle od momentu, kiedy napisałem, że indywidualizm jest pułapką. Być może najgroźniejszą jaką na człowieka zastawiono. Nie ma z niej w zasadzie wyjścia, jeśli oczywiście nie liczyć śmierci albo przystąpienia do organizacji całkowicie wykluczającej podejmowanie jakichkolwiek samodzielnych decyzji. To jest widoczne za każdym razem, gołym okiem, ale jest to jedna z tych prawd oczywistych, których umysły ludzkie nie absorbują. Przyczyny tej dysfunkcji są różne i dziś nie pora na ich omawianie. Musimy zadowolić się tym, że tak jest i już.

Pora na przykłady osób, które wpadły w pułapkę indywidualizmu, zanim je jednak podam rzec muszę słowo o tym co ja w ogóle rozumiem przez to pojęcie. Pisząc – indywidualizm – mam na myśli skończoną i nie dającą się przekształcić kreację osoby, która poprzez sam fakt istnienia i pokazywania się publicznie zarabia pieniądze. Nie małe, dodajmy od razu. I tak doszliśmy do dwójki ciekawych bardzo ludzi czyli Michaela Jacksona i Sinead O’Connor. Michael jak wiemy tkwił w niejednej pułapce i jego indywidualizm był tylko dopełnieniem wszystkich innych. Jego śmierć jednak wyraźnie nam wskazuje na to, że nie ma wyjścia. Jeśli ktoś zdecyduje się pracować dla wielkich wytwórni i udawać przy tym, że jest niezależnym twórcą, który robi co chce, a w dodatku cały czas przyspiesza i narzuca tempo innym, ten w końcu umrze. I będzie to śmierć jak najbardziej zapowiedziana. Być może Michael umarł dlatego po prostu, że był mężczyzną i jego uporczywe próby zamienienia się w białą kobietę, zmierzały do tego jedynie, by ocalić życie i pozostać na starość gdzieś na marginesie, w niepamięci tłumów, ale przecież przy życiu, z jakimś nowym sensem wykreślonym przez kolejną organizację, pod której skrzydłami można się schronić. Taka myśl przyszła mi do głowy kiedy przypomniałem sobie jego siostrę Janet, która jest dziś muzułmanką i chodzi w tych strasznych łachach, dwa kroki za swoim murzyńskim konkubentem. A dziś oto portale podały, że na islam przeszła najsłynniejsza buntowniczka lat 80-tych i 90-tych czyli Sinead O’Connor. Osoba, która wsławiła się wypowiedziami obrażającymi Kościół i Jana Pawła II osobiście. To jest proszę Państwa kolejna demaskacja i odsłona – na razie w wymiarze indywidualnym – mechanizmu, o którym piszemy tu często. W wymiarze organizacyjnym, społecznym, masowym będzie on miał nieco ostrzejszy wyraz – dla mężczyzn śmierć, dla kobiet hidżab. To się już dzieje na naszych oczach, w rezerwatach dla celebrytów, a dzieje się po to, byśmy się do myśli o tym niełatwym wyborze przyzwyczaili. I my się przyzwyczajamy, najłatwiej zaś przyzwyczajają się do tej myśli starzejące się kobiety, które strawiły całe życie na walce z Kościołem, księżmi, rodziną rozumianą w sposób tradycyjny i na podtrzymywaniu złudzenia, że są największymi indywidualistkami na świecie, a to przez fakt uprawiania seksu z kim popadnie i gdzie popadnie. Ja teraz czekam tylko na wiadomość o tym, że Maria Wiernikowska przeszła na islam. Jeśli się pomylę i zamiast przejścia na islam Maria Wiernikowska po prostu niespodziewanie umrze, nie miejcie do mnie pretensji.

Dlaczego mężczyźni muszą umrzeć a kobiety mają założyć hidżaby? Sprawa jest prosta – mężczyźni, tacy jakich znamy nie są potrzebni. Potrzebni są inni mężczyźni, mający upodobania bliskie tym, którym hołdował Michael Jackson, a przez to łatwo nadający się do utylizacji, dający do niej pretekst po prostu. Kobiety w hidżabach, szczególnie starsze Europejki mają dawać dobry przykład swoim młodszym koleżankom i wytłumaczyć im, że jednak natury oszukać się nie da, można próbować, ale lepiej nie, bo na starość i tak się skończy w hidżabie. Lepiej więc zdecydować się wcześniej, a wtedy mężczyzna, ten właściwy, z właściwie spozycjonowanym systemem wartości, na pewno zaszczyci taką koleżankę względami i uwagą. I to będzie wartość nie do podważenia, a dla Sinead już jest, jeśli jakiś szczerzący zęby przygłup, raczy ją zauważyć.

I teraz ważna rzecz – nie ma możliwości schwytania kobiet i mężczyzn w opisaną wyżej matnię jeśli nie zastawi się na nich wcześniej pułapki w postaci oferty samorealizacji. Wspólnota, czy to kościelna, czy to biznesowa, czy to paramilitarna, czy jakaś inna kopnie w tyłek każdego propagandystę, który będzie się mądrzył i sadził, a także udowadniał, że hidżab jest lepszy od sukienki w kwiatki czy żakietu. Dostanie taki w ryj i pójdzie z płaczem. Ludzie wierzący w swoją całkowitą i niekwestionowaną autonomię oraz w to, że sami podejmują wszystkie decyzje wcześniej czy później zostaną doprowadzeni do miejsca, gdzie rozchodzić się będą trzy ścieżki. Jedna prowadzić będzie ku śmierci wprost, druga ku śmierci przez tęczowy piątek – to dla panów niezdecydowanych i przeżywających kryzysy tożsamości, a przy trzeciej – tej dla dziewczyn – stać będzie gość z hidżabami, w niewielkiej doprawdy cenie. Rzadko która się nie skusi.

Ktoś powie, że rozmawiamy tu o przypadkach skrajnych. To prawda, ale poczekajcie parę latek, a zobaczycie jak hidżaby i burnusy zaczną zakładać różni mistrzowie od pióra, mikrofonu i patelni, a wszystko po to, by udowodnić nam, że organizacja, do której właśnie przystąpili jest stokroć lepsza niż nasza, ta zaś zasługuje tylko na zagładę. Co z ich indywidualizmem zapytacie? A kto by się przejmował takimi głupstwami. Ważne, że dostali nową szansę…

My nie dostaniemy szansy, a przez to musimy szukać innych wzorów zachowań. Ja oczywiście na plan pierwszy wysuwam, postaci takie jak Szymon de Montfort, a także królowie Kastylii, Aragonii, Asturii i Leonu, o których opowiada książka „Rekonkwista. Krucjaty w średniowiecznej Hiszpanii”. Ludziom tym, podobnie jak ich poddanym, ani przez moment nie postało w głowie, by z Maurami negocjować pozostanie w Iberii. Oni mieli odejść i już. Ponieważ byli tam elementem obcym. Podkreślam – obcym, tak jak obcym elementem w damskiej garderobie Polek jest hidżab. I on także musi odejść. Czy to się indywidualistom podoba czy nie.

Pierwsze zebranie naszej nieformalnej organizacji, trzymającej się na nieskodyfikowanych zasadach wewnętrznej omerty, którą każdy rozumie bez słów i zbędnych gestów odbędzie się w pałacu Tłokinia, pod Kaliszem, 8 grudnia tego roku. Odbędzie się na pewno. Początek o 9.30. Rejestracja uczestników zacznie się o 8.30. Zapisy i wpłaty przyjmujemy do 5 listopada, potem lista zostanie zamknięta.

Zapraszam na portal www.prawygornyrog.pl

  18 komentarzy do “Od fanatyzmu do fanatyzmu”

  1. W trosce o jakosc dyskusji przypominam o zachowaniu pewnej dyscypliny wypowiedzi w komentarzach.

  2. Ty zdaje się nie wierzysz, że cię wyrzucę, a potem jeszcze przypilnuję, żebyś tu nie wszedł pod innym nickiem, tak? Lepiej uwierz

  3. Chyba jednak JJ nie podobały się te okropne łachy,po tym jak nasza  50 latka  zafundowała dziecko z miliarderem Arabem,będzie się rozwodzić.Lata już bez hidżabu.Co do Allaha,to nie wiem.

  4. a jak informowałem koleżanki, że feminizm to nic innego jak przepis na agresywną i bezdzietną starą pannę to mówiły, że jestem zacofany …

  5. Bo jesteś. To jest przepis na potulną muslimską żoneczkę

  6. Nieco sfatygowana przez liczne aborcje Maria Wiernikowska byla korespondentem wojennym podobnie, jak Melchior Wankowicz – „ojciec polskiego reportazu”. Zastanawiam sie, kie licho ten korespondent, co to za profesja? Jak sie czyta ich biografie, to jakby zyli w innym swiecie, granice dla nich nie istnieja, podzialy na lewice i prawice, katolikow i nie-katolikow tez nie istnieja i wydaja sie byc nietykalni.

  7. Jest jeden podstawowy problem w obu postaciach, o których traktuje notka. Obie one wykonywały muzykę. Podejrzewam, że nie były ani autorami ani aranżerami ani twórcami tekstów i melodii. Ale śpiewały i tańczyły czyli wykonywały dając temu produktowi „swoją twarz.” I teraz, moim zdaniem, jest istotne jaki to produkt. Jakościowo dobry czy też zły. Ciekawy, czy też mało interesujący. Łatwo wpadający w ucho czy też nie. W obu przypadkach, a pewnie i w wielu innych (mieliśmy tu kiedyś ciekawą notkę o „Donna, Donna, Donna”), a choćby dołączmy do tego  grona Bono ze swoim „With or without you,” owi wykonawcy prezentowali interesujacą i ciekawą, niekiedy frapującą (choć to jest rzecz gustu) propozycję słownomuzyczną. I można się zżymać jakim to celom służy ale jakości, ciekawości i wpadania w ucho wielu tym utworom słownomuzycznym nie sposób odmówić? Powstaje więc dysonans poznawczo-estetyczny. Z jednej strony jest produkt, który mi akurat wpada w ucho i serce, a z drugiej jest cel i idea które za nim stoją i które już mi się podobają o wiele mniej. Jak żyć w takim dysonansie?

    Pozdrawiam

  8. Jutro w mojej okolicy odbedzie sie Almabtrieb, czyli uroczysty sped bydla z pastwisk do obor na zimowe pielesze. Takie uroczystosci sprzyjaja przemysleniom. Zauwazylem na przyklad, ze w tym roku jest jakos malo reklam na halloween, bo dzisiaj mamy tzw. „teczowy piatek”, a za dwa tygodnie jest juz swieto 11 listopada. Wnioskuje wiec, ze wszystkie trzy imprezy (edukacja seksualna, swieta poganskie i pseudopatriotyczne) przygotowuja ci sami ludzie (a przynajmniej ci sami przelozeni, tzn. kierownicy wydzialow kultury) i oni sie nie rozdwoja, dlatego halloween w tym roku odpuscili. Z jednej strony to mile, ze jestesmy zaopiekowani, jak te krowki przystrojone w bukiety kwiatow na glowie, ale niepokoi mnie to, ze nasi opiekunowie ida szlakiem opisanym w tytule dzisiejszej notki.

  9. Ja po prostu tego typu muzyki nie slucham. Ciekawe, czy Gospodarz zadbal o tlo muzyczne w czasie przerw i posilkow na konferencji w Tlokini?

  10. Tak. Lawinowy przyrost komentarzy gościa odstręcza od czytania komentarzy na BJN. Nadto żenuje!

  11. michel houellebecq ,,uległość” to już przewidział – polecam

  12. dokładnie tak. Houellebecq opisuje to doskonale.

  13. zgaduję, że będzie próbował tu włazić pod nickiem: „Vogelweide der von Walther” albo podobnie  : )

  14. Walter po roli głównego dyskutanta – z samym sobą. Przejmuje rolę moderatora. Dobre.

  15. co wykończy Europę to FIRE – Finance, Insurance, Real Estate.

    Nic tylko wziąć kredyt na dom i siebie i domo ubezpieczyć. Koniec kropka.

    Reszta to jest tylko rezultat lansowanych od dziesięcioleci „priorytetów”.

  16. Przpadkiem kliknięte. https://www.kobieta.pl/artykul/nike-zaprojektowalo-stroje-sportowe-dla-muzulmanek

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.